1.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

1 września, czas do szkoły! Tak dzieje się nie tylko w licznych placówkach szkolnych, ale również przy Łazienkowskiej 3, gdzie portugalski szkoleniowiec zaserwował drużynie Legii poprawkowe lekcje… Zobaczymy jaki będzie efekt, bo że fizycznie są dętki to każdy widzi. Crvena Zvezda, z którą Legia nie zagrała dzięki jej „wspaniałym inaczej” piłkarzom, pokazała modernistom z tzw. Red Bull Salzburg co to jest prawdziwy Against Modern Football. AMF w wydaniu… nieoszołomskim, a więc taki sprzeciw wobec modernizmu, który mimo wszystko pozwala cieszyć się ze zwycięstw w wielkich rozgrywkach piłkarskich. Bo my chcemy żeby nasze zespoły wygrywały, tym bardziej jeśli są to największe marki w kraju, jak Legia, czy Red Star Belgrad. My mamy fart, że żyjemy tak – bo umimy, nie jak chytra baba co se zajumała „3 Cytryny”. Ktoś kto nigdy nie wyszedł z przeciętności musi karmić się tym, że „wyniki nie są totalnie ważne” (fakt, są co najmniej drugorzędne, ale…), ja go nawet rozumiem, lecz na szczycie jest inaczej, bo powinniśmy i możemy zdobywać góry! No niestety, jeśli chodzi o Legię i Europę to nie w tym sezonie. Kibice na murawie świętują awans do fazy grupowej LM, piękne, spontaniczne Fuck UEFA w wydaniu serbskim! Co z tego, że zakaz dostaną? W życiu piękne są tylko chwile, albo korzystasz, albo wspomnienia są „takie jakieś nijakie”. A jeśli o Serbach mówimy to pamiętajmy, że Kosowo jest serbskie, a UEFA wspiera terrorystów!

(więcej…)


31.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

To, że krzyczę tu czasem spowodowane jest tym, że poddałem się jakimś namiętnościom – np. politycznym. Głupie…, no ale boli to, co się dzieje. Żyję w mieście i często zapominam cenne nauki ojców pustyni (czy ojców i sióstr ze współczesnych pustyń zakonnych) – ucinaj niektóre obrazy w twojej głowie, bo oszalejesz… Nie nakręcaj się. W ostatnich dniach czytana w naszych kościołach Ewangelia przypomina nam o potrzebie ciągłego czuwania. No właśnie – Boga (raczej) nie będzie interesowało, że adrenalinka miasta nas wciągnęła, albo na tyle nas ono pochłonęło, że zapomnieliśmy o Nim i nauce Jego Syna. Wściekły jestem na politykę, ale muszę pamiętać, że istnieje coś większego, a przede wszystkim powody zła. Powody, które łatwo rozpalić także w sobie… Czuwajmy zatem – jak uczy matka Kościół.

(więcej…)


Lato się kończy – i dobrze… Coraz bliżej do zimy. Czekaj na nią…

(…) Dla mnie Skinheads to Skinheads – nigdy nie dorabiałem do tego skrótów typu NS, NR itd. Brzydziłem się i do tej pory brzydzę się polityką, wiem, że dla wielu osób apolityczność oznacza brak poglądów, ale wg definicji tego słowa ma ono inne znaczenie i nie oznacza wcale braku poglądów – wręcz przeciwnie, dlatego jeśli chodzi o prywatne poglądy – w skrócie jestem autonomicznym nacjonalistą (…).

(…) Czym się te wszystkie młodziki w skórach i kolorowych irokezach różnili od dyskotekowych rówieśników? Niczym. I tu i tu chodziło o zwykłą zabawę, a nie o żaden bunt wymierzony w system. Kapele takie jak Minor Threat, które były głosicielami SXE poza hałaśliwą muzyką miały coś do powiedzenia i uderzyły bezpośrednio w swoje środowisko, przyczyniając się do pozytywnej przemiany w życiu u większości zgromadzonych słuchaczy (…).


27.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Za każdym triumfem kryją się nowe wyzwania – mówił jeden z mistrzów karate. Niedawno Legia grała w Lidze Mistrzów, zarobiła, miała odjeżdżać tej słabej lidze i faktycznie momentami odjeżdżała. Niestety, w obecnym sezonie pozbywamy się złudzeń – banda niekompetentnych osób ponownie doprowadziła do tego, że CWKS znalazł się w punkcie wyjścia. Nie potraktowali sezonu, kolejnych zwyczajnych meczów – jak z Luksemburgiem, jak z Płockiem, jako nowych wyzwań godnych gryzienia murawy, a myśleli że niedawny triumf zrobi na nich robotę. Grzech główny – pycha! No niestety – to prawda, że nikt się przed nami nie położy, tytuł sam się nie wygra, pierwsze rundy eliminacji same się nie przejdą. Legia osiągnęła swoje dno, bo takie porażki u siebie to już dla Warszawy dno, mimo że liga jest do odratowania (tracimy tylko 4 punkty do lidera, przegrała Jagiellonia, Lech…)! Tym… dumniej można było wykrzyczeć na Żylecie Legia To My. Pora rozgrywania meczu była bardzo dobra, ale niestety młyn na derbach Mazowsza prezentował się słabo. Ponura, deszczowa pogoda dopełniała atmosfery pod tytułem „coś się popsuło”. To jednak w takich momentach, na takich meczach człowiek czuje się wiernym kibicem najpiękniejszych barw na świecie! Bo jak Legia dołuje, cieszy się cała Polska – tym bardziej trzeba być razem, a czas zagrania im wszystkim na nosach i tak przyjdzie!

(więcej…)


24.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Możesz wybrać się zdobywać świat, oglądać najpiękniejsze jego zakamarki, ustatkować się, albo zagłębiać myśli filozofów i innych rozkminiaczy – to generalnie super, ale i tak nic nie zastąpi Ci „KURWA jako przecinka” po nieudanej akcji Twojego zespołu. Ludzie budują te swoje wieże Babel, a szczęśliwi Ci, których jara bubel w postaci naszej szarej kopanej. Dzień meczowy nie byłby tym samym dniem meczowym, gdyby na stadionie nie istniała niezależna trybuna dla kiboli. Dzień meczowy to kulminacja wolności, która istnieje jeszcze w czasach inwigilacji i planowania wszystkiego wzdłuż i wszerz. Weźmy taką Anglię, która ma super ligę, ale każdy kto tam był opowiada o panoszących się wszędzie stewardach, braku niezależności i teatralnych oklaskach. Czy to taka sama radość nachlać się przed meczem w pubie jak bycie w samym środku ultra-kotła (nie mylić z Lechem) na sektorze? No oczywiście, że to już całkiem coś innego… Niezależna trybuna wyraża prawdę o piłkarzach (Żyleta na Legia – Zagłębie), niezależna trybuna wyraża prawdę o polityce (Hutnik Warszawa na meczu z Drukarzem). Wielu ludzi chce nam zamalować oczy na tęczowo. Chrońmy swojej niezależności.

(więcej…)


22.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

W Trnavie wpierdol był, w Luksemburgu też, czy wam nie jest wstyd? Co to kurwa jest? – śpiewano w niedzielę w rytm „Nie poddawaj się…”. Kopacze ledwo wygrali z beniaminkiem, ale co rusz mieli przypominane, że trzeba było wygrać w Luksemburgu, bo teraz nieprędko zasłużą na brawa wymagającej warszawskiej publiczności. Bo co oznacza takie zwycięstwo jak z Zagłębiem…? Kolejny ślimaczy kroczek do europejskich pucharów za rok, na które ponownie Mistrz Polski (o ile obronimy tytuł…) nie będzie przygotowany… „Za rok będzie lepiej” – będą nas zbywać, „musisz być wierny” – a nie jesteśmy? Pamiętajmy, że każda prawdziwa miłość polega również na mówieniu trudnych słów, a nie na bezstresowym wychowaniu. Stadion sugerował też piłkarzom, że można cwanie załatwić sobie „wolne (od grania) czwartki”, a i tak zbyt wiele zarabiać, ot – chujowy pomysł na życie, jak świadek koronny… Piłkarze Wojskowych są w tak słabej formie, że naprawdę ciekawi mnie wynik meczu w czekającym nas Pucharze z Chojniczanką. Wszak bracia z Sosnowca rzutem na taśmę awansowali do Ekstraklasy i mają zazwyczaj duży problem, by coś w niej póki co ugrać. Chojnice to solidny pierwszoligowiec, więc bój się Miodulski…

(więcej…)


18.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

„Wejście smoka” – tak można szyderczo nazwać debiut portugalskiego szkoleniowca w stołecznej drużynie i jego wjazd na murawę. Co ciekawe, Legia ponownie nie wyszła na mecz w pierwszej połowie – jak przeciwko Lechii Gdańsk u siebie. Tyle, że mistrz Luksemburga, heh, był zabójczo skuteczny (trudno nie być przy takim błędzie jak Pazdana…) i po chwili było 2-0 dla rywali. Legia łaskawie wróciła w drugiej odsłonie, ale nie starczyło czasu i masz… Kompromitacja gotowa. Nie wierzyłem, że po raz drugi z nimi nie wygrają, tak na marginesie był to jedyny mecz, który nie wszedł mi na kuponie z sześcioma spotkaniami Ligi Europejskiej. Miodulski przyznał się do błędów, po czym stwierdził, że zatrudnił trenera z charyzmą. Tylko w jaką stronę ta charyzma działa, bo póki co Portugalczyk nie popisał się zachowaniem i wypowiedzią po meczu w Luksemburgu. Charyzmę by pokazał, gdyby ich na dzień dobry opierdzielił i doszedł do tego czemu wychodzą niezmobilizowani na pierwsze połowy meczów. Ale jeszcze żałośniejsi od drużyny są ci, których kluby nigdy nawet nie grały w pucharach, a teraz prześcigają się w produkowaniu memów o Legii. Pamiętajcie, że zagraniczne stadiony to wy widzicie, ale na wczasach w Chorwacji… Legia Mistrz! Będzie lepiej, bo gorzej być nie może…

(więcej…)


12.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio pisałem zdenerwowany trailerem filmu Smarzowskiego „Kler”, który będzie miał swoją premierę we wrześniu, ale wziąłem dwa głębokie oddechy i szukałem spojrzenia na ten tytuł z innej strony – bardziej pozytywnej. Może do kogoś z hierarchów coś trafi? Widziałem wiele filmów Smarzowskiego, który znany jest z bezkompromisowego rozprawiania się z tematem (dlatego łatwo mi zgadnąć co znajdę w „Klerze”…), czy to Wołynia, czy alkoholizmu, czy polskiej policji. Robi hajs takim podejściem do sztuki filmowej, nie wiem jak z innymi pobudkami w jego wnętrzu, czy czuje jakąś misję nawracania danych środowisk – możliwe, nawet Vega twierdzi, że jego jakby nie patrzeć obleśne obrazy mają służyć dobru… W „DL”23 pisałem, że wątpliwy jest taki finał jego twórczości, bo większość widzów nie myśli zbyt głęboko i załapie raczej negatywne inspiracje, np. będzie gadać do kobiet jak Strachu, heh, co po reakcjach na sali kinowej nie uważam za przesadzony wniosek… Podobnie może być z „Klerem”, czyli nawet jeśli Smarzowski ma dobre chęci – np. zmusić sam Kościół, by zechciał widzieć ogrom grzechu i upadłych księży w swoich szeregach, obawiam się, że to co złe – to pozostanie złe, a na filmie ucierpią dobrzy duchowni, których uważam, że jest zdecydowana większość (wystarczy uczciwie się rozejrzeć i ich posłuchać, poobserwować – nie zaś skupić się na jakimś jednym wiejskim proboszczu, który ma 70 lat i chodzi pijany). „Kler” obejrzę, ale jakiej kumulacji grzechów Kościoła by mi nie pokazał – i tak będę szerzył wiarę, jak kibice z Chorwacji na zdjęciu obok. Pozostaje modlić się za upadłych księży, aby nawrócili się i godnie świadczyli o Chrystusie, naszym Panu.

(więcej…)


9.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Smarzowski wypuści „Kler”, który zapewne będzie pożywką dla nałogowo wściekłych na „czarną mafię”. Oczywiście film nie pokaże dobrych stron Kościoła, lecz wystarczy, by patrzeć na księży jak na wrogów… Krzywonos mówi o kibicach Legii, że „faszyści składają kwiaty”. Pink Floyd przyjeżdża na koncert do Polski i robi tu opartą na mainstreamowych stereotypach manifestację polityczną w koszulce z napisem „KOD”… Odbyła się nowa edycja Brudstoku, po którym została masa zdjęć paradujących golasów. Jeden z dużych proKODziarskich portali jest oburzony, ale nie dlatego, że ludzie pokazują swoje genitalia publicznie i robią z tego manifest („kler” jest przeciwny, a to kler, co?) tylko ostrzegają, że dzisiaj… pracodawcy sprawdzają portale społecznościowe i trzeba uważać latając z fiutem na zewnątrz, bo dobre CV może wtedy nie wystarczyć! Rzygać się chce od prasówki, a tak pięknie było w ciszy i spokoju, gdzieś na zadupiu. Foto obok: Grzegorz Skowronek/Agencja Gazeta. „Kler” to tylko przetargi robi i ukrywa zboków, a u Owsiaka wolni ludzie na waleta biegają i jest git!

(więcej…)


5.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Gdzie byli wczoraj Powstańcy…? Na Łazienkowskiej. Kibice Legii ponownie godnie uczcili tamte wydarzenia, puszczając w świat pamięć o tym, że ludzie ludziom zgotowali ten los (swoją drogą, osobiście „Medalionów” nie lubię). Pamięć o tym, by – delikatnie mówiąc – uważać z ideami, bo mogą one zaprowadzić ludzi i miasta na cmentarz… Zresztą Łazienkowska 3 miała tego dnia różnego typu gości, co uczyniło mecz z Lechią ciekawym. Pomiędzy tym wszystkim biegali sobie piłkarze – ci z Gdańska, którzy rzucili się na Mistrza Polski, a także ci z Warszawy, którzy do 30 minuty wyglądali jakby obudzono ich o 3:00 w nocy i nagle – z partyzanta, nie wiadomo czemu – kazano im grać w piłkę nożną. Wracając jednak do obrazka z sektorówki na Żylecie, bo się wzruszyłem… Tyle Wam wrzucam „szkoły ciszy” – sztuka, zakony, zachody słońca… Prawda – piękne to. Jednak czytając swoje relacje z tych miejsc zauważam, że na każdej z wycieczek, pod koniec, włącza się tęsknota do blokowiska… Do hałasu, do historii pokruszonego bruku… To tu powstały inspiracje do projektów, a najbardziej pamiętam te chwile, gdy skakała adrenalina, a nie gdy promyki znikały za chmurami… Piękne niebo jest tylko tłem do bogactwa życiowych doświadczeń, to do tego nieba unosi się czarny dym wojny i świecy dymnej. Tak sobie myślę, że trzeba po prostu umieć dostrzec piękno – i w naturze i w kulturze ulic, w tym jak wkurwieni ludzie walczą o swoje (w zakładach pracy, przy kasach stadionów, w okopach burzonej Stolicy…). Piękno obrazów, piękno siniaków, tak – Polskie męczeństwo, wbrew trendom, też uważam za piękne, dlatego krzyczę cześć i chwała bohaterom. Tak jak w „Kochanku wielkiej niedźwiedzicy”, myślałem sobie nie raz: jakie piękne gwiazdy na tym niebie…, ale one nie wystarczą, bo zaraz trzeba spuścić wzrok i iść dalej… Wszystko się zgadza. Najgorsi w tym wszystkim… w blokowiskach, w innych pięknościach (nawet natury) są pojedynczy ludzie. Naród wspaniały tylko ludzie kurwy. Wspaniały świat i pasje, tylko ludzie zawodzą – ja też… Na szczęście te wielkie rzeczy, o których napisałem, przysłaniają nas, małych…

(więcej…)


4.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

„Zegarek miał 7 melodyjek”… i co nam kurde z tego było w latach 90tych, że miał i grał…? W każdym razie jest pewien typ zajęcia sobie głowy i czasu – pogoń za nowinkami, chociaż większość jest całkowicie zbędna nie tylko do życia, ale do czegokolwiek sensownego. Ja wolę myśleć… chociaż to może też bezsensowne…? No to dzisiaj taka melodyjka… Dlaczego jednoznacznie nie krytykuję ruchu chuligańskiego (będąc katolikiem) jako złego? Bóg pisze prosto na liniach krzywych – to słynne zdanie Paula Claudela o tym, że Bóg pisze prosto po krzywych ścieżkach ludzkiego życia, a ksiądz Jan Twardowski napisał przecież, że jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Nie wiem do czego prowadzi kogoś życie po grzechu pierworodnym…, nie wiem jaka jest jego historia (skąd przyszedł)…, gdzie się znajdzie…, na ile łap spadnie… i komu w danym środowisku pomoże (mając specyficzny autorytet). Dzisiaj idę sobie do kościoła, w normalnych ciuchach, z obrączką na palcu i nawet mam na nową książkę w kieszeni. Mijam pijanego, mijam brudną osobę… może to ja, kiedyś…? Byłem przecież pijany, śmierdzący też, bo uciekałem za małolata na mecze z domu, nie było mnie jak dobrze pamiętam nawet po tydzień czasu – dnia ostatniego to był już jedynie obraz nędzy i rozpaczy. – Przepraszam, ma pan może papierosa? – pytałem dorosłych wyglądających na przeciętnych, jak ja dzisiaj. A jak z jednego Marszu wracałem? Jak żul, z obandażowaną głową i na bluzie w listopadzie… Piszesz prosto na liniach krzywych – wiem. Myślę o tym kiedy patrzę wstecz (Tworzywo). Ideał…? To pogoń jest za wiatrem… Wieje nad moim miastem… (również zespół Tworzywo…). Spokojnie z tym ocenianiem, prawdziwa mądrość nie zna radykalnych cięć. A każdy niby nienaruszalny kodeks bywa siedliskiem hipokryzji – jak w arcydziele kina japońskiego „Harakiri” (1962).

(więcej…)


21.07.18 „O wszystkim i o niczym”.

Obejrzałem „Pokot” Agnieszki Holland…, dopiero teraz, bo to nazwisko nie kojarzy mi się dobrze pod żadnym względem. Tu jednak chodzi o zwierzęta, o ich obronę, więc rzuciłem okiem. Oczywiście, jak to liberałowie, wrzucili do koszyczka z winnymi m.in. Kościół, tworząc z ciekawego pomysłu typową mainstreamową papkę, ale o scenariuszu Olgi Tokarczuk wypowiem się, obszerniej, innym razem… W każdym razie warto poruszać te tematy i działać, bo w imię ZYSKU (nie Boga, czy Kościoła…) zabijane są w bestialski sposób żywe istoty. Sam nie jestem, ale szanuję wegetarian i rozumiem Wasz protest. Człowiek bywa podły. Na szczęście nie każdy człowiek…

(więcej…)


20.07.18 „O wszystkim i o niczym”.

Sens demokracji i sprawianie pozoru, że obywatele mają na coś tu wpływ doskonale obrazuje m.in. to, co obecnie dzieje się z głośnym (kiedyś) Brexitem. Ciekawe…, jak siedemsetny sezon „Homeland”… Logiczne… jak pokojowa Nagroda Nobla dla Baracka Obamy… Jeden wielki, kurna, kit. Słowiański Bruce Lee powinien wjechać i rozwalić to z kopyta. „(…) Dylemat moralny jak zwykle waha się między wiadrem popcornu i kijem bejsbolowym (…)” – pisał Tommy, naczelny zina „Antisocial” w ostatnim wydaniu papierowym tego tytułu (recenzowanym zresztą na e-„DL”). Olać, czy brać sprawy w swoje ręce…? Wielu facetów kochających swoją Ojczyznę ma podobne dylematy, zazwyczaj kończą się one na zajęciu się małą Ojczyzną, czyli rodziną… Niestety, potencjał ciągle jest marnowany. Wiele mówi się o tym, że Polaków ogłupiano alkoholem, a na dochodach z monopolu opierał się budżet PRLu… Pijane społeczeństwo jest dla państwa łatwiejsze w kontrolowaniu, to już wiemy. Niestety, elita ulicy XXI wieku pogrążona w interesach również jest – mimo, iż ścigana przez organy – dla władzy najwyższej wygodna, bo nie wychyli się zbytnio, a właściwie nie zaryzykuje wyroku dla spraw Ojczyzny (dla pieniędzy ryzykuje co dnia, więc nie mówcie mi o noszeniu koszulki, lub udziale w jednej manifestacji rocznie). Sami wiecie… świat jest po prostu wkurwiający, ulica niejednoznaczna, a bezradność frustrująca. Hadzaaa!

(więcej…)


18.07.18 „O wszystkim i o niczym”.

Grzesiuk pisał: Życie towarzyskie koncentrowało się na ulicy. Wieczorem ludzie stali grupkami na chodnikach, omawiając wypadki dnia i obmawiając swych bliźnich. Ostatnio obmawiamy głównie reprezentację Polski w piłkę. Piękne chwile Chorwatów, dla kontrastu nasze orły, które wrzucały żałosne focie z wakacji, a „palec w dupę” prawie pobił pamiętny „palec w dupę” Arboledy z Lecha. Dobrze, że już zaczęli kopać w klubach… 3-5-2 to ostatnio najpopularniejsze cyfry powtarzane w związku z Legią. Prócz cyfr mówi się także o palcach (i to nie tych w dupie)… O palcu, który jest ucięty (Rosja i Czerczesow), o palcu który jest odwrócony nie w tą stronę co trzeba (Carlitos…). Carlitos, Kante i inni… Fani Legii i tak najbardziej szanują będących tu od lat Kucharczyka, Radovića, czy charyzmatyków typu Arek Malarz (kondolencje). Życie zweryfikuje każdego cwaniaczka… Tymczasem zdążyliśmy tradycyjnie przerypać Superpuchar, a także przejść Cork City we wczesnych eliminacjach do Ligi Mistrzów, co w TVP oglądało dwa miliony telewidzów (!).

(więcej…)


7.07.18 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio pisałem do Was przed „meczem ostatniej szansy” biało-czerwonych, a później nie miałem czasu. Analizować kolejne spotkania i zachowanie naszych piłkarzy nie ma już co, bo wszystko zostało powiedziane. Na stacjach benzynowych leżą sterty niewykupionych gazet w stylu „Orły 2018”, których nikt już nie chce (Marian może co najwyżej na opał wziąć), a ogródki piwne zdobione są jeszcze flagami, które w wakacyjnych biesiadnikach wodno-górskich wywołują co najwyżej uśmiech politowania i złośliwy komentarz. W każdym razie kadra Polski rozpocznie po MŚ nowy rozdział. Plusem złej gry zawsze może być pewien odpływ pikników, fajnie byłoby kupić kiedyś bilet na mecz Polski w kasie i zastać tam kibicowską odzież zamiast paziowych pióropuszy… Kto wie, kto wie… Mundial ogólnie chuligańsko raczej żałosny, a więc rosyjscy chuligani pisali prawdę w wywiadach dla polskich mediów kibicowskich… Nie wierzyłem, przyznaję, cóż za przejaw ksenofobii, heh. A kolejne Mistrzostwa Świata będą już egzotyczne do potęgi… Na szczęście wracają ligi – europejskie i krajowe… 10 lipca Mistrz Polski gra z Cork City (fotka obok i niżej od www.hagi77.com).

(więcej…)

Strona 2 z 7212345...Ostatnia »