3.12.18 RECENZJE: The Hawks, Blood Pledge – „Respect and Honor Asian United” (SUNS Records). Koalicja japońsko-koreańska!

Jest to trzecia płyta z serii „Respect and Honor”, tym razem jest to split dwóch kapel z Dalekiego Wschodu i pierwszy album wydany przez SUNS (wcześniej Yellow Side Records). Split składa się z sześciu utworów, każda z kapel nagrała po trzy kawałki. Jako pierwszy zaprezentował się japoński The Hawks. Kapela, jedyna w swoim rodzaju jeżeli chodzi o prawicową scenę w Japonii, weterani sceny R.A.C., razem z takimi znakomitościami jak Rising Sun, Aggro Knuckle, Sledgehammer. Zespół jeden z niewielu, który nagrywa płyty długogrające, nagrali ich chyba pięć, co w Japonii jest sporym osiągnięciem, kilka splitów z różnymi kapelami, między innymi z kanadyjskim Legitime Violence i kilka singli. Utwory, które nagrał na potrzeby tego splitu The Hawks, to melodyjny R.A.C.

(więcej…)


27.11.18 RECENZJE: Samchung/Captain Bootbois – 百折不屈 (GMC Rec).

Zostajemy dalej na koreańskiej scenie, przy Samchungu. Jest to szósty album tej kapeli, którą poznaliście przy okazji poprzedniej recenzji (LINK) i zarazem drugi Captain Bootbois. Muzycznie zarówno jeden jak i drugi zespół przedstawili mieszankę Heavy Metalu i Hard Core, a wiem, że szczególnie ten drugi styl jest bliski zwolennikom Czarnego Bloku, wchodzącym na drogalegionisty.pl. Obie kapele kontynuują wytyczony przez siebie od samego początku kierunek, czyli antykomunizm, miłość do swojej ojczyzny i narodu koreańskiego oraz historii Korei, która od najdawniejszych czasów była celem najazdów, najpierw Kitanów, później Mongołów, następnie Mandżurów i wreszcie Japończyków… Generalnie mamy dużo wspólnego, jako naród umiejscowiony między potęgami i muszący się z nimi zmagać.

(więcej…)


26.11.18 RECENZJE: CR – „Pokolenie zemsty” (album rap, 2018).

Czytając i słuchając o tym całym politycznym gównie, chyba faktycznie trzeba zamknąć się w domu, zrobić sobie herbatę i włączyć dobrą muzę, płynącą z serc nielicznych zbuntowanych, będących marginesem w zadowolonym z siebie i polityków (na to wychodzi…) ogóle. Ale jak tu żyć skoro włączam krążek CR’a (Christus Rex) i już od pierwszego kawałka raper przypomina mi, że nie mam zamykać się w ciepłym pokoju, tylko walczyć…? Dobre, nowoczesne bity (+ „łu, „łu” :-) i aktywistyczny krzyk, tak można określić CD, który swoją premierę miał w listopadzie tego roku. Idealna przed akcją, idealna, gdy ci się nie chce… Dobra na trening, do auta… No nie znajdziesz na niej ballad w stylu pana Domagały…

(więcej…)


23.11.18 RECENZJE: Samchung/13 Steps – „United We Stand” (Korea).

Dzisiaj o HateCore z Korei Południowej! Na wstępie tylko dodam, że jako redakcja „DL” nie piszemy o żółtych nacjonalistach, by wpisać się w trend „tolerancyjnych narodowców” (heh), ale, by podkreślić, że szanujemy prawo każdej rasy do swojej ziemi i uważamy patriotów innych nacji za takich samych patriotów jak i my. Przy tym robią dobrą, niegrzeczną muzę, o czym przekonacie się odpalając klip wrzucony w tej recenzji. Zanim przejdę do opisu płyty, chciałbym w paru zdaniach napisać coś na temat koreańskiej sceny R.A.C. Pierwsi skinheadzi pojawili się w Korei Południowej w 2000 roku, wtedy to powstała GMC Records. Wytwórnia nie była ściśle związana ze sceną skinheads, jak to ma miejsce w Europie, czy USA. Label wydaje prawicowe kapele grające HC, OI!, Punk. Tamtejszą scenę tworzą takie kapele jak Blood Pledge 혈맹, Samchung 삼청교육대 (nie mylić z Samsung :-) i Captain Bootbois. Te trzy kapele stanowią trzon koreańskiej sceny prawicowej. Co do przekonań tamtejszych skinheads, to ich nienawiść  skierowana jest w stronę Korei Północnej, islamistów i imigrantów. Koledzy z Korei mają świadomość co do sceny skinheads i znają takie kapele jak Skrewdriver, Bound for Glory, Rahowa i inne kapele WP oraz NSBM. Znają również polską scenę, a z tego co mi mówili, to bardzo lubią Legion Twierdzy Wrocław. Boram Lee, basista Samchung i Blood Pledge jest fanem naszego Honor, Graveland, wspomnianego wcześniej LTW. A teraz Samchung i 13 Steps.

(więcej…)


21.11.18 RECENZJE: Rising Sun – „It’s Our Flag!” (Yellow Side Records)!

Sypnęło ostatnio recenzjami, teraz coś jeszcze w klimacie nadchodzącego numeru papierowej „Drogi Legionisty”. SSS w „DL”24 (coming soon!) wywołało pewne poruszenie. Ostatnio Japończycy nagrywają wyłącznie EPki, więc nie było zbytnio w czym wybierać. Rising Sun to pierwszy nacjonalistyczny zespół w Japonii, którego początki sięgają późnych lat 80-tych XX-go wieku. Kapela związana jest z ruchem Skinheads z Kyoto. Na początku swojej działalności zarejestrowała cztero-utworową taśmę demo, by zniknąć ze sceny i pojawić się na niej dopiero w 2015 roku z trzema oryginalnymi członkami: Akihiko Komori na gitarze, Seto na perkusji, Kokura na basie i z nowym wokalistą Yositaką Kuwatą. Album „It’s Our Flag!” został z kolei wydany w 2017 roku przez japońską wytwórnię Yellow Side Records (obecnie SUNS Records)!

(więcej…)


20.11.18 RECENZJE: „Syberyjska edukacja” (film, Włochy, 2013).

Ktoś mi już pisał, że film ponoć przerysowany, że „dokładnie tak u Sybiraków nie było”…, kurcze, no wiadomo… to jest film fabularny (co ciekawe, włoski…). Jakby nie patrzeć: rozrywka. Szukając rozrywki w dobrym klimacie, niecukierkowym przede wszystkim, traficie dobrze! Klan Sybiraków! Ponad półtorej godzinną ucztę rozpoczyna specyficzna modlitwa przed prawosławnymi ikonami… Specyficznie się jej słuchało, tym bardziej, że wcześniej akurat przeczytałem (w drodze…) od deski do deski nieco zbyt grzeczny miesięcznik Dominikanów „W drodze”. Poprzez naszych przodków, wolnych myśliwych i wojowników, poprzez gęstą północną tajgę, poprzez rzeki Lena i Amur, modlimy się do Ciebie. Najświętsza Mario, Matko Boża, łaski pełna, usłysz prośby swych pokornych sług. Wybacz nam, szczerym łotrom, grzechy, które musieliśmy popełnić. Wesprzyj nas w walce z kupczącymi władzą politrukami i ich poplecznikami: milicjantami, żołnierzami i innymi diabłami w mundurach (…). Wystarczy? Nie? No to zacytuję trochę więcej… Dziadek uczy dzieciaki: Trzeba szanować wszystko, co żyje. Oprócz milicjantów, tych którzy pracują dla rządu, bankierów, lichwiarzy i wszystkich, którym potęga pieniądza pozwala uciskać prostych ludzi. Trudno nie poczuć sympatii przed ekranem…

(więcej…)


20.11.18 RECENZJE: „Bomb City” (film fabularny, USA, 2017).

„Bomb City” – powstała w oparciu o prawdziwe wydarzenie produkcja z roku 2017 była moją pozycją obowiązkową. Wiadomo, subkulturowe klimaty. Z drugiej strony produkcja USA zapowiadała raczej standardowy przebieg akcji. Spodziewałem się czarno-białej opowieści typu „alternatywny dzieciak-punk kontra zdegenerowany bananowy chłopak w bejsbolówce” i trochę tak było. Wprawdzie autorzy pokazują, że punki święci nie byli, ale prócz odrazy widz poczuje do nich chociażby trochę sympatii, bo coś tworzą, zawierają przyjaźnie, krytykują agresywne państwo, które robi krzywdę ludziom. Jak zdaje się mówić główna myśl filmu – gdy dorośli robią krzywdę w ramach państw, jest ok., a gdy dzieciaki szaleją – szuka się przyczyny „czemu”. Fakt, taki paradoks, kibice też to odczuwają, gdy zagrożenie dla państwa widzi się w racach i kawałku materiału, a na górze (u władzy) totalny burdel!

(więcej…)


20.11.18 RECENZJE: „Paweł – apostoł Chrystusa” (fabularny, USA’18).

Święty Paweł był osobą niesamowitą, co jest truizmem, ale muszę go napisać! Tym chętniej sięgnąłem po tegoroczny film fabularny na jego temat. Niestety, amerykańska produkcja okazała się kiepska, to znaczy nic niewnosząca i nie pokazująca w godny sposób głównego bohatera Dziejów Apostolskich. Jak wie każdy kto czytał Nowy Testament, święty ten – nawrócony faryzeusz – miał bardzo bujne życie, na podstawie którego można by nakręcić nie tyle film, co serial. W filmie trudno zawrzeć tak bogatą naukę, co się zresztą twórcom nie udało. Tym bardziej, że oglądać go możemy po polsku z tym durnym dubbingiem, przywołującym na myśl raczej kreskówki niż poważny temat. Dubbing zabija w produkcji resztki klimatu, przez co przewidywalna fabuła staje się jeszcze bardziej nużąca.

(więcej…)


15.11.18 RECENZJE: „Mag” (książka, John Fowles, 1965/wyd. 2015).

Czasem muszę łyknąć jakąś „cegłę”, która przemówi do mnie podczas długich przechadzek po księgarni. Najlepiej żeby było to „coś innego”, arcydzieło literatury, które może coś nowego przede mną odkryć. Niekoniecznie kolejna książka nacjonalistyczna, czy religijna. John Fowles (1926-2005) to powieściopisarz angielski, znany m.in. z „Kolekcjonera” (powieść 1963 rok, ekranizacja 1965). Kupiłem za 59 zł wydanie „Maga” (1965) z 2015 roku, ogromne, 702 strony, robiąca wrażenie okładka. Przeczytałem kilka stron w księgarni i poszedłem do kasy. Wyruszyłem w ekscytującą podróż, która skończyła się dopiero na ostatniej kartce. Trafiłem! Jak z „Imię Róży”, jak z „Shantaram”… to tego typu piękna „cegła”. Niby nic o nacjonalizmie, tym bardziej o sporcie, ale dużo w niej o moralności (niekoniecznie tak jakbym sobie życzył, „ale”, „chociaż”…) i o człowieku. Dużo w niej piękna pióra białego człowieka, mimo że jego poglądy są tak dalekie od moich prywatnych. Kilka słów o fabule…

(więcej…)


12.11.18 RECENZJE: „Polonia Christiana” (gazeta, nr 65, 2018).

Wyszedł 65 numer gazety „Polonia Christiana”, na listopad i grudzień. Ostatnio jedyna gazeta, którą kupuję (12 zł) regularnie. Jest to radykalny i przy okazji najpiękniejszy głos katolicki sprzedawany w kioskach w całym kraju. 100 stron prawdy wyłożonej w sposób bezkompromisowy: tak = tak, nie = nie, a to wszystko pięknie wydane (jak na gazetę), na dobrym papierze, z dobrymi zdjęciami i grafikami. Coraz bardziej cenię sobie ten tytuł, oczywiście jest to związane z ciągłym nawracaniem się. Kiedyś drażniło mnie kilka rzeczy, ale ostatnio dochodzę do wniosków, że nie z redakcji PCh, a raczej z mojej winy. Owszem, z nacjonalistycznego punktu widzenia nie wszystko jest idealne, ale powiem tak – i z tego punktu nie jest najgorzej, oczywiście jeśli ktoś jest nacjonalistą katolickim. Mocna krytyka PiSu nie jest redakcji obca, podobnie jak krytyka Watykanu, czy papieża Franciszka. „Polonia Christiana” nie jest jednak pismem „anty”, więc najlepiej wychodzi w nim po prostu głoszenie prawdy w sposób bezkompromisowy…

(więcej…)


11.11.18 RECENZJE: „Autobiografia K.Wojewódzkiego” (książka, 2018).

Czasem mam wrażenie, że humor mnie opuścił. Po przeczytaniu autobiografii Kuby Wojewódzkiego (czytam wiele dziwnych biografii, ta nie była najdziwniejsza…) naszła mnie jednak refleksja, że to być może dobrze, bo sadziłbym zbyt wiele sucharów… Znany telewizyjny showman ciągle wymyśla na siłę te niby śmieszne teksty, a myślałem naiwnie, że trochę sobie odpuści kosztem jakichś w miarę sensownych rozmyślań, czegoś czego mógłbym się chwycić w ocenie błędu jaki został popełniony przy wykluciu się takiego kretyna i jemu podobnych. Miałbym go w dupie, gdyby nie fakt, że jego sposób „luzu” wychowuje wielu tele-Polaków, ot – jest jednym z trybików w liberalnej maszynie. Twierdzi, że trzeba mieć odwagę, by mieć takie poglądy jak on, ale to przecież nie przed nami bramy TVN stoją otworem…

(więcej…)


5.11.18 RECENZJE: „22 lipca” (film fabularny, 2018).

Anders Breivik zabija, prasa obwołuje go prawicowym ekstremistą. W tym roku powstał film o tytule „22 lipca” (Islandia/Norwegia/USA), właśnie o norweskim przypadku. Zrobił go Paul Greengrass, a udostępnia platforma Netfliks (ponoć jest też gdzieś w kinach). Gościu może się cieszyć już nie tylko deserami i grami komputerowymi w lightowym skandynawskim areszcie, ale także filmem fabularnym na swój temat, którego z tego co wiem nie doczekali się islamscy zamachowcy z terenów Europy. Spodziewałem się szczerze mówiąc taniego moralizatora z gatunku „nie myśl na prawo”, ale seans uważałem za obowiązkowy. Trwał ponad dwie godziny i dwadzieścia minut. Wszyscy to pamiętamy. 22 lipca 2011 w Oslo wybucha bomba pod biurem premiera Norwegii. Po krótkim czasie na wyspie Utoya – jak się okazuje ten sam człowiek w stroju policjanta – strzela do młodzieży jak do kaczek. Był to obóz polityczny Norweskiej Partii Pracy. Breivik zabił 77 osób…

(więcej…)


6.10.18 RECENZJE: Klarenz – „Poza” (rap, Polska/Bydgoszcz, 2018).

Znaleźć dzisiaj twórcę, w pełnym znaczeniu tego słowa, jest niesamowicie trudno. Znaleźć twórcę, który próbuje skonfrontować się ze światem, jeszcze trudniej. Podążając za ewangelicznym „szukajcie, a znajdziecie” trafiłem na Klarenza z Bydgoszczy, kogoś więcej niż muzyka, czy rapera. „POZA” to jego najnowszy album (premiera 30.09.2018) i miejmy nadzieję, że nie ostatni. Płyta ukazała się głównie wysiłkiem samego twórcy, za produkcję odpowiadali Mario Kontraargument, Barto’cut12, SiwySiwek, Ńemy, mvtis.vuitton, Droo+Dope Audition, Faded Dollars, Karniej, ale największą ilość bitów stworzył sam Klarenz, bo aż 7 na 15 utworów, które znajdują się na krążku. Warto też wspomnieć o samej formie przesyłki, oprócz płyty w papierowej torbie znajdziemy plakat i vlepy. Oprawa graficzna i forma zasługują na dłuższą chwilę uwagi. Za to pierwsze odpowiedzialny jest Mateusz „Leny” Lengling, to co zrobił to prawdziwy majstersztyk. Nieco niżej, pod tym akapitem jest fotka całego zestawu.

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Homo Polonicus” (książka, Marek Nowakowski).

Celowo nie podałem roku wydania zbioru, który posiadam, bo jest to – no właśnie – zbiór opowiadań Marka Nowakowskiego z różnych lat. Tytułowy „Homo Polonicus” datowany jest na rok 1992, ale opowiadania są cztery. Skłamałbym pisząc, że każde opowiadanie Nowakowskiego czyta mi się równie dobrze i z zapartym tchem, ale jedno na kilka jest rewelacyjne (a reszta dobra, tudzież dobrze napisana, lecz np. nudzi mnie akurat wątek główny, który nie trafia w osobisty gust). Jak jednak świętej pamięci Pan Marek trafi w sedno to trafi! Tu urzekł mnie fanką „Dynastii” w tytułowym „Homo Polonicusie”, bowiem lubię śmiać się (a czasem płakać) z pędzącego za dobrami materialnymi społeczeństwa, a taki typ kobiety kojarzę po kilku „matkach/sąsiadkach”. Naśmiałem się z „pani Margot”…, naśmiałem…, a przy tym autor pokazuje nam, jak zwykle bez komentarza, typy ludzkie z czasów pierwszych „powiewów Zachodu” po czasach realnego socjalizmu.

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Listy z Iwo Jimy” (dramat wojenny, USA, 2006).

Kolejna po „Sztandarze chwały” odsłona krwawych zmagań o Iwo Jimę. Tym razem Eastwood pozwolił dojść do głosu Japończykom i przedstawił ich punkt widzenia. A przynajmniej próbował. Historia nie jest czarno-biała, pełno tu odcieni szarości, zwłaszcza w czasie wojny, kiedy często trudno jest dostrzec granicę miedzy dobrem i złem, a ten konflikt oczywiście nie był wyjątkiem. Jest rok 1945, do granic cesarstwa zbliża się armia USA. Do obrony małej, śmierdzącej wulkanicznymi siarkowodorowymi wyziewami wysepki, oddelegowany zostaje Tadamichi Kuribayashi. Człowiek, który dużo czasu spędził w Ameryce, poznał tamtejszą kulturę, nawiązał przyjaźnie z miejscowymi, teraz musi stanąć przeciwko nim by bronić swojej Ojczyzny. Po przylocie na miejsce szybko okazuje się, że nie ma ani wystarczających środków, ani odpowiedniej ilości ludzi by przeciwstawić się potędze Stanów Zjednoczonych i obrona wyspy to tak naprawdę misja samobójcza. Mimo tej świadomości, generał przygotowuje garnizon do obrony i to dzięki jego umiejętnościom dowodzenia i wiedzy, jakakolwiek obrona była możliwa. Ale „Listy z Iwo Jimy” to coś więcej niż tylko film wojenny…

(więcej…)