14.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Platforma internetowa Showmax prowadzi prace nad serialem o polskim superbohaterze z nadprzyrodzonymi mocami, a ma nim być… „typowy dresiarz z blokowisk”, któremu wyrosną skrzydła husarii! Czy to są jakieś jaja, czy tylko ja dostrzegam poziom kiczu w takim pomyśle…? Zresztą gdzie bym się nie pojawił (w obcych poglądowo kręgach), słyszę delikatne szyderstwa w stronę „Polaka dresiarza husarza patrioty”, a przecież taka osoba to ja i Ty, nie musi to być wcale żul-imbecyl (chyba za takich nas stale uważają). Liberałowie i lewicowcy ciągle sądzą, że są lepsi i inteligentniejsi, sądzą że tkwimy w jakiś ograniczeniach i marzeniach o byciu współczesnym rycerzem, a to wszystko zapewne spowodowane przez nasze kompleksy (albo „problemy z seksualnością”, co lubią wypowiadać w stronę patriotów… zwolennicy ruchu LGBT, którzy jak wiadomo, problemów z seksualnością nie mają, heh). Obok na miniaturce kontrmanifestacja w Lublinie, szacunek, że kolejne miasto pokazało, że… mamy ich opinię gdzieś!

(więcej…)


Na zawsze „Zakaz Pedałowania”! Lublin przypomniał jak ich u nas witać!


10.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Dziesiątego – w dzień wypłaty – wypłacę Wam solidnym wpisem, bo pewnie ta prawdziwa wypłata nie była satysfakcjonująca. Tadeusz Sznuk jedzie dalej: „Kategoria: wynalazki. Jaki wynalazek wyprodukowali współcześni modern-księża?”. Odpowiedź: „Kato-protestantyzm”. Końcówka dokumentu G. Brauna na temat Lutra i rewolucji protestanckiej… Spotkanie integracyjne katolików oraz protestantów z 2016 roku, podczas którego m.in. „księża” i… hm, „księżne”, jak to odmienić, wypowiadają się, że „to prawie to samo”, że „rdzeń jest taki sam”, bo „wszyscy wierzymy w Chrystusa”. Co z tego, że Luter był przeciwnikiem mszy, a więc, kurde, no właśnie, rdzenia wiary, wokół którego wszystko się rozgrywa. Powiedzieć „Jezus” to powiedzieć zbyt mało, bo z Jezusa można sobie zrobić kogokolwiek – socjalistę, pacyfistę, jednego z proroków (jak Islam)… Uważam się za otwartego, wiem że protestant może być w porządku człowiekiem, podobnie jak np. mój dobry kumpel (jeszcze z czasów subkultury) poganin, herbatka – czemu nie, ale po prostu w swoich poglądach myli się. Można spotkać się, podyskutować kulturalnie – jasne, ale nie gadać przy tym, że „Thor i Jahwe to w zasadzie jeden kij”, heh. Ten niby-dialog katolicko-protestancki jest jedynie odbiciem ery bylejakości i „wszystko mi jedno”, w której żyjemy, to nie ma sensu. Przed samymi napisami końcowymi „Luter i rewolucja protestancka” (DVD, 2017) jakaś „oświecona” „chrześcijanka” z Zachodu mówi do kamery: aaa z Polski jesteście, mowa ciała na zasadzie „teraz wszystko jasne” i dodała wy tam jesteście bardzo konserwatywni. W sensie „wbrew trendom”, jakby one miały coś wspólnego z (tak!) rozumem i logiką. Tak samo idol nowo-katolickiej młodzieży Adam Szustak, który w wypowiedzi o protestantach także skupia się na tym, że to w ogóle bracia wierzący w tego samego Boga. Rozumiem, że chłop chce się skupić na dobru – w wielu momentach takie podejście jest słuszne (np. w momencie wybaczania grzesznikowi, podejściu do niego, gdy ma dobrą wolę), ale czy w tym także…? Czytam właśnie „Epokę Antychrysta” Pawła Lisickiego (2018), który rysuje epokę względności każdego pojęcia, do czego prowadzi m.in. takie stawianie sprawy jak ojciec Szustak w tym konkretnym przykładzie (jak wspomniałem, czasem ma rację, ale jak każdy – nie zawsze). Apel – bądźmy bardziej ostrożni, bo nasza wiara zginie… i będzie musiała odradzać się z jakiejś garstki typu Bractwo Piusa X.

(więcej…)


6.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Na trzeźwo dostrzega się wiele piękna. Być Polakiem, wstać rano, uśmiechnąć się i stwierdzić, że dziś będzie dobry dzień, a nasza jesień jest piękna – to sztuka, ale czasem mi się udaje. Jestem typowym gburem, często niemiłym dla ludzi, ale jak mi się uda – wpadam w coś na zasadzie duchowej euforii z powodu tego jak piękny jest świat, ludzie i życie. Niepotrzebne dopalacze, to Polska i życie są dopalaczem. Myślę, że Pan Bóg pozostawia mnie takim lekko gburowatym, bo zna moją tendencję do radykalizmu i wpadania w ekstazy i nie chce bym gdzieś odfrunął, albo udawał świętego. On mnie zna, On wie, co dla mnie dobre. Z tego się cieszę. Wyszedłem rano z psem, zmawiałem różaniec, cieszyłem się z widoku słońca za licznymi wieżowcami. Jak ja się cieszę, że mieszkam w Polsce, w tej części Europy. Nie w Rosji, nie w Niemczech – oni są jacyś tacy przegięci, tu w Polsce jest najlepiej! Tak sobie pomyślałem, na fali tej miłości, że nigdy nie narzekałem na to, że jestem Polakiem i urodziłem się w Polsce, nawet kiedy ledwo wiązałem koniec z końcem i dzwoniłem do mamy, by przesłała mi na jedzenie, bo nie wyrabiam. Czy patriotyzm ma się we krwi, że czujemy, że jest on czymś oczywistym…? Jak ktoś może rozumować, że to kraj jest powodem jego nieszczęść, a nie polityka i Systemy, jak może tego nie rozróżniać? Mój kraj to moje słońce i bloki, gdy jestem na porannym spacerze ze zwierzęciem, po prostu bym się zagotował, gdyby ktoś mi zmieniał dom po swojemu, po obcemu. Zza bloków wystają wierze kościołów, krzyże – choćby nakręcono siedem „Klerów”, one tu pozostaną, bo synowie ulicy czuwają, gotowi by w głowach czynić porządek, gdy wrogowie wiary i Ojczyzny przegną. W osiedlowej piekarni kupuję sobie i żonie świeże bułki na śniadanie, żadna tam „zupa chmielowa”. Potem wrócę i napiszę ten tekst… Miłego dnia czytelnicy, cieszcie się – nawet swoimi krzyżami! W weekend jest mecz i msza.

(więcej…)


PATRONUJEMY: „Orle Pióro- Nacjonalistyczna strona kultury” #5 !

Informacje o konkursie! KLIKNIJ


28.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

LINK Jestem Anty – taki dewiantyk… mogliśmy śpiewać będąc kilka lat temu jednymi z niewielu patriotów sceptycznych wobec PiSu. „O co im chodzi? Idzie lepsze!”. Niby patriotyczni, na zewnątrz katoliccy oraz antyimigranccy i idący równolegle do starego Marszu Niepodległości (nawet na tym samym Marszu stali osobno i hejtowali…, pamiętacie?). A dziś? Szampan, do wypicia kwaśny szampan – od kiedy zapadła klamka. Od kiedy rządzi PiS pozostał Wam tylko kwaśny szampan… Niby była radość, że „wreszcie nie to PO!” („no bo kto inny?” – błędne koło demokracji…), na której to Platformie wyrastał konkretny bunt patriotycznej ulicy, ale z jego smakiem było coś nie tak. Co bardziej pijani do dziś nie wyczuwają kwaskowatości i zapijają się do nieprzytomności, kiedy my już dawno wyrzygaliśmy się degustacją. Gdy się wyda – to dramat, póki się nie wyda strzelają korki szampana. Pijecie jeszcze…? Potrzeba było czasu, by co uważniejsi dostrzegli maski, pod którymi czai się jedynie „jeszcze jedna partia” pchająca nas (przystrojona w jarmułki) w „odmęty modernistycznej Europy”, a więc antycywilizacyjne prawo głosicieli nowomowy, którym brakuje jedynie oficjalnych tęczowych garniturów służących za mundurki… Antysystem to stan ducha. To się czuje…, albo nie. Kto wierzył, że w demokracji jedna partia rozliczy zbrodnie drugiej, ten jest niezły jajcarz… Obok na miniaturce antyimigrancka manifestacja i kibic Legii na niej.

(więcej…)


18.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Legia zagrała z Lechem w specjalnych koszulkach na stulecie niepodległości Polski. We wstępie do „DL”23 wspomniałem, że mamy do „100 lat niepodległości” trochę zastrzeżeń. Owszem. Nie dość, że trudno mówić o niepodległej Polsce za okupanta niemieckiego, to jeszcze byliśmy pod wpływami Moskwy, a dziś Brukseli. Sam 11 listopada jest przecież dziwną datą, odsyłam do aktualnej „Polonii Christiana” (papierowej), która przypomina o 7 października. Tak więc ta niepodległość nieco naciągana, ale koszulki fajne! Meczyk, biorąc pod uwagę całokształt, jeszcze bardziej! Legia swoimi oprawami tworzy „hasła przewodnie”. To nie jest (przynajmniej nie zawsze) jakiś tam zbitek dwóch słów, tylko motto, które potem towarzyszy. „Boże Chroń Fanatyków” to tylko przykład z przeszłości, a można sięgnąć jeszcze dalej, np. „Każdego dnia dziękuję Bogu, że jestem Legionistą” (no, bo pomyśl o tym jakie dzięki temu są możliwości…). Teraz „United We Stand, Divided We Fall”, które z pewnością będzie nam rozjaśniać nieco czarne chmury, jeśli te znowu nadejdą z powodu kiepskiej gry piłkarzy. Ogólnie – powiew mocy!

(więcej…)


16.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zacznę od ostrzeżenia. Den Haag właśnie przegrał z PSV 0:7. Czaicie, że postawiłem na Den Haag? Chcecie zachować swoje domy, żony…? Nigdy nie słuchajcie mnie w sprawie kuponów! Ile dałbym by zapomnieć…, heh. Pół godziny przed treningiem robię ulubioną zupę… Magda Gessler by zwariowała przy tym miksie smaków! BCAA, jabłczan kreatyny, tyrozyna, beta-alanina. Witaminy, izotonik. Pani Magdo, coś jeszcze…? Gdybym miał takie loki jak ona pewnie jeszcze mocniej przypominałbym fryz Son Goku, a tak czuję jedynie mrowienie na nieco łysawej (i to nie od golenia) już głowie. Nie mam pojęcia, czy to placebo, czy nie… to jest w każdym razie moja jedyna dawka (typowej) chemii. Suplementy, po których pozostaje już tylko koncentracja na wykonaniu poszczególnych zadań. Po tygodniu, po miesiącu złożonym z kilku takich tygodni jestem wyczerpany… Sobotni, niedzielny poranek przyjmuję z miłością, bo w weekendy nie ćwiczę. Przez pilnowanie michy sobotni pączek do porannej kawy jedzony jest w klimacie drukarni z PRLu, „czy oby nikt (mój zeszyt treningowy) nie widzi…”? Tylko ten Den Haag (na fotce piszący te słowa przy graffiti na ich stadionie)… 0:7, eh.

(więcej…)



12.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Być katolikiem to szanować każde życie. Nie wierzę, przestałem wierzyć osobom, które twierdzą, że nie rusza ich palony Żyd w obozie koncentracyjnym. Jeśli nie rusza ich w tym momencie – znaczy to, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanowili, może dopiero na jakiejś „pustyni” by to do nich dotarło. „Najlepsze” są przypadki, gdy ktoś kocha „zwierzątka”, nie da skrzywdzić „kotka”, ale głosi, że zabicie ludzi ze względu na rasę jest „prawem wojny” (kolumbijski reakcjonista Nicolas Gomez Davila mówił, że człowiek współczesny nie ma życia wewnętrznego; pozostają mu zaledwie wewnętrzne konflikty – to chyba jeden z efektów…). Też mógłbym wymyślić równie bestialskie „prawo”, nazwijmy je prawem pachnącego osiedla, które nakazałoby mi usunąć śmierdzieli (koty) z okolic mojego osiedla domków jednorodzinnych, a żeby było efektywnie – jarać je w piecach. Jedynym prawem jest, zgodzicie się, że bardzo moralne i wszechstronne „Nie zabijaj” (bez powodu, lub zbrodniczych powodów nie wymyślaj). To, że nawet na wojnie można być człowiekiem udowodnił szeregowiec Doss (słynny był film Mela Gibsona na podstawie jego historii – obejrzyjcie).

(więcej…)


7.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Mistrz Luksemburga i Słowacji w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Jest to jakieś pocieszenie, ale z drugiej strony jest to również kolejny argument za tym, że piłkarze z polskiej Ekstraklasy są solidnie przepłacani. W którymś momencie PR (wspomagany stadionami na Euro) wyparł jakość sportową… Widzieliśmy to dobitnie podczas meczu Cracovia – Legia, który miał żenujący poziom. Pazdan schodzi z murawy autentycznie zdziwiony, że dostał czerwoną kartkę, gdy pociągnął wychodzącego sam na sam z Cierzniakiem napastnika rywali za koszulkę, Kucharczyk chodzi po boisku z wkurwioną miną… Malarz na ławce. Tak – przerwa im się przyda. Mafia zorganizowała w tym czasie jakąś Ligę Narodów UEFA, nawet nie ogarnąłem, musiałem „guglać”, heh. To nowe oficjalne, międzynarodowe rozgrywki reprezentacji dla wszystkich 55 europejskich federacji krajowych.

(więcej…)


1.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

1 września, czas do szkoły! Tak dzieje się nie tylko w licznych placówkach szkolnych, ale również przy Łazienkowskiej 3, gdzie portugalski szkoleniowiec zaserwował drużynie Legii poprawkowe lekcje… Zobaczymy jaki będzie efekt, bo że fizycznie są dętki to każdy widzi. Crvena Zvezda, z którą Legia nie zagrała dzięki jej „wspaniałym inaczej” piłkarzom, pokazała modernistom z tzw. Red Bull Salzburg co to jest prawdziwy Against Modern Football. AMF w wydaniu… nieoszołomskim, a więc taki sprzeciw wobec modernizmu, który mimo wszystko pozwala cieszyć się ze zwycięstw w wielkich rozgrywkach piłkarskich. Bo my chcemy żeby nasze zespoły wygrywały, tym bardziej jeśli są to największe marki w kraju, jak Legia, czy Red Star Belgrad. My mamy fart, że żyjemy tak – bo umimy, nie jak chytra baba co se zajumała „3 Cytryny”. Ktoś kto nigdy nie wyszedł z przeciętności musi karmić się tym, że „wyniki nie są totalnie ważne” (fakt, są co najmniej drugorzędne, ale…), ja go nawet rozumiem, lecz na szczycie jest inaczej, bo powinniśmy i możemy zdobywać góry! No niestety, jeśli chodzi o Legię i Europę to nie w tym sezonie. Kibice na murawie świętują awans do fazy grupowej LM, piękne, spontaniczne Fuck UEFA w wydaniu serbskim! Co z tego, że zakaz dostaną? W życiu piękne są tylko chwile, albo korzystasz, albo wspomnienia są „takie jakieś nijakie”. A jeśli o Serbach mówimy to pamiętajmy, że Kosowo jest serbskie, a UEFA wspiera terrorystów!

(więcej…)


31.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

To, że krzyczę tu czasem spowodowane jest tym, że poddałem się jakimś namiętnościom – np. politycznym. Głupie…, no ale boli to, co się dzieje. Żyję w mieście i często zapominam cenne nauki ojców pustyni (czy ojców i sióstr ze współczesnych pustyń zakonnych) – ucinaj niektóre obrazy w twojej głowie, bo oszalejesz… Nie nakręcaj się. W ostatnich dniach czytana w naszych kościołach Ewangelia przypomina nam o potrzebie ciągłego czuwania. No właśnie – Boga (raczej) nie będzie interesowało, że adrenalinka miasta nas wciągnęła, albo na tyle nas ono pochłonęło, że zapomnieliśmy o Nim i nauce Jego Syna. Wściekły jestem na politykę, ale muszę pamiętać, że istnieje coś większego, a przede wszystkim powody zła. Powody, które łatwo rozpalić także w sobie… Czuwajmy zatem – jak uczy matka Kościół.

(więcej…)


Lato się kończy – i dobrze… Coraz bliżej do zimy. Czekaj na nią…

(…) Dla mnie Skinheads to Skinheads – nigdy nie dorabiałem do tego skrótów typu NS, NR itd. Brzydziłem się i do tej pory brzydzę się polityką, wiem, że dla wielu osób apolityczność oznacza brak poglądów, ale wg definicji tego słowa ma ono inne znaczenie i nie oznacza wcale braku poglądów – wręcz przeciwnie, dlatego jeśli chodzi o prywatne poglądy – w skrócie jestem autonomicznym nacjonalistą (…).

(…) Czym się te wszystkie młodziki w skórach i kolorowych irokezach różnili od dyskotekowych rówieśników? Niczym. I tu i tu chodziło o zwykłą zabawę, a nie o żaden bunt wymierzony w system. Kapele takie jak Minor Threat, które były głosicielami SXE poza hałaśliwą muzyką miały coś do powiedzenia i uderzyły bezpośrednio w swoje środowisko, przyczyniając się do pozytywnej przemiany w życiu u większości zgromadzonych słuchaczy (…).


27.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Za każdym triumfem kryją się nowe wyzwania – mówił jeden z mistrzów karate. Niedawno Legia grała w Lidze Mistrzów, zarobiła, miała odjeżdżać tej słabej lidze i faktycznie momentami odjeżdżała. Niestety, w obecnym sezonie pozbywamy się złudzeń – banda niekompetentnych osób ponownie doprowadziła do tego, że CWKS znalazł się w punkcie wyjścia. Nie potraktowali sezonu, kolejnych zwyczajnych meczów – jak z Luksemburgiem, jak z Płockiem, jako nowych wyzwań godnych gryzienia murawy, a myśleli że niedawny triumf zrobi na nich robotę. Grzech główny – pycha! No niestety – to prawda, że nikt się przed nami nie położy, tytuł sam się nie wygra, pierwsze rundy eliminacji same się nie przejdą. Legia osiągnęła swoje dno, bo takie porażki u siebie to już dla Warszawy dno, mimo że liga jest do odratowania (tracimy tylko 4 punkty do lidera, przegrała Jagiellonia, Lech…)! Tym… dumniej można było wykrzyczeć na Żylecie Legia To My. Pora rozgrywania meczu była bardzo dobra, ale niestety młyn na derbach Mazowsza prezentował się słabo. Ponura, deszczowa pogoda dopełniała atmosfery pod tytułem „coś się popsuło”. To jednak w takich momentach, na takich meczach człowiek czuje się wiernym kibicem najpiękniejszych barw na świecie! Bo jak Legia dołuje, cieszy się cała Polska – tym bardziej trzeba być razem, a czas zagrania im wszystkim na nosach i tak przyjdzie!

(więcej…)

Strona 1 z 7112345...Ostatnia »