Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio…

Przechadza się za ludźmi, za władzą, za hierarchią… Przechadza się tam gdzie możesz dać upust swojej pysze, emocji, gdzie masz możliwość zaspokoić swoją złość, żądze. Podpowiada, gdy możesz rzucić kamieniem, „wyłącznie wykonać prawo”… Szepce byś odpuścił w trudnych chwilach…

Na drugim zdjęciu, podczas biczowania Jezusa, szatan trzyma dziecko. Twórca „Pasji” – Mel Gibson, tłumaczył symbolikę sceny następująco: Szatan przychodzi do nas by zasiać w nas zwątpienie w najtrudniejszych momentach. W scenie biczowania pokazuje (kłamiąc), że sam zajmuje się swoim dzieckiem (demonem, złem), pytając „a gdzie twój ojciec… zostawił Cię?”. Kłamie…, bo jego dzieci będą wiecznie cierpieć, karta się odwróci, mimo że teraz jest cierpienie… Pamiętajmy o tym. W ciężkich chwilach… Także w chwilach, gdy możemy „rzucić kamieniem”…

ŁG


20.08.17 Gonienie ogona.

Osoby uzależnione od Internetu, od szybkiego przepływu informacji, a więc niemal my wszyscy, kreują szereg potrzeb, których następnie nie są w stanie zaspokoić, tudzież przejść obok nich całkiem obojętnie. Dodają sobie na facebooku tysiąc „znajomych”, a większość z nich chwali się różnymi osiągnięciami, stylem życia, selfie na tle wzbudzającym uwagę. Część wyśmiewamy, część olewamy, ale część porusza nas w inny sposób – zazdrościmy im, stwierdzamy, że też tak powinniśmy (wymyślając codziennie nowe misje do spełnienia), lub denerwujemy się na człowieka, na świat i takim sposobem przypadkowa informacja (a są ich setki dziennie) wpływa na nasze samopoczucie, miota nami niczym wiatr, który ostatnio przeszedł przez Polskę i uczynił wiele zniszczeń. Świat kibiców też jest pełen takiego wyścigu, „kto więcej”, „kto lepsza zapowiedź”…, a dajcie spokój…

(więcej…)


20.08.17 RECENZJE: Irydion – „Heterofonia 11-17” (mp3, rock, 2017).

Chyba pierwszy raz przychodzi mi recenzować album w mp3. Nie lubię tego formatu, zero w tym klimatu przy odtwarzaniu, słowem (a w zasadzie dwoma) – nie szanuję. Zastanawiałem się czy nie warto poczekać do premiery płyty i skreślić parę zdań na temat fizycznego pełniaka, ale skoro to legalne pliki (podesłane nam od zespołu) to niech już będzie. Długo trzeba było czekać na nowy materiał Irydiona i z tego co się zorientowałem wiele osób ostrzyło sobie na niego zęby.

(więcej…)


WAKACYJNA PROMOCJA – „DZIENNIK…” ZA 10 ZŁ W TYM WYSYŁKA !

„Dziennik odsuwania gałęzi” (80 stron) wydany w formie klasycznego zina. Przelej 10 zł (w tym wysyłka) na konto BGŻ: 30203000451130000015670370. W tytule przelewu podaj adres do wysyłki!

Promocja potrwa do końca sierpnia!


16.08.17 Nie ma równości…

GTA ma swoją nową, tym razem amerykańską odsłonę. Oto wściekły białas wjechał w grupę „antyrasistów” podczas głośnych manifestacji w Stanach. Czy tak ma wyglądać aktywizm? Jednej, drugiej strony…? Pośmiejemy się, bo typ wjechał w tłum przed kamerami telewizji dla lemingów, którzy znów mogą rzec: „a pieprzyć tych fanatyków” i udać się na grilla przy Madonnie lecącej z radia? Czy możemy im się dziwić? Być może będę niedługo walczył z tłumem kolegów, niczym „Oldboy” (2013) w korytarzu, ale coraz mocniej mnie to irytuje: dokąd my zmierzamy? Ja w każdym razie do nacjonalizmu katolickiego – z uwzględnieniem moralności wynikającej z Pisma Świętego. Z punktu widzenia katolika – nacjonalizm można nazwać mądrym, kiedy ten nacjonalizm jest chrześcijański. Nie jest dla nas równym nacjonalizm np. arabski, buddyjski, ateistyczny, gdyż „umknęła mu” najważniejsza Prawda.

(więcej…)


16.08.17 RECENZJE: „Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna” (film, 2003).

Kiedy się śmiejesz – świat śmieje się razem z tobą. Gdy płaczesz – płaczesz w samotności (Ella Wheeler Wilcox, cytowane w „Oldboyu” z 2013 roku, tak wiem – w Azji też film potrafi być patologiczny, nowoczesne Korea i Japonia bywają gorsze od Zachodu Europy…). Dlatego szanuję samotność, a wraz z nią mnichów. Nazwa „Bom-yeo-reum-ga-eul-gyeo-wool Geu-ri-go Bom” (2003, oficjalna strona filmu: LINK) niezbyt zachęci masy do seansu, heh, ale mam nadzieję, że Ciebie zachęcę. Jest to opowieść o buddyjskich mnichach autorstwa Ki-duk Kima (mówiłem, że do niego wrócę…, nastąpiło to bardzo szybko, bo dziś o 6:00 rano) znanego Wam z mojej recenzji „Pustego domu”. Kiedyś recenzowałem tu „Wielką ciszę” – dokument o katolickim zakonie kartuzów. Teraz czas na nieco egzotyki, a więc mnichów buddyjskich i jednego z lepszych koreańskich reżyserów (tu zagrał też jedną z ról). Oj, warto!

(więcej…)


15.08.17 Siła w „słabości”.

Często wracam nocą z buta, czasem też śmigam pieszo załatwiać swoje sprawy – wspomagam spacerami trening i równoważę siedzenie przy kompie. Od kiedy się nawróciłem, lubię odmawiać przy tych kursach modlitwy, a pomaga mi mały różaniec na dziesięć „zdrowasiek”, owinięty wokół palca. Ostatnio wracałem taką menelską, niebezpieczną ulicą, akurat w dresie, w kurtce kojarzonej z kibicami, z kapturem na głowie no i „coś tam w dłoni wyraźnie przekładałem”. Nagle patrzę, a po mojej lewej, ulicą jedzie „kilka na godzinę” nocny patrol tym swoim cichym samochodem i dwóch psów się przygląda, po czym ruszają „z piskiem”. Szkoda, że nie chcieli spisać – ale zdziwko by ich złapało, że pierwszy na tej ulicy łysol z różańcem zamiast białego, lub zielonego, tudzież innego kastetu. A może dojrzeli krzyżyk? Nie wiem tego…, wiem że ja dojrzałem jakiś czas temu Maryję. Dziś obchodzimy uroczystość Jej Wniebowzięcia, w które Kościół wierzył od początku, jedynie „przyklepał” stosunkowo późno.

(więcej…)


15.08.17 RECENZJE: „Pusty dom” (film fabularny, Korea, 2004).

Koreański reżyser Ki-duk Kim przez dwa lata nosił buddyjski habit, ale ostatecznie zrzucił go i swoje fascynacje ideami dalekiego wschodu przemyca w filmach, do których lektor robi się nawet w Polsce. Nie są to sceny i scenariusze błahe, wręcz przeciwnie – w obrazach Kima mało jest słów, dominuje bogactwo symboli i szerokie pole do interpretacji dla takich odbiorców, którym „grill i plaża” do życia nie wystarczą. Witaj w klubie! Podobne opinie zainteresowały mnie tym nieco egzotycznym dla nas kinem (chociaż na świecie ponoć wzbudza ono coraz większe zainteresowanie…), bo jak wielokrotnie już tu pisałem – zachodnie gnioty, w których dawno już pękło wszelkie tabu (a dupy pękają na pęczki) coraz mocniej irytują (pedalstwo, podtekst dotyczący wiary w Boga jako ciemnogrodu itd.). Mimo, że reżyser i scenarzysta to pasjonat buddyzmu, film polecam każdemu myślicielowi zaglądającemu na drogalegionisty.pl, a wpływu obcej religii (filozofii w zasadzie) możecie nawet nie zauważyć, jeśli tego nie chcecie. No właśnie – „Pusty dom” (2004, trwa półtorej godziny), wiele z jego scen, można rozumieć na co najmniej kilka sposobów, co sprawdziłem oglądając ten film we dwoje i interpretując odbiór.

(więcej…)


15.08.17 RECENZJE: „Solidarni z górnikami” (składanka rockowa, 2017).

Nie tak dawno TV bombardowała nas informacjami, że połowę kopalni należy zamknąć, bo nie ma komu sprzedać zalegającego na hałdach węgla. Dziś są problemy z… zaopatrzeniem składów, a ceny opału poszybowały w górę niczym młot Anity Włodarczyk na MŚ w Londynie! Do tego władze eurokołchozu ciągle narzucające jakieś limity, nakładające bzdurne kary itd. Taki cyrk trwa już latami, koryciarze na wyścigi wydzierają sobie jak największe kawałki tortu zwanego polskim górnictwem, a „dobra zmiana” nic z tym nie robi. Jakiś czas temu ukazała się składanka będąca wyrazem poparcia środowiska nacjonalistycznego dla górników! Nie mogło jej zabraknąć na „Drodze Legionisty”.

(więcej…)


Piszcie, rysujcie, wrzucajcie! Mail: drogalegionisty[a]gmail.com!

Książeczkę „Taniec Na Linie” wydałem jakiś czas temu, ale cały czas (co jakiś czas) ktoś do mnie o niej pisze, co oczywiście bardzo cieszy, bo w podziemiu jest generalnie małe echo, a każdy twórca lubi mieć jakąś informację zwrotną. Dziś jeden z czytelników podesłał rysunek z logo wymyślonej przeze mnie organizacji „Polonicus Crux”. Dzięki za dobry gest, po prostu. Podobnie jak grafficiarzom, którzy gdzieś na Śląsku zrobili kolejny wrzut DTSP. Najbardziej zdumiewające są jednak świadectwa o nawróceniu pod wpływem moich marnych wypocin, a jest ich całkiem, całkiem jak na obecny zasięg „DL”. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że czytelników mam może mniej niż centroprawicowcy, ale za to uważnych! Pozdrawiam Was mocno!


13.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie” – głośne hasło pewnego śmieciowego produktu doskonale oddaje demoliberalne myślenie. „Postępowcy” być może uznali, że zapominając o przeszłości, uda się uniknąć jej błędów. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – tylko pamiętając, możemy budować coś lepszego. Pamiętając wszystko, nie wybrane fragmenty. Na przykład Niemcy (ziomki Tigera, tak na marginesie) tak bardzo chcą zapomnieć, że… zapomnieli o zdrowym rozsądku i podczas gdy oni znów pouczają świat jaki powinien być, ich kraj ulega rozkładowi kulturalnemu od wewnątrz. Chrześcijaństwo – wypaczyli, nacjonalizm – wypaczyli, tolerancję – wypaczają. Nie twierdzę, że ze wszystkimi sąsiadami jest coś nie tak, ale mają pewną cechę, która powinna dać nam do myślenia – róbmy dokładnie odwrotnie niż głoszą Niemcy. Z wiarą, polityką i światopoglądem. Żeby „tym co będzie” nie była kolejna wojna, bo „tym co było” były m.in. zachodnie pomysły, które koniecznie chcą narzucić… Pokój! Ludziom dobrej woli…, rzecz jasna…

(więcej…)


13.08.17 Ścieżki. Kręte. Po substytutach.

Ledwo co zdążyłem… Jestem…, już wprawiam stopy w ruch. To znaczy przechodzę z nogi na nogę, ściśle przywierając do koncertowej barierki dziada z kamerą, bo każdy wie, ja nie umiem tańczyć. Ledwo co zdążyłem wysiąść z auta po powrocie z zawodów, no dobra – postawiłem jeszcze klocka i zmieniłem japonki na adidasy, a musiałem lecieć. Musiałem, bo akurat grała kapela, która jest w moim topie, a na której koncert bilety wyprzedali mi ostatnio spod nosa. Pobiegłem tam sam, na styk, na pięć minut przed początkiem występu. Sam – tego słowa świat się dziś boi, myślałem biegnąc. No jak to, nie z przyjaciółmi, nie z masą spontanicznie spotykanych po drodze szalonych znajomych („prosimy, idź z nami na imprę!”, „nie, nie, akurat dzisiaj nie kochani…” – ach, jakim ja jestem celebrytą na ośce!)? Nie – biegnę dalej sam. Nie, nie jestem celebrytą, a z ludźmi generalnie nie rozumiemy się. Ale z muzyką – tak. Co dziwne – inni też się rozumieją…, ale jak to, przecież ona jest skoncentrowana na mnie. To moje ścieżki.

(więcej…)


11.08.17 Porządek rzeczy będący nieporządkiem.

Narzekamy na biedę, na „dyskryminację szarej ludności”, ale nie wyobrażamy sobie żyć w bogatych dzielnicach bez klimatu. To pewien paradoks – murzyn narzekał na Brooklyn, a następnie na… zmiany na lepsze, bo ten stary, brudny i biedny Brooklyn stworzył klimat, który owego murzyna wychował, ukształtował, dostarczył mu wspomnień i pola do twórczości, buntu, zarobku… My Polacy krzyczymy, że „bida na blokach”, ale wyobraźcie sobie rap scenę i kibiców bez szarych blokowisk. Kumaty panicz (np. o ksywie „panicz Rudy”), który je kawior i ma siedem samochodów… Niezbyt pasuje, co? Komu byś miał ochotę pluć do jedzenia jako pomoc kuchenna, jeśli za stołem by nie siedzieli „bogaci wyzyskiwacze”? Ciekawe na kogo by się skierował bunt, który wydaje się być potrzebą samą w sobie.

(więcej…)


11.08.17 RECENZJE: Bound For Glory – „Ironborn” (rock, USA, 2017).

Po odrodzeniu z popiołów amerykańska lokomotywa nie zwalnia i uderza kolejnym pełniakiem! BFG to niezmiennie jeden z moich faworytów i od lat – ścisła czołówka światowej sceny RAC. Pomyśleć, że był to pierwszy zespół zza oceanu, którego kasetę (dla mp-trójkowców: to taki przedpotopowy nośnik dźwięku) udało mi się zdobyć i sprawdzić… Lepiej trafić nie mogłem. Kiedy po długiej przerwie wrócili „Feed the machine”, zmiażdżyli tym krążkiem większość rzeczy, która się w ostatnich latach ukazała i bardzo wysoko zawiesili sobie poprzeczkę. Czy „Ironborn”, który podobno znika z półek sklepowych jak świeże bułeczki, ją przeskoczył? Więc tak…

(więcej…)


6.08.17 RECENZJE: „Ojciec Pio” (film fabularny, Włochy, 2000).

Czytaj Pismo! A jeśli nie jesteś jeszcze w stanie go czytać, spróbuj od czegoś przystępniejszego… M.in. z kolekcją „Uczta duchowa” sprzedawany jest film fabularny „Ojciec Pio” (ponad 30 zł w tym ilustrowana książeczka – pierwszemu, który zamówi teraz mój „Dziennik…” wyślę ją jako gratis!), wyszedł też w „Ludziach Boga”, jest dostępny na YouTube. Oglądałem go już kiedyś, ale postanowiłem mieć oryginał DVD w kolekcji. Nie tylko dlatego, że ten święty jest jedynym w swoim rodzaju świętym Kościoła, ale trwający 3 godziny i 20 minut obraz Carlo Carleia jest zrealizowany dość ciekawie jak na tego typu kino. Że tak powiem „efekty specjalne nie powalają”, he he, ale klimat jest, a to właśnie klimatu oczekuję od produkcji dotyczących moich idoli – zakonników. Carlo wychodzi od tego, że władze kościelne potraktowały zjawisko stygmatów kapucyna Pio (ten prawdziwy na miniaturce obok) z ogromną ostrożnością, a nawet w pewnym momencie zakazały Mu prowadzenia mszy. Do umierającego staruszka w brązowym kapturze, przybywa watykański wysłannik hierarchii, aby ostatecznie stwierdzić, że Pio kłamał… No i się zaczyna. Dzisiejszy święty opowiada mu (oraz nam) długą i bolesną historię…

(więcej…)

Strona 1 z 21312345...Ostatnia »