18.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Legia zagrała z Lechem w specjalnych koszulkach na stulecie niepodległości Polski. We wstępie do „DL”23 wspomniałem, że mamy do „100 lat niepodległości” trochę zastrzeżeń. Owszem. Nie dość, że trudno mówić o niepodległej Polsce za okupanta niemieckiego, to jeszcze byliśmy pod wpływami Moskwy, a dziś Brukseli. Sam 11 listopada jest przecież dziwną datą, odsyłam do aktualnej „Polonii Christiana” (papierowej), która przypomina o 7 października. Tak więc ta niepodległość nieco naciągana, ale koszulki fajne! Meczyk, biorąc pod uwagę całokształt, jeszcze bardziej! Legia swoimi oprawami tworzy „hasła przewodnie”. To nie jest (przynajmniej nie zawsze) jakiś tam zbitek dwóch słów, tylko motto, które potem towarzyszy. „Boże Chroń Fanatyków” to tylko przykład z przeszłości, a można sięgnąć jeszcze dalej, np. „Każdego dnia dziękuję Bogu, że jestem Legionistą” (no, bo pomyśl o tym jakie dzięki temu są możliwości…). Teraz „United We Stand, Divided We Fall”, które z pewnością będzie nam rozjaśniać nieco czarne chmury, jeśli te znowu nadejdą z powodu kiepskiej gry piłkarzy. Ogólnie – powiew mocy!

(więcej…)


16.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zacznę od ostrzeżenia. Den Haag właśnie przegrał z PSV 0:7. Czaicie, że postawiłem na Den Haag? Chcecie zachować swoje domy, żony…? Nigdy nie słuchajcie mnie w sprawie kuponów! Ile dałbym by zapomnieć…, heh. Pół godziny przed treningiem robię ulubioną zupę… Magda Gessler by zwariowała przy tym miksie smaków! BCAA, jabłczan kreatyny, tyrozyna, beta-alanina. Witaminy, izotonik. Pani Magdo, coś jeszcze…? Gdybym miał takie loki jak ona pewnie jeszcze mocniej przypominałbym fryz Son Goku, a tak czuję jedynie mrowienie na nieco łysawej (i to nie od golenia) już głowie. Nie mam pojęcia, czy to placebo, czy nie… to jest w każdym razie moja jedyna dawka (typowej) chemii. Suplementy, po których pozostaje już tylko koncentracja na wykonaniu poszczególnych zadań. Po tygodniu, po miesiącu złożonym z kilku takich tygodni jestem wyczerpany… Sobotni, niedzielny poranek przyjmuję z miłością, bo w weekendy nie ćwiczę. Przez pilnowanie michy sobotni pączek do porannej kawy jedzony jest w klimacie drukarni z PRLu, „czy oby nikt (mój zeszyt treningowy) nie widzi…”? Tylko ten Den Haag (na fotce piszący te słowa przy graffiti na ich stadionie)… 0:7, eh.

(więcej…)



12.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Być katolikiem to szanować każde życie. Nie wierzę, przestałem wierzyć osobom, które twierdzą, że nie rusza ich palony Żyd w obozie koncentracyjnym. Jeśli nie rusza ich w tym momencie – znaczy to, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanowili, może dopiero na jakiejś „pustyni” by to do nich dotarło. „Najlepsze” są przypadki, gdy ktoś kocha „zwierzątka”, nie da skrzywdzić „kotka”, ale głosi, że zabicie ludzi ze względu na rasę jest „prawem wojny” (kolumbijski reakcjonista Nicolas Gomez Davila mówił, że człowiek współczesny nie ma życia wewnętrznego; pozostają mu zaledwie wewnętrzne konflikty – to chyba jeden z efektów…). Też mógłbym wymyślić równie bestialskie „prawo”, nazwijmy je prawem pachnącego osiedla, które nakazałoby mi usunąć śmierdzieli (koty) z okolic mojego osiedla domków jednorodzinnych, a żeby było efektywnie – jarać je w piecach. Jedynym prawem jest, zgodzicie się, że bardzo moralne i wszechstronne „Nie zabijaj” (bez powodu, lub zbrodniczych powodów nie wymyślaj). To, że nawet na wojnie można być człowiekiem udowodnił szeregowiec Doss (słynny był film Mela Gibsona na podstawie jego historii – obejrzyjcie).

(więcej…)


7.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Mistrz Luksemburga i Słowacji w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Jest to jakieś pocieszenie, ale z drugiej strony jest to również kolejny argument za tym, że piłkarze z polskiej Ekstraklasy są solidnie przepłacani. W którymś momencie PR (wspomagany stadionami na Euro) wyparł jakość sportową… Widzieliśmy to dobitnie podczas meczu Cracovia – Legia, który miał żenujący poziom. Pazdan schodzi z murawy autentycznie zdziwiony, że dostał czerwoną kartkę, gdy pociągnął wychodzącego sam na sam z Cierzniakiem napastnika rywali za koszulkę, Kucharczyk chodzi po boisku z wkurwioną miną… Malarz na ławce. Tak – przerwa im się przyda. Mafia zorganizowała w tym czasie jakąś Ligę Narodów UEFA, nawet nie ogarnąłem, musiałem „guglać”, heh. To nowe oficjalne, międzynarodowe rozgrywki reprezentacji dla wszystkich 55 europejskich federacji krajowych.

(więcej…)


1.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

1 września, czas do szkoły! Tak dzieje się nie tylko w licznych placówkach szkolnych, ale również przy Łazienkowskiej 3, gdzie portugalski szkoleniowiec zaserwował drużynie Legii poprawkowe lekcje… Zobaczymy jaki będzie efekt, bo że fizycznie są dętki to każdy widzi. Crvena Zvezda, z którą Legia nie zagrała dzięki jej „wspaniałym inaczej” piłkarzom, pokazała modernistom z tzw. Red Bull Salzburg co to jest prawdziwy Against Modern Football. AMF w wydaniu… nieoszołomskim, a więc taki sprzeciw wobec modernizmu, który mimo wszystko pozwala cieszyć się ze zwycięstw w wielkich rozgrywkach piłkarskich. Bo my chcemy żeby nasze zespoły wygrywały, tym bardziej jeśli są to największe marki w kraju, jak Legia, czy Red Star Belgrad. My mamy fart, że żyjemy tak – bo umimy, nie jak chytra baba co se zajumała „3 Cytryny”. Ktoś kto nigdy nie wyszedł z przeciętności musi karmić się tym, że „wyniki nie są totalnie ważne” (fakt, są co najmniej drugorzędne, ale…), ja go nawet rozumiem, lecz na szczycie jest inaczej, bo powinniśmy i możemy zdobywać góry! No niestety, jeśli chodzi o Legię i Europę to nie w tym sezonie. Kibice na murawie świętują awans do fazy grupowej LM, piękne, spontaniczne Fuck UEFA w wydaniu serbskim! Co z tego, że zakaz dostaną? W życiu piękne są tylko chwile, albo korzystasz, albo wspomnienia są „takie jakieś nijakie”. A jeśli o Serbach mówimy to pamiętajmy, że Kosowo jest serbskie, a UEFA wspiera terrorystów!

(więcej…)


31.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

To, że krzyczę tu czasem spowodowane jest tym, że poddałem się jakimś namiętnościom – np. politycznym. Głupie…, no ale boli to, co się dzieje. Żyję w mieście i często zapominam cenne nauki ojców pustyni (czy ojców i sióstr ze współczesnych pustyń zakonnych) – ucinaj niektóre obrazy w twojej głowie, bo oszalejesz… Nie nakręcaj się. W ostatnich dniach czytana w naszych kościołach Ewangelia przypomina nam o potrzebie ciągłego czuwania. No właśnie – Boga (raczej) nie będzie interesowało, że adrenalinka miasta nas wciągnęła, albo na tyle nas ono pochłonęło, że zapomnieliśmy o Nim i nauce Jego Syna. Wściekły jestem na politykę, ale muszę pamiętać, że istnieje coś większego, a przede wszystkim powody zła. Powody, które łatwo rozpalić także w sobie… Czuwajmy zatem – jak uczy matka Kościół.

(więcej…)


Lato się kończy – i dobrze… Coraz bliżej do zimy. Czekaj na nią…

(…) Dla mnie Skinheads to Skinheads – nigdy nie dorabiałem do tego skrótów typu NS, NR itd. Brzydziłem się i do tej pory brzydzę się polityką, wiem, że dla wielu osób apolityczność oznacza brak poglądów, ale wg definicji tego słowa ma ono inne znaczenie i nie oznacza wcale braku poglądów – wręcz przeciwnie, dlatego jeśli chodzi o prywatne poglądy – w skrócie jestem autonomicznym nacjonalistą (…).

(…) Czym się te wszystkie młodziki w skórach i kolorowych irokezach różnili od dyskotekowych rówieśników? Niczym. I tu i tu chodziło o zwykłą zabawę, a nie o żaden bunt wymierzony w system. Kapele takie jak Minor Threat, które były głosicielami SXE poza hałaśliwą muzyką miały coś do powiedzenia i uderzyły bezpośrednio w swoje środowisko, przyczyniając się do pozytywnej przemiany w życiu u większości zgromadzonych słuchaczy (…).


27.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Za każdym triumfem kryją się nowe wyzwania – mówił jeden z mistrzów karate. Niedawno Legia grała w Lidze Mistrzów, zarobiła, miała odjeżdżać tej słabej lidze i faktycznie momentami odjeżdżała. Niestety, w obecnym sezonie pozbywamy się złudzeń – banda niekompetentnych osób ponownie doprowadziła do tego, że CWKS znalazł się w punkcie wyjścia. Nie potraktowali sezonu, kolejnych zwyczajnych meczów – jak z Luksemburgiem, jak z Płockiem, jako nowych wyzwań godnych gryzienia murawy, a myśleli że niedawny triumf zrobi na nich robotę. Grzech główny – pycha! No niestety – to prawda, że nikt się przed nami nie położy, tytuł sam się nie wygra, pierwsze rundy eliminacji same się nie przejdą. Legia osiągnęła swoje dno, bo takie porażki u siebie to już dla Warszawy dno, mimo że liga jest do odratowania (tracimy tylko 4 punkty do lidera, przegrała Jagiellonia, Lech…)! Tym… dumniej można było wykrzyczeć na Żylecie Legia To My. Pora rozgrywania meczu była bardzo dobra, ale niestety młyn na derbach Mazowsza prezentował się słabo. Ponura, deszczowa pogoda dopełniała atmosfery pod tytułem „coś się popsuło”. To jednak w takich momentach, na takich meczach człowiek czuje się wiernym kibicem najpiękniejszych barw na świecie! Bo jak Legia dołuje, cieszy się cała Polska – tym bardziej trzeba być razem, a czas zagrania im wszystkim na nosach i tak przyjdzie!

(więcej…)


24.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Możesz wybrać się zdobywać świat, oglądać najpiękniejsze jego zakamarki, ustatkować się, albo zagłębiać myśli filozofów i innych rozkminiaczy – to generalnie super, ale i tak nic nie zastąpi Ci „KURWA jako przecinka” po nieudanej akcji Twojego zespołu. Ludzie budują te swoje wieże Babel, a szczęśliwi Ci, których jara bubel w postaci naszej szarej kopanej. Dzień meczowy nie byłby tym samym dniem meczowym, gdyby na stadionie nie istniała niezależna trybuna dla kiboli. Dzień meczowy to kulminacja wolności, która istnieje jeszcze w czasach inwigilacji i planowania wszystkiego wzdłuż i wszerz. Weźmy taką Anglię, która ma super ligę, ale każdy kto tam był opowiada o panoszących się wszędzie stewardach, braku niezależności i teatralnych oklaskach. Czy to taka sama radość nachlać się przed meczem w pubie jak bycie w samym środku ultra-kotła (nie mylić z Lechem) na sektorze? No oczywiście, że to już całkiem coś innego… Niezależna trybuna wyraża prawdę o piłkarzach (Żyleta na Legia – Zagłębie), niezależna trybuna wyraża prawdę o polityce (Hutnik Warszawa na meczu z Drukarzem). Wielu ludzi chce nam zamalować oczy na tęczowo. Chrońmy swojej niezależności.

(więcej…)


22.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

W Trnavie wpierdol był, w Luksemburgu też, czy wam nie jest wstyd? Co to kurwa jest? – śpiewano w niedzielę w rytm „Nie poddawaj się…”. Kopacze ledwo wygrali z beniaminkiem, ale co rusz mieli przypominane, że trzeba było wygrać w Luksemburgu, bo teraz nieprędko zasłużą na brawa wymagającej warszawskiej publiczności. Bo co oznacza takie zwycięstwo jak z Zagłębiem…? Kolejny ślimaczy kroczek do europejskich pucharów za rok, na które ponownie Mistrz Polski (o ile obronimy tytuł…) nie będzie przygotowany… „Za rok będzie lepiej” – będą nas zbywać, „musisz być wierny” – a nie jesteśmy? Pamiętajmy, że każda prawdziwa miłość polega również na mówieniu trudnych słów, a nie na bezstresowym wychowaniu. Stadion sugerował też piłkarzom, że można cwanie załatwić sobie „wolne (od grania) czwartki”, a i tak zbyt wiele zarabiać, ot – chujowy pomysł na życie, jak świadek koronny… Piłkarze Wojskowych są w tak słabej formie, że naprawdę ciekawi mnie wynik meczu w czekającym nas Pucharze z Chojniczanką. Wszak bracia z Sosnowca rzutem na taśmę awansowali do Ekstraklasy i mają zazwyczaj duży problem, by coś w niej póki co ugrać. Chojnice to solidny pierwszoligowiec, więc bój się Miodulski…

(więcej…)


18.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

„Wejście smoka” – tak można szyderczo nazwać debiut portugalskiego szkoleniowca w stołecznej drużynie i jego wjazd na murawę. Co ciekawe, Legia ponownie nie wyszła na mecz w pierwszej połowie – jak przeciwko Lechii Gdańsk u siebie. Tyle, że mistrz Luksemburga, heh, był zabójczo skuteczny (trudno nie być przy takim błędzie jak Pazdana…) i po chwili było 2-0 dla rywali. Legia łaskawie wróciła w drugiej odsłonie, ale nie starczyło czasu i masz… Kompromitacja gotowa. Nie wierzyłem, że po raz drugi z nimi nie wygrają, tak na marginesie był to jedyny mecz, który nie wszedł mi na kuponie z sześcioma spotkaniami Ligi Europejskiej. Miodulski przyznał się do błędów, po czym stwierdził, że zatrudnił trenera z charyzmą. Tylko w jaką stronę ta charyzma działa, bo póki co Portugalczyk nie popisał się zachowaniem i wypowiedzią po meczu w Luksemburgu. Charyzmę by pokazał, gdyby ich na dzień dobry opierdzielił i doszedł do tego czemu wychodzą niezmobilizowani na pierwsze połowy meczów. Ale jeszcze żałośniejsi od drużyny są ci, których kluby nigdy nawet nie grały w pucharach, a teraz prześcigają się w produkowaniu memów o Legii. Pamiętajcie, że zagraniczne stadiony to wy widzicie, ale na wczasach w Chorwacji… Legia Mistrz! Będzie lepiej, bo gorzej być nie może…

(więcej…)


12.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio pisałem zdenerwowany trailerem filmu Smarzowskiego „Kler”, który będzie miał swoją premierę we wrześniu, ale wziąłem dwa głębokie oddechy i szukałem spojrzenia na ten tytuł z innej strony – bardziej pozytywnej. Może do kogoś z hierarchów coś trafi? Widziałem wiele filmów Smarzowskiego, który znany jest z bezkompromisowego rozprawiania się z tematem (dlatego łatwo mi zgadnąć co znajdę w „Klerze”…), czy to Wołynia, czy alkoholizmu, czy polskiej policji. Robi hajs takim podejściem do sztuki filmowej, nie wiem jak z innymi pobudkami w jego wnętrzu, czy czuje jakąś misję nawracania danych środowisk – możliwe, nawet Vega twierdzi, że jego jakby nie patrzeć obleśne obrazy mają służyć dobru… W „DL”23 pisałem, że wątpliwy jest taki finał jego twórczości, bo większość widzów nie myśli zbyt głęboko i załapie raczej negatywne inspiracje, np. będzie gadać do kobiet jak Strachu, heh, co po reakcjach na sali kinowej nie uważam za przesadzony wniosek… Podobnie może być z „Klerem”, czyli nawet jeśli Smarzowski ma dobre chęci – np. zmusić sam Kościół, by zechciał widzieć ogrom grzechu i upadłych księży w swoich szeregach, obawiam się, że to co złe – to pozostanie złe, a na filmie ucierpią dobrzy duchowni, których uważam, że jest zdecydowana większość (wystarczy uczciwie się rozejrzeć i ich posłuchać, poobserwować – nie zaś skupić się na jakimś jednym wiejskim proboszczu, który ma 70 lat i chodzi pijany). „Kler” obejrzę, ale jakiej kumulacji grzechów Kościoła by mi nie pokazał – i tak będę szerzył wiarę, jak kibice z Chorwacji na zdjęciu obok. Pozostaje modlić się za upadłych księży, aby nawrócili się i godnie świadczyli o Chrystusie, naszym Panu.

(więcej…)


9.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Smarzowski wypuści „Kler”, który zapewne będzie pożywką dla nałogowo wściekłych na „czarną mafię”. Oczywiście film nie pokaże dobrych stron Kościoła, lecz wystarczy, by patrzeć na księży jak na wrogów… Krzywonos mówi o kibicach Legii, że „faszyści składają kwiaty”. Pink Floyd przyjeżdża na koncert do Polski i robi tu opartą na mainstreamowych stereotypach manifestację polityczną w koszulce z napisem „KOD”… Odbyła się nowa edycja Brudstoku, po którym została masa zdjęć paradujących golasów. Jeden z dużych proKODziarskich portali jest oburzony, ale nie dlatego, że ludzie pokazują swoje genitalia publicznie i robią z tego manifest („kler” jest przeciwny, a to kler, co?) tylko ostrzegają, że dzisiaj… pracodawcy sprawdzają portale społecznościowe i trzeba uważać latając z fiutem na zewnątrz, bo dobre CV może wtedy nie wystarczyć! Rzygać się chce od prasówki, a tak pięknie było w ciszy i spokoju, gdzieś na zadupiu. Foto obok: Grzegorz Skowronek/Agencja Gazeta. „Kler” to tylko przetargi robi i ukrywa zboków, a u Owsiaka wolni ludzie na waleta biegają i jest git!

(więcej…)


5.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Gdzie byli wczoraj Powstańcy…? Na Łazienkowskiej. Kibice Legii ponownie godnie uczcili tamte wydarzenia, puszczając w świat pamięć o tym, że ludzie ludziom zgotowali ten los (swoją drogą, osobiście „Medalionów” nie lubię). Pamięć o tym, by – delikatnie mówiąc – uważać z ideami, bo mogą one zaprowadzić ludzi i miasta na cmentarz… Zresztą Łazienkowska 3 miała tego dnia różnego typu gości, co uczyniło mecz z Lechią ciekawym. Pomiędzy tym wszystkim biegali sobie piłkarze – ci z Gdańska, którzy rzucili się na Mistrza Polski, a także ci z Warszawy, którzy do 30 minuty wyglądali jakby obudzono ich o 3:00 w nocy i nagle – z partyzanta, nie wiadomo czemu – kazano im grać w piłkę nożną. Wracając jednak do obrazka z sektorówki na Żylecie, bo się wzruszyłem… Tyle Wam wrzucam „szkoły ciszy” – sztuka, zakony, zachody słońca… Prawda – piękne to. Jednak czytając swoje relacje z tych miejsc zauważam, że na każdej z wycieczek, pod koniec, włącza się tęsknota do blokowiska… Do hałasu, do historii pokruszonego bruku… To tu powstały inspiracje do projektów, a najbardziej pamiętam te chwile, gdy skakała adrenalina, a nie gdy promyki znikały za chmurami… Piękne niebo jest tylko tłem do bogactwa życiowych doświadczeń, to do tego nieba unosi się czarny dym wojny i świecy dymnej. Tak sobie myślę, że trzeba po prostu umieć dostrzec piękno – i w naturze i w kulturze ulic, w tym jak wkurwieni ludzie walczą o swoje (w zakładach pracy, przy kasach stadionów, w okopach burzonej Stolicy…). Piękno obrazów, piękno siniaków, tak – Polskie męczeństwo, wbrew trendom, też uważam za piękne, dlatego krzyczę cześć i chwała bohaterom. Tak jak w „Kochanku wielkiej niedźwiedzicy”, myślałem sobie nie raz: jakie piękne gwiazdy na tym niebie…, ale one nie wystarczą, bo zaraz trzeba spuścić wzrok i iść dalej… Wszystko się zgadza. Najgorsi w tym wszystkim… w blokowiskach, w innych pięknościach (nawet natury) są pojedynczy ludzie. Naród wspaniały tylko ludzie kurwy. Wspaniały świat i pasje, tylko ludzie zawodzą – ja też… Na szczęście te wielkie rzeczy, o których napisałem, przysłaniają nas, małych…

(więcej…)

Strona 1 z 7112345...Ostatnia »