23.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Poranne siku w kiblu, wychodząc zmieniam okienko w wiszącym naprzeciwko drzwi kalendarzu ściennym. Czas leci, niczym jasnozielone szczochy po witaminach Olimpu. Życie takie jakie chciałem i chcę – bez klaskania pizdom, to się liczy? Modlitwa i codziennie nowe pytania do Szefa…, powiedz mi dlaczego tak trudno emigrantom wrócić na własne podwórko? Powiedz mi to… Powiedz mi tamto… Czasem czuję jakby mnie kochał, czasem jakby opuścił, dla jednych pojawia się szansa, a dla innych związana z tym plaga – tak też jest z samą migracją i jej subiektywną oceną. Powiedz mi dlaczego kolejna rzeź w Londynie? To już dla nas chyba standardowy „fakt medialny”, tak regularny jak niegdyś telewizyjna lista przebojów… Przesuwam okienko kalendarza. Mamy czwartek… Życie toczy się dalej, wodą spłukuję kolejne zielone szczochy. -Cześć, słyszałeś o Londynie? Temat do herbatki w przerwie…

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Wyklęty” (film fabularny, Polska, 2017).

Ok. – postęp, różowe kina, karmelowy popcorn…, ale gdzieś między tym wszystkim nasi Wyklęci i kolejny film fabularny na ich temat! Część kultury, część historii, część naszej świadomości i polskiego krajobrazu. Nadal lubię to, nie mogło mnie zatem zabraknąć na „Wyklętym”. Jest to nowy, polski dramat wojenny, ponad półtorej godziny w klimacie, którego ostatnio jest sporo, ale gdy się głębiej nad tym zastanowić – nigdy nie powinno być go za wiele. Wszak można mówić o tych ludziach dopiero od niedawna. Seans miał mi nieco odbić raczej kiepską „Chatę”. Wszak Wyklęci to zazwyczaj także katolicy, ale w takim naszym – bojowym wydaniu. Nie zawiodłem się, a fabuła przypasowała mi najbardziej z ostatnich filmów patriotycznych – mając na myśli również „Historię Roja”.

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Chata” (film fabularny, USA, 2017).

Wiara pomieszana z czymś na zasadzie thrillera? Wchodzę w to, a raczej na to – do kina. „Chata” to w zasadzie dramat z 2017 roku, oczywiście amerykański i oczywiście ponad dwugodzinny. Wcisnąłem go gdzieś na 13:00, przed wieczornymi obowiązkami. Że zbyt pozytywne, ktoś powie z góry, zbyt cukierkowe. Z jednej strony… Ale z drugiej nie pogrążajmy się tak w tym mroku seriali typu „Narkos” oraz w samej mrocznej muzyce, bo ta jasność może gdzieś zniknąć i wtedy zapominamy, że na świecie w ogóle istnieje dobro. Aczkolwiek faktycznie – często filmy dotyczące wiary mają taki wkurzający, amerykański lukier, jakby zapomniano, że to głównie „strefę mroku” powinno się zainspirować do zmiany. Tymczasem filmy tego typu jeśli „ewangelizują” to raczej widownię kina familijnego. Ja nieco się na „Chacie” zawiodłem, momentami chciało mi się spać…

(więcej…)


19.03.17 Pogaństwo i protestantyzm w polskich ruchach?

Katolicyzm doskonale pasuje do charakteru Słowian. Szanuję nasze korzenie, ale szanuję też Prawdę. Rośnie popularność serialu „Vikingowie”, w którym katolicyzm przedstawiony jest paskudnie, bez odrobiny dobrych intencji twórców. Razem z tego typu projektami rośnie liczba „fanów” typowo pogańskiego podejścia do życia. Często ich słowa pełne są płytkich sloganów. U wojowniczych nacjonalistów-pogan argumentem przeciwko Jezusowi bywa „nadstawianie drugiego policzka”, jakby zapomnieli oni, że tu chodzi tylko i wyłącznie o mój policzek. Gdy ktoś policzkuje moich braci, innych ludzi – staję do wojny sprawiedliwej. Taka też jest historia Polski – nie jesteśmy agresorem, ale jesteśmy waleczni, gdy dzieje się krzywda.

(więcej…)


19.03.17 Korelacja naturalna.

Redakcja 3droga.pl spytała mnie w ankiecie „Do jakiej korelacji pomiędzy katolicyzmem, a nacjonalizmem należy dążyć?”. Cóż… chciałbym by była to korelacja całkowita. Nasza historia jej sprzyja, ale nacjonalizm nie musi być katolicki wyłącznie ze względu na historyczną rekonstrukcję. Jednym z głównych zagrożeń współczesnej Europy jest upadek moralności, rozpusta, a na to katolicyzm ma doskonałą odpowiedź, wręcz doktrynę! Tak więc nie zgodzę się z tym, że to „staroświeckie” – wręcz przeciwnie. 10 przykazań i cała reszta są dziś bardzo potrzebne! Katolicyzm to Ostatni Prawdziwy Bunt, w którym szanuje się cnotę, wierność, wywyższa się opacznie rozumianą obecnie miłość. A teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, czy bez wiary da się posiadać odpowiednie podejście do tych wartości. Jak mówicie o nich w swoim środowisku?

(więcej…)


19.03.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym.

Wziąłem udział w ankiecie strony 3droga.pl dotyczącej kwestii wiary i nacjonalizmu. Chciałbym również tu przedstawić Wam garść swoich rozkminek. Redakcja spytała nas czy obecną Stolicę Apostolską i hierarchię katolicką w Polsce należy uznać za sojusznika nacjonalizmu. Zacznę od pytania: a czy kiedykolwiek było idealnie? Nie podoba mi się podejście papieża Franciszka np. do kwestii imigrantów, ale pamiętajmy jak zareagowało środowisko nacjonalistyczne (a przynajmniej aktywistyczne podziemie) po jego pierwszych słowach… „Wreszcie ktoś zwrócił uwagę na kwestie socjalne, na zbytnie bogactwo wśród kleru” itd.! Dało się wyczuć tu i ówdzie cichy entuzjazm, bo papież od początku chciał być obok szarego człowieka.

(więcej…)


18.03.17 DeeLkowe tłumaczenie się…

Ostatnio na „DL” częste przerwy, nie jest to oczywiście związane z lenistwem redakcji, a raczej z zaawansowanymi pracami nad kolejnym projektem papierowym – „Dziennikiem odsuwania gałęzi”, który mieliście zresztą zasugerowany w niedawno wrzuconej mini zajawce videło (dzięki Południe!). Tak już jest, że papier cenię wyżej, a że obowiązków przybywa (o czym w „Dzienniku…” z pewnością przeczytacie), cierpi na tym nieco e-zine. W międzyczasie wziąłem udział w ciekawej ankiecie Trzeciej Drogi, z której trzy teksty udostępnię Wam za niedługi czas. Chciałem Wam też podziękować za kupno książeczek, szczególnie tej drugiej – „Nienawidzę świata, który mnie nakręca” – ciągle będącej w sprzedaży (info w menu po Waszej lewej). Póki co wydaję takie cieniasy, ale generalnie wierzę, że grubas życia jeszcze przede mną, heh, wszak dopiero trzy dychy na karku, a pisarz to musi być siwy i z brzuchem, na co u mnie przez jakiś czas się jeszcze nie zanosi. Ot – nadal energii sporo i nie potrafię cały czas siedzieć przy biurku, nawet po odstawieniu kawy na okres Wielkiego Postu (no co, ostatnia używka…).

(więcej…)


13.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Polska nie ma szans stać się państwem znaczącym. Na szczęście? Gdyby tak się jednak stało i byśmy mieli poważniejsze problemy, może uniknęlibyśmy kłótni z gatunku tragikomicznych. „Ktoś” się pokłócił o rolę rowerzysty w programie o policji i Jacek Międlar wyleciał z „Polski Niepodległej”, a co za tym idzie z akcji ogarniania ich klubów, na wzór klubów „Gazety Polskiej”. Ma powołać coś swojego. I kolejny podział na marginesie stanie się faktem. Koń by się uśmiał (na miniaturce taki z okolic meczu Tottenham – Millwall, któremu akurat nie jest do śmiechu, chyba że -jak chuligani- nie lubi swego pana). A propos Jacka Międlara… jak można być aktywistą, ex księdzem i się połasić na taką rolę? Wiem, co mówię – sam dostałem kiedyś maila z „Rozmów w toku”, heh, i co… widzieliście Growera w kominiarce u „dziennikarki roku”, tragicznej Ewy? Nie, wolał jeść dalej zupki Vifon. Są w życiu takie momenty, że trzeba pomyśleć co można stracić (nawet będąc na marginesie) i czy naprawdę warto robić z siebie pajaca. A tak naprawdę nie tyle z siebie, co z ruchu. Nigdy nie warto. Cóż… oby nam wyczucia wystarczyło. Na świecie, w którym (czymkolwiek) rządzi ktoś taki jak Donald Tusk, chociaż ktoś powinien pozostać normalny, no nie?

(więcej…)


8.03.17 Wojna, oligarchowie, kapitalizm… O ONR i Ukraińcach w Polsce.

Środki i zaangażowanie jakie wielu polskich poprawnie politycznych narodowców wkłada w zwalczanie „ukraińskiej inwazji” na Polskę, świadczy tylko i wyłącznie o płytkości myślenia tej grupy. ONR w Częstochowie, 19 marca ma zamiar zamaszerować w wydarzeniu o nazwie „Manifestacja przeciwko wschodniej imigracji – Częstochowa”. Na grafikach promujących to wydarzenie, pojawia się przekreślona flaga Ukrainy. Rozumiem, że jacyś początkujący narodowcy mogą postrzegać ten problem tak płytko, ale w ONR są ludzie, którzy działają po kilka/kilkanaście lat i dalej ukraińską imigrację postrzegają w sposób bardzo płytki i szowinistyczny. Na Ukrainie trwa wojna, i to nie z winy tego państwa, a z imperialnych ambicji Putina. Tereny zajęte przez Rosjan, czyli Donbas i Krym, miały dla Ukrainy strategicznie znaczenie w rozwoju gospodarczym i były ważnym elementem bezpieczeństwa tego kraju.

(więcej…)


(…) Spotkałem kolesia, z którym mam złe skojarzenia. Powraca bardzo realnie wizja okresu, w którym nie byłem na tyle silny by być sobą. Nie chce mi się z nim gadać, odkopywać, mam swoje – nowe życie.

Są ludzie, z którymi „cześć, cześć po latach” ponownie otworzy ci nie te drzwi, co trzeba. Z drugiej strony, nie można uciekać i udawać, że nie istniejesz. Samo życie – czasem w niespodziewanych momentach – wymaga od nas odwagi i wyostrzenia świadomości, że niczego nie da się oddzielić na tyle grubą kreską, by do nas nie wróciło pod inną, zdeformowaną upływem lat postacią.

Jesteśmy tacy jak nasza historia. Cała historia, bez wyrwanych kartek, bez palonych archiwów (…).

ŁG – „Dziennik odsuwania gałęzi” (2017)


7.03.17 RECENZJE: „Wojowniczka” (książka, Jędrzejczyk, Osiak, 2017).

Leniwa po tygodniu treningów niedziela, słone paluszki – trochę rozpusty. Kiedyś kumpel znający mnie z abstynencji od lat, a do tego z treningu i diety, zobaczył mnie z zapiekanką. – Co tam Łukasz…, melanż? – zażartował. No więc melanż przy paluszkach i biografia (279 stron) Joanny Jędrzejczyk, która miała swoją premierę 1 marca 2017! Oczywiście od razu kupiłem i czekałem na leniwą niedzielę, by odpowiednio zmobilizować się przed nowym tygodniem na sali. Przyznaję, że jeśli chodzi o sport, Joanna Jędrzejczyk stała się kimś na zasadzie mojej idolki, aczkolwiek trzydziestoletni facet postrzega idola chyba nieco dojrzalej. Ta kobieta zaimponowała mi tyle razy i tyloma rzeczami, że wiem jedno – pozostanę jej kibicem na dobre i na złe. Niesamowite walki, niesamowite świadectwa wiary i (mniej niesamowite) takiego naszego zwyczajnego, polskiego patriotyzmu przed całym fighterskim światem!

(więcej…)


7.03.17 RECENZJE: „Szczerbiec” 153/154 (magazyn nacjonalistyczny).

Niedawno przeczytałem dwa ostatnie „Szczerbce” (153 i 154) i muszę przyznać, że czytało mi się je lepiej niż poprzednie! Po przerwie wyszły w dość krótkim odstępie czasu. Nr 153 to m.in. ciekawe teksty dotyczące wiary i polityki. „Doktryna polityczna Św. Tomasza z Akwinu”, „Kościół jako polityczny wychowawca narodów” – NOP jak wiadomo nie bawi się w półśrodki. Stary dział „Hobbit. Kraina bohaterów Trzeciej Ery” to tym razem tekst „Baudelaire’a poszukiwanie Boga”. Jakby fanom bezkompromisowego katolstwa było mało – kolejnym materiałem jest „Chesterton w Polsce”. Jako fan książek Anglika czytałem z wielką chęcią. Wszystkich tekstów wymieniać nie ma co, bo każdy „Szczerbiec” to 100 stron bogatych w nie zawsze łatwą dla laika treść i ubogich w grafiki.

(więcej…)


5.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio ponownie odwiedziłem studio tatuażu, a tam na sąsiednim fotelu dziarał się stereotypowy „koksu”, niczym z najnowszego „PitBulla”. Nie powiem, naśmiałem się trochę, gdy np. mówił, że pozwala swojej córce maksymalnie do dwóch godzin… patrzeć w markecie na zabawki. Pełna powaga. Tatuator (jakieś 60 kg lżejszy) po chwili konsternacji i zawahania powiedział: kupiłbyś jej coś, kurwa, może ona podczas tych dwóch godzin marzy o tym jak się nią bawi? Dwie godziny patrzy z dzieckiem na zabawki, a sam na sesję… Tak, bracia, masa różnego rodzaju humoru otacza nas dookoła, nadal lubię ten czarny – ponoć jest nowy „Trainspotting”? Słynne już „protesty studentów” dzisiejszej „opozycji” też śmieszą do dziś. KOD i inni nie są w stanie wyciągnąć młodych ludzi na ulice. Śmiały się centroprawicowe i prawicowe media, ale śmiech powinien być co najwyżej połowiczny, bo muszą pamiętać o tym, że – owszem – na ulice nie wyjdą, ale do urn mogą ponownie pójść. Nie tylko studenci – wszyscy, którzy pozostają pod wpływem mainstreamowych „twórców” i całego tego klimatu Hollywoodu, a ich liczba nadal jest wielka. Wystarczy pójść do ludzi spoza klimatu i ich posłuchać. I dlatego humor to prawie zawsze medal, który ma dwie strony. Eh, a tak fajnie jest się pośmiać…

(więcej…)


4.03.17 Spalić teatr? Czyli klątwa „artystów” współczesnych.

Futuryści na początku ubiegłego wieku stwierdzili potrzebę zniszczenia dotychczasowych muzeów i bibliotek. Wskazywali na to nie bez powodu, widzieli w przestarzałej kulturze przyczynę upadku, niedołężności. Wszystko co złe, miało swoje zakorzenienie w utrwalaniu dotychczasowej kultury. Tak sobie myślę, że nie był to głupi pomysł, zwłaszcza w kontekście tego, co obecnie dzieje się na deskach teatrów w naszym kraju. Mowa o bluźnierczym spektaklu „Klątwa”. To nie pierwsze takie przedstawienie w ostatnich miesiącach i latach. Robienie laski figurze, wsadzanie sobie polskiej flagi w pochwę, przebieranie się w strój motyla, czy za muzułmanki i zakłócanie katolickich obrzędów – to tylko niektóre wykony naszych rodzimych bluźnierców, często opłacane za nasze pieniądze. Wszystko to dzieje się przy pełnym poklasku „znawców i krytyków kultury”.

(więcej…)


2.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Od grudnia zeszłego roku ciułam na podróż po Włoszech. Jakieś dwie dyszki zostaną – od razu zamieniam na euro, żeby nie kusiło. Mamy marzec i nawet nie przeszło, to dobry znak. Planuję termin, w którym akurat nie gra Serie A, czy B, ale Italia ma to do siebie, że nie trzeba tu nawet meczu – porywa sam widok wąskiej uliczki i zaparkowanych skuterów. Zamierzam ruszyć szlakiem turystyczno-sakralnym, dotrzeć do Asyżu, miasteczka świętego Franciszka, który jako pierwszy zainspirował mnie jeśli chodzi o świętych z kolebki naszej wiary. Zatrzymać się w wiejskim, malowniczo położonym kościółku, odmówić różaniec, napić się kawy w miejscowej kawiarni. Kurde, to jest na wyciągnięcie ręki, ten inny świat, to włoskie niebo, a ludzie marnują czas, zdrowie, pieniądze na jakąś seks-narko turystykę. „Nasza Europa snów”… pamiętacie? Albo inaczej… czujecie jeszcze?

(więcej…)

Strona 1 z 20412345...Ostatnia »