1.08.17 RECENZJE: „Droga Bez Odwrotu” nr.1 (zin muzyczny, 2017).

Minęło już dobrze ponad dekadę, od ukazania się ostatniego numeru „Rock Against Communism” – pierwszego, tak profesjonalnie wydawanego magazynu z Polski, traktującego o muzyce dla nacjonalistów. Od tamtej pory, mimo kilku nieudanych (wg mnie) prób, ta przestrzeń pozostawała niezagospodarowana. Wpływ na to na pewno miał nie najlepszy stan polskiej sceny i chyba przede wszystkim, kryzys czytelnictwa, który dotknął najbardziej słowo drukowane. Wygląda jednak na to, że okres bezkrólewia się kończy, bo oto niedawno ukazał się nowy, stricte muzyczny zin – „Droga Bez Odwrotu”. Pierwsze, co od razu rzuca się w oczy to fakt, że oprócz okładki, pozostałe strony są również w kolorze! No, ale najważniejsza jest oczywiście zawartość i ta prezentuje się całkiem nieźle.

(więcej…)


24.07.17 RECENZJE: „Św. Filip Neri” (film fabularny, Włochy, 2010).

Święci byli niezwykle cierpliwi i bezinteresowni. Ta bezinteresowność wyróżnia ich od nie świętych, bo kiedy zwykła osoba dawno zdąży sfrustrować się i porzucić iście za Chrystusem, święty idzie za Nim do końca. Najczęściej – prosto na wojnę ze światem, porzucając po drodze własną wolę (mi się to np. w imię dzieciaków nie udało…). Taki też był urodzony we Florencji (1515) św. Filip Neri, twórca Oratorium (obok na ikonce ten prawdziwy). Jest to kolejny święty, który powinien być bliski nacjonalistycznemu aktywiście, gdyż jest to działacz społeczny, a ściślej rzecz ujmując – człowiek, który zajął się za darmo ludźmi z ulicy. Niezwykle inspirująca postać, której działalność warto dodać sobie do działalności Franciszka, czy naszego polskiego Brata Alberta (niedługo znów odwiedzę jego pustelnię, super miejsce w naszych pięknych górach!) i innych zanim nazwie się Kościół siedliskiem zła. Płyta z filmem o św. Filipie jest bezpłatnym dodatkiem do książki z kolekcji „Ludzie Boga”, a „książka” ta  ma… 18 stron – tak to rozwiązali, heh. Zapłacicie ok. 30 zł za 200 minut (dwie części) dobrego, europejskiego kina!

(więcej…)


24.07.17 RECENZJE: „Św.Rita z Cascia” (film fabularny, Włochy, 2004).

Włoskie filmy dotyczące wiary są najlepsze – szczególnie w kontekście popularnych ostatnio amerykańskich gniotów. Ładna sceneria, przedstawianie osób kanonizowanych przez Kościół, które do dziś inspirują wiernych z całego świata. W „Św. Ricie z Cascia” (okładka na miniaturce) mamy nie tyle historię zakonnicy, co jej drogi krzyżowej do świętości – drogi do zakonu. Giorgio Capitani skupił się na ciężkim życiu urodzonej w Roccaporena (w 1381 roku) Margarity, wydanej za mąż za gwałtownego i brutalnego Paola, niepasującego do charakteru głównej bohaterki. Tak to jednak bywa, że Bóg stawia na drodze świętych ciężkie przypadki do rozwiązania. A Rita sprawy beznadziejne rozwiązywała jak nikt! Odbiorcom ceniącym wartości starej Europy, włoskie piękno, skrajne kontrasty w charakterach – ten film nie będzie się dłużył, mimo iż dwie części trwają w sumie 200 minut.

(więcej…)


22.07.17 RECENZJE: „FOG – Wydanie Jubileuszowe” (muzyka, 2017).

Z okazji pięciolecia FOG, ukazała się składanka „Festiwal Orle Gniazdo – Wydanie Jubileuszowe”. Cd miało premierę podczas trwania imprezy w Kępie, można je było zakupić, dorzucając się tym samym do pokrycia kosztów tegorocznej edycji i ewentualnej następnej. Na płycie znalazły się znane i lubiane zespoły z tożsamościowego podwórka, plus kilka nieznanych, przynajmniej dla mnie, nazw. Lwia część krążka to klimaty rockowe w różnych odcieniach, od ballad po hardcore, ale znalazło się miejsce także dla reprezentantów klimatu hip hop. Prócz znanych szlagierów, na składaku znalazły się premierowe utwory – m.in. „Avanti ragazzi di Buda” (Pozytywka!), czy „Serce i kotwice” Irydiona, który zaskoczył na plus tym lekkim, wesołym, utrzymanym w klimacie szant, kawałkiem.

(więcej…)


21.07.17 RECENZJE: „Bracia Karamazow” (powieść, Dostojewski).

„Droga Legionisty” nie jest dla czytelników bezmyślnie konsumujących – proszę Was abyście się zatrzymali, dali się skusić na nasze recenzje, zabrali lekturę na plażę. Po to by się rozwijać, by nie stać w miejscu, bo przecież „nie macie czasu”. Nie czyńcie tego żeby być snobem, który to obcuje z klasyką – czyńcie to, by lepiej żyć! Do rzeczy. Narażę się, ale jest w Moskwie coś pociągającego, jest klimat. Nie, to nie Putin…, nie ZSRR…, nie komunizm… itd. mnie pociąga. Ten chłód Moskwy! Bardzo podobał mi się „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa, sięgnięcie po Dostojewskiego też było kwestią czasu. Usiadłem w księgarni z pięcioma książkami rosyjskiego klasyka i godzinę poświęciłem na wybranie czegoś na początek. Chłód Rosji mnie porwał i wybrałem „Braci Karamazow” z typowo ruskim obrazkiem na okładce. Ale nie tylko okładka – przede wszystkim opis. Ostatnia książka Fiodora, którą za klasyk literatury uznali m.in. Einstein oraz Freud… Podobała mi się, na tyle, że zostawiam Wam recenzję, a sam biorę się już za kolejną książkę Ruska. Tym bardziej, że w księgarniach znajdziemy piękne wydania, które po przeczytaniu będą zdobić – nie szpecić, półkę.

(więcej…)


10.07.17 RECENZJE: „Czarny charakter” (książka, Stachniak, 2017).

Ależ klimatyczna okładka! Przeczytałem dwa rozdziały, później miałem coś do napisania, ale postawiłem książkę pionowo w rogu biurka, by co rusz na nią zerkać – mam cacko do łyknięcia, myślałem… „Czarny charakter” (2017) Łukasza Stachniaka przemówił do mnie stanowczo wspomnianą okładką: bierz mnie! A gdy otworzyłem na 11 stronie i mym oczom ukazały się dzieciaki patrzące wrogo ze starej stołecznej bramy wraz z rozdziałem podpisanym jako „Ściek” no to już ponad cztery dyszki nie były moje. Zyskałem oczywiście coś więcej. Liczącą 525 (+ słownik gwary) stron powieść obsadzoną w realiach starej warszawskiej ulicy! Cóż… sama treść jest ciekawa, ale powieść napisana językiem, którego już nie ma, z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Było nieźle, ale czegoś mi tam brakowało.

(więcej…)


9.07.17 RECENZJE: „Zaćma” (film biograficzny, Polska, 2016).

Późny wieczór chłodnego lata, C+, film „Zaćma” o słynnej „Krwawej Lunie” – czerwonym kacie ze szlugą i w spódnicy. Julia Brystygierowa. Żydówka, przedwojenna komunistka. Znajdźcie sobie w Internecie jej prawdziwe zdjęcie i dostrzeżcie zimno tych oczu. W okresie stalinizmu „Krwawa Luna” słynęła z okrucieństwa, także jako dyrektorka V Departamentu kontrolującego Kościół. W filmie Ryszarda Bugajskiego dosięgają czerwoną Julię wątpliwości i coś na zasadzie wyrzutów sumienia, poszukiwania Boga. Tak więc mamy tu do czynienia z kolejną próbą tłumaczenia zła (klimat: „ludzie jak to ludzie popełniają błędy”), jak chociażby w książce „Judasz” pani Lee. W związku z tym pojawiają się słuszne zarzuty o wybielanie kata. Część prawicowych recenzentów przesadza jednak zrównując „Zaćmę” z ziemią – film generalnie oglądało się nieźle, a komunizm nie został w nim rozgrzeszony. Raczej idziemy w kierunku skandynawskim, gdzie „rozumie się błędy człowieka” i w efekcie takiego myślenia wymiar sprawiedliwości stał się niemal karykaturalny, o czym długo opowiadał mi kibic Legiuni, który tam siedział, a nawet dwóch kibiców (jeden po Broendby-Legia, drugi za kradzieże).

(więcej…)


9.07.17 RECENZJE: „Aż do piekła” (dramat kryminalny, USA, 2016).

Szukając jakiegoś niezobowiązującego filmidła do poduszki, trafiłem na ten kryminał, który jak się okazało, wcale taki niezobowiązujący nie był. Dwaj bracia, Toby i Tanner, by ratować rodzinną farmę przed bankructwem, zaczynają rabować banki. Wszystko idzie sprawnie i bezproblemowo, ale do czasu… Na pierwszy rzut oka nic oryginalnego, jednak „Aż do piekła” wymyka się klasycznemu podziałowi na dobrych i złych. Bankowe hieny ocenione są jednoznacznie, ale główni bohaterowie nie dają się łatwo zaszufladkować. Dużo tu odcieni szarości, bracia napadają na oddziały bankowe mając nóż na gardle, ale co z tego, kiedy przy okazji cierpią niewinni ludzie? Dodatkowo jeden z nich ma niezbyt równo pod sufitem, a swoją „przygodę” ze światkiem przestępczym zaczął od zamordowania ojca. Nic tu nie jest proste, za to bez lukru i (najczęściej) bez happy endu.

(więcej…)


16.06.17 RECENZJE: „Droga życia” (dramat przygodowy, 2010).

Santiago de Compostela to jedno z popularniejszych miejsc na świecie będących celem pielgrzymów. Co roku odwiedzają je setki tysięcy ludzi. Oczywiście wśród nich sporą część stanowią zwykli turyści, zwabieni popularnością drogi św. Jakuba, do czego swoją cegiełkę dołożyli znani pisarze (m.in. Coelho), czy sportowcy (Iniesta, Torres, Marchena i Busquets). Po obejrzeniu „Drogi życia” do tej listy można spokojnie dopisać Emilio Esteveza i Martina Sheena. Jest to historia szanowanego doktora, którego syn postanawia zerwać z dotychczasowym, nudnym, życiem i wyjeżdża do Europy. Niedługo potem, Tom dostaje telefon z Hiszpanii z wiadomością, że Daniel nie żyje. Niezwłocznie udaje się po ciało i kiedy na miejscu okazuje się, że jego syn zginął pielgrzymując do Santiago de Compostela, postanawia za niego dokończyć trasę.

(więcej…)


11.06.17 RECENZJE: „Django” (film, Tarantino, 2012).

A co to za jegomoście w workach na głowach? To Ku Klux Klan, który narzeka na kiepskie kaptury, heh, z filmu „Django” (2012) mistrza Tarantino. Wróciłeś z roboty, albo z sali treningowej i nie masz ochoty na zbyt intelektualną rozrywkę, ale z drugiej strony film fantastyczny w wersji dla uzależnionego od gier kretyna to dla Ciebie STANOWCZO za mało? Właśnie w takich przypadkach sięgnij po Tarantino! Na biurku leży u mnie aktualnie Dostojewski, innej dziedziny klasyk, którego nadrabiam, ale nie panie Rusek…, nie kiedy Łukaszek jest dętka. Western, łowca nagród Schultz i czarnoskóry niewolnik Django wyruszają w podróż, by załatwić kilka spraw… A jak czarnoskóry niewolnik to i kwestie rasowe, po które to (jak rozumiem) chętnie sięga i mierzy się z nimi czytelnik „DL”. Oczywiście rasa nie jest głównym powodem sięgania po Tarantino, ba – nie jest żadnym powodem. To reżyser, który tworzy nietuzinkowe sceny, postacie i dialogi. Nawet gdy jest to western… Nie każdy dobry film musi być od razu dramatem psychologicznym, czy thrillerem politycznym.

(więcej…)


7.06.17 RECENZJE: „Szturm. Antologia nowoczesnego nacjonalizmu”.

„Szturm” istnieje w sieci od około trzech lat. Przez ten czas ukazało się w nim wiele świetnych artykułów, prezentujących nacjonalistyczne spojrzenie na sprawy, które dotąd były poruszane w niewielkim zakresie lub wcale. Dlatego dobrze się stało, że dzięki wydawnictwu Capital, kilkadziesiąt z nich zostało uwiecznionych na papierze. Czekałem jak głupi na tę książkę, tym bardziej, że jest to pozycja, którą absolutnie musiałem mieć. Na szczęście, po skontaktowaniu się z wydawcą, wszystko się wyjaśniło i wreszcie mogłem oddać się lekturze. Teksty zostały podzielone tematycznie na pięć części: ideologia, gospodarka, stosunki zagraniczne, historia i wywiady. Łyknąłem wszystko od deski do deski, ciężko wyróżnić jakiś jeden felieton, ale dla mnie najbardziej interesujące były pierwsze trzy działy, choć i część historyczna jest niestandardowa, bez powielania tematów wielokrotnie poruszanych w ruchu, czy nawet obecnych w mainstreamowych mediach.

(więcej…)


26.05.17 RECENZJE: Tau – „On” (album rap, 2017, 2 CD).

Częstą reakcją na katolickie nawracanie jest – ale po co oni to głoszą? Myślą, że zjedli wszystkie rozumy? Niech zostawią tą wiarę dla siebie, odwalą się ode mnie i wszystko będzie w porządku! Brzmi racjonalnie, nie? Ale nie z punktu widzenia wierzącego, który nie może znieść, że niewierzący pogrążeni są w grzechu i nie znają tej cudownej czystości, uwolnienia. Bóg nie chce dać Ci „sto lat”, a wieczne życie („Wieczności”), które świat odrzuca. Głoszenie słowa to dzielenie się Dobrą Nowiną, że została pokonana śmierć. Tau robi to w sposób najbardziej dla Ciebie przystępny. 26 maja 2017. „On”… nie chodzi jedynie o Boga, lecz również o „włączenie”. Drugi CD albumu nazywa się „Off” – „wyłączony”. Jak zwykle Piotrek wprowadza w tytuł grę słów. Gra słów to zresztą jego drugie imię, za które zapłaciłem symboliczną cenę. Co to jest jakieś 30 zł za taki materiał? Nic. Lećcie lepiej do sklepów i „włączcie się”. Pora żyć!

(więcej…)


24.05.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, zeszyt 3).

Z surrealistycznej „Świętej Góry” zejdźmy nieco na ziemię, polećmy do przyziemnej do bólu Ameryki. Dotarł do mnie trzeci zeszyt komiksu argentyńskiego grafficiarza o nazwie „Barras”. Znowu 28 stron w tym sztywna okładka dużego formatu. Znowu 18 zł ceny (w sklepie „To My Kibice”). Znowu zagłębiłem się w świat bandy Indiańca i gości od Xuxy. Ponownie mogłem podziwiać czarno-białe kartki o klimatach mafijno-kibolskich, co stanowi jedyną w swoim rodzaju pozycję na rynku. Ponownie czytało się bardzo szybko, bo taka jest zazwyczaj charakterystyka komiksu. Klimatyczny komiks odłożyłem na półkę i z pewnością będzie co pokazywać innym kolekcjonerom kibolskich ciekawostek, gdy nawiedzą mój zakurzony kwadrat. Fanów komiksu nie ma wśród nas zapewne zbyt wielu, ale właśnie jako ciekawostkę i coś innego warto ten tytuł sprawdzić.

(więcej…)


24.05.17 RECENZJE: „Święta góra” (surrealizm, Jodorowsky, 1973).

Nie wiem jak jest po grzybach, czy LSD, bo nigdy nie jadłem, ale podejrzewam, że Alejandro Jodorowsky (ukraiński żydek z… Chile) wręcz przeciwnie. Obejrzałem polecaną mi „Świętą górę” z 1973 roku, surrealistyczną wizję… no właśnie – czegoś, a w międzyczasie żona puknęła się w głowę i uciekła do sypialni. W dzisiejszym kinie podniecamy się jedną, dwoma metaforami na cały film, a „Święta góra” cała jakby jest metaforą, trzeba by ją pewnie obejrzeć co najmniej kilka razy i pogrzebać trochę w źródłach, by odkryć (dopiero) co ważniejsze. Wszystko jest tak zmieszane, że sukcesem jest być typowym konsumentem i nie odejść od ekranu. Gdy jednak wytrwasz i poczekasz aż wkręcisz się w ten surrealizm, zaczniesz go rozumieć i przez mgłę zacznie się przebijać przekaz. Nie będzie łatwo, bo bogactwo symboli jest tak spore, że trudno je ogarnąć – tym bardziej dziś.

(więcej…)


22.05.17 RECENZJE: „Klient” (dramat, Francja-Iran, 2016).

Recenzowane niżej „Powidoki” są filmem do znudzenia klasycznym. Tragiczna postać i jej pewna od samego początku śmierć. Po dramacie Wajdy, sięgnąłem po dramat Farhadiego, w którym nic nie jest jasne – aż do samego końca! Mamy tu niedopowiedzenia, które pozwalają nam bawić się własnym pomysłem na mające, lub niemające miejsce wydarzenia – mogło być tak, a mogło inaczej! „Klient” jest ponad dwugodzinnym filmem produkcji francusko – irańskiej. Nie w takie egzotyczne rejony zapędzaliśmy się w naszych recenzjach, ale… skoro trzeba szukać, bo „duże kino” wypuszcza gnioty? Po raz kolejny spotykamy się ze złym tłumaczeniem tytułu. „Forushande” to nie „Klient”, a „Sprzedawca”, „Komiwojażer”. Posługujmy się jednak tytułem znanym w Polsce.

(więcej…)

Strona 2 z 2812345...Ostatnia »