20.10.17 Polityczna wieża Babel.

Św. Paweł uważał, wg wprowadzeń do Jego listów i samych listów, że jeśli dokonają się jakieś trwałe zmiany w sprawach społecznych, to tylko na drodze przemienienia tych struktur Bożą miłością. Przemienienia ludzi! W skrótowym myśleniu – co nam z hucznych rewolucji i zmian, skoro ludzie zostają tacy sami? Czy to nie po prostu miotanie się historii w koło, o którym pisał m.in. Waldemar Łysiak? Pewną namiastkę beznadziejnej sytuacji ludzkości możemy obserwować nawet w rządach Prawa i Sprawiedliwości, ale kontekst oczywiście każdy ma swój własny – subiektywny. W tym sensie wiara nieco uspokoiła moje krzyczenie na lewo i prawo o rewolucji politycznej (niczym taksówkarz z niedawnego „O wszystkim i o niczym”), chociaż w starych „Drogach Legionisty” też apelowaliśmy głównie o zmianę samego aktywisty (nas samych), tyle że bez żadnego wyraźnego fundamentu (typu dziś dla mnie Pismo Święte), a więc de facto budowaliśmy domek z kart. Wieżę Babel.

(więcej…)


20.10.17 RECENZJE: „Jezus z Nazaretu” (miniserial TV, 1977).

Teraz coś o samym Mistrzu… „Pasji” [1] nie chcę recenzować, bo ukazanie męki pańskiej przez Gibsona wymyka się wszelkim ocenom – jest po prostu doskonałe, 10/10. „Jezus z Nazaretu” produkcji brytyjsko-włoskiej z 1977 roku taki nieskazitelny nie jest, ale warto go zobaczyć. Twórca – Zeffirelli – zasiadał we włoskim senacie z ramienia partii Forza Italia, a pomagał mu twórca „Mechanicznej Pomarańczy”! 2 DVD, niecałe 60 zł. Łącznie… 371 minut filmu/serialu! Na każdym oryginalnym DVD z serii „Ludzie Boga” znajdziemy dwie części po ok. 1,5 godziny każda! Jest to najobszerniejsza (niekoniecznie najdokładniejsza) próba przeniesienia życia Syna Bożego na ekrany. Z książeczki dodanej do płyt dowiedziałem się, że telewizje pokazywały krótsze wersje w odcinkach, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć, które leciały u nas na TVP – tym bardziej warto mieć oryginalne DVD.

(więcej…)


19.10.17 RECENZJE: „Dwie korony” (fabularyzowany dokument, 2017).

Michał Kondrat i jego opowieść o życiu Maksymiliana Kolbe, od dzieciństwa, aż po męczeńską śmierć za drugiego człowieka w Auschwitz. Cezary Pazura, na którego rzucili się nerwowi liberałowie, gdy tylko ten znany aktor pochwalił publicznie siłę modlitwy… A niech się rzucają… Coraz więcej osób otworzy oczy na postrzeganie innych ludzi przez „postępowców”. „Dwie korony” jest granym obecnie w kinach fabularyzowanym dokumentem. Patrząc na znane nazwiska (oprócz wspomnianych np. Deląg, Barciś, Orzechowski, czy też odtwórca głównej roli – Adam Woronowicz), spodziewałem się dużego rozmachu, ale szybko okazało się, że film miał niski budżet i wynikające z tego faktu ograniczenia. Oczywiście został za to zjechany przez osoby, które nie traktują osoby ojca Kolbe w szczególny sposób. Ja dobrze spędziłem czas. Nie raz wspominałem na łamach o tym, co zrobił Franciszkanin – Wy też to wiecie, więc skupię się na recenzji samego filmu i kilku jego fragmentach.

(więcej…)


18.10.17 Marsz Niepodległości – „My chcemy Boga”. Kij w mrowisko?

Hasło przewodnie tegorocznego Marszu Niepodległości to taki trochę kij w mrowisko, jeśli chodzi o podzielone środowisko ulicznych nacjonalistów. Kij włożony w margines. Nie twierdzę, że organizatorzy zrobili to świadomie, nie twierdzę tym bardziej, że uczynili źle – wręcz przeciwnie, ale dopiero kilka godzin po poznaniu hasła 11.11.17 doszło do mnie, że nie wszystkim ono się spodoba. Nie wszystkim moim kolegom (bo zdanie tzw. mas, czy lewicy mam w pewnym sensie gdzieś…). Pamiętamy wypowiedzi nacjonalistów po ostatniej manifestacji 1 maja (dla jednego z portali internetowych), dużo tam było religijnych pretensji i one się nie skończą. Wiara jest czymś tak fundamentalnym dla prawdziwie wierzącego człowieka, że nie stanie się nagle czymś trzeciorzędnym, jakby obojętnym. Jeśli z kimś działać, to przecież bardzo ważne w co on wierzy. „W Polskę wierzy”. Aha. Czyli w co…? W czasie wojny – rozumiem, ale w czasie pokoju? Tyle „Wielkich Polsk” ile środowisk. Możemy latami oszukiwać się, że podział religijny nic nie znaczy, ale to kłamstwo – znaczy. Jezus Chrystus, a pogańscy bogowie, to panowie dla innego typu człowieka, fundament pod zupełnie inny kraj.

(więcej…)


17.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Zamówiłem taryfę. Taksówkarz od razu zagadał po co jadę w żądane rejony, odpowiedziałem, że na salę treningową. – No i dobrze, kurwa, trzeba mieć kręgosłup, kurwa, nie to co te lewactwo jebane. No i zaczął swój monolog, który trwał może 8 minut, a zahaczył od lewactwa, poprzez III RP, Owsiaka, kąpiele błotne, po pedałów. Wszystkie ulubione tematy niezalezna.pl. Generalnie to się zgadzam…, ale zastanawiam się, kogo mają z owego lewactwa nawrócić takie słowa? Jeśli byłbym lewakiem/liberałem, który wsiadł do takiej taryfy, tylko utwierdziłbym się w swoich antyprawicowych przekonaniach, które nakazują im nazywać patriotów zwykłymi burakami. Oczywiście wygodnym jest stwierdzić, że cała patriotyczna strona prezentuje taki poziom, ale to oczywiście nieprawda – jestem równie oburzony jak ci, którzy się polskiego patriotyzmu brzydzą, a moi znajomi towarzysze byliby oburzeni tak samo. Pewnie wielu stałych czytelników „DL” dostrzega sporą zmianę w języku redakcji w stosunku do np. roku 2011, ale po spotkaniu z tym taksówkarzem powiem Wam tak – cieszę się, że nie zmarnowałem tych lat i próbuję się rozwijać. Część osób wychodzi od takiej głupiej nienawiści, ale w niej zostaje – jak widać – na starość… Nie tędy droga.

(więcej…)


13.10.17 WPW: „A mogę normalnie walić?”, czyli na froncie „KSW 14”.

Żmudną robotą jest rozmowa, gdy przygodę z treningami zaczyna u mnie kolejny, jakże sympatyczny, pato-chłopaczek. Nowy przypadek jest dość ekstremalny. Ma 12 lat, po jakimś ośrodku (wychowawczym?), ale – uwaga – mama go jednak stamtąd wzięła, bo płakał. Ma serce skubana, co…? No więc gadamy z młodym, a on z grubej rury pytanie: – Ale tu mogę normalnie kogoś wziąć i go walić? Hm. – No, ale co masz na myśli? – pytam, chociaż chyba wiem, trzeba jednak przypalić głupa, że niby takich słów nie znam, tym bardziej nie używam. – No po głowie go walić normalnie mogę? – Aha, masz na myśli czy boksujemy tu, tak? Kiwa głową. – Tak, boksujemy, ale uczymy się i po koleżeńsku sparujemy, bez złości i agresji. Teraz już przygląda mi się jakby ujrzał jakąś amebę zlewową. Mama przerywa milczenie i chwali miejscówkę pod niebiosa, polecił ją syn jej koleżanki. – On to jest świetny chłopak! Nawet raz mojego uratował, chcieli go koło niebieskiej budki (czymkolwiek i gdziekolwiek ona, kurde, jest…) walić we trzech, a on był jeden. Teraz już chociaż wiem skąd to „walić” przyniósł, bo reszta pozostaje wielką niewiadomą.

(więcej…)


13.10.17 Milczenie w mieście.

No to co z tym milczeniem w mieście, bez habitu…? Wychodź ze zgiełku. Wyrwij się z ciągu pracy po kilkanaście godzin, z wiecznej imprezy, z ciągłego pragnienia postępu, czy bogactwa. Niektórzy potrafią trwać w swym biegu przez całe życie, bez chwili zatrzymania się. Zamiast Pisma, nakręcają ich memy i patologiczne kawałki. Dochodzi do tego, że ludzie boją się zostać ze sobą sam na sam. Znam takie osoby, pół godziny w domu i „im się nudzi”, nie mają ze sobą (nie mówiąc już o Stwórcy…) nic do przedyskutowania. Potem stwierdzają, że nie męczą ich żadne wyrzuty sumienia. No, bo kiedy mają niby męczyć, skoro hałas stale je zagłusza? Pamiętajmy, że na świecie była cisza – to my tworzymy coraz większy zgiełk. Najmłodsze pokolenie rośnie już totalnie rozproszone, a to przez smartfony, które wrzucono im niemal do kołyski… Jeżdżę z dziećmi na turnieje i gdy zabiorę im telefony (bo np. zakładają na tylnim siedzeniu… „hejterski profil” na koleżankę!), po 15 minutach nie wiedzą, co ze sobą począć. Szkoda gadać… A co z nami, starymi wygami?

(więcej…)


12.10.17 RECENZJE: „Moc milczenia” (książka, Diat Sarah, 2017).

Chyba jest przekichane, gdy pismak odkryje moc milczenia, co…? „Niestety”, jest to postawa, do której doszedłem studiując teksty i styl życia zakonników oraz świętych (co od miesięcy sprawia mi wielką przyjemność!). Całe życie ten żenujący świat mnie uspokajał i… miałem go w nosie, hałasowałem jeszcze mocniej (na przekór), ale gdy Jezus stanął stopą (jak na fragmencie „Pasji”, który niedawno wrzucałem) i powiedział mi „zamknij się”, uczynił to tak, że przynajmniej wiem po co powinienem spróbować… Szukając inspiracji u Ostatnich Prawdziwych Buntowników, trafiłem na surową regułę Zakonu Kartuzów, ale nie chodzi teraz o to byśmy wszyscy pozamykali się za grubymi murami – wszak każdy ma swoje powołanie (moim na pewno nie jest brak słowa :-). Nie martw się, ja też nie potrafię usiedzieć na spokojnej modlitwie zbyt długo, przynajmniej na dziś dzień. Kupiłem książkę „Moc milczenia” szukając głębi tego, co zaczynam czuć („na świecie jest zbyt wiele krzyku”) i nie zawiodłem się. Nie chodzi o milczenie ust – o fakt, że nie odpowiem Ci, gdy spytasz mnie na mieście o godzinę, heh, ale o wyciszenie wnętrza. Wyciszenie wnętrza to żmudne (i na modlitwie) wygaszanie pragnień, żądz, kompleksów i próba wsłuchania się w ducha.

(więcej…)


12.10.17 Włoskie zajawki „Drogi Legionisty”: Zachodnia Sycylia!

Zachodnia Sycylia – Trapani – historyczny teren jednego z bossów Cosa Nostry Mateo ‚Messiny’ Denaro. Miasto opisywane w przewodnikach jako niekoniecznie turystyczne, co szczególnie przyciąga uwagę ‚niecodziennych turystów’. Położenie pomiędzy Morzem Tyrreńskim, a Śródziemnym sprzyja miłosnym wyznaniom ale… nie o tym na „DL”, a kolejny raz o miłości do ulic, murów i wszystkiego, co z tym związane. Hasło Sycylia przywołuje u każdego fanatyka Włoch zorientowanego na uliczne atrakcje dwa hasła – Palermo i Catania. Palermo zwrócone mocno w lewo (choć ultrasi Palermo nie są tu jednolici), Catania faszystowska na każdym kroku. Od słynnych sycylijskich awantur, które spowodowały ciężkie represje wobec całego włoskiego ruchu kibicowskiego minęło już wiele lat, a ich efekt, przynajmniej na południu, okazał się zupełnie przeciwnym w stosunku do oczekiwań władz. Jakich władz zresztą… I tu zacznijmy na dobre!

(więcej…)


11.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Wypadałoby coś napisać. Mundiale jakieś mamy w Rosji…, oprawy na młodzieżówkach… Czasu brakuje by być na bieżąco… Grand Prix na żużlu wygrywa jakiś Polak, którego twarzy nie jestem w stanie odtworzyć… W środowisku kibiców też „duch nie ginie w narodzie” – przynajmniej w niektórym… Co w polityce…? Nie mam bladego pojęcia, ale raczej nic ciekawego. Duma, duma, narodowa duma! – krzyczałem nie raz na manifestacjach, a teraz bluzę „red is bad” nosi nawet prounijny prezydent Polski, czym zgasił nieco chęć krzyczenia czegokolwiek. Niedługo 11 listopada… jeszcze kilka lat temu całe środowisko czekało na niego cały rok… Było wiadomo, że będzie się działo! Teraz nawet akty terrorystyczne w Europie nie pobudzają mas, a co jeszcze marsze w kraju… Pewien czas się skończył i najprawdopodobniej nie wróci w tej samej postaci. Tak jak i moje zainteresowanie kadrą, po Olisadebach i Rogerach, nigdy nie wróciło na dawne miejsce… Mimo wszystko sport, polityka i kultura powodują, że szybciej bije serce, to tu rozgrywają się rzeczy istotnie ważne, a przynajmniej najważniejsze z nieważnych (jak mawiał Jan Paweł II). Gdy oderwę się od obowiązków (nie mylić z pracą w korpo), patrzę co tu słychać…

(więcej…)


5.10.17 RECENZJE: „Botoks” (film, Vega, Polska, 2017).

„Każdy musi obejrzeć nowy film Vegi”…? Tak sobie koleś wypracował, że na weekendowe seanse potrafi brakować biletów, co nie jest dziś chyba zbyt częstym zjawiskiem… Gościu niby dystansuje się od tego, co pokazuje (głupota), ale delikatnie irytuje mnie jego „promocja” pustoty, umacniania pewnych zachowań i stereotypów (np. transwestyta w „Botoksie” i jego zachowanie w stosunku do… homoseksualistów w autobusie). Nie chcę pisać, że kobieta nie dałaby mi spokoju, ale to po części prawda…, po części, bo sam zacząłem nakręcać się na seans, zachęcony pozytywnymi recenzjami (także na prawej stronie). Poszedłem. Krytyka polskiej służby zdrowia (mówiąc ogólnie) – temat jak najbardziej wart poruszenia na wielkim ekranie, a następnie przed milionami widzów na DVD/w telewizji! Tym bardziej, że dało się słyszeć, iż film „Botoks” jest antyaborcyjny, a przynajmniej tak go przyjęli „siewcy po(d)stępu”. No i bajka! Później było nieco obrzydliwiej… Kupiłem nachos, ale niezbyt smakowały przy tekstach i obrazkach pojawiających się na ekranie… Jak nie raz pisałem, nie każdy mainstream jest zły. Czy sprawdziło się to w przypadku „Botoksu”?

(więcej…)


4.10.17 Zmiana idoli.

Słucham kolejnych newsów, czy to z mediów, czy od znajomych – wojny między agencjami towarzyskimi, siedemnastoletnie dziewczyny zmuszane do prostytucji, kolejki zwierząt czekające by je wydymać w burdelach na zadupiach miast. Pięści patrioty nie mogą bić dla takich interesów. Tym bardziej serca. Współczuję tym ludziom, ofiarom, ale i ich katom, bo stali się zwierzętami niemogącymi powstrzymać pożądliwości. Jedni czekają by zarobić, drudzy by ruchać niewolnice, trzeci by zyskać jeszcze więcej władzy w mieście. Władzy, która i tak się skończy, bo rynek jest stałym miejscem pożądania – właściwie to wszystko jest efektem braku pracy nad żądzami. Młody, silny chłopak z ulicy usłyszy w pewnym momencie, że musi tu dać radę, że tylko słabi odpuszczają. Chciałbym Ci napisać, że to nieprawda – słabi właśnie dają sobą manipulować, słabi muszą zostać w syfie, by czuć się dowartościowanym. Silny człowiek może iść swoją drogą, trzymać się swoich zasad, być silnym, a równocześnie wrażliwym na drugiego człowieka. Wojownik ma sumienie, bez sumienia jest tylko zwierze. Wiem, że siła imponuje, też miałem taki okres w swoim życiu, ale to święci pokazali mi siłę ukierunkowaną we właściwym kierunku. Zwrócili uwagę na to, że naprawdę silny jesteś wtedy, kiedy jesteś sam. Bez władzy i pieniędzy.

(więcej…)


2.10.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”… Część 2 – ulga.

No dobra… nakręcanie się, piosenki, zdania o wojnie… Pamiętacie pierwszą część tego tekstu: LINK. A potem nadchodzi godzina zero, czas walki. Weryfikacji. Oddzielania prawdy od fikcji. Co innego oglądać walkę na YouTube, podgryzając orzeszki i wołając do żony o herbatkę z miodem, a co innego stać na ringu otoczony widzami i swoimi demonami. Ups… To nie tylko marzenie, to nie tylko moja kreacja na wojownika w warunkach pokoju…, ja naprawdę tu jestem! Stoję tu i muszę się bić z dobrym gościem, który chce mnie wkomponować w podłogę! Uśmiech satysfakcji z tego gdzie jestem jest w tej chwili nieco wymuszony, mogę podnieść kąciki warg jedynie na chwilkę, bo same opadają pod ciężarem adrenaliny i skupienia przed godziną zero, o której myślałem od miesięcy. Myślałem o niej, ale nie była wyraźna, ostra, czekała jakby schowana za mgłą, rozmyta, niepozorna. Wtedy bez stresu, atrakcyjniejsza niż teraz.

(więcej…)


2.10.17 „Tam wariat się czasem przesunie po niebie”…

Chłodnawo, lecz jasno – słońce leniwie wschodzi ponad blokowiska. Czuć jesień, choć zielone liście jeszcze trzymają się drzew. Nie do końca wiedzący jak się w tą pogodę ubrać ludzie pędzą do pracy, przypominając świrom, że wolność jest naszym skarbem. Wstałem, jak zazwyczaj, wcześnie rano, zrobiłem sobie kawę i otworzyłem czytania na bieżący dzień, by nie stracić Go, tego który chowa się jeszcze dalej za słońcem, z oczu. Prasówka. Jakie wiadomości bym nie przyswoił, fakty są takie, że za oknem wstał kolejny dzień, w którym ludzie zajęci są głównie swoją małą przestrzenią, swoimi codziennymi ścieżkami i rytuałami. Politycy dawno zbadali te rytuały, wiedzą, że mogą kłamać i kraść tuż przed naszymi oczami, bo konstrukcja dnia nie pozwala większości ludzi na wypadnięcie z rytmu – cokolwiek by się stało. Taśmy produkcyjne musiałyby chodzić nawet między spadającymi bombami – póki co chodzą między bombardowaniem narodu niepokojącymi newsami, ale po czasie pokoju nadejdzie pewnego dnia dzień wojny. Kto będzie gotowy?

(więcej…)

Strona 1 z 21612345...Ostatnia »