Droga Legionisty

6.05.18 RECENZJE: „Sprawa Chrystusa” (film fabularny, USA, 2017).

Dziennikarz śledczy z Chicago, po tym jak jego piękna żona przeszła z ateizmu na chrześcijaństwo, daje się namówić swojemu dziennikarskiemu idolowi i postanawia w znany sobie z pracy sposób udowodnić brak istnienia Boga, obalić kwestię Zmartwychwstania. Zainteresowała mnie ta fabuła, chociaż jest to film twórców „Bóg nie umarł” oraz „Czy naprawdę wierzysz”, a więc wątpliwej jakości (a raczej wątpliwej głębi) produkcji amerykańskich. Liczyłem, że „Sprawa Chrystusa” (2017, jest u nas na DVD za ok. 30 zł) będzie mniej cukierkowa i faktycznie – chociaż nosi jakieś znamiona amerykańskiego gniotu (po zapoznaniu się z ambitniejszym kinem bez problemu się to wyłapuje… kurcze, jak bardzo jesteśmy już zamerykanizowani!), było trochę lepiej. Ot, przyjemny film bez psucia sobie oczu. Niestety (dla tego filmu) oglądałem później „Wyspę” z Rosji, a to z kolei ambitne kino wschodnie, przy którym „Sprawa Chrystusa” sprawia wrażenie bajeczki dla „MC Donaldowego chrześcijanina” (chyba zacznę jak Łysiak patentować swoje określenia, heh).

(więcej…)


26.04.18 RECENZJE: Karat/NM – „Orzeł i Syrenka” (rap, 2018).

Pod patronatem „Drogi Legionisty” ukazała się w tym roku płyta Karata z Napalm Grupy „Orzeł i Syrenka”. Trochę czasu zajęło Warszawiakowi jej nagrywanie (konkretniej 3 lata), ale przypomnijmy, że Karat to podziemie, a rap jest tylko jednym z jego zajęć (m.in. trener boksu w Legii). Chętnie wspieram takie projekty, osób powiązanych z najlepszym klubem, z patriotyzmem oraz wiarą katolicką (liczba odniesień zaskoczyła mnie na plus). Na okładce CD prócz gramofonu, mapy, mikrofonu, czy swojskiej czapki, znajduje się właśnie różaniec. W digipacku znajdziemy zdjęcia rapera – od dzieciństwa, poprzez udział w manifestacjach, wydarzeniach patriotycznych, walkach bokserskich i współtworzeniu stołecznego podziemia. Z pewnością ten krążek jest muzycznym „dziełem życia” reprezentanta Napalmów. „Przedłużka” na szczęście się skończyła i teraz Paweł Michalik nawija o ciekawszych tematach…

(więcej…)


26.04.18 RECENZJE: „Lumieres de silence” (album zdjęć, 2008).

Na „Drodze Legionisty” promowałem latami sporo krzyku, obecnie mam raczej czas, kiedy on mnie drażni, nie z tego powodu, że zmieniam poglądy, tylko z tego powodu, że dostrzegłem jak wiele jest krzyku o nic, bez sensu. Trzeba się wstawiać za swoim – to oczywiste (czy kibice w Liverpoolu nie milczą w sprawie umierającego chłopca? Straszne!), ale uczyniliśmy z tego krzyku sposób bycia, jakbyśmy nic innego już nie mieli. Krzycz kiedy musisz – gniewaj się, jasne. Ale nie zawsze, bo za dużo jest piękna w naszej cywilizacji. Dostrzegasz je? O co walczysz? Ciągle łapię nowe, pozytywne zajawki, po wizycie u sióstr w zakonie, wpatruję się np. w ikony Kościoła Wschodniego – jak widać (m.in. w monasterze w Grabowcu) również obecne na naszej ziemi (w katolickich kościołach). Nie wiedziałem, że pisanie ich jest tak uduchowione i że ma tak jasno określone zasady! Kontemplować, wyciszyć się, zrezygnować z kofeiny, która sprawia, że wiercę się w fotelu (kiedy wreszcie mam dzień, by w nim usiąść). Po prostu zamknąć się czasem i pooddychać – a jest czym!

(więcej…)


4.04.18 RECENZJE: „Luigi – Kapłan poniżonych” (film, Włochy, 2007).

Caritas. Tą łacińską nazwę przeważnie znamy już od szczenięcych lat, bez wahania kojarząc ją z działalnością charytatywną. W fabularnej biografii Don Luigiego ukazany jest początek rzymskiego Caritasu, szerszej inicjatywy dla biedniejszych materialnie ludzi. Za przykładem i z pomocą jednej parafii wziął się za rozwój wielkiego magazynu dóbr czekających na każdego kogo sytuacja będzie potrzebowała wsparcia. Proszę zwrócić uwagę na ten moment, bo słowa bohatera są godne przemyślenia! Zdarza się, że to my jesteśmy gotowi kogoś obdarować. Czy czasem nie przesadzamy z tą „dobrocią”, aż tak że wyrzucimy komuś jednego buta albo spodnie z dziurami? Don Luigi di Liegro po chwili przemyślał, że zbyt się uniósł, ale motyw traktowania ludzi na sposób zwierząt jeszcze pojawi się w treści filmu…

(więcej…)


31.03.18 RECENZJE: „Bardzo dziki kraj” (serial dok., Netflix, 2018).

Niedawno wjechał na Netflix nowy serial dokumentalny o liderze sekty z Indii, który stworzył (zanim większość z nas pojawiła się na świecie) utopijne miasto na pustyni w Oregonie (USA). Jego konflikt z konserwatywnie nastawionymi sąsiadami-wieśniakami szybko wymknął się spod kontroli i doprowadził do coraz głośniejszej wojenki. Wyobraź sobie, że zmienia Ci się nazwę miasta (tu chodziło o Antelope) na jakieś Rajneeshpuram, a Twój dotychczasowy spokój zostaje zakłócony przez chodzących na czerwono dziwaków, którzy dominują Twoją społeczność swoimi zwyczajami. Zanim to się dzieje, tuż obok Twojej działki w ekspresowym tempie, jak rozpakowany z pudełka gotowiec, powstaje miasto na tysiące mieszkańców! Sekta nazywała się Rajneesh, a założona została przez indyjskiego guru Bhagwana Shree Rajneesh, długobrodego dziadka w egzotycznych ciuszkach.

(więcej…)


21.03.18 RECENZJE: „Wolny strzelec” (dramat kryminalny, USA, 2014).

„Polityka to tarzanie się w błocie i każdy się musi ubrudzić” – to oczywiście cytat z Kazika, ale to chyba pierwsze co mi przyszło do głowy po obejrzeniu Nightcrawlera. Tyle, że tutaj zamiast polityki pasuje dziennikarstwo. Manipulowanie faktami, wyrywanie zdań z kontekstu, zatajanie prawdy czy rzucanie zwykłych oszczerstw – jako nacjonaliści niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z podobnymi praktykami massmediów. Właśnie taki obraz przemysłu telewizyjnego ukazuje debiut reżyserski Dana Gilroy’a, choć tutaj to „tylko” wierzchołek góry lodowej. Główny bohater – Lou Bloom – dotychczas żyjący z kradzieży złomu, porzuca ten proceder, by rozpocząć karierę „dziennikarza” śledczego. Zostaje wolnym strzelcem, który filmuje wypadki i przestępstwa, a następnie swoje „produkcje” sprzedaje lokalnej stacji telewizyjnej.

(więcej…)


14.03.18 RECENZJE: „October Baby” (dramat, USA, 2011). Pro-life!

Do obejrzenia tego filmu skłoniła mnie lektura starego wywiadu z Gianną Jessen, amerykańską działaczką obozu pro-life, która urodziła się w wyniku nieudanej aborcji. Trochę podrążyłem temat i okazało się, że to wcale nie jest taki odosobniony przypadek, ale to Gianna od lat pozostaje solą w oku sieci klinik aborcyjnych, zarabiających ogromne pieniądze na mordowaniu nienarodzonych dzieci. Tym chętniej zasiadłem do seansu (obraz miał być oparty na historii Amerykanki). „October Baby” opowiada o nastoletniej dziewczynie, borykającej się z problemami zdrowotnymi i poszukującej własnej tożsamości, podświadomie czującej, że z jej życiem jest coś nie tak. Po wypadku w czasie szkolnego przedstawienia, rodzice dłużej nie mogą ukrywać przed nią, że została adoptowana, a jej biologiczna matka poddała się aborcji. Hannah postanawia odnaleźć kobietę, która chciała wydać ją na śmierć…

(więcej…)


19.02.18 RECENZJE: Moshpit – „A.E.T.C.L.A.M.” (HC, Niemcy, 2017).

Nie ilość się liczy, a jakość. Do takiego, mało odkrywczego wniosku doszedłem przesłuchując najnowszą propozycję Moshpit – „An Eternal Torch Can Light A Million”. Raz na pięć lat – bo taka jest częstotliwość ukazywania się ich „pełniaków” – to zdecydowanie za mało dla fanów tej hardcore’owej załogi z Niemiec, jednak lepiej poczekać dłuższą chwilę na dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, świetny album, niż co roku rozczarowywać się krążkiem napakowanym gównianymi „zapchajdziurami”. Słucham tego CD, z przerwami, od kilku tygodni i po mieszanych uczuciach na początku, teraz doceniam ten krążek z każdym kolejnym „odpaleniem” coraz bardziej. Muzyka jest dość skomplikowana, nie wszystko „wchodzi” od razu, nie jest też przesadnie ciężka, jak na hardcore i dość melodyjna. Dużo w niej industrialu, sampli i ogólnie klawiszy, jeden kawałek („Interlude”) jest utrzymany w całości w takim klimacie, ale na szczęście nie przykrywa to gitarowego charakteru tej muzy i już nawet mi to pasuje.

(więcej…)


13.02.18 RECENZJE: Molat – „Bielarus Na Varcie” (Białoruś, 2017).

Molat to obecnie najlepsza białoruska grupa RAC i ścisła czołówka na wschodnio-europejskiej scenie. Dla mnie tę pozycję wypracowali sobie nagrywając świetne albumy „As a Chase To New Era” i „Biel-A-Rok”, które mogą stawać w szranki z najlepszymi „wypustami” z Europy Zachodniej. Tym bardziej cieszy, że nie jest to tylko jakiś jednorazowy projekt, a „pełnoprawny” zespół, do tego cały czas aktywny i często wypuszczający nowe albumy. Jakiś czas temu światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło Białorusinów – „Bielarus Na Varcie”. To już czwarty z kolei krążek Molata wydany przez polską wytwórnię (widać współpraca się dobrze układa), wcześniej różnie to bywało. Po przesłuchaniu youtubowego zwiastuna tego albumu spodziewałem się naprawdę dużo i kiedy nadarzyła się okazja wyskrobałem te parę złotych.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: „Kobiety, które walczą” (książka/wywiady, 2017).

Ostatnio jeden z czytelników zapytał mnie wprost jak to robię, że pochłaniam taką liczbę książek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że książka wszędzie – kibelek, wanna, trochę rano, trochę nocą po wszystkich obowiązkach, trochę za dnia w przerwach. Przy tym warto dbać o zdrowe odżywianie i dobre trawienie, by ten kibelek był stosunkowo często, a każde posiedzenie niech trwa dwadzieścia minut. Polecam „Zielnik apteczny”, heh. Ostatnio wchłonąłem tak najprzyjemniejszą rzecz do czytania fragmentami – wywiady. Tym razem są to wywiady z walczącymi kobietami. Kocham walczące kobiety i jestem wielkim fanem Joasi Jędrzejczyk – także dziś, po porażce w ringu. Asia też jest w tej książce i – co ciekawe – jeszcze przed słynnym odklepaniem po ciosach, mówiła, że zdaje sobie sprawę, że porażka przyjdzie, chociaż marzy o zostaniu niepokonaną. Szanuję ją strasznie, mimo że szajba w Ameryce odbija, to jednak jest wojowniczką – nie płakała w oktagonie, oddała szacunek, dopiero w szatni rozkleiła się jak każdy komu kończy się wymarzony etap w życiu. Ale recenzowana książka z 2017 roku to nie tylko Asia. To 13 historii walczących kobiet.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: 14 Sacred Words – „Not Alone” (USA, 2017).

Po rewelacyjnym mini-CD „Unbreakable” (2016), jasne było, że jednoosobowe komando Jasona Augustusa ma otwartą drogę do zrealizowania pierwszego pełniaka. Rękawicę ponownie podjął OPOS i  jesienią ubiegłego roku, debiutancki full-lenght 14 Sacred Words stał się faktem. Dodatkowo ukazały się dwie wersje – jedna podstawowa i druga  limitowana do 444 kopii z dodatkową płytą zawierającą bonusowe utwory, a podobno w przygotowaniu jest jeszcze specjalna edycja na rynek amerykański z nieocenzurowanymi tekstami. Niezłe tempo jak na tak młody projekt. Wracając do „Not Alone” – mi udało się zdobyć jedno-płytową wersję. Słucham tego krążka codziennie od tygodnia i mam wrażenie, że za każdym razem odnajduję w tej muzyce jakieś nowe detale…

(więcej…)


12.01.18 RECENZJE: Siwers – „Huśtawki” (płyta rap, 2017).

Poleciałem do empiku. Za 35 zł kupiłem kolorową kopertę z płytą Siwersa „Huśtawki” (2017). Cholera – nie cierpię tego typu okładek. Nie dość, że kolorystycznie nie mój gust (mój gust to klimat klipu do „Rokiego”, jak ze screenu obok, klip wrzucam niżej), to jeszcze ta surowość. Kurde, czasy mamy takie, że ludzie żydzą na oryginały, a tym, którzy nie żydzą artyści mogliby zapodać coś więcej. Wiem, że sama muzyka ma być tym „wszystkim”, ale chociażby – pozostając przy Siwersie – kolorowe fotki z lat 90tych dodane do albumu „Bez ceregieli” cieszyły oko i dumnie stoją na półce. „Huśtawki” brzmią super, ale na półce stoją jakby schowane. Tym bardziej, że typ rysunku użyty na kopercie też nie należy do moich ulubionych. Dużo marudzenia…? Zostawmy zatem brzydką okładkę i przejdźmy do ładnej muzyki spod skrzydła SWRS Records!

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „Congratulations… I.C.F WHU” (książka, 2002).

Dzisiaj ładnie pocisnęliśmy z recenzjami… przyroda, Bóg, a teraz coś co również nas otacza i składa się na ten świat – osiedlowa chuliganka. We are I… InterCity, we are C… cool and casual… We are F… firmy handed… we are I.C.F.! Tak, znowu o nich… Książka została napisana przez murzyna – Cassa Pennanta – w 2002 roku, a głośne polskie wydanie wyszło w 2009 i właśnie nim się (ponownie) zajmiemy, może ktoś nie czytał? Jest to historia okrytej złą sławą grupy InterCityFirm z West Hamu Londyn. Opisane są czasy, gdy Angole byli groźni, bo dużo się bili, praktycznie przez cały czas i to były „ich czasy”, ich klimaty – puby, zdobywanie sektorów, brak mody na sporty walki i sportowy tryb życia u największych rywali. Melanżowanie w mieście wroga i wożenie się tam do białego rana. Dziś, wiadomo – to Polacy, Rosjanie i inni wiodą chuligański prym na kontynencie, ale w latach 80tych tak nie było. Wtedy kibole WHU dziwili się, że w Newcastle spotkali jeszcze jakiegoś skinheada – u nich to już były starsze czasy (w Polsce dopiero się zaczynały)! Potem przyszły represje i dziś Cass siedzi sobie w jakimś studio typu „TVN 24” z podpisem „ex-hooligan” i opowiada jak to było. Dosłownie „Czarne lustro” angielskiej chuliganki.

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „Święty mimo woli” (film, USA/Włochy, 1962)+link!

Pomyśl jak bardzo rozbudza Twoją wyobraźnię, zazdrość, pożądliwość i ambicję przeglądanie facebooka od samego rana. „Ten to, ten tamto” – „muszę gonić”! „Rywal/konkurent nie śpi i coś robi, a ja tak sobie leżę w rodzinnym domu”! Czy to dobry partner do porannej kawy…? Po kontakcie z tym wszystkim nie jest się zbyt spokojnie nastawionym do samego siebie i do czekającego mnie dnia człowiekiem. Nie musi tak być, w naszym szybkim życiu trzeba odpocząć. Ciepły kaloryfer, czarno-białe dzieło kinematografii zapewnia klimat tradycyjnego niedzielnego, porannego leniuchowania bez wkurzania się na cały świat i równocześnie pożądania go. Spacer do kościoła, mimo, że „tyle roboty mógłbym w tym czasie zrobić”! Czy to nie Ostatni Prawdziwy Bunt? Recenzowany dziś film z 1962 roku oparty jest na życiu świętego Józefa (Giuseppe) z Kupertynu.

(więcej…)


7.01.18 RECENZJE: „The Bear” (film, Francja/USA, 1988) + link!

Ten film miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć w kinie, jeszcze jako dzieciak. Było to kilkadziesiąt (jak ten czas leci) lat temu, ale do dziś pamiętam, że wywarł na mnie olbrzymie wrażenie! Od dłuższego czasu wkręcam się w „leśne klimaty” (mój tekst na „DL” z listopada: LINK)  i ostatnio postanowiłem sobie odświeżyć ten obraz. Zastanawiałem się czy wytrzyma próbę czasu i jak się okazało, przez te wszystkie lata nie stracił na swojej mocy! Jak sam tytuł wskazuje, jest to historia niedźwiadka, który po stracie matki, zrządzeniem losu trafia pod opiekę potężnego samca. Niestety przybrany „ojciec” od jakiegoś czasu jest tropiony przez myśliwych… Na pierwszy rzut oka, fabuła wydaje się dość abstrakcyjna, ponieważ dorosłe niedźwiedzie najczęściej zabijają napotkane młode, jednak przyrodnicy zaobserwowali już przypadki takich niecodziennych „adopcji”. Mogłoby się wydawać, że będzie to jakaś mdła, „disney’owska” bajeczka, ale nic bardziej mylnego!

(więcej…)

Strona 2 z 3112345...Ostatnia »