9.11.16 RECENZJE: „Black Mirror” (s. 3, odc. 6 „Hated in the Nation”).

men-against-fireJesteśmy dla Systemu niczym „gnidy” z 5 odcinka 3 serii „Black Mirror”. Zobaczycie o czym mówię, gdy obejrzycie odcinek… Nie widzą w nas ludzi, a coś szpetnego! Dlatego strzelają po twarzach. Niedawno zapadł kolejny skandaliczny wyrok w sprawie kibica! Serial opowiada nie tylko o wyzbyciu się ludzi z uczuć, ale także o wyzbyciu się całych Systemów z uczuć! Systemów, które stać na najnowszą technikę, które wręcz tą najnowszą technikę kreują, zgłaszają na nią zapotrzebowanie. W „Men Against Fire” mamy coś na zasadzie wojska, które ma lokalizować i zabijać „zmutowanych” ludzi. Czy jednak czarno-biała kwestia podziału na my – dobrzy, oni – źli jest prawdziwa? Czy czeka nas taki „policjant przyszłości”? Zobaczcie sami!

(więcej…)


9.11.16 RECENZJE „To My Chuligani” (książka, M. Frąckowiak, 2016).

tmchuliganiPrzeczytałem książeczkę (200 stron) kibica Chrobrego Głogów – „To My Chuligani”. Była całkiem przyjemna, mimo że trudno w tym temacie czymś oryginalnym zaskoczyć. Takie książki będzie się jednak pisało i czytało, bo szlak każdej grupki jest przecież inny, mimo że oparty na tych samych tłach, powodach… „TMCH” jest typową historią kibica, od fascynacji piłką po stadionowe awantury. Przenosimy się w lata 90te i tam zostajemy, akcja toczy się w czasach flayersów i noszenia przez chuliganów szalików klubowych. W treść wplecione są zdjęcia i wycinki prasowe, a więc – mimo formy opowieści – możemy się domyślać, że jest „na faktach”. Chrobry nie bił się raczej z ekipami z topu, bo sam jest małą grupką, ale nie ma to większego wpływu na jakość lektury. Tak, czy siak – wyrywa się brechy z płotów, a więc czy przeciwnikiem byłby top, czy Dozamet Nowa Sól… to bez znaczenia dla klimatu.

(więcej…)


8.11.16 RECENZJE „Black Mirror” (s. 3, odc. 4 „San Junipero”, 2016).

black-mirrorLecimy dalej, skoro takimi laurkami zasypałem powrót tego tytułu. Trzeci odcinek trzeciego sezonu „Czarnego lustra” opowiadał o złośliwych – delikatnie mówiąc – hakerach internetowych, którzy wykorzystują technologię do szantażowania ludzi i robienia anonimowych, tragicznych w skutkach, „psikusów”. Co dla mnie ważne – do sytuacji, w której hakerzy dostają to czego chcą (filmy i zdjęcia służące do szantażu) potrzebna jest pożądliwość, która staje się fundamentem kiepskiej sytuacji. Z kolei czwarty odcinek, „San Junipero” (na nim się skupimy), zaskoczył mnie, gdyż przenosimy się do Ameryki lat… 80tych. Zazwyczaj „Black Mirror” sugerował akcję w nieokreślonej przyszłości, więc podwójnie ciekaw zasiadłem do seansu. W międzyczasie przygrywało klasyczne amerykańskie disco lat 80tych, heh, bo trzeba podkreślić, że muzyka to kolejna z silnych stron tego serialu! Disco było dużo lepsze od tandetnych ciuszków (podciągnięte pod szyję spodnie :-), ale klimat starego USA, który kojarzymy w Europie, udało się odtworzyć znakomicie. No dobra…, a co stanowi problem?

(więcej…)


7.11.16 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 3, odc. 1 „Nosedive”, 2016).

Black MirrorJeśli jest coś, co można nazwać serialem wszechczasów, jest nim z pewnością „Czarne lustro” społeczeństwa – „Black Mirror”. Właśnie ruszyłem trzeci sezon. Zrecenzować ten serial jako całość to pójście na łatwiznę, minięcie się z sednem, bowiem każdy odcinek jest osobnym, kontrrewolucyjnym dziełem sztuki! „Nosedive” (lekko ponad godzina) z hukiem otwiera trzecie uderzenie serialowej, popkulturowej walki o ludzkość (jak widać – jest to możliwe)! Tym razem – w pierwszym odcinku – skaczemy kilka dużych kroków przed trwającą obecnie erę facebooka i innego tego typu „fabryk lajków”. Wyobraźcie sobie, że dostajecie „lajki” (z oceną od 1 do 5) przez cały dzień i noc, podczas każdej czynności. Cała ludzkość chodzi z telefonami (jak na klatce obok) i ocenia – możesz dostać jedną gwiazdkę za zajechanie komuś drogi, za brak uśmiechu, czy za cokolwiek, np. ze zwykłej złośliwości. Ludzie ze średnią ocen w okolicach 4.0 i powyżej tworzą elitę społeczeństwa, a ci którzy o gwiazdki nie dbają to coś na zasadzie wyrzutków, patologii, „plebsu”, dla którego nie ma wejścia w pewne sfery. Oczywiście te osoby to jedyni w nowym świecie serialu „Black Mirror” buntownicy.

(więcej…)


2.11.16 RECENZJE: „Front Wschodni 1941-1945” (książka, L. Degrelle).

degrelleSpodoba ci się, bo Degrelle był chrześcijaninem. Takimi słowami kumpel (nie chrześcijanin, lecz fan Leona) polecił mi wspomnienia Belga z Frontu Wschodniego. Leon to twórca radykalnego ruchu „Christus Rex” i… żołnierz walczący ze swastyką na mundurze. Jak to możliwe? W czasach wojny wiele jest możliwe, a świat przestaje być czarno-biały, jak w broszurach organizacji politycznie poprawnych XXI wieku. Obecnie komentowana jest inna książka Degrelle – „Wiek Hitlera”, Zychowicz wspomniał, że belgijski żołnierz Waffen SS napisał w niej, że planował zamach na „wodza”. Nie wiem – (jeszcze) nie czytałem. Przeczytałem za to „Front Wschodni”, gdzie opisana jest m.in. wizyta u „Fuhrera” i pozytywne nastawienie do Adolfa. Na czas lektury zrobiło się naprawdę zimno… I ciekawie! Książka ta to nie tylko opowieść o zmaganiu się z Sowietami. To relacja z batalii człowiek kontra, delikatnie mówiąc, niesprzyjające warunki atmosferyczne. Błoto, mróz, brak snu, adrenalina, załamanie nerwowe…, żołnierze walczący na Froncie Wschodnim musieli wygrać po pierwsze z samymi sobą! Degrelle wygrywał… Dlatego był wysoko odznaczony – w tym przez samego Hitlera.

(więcej…)


22.10.16 RECENZJE: Tworzywo (Fisz&Emade) – „Drony” (muzyka’16).

dronySzczerbate dziecko uśmiecha się do nas z kiepskiej okładki. Nowe, właściwie wczorajsze Tworzywo, a więc zespół m.in. braci Waglewskich = powiązanych z rapem Fisza i Emade – już na półkach! Krążek zapowiadały dwa numery – otwierający płytę singiel „Telefony” oraz klip „Biegnij dalej sam”. Można dodać, że w porównaniu do teledysków z poprzedniej płyty (mistrzowski „Mamut”) klip był krokiem w tył. Same kawałki, chociaż niespadające poniżej wysokiego poziomu, nie wywołały we mnie ciarek i niecierpliwie czekałem na cały album. Z 12 utworów płyty, słyszałem przed premierą jeszcze „Samochody” (jeden z trzech, do których muzyki nie stworzył Emade), z tym że na żywo podczas koncertu – już Wam pisałem, kto nie był niech czym prędzej sprawdza trasę koncertową Tworzywa. Ciemne kluby i polska muzyka dla dorosłych najwyższego poziomu, najwyższej jakości. Słuchając „Samochody” w odtwarzaczu wbiłem się w szok, zupełnie inna piosenka – jak to w przypadku konfrontacji z „lajfem” bywa. Wolę wokal Fisza na płytach – z tymi wszystkimi miksami, efektami i poprawkami. Tym bardziej, że grupa przypomina czasem taki stary, fajny pop. Z przekazem, rzecz jasna.

(więcej…)


20.10.16 RECENZJE: „Hej, skarbie” (dramat społeczny, USA, 2009).

skarbie– Łoooo!!! – jak to krzyczy Juras, kiedy komentuje MMA i jest jakiś nokaut. Film „Hej, skarbie” właśnie mnie znokautował! Spytacie, czy mnie pojebało!? Taki tytuł, jakieś romanse zacząłem recenzować, czy co!? Nic z tych rzeczy! Jest to hardcorowy dramat społeczny, który zdobył dwa Oscary! Ilość zła tam pokazana jest zatrważająca. Obejrzałem przypadkiem. Przed snem chciałem luknąć dokument o Popiełuszce, ale po nim byłem od nowa poruszony i nie mogłem zasnąć. Przełączyłem na „Stopklatkę”…, no dobra – coś się zaczyna, chwilę zobaczę i mnie uśpi. Efekt? O 2:30 też nie mogłem zasnąć… Pod wpływem „Hej, skarbie”. Seans z gatunku obowiązkowych. Jaki porusza wątek? Kazirodczy. I wszystko co z niego wynika.

(więcej…)


20.10.16 RECENZJE: „Bernadetta – Cud w Lourdes” (film, Francja’11).

bernadetteOpisywany film pochodzi z Francji roku 2011. Jest to dramat biograficzny oparty na faktach. Opowiada o objawieniach, które przydarzyły się 14sto letniej dziewczynce (na zdjęciu ona, nie aktorka) i dały początek kultowi Matki Bożej z Lourdes. Od lutego do lipca 1858 roku, Matka Boża 18 razy objawia się Bernadetcie Soubirous, która dziś jest świętą Kościoła katolickiego (objawienia Maryi w Lourdes zostały zatwierdzone 18 stycznia 1862 roku przez biskupa diecezji Tarbes, J.E. Laurence’a, jako autentyczne i nie budzące wątpliwości). Oficjalna strona filmu po polsku: LINK, zobaczysz go online, legalnie (za 8 zł) tutaj: WPISZ W WYSZUKIWARKĘ! A teraz postaram się Was trochę zachęcić. No bo jak to, „Ty-kibol”, masz o jakichś „średniowiecznych fanaberiach” oglądać? Nietrudno się domyślić, że święte osoby były zazwyczaj w jakiś sposób, hm, wyklęte, niezrozumiane, uznane w najlepszym wypadku za wariatów. A jednak nie zeszli ze swej drogi, niczym wspominany wczoraj w całej Polsce ksiądz Popiełuszko.

(więcej…)


17.10.16 RECENZJA: Hungarica-„Haza és hűség (Ojczyzna i wierność)”.

hungarica-ojczyzna_i_wiernosc_coverKontakty polsko-węgierskie od dłuższego czasu układają się bardzo dobrze. Łączy nas nie tylko historia, wspólne walki narodowo-wyzwoleńcze i wzajemna pomoc, ale także przyjacielskie stosunki między zwykłymi ludźmi. Miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami regularnie spędzającymi urlop na Węgrzech i wszyscy podkreślali życzliwość jaką okazują miejscowi Polakom. „Polak, Węgier – dwa bratanki!” to nie tylko pusty slogan. Od jakiegoś czasu, na muzycznej scenie, głównym orędownikiem przyjaźni między naszymi narodami jest zespół Hungarica. Rok temu wydali polskojęzyczny krążek „Przybądź wolności”, a we wrześniu ukazał się album „Haza és hűség/Ojczyzna i wierność”.

(więcej…)


12.10.16 RECENZJE: „Radykalne Południe” (zine, nr 2, wrzesień 2016).

rpWczoraj miałem okazję łyknąć drugi numer klasycznego zina „Radykalne Południe”. Dosłownie wczoraj, bo to lektura na jeden wieczór. Numer zamknięto 15 sierpnia 2016, ale tematy wydają się być bardzo aktualne. Za autorskie rysunki odpowiedzialny był I., za skład C., a za grafiki K. – czyli swojska, amatorska robota, mimo że nie pierwszoligowa – nie idzie się tu na łatwiznę i dobrze. 40 stron razem z okładką (na lepszym papierze), spis treści, wszystko czytelnie – czasem zostawiona część białej strony, myślę że lepiej byłoby powiększyć czcionkę (tym bardziej, że w całym zinie bywa różna) i dociągnąć równo do końca. Czerń i biel, rzecz niemal oczywista. Cena – bodajże dyszka, trochę sporo jak za 40 stron. A o czym piszą towarzysze z Południa? (Obok okładka, ocenzurowana przez samą redakcję… na potrzeby pejsbuka, oczywiście).

(więcej…)


5.10.16 RECENZJE: „Antisocial” (skinzine, Polska, wrzesień 2016).

wspierajDostajecie listy, pocztą tradycyjną, w których znajdziecie czarno-białego zina i super rysunki markerem oraz długopisem? No widzicie, a trzydziestoletni chłopcy dostają, bo nie zapomnieli o starej szkole korespondencji między tymi, których wkurwia wszelka oficjalność. To hobby dla pasjonatów, to prasa dla fanatyków. „Antisocial” (wrzesień 2016) to tradycyjny czarno-biały skinzine formatu A5, w klimacie lat 90tych, ale ładnie wydany – i na nieco lepszym papierze (kartki są zszyte). Na okładce banda skinów (ten ukrzyżowany mnie denerwuje, ale niech będzie…), swojska futbolówka. Co ważne – rysunki rysowane przez samego autora, co dodaje zinowi wartości! Zajarany przystąpiłem do lektury, mimo że większości kapel, z którymi przeprowadzono wywiady za cholerę nie znam. Takie projekty są po to bym poznał – proste. „Antisociala” łyknąłem praktycznie „na raz” mimo, iż liczy aż 124 strony (dużo zdjęć, klimatycznych rysunków i reklam z klimatu).

(więcej…)


2.10.16 RECENZJE: „Dziennik podróży w przeszłość” (M. Nowakowski).

dziennikDlaczego jeden z czytelników postanowił zainteresować mnie Markiem Nowakowskim? Podpowiada już siódma strona „Dziennika podróży w przeszłość”: Uciekając od wszelkich postaci niewoli, ciągnęliśmy do tego dziwnego, niepojętego Miasta, które zmartwychwstawało po zniszczeniu. Szczególnie w jego zakazane rewiry knajp, melin (…). Jakże to aktualne, gdy niewoli nas… nadmiar wyboru, konsumpcjonizm i „ostateczna” demokracja, w której większość pragnie pozostać politycznie poprawna i „wyzwolona” (oraz „protestować” na czarno). Oczywiście, że „niewoli” ma dziś inną wagę, wszystko jest inne – ale o tym już pisałem, tłumaczyłem się z tej świadomości. Ostatnia książka śp. Marka Nowakowskiego liczy sobie 158 stron. Na okładce nabite niecałe 30 zł. To jest piękne, gdy człowiek takiego poziomu jak śp. Nowakowski wspomina fascynację wszelkimi „rycerzami nocy” (m.in. … ówczesnymi Wami, czytelniku), przemocą i występkiem. Cholera…, człowiek zdał sobie sprawę, że to zawsze – jak na trybunach – szło gdzieś w parze, niegrzeczność i charakter. Warto mieć tą wiedzę!

(więcej…)


30.09.16 RECENZJE: Przegląd kibolskich nowości (świeże ziny!).

ofW połowie sierpnia 2016 pojawił się na polskim rynku kolejny zine kibicowski. Oldschool Fanatics, bo tak się nazywa, jest tworzony przez kibica ŁKSu i ma na celu przypomnienie lat 90tych i całej otoczki jaka była wtedy na stadionach w Polsce. Dla jednych to będzie przypomnienie i wspomnienie „wspaniałych” – jak twierdzą – lat kibicowania w naszym kraju, a dla młodszego pokolenia to kolejne pokazanie, co stracili i na czym mogą się wzorować. Gazetka ma na celu utrwalenie opisów i zdjęć, które się zachowały z lat 90tych i nie tylko. Wiadomo, w czeluściach internetu takie wspomnienia, czy też zdjęcia z czasem przepadają. Natomiast tu w wersji papierowej można mieć na półce ważną historię kibicowskiego życia.

(więcej…)


29.09.16 RECENZJE: „Moja walka/Twoja walka” (R.Rousey, 2016).

rouseyTak sobie czytałem tą Rondę i czytałem, po czym stwierdziłem, że… ja nie chciałbym się tak poświęcać. Ok., nadal trenuję, każdego tygodnia, często pięć razy w tygodniu, ale psychicznie wrzucam na luz. Nie gonię. Rousey w doskonały sposób ukazała MĘKI jakie trzeba przejść by być prawdziwym mistrzem (typu olimpijskiego, czy UFC, nie dziwnych federacji, w których jest Was dwóch w drabince). Takie życie to tak naprawdę życie pełne wyrzeczeń, morderczej wręcz diety. Czy warto tak żyć dla amatorskiej „kariery”? Nie sądzę… Książka Rondy ukazała mi różnicę, wskazała palcem dlaczego takie jak ona są mistrzami, a Łukasz Grower po prostu trenuje sobie sporty walki. No i spoko. My mamy jeszcze inne pasje, czy to kibicowanie, nacjonalizm, czy pisanie… Nie wspominając o pielęgnowaniu wiary, wartości rodzinnych, pracowaniu… Czy da się wszystko pogodzić? Trzeba mieć dużą determinację i cholernie mocny kręgosłup. Kilka lat, ok. – ale całe życie na ciśnieniu? Kwestia wyboru. Ja stwierdziłem ostatnio, że tak jak trenowałem tak będę trenował i wyznaczał sobie nowe cele, ale nie będę biczował się przechodząc „na głodzie” obok piekarni z kawałkiem ciasta do popołudniowej kawy (pitej przy pisaniu książki). A jeśli chcesz być mistrzem… No to niestety. Przeczytaj Amerykankę – opowie Ci trochę o tym jak to będzie wyglądało.

(więcej…)


26.09.16 RECENZJE: Jeszcze raz o „Historii Roja”. Premiera telewizyjna!

hr22:30, Canal+1, premiera. W kinie nie byłem, ale legalnie, bez wyrzutów sumienia, mogłem nadrobić obowiązkowy seans. Cholera, kiedyś – niedawno jeszcze – potrafiłem cały wyjazd (w tym zagraniczny) żyć z „promocji” na stacjach i w barach, było łatwiej (kiedyś np. zakosiliśmy cały chlebak z bochenkami i smalcem, wystawiony na blat by częstować czekających na główne danie gości i w pełnej furze trwała tradycyjna degustacja), a dziś spowiadam się z pobierania filmów – jaki ja się robię, kurwa, nieatrakcyjny dla czytelnika, nie wspominając o kolegach. Trudno – tak to jest, gdy chcesz nabyć bilet, ale już nie tylko na derby, ale także do Nieba. „Historia Roja” – nie było w klimacie patriotycznym filmu, o którym więcej się pisało. Walka twórców o powstanie tego dzieła była czymś niesamowitym, podobnie jak organizacja „podziemnych” pokazów. Wreszcie – w 2016 roku – udało się! Żołnierze Wyklęci weszli na wielkie ekrany. Już w marcu film recenzował Mateusz: LINK . Czas na mnie…

(więcej…)

Strona 5 z 28« Pierwsza...34567...Ostatnia »