27.05.16 Dziewięć!

Dokładnie 27 maja mija dziewięć lat od założenia e-zina „Droga Legionisty”. „DL” z 2007 i 2016 roku to jakby dwa różne projekty. Cóż, czas płynie. W tej Drodze chodzi o to by nie była ślepym zaułkiem, by nigdy nie dojść do końca w celu klapnięcia na tyłku. Tradycyjnie w tym dniu dziękuję czytelnikom za obecność, niektórzy są z „DL” już od tych dziewięciu lat, mniej, lub bardziej cierpliwie obserwując zmiany jakie zachodzą w redakcji! Trzymajcie się! I odwiedzajcie e-„DL”. Niedługo szczegóły papierowej niespodzianki.

ŁG


24.05.16 Niezbadane są wyroki…

Pogląd, że katolik to taki ugrzeczniony chłoptaś „nie z naszego świata”, zdominował młodzież niczym Nikolić legijną klasyfikację kanadyjską. Trzeba się go wyprzeć, podobnie jak Legia współpracy z TVNem i znaleźć coś wiarygodniejszego, heh. Tymczasem, prócz stanu ducha, różny jest przecież typ osobowości i różny bywa zbiór życiowych doświadczeń. Po prostu. „Inaczej dobry” może być ex bandyta z patologicznego domu, a inaczej chłopak, który całe życie zachowuje się jakby miał wyryte przykazania Boże na swych chudziutkich plecach, na które opadają loki. Katolik nigdy nie będzie równał się -albo!- bandzie chudzielców w sandałach i skarpetach, -albo!- grupie łysych kiboli w koszulkach patriotycznych. Panuje tu istna „parada różności”. Inną ma duchową drogę do Boga osoba molestowana seksualnie w biednym domu, a inną rozpieszczone i szanowane dziecko, pływające w prywatnym basenie (i odwrotnie w kwestii bogactwa/biedy). Dlatego jedna szkoła, jeden głos, jedna stylistyka i jedna szufladka są niemożliwe! Ważne, by się szanować. Jak leciał ten biblijny cytat o większej radości z nawróconego grzesznika niż z tego, który był „czysty” od zawsze?

(więcej…)


22.05.16 „O wszystkim i o niczym”.

„Zakaz zgromadzeń spontanicznych” – to prawdopodobnie czeka nas w związku z lipcowym szczytem NATO. Wiceszef MON Bartłomiej Grabski mówi oczywiście, że to tylko tak na jeden raz. Głosowanie nowelizacji specustawy, wprowadzającej ten czterodniowy zakaz, zaplanowano na następne posiedzenie izby. Oczywiście władza powołuje się na zagrożenie terrorystyczne. Wyobrażacie sobie więc, co zrobią psy z protestem ludzi z transparentami przeciwko NATO. W Lizbonie, w 2010 roku, aresztowano kilkadziesiąt osób, które chciały protestować. Duda rozpoczął dekomunizację, fajnie, ale PiS niestety dalej prowadzi amerykanizację. Inna sprawa, że sam protest uliczny to mało, media zdecydowanie zbyt skromnie odnoszą się do amerykanizacji naszej kultury i polityki. My także, w środowisku, nie mamy zbyt wiele do zaoferowania.

(więcej…)


21.05.16 „Święta matematyka”, a więc polityczna poprawność w religii.

Ludzie zachodu – z celebrytami na czele – jakby zaczęli wyznawać „świętą matematykę”. Paulo Coelho, Morgan Freeman i inni. „Święta matematyka” polega na tym, że wyliczyli sobie „średnią”. Skoro hindusi wierzą w hinduskich bogów, muzułmanie w muzułmańskiego, a chrześcijanie w chrześcijańskiego – wszyscy mają rację po trochu. Ludność Indii, liczba Arabów, zasięg wyznawców Jezusa… Te wszystkie liczby trzeba (wg nich) mieć na uwadze, szukać wspólnych elementów, dodawać, odejmować, dzielić… Wielkie (heh) celebryckie (ale nie tylko…) umysły, tworzą tym samym pseudoreligię, w której to wiara dopasowywana jest do ludzkości, podporządkowana jej – a nie na odwrót. Wniosek jest jeden – oni po prostu… nie wierzą, a swym politycznie poprawnym fundamentem („bo jakże… jakiś bóg przed prawami jednostki?”), chcieliby na siłę pogodzić całą ludzkość i sprowadzić wiarę do „globalnej wioski”, którą już wspierają w polityce, światopoglądzie, gospodarce! Tak zaprogramowane są ich pacyfistyczne mózgi, od A do Z. „Święta matematyka” to nic innego jak efekt nowej ery, tego wszystkiego co zabijało latami ducha Europy i nawet Ameryki. Freeman nagrywa programy do telewizji (niby)naukowej, jeździ po świecie i modli się wszystkimi obrzędami świata. Czekam aż nawiedzi „kościół Elvisa”. I powie w białych „dzwonach”, wywijając biodrami: coś w tym jest!

(więcej…)


21.05.16 RECENZJE: „Walkirie” (książka, P.Coelho, 1992).

Odkładałem kesz, bo lista lektur robiła się niepokojąco (bynajmniej nie dla mnie, heh) długa. Dawno tak nie żałowałem trzech dych jak tych wydanych na „Walkirie” znanego brazylijskiego pisarza. Przeczytałem gdzieś, że to głęboka lektura no i się przejechałem. „Nie da się zabić tego, który rzucił wyzwanie śmierci” – krzyczy skład Stolnyj Grad, a mi, gdy to słyszę, przed oczyma staje od razu prawdziwa wiara! Nie umiem wypisać jej w punktach, ją się po prostu czuje. Mądry, religijny człowiek wypatrzy fałszywych proroków. Czytałem „Obronę wiary” G.K.Chestertona równolegle z „Walkiriami” P.Coelho. Siłą rzeczy dostrzegłem kontrast między prawdziwym geniuszem, a nudzącym się człowiekiem poszukującym na siłę. Oczywiście ten pierwszy to Anglik, a drugi Brazylijczyk. Autor „Alchemika” ma lekkie pióro – dlatego dałem mu szansę, ale przewodnictwo duchowe mógł sobie darować. To coś w stylu cyklu „Morgan Freeman. W poszukiwaniu boga” z National Geographic. Przesłanie podprogowe typu „wszyscy czcimy tą samą siłę” (oglądam, ale płytkie to jest – zbyt powierzchowne). Albo wierzysz, że przyszedł Jezus i powiedział „jak jest” (no, bo przecież sporo o tym mówił…), albo wierzysz w reinkarnację (Indie), czy też boga, który nie bardzo chce z tobą gadać (Islam). Albo w Walkirie…

(więcej…)


20.05.16 „O wszystkim i o niczym”.

„Dzieciaki atakujące policję” zebrały się pod słynnym już komisariatem we Wrocławiu i nieśmiało próbowały nierównej walki z uzbrojonymi funkcjonariuszami, rzucając w ich kierunku trochę przedmiotów. To, że policja wyżywa się na zatrzymanych jest znane tym, którzy byli zatrzymywani, ugrzeczniony leming nie wierzy w podaną jak na tacy prawdę. Wiem, że „DL” czytają też ludzie z Wrocławia, proszę więc o maile w tej sprawie. Nie wygląda to bowiem za dobrze, materiały z bluzgającymi milicjantów dziewczynkami nigdy nie wyglądają za dobrze, a psy zasługują by to ich (w końcu) ukazać jako bezkarną bandę. Media lubią jednak pokazywać to co chcą.

(więcej…)


19.05.16 „W mieście jest tak bardzo duszno, sucho i oddychać trudno”.

Wstałem przed 7:00 by poczytać. Zawalony dzień nie pozwala się skupić, a wieczór jest często sumą zmęczenia i zdenerwowania związanego z działalnością charytatywną i zawodową. Nie mam nawet ochoty uśmiechać się, leżąc w wannie i podziwiając daleko posuniętą ironię Chestertona. Po kontakcie z ludźmi już jej nie rozumiem, wielkie umysły stają się abstrakcyjne. Improwizuję, walczę o siebie – otwieram książkę, marzyłem o tym od godziny 12:00. Po trzech zdaniach pojawia się tylko dwubąbelnik wapienny, powstały w wyniku przypomnienia sobie co wredniejszych mord z dnia bieżącego. Jestem tak odmóżdżony po dniu z ludźmi, że pozostaje tylko poczucie żenady związane z podziwianiem cycków „zrodzonej z burzy”, „matki smoków”, a przede wszystkim – „pierwszej w kolejce w MC Donald’s”, „posiadaczki kuponów KFC”, gdyż taki przywilej może zostać dzisiaj doceniony (podpowiedź dla autora, nie ma za co).

(więcej…)


18.05.16 Niesiecie sobie bombę.

Gdy wchodzisz w dorosłość zdajesz sobie sprawę, że rzeczywistość polityczna odpowiada staremu cytatowi z Kalibra: wybieraj, wybieraj, wybieraj co wolisz? Prawą, czy lewą rękę mam ci upierdolić? Bez obu rąk, szukam sercem śladów radości, lub specyficznych chwil na tym wielkim, okrągłym, niebiesko-zielonym kurwidołku. Gdy otworzę główne media, to raczej jak zabieranie się za obcinanie sobie, dodatkowo, nóg. Niesiemy dla was bombę… Gural może mówić jedynie o bombie w gaciach, bo prawdziwą bombę niosą dla nas jego kochani lewako-liberałowie. Prawdziwą bombę niesie „ubogacający nas kulturowo Mahomet z Belgii”, albo jego kolega. Lewacy jarali się tym „Niesiemy dla was bombę”, więc chcę wam przyznać rację – niesiecie, ale nie wy ją zdetonujecie. Wy za jej sprawą zginiecie.  Czyli, de facto, niesiecie sobie bombę. Angelina Jolie, aktorka i tak zwany „ambasador dobrej woli Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR)” zaapelowała kilka dni temu do wspólnoty międzynarodowej o „odrzucenie obaw” i „zdwojenie wysiłków w sprawie rozwiązania kryzysu uchodźczego”.

(więcej…)


17.05.16 „O wszystkim i o niczym”.

Antyszczyt ikonkaStany kładą na nas łapę, niczym komornicy na „+500”. Komornicy dostali po łapkach, Imperium Obamy nie ma od kogo dostać. Właściwie cichaczem przeszedł w środowisku początek robót w Redzikowie pod Słupskiem. Słynne „bazy USA”, przeciw którym protestowali kilka lat temu głównie lewacy właśnie mają swój oficjalny początek. Pod Słupsk przyleci od 150 do 300 żołnierzy z USA. Rosja, oczywiście, już marudzi i można się zastanawiać kiedy jest groźniej, czy z bazą, czy bez. Już widzę jak Stany rozpoczynają wojnę w Polsce z Rosją w przypadku, gdy Putinowi odbije szajba. Obama jedzie na koniu z cowboyskim kapeluszem. Coraz bliżej dużych wydarzeń – Światowe Dni Młodzieży, szczyt NATO. Dni mające wpływ, z pewnością. Polityka przynudza niczym Paolo Coelho w „Walkiriach”, a więc zaczniemy „samym życiem”… Dwie strony okopały się bowiem w swoich „Do Rzeczach” i „Newsweekach”, a my mamy się emocjonować. No średnio, średnio… Nie zapomnę im tej żenady. Że kiedyś był Stan Wojenny i nasi rodacy ginęli za poglądy, a teraz jakiś pedał z telewizji prywatnej płacze, że mamy nowy 1981. Jest to tak brutalna nowomowa, że zaczynam rozumieć wrzucanie do sieci zdjęć podeptanych szmat KODu przez różnych ONRków. Żakowski ma nadzieję na polski Hamas (holy shit…), no tak… skoro Wojewódzkiego oblewają kwasem (holy shit…x2). A tak naprawdę to tylko gra o tron. Który sezon? Od wieków nikt nie liczy.

(więcej…)


16.05.16 Tej nocy zmieniłem się w Tylera. Miałem podwójną koronę.

FCNocami pojawia się mój prywatny Tyler Durden. Przypomina Narratorowi, wchodzącemu w dorosłość (dokładnie trzydziestoletniemu, niczym bohater Palahniuka) kim chciałby być, czego zawsze pragnął. Tyler namawia mnie do spalenia wszystkiego, podłożenia dynamitu i do powrotu. Ma silne argumenty, wie co podstawić pod nos, by zachęcić Narratora. Wszak jest tym schowanym ideałem. Tyler namawiał niedawno Narratora by zaprosił Czerczesowa do „Fight Clubu”, ale Rusek – jak to Rusek – wybrnął z sytuacji. „Przeczekał Gdańsk”, podobnie jak przeczekali, ups, jego rodacy w kilku przykrych dla Polski sytuacjach. Niezbyt fajnie, ale „dla tych co trzeba” skutecznie. Tym razem było radośnie i CWKS Legia sięgnął po 12 tytuł w historii, a także po 18 Puchar. A to wszystko na stulecie klubu. Cierpię na bezsenność i – niczym Narratorowi książki z 1996 i filmu z 1999 roku – jawa miesza mi się ze snem. Byłem… no właśnie, kim ja nie byłem tej nocy, ho, ho! Niestety, jestem też koszykarzami Legii, którzy przegrali niedzielny mecz i wyrównali stan Play Offów na 2:2. Potem jest weselej.

(więcej…)


14.05.16 Spowiedź.

– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

– Na wieki wieków. Amen.

– W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Ostatni raz u spowiedzi byłem… – wziął głęboki oddech – około piętnaście lat temu, nie pamiętam dokładnie. Ogólnie na lata odszedłem od Kościoła. Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami… Przejawiałem sporą agresję w stosunku do ludzi, nienawiść, mówiłem brzydkie słowa, kradłem, zdradzałem kobietę… Wszystkie takie grzeszki proszę księdza, tego typu… Więcej grzechów nie pamiętam. Za wszystkie bardzo żałuję i proszę Boga Ojca o przebaczenie.

Kapłan również wziął głęboki oddech…

– Nie takie tam grzeszki bracie… To poważne grzechy… Jak masz na imię?

– Paweł.

– Dlaczego postanowiłeś wrócić do Kościoła po tylu latach Pawle?

(więcej…)


13.05.16 „O wszystkim i o niczym”.

PilkaCzy CWKS zdobędzie Mistrza, czy nie – Czerczesow przesadził z arogancją. Futbol to gra błędów – mówią. Czasem błędów poszczególnych ludzi, których poniesie. Picollo mroził się w lodówce, ale niestety będzie musiał poczekać – Legia dostała w Gdańsku i o Mistrzostwie zadecyduje „dyspozycja niedzielna”. Co ciekawe, jeśli koszykarze wygrają w sobotę z Krosnem – również w niedzielę mogą zapewnić sobie awans do ekstraklasy! Coś czuję, że kofeina nie będzie potrzebna, by niedzielnego poranka zerwać się z wyra. S. King podobno już leci do Warszawy inspirować się przed kolejnym horrorem swego autorstwa. Albo będą dwa zwycięstwa, albo jedno, albo… żadne. „Finał sezonu marzenie”? Zależy od wyniku… Niech się dzieje wola nieba! Mam nadzieję, że wolą nieba jest też ostatnia runda Masłowskiego w Legii. Wkład do koszulki w ogóle nie powinien tu trafić, a każdym występem potwierdza ten fakt. Cóż… Po niedzieli będzie po wszystkim, a kraj zacznie żyć Mistrzostwami Europy i palącym słońcem. Póki co – cała Legia pali przysłowiowego szluga z nerwów.

(więcej…)


13.05.16 Ogień. „I choć mocno wiał wiatr, on wciąż we mnie płonie”.

sXe crewMaj jest dla mnie szczególnym miesiącem. To w nim 9 lat temu (!) założyłem „Drogę Legionisty”, to w nim zerwałem z nałogami. Są to jedne z niewielu spraw, w których się nie ugiąłem, nie zachwiałem. Jeśli była przerwa w „DL” to tylko za sprawą ataków hakerskich, wyjazdu wakacyjnego, nadajemy od 9 lat! Abstynencja też trwa tyle czasu, ogień ani razu nie zgasł, mimo że były chwile, w których był malutkim płomyczkiem. Nie wypiłem ani łyka alkoholu, nie wziąłem ani bucha, nie wciągnąłem ani kreski, a były tak zwane sekundówki, w których było miło i się prosiło. Były chwile, w których wracałem myślami do miasta nocą, do tych wszystkich zakamarków, w które trzeźwy człowiek z czasem, wbrew obietnicom składanym samemu sobie, przestaje chodzić. Co mnie wtedy cofnęło z pokusy? Typowo straight edgowska obserwacja i doświadczenie – używki razem z pieniędzmi zniszczyły wszystko wokół mnie. I niszczą nadal. Nie chcę mieć nic wspólnego z katami narodu, a szczególnie rodziny. Alkohol nie zasługuje na szacunek.

(więcej…)


9.05.16 „O wszystkim i o niczym”.

gasnicaPo 7mym maja będzie tu drugi Majdan, a w Warszawie była awantura, bo Piast „wyrwał kasownik”. Dramaturg Demirski jest JP100% i nie zgłasza „pobicia przez kiboli” na policję. Na szczęście to tylko „świat wariatów” który trzeba ZGASIĆ, prawda jest inna, więc ulżyło mi, niczym prezesowi Legii po tym jak Henning Berg znalazł zatrudnienie. Nie każdy jest opanowany jak Arkadiusz Malarz, ale ja chyba tak, bo nie napisałem po drodze miliona artykułów na ten temat, wprowadzając typowy dla XXI wieku internetowy popłoch. Nasza rasa sama zdegenerowała się do poziomu typowego bohatera Michela Houellebeckq. Do poziomu pionków kapitalizmu oraz konsumpcjonizmu. Do poziomu domowego komentatora, który w dupie był i gówno widział, a zatem nie potrafi sobie wyobrazić. Zdenerwowani na partie polityczne wołamy o stworzenie… partii, która „tym razem” załatwi wszystko jak trzeba. Każde pokolenie myli się od nowa, diabeł ma straszną bekę. Coraz częściej chce mi się śmiać. A wiecie co jest w tym najgorsze? Że nie można się poddać…, że to by było jeszcze gorsze niż mielić w kółko tą betoniarkę z szambem. Można tylko ugasić w sobie płomień, ale niepowiedziane, że ten zza winkla znów nie podpali twojego domu.

(więcej…)


5.05.16 Wracamy Po Was trwa! Przewrotność losu.

Miniaturka czarnaStało się! Tak jak przewidywałem miesiące temu – pierwsza tura „Wracamy Po Was” (obok oficjalne logo akcji) przyniosła plony w postaci bomby z opóźnionym zapłonem. Dzieciak, który olał moje treningi zniknął na dłuższy czas, a dzisiaj już regularnie trenuje u mnie w klubie, dodatkowo zabierając ze sobą siostrę w najgorszym wieku – piętnastkę, która też się o patologię ociera. Sami przyszli, sami chcą zostać – ja już się prosić nie będę, to nie działa. Pozostają wolni od używek i pytają kiedy pierwsze zawody. To jakbyście pytali co z tymi, którym kupowaliście dresy. Żyją, mijamy się – podejrzewam, że ta dwójka to nie ostatni, których znałem, którymi dane będzie się jeszcze zaopiekować. Wiedzą gdzie szukać innego życia.

(więcej…)

Strona 1 z 18612345...Ostatnia »