19.02.18 RECENZJE: Moshpit – „A.E.T.C.L.A.M.” (HC, Niemcy, 2017).

Nie ilość się liczy, a jakość. Do takiego, mało odkrywczego wniosku doszedłem przesłuchując najnowszą propozycję Moshpit – „An Eternal Torch Can Light A Million”. Raz na pięć lat – bo taka jest częstotliwość ukazywania się ich „pełniaków” – to zdecydowanie za mało dla fanów tej hardcore’owej załogi z Niemiec, jednak lepiej poczekać dłuższą chwilę na dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, świetny album, niż co roku rozczarowywać się krążkiem napakowanym gównianymi „zapchajdziurami”. Słucham tego CD, z przerwami, od kilku tygodni i po mieszanych uczuciach na początku, teraz doceniam ten krążek z każdym kolejnym „odpaleniem” coraz bardziej. Muzyka jest dość skomplikowana, nie wszystko „wchodzi” od razu, nie jest też przesadnie ciężka, jak na hardcore i dość melodyjna. Dużo w niej industrialu, sampli i ogólnie klawiszy, jeden kawałek („Interlude”) jest utrzymany w całości w takim klimacie, ale na szczęście nie przykrywa to gitarowego charakteru tej muzy i już nawet mi to pasuje.

(więcej…)


13.02.18 RECENZJE: Molat – „Bielarus Na Varcie” (Białoruś, 2017).

Molat to obecnie najlepsza białoruska grupa RAC i ścisła czołówka na wschodnio-europejskiej scenie. Dla mnie tę pozycję wypracowali sobie nagrywając świetne albumy „As a Chase To New Era” i „Biel-A-Rok”, które mogą stawać w szranki z najlepszymi „wypustami” z Europy Zachodniej. Tym bardziej cieszy, że nie jest to tylko jakiś jednorazowy projekt, a „pełnoprawny” zespół, do tego cały czas aktywny i często wypuszczający nowe albumy. Jakiś czas temu światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło Białorusinów – „Bielarus Na Varcie”. To już czwarty z kolei krążek Molata wydany przez polską wytwórnię (widać współpraca się dobrze układa), wcześniej różnie to bywało. Po przesłuchaniu youtubowego zwiastuna tego albumu spodziewałem się naprawdę dużo i kiedy nadarzyła się okazja wyskrobałem te parę złotych.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: „Kobiety, które walczą” (książka/wywiady, 2017).

Ostatnio jeden z czytelników zapytał mnie wprost jak to robię, że pochłaniam taką liczbę książek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że książka wszędzie – kibelek, wanna, trochę rano, trochę nocą po wszystkich obowiązkach, trochę za dnia w przerwach. Przy tym warto dbać o zdrowe odżywianie i dobre trawienie, by ten kibelek był stosunkowo często, a każde posiedzenie niech trwa dwadzieścia minut. Polecam „Zielnik apteczny”, heh. Ostatnio wchłonąłem tak najprzyjemniejszą rzecz do czytania fragmentami – wywiady. Tym razem są to wywiady z walczącymi kobietami. Kocham walczące kobiety i jestem wielkim fanem Joasi Jędrzejczyk – także dziś, po porażce w ringu. Asia też jest w tej książce i – co ciekawe – jeszcze przed słynnym odklepaniem po ciosach, mówiła, że zdaje sobie sprawę, że porażka przyjdzie, chociaż marzy o zostaniu niepokonaną. Szanuję ją strasznie, mimo że szajba w Ameryce odbija, to jednak jest wojowniczką – nie płakała w oktagonie, oddała szacunek, dopiero w szatni rozkleiła się jak każdy komu kończy się wymarzony etap w życiu. Ale recenzowana książka z 2017 roku to nie tylko Asia. To 13 historii walczących kobiet.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: 14 Sacred Words – „Not Alone” (USA, 2017).

Po rewelacyjnym mini-CD „Unbreakable” (2016), jasne było, że jednoosobowe komando Jasona Augustusa ma otwartą drogę do zrealizowania pierwszego pełniaka. Rękawicę ponownie podjął OPOS i  jesienią ubiegłego roku, debiutancki full-lenght 14 Sacred Words stał się faktem. Dodatkowo ukazały się dwie wersje – jedna podstawowa i druga  limitowana do 444 kopii z dodatkową płytą zawierającą bonusowe utwory, a podobno w przygotowaniu jest jeszcze specjalna edycja na rynek amerykański z nieocenzurowanymi tekstami. Niezłe tempo jak na tak młody projekt. Wracając do „Not Alone” – mi udało się zdobyć jedno-płytową wersję. Słucham tego krążka codziennie od tygodnia i mam wrażenie, że za każdym razem odnajduję w tej muzyce jakieś nowe detale…

(więcej…)


12.01.18 RECENZJE: Siwers – „Huśtawki” (płyta rap, 2017).

Poleciałem do empiku. Za 35 zł kupiłem kolorową kopertę z płytą Siwersa „Huśtawki” (2017). Cholera – nie cierpię tego typu okładek. Nie dość, że kolorystycznie nie mój gust (mój gust to klimat klipu do „Rokiego”, jak ze screenu obok, klip wrzucam niżej), to jeszcze ta surowość. Kurde, czasy mamy takie, że ludzie żydzą na oryginały, a tym, którzy nie żydzą artyści mogliby zapodać coś więcej. Wiem, że sama muzyka ma być tym „wszystkim”, ale chociażby – pozostając przy Siwersie – kolorowe fotki z lat 90tych dodane do albumu „Bez ceregieli” cieszyły oko i dumnie stoją na półce. „Huśtawki” brzmią super, ale na półce stoją jakby schowane. Tym bardziej, że typ rysunku użyty na kopercie też nie należy do moich ulubionych. Dużo marudzenia…? Zostawmy zatem brzydką okładkę i przejdźmy do ładnej muzyki spod skrzydła SWRS Records!

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „Congratulations… I.C.F WHU” (książka, 2002).

Dzisiaj ładnie pocisnęliśmy z recenzjami… przyroda, Bóg, a teraz coś co również nas otacza i składa się na ten świat – osiedlowa chuliganka. We are I… InterCity, we are C… cool and casual… We are F… firmy handed… we are I.C.F.! Tak, znowu o nich… Książka została napisana przez murzyna – Cassa Pennanta – w 2002 roku, a głośne polskie wydanie wyszło w 2009 i właśnie nim się (ponownie) zajmiemy, może ktoś nie czytał? Jest to historia okrytej złą sławą grupy InterCityFirm z West Hamu Londyn. Opisane są czasy, gdy Angole byli groźni, bo dużo się bili, praktycznie przez cały czas i to były „ich czasy”, ich klimaty – puby, zdobywanie sektorów, brak mody na sporty walki i sportowy tryb życia u największych rywali. Melanżowanie w mieście wroga i wożenie się tam do białego rana. Dziś, wiadomo – to Polacy, Rosjanie i inni wiodą chuligański prym na kontynencie, ale w latach 80tych tak nie było. Wtedy kibole WHU dziwili się, że w Newcastle spotkali jeszcze jakiegoś skinheada – u nich to już były starsze czasy (w Polsce dopiero się zaczynały)! Potem przyszły represje i dziś Cass siedzi sobie w jakimś studio typu „TVN 24” z podpisem „ex-hooligan” i opowiada jak to było. Dosłownie „Czarne lustro” angielskiej chuliganki.

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „Święty mimo woli” (film, USA/Włochy, 1962)+link!

Pomyśl jak bardzo rozbudza Twoją wyobraźnię, zazdrość, pożądliwość i ambicję przeglądanie facebooka od samego rana. „Ten to, ten tamto” – „muszę gonić”! „Rywal/konkurent nie śpi i coś robi, a ja tak sobie leżę w rodzinnym domu”! Czy to dobry partner do porannej kawy…? Po kontakcie z tym wszystkim nie jest się zbyt spokojnie nastawionym do samego siebie i do czekającego mnie dnia człowiekiem. Nie musi tak być, w naszym szybkim życiu trzeba odpocząć. Ciepły kaloryfer, czarno-białe dzieło kinematografii zapewnia klimat tradycyjnego niedzielnego, porannego leniuchowania bez wkurzania się na cały świat i równocześnie pożądania go. Spacer do kościoła, mimo, że „tyle roboty mógłbym w tym czasie zrobić”! Czy to nie Ostatni Prawdziwy Bunt? Recenzowany dziś film z 1962 roku oparty jest na życiu świętego Józefa (Giuseppe) z Kupertynu.

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „The Bear” (film, Francja/USA, 1988) + link!

Ten film miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć w kinie, jeszcze jako dzieciak. Było to kilkadziesiąt (jak ten czas leci) lat temu, ale do dziś pamiętam, że wywarł na mnie olbrzymie wrażenie! Od dłuższego czasu wkręcam się w „leśne klimaty” (mój tekst na „DL” z listopada: LINK)  i ostatnio postanowiłem sobie odświeżyć ten obraz. Zastanawiałem się czy wytrzyma próbę czasu i jak się okazało, przez te wszystkie lata nie stracił na swojej mocy! Jak sam tytuł wskazuje, jest to historia niedźwiadka, który po stracie matki, zrządzeniem losu trafia pod opiekę potężnego samca. Niestety przybrany „ojciec” od jakiegoś czasu jest tropiony przez myśliwych… Na pierwszy rzut oka, fabuła wydaje się dość abstrakcyjna, ponieważ dorosłe niedźwiedzie najczęściej zabijają napotkane młode, jednak przyrodnicy zaobserwowali już przypadki takich niecodziennych „adopcji”. Mogłoby się wydawać, że będzie to jakaś mdła, „disney’owska” bajeczka, ale nic bardziej mylnego!

(więcej…)


5.01.18 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Black Museum”).

Nowoczesny człowiek, nowocześnie skona… No i dobrnęliśmy do recenzji ostatniego – i najlepszego moim zdaniem – odcinka czwartej serii „Black mirror”. „Czarne muzeum” to muzeum jakiego nie znamy, muzeum będące efektem… wynalazków psychopaty (jak wielu naukowców to potencjalni psychole?). Nie jest to zwyczajne muzeum zbrodni, lecz zbrodni specyficznej – typowej dla s-f klimatu „Czarnego lustra”. Atmosfera niczym z dobrego thrillera godnie uzupełniła atmosferę całej, krótkiej i zróżnicowanej gatunkowo serii. „Black museum” to, jak się mówi, film popcornowy – wpieprzasz syf i obserwujesz co będzie dalej, kto kogo i jak zabije, a w powietrzu unosi się zapach grozy. Przy tym wszystkim wyciągniesz wnioski a propos ciemnych stron technologii.

(więcej…)


3.01.17 RECENZJE: „Jezu, Ty się tym zajmij!” (książka, 2017).

Joanna Bątkiewicz-Brożek napisała grubaśną książkę nie tylko o o. Dolindo, ale zawarła w niej sporo specyfiki Neapolu, co – jako fanowi Italii – jeszcze bardziej umiliło mi lekturę. Ludzie z nożami za paskiem w metrze, wszechobecny brud, to wszystko przeplata się z biografią świętego człowieka jakim był Ruotolo! Tego typu lektury „używam” do zwiększania pogody ducha, kiedy dużo piszę o „Czarnych lustrach” i innych mrocznych dziełach. Zawsze warto przeplatać to z czymś dobrym i dającym wielką nadzieję, bo skupiając się na samym złu, tylko tego złego wilka w sobie będziemy karmić, co po latach musi doprowadzić do spaczonego odbierania rzeczywistości. Nawet Neapol wydał na świat (prócz mafiosów) wielu świętych, zresztą kościołów tam co nie miara… To prawdziwa metafora świata, w którym żyjemy. Od nas zależy jaka będzie nasza postawa wobec tego, co przynosi życie. Zawsze! Niesamowite…

(więcej…)


3.01.17 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek „Hang the DJ”).

Żonglowanie gatunkami to jedna z najmocniejszych stron „Czarnego lustra”. Teraz miało być romantycznie… Czy jesteś ze swoją kobietą idealnie dobrany? „System” z odcinka o nazwie „Hang the DJ” ma pomóc światu w dobieraniu idealnych par, a „jego skuteczność to aż 99,8%”! Co jednak musi się wydarzyć, jakie dane system musi pobrać, by wiedzieć o Tobie tyle, by wyznaczyć Ci partnera na resztę życia? Musi wiedzieć wszystko i czasem potrzebuje na jedną obserwację 12 godzin, a czasem… aż 5 lat, podczas których musisz grać według jego reguł. Niby końcówka odcinka pozostawia w nas pewien optymizm, bo przecież wszystko działo się w innym świecie, w wirtualnej rzeczywistości, po to byśmy w tym prawdziwym świecie mieli łatwiej. Ale…

(więcej…)


1.01.18 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Crocodile”).

Część problemów ukazanych w czterech sezonach „Czarnego lustra” ściągamy na siebie na własne życzenie. Mamy możliwość wyboru i wybieramy źle, korzystając z przynoszącego skutki uboczne urządzenia. To opowieści o naszej ułomności, krótkowzroczności. Ale są technologie, na których użycie nie będziemy mieli wpływu, bo są to np. technologie używane przez władzę, czasem podstawiane nam siłą zgodnie z prawem, lub terrorem podczas wojny! Trzeci odcinek „Black mirror 4”, a więc „Crocodile” opowiada o niepozornym urządzeniu – pamięciomacie. Policja, ale i firmy ubezpieczeniowe korzystają ze wspomnień swoich „klientów”, by potwierdzić ich zbrodnie, tudzież uzyskać pieniądze dla ofiary wypadku. A co gdy obie te sprawy, dobre i złe strony urządzenia, skrzyżują się ze sobą w jednym człowieku? Co w momencie, gdy nie będziemy mogli już niczego ukryć przed światem?

(więcej…)


31.12.17 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Arkangel”).

Jako osoba pracująca z dziećmi, zastanawiałem się po tym odcinku czwartej serii „Czarnego lustra”, ilu z rodziców, których znam, gdyby mogło, wczepiłoby swojemu dziecku taki program jak „Arkangel”? Samotna matka gubi na chwilę dziecko na placu zabaw. Wpada w ogromne (przesadne?) poczucie winy i korzysta z bezpłatnej oferty (program jest dopiero wdrażany) systemu szpiegującego. Matka dostaje (od pełnej sloganów o bezpieczeństwie) firmy coś na zasadzie tableta ze specjalnym oprogramowaniem, na którym ogląda świat oczami córeczki, śledzi jej lokalizację na zasadzie GPSa, a także może… cenzurować obraz, gdy dziecko widzi coś w związku z czym odczuwa stres. Najpierw jest to szczekający pies, a potem… Najpierw dziewczynka jest mała, ale rośnie, a mama nie potrafi powstrzymać uzależnienia od wrzuconego na chwilę do szuflady „Arkangela”. Co ujrzy oczami eksperymentującej nastolatki…?

(więcej…)


30.12.17 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „USS Callister”).

E tam, czwarty sezon (premiera 29 grudnia 2017) – zrecenzuję go sobie w skrócie, za jednym razem, pomyślałem odpalając Netflix. Nie da się! Charlie Brooker i Anabel Jones nadal potrafią zszokować i porządnie dać do myślenia! A dlaczego powinniśmy się tym zainteresować? Pisałem nie raz, dlatego tylko w skrócie – zmagamy się z zagrożeniami współczesności, lub przyszłości – nie (tylko) z komuną… Fantastyka dotycząca postępu technicznego to bardzo ważne narzędzie refleksji. No właśnie – czy możemy już tylko o tym myśleć? Przecież próba zatrzymania postępu technicznego skończyć się może w domku w lesie, jak u Teda Kaczyńskiego. Czy tego chcemy? Przecież sam korzystam z komputera, ze smartfona… Nie za bardzo wiem jakbym miał zacząć z tym walczyć, mimo że dopiero co wspomniałem swoim czytelnikom – kolejny raz – że moi podopieczni wpatrzeni są w ekrany i gdy mają przed sobą grę, NIC innego się nie liczy. Szanuję i promuję „Black Mirror” (o dziwo – podobnie robi szereg tzw. celebrytów!), bo mówienie o tym, zwrócenie uwagi, wydaje się sensownym pomysłem na tu i teraz. No i – przede wszystkim – dobre wychowanie przez pełną rodzinę (jeśli to możliwe).

(więcej…)


25.12.17 RECENZJE: „Św. Franciszek odkłamany” (książka, Vignelli).

Sporo już pochłonąłem o św. Franciszku z Asyżu, ale ta obowiązkowa lektura trafiła do mnie dopiero pod tegoroczną choinkę, jakby przeczuwając, że przed kolacją łyknę recenzowany niżej film. Wydana w 2016 zaledwie 98 stronicowa książeczka akurat zabiła mi czas do Pasterki, zamiast Kevinowych gniotów (wiem, powtarzam się). Guido Vignelli w krótkich rozdziałach rozprawia się z mitami dotyczącymi najbardziej znanego włoskiego świętego. Również w filmach, które Wam recenzowałem lubi się go przedstawiać jako wariata-pacyfistę, który z obłędnymi oczami – jak jakiś narkoman – rozmawia z ptakami. Współgra mi to z coraz częstszym przedstawianiem świąt Bożego Narodzenia wyłącznie jako cukierkowego spotkania rodzinnego, które służy odpoczynkowi oraz rozdawaniu prezentów. Inaczej mówiąc – świat chce dopasować wiarę do swojego poziomu, a Ten który się narodził, nie jest przecież z tego świata. Święta nie są „neutralne”…

(więcej…)

Strona 1 z 3012345...Ostatnia »