22.05.17 RECENZJE: „Powidoki” (dramat biograficzny, Wajda, 2016).

Andrzej Wajda odszedł 9 października 2016 w wieku 90 lat. Postać, której nie ocenia się jednoznacznie i… na tym poprzestańmy. Skupmy się na jego ostatnim dramacie biograficznym, w którym główną rolę zagrał Bogusław Linda. Nie obejrzałem filmu ani dla Wajdy, ani dla Lindy – obejrzałem go, bo miał przedstawiać walkę artysty z czerwonym reżimem. Walka artysty jest inna, bo to zazwyczaj walka o wolność subiektywnej oceny i opowiadania rzeczywistości. „Powidoki” pokazują też jak wygląda kultura w kontekście nie tylko realnego socjalizmu PRL, ale ogólnie kultura surowo kontrolowana przez państwo. To nigdy nie zadziała tak jak trzeba, zawsze zmobilizuje podziemnych artystów. Z jednej strony przegięciem jest dzisiejsza „sztuka współczesna”, wmawiająca, że kupa to sztuka, a z drugiej…, czy nie lepiej to wyśmiać niż zabronić? Chyba lepiej. Uważam jednak, że istnieją granice, a zatem mówienie o pełnej wolności kultury jest niebezpieczne chociażby z tego powodu, że korzystać z niej chcą różnego typu dewianci.

(więcej…)


16.05.17 RECENZJE: Kult – „Wstyd” (płyta CD, Polska, 2016).

Premiera albumu miała miejsce 14 października 2016 roku nakładem wytwórni S.P. Records, ale ja jak zwykle przesłuchałem CD z opóźnieniem. Na oryginał natrafiłem przypadkowo. Muszę od razu przyznać, że Kult to nie tylko piękna warstwa muzyczna, ale i piękne zdjęcia na książeczce. Przemoc domowa, jakiś samobójca, uchodźcy… i inne fotografie Katarzyny Zaremby sprawiły, że natychmiast chciałem zagłębić się w analizę rzeczywistości w wydaniu dziadka Kazika’2016. Kaziu trudny jest do zaszufladkowania, słuchają go wszyscy – skinheadzi i punki, heh, kiedyś bluzgany od brudasów, potem się nawrócił… teraz sam nie wiem co, bo pedalstwo też lubi pobronić. Ogólnie ciekawa osobowość i dużo ciekawych tekstów, co ciekawe – trudno, by każdy zaakceptował przekaz całego albumu! „Wstyd” to 12 utworów, jak zwykle między ironią, a powagą, między oceną, a czarnym humorem.

(więcej…)


12.05.17 RECENZJE: „Żółty piach na uroki” (książka, Wróbel, 2016).

– Nie ma węgla. – Wojna będzie! Przed wojną też nie było węgla! – he, he, tak mniej więcej brzmiał jeden z dialogów w kultowym „Misiu”. Wiele mówi się wśród ludzi naszej wiary o niebezpieczeństwach przesądów, czy tzw. medycyny naturalnej, która dziwnie często okazuje się być pełna obcych rytuałów, według znawców ocierających się wręcz o okultyzm. Też podchodzę do sprawy bez zbędnego podniecenia, ale czytałem książki kilku egzorcystów, w tym tych najbardziej doświadczonych i mniej więcej załapałem na czym polega otwieranie się na nie te moce, które trzeba. Według nas, świat duchowy dzieli się na dobro i zło, a dobrem jest Bóg. Jeśli nie modlisz się do Boga i Jego zastępów, modlisz się do ziomków zbuntowanego anioła, którzy przybierają różne karykaturalne postacie. Jak pokazuje wiele (setki, tysiące…) świadectw – nie warto tego lekceważyć. Milena Wróbel, autorka książki „Żółty piach na uroki. Bezdroża medycyny naturalnej” stara się ostrzegać przed „niewinnymi praktykami”, organizując konferencje, czy też wydając ową książkę. Książeczka nie jest gruba, czyta się ją dość szybko.

(więcej…)


6.05.17 RECENZJE: „Tajemnice Polskich Templariuszy” (Zieliński, 2014).

Jedną z ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji literackich, była książka autorstwa Andrzeja Zielińskiego, zatytułowana „Tajemnice polskich Templariuszy”. Kupiona za dosłownie kilkanaście złotych na jednym z portali książka swoją zawartością „odwdzięczyła się” bardziej niż się tego spodziewałem. O Templariuszach, a właściwie o Zakonie Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, praktycznie każdy „coś” słyszał. A kim byli naprawdę Ci „Rycerze Boga” i kto sprowadził Ich na nasze ziemie? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w książce i jej pod rozdziałach. Zakon powstał (w zależności od źródeł) w latach 1118-1120, a założycielami było dziewięciu rycerzy, którzy w 1119 roku złożyli śluby czystości i posłuszeństwa przed patriarchą Jerozolimy, a w zamian za odpuszczenie grzechów przysięgli „strzec ile im sił tylko wystarczy, dróg i gościńców od zasadzek rabusiów i napastników, z baczeniem na bezpieczeństwo pątników”. W początkowej fazie istnienia Zakonu, ponoć ich głównym zadaniem była ochrona pielgrzymów w drodze do Ziemi Świętej, do Jerozolimy. Ale czy na pewno tylko to było ich zadaniem…?

(więcej…)


28.04.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, 2013).

Emilio Utrera wydał serię komiksów „Barras”, których akcja dzieje się w Argentynie. Bohaterami są ultras oraz jak to mówi reklama – cała masa typów spod ciemnej, argentyńskiej gwiazdy. Musiałem to mieć! Sprzedażą polskiej wersji komiksu zajmuje się sklep „To My Kibice”, a jednym z patronatów medialnych jest… „Piłka Nożna”. Krytykują to chuligaństwo, ale ciągnie ich wszystkich jak cholera… Chyba jednak rozumieją, że ludzi wchłania ta pasja! Komiksy wreszcie dotarły, a ja mogłem na chwilę poczuć się jak ośmiolatek kartkujący przygody „Batmana”, czy innego „Spider Mana”, tyle że bohaterowie jakby bliżsi teraźniejszemu życiu. Komiks narysowany został w 2013 roku, ale u nas jest dopiero od 2017. Każdy zeszyt ma 24 strony dużego formatu i kosztuje 18 zł (niżej podaje bezpośrednie linki). Zabójstwo na meczu, handel bronią… witajcie w Argentynie! Poznajcie Blondasa, Indianina i innych…

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Dzień Gniewu” (O’Brien, 2015).

Pierwsza książka – „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy”, którą zrecenzował FA (ja kilka lat temu pewnie też ją gdzieś recenzowałem) miała znaczny wpływ na moje nawrócenie. Wtedy też słuchałem płyty Medium „Graal”, stawiałem pierwsze nieśmiałe kroki do kościoła po bardzo długiej przerwie i tak się jakoś złożyło. Zaczęło się od kultury, a kończy się, mam nadzieję, na wierze, więc warto takie rzeczy tworzyć i czytać! Tym chętniej kupiłem kontynuację tej ważnej dla mnie lektury (jest powszechnie dostępna w Internecie). Nie jest tak obszerna jak ta sprzed dziewiętnastu lat, nie jest też tak przełomowa. Wielu próbuje przekładać Apokalipsę dosłownie na nasze czasy, ale do tej kwestii należy podchodzić bardzo ostrożnie. Ciekawe internetowe rekolekcje w miniony Wielki Post wrzucił na swój kanał Adam Szustak, tłumacząc najważniejsze fragmenty Apokalipsy, poszukajcie na YouTube.

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy” (O’Brien, 1996).

„Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć…” (Ap 3,2). Od dawna szukałem książki, która porusza zagadnienia wiary katolickiej w kontekście czasów, w jakich żyjemy, dobrzy ludzie podpowiedzieli, że ta historia będzie idealna. Taka uwaga na początek, książkę jest bardzo ciężko zdobyć, bo ma już swoje lata i zdecydowanie trzeba ją uznać za bestseller. Druga uwaga, jak ją już zdobędziecie to odpowiednio nastawcie się do czytania. „Ojciec Eliasz…” często recenzowany jest jako wyłącznie historia, thriller i fikcja literacka, w mojej opinii to duży błąd, do utworu Michael D. O’Briena trzeba podejść inaczej, to realne ostrzeżenia napisane w formie dzieła literackiego, wypełniające się w czasach pozornego pokoju. Tytułowy Ojciec Eliasz to główna postać, nawrócony na katolicyzm Żyd. Zanim Dawid stał się karmelitańskim zakonnikiem o imieniu Ojciec Eliasz, przeżył Holokaust, był znaną postacią w politycznym życiu Izraela, oskarżycielem zbrodniarza hitlerowskiego Adolfa Eichmanna, miał żonę i nienarodzone dziecko, oboje zginęli. Oprócz tego jest szanowanym znawcą zagadnień archeologicznych.

(więcej…)


5.04.17 Waldemara Pernacha recenzja „NŚKMN” (Ł. Grower, 2016).

Autor snuje opowieść wcale nie potoczyście i nie potocznych sformułowań używa. Na ogół kilka słów na początku zdania zapowiada rozwinięcie myśli, której czytelnik się spodziewa. Tu jest inaczej. Tu początek zdania wprowadza nas w pewien obszar myślenia i nagle może nas zaskoczyć niespodziewanym rozwinięciem. To jest proza wynikająca z odmiennych sposobów komunikacji, doświadczeń i odmiennej wrażliwości niż powszechna. Na początku książki jest zbiór przemyśleń, obserwacji, felietonów, które znacznie się od siebie różnią treścią. Obficie są nasycone wulgarnością słów i zdarzeń. Jest to nieustający bluzg, którego wielu czytelników może nie wytrzymać, odrzucić czytanie takiego brukowca. Jednak ci co odrzucą – to stracą, wiele stracą. Autor, po przyhartowaniu, wprowadza nas w inny świat, inną przestrzeń, która istnieje tuż obok. Nie znamy jej, potępiamy ją, brzydzimy się nią i jej się boimy, jednak jest obecna.

(więcej…)


25.03.17 RECENZJE: „Narcos” – 2 sezon (serial, 2016).

Pablo Escobar (Wagner Moura) wraca w drugim sezonie serialu „Narcos”, który można oglądać m.in. na Netflix Polska! Jest to dziesięć mocnych odcinków, według mnie lepszych niż te z pierwszego sezonu, przynajmniej jeśli chodzi o większą część! Ot, więcej się dzieje i więcej klimatu stricte kolumbijskich ulic! Osoby takie jak Escobar budzą moje obrzydzenie, a nie podziw, więc czasami ciężko było patrzeć na mordę Moury, ale to oznacza tylko tyle, że dobrze zagrał narkotykowego barona. Nie przepadam za ludźmi, którzy brnąc w rządzę władzy idą po trupach, nie rozumiem priorytetów ich żołnierzy, narażających się za trochę grosza w imię „idei” czystego zysku (a w ich grupie zawsze znajdzie się kilku konfidentów, lub świadek koronny…). Serial jednak ogląda się rewelacyjnie, mimo garści „serialowych fajerwerków”, a więc po prostu podrasowania opowieści, by była atrakcyjniejsza dla widza (takie jednak prawo filmu/serialu fabularnego).

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Wyklęty” (film fabularny, Polska, 2017).

Ok. – postęp, różowe kina, karmelowy popcorn…, ale gdzieś między tym wszystkim nasi Wyklęci i kolejny film fabularny na ich temat! Część kultury, część historii, część naszej świadomości i polskiego krajobrazu. Nadal lubię to, nie mogło mnie zatem zabraknąć na „Wyklętym”. Jest to nowy, polski dramat wojenny, ponad półtorej godziny w klimacie, którego ostatnio jest sporo, ale gdy się głębiej nad tym zastanowić – nigdy nie powinno być go za wiele. Wszak można mówić o tych ludziach dopiero od niedawna. Seans miał mi nieco odbić raczej kiepską „Chatę”. Wszak Wyklęci to zazwyczaj także katolicy, ale w takim naszym – bojowym wydaniu. Nie zawiodłem się, a fabuła przypasowała mi najbardziej z ostatnich filmów patriotycznych – mając na myśli również „Historię Roja”.

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Chata” (film fabularny, USA, 2017).

Wiara pomieszana z czymś na zasadzie thrillera? Wchodzę w to, a raczej na to – do kina. „Chata” to w zasadzie dramat z 2017 roku, oczywiście amerykański i oczywiście ponad dwugodzinny. Wcisnąłem go gdzieś na 13:00, przed wieczornymi obowiązkami. Że zbyt pozytywne, ktoś powie z góry, zbyt cukierkowe. Z jednej strony… Ale z drugiej nie pogrążajmy się tak w tym mroku seriali typu „Narkos” oraz w samej mrocznej muzyce, bo ta jasność może gdzieś zniknąć i wtedy zapominamy, że na świecie w ogóle istnieje dobro. Aczkolwiek faktycznie – często filmy dotyczące wiary mają taki wkurzający, amerykański lukier, jakby zapomniano, że to głównie „strefę mroku” powinno się zainspirować do zmiany. Tymczasem filmy tego typu jeśli „ewangelizują” to raczej widownię kina familijnego. Ja nieco się na „Chacie” zawiodłem, momentami chciało mi się spać…

(więcej…)


7.03.17 RECENZJE: „Wojowniczka” (książka, Jędrzejczyk, Osiak, 2017).

Leniwa po tygodniu treningów niedziela, słone paluszki – trochę rozpusty. Kiedyś kumpel znający mnie z abstynencji od lat, a do tego z treningu i diety, zobaczył mnie z zapiekanką. – Co tam Łukasz…, melanż? – zażartował. No więc melanż przy paluszkach i biografia (279 stron) Joanny Jędrzejczyk, która miała swoją premierę 1 marca 2017! Oczywiście od razu kupiłem i czekałem na leniwą niedzielę, by odpowiednio zmobilizować się przed nowym tygodniem na sali. Przyznaję, że jeśli chodzi o sport, Joanna Jędrzejczyk stała się kimś na zasadzie mojej idolki, aczkolwiek trzydziestoletni facet postrzega idola chyba nieco dojrzalej. Ta kobieta zaimponowała mi tyle razy i tyloma rzeczami, że wiem jedno – pozostanę jej kibicem na dobre i na złe. Niesamowite walki, niesamowite świadectwa wiary i (mniej niesamowite) takiego naszego zwyczajnego, polskiego patriotyzmu przed całym fighterskim światem!

(więcej…)


7.03.17 RECENZJE: „Szczerbiec” 153/154 (magazyn nacjonalistyczny).

Niedawno przeczytałem dwa ostatnie „Szczerbce” (153 i 154) i muszę przyznać, że czytało mi się je lepiej niż poprzednie! Po przerwie wyszły w dość krótkim odstępie czasu. Nr 153 to m.in. ciekawe teksty dotyczące wiary i polityki. „Doktryna polityczna Św. Tomasza z Akwinu”, „Kościół jako polityczny wychowawca narodów” – NOP jak wiadomo nie bawi się w półśrodki. Stary dział „Hobbit. Kraina bohaterów Trzeciej Ery” to tym razem tekst „Baudelaire’a poszukiwanie Boga”. Jakby fanom bezkompromisowego katolstwa było mało – kolejnym materiałem jest „Chesterton w Polsce”. Jako fan książek Anglika czytałem z wielką chęcią. Wszystkich tekstów wymieniać nie ma co, bo każdy „Szczerbiec” to 100 stron bogatych w nie zawsze łatwą dla laika treść i ubogich w grafiki.

(więcej…)


25.02.17 RECENZJE: „Kotan. Czy mnie kochasz?” (książka, 2016).

Miałem zaciągniętą pożyczkę, kiedy weszła reforma Belcerowicza i okazało się, że odsetki wynoszą 70 proc. miesięcznie. Straciłem dorobek swojego życia – wspomina Przemysław Przybecki, jeden z bezdomnych przywoływanych w książce. Upadł. I co… skreślisz go jako rodaka? Z Kotańskim było kiedyś tak jak jest teraz z Owsiakiem (zresztą obaj panowie poznali się przed pierwszym Brudstokiem). „Sprawa słuszna”, ale przynajmniej tak samo ważna jak potrzebujący jest dla nich promocja własnej osoby. W osobowość jednostki działającej dla ludzi, a jednocześnie dla własnej chwały, próbuje wniknąć Przemysław Bogusz w biografii twórcy słynnego Monaru. Jest to kontekst o tyle ciekawy, że postanowiłem chwycić za lekturę. Istnieje bowiem różnica między świętymi, a także między zakonnicami, które w ciszy trzymają za rękę umierających na ciężkie choroby, a takimi postaciami jak wspomniane. Czy powinniśmy się od nich odpieprzyć i bezkrytycznie im dziękować? Bogusz daje nam poznać liczne plusy Marka „Kotana” Kotańskiego, ale „krzywych akcji” również nie pozostawia z boku. To wszystko ładnie wydane, z dołączonymi fotografiami i skanami różnych papierków.

(więcej…)


23.02.17 RECENZJE: „Ostatnia Kohorta” (Waldemar Łysiak, 2005).

Kiedy sięgam po Łysiaka, nie chodzi mi – w tym przypadku – o wyruszenie na poszukiwanie tytułowej „Ostatniej Kohorty”, a o samego autora. Czytanie nieco bardziej ambitnych książek rozpocząłem właśnie od Waldemara Łysiaka i często na „DL” zwałem go mistrzem. Nadal uważam, że jest bardzo dobry – świetne dialogi, liczne rozkminy wplecione w różne fabuły, duża wiedza historyczna, zwinne poruszanie się między gatunkami. Po prostu dobra literatura! Konsekwentnie nadrabiam wszystkie tytuły dzisiejszego publicysty „Do Rzeczy”, aczkolwiek już z dużo mniejszym entuzjazmem niż na początku. Taka kolej rzeczy – dziś wzbudza entuzjazm ten, a jutro ktoś nowy „zaczyna karierę” w twoim sercu. Wydaną w roku 2005 „Ostatnią Kohortę” podzielono na dwa tomy (w dwóch książeczkach), mimo iż jeden ma tylko 281 stron.

(więcej…)

Strona 3 z 2812345...Ostatnia »