31.05.11 RECENZJE: „Nowe Państwo” (miesięcznik) – „Polska kibolska”!

Kilka razy gdy zdarzyło mi się być złapanym, spisywanym przez policję podczas różnych wydarzeń związanych ze „zgromadzeniami” – politycznymi czy też meczowymi – padało z ich ust pewne sformułowanie, które utkwiło mi jakoś w pamięci. Patrzyli z udawanym bądź naturalnym zażenowaniem i pytali „ile ty masz lat?”. Mam dwadzieścia parę. Różne miejsca, sytuacje, różne psy… Pytanie powraca… Po którymś z rzędu zastanawiam się – co oni mają właściwie na myśli? Czy jeśli minie wiek lat nastu to mamy zamknąć się w domach? Nie wypada już chodzić na mecze, działać politycznie? A może tak jak oni zostać sługusem Systemu trzeba? No nieważne, wejść w psychikę psa nie sposób – to jest innego typu psychika – przeciwny biegun, coś niewyobrażalnego. W każdym razie -wieczny dzieciak- znowu postanowił coś dla innych, -pełnoletnich dzieci-, które według milicji nie dorosły do bycia posłusznymi obywatelami – napisać :-). Bo przeczytał coś także przez -dorosłe dzieci- napisanego… Był to czerwcowy numer miesięcznika „Nowe Państwo”. Recenzję tej gazety pisałem w poprzednich latach już dwukrotnie na swojego e-zina – niestety po Smoleńsku, moim zdaniem NP straciło swój smaczek. Numer 5/2011 (#63) o nakładzie 40.000 zatytułowany został jednak „Polska kibolska”, a rysunek na okładce był autorstwa Starucha. W środku pełno treści o nas – fanatykach. Trzeba było kupić, co uczyniłem z chęcią.

(więcej…)


28.05.11 Sokół i jego fani o recenzji płyty w „DL”. Nie bądź więźniem opinii…

Słowo nieadekwatnego wstępu :-). Ulica, godzina 23:00, idzie dwóch żuli – mocno opitych rzecz jasna. Nagle jeden potknął się o krawężnik. Gleba. Wąsaty Henryk wstał, napiął się chwiejąc na nogach i przejechał dłonią poprawiając tłuste włosy. Wytrzepał stare, za krótkie spodnie sprasowane na kant i z gestykulacją polityka, jak najbardziej poważnie wydarł się na całą ulicę plącząc język: „Kurrrrwa! Jutro każę wypieeerdolić te krawężniki!”. I wszystko jasne. Taki oto obraz ukazał mi się kiedyś na spacerze z byłą kobietą zamiast fiołków i ptaszków :-). Wiem, że często piszę Wam o pierdołach, ale kocham polską specyfikę. Jej zalety, ale i wady – czasem to taka wesoła patologia. Bo wiem, że ta patologia nie jest do końca winą moich rodaków. Nie prosiliśmy się o PRL, który opóźnił nas w rozwoju, ograniczył perspektywy oraz dzisiejszych polityków, którzy z tych czasów wyrośli i są równie nieudolni jak miniony System. Oczywiście – kto chce ten będzie na poziomie, ale „idealnie” to było tylko w planach Stalina i Hitlera. Nie udało im się (i dobrze). O polskiej ulicy, brudnej czystej prawdzie – opowiada (nadal świeża) płyta Sokoła i Marysi Starosty. Facebooków nie śledzę, ale na maila mojego e-zina doszło info, że ku zaskoczeniu – raper wrzucił na swoim profilu linka do mojej recenzji i nawet się do niej odniósł.  

(więcej…)


27.05.11 Opinie czytelników „DL” na temat recenzji książek Grzesiuka (2).

Jest co czytać. W kioskach kupicie aktualny numer „Gazety Polskiej” oraz „Nowego Państwa” – w obu bardzo dużo o kibicach. Szczególnie w tym drugim magazynie, miesięczniku – którego nowy numer niemal w całości poświęcony jest kibolom. Nie będę się na jego temat teraz rozpisywał ponieważ po przeczytaniu, na łamy e-zina wrzucę recenzję tego ciekawego wydania! Pędźcie do kiosków, podsuwajcie pod nos zgredzikom. Do redakcji „Drogi Legionisty” dotarł tymczasem kolejny mail dotyczący zamieszczonych tu recenzji dwóch książek Grzesiuka. Zapraszam do lektury oraz zachęcam do wyrażania swojego zdania na łamach „DL”. Kto czyta oraz… pisze – ten nie błądzi :-). 

(więcej…)


20.05.11 RECENZJE: „Pięć lat kacetu” (książka, Polska, 1958).

Po lekturze „Boso, ale w ostrogach” – od razu, tego samego dnia zacząłem czytać „Pięć lat kacetu” Stanisława Grzesiuka. Posiadam wydanie z roku 1985, ma ono 393 strony i podzielone jest na cztery rozdziały. Wszystkie obszerne, bez podrozdziałów. I tak są to kolejno: „W drodze do Dachau”, „Dachau”, „Mauthausen”, „Gusen”. Już po tytule i nazwach rozdziałów można się łatwo domyślić – są to wspomnienia autora z pięcioletniej tułaczki po obozach koncentracyjnych (nazistowskich) podczas II wojny światowej. Co ciekawe – ta książka jest drugą w kolejności autobiograficznej książką tego autora, ale wydana została wcześniej niż „Boso, ale w ostrogach” – w 1958 roku. To właśnie ona przyniosła Grzesiukowi sporą sławę oraz zmotywowała do dalszego pisania – i wcale się nie dziwię. Odciska bowiem piętno na zapoznającym się z nią umyśle. Zmienia postrzeganie historii. U każdego. Zapraszam na recenzję – jak to często bywa, będącą również zbiorem własnych refleksji nie tylko związanych ściśle z poruszanym podmiotem.

(więcej…)


17.05.11 RECENZJE:Bo”mijam Cię i widzę że ty patrzysz na mnie obojętnie”…

My piszący oraz Ci śpiewający oraz uprawiający inny styl przekazu – uzupełniamy się. W pewnym sensie jako felietonista mam większe pole manewru niżeli posiadający 2-3 zwrotki na temat wykonawca, a jednak często w kilkunastu słowach on mówi więcej niż ja (czy też niż poważniejszy pismak…) przez kilka stron! Czasem wręcz przeciwnie, nie może wokalista rozwinąć tematu i żaden utwór tak dogłębnie nie odda tematu jak rzetelny artykuł go podejmujący. Szanuje każdą sztukę przekazu, która ma w sobie to coś. Która trafia. Jakkolwiek. Wiele już zostało napisanych felietonów, artykułów i recenzji na temat upadku cywilizacji, kultury, na temat czasów komercji i pustki. Gdzie wszystko jest na sprzedaż: godność, zdrowa żywność, wolność słowa – czasy komputeryzacji i odsunięcia człowieka do roli bycia jedynie skutkiem ubocznym. Jedną z form przekazu, która dobitnie pokazuje szukającej prawdy młodzieży w jakim miejscu się znajdujemy – jest część sceny hip hopowej. Mimo niechęci do tych pozujących na białych murzynów (Gural np.) – odnajduję tych prawdziwych, a docenić ich dzieła sztuki po prostu trzeba. Część z tekstów – gdyby przepisać je na papier, odebrane by były przez kogoś interesującego się poezją XIX wieku – za część tej poezji, tyle, że współczesnej. Dobór słów, przykładów, metafor itd. sprawia, że część płyt rap jest sztuką najwyższego rodzaju. Wpływa ta sztuka na ludzi, przy pomocy bitów opowiada im prawdę. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego wora w jedną bądź w drugą stronę, dlatego chciałbym skupić się na dwóch produkcjach które zrobiły na mnie duże wrażenie – Projekt Parias oraz Sokół i Marysia Starosta. Oba krążki to świeże materiały z roku 2011. Ponad połowa kawałków z każdej płyty wbija w fotel… Bo czasami trzeba refleksji, ucieczki od syfu, a niektóre teksty są tu wręcz kontrrewolucyjne – tak to trzeba określić.

(więcej…)


10.04.11 Opinie czytelników „DL” na temat recenzji „Boso, ale w ostrogach”.

Na maila „DL” (drogalegionisty@gmail.com) wpłynęły już dwie opinie na temat książek Grzesiuka (recenzja „Boso, ale w ostrogach” dodana przeze mnie wraz z apelem o maile 8 maja na e-zina). Czekam na więcej, bo kolejne napisane w poprawnej formie maile (czyli: nadające się do publikacji) będę wrzucał najprawdopodobniej za jakiś czas wraz z własną recenzją „Pięć lat kacetu”. Ocena Grzesiuka nie jest jednoznaczna – z jednej strony jego charakter, to co przeżył (a do czego wszyscy jesteśmy „mali”), a z drugiej – poglądy polityczne. Jak powinniśmy do tego podchodzić? Jakie Twoje wrażenia po trylogii bądź jednej z książek? Ufam, że ktoś jeszcze coś napisze od siebie… Pozdrowienia dla czytelników – dzięki za linki, propozycje, maile. A teraz dwa maile na temat Grzesiuka i jeden bardzo obszerny tekst będący odpowiedzią Cygana na moją recenzję. Zapraszam do dyskusji! Dzisiaj gramy mecz z Zabrzem na wyjeździe, ale z powodu „modern football” i faktu, iż dzisiejszych tęczowych ludzi byle co oburza (po części celowo, by przesunąć granice – zwracajcie uwagę na socjotechnikę i nie dawajcie jej przesuwać!) – mamy zakaz do końca sezonu. Zakaz na wyjazdy, zamknięty stadion przy Łazienkowskiej… zamiast oglądać jak idioci o tym gadają na TVNie – polecam poczytać książki. Np. Grzesiuka. Na szczęście biblioteki są jeszcze otwarte… Tylko nie róbcie tam awantury, bo jak rzucicie książką to Donald Tusk i tam zajrzy.

(więcej…)


8.05.11 RECENZJE: „Boso, ale w ostrogach” (książka, Polska, 1961).

Recenzja książki Stanisława Grzesiuka (ur. 6 maja 1918 w Małkowie koło Chełma, zm. na gruźlicę 21 stycznia 1963 w Warszawie) jest dla mnie – nacjonalisty – trudna. Powiecie: no co Ty…prościzna, kolo kojarzony z typowym „warszawskim cwaniakiem”, charakterniak, po obozie – niemal idealny jako przykład dla kibola. No tak, tyle, że Grzesiuk to nie tylko pisarz, pieśniarz, a z zawodu elektromechanik. I autor popularnej w kręgach legijnych, autobiograficznej trylogii literackiej – „Boso, ale w ostrogach”, „Pięć lat kacetu” (po skończeniu tej recenzji pomału będę się za nią brał…) i „Na marginesie życia”. Te książki (+ pieśni) pozwoliły go zaszufladkować jako popularyzatora przedwojennego folkloru czerniakowskiego, o którym pisze w naprawdę niesamowitym klimacie. No, ale – dla piszącego recenzję, jest też drugie dno: Grzesiuk to działacz społeczno-lewicowy, antyklerykał i proPRLowski ateista. Niby każdy może zbłądzić, też część swojego życia uważałem się za ateistę, obecnie dużo się we mnie zmienia… Ale Grzesiuk – jak dowiadujemy się z recenzowanej książki – przeciwnikiem kościoła i typem raczej lewicowym stał się pod wpływem majstra z fabryki, który był ateistą oraz…komunistą – i tak zostało. Tak wiem, przed wojną różniejsi ludzie nimi byli – ale hasło smash the red’s głęboko tkwiące w moim sercu nie pozwala mi o tym nie wspomnieć i nie zanegować! Mimo to – przyznaję Grzesiukowi, „Boso, ale w ostrogach” jest dziełem fenomenalnym. A on – jeśli nie koloryzuje – prawdziwym kozakiem (taką miał też ksywę na swojej Tatrzańskiej)… Tego człowieka nie mogło zabraknąć na „DL”…

(więcej…)


6.05.11 RECENZJE: „Skrzydlate świnie” (film fabularny, Polska, 2010).

Podczas miłego majowego posiedzenia z kobietą, w obroty poszło kino polskie, nieco zaległości, starszych i nowszych. Świetne (acz straszne) „Cześć Tereska” oraz „Różyczka” – pokazujące różnego typu polskie patologie oraz recenzowane teraz „Skrzydlate świnie”. Największe gówno z wymienionej trójki. Dwóch pierwszych tytułów nie chce mi się póki co recenzować, musiałyby to być recenzje bardzo obszerne oraz zahaczające o kwestie społeczne, polityczne… Pójdę więc na łatwiznę i wyżyję się na nieudolnej próbie ukazania środowiska kibiców piłkarskich przez Polaków. Czytałem…pozytywne recenzje pisane przez niektórych kumatych kibiców czego kompletnie nie rozumiem. Tak – nawet mimo faktu, iż film podejmował motywy wierności barwom itp. Jebie kiczem na kilometr…

(więcej…)


8.04.11 RECENZJE: „Krzyż” (Film dokumentalny, Polska, 2011).

Kolejna recenzja pozasportowa. W okolicach pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej postanowiłem obejrzeć kilka filmów poświeconych temu wydarzeniu, a także „wydarzeniom towarzyszącym”. Jednym z nich był „Krzyż” – o wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Tu chodzi o coś więcej, te często wyszydzane wydarzenia przejdą do historii Polski. Być może jako początek pozytywnego (bo nie można bratać się z lewackim ścierwem), wyraźnego podziału, początek narodzenia nowej świadomości Polaków. Oby! Wiem, że politycy często wycierają sobie mordę mówieniem o katastrofie, a wiele osób miało dosyć tej tematyki w mediach, ale z drugiej strony nie można o tym zapominać i olewać wydarzeń z 10.04.2010 oraz późniejszych! Pamiętajmy: ukrywać trzeba tylko te małe kłamstwa, te wielkie wałki są robione w sposób bezczelny, taki, że znaczna część ludzi nawet nie bierze tej opcji pod uwagę. Czy tak było w tym przypadku? Kto wie… Środowisko „Gazety Polskiej” i przyjaciele – wzięło pod uwagę opcję zamachu, a owocem tego jest kilka wartościowych i niewątpliwie potrzebnych filmów dokumentalnych. W tym „Krzyż” (2011) – na temat sprzeczek w centrum Stolicy Polski. 

(więcej…)


1.04.11 RECENZJE: „Requiem dla snu”, „Że życie ma sens” (filmy fabularne).

Korzystając z tego, że ten e-zine jest różnotematyczny, chciałbym Wam zaprezentować trochę rozważań o dzisiejszym kinie i dwóch konkretnych produkcjach, pod których wrażeniem pozostaję do dzisiaj. Nie jest to związane ani ze sportem, ani stricte z ruchem narodowym – mimo wszystko mam nadzieję, że przeczytacie. Wszak problemy mojego rodaka, mojego narodu są moimi problemami, a poruszana w tych filmach tematyka niestety dotyka polskiej ulicy w znacznym stopniu. „Requiem for a Dream” oraz „Że życie ma sens” – to nie tylko filmy fabularne. To dzieła sztuki, które u myślącej osoby mogą spowodować zmianę w życiu. Oba filmy otrzymują ode mnie noty 10/10. Ostatnio chyba po raz siódmy obejrzałem „Requiem” i nadal mam przy nim ciarki…

(więcej…)


22.03.11 RECENZJE: „Uważam Rze”(tygodnik, nr.7/2011)+skany artykułów!

Nadszedł czas na trochę dawno niewidzianej w „DL” polityki…Uważam, że… najwyższy czas na recenzję tygodnika… „Uważam Rze”. Ma on być alternatywą dla „Wprostów”, „Newsweeków” oraz innych niezbyt patriotycznych tytułów…Na początku gazeta wychodziła w wersji „demo” – na brzydkim papierze, a od numeru 6 wychodzi na papierze przypominającym ww. tytuły. Ja skupię się na wydaniu najnowszym, w czasie pisania owej recenzji – na numerze 7, który wyszedł na 21-27 marca 2011. Ten numer mimo, iż na ładnym papierze i z równą liczbą 100 stron – pozostaje nadal w cenie promocyjnej, mianowicie 2,90 zł. Docelowo UR ma kosztować podobnie jak konkurencja – około 5 zł. I mimo, iż tytuł prezentuje lightową wersję prawicy to jednak od czasu do czasu kupie ją sobie do pociągu, autobusu czy na wykłady…I mam nadzieję, że „Uważam” odbije nieco czytelników Tomaszowi Lisowi oraz innym równie tandetnym dziennikarzom (widzieliście jego antypolską batalię, którą przeprowadził wczoraj ze Szczuką i Najsztubem w swoim programie?)…Ma na to szanse! Ja pozostaję pod pozytywnym wrażeniem siódmego numeru i mam nadzieję, że jak najwięcej przyszłych wydań dorówna mu poziomem. Jeśli naród będzie czytał o polityce i światopoglądzie chociażby to – nie powinno być najgorzej…A zestaw UR + GP dałby nam obywatela wolnego od Michnikowszczyzny, gumowego Donalda oraz mistrza języka polskiego – Komorowskiego :-). Czyli obywatela wolnego. Zapraszam na recenzje oraz…skany 3 artykułów!  

(więcej…)


11.03.11 RECENZJE: „Dawnych wspomnień czar – Arka Gdynia” (2010).

„Arka Gdynia – Dawnych wspomnień czar” to stosunkowo nowa (2010) pozycja na rynku książek kibicowskich, dostępna do kupienia w sieci (księgarnia unibook.com). Książka ma tylko 142 strony w czerni i bieli. Okładka miękka, kolorowa. Kosztuje aż 62 zł, co jest ceną z kosmosu…No, ale trudno – wielkiego wyboru w tego typu lekturze nie ma. Nie jestem -delikatnie mówiąc- zwolennikiem Arki, ale fakt, iż trzeba się zapoznać z owym wydawnictwem to chyba oczywistość w „fachu” jakim jest prowadzenie zina z recenzjami. Przeczytałem. I nie zawiodłem się…mimo, że książka ma klimat niczym wyselekcjonowane wypowiedzi z forum dyskusyjnego – zebrane w kupę tworzą bardzo klimatyczną całość. A jak książka przeczytana, to trzeba dla Was zrecenzować :-). „By żyło się lepiej” – jak mawia gumowy Donek… fan Lechii zresztą :-).

(więcej…)


2.03.11 RECENZJE: „Czarny czwartek” (film fabularny, Polska, 2011).

W środę 2giego marca, dzień po święcie Żołnierzy Wyklętych wreszcie udałem się do kina na „Czarny czwartek”. Ustawiliśmy się z kumplem na dawkę historii ukazaną w filmie fabularnym, na kolejny bardzo ważny film dla Polaków, a nie na kaloryczny popcorn i kuszące „naczos” (czy jak to się tam pisze). Przed wyjściem z domu: głębokie wdechy – oby nie było tam gimnazjalnej wesołej wycieczki, której będzie trzeba przetrzepać tyłki ze względu na Dodowe zachowanie i Wojewódzkie komentarze (na szczęście czegoś takiego nie było)…Po chwili urojeń nadszedł czas na zderzenie się z najgłośniejszym ostatnio nad Wisłą tytułem. To wbrew pozorom nie jest łatwe zadanie gdyż trzeba zacisnąć pięści widząc kurwy z MO lejące rodaków…Tak było…są i żyją takie zera, które występują przeciwko swojemu narodowi w służbie Systemowi. Nie będę skupiał się na głównych aktorach, reżyserach itp. – tylko napiszę swoją recenzję, odczucia, wnioski.

(więcej…)


13.02.11 Co porwało skinheadów i kibiców w „Mechanicznej Pomarańczy”?

„Mechaniczna pomarańcza” to kultowy w pewnych kręgach film oparty na powieści Anthony”ego Burgessa. Inspiracje „Clockworkiem” (fakt faktem coraz rzadsze…) widać wśród niektórych kibiców (m.in. Juventus Turyn, z Polski kiedyś Pogoń Leżajsk…) oraz skinhead’s (zazwyczaj Oi!, ale także nacjonalistów i lewaków). Ten film z Malcolmem McDowellem, Patrickiem Magee, Michaelem Batesem, Warrenem Clarke, Johnem Clive, Adrienne Corri, czy Carlem Dueringiem opowiada o czteroosobowej paczce czegoś na wzór ekipy wandali. Ich rozrywka polega zazwyczaj nie na równych walkach z podobnymi sobie lecz na brutalnych napadach na dużo słabszych –obywateli-. Gwałcą i psują co tylko mogą…W końcu musiało się to skończyć tragicznie – lider paczki, doskonale znany z bycia ikoną „Mechanicznej Pomarańczy” Alex – zabija kobietę i trafia do więzienia na 14 lat. W więzieniu dostaje propozycje nie do odrzucenia – ma możliwość wyjścia na wolność, po poddaniu się nowoczesnej terapii, która trwa tylko 2 tygodnie (w gatunku filmu prócz dramatu wymienia się także S-F…). Co mogło porwać kiboli i łysych w tym filmie? Zapraszam na garść refleksji.

(więcej…)


6.02.11 RECENZJE: „Rozmowy z Katem” (książka, K. Moczarski).

Chciałbym co nieco napisać Wam o pewnej znanej książce i przy okazji o kilku sprawach. Ale, może powoli, od początku o „Rozmowach z Katem”…Głównym motywem książki są więzienne zwierzenia Jurgena Stroopa, SS- mana. W jednej celi siedział z nim Polak, do tego AK-owiec, którego zamknęli razem z Niemcem komuniści. Pomyślicie – z jakiej paki? Stalin uznał bowiem za właściwe, by ludzi, którzy w szeregach AK walczyli z hitlerowskimi Niemcami traktować jako…sojuszników nazizmu. Propaganda czerwonych nazywała polskich patriotów pachołkami Gestapo, co jest oczywistym absurdem. Oskarżano ich o współpracę z wrogiem i…zdradę narodu polskiego. Na podstawie sfabrykowanych oskarżeń skazywani byli na śmierć lub długoletnie więzienie (jak pisze Andrzej Szczypiorski o bohaterze książki, Kazimierzu Moczarskim). W celi siedział jeszcze jeden więzień – Schielke, niższej rangi policjant niemiecki siłą zaciągnięty do SS. Po opuszczeniu więzienia Moczarski napisał właśnie „Rozmowy z Katem”. Polak, AK-owiec spędził z Niemcem SS-manem długie miesiące (225 dni) w celi. Mimo, że Moczarski rzecz jasna nie lubił Stoopa to prowadzili oni rozmowy dotyczące samej osoby nazisty, jego życia, poglądów i wszystkiego innego. Taka specyfika wspólnego siedzenia w celi – Moczarski postanowił wykorzystać sytuację i poznać charakter tytułowego kata. O tym jest ta książka. To zapiski zwierzeń nazisty.

(więcej…)

Strona 28 z 31« Pierwsza...2627282930...Ostatnia »