28.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Budzi mnie dźwięk narzędzi, prawdopodobnie kolejni studenci skręcają meble z Ikei, które pozwolą im choć na chwilę spełnić marzenia o mieszkaniu w mieście. Bez zatyczek do uszu nie da się tu żyć, to betonowa dżungla. Jak nie meble z Ikei to hałasy na klatce. Nietrudno tu o „Dzień świra” i nie trzeba się nawet kłócić o sranie psów na trawnik, który zresztą dawno zmienił się w ubitą ziemię. Było go tak mało, że swoje potrzeby załatwiały psy z kilku wieżowców. Większy gnój robi się jednak tradycyjnie w polityce, a my to obserwujemy. Oglądaliście pierwszy sezon „Black Mirror”, odcinek w którym porywacz księżniczki kazał premierowi wyruchać świnie podczas transmisji na żywo pod groźbą, że ją zabije? Wyruchał, bo jakby nie wyruchał to by mu sondaże opadły! Podczas obrzydliwego aktu lecącego „live”, twórca serialu pokazał nam puste ulice, ludzi gromadzących się w pubach na seans itd. Wszystkich przyciąga syf na zasadzie podniety aferami. Czym bardziej zwyrodniałe – tym lepiej. Społeczeństwo chce igrzysk, media tym bardziej, a politykom wybaczy się wiele, bo przecież „show must go on”! Spójrzmy na to z tej strony: w co my się dajemy czasem wciągnąć…?

(więcej…)


28.04.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, 2013).

Emilio Utrera wydał serię komiksów „Barras”, których akcja dzieje się w Argentynie. Bohaterami są ultras oraz jak to mówi reklama – cała masa typów spod ciemnej, argentyńskiej gwiazdy. Musiałem to mieć! Sprzedażą polskiej wersji komiksu zajmuje się sklep „To My Kibice”, a jednym z patronatów medialnych jest… „Piłka Nożna”. Krytykują to chuligaństwo, ale ciągnie ich wszystkich jak cholera… Chyba jednak rozumieją, że ludzi wchłania ta pasja! Komiksy wreszcie dotarły, a ja mogłem na chwilę poczuć się jak ośmiolatek kartkujący przygody „Batmana”, czy innego „Spider Mana”, tyle że bohaterowie jakby bliżsi teraźniejszemu życiu. Komiks narysowany został w 2013 roku, ale u nas jest dopiero od 2017. Każdy zeszyt ma 24 strony dużego formatu i kosztuje 18 zł (niżej podaje bezpośrednie linki). Zabójstwo na meczu, handel bronią… witajcie w Argentynie! Poznajcie Blondasa, Indianina i innych…

(więcej…)


26.04.17 Sprawa Walusia. Nie idźcie na manifestację 5 maja!

5 maja w sądzie w Pretorii ma odbyć się decydujące starcie prawnicze w sprawie uwolnienia Janusza Walusia. Rzecz jasna psy już szczekają, a właściwie to lisy, a nie psy. Kij z nimi. Większym problemem są jakieś nieprzemyślane akcje z teoretycznie naszej strony barykady. Właśnie 5 maja pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie ma się odbyć pikieta w sprawie uwolnienia Walusia. Idea zacna, ale jest pewne „ale”. NIE jest to akcja organizowana ani przez JWOSC, ani przez rodzinę Walusia. Przypomnijmy w tym miejscu, że JWOSC działa za wiedzą i zgodą samego Walusia. Akcja daje tylko pożywkę lewackim hienom i kłamcom z czerwonego prostokąta. Nie będziemy oceniać co przyświeca organizatorom – czy autentyczna chęć pomocy, czy tylko próba autopromocji przy nośnym i szczytnym celu – ale jeśli ktoś z Was chce rzeczywiście pomóc Januszowi to zachęcamy do kupowania gadżetów-cegiełek, z których zysk jest przeznaczony dla rodziny Walusia.

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Dzień Gniewu” (O’Brien, 2015).

Pierwsza książka – „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy”, którą zrecenzował FA (ja kilka lat temu pewnie też ją gdzieś recenzowałem) miała znaczny wpływ na moje nawrócenie. Wtedy też słuchałem płyty Medium „Graal”, stawiałem pierwsze nieśmiałe kroki do kościoła po bardzo długiej przerwie i tak się jakoś złożyło. Zaczęło się od kultury, a kończy się, mam nadzieję, na wierze, więc warto takie rzeczy tworzyć i czytać! Tym chętniej kupiłem kontynuację tej ważnej dla mnie lektury (jest powszechnie dostępna w Internecie). Nie jest tak obszerna jak ta sprzed dziewiętnastu lat, nie jest też tak przełomowa. Wielu próbuje przekładać Apokalipsę dosłownie na nasze czasy, ale do tej kwestii należy podchodzić bardzo ostrożnie. Ciekawe internetowe rekolekcje w miniony Wielki Post wrzucił na swój kanał Adam Szustak, tłumacząc najważniejsze fragmenty Apokalipsy, poszukajcie na YouTube.

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy” (O’Brien, 1996).

„Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć…” (Ap 3,2). Od dawna szukałem książki, która porusza zagadnienia wiary katolickiej w kontekście czasów, w jakich żyjemy, dobrzy ludzie podpowiedzieli, że ta historia będzie idealna. Taka uwaga na początek, książkę jest bardzo ciężko zdobyć, bo ma już swoje lata i zdecydowanie trzeba ją uznać za bestseller. Druga uwaga, jak ją już zdobędziecie to odpowiednio nastawcie się do czytania. „Ojciec Eliasz…” często recenzowany jest jako wyłącznie historia, thriller i fikcja literacka, w mojej opinii to duży błąd, do utworu Michael D. O’Briena trzeba podejść inaczej, to realne ostrzeżenia napisane w formie dzieła literackiego, wypełniające się w czasach pozornego pokoju. Tytułowy Ojciec Eliasz to główna postać, nawrócony na katolicyzm Żyd. Zanim Dawid stał się karmelitańskim zakonnikiem o imieniu Ojciec Eliasz, przeżył Holokaust, był znaną postacią w politycznym życiu Izraela, oskarżycielem zbrodniarza hitlerowskiego Adolfa Eichmanna, miał żonę i nienarodzone dziecko, oboje zginęli. Oprócz tego jest szanowanym znawcą zagadnień archeologicznych.

(więcej…)


21.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Kibole protestują przeciwko durnemu prawu w islamskich chustach na głowach. I co z tego, że niewiele wywalczyli? Ulica jak to ma w zwyczaju – zaprotestowała symbolicznie, ukazując absurd tych na górze i dalej robiąc swoje. Ulica jest rożna, to fakt. Nie ze wszystkimi przybijesz grabę jeśli chodzi o poglądy polityczne, wiarę, styl życia. Ale, jak nawija Włodi na nowej płycie: czy to tylko dla palących? Mam wrażenie, że nie tylko dym nas łączy. Jasne, że nie tylko, skoro palący z przeciwnikami palenia często stoją na jednym froncie (a co… na Marszach sprawdzałeś ludzi testem?). Tam gdzie się błękit styka z betonem mamy swoje wspólne sprawy i czy się Grower, czy inny Edzio nawróci to nie ma znaczenia, bo łączy nas betonowa dżungla z polskim powietrzem i z polskimi problemami. Ten sam korzeń. Wszyscy jesteśmy tu, na dole, a skrajna sytuacja ponownie czyni z nas braci – naród…

(więcej…)


21.04.17 Potomkowie Dobrego Łotra. Prawda i odwaga.

Nie chcą pozwolić ludziom się po sportowemu nienawidzić. Po sportowemu, bo mimo, że animozje są ogromne, to przecież wiem, że kibic innego klubu ma bardzo podobny system wartości do mojego i dlatego możliwy jest np. wspólny Marsz Niepodległości, czy też sojusz na kadrę. Jeśli ktoś łamie te zasady, jest odpowiednio komentowany i nie tyczy to tylko chęci komentarza słownego… Nie każdy rozumie, że bluzgając na trybunie przeciwnika, ba – nawet za nim ganiając, człowiek w gruncie rzeczy miłuje cały ruch kibicowski i to ekstremalne hobby, aczkolwiek kłamstwem byłoby napisać, że zawsze jest tego w pełni świadom. Tymczasem nie chcą nam pozwolić się pogonić, zamykają sektory na coraz więcej derbowych pojedynków, niczym w Grecji. Jak wiecie, czuję pewien rodzaj sympatii do tamtejszego ruchu (Ateny!), ale co tam w zasadzie obserwować, odpalanie pięciu rac przy pustej klatce? Niszczą piłkarskie święta, jak gdyby całe zło świata kumulowało się na trybunach. Gówno prawda!

(więcej…)


18.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ksiądz Pawlukiewicz powiedział w jednym ze swoich wykładów, że nie mamy walczyć ze złem, a zmieniać je w dobro. Sam nie wiedział, że mówi głównie o piłkarskich kibolach… Człowiek nie raz spuszczał się sam nad sobą jak to jednej, czy dwóm rodzinom trochę pomógł, a tymczasem kibice Legii regularnie wożą całe magazyny kartonów do potrzebujących ludzi! Fani innych klubów również organizują całą masę konkretnych akcji charytatywnych. Ta stała, konsekwentna praca dla drugiego człowieka (i nie tylko, znane są chociażby akcje dla zwierząt) udowadnia, że na trybunach nie brakuje osób o bardzo pojemnych sercach. Nie tylko mieszczą w nich poświęcenie dla swego klubu (nazywane czasem współczesnym rycerstwem), ale także dla potrzebujących. Przy okazji mijających świąt, warto przypomnieć, że takie inicjatywy mają miejsce… nie tylko od święta. Boże Chroń Fanatyków! Zdjęcie z profilu Legia PamiętaMY.

(więcej…)


18.04.17 W którą stronę ryzyko?

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Wielki Tydzień, a szczególnie ostatnie jego dni, to najlepszy czas by przemyśleć czym jest wiara. Tym bardziej czuję się w obowiązku wyjaśnić jak sam ją postrzegam, ponieważ nie raz w swoich tekstach powołuję się na nauczanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to dla każdego wierzącego najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza z prawd do przyjęcia. Uzmysłowienie sobie, że Chrystus to wszystko zrobił dla każdego z nas, a potem próba naśladowania Jego drogi życiowej. Wiara to słowa i czyny, podobnie jak ewentualna świętość. Ufność w Bogu Ojcu, Synu Jezusie Chrystusie i Duchu Świętym wykracza właściwie poza każdą doczesną „prawdę”. Mając głęboką świadomość, katolicką świadomość, każda idea stworzona przez człowieka wydaje się zwyczajnie ułomna, a idee, które wprost zaprzeczają istnieniu Trójcy Świętej, najzwyczajniej głupie.

(więcej…)


16.04.17 Nowa jakość. Gdybyś wiedział, że zdejmie twe kajdany…

Jedna z najlepszych scen „Pasji”, chociaż cały ten film jest generalnie jedną wielką najlepszą sceną: widzimy jak Żydzi wyrzucają kamienie, a do nogi Jezusa zbliża się czołgająca cudzołożnica, Maria Magdalena [1]. Mistrz, jak gdyby nigdy nic, pisał po tym wystawieniu na próbę palcem po piasku. Mel pozamiatał, przyzna to każdy kto zna się na filmie. Ale jeszcze bardziej pozamiatał Jezus, bo „Pasja” oparta jest na Ewangelii. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem! Zna to każdy, więc Gibson mógł być oszczędny w słowach, wystarczyła piękna muzyka. Rzucamy cały czas, chwytamy się dosłownie wszystkiego, całej naszej pychy. Nawet w Waszych środowiskach ulicznych wielu wyciąga drugiemu błąd, bo chowają jakiś uraz, a tak naprawdę sami nie raz dali z czymś podobnym dupy, ale może akurat nikt się nie połapał, nie widział, nie poskładał klocków [2]. Po prostu nie wierzę w ludzi idealnych, albo całkowicie bez winy we wszelkich możliwych kontekstach w jakich błyszczą w tłumie. Wielu ukamieniowanych dobrych ludzi żyje na marginesach, odrzuconych przez pyszne społeczności. To część historii świata.

(więcej…)


16.04.17 Odpoczynek od sportu jest… częścią Straight Edge.

Na czas Wielkiego Tygodnia staram się wyluzować z treningami. Od Wielkiego Czwartku nie robię nic. Od Wielkiej Soboty zaczynam konkretnie wiercić się w fotelu, ale jeszcze nie – jeszcze dwa dni. Powiecie, że to tylko kilka dni, ale kilka dni dla osoby uzależnionej od sportu to bardzo długo. Od jakiegoś czasu moja regeneracja trwa najdłużej dwa dni w tygodniu, a zazwyczaj jeden dzień – w niedzielę. Po trzech dniach stara się mnie opętać myśl, że forma drastycznie spada, a bebzun rośnie, co jest oczywiście przesadzone i ja to wiem, ale mój nałóg nie daje za wygraną. Łączę miłość do sportu z wiarą, bo nie powinienem, nie mogę się zadręczać jakimiś ziemskimi ambicjami, a zatem tylko Chrystus daje mi w spokoju opanować chęć pobiegnięcia na salę. Trzeba znać priorytety i pocieszać się, że teraz jest czas na rzeczy ważniejsze, a od nowego tygodnia wystrzelimy z potrójną siłą na wypoczętych mięśniach. Na wypoczętej, co jeszcze ważniejsze, psychice – głodnej wysiłku, potu, przełamywania siebie.

(więcej…)


16.04.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym. Część 2.

Zaufanie do instytucji Kościoła jest sprawą bardzo specyficzną. Taką, którą musimy przyjąć w kontekście ludzkiej niedoskonałości, o której pisałem już tutaj, w pierwszej części tych rozważań: LINK. Jestem pewien, że Watykan nie jest czysty, tak jak nie jest czysta żadna ludzka zbiorowość. W każdej bandzie znajdzie się jakiś Hanior, nie znaczy to, że banda jest zła. Zmarły jakiś czas temu ksiądz egzorcysta (przeprowadził ok. 70 tysięcy egzorcyzmów!) Gabriele Amorth tak mówił w jednym z wywiadów: również w Watykanie są członkowie sekt satanistycznych. Są wśród nich księża, proszę pana, a nawet kardynałowie (z książki Stanzione „Diabeł się mnie boi”, 2016)! Musimy zrozumieć i przyjąć, że do każdej masówki wkradnie się nieprzyjaciel, by rozbić ją od środka, lub by udawać z innego powodu, to logiczne jak cała agentura w polityce i zwyczajne pozerstwo. Sekty, masoni? To brzmi egzotycznie, fakt, ale jeśli chcesz do bólu przyziemne wyjaśnienie, ujmę to tak: skoro tysiące kolesi przebiera się w specyficzne szaty, by chwalić Boga (księża), czemu setki przeciwnych im kolesi niemiałyby ubierać się w dziwne szatki, by im się przeciwstawić? O masonach wiele mówił ojciec Kolbe, a także inni wybitni ludzie Boga. Uznaję ich istnienie za fakt, zresztą całkowicie naturalny.

(więcej…)


15.04.17 Co słychać na nacjonalistycznych portalach?

Na początek wytłumaczę się, że jeśli kogokolwiek tu chwalę – nie ma to związku z jakimkolwiek cukrem, lub interesem, chyba że interesem szeroko pojętego nacjonalizmu. Ostatnio imponują mi jakością swojego portalu koledzy z 3droga.pl. Antyimperializm, zdrowy pogląd na polską politykę (starają się pisać bez oszołomstwa, ale i bez uprzedzeń) i na Syrię, a także rozwijany dział kulturalny (nasz wspólny konkurs Orle Pióra, który oni wymyślili, recenzje itd.). Jest też mocno zaznaczony katolicyzm, który świetnie zazębia się z nowoczesnym nacjonalizmem tam promowanym. – A jeśli ludzie nie wierzą w Boską Istotę? – Mówię im, żeby spieprzali. Nie mogę marnować czasu na ateistów. Nie mają intelektualnego podparcia – pisał wszak Roberts w powieści „Cień Góry” (2015), heh. Do tego trzymający od lat poziom autonom.pl, Szturm… brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Aktualnie nacjonalizm leży jeśli chodzi o aktywizm, ale rozkwita jeśli chodzi o media i to po prostu musi zaowocować bracia i siostry, może po prostu potrzeba nam nieco cierpliwości i dorośnięcia najmłodszego pokolenia aktywistów, którzy dadzą tu nową jakość, wolną od naszych ograniczeń, narastającego lenistwa? Nie wiem tego, ale po portalach widzę, że jakość intelektualna wzrasta. Bo przystawmy do niej dziesięć lat wstecz, kiedy mało kto potrafił powiedzieć coś więcej (może prócz NOPu i jego „Szczerbców”, których roli trudno nie docenić) niż „Polska dla Polaków”. Dziś nadal się kłócimy, ale coraz merytoryczniej, heh.

(więcej…)


13.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Superbohaterka roku” Natalia Przybysz, Robert Biedroń straszący, że zostanie prezydentem. Nie wiedzą, co czynią… jedna, drugi, cała zgraja powiązana z tzw. opozycją. Opozycją do obozu unijno-centroprawicowego, co również wymyka się zdrowemu rozsądkowi. Religia, która narodziła się w Azji, sympatia dla azjatyckiej opozycji wobec amerykańskiego imperializmu. Łączenie się w bólu z tymi krajami w Azji, w których również marzenie o byciu wojownikiem wyparło marzenie o pracy w korporacji. Nowoczesna Japonia, Korea Południowa… Polska i wszyscy inni. Walka tradycji i wiary z postępem technicznym oraz Bożego spokoju z szybkością życia. Sam nie wiem czemu obejrzałem ofertę ekskluzywnych apartamentów w centrum Warszawy. Chyba dlatego, że spodobał mi się na reklamie (ups) widok zza będącego całą ścianą okna na oświetloną stolicę. Ale bajka, jak w klimatycznych filmach z Nowego Jorku! No, ale wiadomo – możemy sobie popatrzeć, to nie są widoki dla ludzi z undergroundu, metropolie świecą dla nas jedynie z perspektywy asfaltu. Na szczęście są jeszcze inne skarby. Są królowie, którzy myją stopy swoim uczniom…

(więcej…)


13.04.17 RECENZJE: „Hwarang” (serial, Korea Południowa, 2016).

Owszem, USA wypuści czasem coś kontrrewolucyjnego do swego liberalizmu (np. „Pasję”), lecz przyznajmy – Stany popkulturą zazwyczaj szkodzą europejskiej cywilizacji (ale nie tylko, także np. azjatyckiej). Nadprodukcją tandety i moralnej pop-zgnilizny. Przyznam szczerze, że mam dość zachodnich seriali, w których za oczywistość bierze się fakt, że pobudkami ludzi są głównie pieniądze, żądze cielesne (często homoseksualne) i zwyrodnialstwo. Przy tym chce się jak najdokładniej pokazać to danie upustu pożądliwości, rozpalając w nowych ludziach najgorsze instynkty. To i oczywiście coraz bardziej oczywisty wątek homoseksualny, również dokładnie ukazany (blee…) skłania mnie do coraz egzotyczniejszych poszukiwań. Czytałem głośne powieści „Shantaram” i „Cień góry” o Indiach, ale tam Roberts również przeniósł zachodnie kurestwo. Człowiek chce od tego uciec, nie tylko w Prawdę (wiarę), ale również w kulturę. A że często trenujący faceci interesują się samurajami, całą tą wojowniczością wschodu, to trafiłem na oddział o nazwie Hwarang. Dla odmiany nie japoński, chiński, lecz koreański oddział wojowników.

(więcej…)

Strona 1 z 20612345...Ostatnia »