17.05.19 „Na czym wyrasta twoje nawrócenie”? A Twoje ma na czym?

Na filmie jest godzina 7:00 rano. Dokopałem się do takiej Polski, dokopałem się do takiej Europy, dokopałem się do takiego Kościoła katolickiego. Do Kościoła wiary, do wierzących (!) osób duchownych obu płci. Nie tylko to miejsce…, znam szereg takich ludzi, bo znam Kościół od środka. Lata temu tak jak Ty, przytłoczony złymi skojarzeniami stałem niepewnie przed drzwiami kościoła i zastanawiałem się, czy oby na pewno wejść. Dzisiaj jeżdżę w różne miejsca, by poczuć Boga, ale czuję go także teraz, czuję go także w zwykłym osiedlowym kościółku. Czy Twoje serce jest jeszcze zdolne przyjąć takie obrazki i przede wszystkim modlitwę poprzez taki śpiew jak na poniższym filmiku mojego skromnego autorstwa? Pytacie mnie często w mailach na czym wyrasta moje nawrócenie. Między innymi na takim czymś… Zmartwychwstał Chrystus nasz Pan! Nie wiem czemu zapisało mi się w taki sposób, że filmik leci od 26 sekundy… Może to czas na wyciszenie i chwilę powagi?

ŁG


17.05.19 Stabilna jest przede wszystkim Legia Warszawa.

W niedzielę (18:00, Ł3) gramy z Zagłębiem Lubin – Mistrzem Polski 2007. Pamiętacie derby Warszawy? Mimo różnicy sił, bywały klimatyczne. Dziś rezerwy Legii są wyżej w I grupie III ligi niż pierwszy zespół KSP (Mistrz Polski 2000), a więc do kolejnych szybko nie dojdzie – i dobrze, bo miejsce takiego klubu jak Polonia z pewnością nie jest w Ekstraklasie, rzucając rzecz brutalnie, tak jak rzucono Rose (Rosą?) Namajunas podczas gali UFC w Rio de Janeiro. „Piłka Nożna” (14 maja 2019) pisała wprawdzie, że Łódzki Klub Sportowy i Raków Częstochowa zagrają w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. W sumie oba te kluby dysponują mniej więcej jedną trybuną spełniającą wymogi licencyjne, ale tu nie o to chodzi – chociaż ich kibice regularnie bywają na meczach wyjazdowych, a to stanowi o marce klubu jako całości. Każda duża marka ma słabsze chwile, oczywiście zachowując skalę, weźmy taki Manchester United w minionym sezonie – strata fejmu jak skurwysyn. KSP taką marką nigdy nie był, bo zobaczmy na zainteresowanie ich drużyną, gdy zdobyli tytuł Mistrza Polski… Nie oszukujmy się, drużyny bez kibiców nie dochodzą zbyt daleko, a jak już to jednorazowo i wracają do swego marazmu.

(więcej…)


Czas zdradzać konkrety… „DL”25! Kliknij – powiększ ulotkę, puść dalej!


14.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Pytam ojca mojej podopiecznej o religię w szkole podstawowej jego córki. Na dwadzieścia parę osób chodzi sześć (w tym ona – wbrew swojej woli), reszta zwolniona przez rodziców. Innej dziewczynce z wysokiej klasy podstawówki tłumaczyłem różnicę pomiędzy Jezusem, a… Bogiem. Nie wiedziała, a słuchała katechetki, która jednak „nie potrafi jej odpowiedzieć na pytania”. Chyba powinienem być katechetką w szkole, bo dziewczynka stwierdziła, że wytłumaczyłem jej lepiej i teraz rozumie. Ataki na Kościół, dzień w dzień, na portalach społecznościowych, na których „żyje” każdy cwaniaczek-hejterek, który bez refleksji puści to dalej. Filmy o pedofilach w sutannach. „Kler” z protestancką sugestią, o „zbawieniu poza Kościołem”. Zresztą wielu tak podchodzi dzisiaj, żeby nie było – „w Boga wierzę”, ale „w Kościół nie”. Niby jak na Europę w Polsce jest dobrze, ale wiara w naszym kraju jest atakowana z wściekłością i – jak sądzę z obserwacji – z coraz większą skutecznością. Ksiądz jest niemal synonimem pedofila… to smutne, gdy się zna Kościół od środka. Teraz trzeba płacić cenę również za brak radykalizmu hierarchii względem zboczeńców, Kościół w znacznej mierze jest sam sobie wynien z powodu niewystarczających reakcji. Boli to, ale… kto ma mówić prawdę i bronić prawdziwej wiary jeśli nie my? Obok na fotce dzieciaki-ultras na ostatnich derbach Sztokholmu. Stadiony bywają ostatnimi bastionami zdrowego rozsądku, mam nadzieję, że wiara tutaj również się uchroni!

(więcej…)


13.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

No cóż… Szału nie ma – wiadomo o co chodzi, ale kto nie ryzykuje… z hasłami, ten nie ma klimatu. Jeszcze dwie kolejki mają podopieczni nowo zakontraktowanego pierwszego trenera Legii (słusznie!), jeszcze wszystko w tej lidze może się wydarzyć, nie takie cuda jak w niedzielę… Gramy do końca! Atmosfera ultras na tym meczu, jak i w całej rundzie, była jednak na mistrzowskim poziomie. Tymczasem do I ligi wszedł Radomiak, gratulacje! Ogólnie maj to zawsze czas rozstrzygnięć i pod wieloma względami robi się wtedy ciekawie… Zbierzmy kilka ostatnich przykładów. Taki Grasshoper Zurich spadł po latach ze szwajcarskiej Ekstraklasy i kibice na wyjeździe przerwali mecz. Dużo dzieje się na niemieckiej scenie, a trochę, jak zwykle, działo się przy okazji finału Pucharu Grecji. Zresztą, nie tylko Pucharu Grecji… PAS Giannina spadła z greckiej Superleague, a więc chuligani „dali upust emocjom” i obrzucali psy, głównie krzesełkami stadionu. PAS Giannina (obok na fotce) w Superleague grała nieprzerwanie od sezonu 2011/2012, a już fanatycy nie mogą pogodzić się ze spadkiem. Po meczu Union Berlin (ci od tych klipów co niedawno wrzucałem) – 1.FC Magdeburg spadli z 2.Bundesligi goście, a na meczu doszło do awantur. Fotki z opisanych wydarzeń w aktualizacji. Polecam też znaleźć filmik, np. z Berlina, widać, że klimaty u Szwabów ostatnio nie tylko poza stadionami…

(więcej…)


10.05.19 „W rzece, w której żyją piranie, żółwie pływają na plecach”.

Taki klimat… bracia i siostry… Czasem muszę, inaczej się uduszę. Jest takie powiedzenie wśród mieszkańców dalekiej Amazonii: W rzece, w której żyją piranie, żółwie pływają na plecach. Tylko nie mów, że Ty to ta pirania, bo to nie ten kontekst, piranie są zastawionymi na nas pułapkami. W swojej miejskiej rzece pływamy śmiało…, to delfinkiem, to pod wodą. Mimo wszystko, czasem wychylę głowę – nim mi ją pożrą – żeby nabrać powietrza, może nawet przekręcę się pancerzem w kierunku potencjalnego wroga, poczuję się bezpiecznie podczas nabierania powietrza. Pustynia! Całkowite odcięcie złych myśli żeby mieć potem większe szanse szarżując między piraniami. Tak, dobrze przeczytałeś, odcięcie MYŚLI! Nie czynów. Dlatego na przykład Jezus mówi o cudzołożeniu w kontekście (nawet) spojrzenia… Spojrzenia, które tu oznacza wymarzenie sobie rozpustnego planu w słabej głowie. Nie przekładasz złego na czyn, ale tak sobie marzysz… i marzysz…, godzinami…, latami…, Twoje myśli odpływają w kierunku rozpusty, konsumpcjonizmu, uzależnień… Czy kiedy będziesz miał słaby dzień, a trafi się super okazja urzeczywistnienia tych („niegroźnych”) pragnień, dasz radę wygrać? Gdy za każdym razem, konsekwentnie starasz się ucinać samą MYŚLI o tym z czym powinieneś w sobie wygrać, przesuwasz granicę walki, z walki z katastrofalnym w skutkach czynem, do walki z samą myślą o tym czynie! Podwójna garda! Nie można rozmawiać z szatanem, bo to inteligencja wyższa i w końcu Cię namówi, rozegra. Wiem, że łatwiej napisać niż zrobić – oj wiem dobrze, ale uwierz – mam akurat kilka tego typu potyczek za sobą… wygranych (mogą wrócić, gdy stracę czujność, owszem…)! Zmęczony już jestem jak cholera po takim życiu (a młody przecież), a mistrzem pływania nie jestem, jak mówi Sokół na nowej płycie… Po to jest właśnie pustynia, to tu wyszedł Mistrz, by wygrać z piranią! Niby odpoczynek, a tak naprawdę wielka wewnętrzna walka w celi… Znajdź swoją pustynię. Pozdrawiam Was z lasu!

ŁG


6.05.19 Prawnicy – koks – zjazd do boks(u)…

Jako, że stawałem się przez kilka ostatnich lat „zwykłym, szanowanym człowiekiem” (śmieję się z tego regularnie… mam w sobie tony świadomej ironii danej chwili i dystans do niej, bo równie dobrze jutro mogę znowu być na dnie, jak kilka razy w swoim krótkim życiu), oczywiście z powodu pracy i oczywiście w oczach ludzi, którzy mnie prawie nie znają, trafiam – zaproszony – na różne imprezy. Nie cierpię imprez, ale czasem już naprawdę nie wypada odmówić i trzeba wpaść przynajmniej na te dwie godziny, bo ludziom też sporo zawdzięczam i to nie tak, że są wyłącznie źli (ale wolałbym np. iść na obiad z fajnym widokiem). Nie piję, więc owe dwie godziny w zupełności wystarczą, by zaobserwować jak panie nauczycielki, zresztą wszelkie panie i wszelcy panowie zmieniają się z autorytetów w potencjalnych bohaterów filmików robionych „z przyczajki”. Widzę jak muszą się wyżyć, wykrzyczeć, przestać udawać ze skutkiem tragikomicznym. Widok to żenujący. Czy powinienem się dziwić? Wszak od rana znowu będą trybikami w Systemie, którego nie są do końca świadomi (lub nie są świadomi swojej siły, że aby żyć inaczej nie trzeba skakać po stołach). Razem z robieniem porannej tapety na kacu założą tą maskę, którą trzeba nosić cały tydzień. Osoba, która na codzień może być sobą trochę nie ogarnia tego wytrysku… Kurde, ja naprawdę nie powinienem narzekać na swoje życie.

(więcej…)


6.05.19 Może i przeciętni, ale nie dla Was, czyli patrząc za siebie…

Ironia w wydaniu kibiców Legii dotyczy tego, że w stolicy wszystko jest o ile nie „wporząsiu”, to na tyle „niewporząsiu”, co w innych miejscach, klubach itp. A reszta uczyniła sobie z tego legijnego niby-cwaniactwa i braku sportowej moralności (? ha, ha) bożka, posążek, do którego nie tyle się modlą, co go odganiają (to taki trochę diabełek zatem…), bo sportowo u nich generalnie nudy, tudzież brak większych i szerszych perspektyw niż jednorazowy na naście lat „strzał”. Patrzą, co tam na szczycie, u tych, którym coś się uda częściej niż czasem (tu jakiś Spartak, tu Lazio, tu Real… no gra się, dzięki sędziom, oczywiście). U których coś dzieje się na tyle, by można to w ogóle komentować (mi by się komentować innych tak często i obszernie raczej nie chciało, bo i co tu komentować?). Czy piszą tak obszernie o Śląsku, Jadze, czy śledzą ich fora? Tak? To gratuluję wolnego czasu…

(więcej…)


5.05.19 „Made In Japan” (Comp., Oi!RAC, Japonia, 2011).

Obejrzeliście polecany na „DL” dokument o chińskich wojownikach ze szkoły Wushu? No to wracamy do Japonii, na ulice! Kto Was nauczy o subkulturze jeśli nie ten skromny adres? Wiadomo, że lata 90te to najlepszy okres dla sceny skinhead w Polsce. Dużo zespołów, koncertów i wydawanych zinów, przy często nie najlepszym ich poziomie, ale za to robione szczerze i z zaangażowaniem (choć jak wszędzie zdarzały się wyjątki), wyrosło na ogromnym zapotrzebowaniu na muzykę RAC/Oi! oraz popularności tej subkultury w tamtym czasie. A jak to wyglądało w innych zakątkach, nie tylko Europy, ale i świata? O japońskiej Samurai Spirit Skinhead’s możecie przeczytać w DL#24, ale warto byłoby się samemu przekonać, co wówczas tamtejsza scena miała do zaoferowania. W moje ręce wpadła składanka „Made In Japan – Skinhead Sounds From The Land Of The Rising Sun” z nagraniami z wczesnych lat 90tych z Kraju Kwitnącej Wiśni! Zapraszam na recenzję, zdjęcia, linki…

(więcej…)


5.05.19 „… im bardziej wychwala, tym więcej go pogrąża”…

Często mówi się, zazwyczaj słusznie, o takich, co wrzucają same „sukcesy” oraz uśmiechnięte fotki na portale społecznościowe, że za tą kreacją kryje się smutek. Zobacz mój tyłek, zobacz moje wakacje, zobacz, zobacz jest ekstra… Mówi się o takich paziach jak Kuba Wojewódzki, że za czarnym poczuciem humoru i wesołym „skandalowaniem” kryje się smutek. Prawda. Prawda, ale… za każdym kryje się jakiś smutek. Albo inaczej – każdy z nas składa się z sukcesów i porażek, a życie każdego z nas z pięknych chwil i ton cierpienia. Nie ukrywam na „DL” swojego człowieczeństwa, moja mimika nie obejmuje tylko głupkowatego uśmieszku, ale także złość, strach, upadek i gorycz porażki. Uczucie triumfu też znam, albo tej słodkiej satysfakcjonującej ironii. Pokazuję to, nie ukrywam sam przed sobą i przed Wami jak wyżej wymienieni. Jak się cieszę to się cieszę, a to, że obudzę się jutro w okolicach 5:00 rano z poczuciem jakiegoś krzyża niesionego aktualnie na barkach jest więcej niż oczywiste. Przeżegnam się z rana i krzyknę przed sparingiem – wszystko ze strachu. Stałem się katolem nie żeby od czegoś uciec, udaje mi się nawracać, bo ta wiara jest zgodna z akceptacją istnienia cierpienia i porażki, z męskim zdaniem sobie sprawy, że życie to nie tylko beka, ale także biczowanie i korona cierniowa. Ucztujemy, Mistrz też ucztował, ale krzyż już czeka – wiesz o tym, a jak nie to Twój błąd, bo ból weźmie Cię z zaskoczenia.

(więcej…)


5.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Super, że Donald wraca, Donald odmieni, Donald nie bez powodu jest szefem „Ełropy”…, a skończ pierdzielić! Jak tam Janusz, pogrillowałeś…? Średnia 9 stopni, na ogół deszczowo, a czekałeś na majówkę od „zająca”…, co za pech, co za pech, a piłki nie lubisz i tylko kiełbasa pozostała skurczybyku od Tomasza Lisa! Dla kibiców majówka była „na sportowo” (piłka & kosz). Co to był za mecz w Warszawie! Przede wszystkim, faktycznie, tak jak zapowiedział Vuković na przedmeczowej konferencji – wreszcie dwa zespoły grały w piłkę (nie to, co Lechia, czy Jagiellonia) i nikt nie szukał jakiegoś „ale” u sędziego (tylko ultras na oprawie). Mistrz Polski przegrał z Piastem u siebie (0:1), wiadomo, że lipa, ale muszę przyznać, że podobała mi się determinacja z jaką Wojskowi szukali do samego końca drogi do bramki Gliwiczan (świetny Plach, dobrzy gracze z pola!). Starali się, walczyli, a nadal są liderem (Lechia gra na Cracovii o 18:00)! Słupki, poprzeczki, interwencje, w sobotni wieczór ujrzeliśmy faktycznie dwie najlepsze drużyny Ekstraklasy. Kurde, no jak się nie uda normalnie, to może chociaż ktoś kogoś opłaci i złodziejsko-przemytniczy klub zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów :-)? Walka o tytuł jest pasjonująca i nie wiem jak Wy, ale ja cieszę się, że jak na polskie warunki mamy w końcówce trochę jakości.

(więcej…)


4.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Wypowiedzi Vukovića na konferencjach prasowych, nie tylko po meczu w Gdańsku – to jest to! Mam nadzieję, że nie wywalą go przy pierwszej lepszej okazji (zwalając na niego ewentualne winy…), bo Warszawie (a więc Legii) potrzeba trenera, którego świry będą sobie dziarały na plecach :-), a trochę mniejsze świry będą mogły dawać go na okładki fanzinów. Swojaka z charyzmą, a nie jakiejś pipidówy, która usypia kiboli swoim pomysłem na grę i wypowiedziami. Lubicie profesjonalizm w rozumieniu poprawności i spokoju? Jestem zdania, że w szaleństwie jest metoda, większość z Was żyje tak całe życie i ślizga się do nieuchronnej przecież śmierci :-). Bo kto niby „mądrze to poukłada…” w razie najbliższego niepowodzenia, no wiecie „tak z perspektywami”… Miodulski vel Rubik? On ma profesjonalną wizję? Bez jaj, lepsze Aco-szaleństwo (nie oszukujmy się, wzięli Vuko, bo był pod ręką) i odrobina cierpliwości! Trenerze, będzie mistrz, czy nie – „DL” jest za Tobą (wow, heh)! Koszykarze też zagrali nieźle w PO (Filip Matczak!), ale nie wystarczyło do zwycięstwa nad Arką na tej ich hali bez ultra-klimatu. Kolejny mecz w Trójmieście już w sobotę o 17:00, a więc przed meczem piłkarzy z Piastem (20:30). W PLK jest taka fajna opcja jak Emocje TV, gdzie za kilka złotych wykupujesz relację live z wybranego spotkania i śmiga jak należy. Warto śledzić chłopaków, bo walczą jak na Legię przystało… Może przed meczem w Warszawie stan rywalizacji będzie wynosił 1:1?

(więcej…)


3.05.19 Honor stracił swój sens? Parę słów w atmosferze 3 maja.

1 maja jak to 1 maja, trochę w Europie się działo, ale nie za wiele względem lat ubiegłych, za to we Francji Żółte Kamizelki „nadal w formie”. W Polsce cisza, zresztą od jakiegoś czasu. Hamburg też jakiś taki spokojny, choć lewacy szli centralnie z sierpami i młotami na głównych transparentach. Ludzie w Polsce kojarzą ten weekend z wyjazdami, z grillem, z odpoczynkiem (przez który często zapominamy wywiesić flagi 2 maja…, a może to nie przez grilla i odpoczynek?). 3 maja w Kościele to święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, głównej patronki naszej Ojczyzny. Ostatnio w swoich zajawkach spoglądam w stronę Ameryki (m.in. pod wpływem materiałów o Zapatystach), gdzie nacjonalizm, a nawet „oddolna rewolucja w sprawach ludu” nieodłącznie związana była (i jest?) z wiarą w Boga oraz z kultem Maryjnym. Tego trochę amerykańskim aktywistom możemy zazdrościć, takiej prostej wiary ludzi pracy (łączy się to, więc ze „sprawami 1 maja”), którą przecież za PRLu też w Polsce mieliśmy. Solidarność, zamaskowana młodzież w świętej Brygidzie… I – być może – nadal mamy, nieco uśpioną.

(więcej…)


2.05.19 „Drachen Madchen” (film dokumentalny, Chiny/Niemcy, 2012).

W ewentualnej kolejnej papierówce wrócę do źródeł z recenzjami i będzie w nich spoooro rzeczy z ulicy, ale dzisiaj chciałbym dorzucić coś do klimatu „DL”24, a więc do klimatu wojowniczo-azjatyckiego, a przy tym zaznaczyć ważny kontekst społeczno-kulturowy, dotyczący nie tylko sportów walki, ale i twardej szkoły życia dla nieletnich. W „DL”24 byliśmy głównie w Japonii, a dziś przeniesiemy się do współczesnych Chin, bo ciągle oglądam sobie rzeczy z egzotycznych rejonów. „Drachenmädchen” („Dragon Girls” – tu już powinno być łatwiej z tłumaczeniem) to film dokumentalny z 2012 roku (Chiny/Niemcy, reżyser Inigo Westmeier, zrobił też inne ciekawe filmy…). Nie muszę Wam chyba tłumaczyć, że dokumenty pokazywane na Discovery, czy na National Geographic gwarantują najwyższej jakości ujęcia… Co tu są za zdjęcia! Coś bardzo klimatycznego, czasem inspirującego, czasem smutnego. Półtorej godzinki. Akurat na wieczór, jeśli chcecie coś z sensem zamiast jakiegoś Wojewódzkiego.

(więcej…)


30.04.19 Chełpię się borderline…

Kiedyś pisałem coś takiego jak praca licencjacka o subkulturach. Tworząc ją przeczytałem m.in. książki o hipisach, poznając ich historię. W USA otworzyli na przykład komunę (squat), w której propagowali tzw. „wolną miłość”, a więc dzielili się sobą w łóżku, wierząc, że to jest prawdziwa wolność. W efekcie murzyni z okolicznych slumsów przychodzili po prostu dymać im kobiety, w imię miłości, oczywiście – jeśli ktoś ich spytał… Przypomniałem to sobie jako metaforę całkowitej bierności w życiu, w polityce, na ulicy, na trybunie i oddawaniu tego, co trzeba bronić, pod niby szlachetnymi pretekstami. Jeśli całkowicie odpuścisz walkę, a więc życie twardym przyziemnym życiem (nie tylko duchowym), olejesz staranie się o swoją rodzinę, o naród, o klimat, który kochasz, jeśli postanowisz mieć w każdej sytuacji pacyfistyczne podejście, „przyjdzie jakiś murzyn i cię wyrucha”. Szach-mat. Wobec tego „trzeba żyć”…, po prostu…

(więcej…)