25.12.17 RECENZJE: „Św. Franciszek, kuglarz Boży” (film, 1949).

Recenzowałem Wam już filmy o św. Franciszku z Asyżu, ale nie taki z 1949 roku. Jakiś czas temu przekonałem się do klasyki kina, nie tylko do produkcji typu Andriej Rublow, ale też np. azjatyckiego kina w rodzaju „Siedmiu samurajów” (1954, Japonia). Rewelacyjny klimat! Napisać „brak tu hollywoodzkich świecidełek” to napisać truizm, ale sama biało-czarność nie wystarczy, musi być jeszcze (przede wszystkim!) „to coś”, musi być klasyk! „Kuglarza” puściłem sobie tuż przed kolacją wigilijną, kiedy rodzina jeszcze się nie zjechała, a ja mogłem już walnąć się na kanapie po (o dziwo!) wypastowaniu podłogi. Czułem się dużo bardziej przygotowany do świąt – w odpowiednim nastroju – niż siadając do stołu prosto z hipermarketu, bądź TV-gniotu w stylu „Święta last minute”. Zresztą o klimacie przekonacie się sami, bo pod recenzją wrzucam link do całego filmu z lektorem!

(więcej…)


22.12.17 RECENZJE: „Manhunt Unabomber” (serial, Netflix, 2017).

W grudniu 2017 na Netflixa wreszcie wjechał serial – i to tuż przed „Czarnym lustrem” – o czymś. Bohaterem jest Ted Kaczyński, a więc słynny terrorysta z USA o polskich korzeniach. Samotny wilk sprzeciwiający się społeczeństwu przemysłowemu, przeciw któremu radykalnie protestował za pomocą bomb. „Manhunt Unabomber” Nicka Towne to 8 odcinków z fajnym (tym bardziej dla politycznych aktywistów) klimatem. Oparty na prawdziwych wydarzeniach, ale rzecz jasna z wątkiem dodanym przez twórców. Tym samym śledzimy losy typowego serialowego gliniarza, który jako jedyny podąża właściwym tropem seryjnego mordercy, kiedy cały oddział błądzi z klapkami na oczach. Wsłuchujemy się też w manifest terrorysty dotyczący „nowoczesności”, a to już ciekawe samo w sobie.

(więcej…)


19.12.17 RECENZJE: „Cass” (film fabularny, Wielka Brytania, 2008).

Gdzieś go już kiedyś recenzowałem, ale ostatnio odświeżyłem sobie dużo rzeczy o West Hamie. Z jakiego powodu? Może dowiecie się za kilka/kilkanaście miesięcy… W każdym razie film „Cass” jest jedną z angielskich produkcji o chuliganach, a opowiada o słynnym murzynie z Inter City Firm, który stał się takim futbolowym celebrytą (w innym sensie niż np. inna ikona West Hamu – Bobby Moore). Ma swoją stronę (LINK), na której bynajmniej nie wygląda jak poszukiwacz przygód w robotniczej dzielnicy Londynu. Już nie wygląda, bo kiedyś było inaczej. Cass to z oczywistych względów nie mój klimat, ale postać na tyle symboliczna, że warta poznania. Na West Hamie i ogólnie w Anglii było wiele typów skinów, oczywiście na początku nie było skinów NS. No właśnie – do dziś Cass potrafi sfotografować się w koszulce sharpowców (wrzucam niżej), więc chyba rozumiecie jego latanie we flayersie ze specyficznie wyglądającymi białasami…?

(więcej…)


18.12.17 Recenzja „Dziennika odsuwania gałęzi” na blogu Weduta.

Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały (Mt 7,6). Ta ewangeliczna nauka Jezusa będzie towarzyszyła mi przy recenzowaniu zina na 10-lecie istnienia „Drogi Legionisty”. Autor włożył tam zbyt dużo swojego życia, by po prostu to zrecenzować jak pierwszą lepszą książkę. Należy to uszanować i zachować najdalsze umiarkowanie w ocenach, bo możemy stać się jak psy czy świnie… Wizualnie, jak wszystko co wychodzi z rąk twórcy DL, zin jest kwintesencją tego co określa się mianem podziemia. Ani jednej zbędnej wolnej przestrzeni, wszystko przemyślane, od grafik, poprzez zdjęcia po treść, która oczywiście jest dominująca. Klasyczna forma i wartościowa treść, tylko tyle oczekujemy i aż tyle dostajemy w tym przypadku.

(więcej…)


11.12.17 RECENZJE: GAN – „Wilcze Czasy” (rock, Polska, 2017).

Po trzech latach przerwy, najbardziej znana „muzykująca rodzina” na polskiej scenie, zaatakowała moje uszy nowym pełniakiem. Pamiętając utwory, które jakiś czas temu ukazały się na składaku „Muzyka Ulicy – Muzyka Dla Mas vol.4”, spodziewałem się sporych zmian w porównaniu do ich debiutu. Rzeczywiście, to już nie jest ten sam patriotyczny Oi!, który urzekł mnie na „Przeklętym Polaku”, nowy album to zdecydowany zwrot w stronę klasycznego rocka i cięższego grania „około-metalowego”. Muzyka jest bardziej skomplikowana, dojrzalsza, jednak nie straciła nic ze swojej energiczności, pozostała także Oi!-owa, nazwijmy to, podbudowa. Moją uwagę szczególnie zwróciły świetne solówki, które bardzo podnoszą poziom tego krążka. Słychać, że Adam, mimo młodego wieku (w porównaniu do mnie na przykład, he, he…), nie wypadł sroce spod ogona i bardzo dobrze zna się na rzeczy. Uważam zresztą, że to jeden z najlepszych gitarzystów na polskiej scenie, co oczywiście potwierdził na tym CD.

(więcej…)


4.12.17 RECENZJE: „Imię Róży” (książka, Umberto Eco, 1980).

Klasyk raz na jakiś czas – to jedna z moich zasad czytelniczych. Tym razem padło na „Imię Róży”, urodzonego w 1932 roku (i zmarłego w 2016) Umberto Eco. Włoch ten był profesorem Uniwersytetu Bolońskiego oraz pisarzem, który sadził bestseller za bestsellerem. Pierwszym i najgłośniejszym było właśnie „Imię Róży”. Wstyd przyznać, ale nie znałem… Trafiłem na piękne wydanie za 34 zł, 756 stron (co to dla fana literatury, gdy fabuła wciąga od pierwszej strony…?). Waldemar Łysiak mi się znudził, a cały czas szukam mądrych dialogów w powieściach i u Eco je znalazłem. Lubię czytać autorów, przy których czuję się głupi i muszę wracać do początku strony, gdyż za pierwszym razem być może nie do końca zrozumiałem. Na jednej z kilkuset kartek potrafi być ukryte tyle wartościowej treści… To plus pogoda za oknem tworzą idealny nastrój dla fana filozofii, religii i po prostu dobrej literatury.

(więcej…)


29.11.17 RECENZJE: „Brat naszego Boga” (teatr telewizji, 2017) + link.

Dziewczynki oglądają „Szkołę” i YouTuberów (chyba o jeszcze większym stopniu kretynizmu niż „aktorki” podobnych do „Szkoły” produkcji…), którzy komentują wydarzenia w tym tasiemcu. Producenci piszą scenariusze w oparciu o debilizm ludzi, samemu produkując kolejne pokolenia zombie, a więc błędne koło się kręci. Rosną nowe pokolenia idiotek i idiotów zanurzonych w małych intrygach, zdradach, cielesnych przygodach i tandetnych buntach. Nie twierdzę, że „jeśli nie to, to niby teatr, tak?”, ale siadając do czegoś sensownego, jeszcze bardziej widzi się przepaść… „Brat naszego Boga” jest dramatem Karola Wojtyły z czasów jego młodości, który w 2017 roku przeniósł na ekran Teatr Telewizji Polskiej, a konkretniej Paweł Woldan. Sztuka przedstawia (w skrócie) losy polskiego Powstańca Styczniowego, malarza i wreszcie zakonnika – św. Brata (w 1989 roku kanonizował go właśnie Jan Paweł II) Alberta Chmielowskiego, o którym nie raz na „DL” wspominałem. Byłem kilka razy w jego pustelni, czytałem biografię… Nie mogłem opuścić filmu!

(więcej…)


24.11.17 RECENZJE: „Krzyżowiec” (2/2017, pismo krucjaty młodych).

Znalazłem zapisy na darmową prenumeratę, zapisałem się, zgłosiłem zapotrzebowanie na tyle i tyle egzemplarzy i faktycznie – przyszły pocztą, gratis. A więc „Pismo krucjaty młodych” jest realnie krucjatą, byle dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Przeczytałem 2 numer „Krzyżowca” z tego roku i… no cóż, dawno nie czytałem magazynu katolickiego z takim nastawieniem na radykalizm. Mówi się, że „Zawsze Wierni” to pismo tradycji katolickiej (promowane również przez NOP), ale tu mamy do czynienia z chęcią walki o chrześcijańską Europę. Cały czas szukam magazynów katolickich, które mógłbym polecić nacjonalistom i z pewnością ten taki jest. „Krzyżowiec” to 32 strony formatu A4, ładnie wydane, full kolor, okładka na lepszym papierze. Dużo zdjęć, ilustracji, numeracja stron itd. Pełna profeska!

(więcej…)


5.11.17 RECENZJE: „Bądźcie dobrzy jeśli potraficie” (film, Włochy’84).

Nie myślałem, że kolejny film poświęcony Filipowi Neri będę chciał tu zrecenzować, bo już polecałem Wam nowszą produkcję o włoskim świętym: LINK. A jednak warto kliknąć kilka słów! Obraz w reżyserii Luigi Magniego urzekł mnie prostym humorem, rzecz jasna – piękną, choć surowo ukazaną starą Italią oraz ciekawie scharakteryzowanymi postaciami. O samym Filipie pisałem w podlinkowanej wyżej recenzji, więc nie będę się powtarzał. Skupmy się na produkcji z 1984, którą możecie bez problemu kupić w Polsce – wraz z małą książeczką o świętym. Tak jak nowszy film, ten z lat osiemdziesiątych nie trzyma się sztywno biografii, jest raczej opowieścią opartą na jego barwnej postaci. Postaci niezwykle bliskiej dla osób poświęcających się aktywizmowi związanemu z dziećmi i ubogimi. Poznajcie Filipa Neri, dajcie mu szansę, a być może pomoże Wam zbliżyć się do Kościoła?

(więcej…)


4.11.17 RECENZJE: Brainwash/Bound For Glory: „Day Of Victory” (Split CD, Hardcore/RAC/Metal, Niemcy/USA, 2016).

Kiedy tak uznane firmy jak OPOS i PC łączą siły by wydać krążek, oznacza to, że szykuje się coś naprawdę grubego. I rzeczywiście, split, który dzielą jeden z najlepszych zespołów hatecore (Brainwash) i legenda światowej sceny – Bound For Glory, śmiało można nazwać nie lada wydarzeniem. Ciekawy byłem jak wypadną obok siebie klasyczny styl BFG i co by nie mówić, nieszablonowy hatecore, niebojących się różnych eksperymentów Niemców. Kiedy więc pojawiła się okazja, sięgnąłem po „Day Of Victory”. Album otwierają nasi sąsiedzi zza Odry, powerowym intro, nawiązującym zdaje się, do ich tragicznej sytuacji z nachodźcami. Tę samą tematykę porusza pierwszy kawałek „Defend our Europe” i trudno się dziwić, biorąc pod uwagę to, co dzieje się na zachodzie. Przyznaję, że ten rewelacyjny utwór dosłownie rzucił mną o glebę i pozamiatał wszystko dookoła!

(więcej…)


20.10.17 RECENZJE: „Jezus z Nazaretu” (miniserial TV, 1977).

Teraz coś o samym Mistrzu… „Pasji” [1] nie chcę recenzować, bo ukazanie męki pańskiej przez Gibsona wymyka się wszelkim ocenom – jest po prostu doskonałe, 10/10. „Jezus z Nazaretu” produkcji brytyjsko-włoskiej z 1977 roku taki nieskazitelny nie jest, ale warto go zobaczyć. Twórca – Zeffirelli – zasiadał we włoskim senacie z ramienia partii Forza Italia, a pomagał mu twórca „Mechanicznej Pomarańczy”! 2 DVD, niecałe 60 zł. Łącznie… 371 minut filmu/serialu! Na każdym oryginalnym DVD z serii „Ludzie Boga” znajdziemy dwie części po ok. 1,5 godziny każda! Jest to najobszerniejsza (niekoniecznie najdokładniejsza) próba przeniesienia życia Syna Bożego na ekrany. Z książeczki dodanej do płyt dowiedziałem się, że telewizje pokazywały krótsze wersje w odcinkach, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć, które leciały u nas na TVP – tym bardziej warto mieć oryginalne DVD.

(więcej…)


19.10.17 RECENZJE: „Dwie korony” (fabularyzowany dokument, 2017).

Michał Kondrat i jego opowieść o życiu Maksymiliana Kolbe, od dzieciństwa, aż po męczeńską śmierć za drugiego człowieka w Auschwitz. Cezary Pazura, na którego rzucili się nerwowi liberałowie, gdy tylko ten znany aktor pochwalił publicznie siłę modlitwy… A niech się rzucają… Coraz więcej osób otworzy oczy na postrzeganie innych ludzi przez „postępowców”. „Dwie korony” jest granym obecnie w kinach fabularyzowanym dokumentem. Patrząc na znane nazwiska (oprócz wspomnianych np. Deląg, Barciś, Orzechowski, czy też odtwórca głównej roli – Adam Woronowicz), spodziewałem się dużego rozmachu, ale szybko okazało się, że film miał niski budżet i wynikające z tego faktu ograniczenia. Oczywiście został za to zjechany przez osoby, które nie traktują osoby ojca Kolbe w szczególny sposób. Ja dobrze spędziłem czas. Nie raz wspominałem na łamach o tym, co zrobił Franciszkanin – Wy też to wiecie, więc skupię się na recenzji samego filmu i kilku jego fragmentach.

(więcej…)


12.10.17 RECENZJE: „Moc milczenia” (książka, Diat Sarah, 2017).

Chyba jest przekichane, gdy pismak odkryje moc milczenia, co…? „Niestety”, jest to postawa, do której doszedłem studiując teksty i styl życia zakonników oraz świętych (co od miesięcy sprawia mi wielką przyjemność!). Całe życie ten żenujący świat mnie uspokajał i… miałem go w nosie, hałasowałem jeszcze mocniej (na przekór), ale gdy Jezus stanął stopą (jak na fragmencie „Pasji”, który niedawno wrzucałem) i powiedział mi „zamknij się”, uczynił to tak, że przynajmniej wiem po co powinienem spróbować… Szukając inspiracji u Ostatnich Prawdziwych Buntowników, trafiłem na surową regułę Zakonu Kartuzów, ale nie chodzi teraz o to byśmy wszyscy pozamykali się za grubymi murami – wszak każdy ma swoje powołanie (moim na pewno nie jest brak słowa :-). Nie martw się, ja też nie potrafię usiedzieć na spokojnej modlitwie zbyt długo, przynajmniej na dziś dzień. Kupiłem książkę „Moc milczenia” szukając głębi tego, co zaczynam czuć („na świecie jest zbyt wiele krzyku”) i nie zawiodłem się. Nie chodzi o milczenie ust – o fakt, że nie odpowiem Ci, gdy spytasz mnie na mieście o godzinę, heh, ale o wyciszenie wnętrza. Wyciszenie wnętrza to żmudne (i na modlitwie) wygaszanie pragnień, żądz, kompleksów i próba wsłuchania się w ducha.

(więcej…)


5.10.17 RECENZJE: „Botoks” (film, Vega, Polska, 2017).

„Każdy musi obejrzeć nowy film Vegi”…? Tak sobie koleś wypracował, że na weekendowe seanse potrafi brakować biletów, co nie jest dziś chyba zbyt częstym zjawiskiem… Gościu niby dystansuje się od tego, co pokazuje (głupota), ale delikatnie irytuje mnie jego „promocja” pustoty, umacniania pewnych zachowań i stereotypów (np. transwestyta w „Botoksie” i jego zachowanie w stosunku do… homoseksualistów w autobusie). Nie chcę pisać, że kobieta nie dałaby mi spokoju, ale to po części prawda…, po części, bo sam zacząłem nakręcać się na seans, zachęcony pozytywnymi recenzjami (także na prawej stronie). Poszedłem. Krytyka polskiej służby zdrowia (mówiąc ogólnie) – temat jak najbardziej wart poruszenia na wielkim ekranie, a następnie przed milionami widzów na DVD/w telewizji! Tym bardziej, że dało się słyszeć, iż film „Botoks” jest antyaborcyjny, a przynajmniej tak go przyjęli „siewcy po(d)stępu”. No i bajka! Później było nieco obrzydliwiej… Kupiłem nachos, ale niezbyt smakowały przy tekstach i obrazkach pojawiających się na ekranie… Jak nie raz pisałem, nie każdy mainstream jest zły. Czy sprawdziło się to w przypadku „Botoksu”?

(więcej…)


2.10.17 RECENZJA: „Andriej Rublow” (film fabularny, ZSRR, 1966).

205 minut czarno-białego kina z ZSRR. „Jak to w ogóle brzmi”…? Nie tak szybko czytelnicy, nie tak szybko… Rzecz tyczy prawosławnego świętego, mnicha, pisarza ikon Andrieja Rublowa, a sam film Tarkowskiego wywołał trochę zamieszania i czerwoni byli oburzeni, że jak to się stało, że wyszło coś propagującego – było nie było – religijność i artyzm jednostki. Z tego powodu film puszczono dopiero 5 lat po nakręceniu (w 1971)! Włączając to DVD przenosimy się do Rosji roku 1400 (i pozostajemy tam do 1423, niemal trzygodzinny film podzielony jest na osiem części/nowel), do Rosji nękanej m.in. najazdami Tatarów, ale i wewnętrznymi konfliktami, głodem. Chrześcijaństwo przeplata się z pogaństwem (scena „Nocy Kupały”), ale i zwykłą rozpustą. Na tym tle ukazane jest kształtowanie się wrażliwości mnicha – Rublowa.

(więcej…)

Strona 2 z 3012345...Ostatnia »