6.10.18 RECENZJE: Klarenz – „Poza” (rap, Polska/Bydgoszcz, 2018).

Znaleźć dzisiaj twórcę, w pełnym znaczeniu tego słowa, jest niesamowicie trudno. Znaleźć twórcę, który próbuje skonfrontować się ze światem, jeszcze trudniej. Podążając za ewangelicznym „szukajcie, a znajdziecie” trafiłem na Klarenza z Bydgoszczy, kogoś więcej niż muzyka, czy rapera. „POZA” to jego najnowszy album (premiera 30.09.2018) i miejmy nadzieję, że nie ostatni. Płyta ukazała się głównie wysiłkiem samego twórcy, za produkcję odpowiadali Mario Kontraargument, Barto’cut12, SiwySiwek, Ńemy, mvtis.vuitton, Droo+Dope Audition, Faded Dollars, Karniej, ale największą ilość bitów stworzył sam Klarenz, bo aż 7 na 15 utworów, które znajdują się na krążku. Warto też wspomnieć o samej formie przesyłki, oprócz płyty w papierowej torbie znajdziemy plakat i vlepy. Oprawa graficzna i forma zasługują na dłuższą chwilę uwagi. Za to pierwsze odpowiedzialny jest Mateusz „Leny” Lengling, to co zrobił to prawdziwy majstersztyk. Nieco niżej, pod tym akapitem jest fotka całego zestawu.

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Homo Polonicus” (książka, Marek Nowakowski).

Celowo nie podałem roku wydania zbioru, który posiadam, bo jest to – no właśnie – zbiór opowiadań Marka Nowakowskiego z różnych lat. Tytułowy „Homo Polonicus” datowany jest na rok 1992, ale opowiadania są cztery. Skłamałbym pisząc, że każde opowiadanie Nowakowskiego czyta mi się równie dobrze i z zapartym tchem, ale jedno na kilka jest rewelacyjne (a reszta dobra, tudzież dobrze napisana, lecz np. nudzi mnie akurat wątek główny, który nie trafia w osobisty gust). Jak jednak świętej pamięci Pan Marek trafi w sedno to trafi! Tu urzekł mnie fanką „Dynastii” w tytułowym „Homo Polonicusie”, bowiem lubię śmiać się (a czasem płakać) z pędzącego za dobrami materialnymi społeczeństwa, a taki typ kobiety kojarzę po kilku „matkach/sąsiadkach”. Naśmiałem się z „pani Margot”…, naśmiałem…, a przy tym autor pokazuje nam, jak zwykle bez komentarza, typy ludzkie z czasów pierwszych „powiewów Zachodu” po czasach realnego socjalizmu.

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Listy z Iwo Jimy” (dramat wojenny, USA, 2006).

Kolejna po „Sztandarze chwały” odsłona krwawych zmagań o Iwo Jimę. Tym razem Eastwood pozwolił dojść do głosu Japończykom i przedstawił ich punkt widzenia. A przynajmniej próbował. Historia nie jest czarno-biała, pełno tu odcieni szarości, zwłaszcza w czasie wojny, kiedy często trudno jest dostrzec granicę miedzy dobrem i złem, a ten konflikt oczywiście nie był wyjątkiem. Jest rok 1945, do granic cesarstwa zbliża się armia USA. Do obrony małej, śmierdzącej wulkanicznymi siarkowodorowymi wyziewami wysepki, oddelegowany zostaje Tadamichi Kuribayashi. Człowiek, który dużo czasu spędził w Ameryce, poznał tamtejszą kulturę, nawiązał przyjaźnie z miejscowymi, teraz musi stanąć przeciwko nim by bronić swojej Ojczyzny. Po przylocie na miejsce szybko okazuje się, że nie ma ani wystarczających środków, ani odpowiedniej ilości ludzi by przeciwstawić się potędze Stanów Zjednoczonych i obrona wyspy to tak naprawdę misja samobójcza. Mimo tej świadomości, generał przygotowuje garnizon do obrony i to dzięki jego umiejętnościom dowodzenia i wiedzy, jakakolwiek obrona była możliwa. Ale „Listy z Iwo Jimy” to coś więcej niż tylko film wojenny…

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Sztandar chwały” (dramat wojenny, USA, 2006).

19 lutego 1945 roku wojska USA rozpoczęły desant na malutką wulkaniczną wysepkę leżącą ponad tysiąc kilometrów od Japonii – Iwo Jimę. Ten niepozorny skrawek lądu miał niebagatelne znaczenie strategiczne dla dalszego prowadzenia działań wojennych, dlatego Jankesi skierowali tam ogromne siły. Jak się wkrótce okazało, dla wielu z nich (oczywiście Japończyków również) te spowite wulkanicznymi oparami skały i piaski miały stać się grobem. Właśnie na kanwie tych wydarzeń powstał film Clinta Eastwooda, choć motywem wokół którego koncentruje się większa część fabuły są losy żołnierzy, którzy na górze Suribachi zatknęli amerykańską flagę. Ten fakt został uwieczniony, dość przypadkowo, przez fotoreportera i tak powstało jedno z najlepszych zdjęć z drugiej wojny światowej, za które autor otrzymał zresztą nagrodę Pulitzera (zdjęcie możecie zobaczyć niżej).

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Chłopiec w pasiastej piżamie” (film, 2008).

Najmocniejszy film z ostatnio obejrzanych zostawiłem Wam na koniec dzisiejszych recenzji. „Chłopiec w pasiastej piżamie” (dramat historyczno-wojenny USA/Wielka Brytania) został zekranizowany w 2008 roku (ekranizacja książki Johna Boyne’a). Żona żołnierza SS… po prostu chce być żoną, a zatem z początku niewiele myśli o pracy męża i jego obowiązkach. Żyje sobie dobrze, wychowując dzieci w dużym domu. Sytuacja zmieni się po przeprowadzce z Berlina na wieś, w pobliże obozu koncentracyjnego. Synek szybko dostrzega, że z jego okna widać dzieciaki biegające w „piżamach”, a z kominów wydobywa się wyjątkowo śmierdzący dym. Ciekawość bierze górę i wkrótce ośmioletni syn niemieckiego oficera SS zaprzyjaźnia się z żydowskim chłopcem przebywającym w obozie. Okazuje się, że obozowa codzienność różni się od tej przedstawianej w filmach propagandowych III Rzeszy.

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Misja” (film fabularny, Wielka Brytania, 1986).

Kolejny klasyk, którego nie może zabraknąć na „DL” (wrzucam link do dobrej jakości na YouTube). Dlaczego nie może zabraknąć? Filmy z Robertem De Niro, w których Jezuici są przedstawiani pozytywnie (chociaż refleksji, czy Indianie nie mieliby lepiej, gdyby biały człowiek nigdy do nich nie dotarł nie zabrakło… i dobrze, bo jest to poprawnie postawione pytanie!) to dzisiaj prawdziwy rarytas (aczkolwiek od święta spotykany). Dobrzy aktorzy, ładne widoki, brak wątków LGBT… kurcze, kiedy to było… Nic dziwnego – rok 1986 to były jeszcze inne czasy, także dla mainstreamu. Można było pokazać księdza jako odważnego i uczciwego wobec swojego powołania (co w „Milczeniu” było już zachwiane).

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Uczeń szatana” (film na podstawie Kinga, 1998).

Nie recenzuję tu nowości, które akurat wyszły, tylko filmy, które warto zobaczyć… Jak wiadomo w całej historii kina jest ich nieskończenie wiele (bo pamiętajmy, że mamy również egzotyczne hity z najróżniejszych krajów – innych niż docierające do nas masowo produkcje z USA…). Tym razem jednak produkcja Amerykańska, którą być może mieliście okazję widzieć – jeśli nie, wrzucam linka do dobrej jakości z lektorem na YouTube. Tytułowym „szatanem” jest tu sąsiad zafascynowanego nazizmem chłopca, który okazuje się ukrywającym się w Stanach zbrodniarzem wojennym z wojsk Hitlerowskich. Oczywiście prawdopodobieństwo rozkminienia jest znikome (zbiegów okoliczności będzie więcej), aczkolwiek Stephen King – bo scenariusz to jego pomysł („Zdolny uczeń”) – nie bawi się w jakieś pierdoły, tylko masowo rzuca pomysły na warsztat i produkuje kolejne dzieła, czasem lekko kiczowate, ale z jasnym przesłaniem. Nie ma zatem, co rozkminiać tylko trzeba skupić się na przekazie. Niedługo jadę do Auschwitz – pierwszy raz…, z obozów byłem póki co w Sztutowie. Chyba chcę się wczuć w atmosferę.

(więcej…)


30.08.18 RECENZJE: „W dziczy. Miastowego trapera przypadki” (2018).

Jest to druga pozycja po „Woodcrafcie”, jaka znalazła się w portfolio wydawnictwa „Stary Wspaniały Świat” (przyznajcie – piękna nazwa), za które odpowiedzialni są fanatycy szeroko rozumianej leśnej turystyki. Tytuł „W dziczy” sugeruje, że będzie to znowu rzecz o sztuce bushcraftu, jednak zbiór opowiadań Charlesa Dudleya Warnera zdecydowanie nie mieści się w tych ramach i znacznie odbiega od konwencji survivalowego poradnika. Choć akcja, podobnie jak u „Nessmuka” (recenzja w „DL”24), rozgrywa się w rejonie dziewiczych gór Adirondack, to surowy klimat dzikiej natury jest tylko tłem do rozważań autora na różne aspekty dotyczące najczęściej ludzkich charakterów i zachowań. Warner jest bystrym obserwatorem, więc bezlitośnie punktuje zarozumiałość, chciwość, głupotę i okrucieństwo, a robi to w sposób nietuzinkowy, z właściwym sobie poczuciem humoru oraz ironią, nieraz ocierając się o granice absurdu…

(więcej…)


20.08.18 RECENZJE: „Nekropolis 2” (M. Nowakowski, książka, 2008).

Ja nie widzę, że nie żyję – mógłby zaśpiewać za starą (w miarę dobrą, niech jej będzie…) Chylińską współczesny człowiek… Marek Nowakowski widział za to wszystko! Opisywał chyba każdego znajomego, o wyrazistym pisał dlaczego jest wyrazisty, a o niewyrazistym dlaczego jest człowiekiem, który lubi stać nieco z boku życia towarzyskiego, politycznego, kulturalnego, po prostu toczącego się obok nas… Opisywał sylwetki tak celnie, że dwie strony małej książeczki wystarczą, by już mieć przed oczami osobę, którą śp. pan Marek chce akurat uwiecznić na kartkach. „Nekropolis” 2 (będący oczywiście kontynuacją „Nekropolis” sprzed kilku lat) przeniesie nas w czasy PRL-u. Nie może zatem zabraknąć tematu konfidentów, a także (otwierających książkę) wezwań na przesłuchania do smutnych panów, ale jak w każdych czasach ludzie chcieli się dorabiać i często biznes, kariera są centrum.

(więcej…)


17.08.18 RECENZJE: „Rozczarowany Bogiem” (P. Yancey, książka’88).

Philip Yancey to znany amerykański pisarz chrześcijański, jeden z najbardziej popularnych autorów (niestety) protestanckich. O ile prawosławie toleruję (chociaż nie wspieram schizmy, jestem katolem), to protestantyzmu nie lubię, ale przyznam, że czasem ich ludzie napiszą ciekawe myśli o Bogu. Kiedyś jakiś mnich z góry Athos powiedział, że wschodni Kościół to wiara, a zachodni za bardzo chce wszystko rozkminiać umysłem, co plus minus jest prawdą – tym bardziej jeśli chodzi o protestantyzm, jakby nie patrzeć zachodnią herezję. Polski rynek zalany jest książkami i filmami robionymi przez protestantów, ale nie wyszczególnia się tego, raczej podaje nam się to w katolickich księgarniach jako dzieła „chrześcijańskie” (a chrześcijaństwo to ogólna wiara w Chrystusa). Przyznam, że wiele ich książek czyta się dobrze, a herezji w ogóle nie czuć, lub „wyłania się” w jednym/dwóch zdaniach (najpewniej o „pośrednikach”). „Rozczarowany Bogiem” (1988) to kolejna próba wytłumaczenia sobie (i nam) umysłem dlaczego Bóg (jeśli istnieje) milczy i nie interweniuje w przypadku ludzkiego cierpienia, a przynajmniej nie robi tego masowo i regularnie… Jeśli jesteś typowym sceptykiem, a nie chcesz nim być – znajdź ją w necie i kup.

(więcej…)


17.08.18 RECENZJE: Sorus – „Viimane Kaitseliin” (rock, Estonia, 2018).

Tym razem coś z rubieży Europy, a mianowicie z egzotycznej Estonii. Oczywiście jedynie pod względem muzycznym (przynajmniej dla mnie), bo poza dość znaną grupą P.W.A., która gościła już w naszym Kraju, jakoś nie miałem okazji zapoznać się z dorobkiem tamtejszej sceny. Krążek Sorus – „Viimane Kaitseliin” dostałem w pakiecie przy zakupie pisma „Droga Bez Odwrotu” i od tamtej pory czekał na półce na swoją kolej do odsłuchu. Nie spodziewałem się niczego wielkiego po tym debiucie, ale po kolei.

(więcej…)


19.07.18 RECENZJE: Romantikus Erőszak-„Europe belongs to me’2017.

Romantikus Erőszak to od lat mój faworyt (może na równi z Titkolt Ellenállás – R.I.P. Cseresznye György) z kraju bratanków, a jednocześnie ścisła czołówka europejskiej sceny. Na tak wysoką pozycję, węgierscy weterani nacjonalistycznego rocka zapracowali sobie szeregiem świetnych albumów, kompilacji i singli (wydali już kilkadziesiąt!), do tego ze swoim 23-letnim stażem, są jednym z najdłużej nieprzerwanie działających zespołów jakie są mi znane. I nawet fakt, że w ostatnich latach wzięli się głównie za składaki i DVD, nie zniechęcił mnie do nabycia ich kolejnego krążka w stylu „The best of…”. Album „Europe belongs to me” ukazał się pod koniec zeszłego roku, ale dopiero jakiś czas temu stałem się jego szczęśliwym posiadaczem i od kilku tygodni kręci się w moim odtwarzaczu prawie non stop.

(więcej…)


9.07.18 RECENZJE: „Ignacy Loyola” (film fab., 2016, Hiszpania-Filipiny).

Paolo Dy stworzył pierwszy filipiński film, który wyświetlony był w Watykanie… I w moim domu też, heh. Biografia św. Ignacego Loyoli, założyciela popularnych dziś Jezuitów, autora słynnych „Ćwiczeń duchowych” była przeze mnie pożądana od ujrzenia pierwszego traileru, więc znajdując DVD w sklepie od razu nabyłem je za 35 zł. W zamian otrzymałem prawie dwugodzinny dramat z 2016 roku, a także książeczkę z biografią Ignacego w pigułce, wywiadem z reżyserem oraz opiniami o filmie. Na tle XVI wiecznej Hiszpanii Dy maluje nam przemianę brutalnego wojownika, kobieciarza skupionego na bogactwach w inspirującą, świętą osobę, którą znamy jako katolicy do dziś. Głównego bohatera poznajemy w czasie oblężenia Pampeluny przez Francuzów w 1521 roku, gdzie jako żądny sławy żołnierz (chociaż już niby wierzący…) został poważnie ranny. Przeplata się to z migawkami z dzieciństwa, pokazującymi wychowanie do „bycia kimś”, jak nakazuje szlachetne nazwisko Loyola… Przyszły święty nie był pierwszym, który poszedł na przekór ziemskiemu przeznaczeniu.

(więcej…)


20.06.18 RECENZJE: „Autoportret z kanalią” (J. Kaczmarski, 1994).

„Autoportret…” Jacka Kaczmarskiego ukazał się już w tzw. „wolnej Polsce”, w roku 1994 i wzbudził mieszane uczucia wśród zwolenników artysty zwanego bardem „Solidarności”. Czytelnik pożyczył mi stare wydanie. Stron – 284, czytało się je bardzo szybko! Byłem ciekaw jak pisze powieść osoba znana mi dotychczas jedynie z piosenek, z „Obławą” (której słuchałem nie raz przed wyruszeniem na nocną akcję w czasie największego aktywizmu) na czele. Pisał całkiem fajnie – wielu hejtowało jego wypociny, tymczasem czytało się lekko i przyjemnie. Pewnie wielu ludzi oczekiwało „wielkiej poezji i literatury”, tymczasem bard zakpił z ich oczekiwań, wydając powieść z dużą dawką humoru, dystansu, a zarazem prezentującą postać zepsutą i egoistyczną…

(więcej…)


15.06.18 RECENZJE: „Mnich i demon” (komedia, Rosja, 2016) + film.

Wszyscy bogowie są do siebie podobni. Tylko wasz jest do nikogo niepodobny – mówi demon do mnicha… Chcecie dobre kino? Musicie więcej szukać… Niekoniecznie u gospodarzy mundialu w Rosji, ale gdzieś indziej niż w USA i ogólnie na Zachodzie. Wróci Wam poczucie estetyki. Ciekawe (!) poczucie humoru (np. to z „Botoksu” było nieciekawe…), specyficzna fabuła i dobre dialogi mnicha z demonem… to tylko kilka pozytywnych cech filmu, który swą premierę miał we wrześniu 2016. Bohaterem „Mnicha i demona” jest Iwan Siemienowicz, który „gorącym wejściem” dostaje się do monasteru (a ten przyjmuje, jak się okaże, wszystkich…). Boży wariat, do tego czyniący nadzwyczajne cuda, jest oczywiście nieakceptowany przez współbraci, ale razem z przełożonym są bezradni wobec „pozaziemskich interwencji” przezeń materializowanych…

(więcej…)

Strona 1 z 3212345...Ostatnia »