17.05.11 RECENZJE:Bo”mijam Cię i widzę że ty patrzysz na mnie obojętnie”…

My piszący oraz Ci śpiewający oraz uprawiający inny styl przekazu – uzupełniamy się. W pewnym sensie jako felietonista mam większe pole manewru niżeli posiadający 2-3 zwrotki na temat wykonawca, a jednak często w kilkunastu słowach on mówi więcej niż ja (czy też niż poważniejszy pismak…) przez kilka stron! Czasem wręcz przeciwnie, nie może wokalista rozwinąć tematu i żaden utwór tak dogłębnie nie odda tematu jak rzetelny artykuł go podejmujący. Szanuje każdą sztukę przekazu, która ma w sobie to coś. Która trafia. Jakkolwiek. Wiele już zostało napisanych felietonów, artykułów i recenzji na temat upadku cywilizacji, kultury, na temat czasów komercji i pustki. Gdzie wszystko jest na sprzedaż: godność, zdrowa żywność, wolność słowa – czasy komputeryzacji i odsunięcia człowieka do roli bycia jedynie skutkiem ubocznym. Jedną z form przekazu, która dobitnie pokazuje szukającej prawdy młodzieży w jakim miejscu się znajdujemy – jest część sceny hip hopowej. Mimo niechęci do tych pozujących na białych murzynów (Gural np.) – odnajduję tych prawdziwych, a docenić ich dzieła sztuki po prostu trzeba. Część z tekstów – gdyby przepisać je na papier, odebrane by były przez kogoś interesującego się poezją XIX wieku – za część tej poezji, tyle, że współczesnej. Dobór słów, przykładów, metafor itd. sprawia, że część płyt rap jest sztuką najwyższego rodzaju. Wpływa ta sztuka na ludzi, przy pomocy bitów opowiada im prawdę. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego wora w jedną bądź w drugą stronę, dlatego chciałbym skupić się na dwóch produkcjach które zrobiły na mnie duże wrażenie – Projekt Parias oraz Sokół i Marysia Starosta. Oba krążki to świeże materiały z roku 2011. Ponad połowa kawałków z każdej płyty wbija w fotel… Bo czasami trzeba refleksji, ucieczki od syfu, a niektóre teksty są tu wręcz kontrrewolucyjne – tak to trzeba określić.

(więcej…)


10.04.11 Opinie czytelników „DL” na temat recenzji „Boso, ale w ostrogach”.

Na maila „DL” (drogalegionisty@gmail.com) wpłynęły już dwie opinie na temat książek Grzesiuka (recenzja „Boso, ale w ostrogach” dodana przeze mnie wraz z apelem o maile 8 maja na e-zina). Czekam na więcej, bo kolejne napisane w poprawnej formie maile (czyli: nadające się do publikacji) będę wrzucał najprawdopodobniej za jakiś czas wraz z własną recenzją „Pięć lat kacetu”. Ocena Grzesiuka nie jest jednoznaczna – z jednej strony jego charakter, to co przeżył (a do czego wszyscy jesteśmy „mali”), a z drugiej – poglądy polityczne. Jak powinniśmy do tego podchodzić? Jakie Twoje wrażenia po trylogii bądź jednej z książek? Ufam, że ktoś jeszcze coś napisze od siebie… Pozdrowienia dla czytelników – dzięki za linki, propozycje, maile. A teraz dwa maile na temat Grzesiuka i jeden bardzo obszerny tekst będący odpowiedzią Cygana na moją recenzję. Zapraszam do dyskusji! Dzisiaj gramy mecz z Zabrzem na wyjeździe, ale z powodu „modern football” i faktu, iż dzisiejszych tęczowych ludzi byle co oburza (po części celowo, by przesunąć granice – zwracajcie uwagę na socjotechnikę i nie dawajcie jej przesuwać!) – mamy zakaz do końca sezonu. Zakaz na wyjazdy, zamknięty stadion przy Łazienkowskiej… zamiast oglądać jak idioci o tym gadają na TVNie – polecam poczytać książki. Np. Grzesiuka. Na szczęście biblioteki są jeszcze otwarte… Tylko nie róbcie tam awantury, bo jak rzucicie książką to Donald Tusk i tam zajrzy.

(więcej…)


8.05.11 RECENZJE: „Boso, ale w ostrogach” (książka, Polska, 1961).

Recenzja książki Stanisława Grzesiuka (ur. 6 maja 1918 w Małkowie koło Chełma, zm. na gruźlicę 21 stycznia 1963 w Warszawie) jest dla mnie – nacjonalisty – trudna. Powiecie: no co Ty…prościzna, kolo kojarzony z typowym „warszawskim cwaniakiem”, charakterniak, po obozie – niemal idealny jako przykład dla kibola. No tak, tyle, że Grzesiuk to nie tylko pisarz, pieśniarz, a z zawodu elektromechanik. I autor popularnej w kręgach legijnych, autobiograficznej trylogii literackiej – „Boso, ale w ostrogach”, „Pięć lat kacetu” (po skończeniu tej recenzji pomału będę się za nią brał…) i „Na marginesie życia”. Te książki (+ pieśni) pozwoliły go zaszufladkować jako popularyzatora przedwojennego folkloru czerniakowskiego, o którym pisze w naprawdę niesamowitym klimacie. No, ale – dla piszącego recenzję, jest też drugie dno: Grzesiuk to działacz społeczno-lewicowy, antyklerykał i proPRLowski ateista. Niby każdy może zbłądzić, też część swojego życia uważałem się za ateistę, obecnie dużo się we mnie zmienia… Ale Grzesiuk – jak dowiadujemy się z recenzowanej książki – przeciwnikiem kościoła i typem raczej lewicowym stał się pod wpływem majstra z fabryki, który był ateistą oraz…komunistą – i tak zostało. Tak wiem, przed wojną różniejsi ludzie nimi byli – ale hasło smash the red’s głęboko tkwiące w moim sercu nie pozwala mi o tym nie wspomnieć i nie zanegować! Mimo to – przyznaję Grzesiukowi, „Boso, ale w ostrogach” jest dziełem fenomenalnym. A on – jeśli nie koloryzuje – prawdziwym kozakiem (taką miał też ksywę na swojej Tatrzańskiej)… Tego człowieka nie mogło zabraknąć na „DL”…

(więcej…)


6.05.11 RECENZJE: „Skrzydlate świnie” (film fabularny, Polska, 2010).

Podczas miłego majowego posiedzenia z kobietą, w obroty poszło kino polskie, nieco zaległości, starszych i nowszych. Świetne (acz straszne) „Cześć Tereska” oraz „Różyczka” – pokazujące różnego typu polskie patologie oraz recenzowane teraz „Skrzydlate świnie”. Największe gówno z wymienionej trójki. Dwóch pierwszych tytułów nie chce mi się póki co recenzować, musiałyby to być recenzje bardzo obszerne oraz zahaczające o kwestie społeczne, polityczne… Pójdę więc na łatwiznę i wyżyję się na nieudolnej próbie ukazania środowiska kibiców piłkarskich przez Polaków. Czytałem…pozytywne recenzje pisane przez niektórych kumatych kibiców czego kompletnie nie rozumiem. Tak – nawet mimo faktu, iż film podejmował motywy wierności barwom itp. Jebie kiczem na kilometr…

(więcej…)


8.04.11 RECENZJE: „Krzyż” (Film dokumentalny, Polska, 2011).

Kolejna recenzja pozasportowa. W okolicach pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej postanowiłem obejrzeć kilka filmów poświeconych temu wydarzeniu, a także „wydarzeniom towarzyszącym”. Jednym z nich był „Krzyż” – o wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Tu chodzi o coś więcej, te często wyszydzane wydarzenia przejdą do historii Polski. Być może jako początek pozytywnego (bo nie można bratać się z lewackim ścierwem), wyraźnego podziału, początek narodzenia nowej świadomości Polaków. Oby! Wiem, że politycy często wycierają sobie mordę mówieniem o katastrofie, a wiele osób miało dosyć tej tematyki w mediach, ale z drugiej strony nie można o tym zapominać i olewać wydarzeń z 10.04.2010 oraz późniejszych! Pamiętajmy: ukrywać trzeba tylko te małe kłamstwa, te wielkie wałki są robione w sposób bezczelny, taki, że znaczna część ludzi nawet nie bierze tej opcji pod uwagę. Czy tak było w tym przypadku? Kto wie… Środowisko „Gazety Polskiej” i przyjaciele – wzięło pod uwagę opcję zamachu, a owocem tego jest kilka wartościowych i niewątpliwie potrzebnych filmów dokumentalnych. W tym „Krzyż” (2011) – na temat sprzeczek w centrum Stolicy Polski. 

(więcej…)


1.04.11 RECENZJE: „Requiem dla snu”, „Że życie ma sens” (filmy fabularne).

Korzystając z tego, że ten e-zine jest różnotematyczny, chciałbym Wam zaprezentować trochę rozważań o dzisiejszym kinie i dwóch konkretnych produkcjach, pod których wrażeniem pozostaję do dzisiaj. Nie jest to związane ani ze sportem, ani stricte z ruchem narodowym – mimo wszystko mam nadzieję, że przeczytacie. Wszak problemy mojego rodaka, mojego narodu są moimi problemami, a poruszana w tych filmach tematyka niestety dotyka polskiej ulicy w znacznym stopniu. „Requiem for a Dream” oraz „Że życie ma sens” – to nie tylko filmy fabularne. To dzieła sztuki, które u myślącej osoby mogą spowodować zmianę w życiu. Oba filmy otrzymują ode mnie noty 10/10. Ostatnio chyba po raz siódmy obejrzałem „Requiem” i nadal mam przy nim ciarki…

(więcej…)


22.03.11 RECENZJE: „Uważam Rze”(tygodnik, nr.7/2011)+skany artykułów!

Nadszedł czas na trochę dawno niewidzianej w „DL” polityki…Uważam, że… najwyższy czas na recenzję tygodnika… „Uważam Rze”. Ma on być alternatywą dla „Wprostów”, „Newsweeków” oraz innych niezbyt patriotycznych tytułów…Na początku gazeta wychodziła w wersji „demo” – na brzydkim papierze, a od numeru 6 wychodzi na papierze przypominającym ww. tytuły. Ja skupię się na wydaniu najnowszym, w czasie pisania owej recenzji – na numerze 7, który wyszedł na 21-27 marca 2011. Ten numer mimo, iż na ładnym papierze i z równą liczbą 100 stron – pozostaje nadal w cenie promocyjnej, mianowicie 2,90 zł. Docelowo UR ma kosztować podobnie jak konkurencja – około 5 zł. I mimo, iż tytuł prezentuje lightową wersję prawicy to jednak od czasu do czasu kupie ją sobie do pociągu, autobusu czy na wykłady…I mam nadzieję, że „Uważam” odbije nieco czytelników Tomaszowi Lisowi oraz innym równie tandetnym dziennikarzom (widzieliście jego antypolską batalię, którą przeprowadził wczoraj ze Szczuką i Najsztubem w swoim programie?)…Ma na to szanse! Ja pozostaję pod pozytywnym wrażeniem siódmego numeru i mam nadzieję, że jak najwięcej przyszłych wydań dorówna mu poziomem. Jeśli naród będzie czytał o polityce i światopoglądzie chociażby to – nie powinno być najgorzej…A zestaw UR + GP dałby nam obywatela wolnego od Michnikowszczyzny, gumowego Donalda oraz mistrza języka polskiego – Komorowskiego :-). Czyli obywatela wolnego. Zapraszam na recenzje oraz…skany 3 artykułów!  

(więcej…)


11.03.11 RECENZJE: „Dawnych wspomnień czar – Arka Gdynia” (2010).

„Arka Gdynia – Dawnych wspomnień czar” to stosunkowo nowa (2010) pozycja na rynku książek kibicowskich, dostępna do kupienia w sieci (księgarnia unibook.com). Książka ma tylko 142 strony w czerni i bieli. Okładka miękka, kolorowa. Kosztuje aż 62 zł, co jest ceną z kosmosu…No, ale trudno – wielkiego wyboru w tego typu lekturze nie ma. Nie jestem -delikatnie mówiąc- zwolennikiem Arki, ale fakt, iż trzeba się zapoznać z owym wydawnictwem to chyba oczywistość w „fachu” jakim jest prowadzenie zina z recenzjami. Przeczytałem. I nie zawiodłem się…mimo, że książka ma klimat niczym wyselekcjonowane wypowiedzi z forum dyskusyjnego – zebrane w kupę tworzą bardzo klimatyczną całość. A jak książka przeczytana, to trzeba dla Was zrecenzować :-). „By żyło się lepiej” – jak mawia gumowy Donek… fan Lechii zresztą :-).

(więcej…)


2.03.11 RECENZJE: „Czarny czwartek” (film fabularny, Polska, 2011).

W środę 2giego marca, dzień po święcie Żołnierzy Wyklętych wreszcie udałem się do kina na „Czarny czwartek”. Ustawiliśmy się z kumplem na dawkę historii ukazaną w filmie fabularnym, na kolejny bardzo ważny film dla Polaków, a nie na kaloryczny popcorn i kuszące „naczos” (czy jak to się tam pisze). Przed wyjściem z domu: głębokie wdechy – oby nie było tam gimnazjalnej wesołej wycieczki, której będzie trzeba przetrzepać tyłki ze względu na Dodowe zachowanie i Wojewódzkie komentarze (na szczęście czegoś takiego nie było)…Po chwili urojeń nadszedł czas na zderzenie się z najgłośniejszym ostatnio nad Wisłą tytułem. To wbrew pozorom nie jest łatwe zadanie gdyż trzeba zacisnąć pięści widząc kurwy z MO lejące rodaków…Tak było…są i żyją takie zera, które występują przeciwko swojemu narodowi w służbie Systemowi. Nie będę skupiał się na głównych aktorach, reżyserach itp. – tylko napiszę swoją recenzję, odczucia, wnioski.

(więcej…)


13.02.11 Co porwało skinheadów i kibiców w „Mechanicznej Pomarańczy”?

„Mechaniczna pomarańcza” to kultowy w pewnych kręgach film oparty na powieści Anthony”ego Burgessa. Inspiracje „Clockworkiem” (fakt faktem coraz rzadsze…) widać wśród niektórych kibiców (m.in. Juventus Turyn, z Polski kiedyś Pogoń Leżajsk…) oraz skinhead’s (zazwyczaj Oi!, ale także nacjonalistów i lewaków). Ten film z Malcolmem McDowellem, Patrickiem Magee, Michaelem Batesem, Warrenem Clarke, Johnem Clive, Adrienne Corri, czy Carlem Dueringiem opowiada o czteroosobowej paczce czegoś na wzór ekipy wandali. Ich rozrywka polega zazwyczaj nie na równych walkach z podobnymi sobie lecz na brutalnych napadach na dużo słabszych –obywateli-. Gwałcą i psują co tylko mogą…W końcu musiało się to skończyć tragicznie – lider paczki, doskonale znany z bycia ikoną „Mechanicznej Pomarańczy” Alex – zabija kobietę i trafia do więzienia na 14 lat. W więzieniu dostaje propozycje nie do odrzucenia – ma możliwość wyjścia na wolność, po poddaniu się nowoczesnej terapii, która trwa tylko 2 tygodnie (w gatunku filmu prócz dramatu wymienia się także S-F…). Co mogło porwać kiboli i łysych w tym filmie? Zapraszam na garść refleksji.

(więcej…)


6.02.11 RECENZJE: „Rozmowy z Katem” (książka, K. Moczarski).

Chciałbym co nieco napisać Wam o pewnej znanej książce i przy okazji o kilku sprawach. Ale, może powoli, od początku o „Rozmowach z Katem”…Głównym motywem książki są więzienne zwierzenia Jurgena Stroopa, SS- mana. W jednej celi siedział z nim Polak, do tego AK-owiec, którego zamknęli razem z Niemcem komuniści. Pomyślicie – z jakiej paki? Stalin uznał bowiem za właściwe, by ludzi, którzy w szeregach AK walczyli z hitlerowskimi Niemcami traktować jako…sojuszników nazizmu. Propaganda czerwonych nazywała polskich patriotów pachołkami Gestapo, co jest oczywistym absurdem. Oskarżano ich o współpracę z wrogiem i…zdradę narodu polskiego. Na podstawie sfabrykowanych oskarżeń skazywani byli na śmierć lub długoletnie więzienie (jak pisze Andrzej Szczypiorski o bohaterze książki, Kazimierzu Moczarskim). W celi siedział jeszcze jeden więzień – Schielke, niższej rangi policjant niemiecki siłą zaciągnięty do SS. Po opuszczeniu więzienia Moczarski napisał właśnie „Rozmowy z Katem”. Polak, AK-owiec spędził z Niemcem SS-manem długie miesiące (225 dni) w celi. Mimo, że Moczarski rzecz jasna nie lubił Stoopa to prowadzili oni rozmowy dotyczące samej osoby nazisty, jego życia, poglądów i wszystkiego innego. Taka specyfika wspólnego siedzenia w celi – Moczarski postanowił wykorzystać sytuację i poznać charakter tytułowego kata. O tym jest ta książka. To zapiski zwierzeń nazisty.

(więcej…)


30.01.11 „Zeitgeist Moving Forward” (2011).

W styczniu 2011 miała miejsce światowa premiera kolejnej części filmu z cyklu „Zeitgeist”. Kilka lat temu pierwsze video wypuszczone przez tych rewolucjonistów (nieco utopijnych, jak niemal wszyscy…) podbiło Internet. Ja wcześniej nie spotkałem się z próbą negacji zastanej rzeczywistości na taką skalę i w takiej jakości. Filmy z gatunku „Zeitgeist” próbują po swojemu wyjaśniać świat, obalać mity, a także snują tzw. teorie spiskowe (chociaż w najnowszej części tego nie ma). Mam wrażenie, że mieszają naprawdę ciekawe spostrzeżenia ze zbyt dalekim zagalopowaniem się by wywołać efekt szoku i chęć rewolucji będącej wizją 94letniego Amerykanina. W każdym razie cenię ich produkcje bardzo wysoko i podziwiam. Dlaczego tak jest, będę się starał wyjaśnić Wam w tym artykule. Być może pomoże Wam w wejściu do tego poziomu filozofii i (nie oszukujmy się) sztuki manipulacji jaką proponuje „Zeitgeist”. Wielkich odkryć nie dokonam, ale mam nadzieję, że ten wstęp do filmu pozwoli Wam uniknąć ewentualnego zbłądzenia w kilku kwestiach na lat kilka, jakie przydarzyło się m.in. redakcji tego zina dopóki nie skumała kilku kwestii.

(więcej…)


28.01.11 RECENZJE: „Dzienniki Turnera” (książka, William L.Pierce, USA).

Są książki, które osoba z danego środowiska po prostu musi przeczytać. Tak zwane książki kultowe w pewnym sensie kojarzone z daną grupą ludzi i ich pasją, światopoglądem. Dla każdego białego radykała taką książką bez wątpienia są „Dzienniki Turnera” Williama Luthera Pierce, który napisał ją pod pseudonimem Andrew Macdonald. Podtytuł książki to „Biblia Prawicowej Ekstremy”…ale to hasło z polskiej okładki jest delikatnie mówiąc średnio trafne gdyż z prawicą mają „Dzienniki” mało wspólnego. Czasem zalatuje tam nawet Masonerią w postaci rządu białych. Zapraszam na recenzję!

(więcej…)


10.01.11 RECENZJE: „Biało zielona Solidarność” (książka, Gdańsk, 2006).

Teraz odkurzymy recenzję inną niż pozostałe, ponieważ jest to raczej artykuł niż kilka zdań o książce :-). Uważam, że powinno się to znaleźć na nowej odsłonie „DL”. Na wyróżnienie zasługuje według mnie książka „Biało zielona Solidarność – o fenomenie politycznym kibiców gdańskiej Lechii 1981-1989” wydana w 2006 roku w Gdańsku. Dzisiaj w dużej części Europy (szczególnie zachodniej) obowiązuje zasada „apolityczny kibic”. Zasada, której w ogóle nie rozumiem. Oczywiście – są ludzie, którzy nie interesują się polityką w ogóle, a sportem bardzo. Czy jednak są do końca apolityczni? Nie da się być do końca apolitycznym. Z polityką mamy do czynienia nawet wtedy gdy idziemy kupić chleb do sklepu. Kosztuje 2,00 zł, uważamy, że to za drogo – i już jest polityka, bo ktoś te ceny narzucił i ktoś powoduje, że zarabiamy na tyle mało by uważać chleb za drogi. Polityka towarzyszy nam na co dzień, otacza nas, a co jeszcze gdy uważamy się za patriotów czy antykomunistów. Kibice to ludzie wiedzący więcej niż szarzy ludzie o pewnych sprawach jak działanie prezesów/ policji/ prasy – świadomość sytuacji w naszym kraju i nazwanie się apolitycznym to pewnego rodzaju zbrodnia. Kto ma bowiem masy uświadomić, że są robione w konia? Recenzowana książka traktuje o ludziach, którzy politykę na stadionach w Polsce zapoczątkowywali. Oni wiedzieli, że stadion to odpowiednie miejsce do walki o Polskość. I byli równocześnie kibicami, nie jak próbuje wmówić „Nigdy Więcej” (o polityce na stadionach w ogóle), że „sprytni ludzie poszukują na stadionach potencjalnych żołnierzy do realizowania swych celów politycznych”. Książka o Lechii doskonale obala tę tezę, jest opowieścią o kibicach udzielających się politycznie. Zacznijmy zatem od początku owej książki opis. Nie lubię klubu o, którego kibicach m.in. opowiada, ale tu chodzi o coś więcej.  

(więcej…)


5.01.11 RECENZJE: „This Is England” (film fabularny, Wielka Brytania’06).

Teraz będzie kilka słów o filmie fabularnym „This Is England”. Pewnie każdy z Was go oglądał, a zatem nie wkurwicie się małym opisem o czym jest film :-). Opowiada on o grupie skinów, ale raczej takich jakich chcieliby ich widzieć lewacy – mieszanych z kolorowymi, apolitycznych i jedynie pijących piwo wraz z sianiem bezcelowej rozpierduchy. Oglądałem film, fajnie się oglądało, ale generalnie obraz tam pokazany napawa mnie obrzydzeniem. To jednak nie przeszkodzi w opisie :-). Tylko jedna porada: nie uczcie się o ruchu skin’s z tego czegoś. Wbrew pozorom – jest to obraz dla ludzi używających mózgu. 

(więcej…)