Honorowe miejsce w jednej z księgarni CasaPound we Włoszech! Ups, a co to za naklejeczki w tle :-)? Fuck PC!

WYWIAD: CR! Polski rap Szturmowy dla „Drogi Legionisty”!

CR to nie pierwszy raper-nacjonalista, ale chyba pierwszy, którego można nazwać „raperem Autonomicznych Nacjonalistów”, który bliski jest naszej stylówce. Zapraszam na rozmowę, którą przeprowadziłem do zina papierowego „Droga Legionisty” nr 24, który ukazał się zimą 2019! Na fotce obok demo „Żółtych Kamizelek” we Francji, nieprzypadkowo… Starałem się zadawać niewygodne pytania, np. jak raper łączy ksywkę oznaczającą Chrystusa Króla z radykalnie nastawionym nacjonalizmem… Sprawdźcie sami, co z tego wyszło.

(więcej…)


22.02.19 Zapowiedź w klimacie Paulo Coelho?

Po meczu Legii z Cracovią stwierdzam, że nie znam się na futbolu. Ba – przecież to już nie raz pisałem, a teraz dodam: nikt się, kurde, nie zna! Możemy, bracia, pieprzyć o przygotowaniach, nastawieniu i pieniądzach. Przede wszystkim jednak piłkarze są tylko ludźmi, a na nieliczne wyjątki – nadludzi – stać nielicznych, chociaż i oni czasem coś spierdzielą, jak np. Bayern z Bayerem niedawno w Bundeslidze. Z ludzi próbuje się zrobić maszyny, ogarnąć ich niedoskonałe ciała i dusze statystykami, matematyką, że skoro „były przygotowania – musi być wynik”. Dlatego piłka jest piękna, bo idę na mecz i za cholerę nie wiem kto wygra, dlatego jest wkurzająca, że muszę coś takiego – taką bezradność faworytów – oglądać. Nie mam pojęcia kto zwycięży w Poznaniu, a czytanie analiz to strata czasu. Leszki dostały 0:4 z Piastem, a Wojskowi z Cracovią 0:2 u siebie. Gdyby ktokolwiek znał się na piłce, wygrywałby fortunę w zakładach bukmacherskich. Jeśli wygrał, a gra dalej – za chwilę ją straci. „Pewniaczkami”. Można mniej, lub bardziej wskazać faworyta na papierze – tyle, a wiemy dobrze, że ani 3:0, ani 0:3 nie będzie zaskoczeniem…

(więcej…)


22.02.19 Na skale, czy na swojej łysej pale :-)?

Gadanie, że „wszystkie religie to samo zło” jest pieprzeniem, bo chociażby z takich czysto obiektywnych argumentów – świat, człowiek nie toleruje pustki, a zatem wymyśliłby w ich miejsce coś innego. Czy lepszego? Patrząc na rządy ateistów (tych jawnie bojowych i tych pozornie spokojnych #aborcja) – nie sądzę… Cóż, jako katol uważam, że człowiek do stworzenia czegoś doskonałego na ziemi jest po grzechu pierworodnym niemal niezdolny. Posiłkując się cudami, objawieniami, tym, że agnostycy i ateiści również swoją wiedzę o powstaniu świata opierają na… wierze (no bo skąd masz wszechświat, gościu?), uważam, że Prawda istnieje. Jestem anty-ateistą, bo ateistyczne ideologie przyniosły światu wiele zła… To samo mówisz o religiach, prawda? Więc to może nie wina instytucji, czy wierzeń, ale człowieka? Zabijali wszyscy w imię wszystkiego, nauki i postępu tym bardziej. Tak jest! No więc trzeba umieścić człowieka na jakiejś, hm, siatce, sklasyfikować tą jego skłonność do zła i upadku. Do mnie wytłumaczenie wynikające z Pisma Świętego przemawia i jest dla mnie sensowne. Człowiek jest grzeszny – tyczy to zarówno wierzących jak i niewierzących, ale gdyby trzymać się przykazań, na świecie zapanowałby pokój (Nie zabijaj! Homosi, Żydów też, spokojnie…). A co ty sobie po „Klerze” i paskudnych faktach (które również potępiam) myślisz o instytucji to już kwestia twojej interpretacji dostępnych danych i upadłości człowieka.

(więcej…)


20.02.19 Trud, walka i ich owoce…

Prowadzę dziennik duchowy (od 29 grudnia 2016) i często w ostatnich rozważaniach wokoło spowiedzi zapisywałem trudów wzrastania w relacjach z innymi ludźmi, a przecież… tak dużo dobrego się równolegle dzieje! Spowiedź. Czy spowiadając się co tydzień nie traktuję spowiedzi niepoważnie, czy może jest wręcz odwrotnie? Z drugiej strony przecież św. Ojciec Pio polecał nawet co tydzień się spowiadać, oczyszczać duszę. Współczesny bloger katolicki (Mikołaj) stwierdził niedawno na swoim kanale YouTube, że to zaburza powagę tego sakramentu, ale myślę, że się myli i to w miarę współczesny święty ma rację (a także np. św. Jan Paweł II). Może komuś takiemu jak Mikołaj (raczej spokojny chłopczyk z oazy) nie trzeba cotygodniowego „prysznica” (aczkolwiek jeśli JPII czuł taką potrzebę…?) – może i super, bo to dobrze o nim świadczy – ale nam, działającym w stresie wśród bluźniących grubo ludzi, pogubionym w swoim pokręconym życiorysie, „prysznic” się przydaje. Ja widzę dojrzałe owoce, a to chyba najlepsze podsumowanie tych rozważań! Spowiadam się regularnie ze złych poruszeń, ze skrawków starych zachowań, a przy tej okazji usłyszałem wiele KLUCZOWYCH rad od udzielających mi sakramentu kapłanów i wiem, że wiele takich jeszcze przede mną. Kluczowych, bo pomagających mi z czymś trudnym wygrywać, odsuwać kolejne gałęzie, uczepić się skutecznie jakiejś myśli, interpretacji Słowa. Jeszcze więcej jest tych spowiedzi bez „złotych rad”, ale de facto nie o nie tu chodzi, czasem chodzi o pokorę, o danie sobie czasu… Bóg wie o co… Osoby, które same uznały się za swojego „spowiednika” na wzór protestancki nie mają takiej szansy, tworzą „Boga” na swoje podobieństwo, a jeśli Ty tłumisz/tłumaczysz sobie błędnie delikatny głos Ducha, może ktoś inny wypowie Ci go na głos?

(więcej…)


20.02.19 Kopenhaga w Warszawie?

Nie będzie tak jak było, bo świat już nie ten sam. Miłość to nie miłość. Pamiętam jak byliśmy za naszą Legią w Kopenhadze. To był 2008 rok, a my byliśmy zdziwieni chodząc wczesnym rankiem po ich „starówce”, że odbywa się w ten sam weekend jakaś sportowa olimpiada… pedałów i innych dewiantów (pełno tęczowych flag, scena…). Dziś mamy rok 2019, a prezydent… Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał „Kartę LGBT”, zobowiązującą stolicę Polski do szeregu inwestycji związanych z tęczowymi środowiskami. Jedną z nich mają być – uwaga – „specjalne zawody sportowe” (polecam „zawody imienia Palca Arboledy i kakaowego oka Smolarka” – pamiętacie…?). 11 lat i mogę mieć w ukochanej Warszawie „Kopenhagę”, na którą wtedy, chodząc z kumplami po Danii, wyzywałem i rzygałem na jej klimat, multikulturowość. Niestety, „wszystko, co na Zachodzie – idzie do nas” nie jest tylko pustym sloganem z Radia Maryja. Śmiejcie się, ale głównie wiara i ulica może nasz kraj uratować, bo politycy (nawet, heh, „chrześcijańscy”) to dziwki, które wytłumaczą sobie wszystko – byle się utrzymać.

(więcej…)


20.02.19 „Wojtek Sokół” (rap, 2019). „Gatunek stracił sens”?

Pamiętacie mój wywiad z Sokołem? Nie bał się go udzielić kibolowi-nacjonaliście, co pamiętam do dziś, propozycję wysłałem, ale chyba nie liczyłem na jej przyjęcie. A jednak… Bo Wojtek ma w dupie. Jak chce nagrać interpretacje poezji to, to robi (projekt z Hadesem, słucham do dziś), jak chce gadać z zinem – gada. Jak chce mieć klip z Bogusiem (nazwiska też nie trzeba, nie?), to go nagrywa. 15 luty 2019, do drzwi puka kurier. Jest to – paradoksalnie – pierwsza solowa płyta członka Zip Składu, WWO, duetu z Marysią Starostą. Solowo nie oznacza, że Sokół jest na niej sam, gości jest na bogato, zresztą niektórzy z nich byli mniejszym, lub większym zaskoczeniem. Mam wersję z 16 kawałkami w tym 3 bonusami znanymi z teledysków. Recenzji tego CD jest już bardzo dużo, pominę dokładne rozkminianie każdego utworu i muzyki, aczkolwiek dopracowane to jest na najwyższym poziomie i już teraz ten krążek ma stałe miejsce na mojej playliście (aczkolwiek kilka kawałków z niej usunę). Sokoła kupuję, bo skłania do refleksji, jak dobra książka, a zatem podzielę się z Wami refleksjami.

(więcej…)


18.02.19 Prawdziwa miłość (+ nowy klip kibicowski).

Nowy „Antisocial”, start rundy wiosennej, nowy Sokół, pierwsze powiewy wiosny w powietrzu, nowe „TMK” z ciekawymi materiałami… Jest czym oddychać, mówiąc w skrócie… Pozostało tylko czekać na niedzielę, godzinę 18:00. „W życiu pewna jest tylko śmierć” – pomyślałem – wrzucając do plastykowego kubka po kawie kupon z „pewniaczkiem” (siedząc na stadionie przy Łazienkowskiej w 113 minucie). Ultrasi zaczęli z wysokiego Ceee, a piłkarze i trener zaczęli głupio się tłumaczyć, bo ponownie skompromitowaliśmy się u siebie, przegrywając z Cracovią. Z Pasami trenera, którego największym sukcesem są jakiekolwiek punkty… z naszą Legią. 0:2, a byłem przekonany, że będzie co najmniej 3:0. Witaj wiosno! Brzydki mecz, dziwne sędziowanie, aż dziewięć żółtych kartek i bezradność Mistrza Polski, szybko zacierająca dobre wrażenie po przygotowaniach do rundy wiosennej w Portugalii. Nie twierdzę oczywiście, że nie obronimy tytułu – taka to liga…, ale… daj pan spokój, nie tak miało być. Eh, skupmy się na pozytywach. Otwarty został rok Kazimierza Deyny – ikony, bo każdy wielki klub ma ikonę, musiał jakąś wychować! Odpalone zostały torby pirotechniki nad pełną Żyletą! Kartel Cracovii jak na siebie też nieźle, przede wszystkim z oprawą i pirotechniką, a więc pod względem ultras było kolorowo.

(więcej…)


18.02.19 Aggroknuckle – „Battle Dressed In Black” (rock, Japonia’13).

Na informacje o czymś takim jak japońska scena RAC, a raczej o istnieniu japońskiego ruchu skinheads, natknąłem się już kilkanaście lat temu w jakimś wywiadzie opublikowanym w „R.A.C. Magazine” – zdaje się, że odpytywana była grupa Kolovrat. Ale nacjonaliści w Japonii? Nie, to pewnie jakieś nieporozumienie, pomyślałem. Dziś świadomość w Europie (zwłaszcza za sprawą Casa Pound Italia i AN) wzrosła na tyle, że ludzie zdają sobie sprawę, że szowinistyczna retoryka i zoologiczny rasizm do niczego nie prowadzą, a problemy z jakimi muszą dziś zmagać się białe społeczności, są w dużej mierze wynikiem przyjęcia przez nie, lewacko – liberalnych antywartości oraz działalnością kapitalistycznej oligarchii dążącej za wszelką cenę do maksymalizacji zysków.

(więcej…)


Dostałem kolejny list od czytelnika. Ten czytelnik potrafi pisać takie listy – na murze. Wielkie dzięki za każdy przejaw Waszego wsparcia! DL/DTSP!

LIST CZYTELNIKA: Wuefista i… ziny.

W szkole podstawowej miałem, jak to się teraz mówi, specyficznego nauczyciela wychowania fizycznego. „Zwykły pojeb” – to określenie do niego pasowało dużo lepiej. Cisnął nas niemiłosiernie, szczególnie pod względem mentalnym. Krzyczał non stop, od razu wskazywał precyzyjnie winę, gdy zawaliłeś na boisku. Potrafił nawet szarpać swoich uczniów jak wpadł w amok. Jak jechaliśmy kiedyś na jakiś turniej, gdy zobaczył, że na zbiórce jest nas ledwo ponad dziesięciu, zaczął z irytacją opowiadać jakim to jesteśmy zgnuśniałym pokoleniem. Sam zanim zaczął pracować w szkole, grał amatorsko w piłkę ręczną, co było powodem jego dumy i przyczynkiem do tego, aby nam dogryźć. On jechał na zawody ze złamaną ręką, grał w meczu, a gdy jemu w dniu zbiórki ktoś napisał, że jest przeziębiony, z irytacji powoli przechodził w śmiech. Szanowałem go jednak, bo po pierwsze nikogo nie udawał, a po drugie mimo swojego charakteru potrafił uczyć i każdy kto chodził do niego na zajęcia zaliczał progres.

(więcej…)


15.02.19 I nie zmienia się nic…

Nie tylko naturalizowani gracze są problemem dla kibica reprezentacyjnego futbolu, któremu nieobce jest zdrowe podejście do kwestii migracji i do polityki w ogóle (oddzielanie jej od piłki już na początku mojego pisania nazwałem absurdem, więc nie będę się powtarzał), ale także zdrowe podejście do sportu. Niemiecki „Der Spiegel” ujawnił, że Szwaby (a jakże…) z niemieckiego Bayernu Monachium (a konkretnie prawnicy popularnego giganta) sprawdzają różne interpretacje przepisów, na bazie których mogliby… zakazać swoim zawodnikom występu w reprezentacjach narodowych (tak na marginesie, wiecie pewnie kto tam jest napastnikiem…, tylko czy nas to jeszcze coś obchodzi?). Wiadomo o co chodzi – o kasę, a o jakiekolwiek wyższe idee (Boże… już za takie trzeba uznać reprezentowanie swojego kraju…? Tak!) trudno jest nie tylko w Niemczech, ale w całej piłkarskiej czołówce. Ci ludzie dawno stracili zdrowy rozsądek i jakiekolwiek hamulce, liczy się tylko zysk. Potężne kluby – i tak bogate do porzygania – zwalniając na kadrę swoich najlepszych piłkarzy tracą pieniądze, bo nie mogą z nich w tym czasie korzystać (a muszą im płacić potężne premie). Przy argumencie pieniądza już niedługo jakiekolwiek inne argumenty stracą znaczenie, a najlepsze kluby, z jakimi jeszcze do niedawna mogła się zmierzyć np. Legia (Real Madryt), ale i AEK Ateny, Zvezda itp., nie będą grały z maluczkimi, a wraz z innymi potęgami utworzą Superligę.

(więcej…)


12.02.19 „Z buta do Maryi” (Bartek Krakowiak, pamiętnik, 2018).

W przygotowaniu jest wywiad z autorem recenzowanego pamiętnika, zatem wprowadzam Was w niego recenzją z „DL”24… Nawet na telebimie podczas meczu Legii w Warszawie pojawił się kiedyś Bartek w koszulce Mistrza Polski i reklama jego wyczynu. Otóż młody mieszkaniec Mokotowa nawrócił się i wyruszył pieszo i samotnie do Bośni i Hercegowiny, do miejsca objawień Maryi! „Z buta do Maryi” najpierw było blogiem na fejsie, potem swój pamiętnik Bartek wydał w postaci książki. Nie czytałem relacji z trasy do Bośni i Hercegowiny na żywo w necie, więc wszystko było dla mnie nowe, 210 stron pochłonąłem w bardzo szybkim tempie. Rozdziały na zasadzie zapisków z trasy, przeplatane zdjęciami – lektura z gatunku „chłonę i nie mogę się oderwać”. Szybka, przyjemna, inspirująca! Czytałem i słuchałem wielu świadectw nawrócenia, ale to było mi jakoś najbliższe. Może przez to, że Bartek przejawiał kiedyś podobne zachowania do moich, a na zdjęciach z trasy widać go w koszulkach warszawskiej Legii?

(więcej…)


12.02.19 Nie szukam wroga, bo to on co chwila mnie odnajduje…

Na tyle na ile pozwala mi czas obserwuję protesty Żółtych Kamizelek we Francji i inne ruchy w Europie. Przypomina mi to niektóre obrazki z ukraińskiego Majdanu, szkoda, że – przy wszystkich różnicach w powodach, kształcie i sytuacji tych państw – zapewne skończy się jak zawsze – danym krajem będą nadal rządzić karierowicze. Każda epoka rodzi oddolne protesty, ale najczęściej jest to ostatnie (nie pierwsze!) słowo nabuzowanego ludu. Na więcej nie pozwala nam odwieczny (nie)porządek światowy. Czasem zastanawiam się jak dzisiaj, np. 12 lutego 2019, wygląda mój nacjonalizm, co ja właściwie czuję i na co czekam. Cóż, czekać możemy tylko na większe pospolite ruszenie, jak na Ukrainie, czy we Francji, bo dzisiaj skrajną prawicą w Polsce jest, heh, PiS, a reszta to „już w ogóle oszołomy”. Naszego Złotego Świtu nie mamy, bo NOP lata świetności ma za sobą (życzę najlepszego). Trudna sytuacja do walki politycznej – i trudna będzie aż do kolejnego zwrotu, niestety – do czasu ponownych wielkich emocji w narodzie, na kształt tych po 2010, które zmieniły dużo – nawet podejście do polityki na naszych stadionach.

(więcej…)


12.02.19 Zasady.

Na swojej drodze odsuwania gałęzi napotkasz nie tylko swoje brudy, ale także swoje ambicje. Idzie się w nich zagubić, na tyle, że w pewnym momencie dajesz sobie liścia (jeśli Cię na to stać…) i pytasz: co ja robię, o co tu właściwie chodzi? Czy nie tylko o to, aby było po mojemu? Ludzie są zmęczeni ciągłym motywowaniem, diabeł niszczy radykalizmem to w jedną to w drugą stronę. Śmieszny jest nie ten niedoskonały, a ten przegięty. No wiecie, nie zje jednego cukierka na urodzinach mamy, bo zaraz idealna krata pokryje się tłuszczem, albo zamiast krzyżyka kupionego u jubilera, nosi na klacie jakiś drewniany krzyż ścienny. Przegięty jak raper Sobota (wszystko jasne… prawda?). Z ambicjami jest podobnie, często swoje zaślepienie nazywamy twardymi zasadami, a zatwardziałe serce to przecież poważny problem – hodujemy potworka, o czym sam się ostatnio przekonałem na sobie.

(więcej…)