28.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nie jesteśmy z Azji, jesteśmy z Zachodu, ale Zachód kiedyś też miał wartości, kulturę i zasady inne niż zdobywanie złota. Niedawno doszło do najgłośniejszego pojedynku ostatniego czasu, Mayweather Jr vs McGregor, który był – moim zdaniem – smutnym podsumowaniem tego w jaką stronę idą sporty walki na Zachodzie (chodzi mi o sposób nakręcania pojedynku, nie o samą walkę, w której na szczęście wygrał faworyt). Czytacie „DL” więc wiecie, że jestem smęcącym idealistą, ale bynajmniej nie takim zamkniętym w jednym-starym najsłuszniejszym. Mimo otwartości, np. na muzykę, na nowe metody treningowe, nie mogę zdzierżyć tzw. nowoczesnego sposobu zachodniego zachowania. Tak jak w starożytnych Chinach oparto pierwsze sztuki walki na ideach, w które wierzono – konfucjanizmie, taoizmie, wreszcie buddyzmie, tak współczesne sporty walki Zachodu oparte są na ideach, w które wierzy w XXI wieku Zachód – hajs, show i jazda bez trzymanki. Taki sobie ma to klimat. Ale po walce, odnotujmy, Conor powiedział wreszcie coś mądrego: ja nie przegrywam. Albo się uczę albo wygrywam. O, takich życzyłbym Zachodowi mistrzów, tyle że w więcej niż pięciu procentach wypowiedzi. Więcej pozytywnego-sportowego przekazu dla młodych naśladowców, mniej rozpusty. Więcej piękna – mniej biznesu.

(więcej…)


23.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

Głosiliśmy wszem i wobec – w swoich artykułach – że nie będziemy walczyć za obecny kierunek w jakim zmierza Europa. Za co walczyć? – pytaliśmy. Za prawa pedałów, prawo do aborcji? Tymczasem zastanawiam się, czy oby na pewno matka historia nie zmusi nas do porzucenia papierowych (właściwie internetowych) podziałów – jak naszych bohaterów w różnych okresach przeszłości. Życie depcze wyobraźnię. Jak pięknie byłoby zawalczyć o Polskę naszych snów, o chrześcijańską Europę, ale to przecież mrzonki, to marzenie młodego (choć i starsze marzą) wojowniczego serca. Czy wróg pozostawi nam wybór? Czy pozostawi nam czas, abyśmy pozamiatali w swoim domu? Wiemy dobrze, że takiego czasu nam nie zostawił, nadal jesteśmy zdziwieni kolejnymi atakami. Nadal potrzebujemy czasu, by się pozbierać. Wszak wszystko musiałoby się zmienić, by Europa zareagowała twardo! Wojna wkroczyła na nowoczesne – terrorystyczne tory, a prekursorem są religijni fanatycy, bo nie można inaczej określić samobójców. Pomieszanie nowoczesności z tą starą ideą dało i daje laickiej Europie kopa w dupsko, nie pozwala spokojnie konsumować towarów, a pisano że tylko to jej już pozostało. Puk, puk – pobudka. Allahu akbar. Podziały na „prawicowców”, „syndykalistów” i innych też przestają mieć przy tym znaczenie…

(więcej…)


Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio…

Przechadza się za ludźmi, za władzą, za hierarchią… Przechadza się tam gdzie możesz dać upust swojej pysze, emocji, gdzie masz możliwość zaspokoić swoją złość, żądze. Podpowiada, gdy możesz rzucić kamieniem, „wyłącznie wykonać prawo”… Szepce byś odpuścił w trudnych chwilach…

Na drugim zdjęciu, podczas biczowania Jezusa, szatan trzyma dziecko. Twórca „Pasji” – Mel Gibson, tłumaczył symbolikę sceny następująco: Szatan przychodzi do nas by zasiać w nas zwątpienie w najtrudniejszych momentach. W scenie biczowania pokazuje (kłamiąc), że sam zajmuje się swoim dzieckiem (demonem, złem), pytając „a gdzie twój ojciec… zostawił Cię?”. Kłamie…, bo jego dzieci będą wiecznie cierpieć, karta się odwróci, mimo że teraz jest ciężko… Pamiętajmy o tym. W ciężkich chwilach… Także w chwilach, gdy możemy „rzucić kamieniem”…

ŁG


Piszcie, rysujcie, wrzucajcie! Mail: drogalegionisty[a]gmail.com!

Książeczkę „Taniec Na Linie” wydałem jakiś czas temu, ale cały czas (co jakiś czas) ktoś do mnie o niej pisze, co oczywiście bardzo cieszy, bo w podziemiu jest generalnie małe echo, a każdy twórca lubi mieć jakąś informację zwrotną. Dziś jeden z czytelników podesłał rysunek z logo wymyślonej przeze mnie organizacji „Polonicus Crux”. Dzięki za dobry gest, po prostu. Podobnie jak grafficiarzom, którzy gdzieś na Śląsku zrobili kolejny wrzut DTSP. Najbardziej zdumiewające są jednak świadectwa o nawróceniu pod wpływem moich marnych wypocin, a jest ich całkiem, całkiem jak na obecny zasięg „DL”. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że czytelników mam może mniej niż centroprawicowcy, ale za to uważnych! Pozdrawiam Was mocno!


13.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie” – głośne hasło pewnego śmieciowego produktu doskonale oddaje demoliberalne myślenie. „Postępowcy” być może uznali, że zapominając o przeszłości, uda się uniknąć jej błędów. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – tylko pamiętając, możemy budować coś lepszego. Pamiętając wszystko, nie wybrane fragmenty. Na przykład Niemcy (ziomki Tigera, tak na marginesie) tak bardzo chcą zapomnieć, że… zapomnieli o zdrowym rozsądku i podczas gdy oni znów pouczają świat jaki powinien być, ich kraj ulega rozkładowi kulturalnemu od wewnątrz. Chrześcijaństwo – wypaczyli, nacjonalizm – wypaczyli, tolerancję – wypaczają. Nie twierdzę, że ze wszystkimi sąsiadami jest coś nie tak, ale mają pewną cechę, która powinna dać nam do myślenia – róbmy dokładnie odwrotnie niż głoszą Niemcy. Z wiarą, polityką i światopoglądem. Żeby „tym co będzie” nie była kolejna wojna, bo „tym co było” były m.in. zachodnie pomysły, które koniecznie chcą narzucić… Pokój! Ludziom dobrej woli…, rzecz jasna…

(więcej…)


1.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Czemu stoisz z tym niby złotym sygnetem przy szosie i wciskasz go zatrzymanym autom z naiwniakami pod pretekstem braku gotówki na benzynę? Przecież możesz być championem! Możesz piąć się w górę korporacyjnej hierarchii! Łap swoją szansę!”. Czy tak będzie wyglądać rzymska akcja wysyłania do Cyganów… trenerów personalnych w celu zmobilizowania ich do roboty? Czego to nie wymyślą demoliberałowie… Gdzie nie wcisną się trenerzy personalni… W każdym razie władze Rzymu serio mają posłać specjalistów od motywacji do sypiących się baraków. Kto wie… może zmobilizuje to ojca z kilkuletnim dzieckiem chociażby do nauczenia się nowych melodii, bo te grane w tramwajach doprowadzają mnie do skrajnych myśli typu: albo ja, albo oni – przez okno… A tak na poważnie – by coś w nich zmienić, trzeba by zanegować całą ich tradycję. Znaleźć powód, dla którego rodzice nie będą w tak paskudny sposób wychowywać swych dzieci – wychowywać na żebraków. Już widzę jak postępowy „coach” zawróci Wisłę kijem…

(więcej…)


21.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nagle na Marszu Niepodległości, w którym uczestniczyło dotychczas kilkaset osób, pojawiła się ekipa Legii i walczyła z lewakami. Pamiętacie? Taka była potrzeba czasu i duch tej potrzeby, który przeszył wszystkich wzdłuż i wszerz. Obecnie trwa tragikomiczna przepychanka PiS-opozycja, a niektórym marzy się „postraszenie kibicami”, by załatwiać swoje sprawy. Sprawy niskiego poziomu, które może są dobre dla redaktorów Lisów i innych walczących o wpływy, ale nie dla kibiców. Całe szczęście środowisko nie daje się w to wciągnąć, chociaż na moje i tak jest ostatnio zbyt naiwne. W każdym razie, jeśli chodzi o patriotyzm i nacjonalizm, kibice pojawią się ponownie wtedy, gdy… duch czasów ponownie będzie taki, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że „już czas się wychylić”. Ponownie! Jak się jest patriotą – po prostu się to czuje. Wcześniej żadne facebooki i twittery nie są w stanie spowodować wykorzystania kibiców przez władzę. Prawdziwych kibiców!

(więcej…)


16.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nowy sezon europejskich pucharów i Ekstraklasy, hazardzista roku Łukasz Grower wraca do gry. Stawka 2 zł (wariat!), postawione wszystkie możliwe mecze, co zmniejsza rachunek prawdopodobieństwa niemal do zera, ale iluzoryczna wygrana jest całkiem sensowna… yeah, są emocje! Cieszę się, że jest chociaż jeden nałóg, w który w życiu nie wpadłem, heh. Za duża sknera ze mnie. Nie szczędzę za to czasu na pisanie, bo to bezcenne, więc znowu widzimy się w „O wszystkim i o niczym”. Taka rozkmina na początek. Życzliwy Ci człowiek będzie chciał wyciągnąć z Ciebie wszystko to, co najlepsze. Będzie potrafił Cię skrytykować, ale wyciągnie plusy, zaznaczy coś, co było dobre i na czym można dalej pracować. Parówa, która ma do Ciebie problem – będzie jedynie wskazywała złe strony, czekała na potknięcia niczym Żyd na hajs z kamienicy. Nie przejmujcie się parówami, nie żyjecie po to, by je zaspokoić. Zresztą – nie da się, bo nie chodzi o to, że Ty jesteś słaby, tylko oni to pieprzeni aferzyści. Róbmy swoje.

(więcej…)


11.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

To znowu ja, stęskniłem się, heh. Jeszcze w klimacie wizyty Trumpa i szczytu G20. Oczywiście, że lewacy protestujący przeciwko G20 w znacznej mierze po prostu pierdolą kocopoły – np. o globalnym ociepleniu zagrażającemu zachodniej cywilizacji zamiast Islamu (!?). Po drugie: oczywiście, że można dostrzec plusy w wartościach przekazywanych światu (świat naprawdę słuchał co mówiło się w Warszawie…?) ze stolicy Polski, z naszą historią (w tym Wałęsą, ups?) w tle… Jasne, że jako katol cieszę się, że prezydent USA mówi o Bogu, a nasi bohaterowie i ich trud są doceniani. Ale politycznie to za mało. Jasne, że trzeba bronić cywilizacji, ale w jaki sposób? Co wyniknie z tego, że Trump „wezwał przywódców 50 muzułmańskich państw do rozprawienia się z terroryzmem”. I co… rozprawili się? A jeśli nie – w jaki sposób się rozprawiają/rozprawią? „Zachód jest otwarty, ale nie dla radykałów” – spoko, ale jak to niby politycznie rozwiązujecie, bo coś niedowidzę? Tak – rządzi mniejsze zło, ale to nadal demoliberalne pieprzenie. A, że przy okazji morale w szeregowym polskim patriocie wzrosną i nieco patriotyzmu poszło w eter z warszawskiej mównicy – to fakt. Zawsze lepiej o Bogu niż o gender jak w Kanadzie… Ale muszę przyznać, że ci od gender dali trochę Systemowi kopa w tyłek (chociażby wizerunkowo – z korzyścią nawet… dla polskiego nacjonalizmu jakby dobrze się zastanowić…), do teraz przeglądam materiały, czytam manifesty. Po prostu działo się.

(więcej…)


10.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

Inteligencja nie występuje tam, gdzie na nią wskazują… inteligenci. Skoro „inteligenckie środowiska” mówią o „polskich obozach śmierci” – jest to dziś pojęcie tak samo wypaczone jak np. demokracja (w której długimi latami trzyma się ludzi w aresztach wydobywczych), trenerzy personalni (poznający siłownię z YouTube), czy nawet prawdziwi wychowawcy kolonijni z uprawnieniami (zrobionymi – czytaj: po prostu opłaconymi – wirtualnie przez Internet. Śmieszniejszy jest tylko korespondencyjny kurs judo z filmu „JOB”). Po prostu Matrix, jak były minister w socjalistycznym rządzie – Macron, który wg kampanii wyborczej we Francji „z lewicą nie ma nic wspólnego” (!). Słowa, historia, czyny… one nie mają większego znaczenia, liczy się trafienie w nastroje, a potem opakowanie i sprzedanie farmazonu. Świat jest tablicą facebookową rozciągniętą do wielkich rozmiarów – w takiej właśnie kolejności. Każdy normalny człowiek się od tego w końcu zdystansuje. Niestety – ze szkodą dla świata…  W tych warunkach ludzie i lewacy protestowali w Niemczech przeciwko szczytowi G20, a Polacy cieszą się, że prezydent USA przemawiał na tle pomnika. Ostatnio uczestniczyłem w pewnej imprezie i dowiedziałem się, że tylko dwójka ludzi rozumie politykę: Kaczyński i Trump. Tylko ta dwójka… Niby rozmowa przy stole, ale odnajduję w niej odbicie dzisiejszych nastrojów w kraju.

(więcej…)


23.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Typowa mama wesoło kręciła się po domu, ciesząc się z weekendu i bez pośpiechu wykonując małe prace domowe, typowy tata – przed rodzinnym wyjściem do kościoła – oglądał jakiś western, odpoczywając po pięciu dniach pracy fizycznej. Lata 90te. Dziś mama „spełnia się gdzieś na jodze”, a tata mieszka osobno i haruje już nie pięć, a siedem dni w tygodniu, chyba tylko po to, by umrzeć w jak największym bogactwie (czyli „godnie”). Nawet western, jak już o nim wspomniałem, się zmienił, dziś jest politycznie poprawny i „Siedmiu wspaniałych” (2016) pełen jest kolorowych „kowbojów”, heh. Tak jak wiele jest „nowoczesnych rodzin” i politycznie poprawnej kultury popularnej, tak też wiele jest „nowoczesnych ruchów kibicowskich”. Tu też wszystko bywa przewrócone do góry nogami, trudno dojrzeć SEDNO. Zawsze mam z tym problem, gdy czytam komunikaty, wypowiedzi, czy wywiady z członkami większości Stowarzyszeń kibicowskich. Ich układy oraz gadanie o tym, że teraz nastał czas spokoju i „tak trzeba” są przekonujące jak Koreańczyk na Dzikim Zachodzie i typowe jak tradycyjna katolicka rodzina promowana jako narodowy wzorzec w mediach i polityce XXI wieku. Czas leci – owszem, ale przyznacie, że wiele współczesnych trendów, czy to w polityce, kulturze, czy w ruchu ultras jest po prostu głupich i samobójczych dla klimatu. Każdy kto trzyma rękę na kasie nie będzie słuchał takich słów i pozostanie „praktycznym”, a że przeczy przy tym zasadom – kogo to dzisiaj obchodzi… Co z tego, że jakaś kobieta ma dzieci i jeden wolny dzień w tygodniu, skoro ważniejsze jest wykorzystanie go na karnet fitness? Co z tego, że ultrasi palą race i są niepokorni, skoro aktualnie nie współgra to z interesem…, no właśnie – czy oby tylko klubu? Cóż… jak to bywa w westernach – zawsze możesz zostać „samotnym wilkiem”, albo po prostu żyć po swojemu.

(więcej…)


17.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Zamówiłem żarcie do domu, nosz kurde – znowu miałem ochotę. Tybura też ma brzuszek, a dzisiaj wygrał, no nie? Przyjechał kierowca po dwóch godzinach, mocno trzyma worek z pudełkiem dopóki nie dam mu pieniędzy – uczą ich ostrożnie żarcie roznosić na mojej dzielnicy. Patrzy uważnie, raczej jak przed jakimś starciem niż przed przekazaniem kurczaczka z ryżem. Panie, tu spokojny dom z wiszącym krzyżem! No fakt, ale już na półpiętrze lubią spać menele. Posilony konkretnie, wreszcie mogę nakreślić kilka słów. Przede wszystkim dzięki za opinie po „Dzienniku…” – oczywiście czekam na kolejne, bo ziny ciągle są wysyłane. Zacznijmy od słonecznej (ktoś musi…) Italii – CasaPound starło się z policją pod włoskim Senatem (LINK). Warto to podkreślić, że nacjonaliści protestują tam przeciwko nowemu prawu – już nie o „przyjęciu uchodźców”, a pozwalającemu na przyznawanie obywatelstwa Włoch wszystkim urodzonym na terytorium Italii. Typowy „następny krok”, którego liberałowie w Polsce nie chcą przewidzieć, lub nie chcą mówić o tym, że przyjmując imigrantów prędzej, czy później trzeba będzie go postawić. Wtedy to ja, białas, będę bał się otworzyć drzwi kolesiowi z żarciem…

(więcej…)


12.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Idealnego państwa, wymyślonego w głowach elit, nigdy nie będzie, bo nie wszyscy nadążą za jego koncepcją. Zdaję sobie sprawę, że gdyby któryś z władców np. zamknął granice z racjonalnych przyczyn demograficznych, ale nie popierał zwyrodnialstwa i cwaniactwa względem tych, którzy chcą tu się dostać (a jedynie prewencję wg prawa), nie oznaczałoby to, że wszyscy strażnicy graniczni ogarnęliby kwestię sprawiedliwości i nie powstałby jakiś nieformalny „klub stosujących tortury”. Wielki umysł – miłosierny, lub świętość, to margines. Ile jest śmiechu z szeregów III Rzeszy, które licznie przeczyły koncepcjom wodza? Pochodzeniem, orientacją seksualną, wiarą, czy czymkolwiek innym… Ale ile jest śmiechu (też przez łzy…) z tolerastów, którzy wpuszczają do Europy terrorystów, a z gender robią temat w szkołach? Naprawdę myślicie, że kiedykolwiek na ziemi powstanie idealne państwo, że głupi człowiek nie przegnie? Dorastanie w buncie to niekoniecznie lenistwo, lecz właśnie pojęcie tej kwestii. Mimo to – należy walczyć o to, by jak najwięcej praw służących rozwojowi narodu, a nie jego degeneracji, znalazło się na górze i promować dobre wartości. Niezłomnie – do samego końca. A potem, równie niezłomnie, walczyć z patologiami wewnątrz… Bez popadania w samozadowolenie! W państwie, w Kościele, w ekipie i w rodzinie… Tylko czy sam jestem bez winy i nie jestem szkodnikiem…? Wariatkowo.

(więcej…)


8.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Gdy wyjdzie grajkowi mecz, mawia się o nim czasem „pan piłkarz”. Quentin Jerome Tarantino to z pewnością „pan reżyser”. Czy to „Pulp Fiction” (wiadomo), czy nawet „Bękarty wojny”, którymi jarali się lewacy – można spodziewać się nietuzinkowej postaci, ciekawego dialogu – nie tylko strzelanki. Ostatnio strzeliło mi coś w plechach (sic!), odświeżam sobie klasyki, bo z nowości wieje nudą. Nic dla dużych chłopców! Kiedyś to nawet „Batman” miał klimat, a dziś podobne filmy przypominają kolejną pustą grę komputerową dla kretyna, który nie potrafi zrozumieć nawet najprostszej metafory poziomu czwartej klasy podstawówki. Na szczęście literatura nie zginęła, „Wzgórze Psów” Żulczyka świetne, szybko minęło tych prawie 900 stron thrilleru. Twórczość to jednak tylko świat wymyślony, sztuczni superbohaterowie. Lata pisania doprowadziły mnie do miejsca, w którym wiem, że żadnymi naszymi pasjami nie wypełnimy całkowicie miejsca, które powinno być zarezerwowane dla Boga. Ani danie komuś po ryju, ani używki, ani aktywizm, ani twórczość nie spowodują spokoju i nie gwarantują wieczności. By to odczuć wystarczy „wyjść na pustynię”, a więc zostać samemu ze swoimi myślami – na dłużej. Owszem, można próbować całe życie zakrzyczeć głos, ale to jak życie na wiecznym speedzie, bezsensowna gestykulacja rączkami. A czasem pierdykną plecy i zostaniesz sam w pustym domu…  John Travolta tam nie przyjdzie…

(więcej…)


3.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

– Idź na salę, forma spada! – Nie spada, kurwa, przestań, odpocznij… – Spada, spada… Biegnę w niedzielę przed 8:00 przez miasto, umówiłem się na crossfit z garstką podobnych nałogowców. Sportowy tryb życia jest na tyle… trybem życia, że nawet nie chce mi się już o tym pisać, to tak jakby pisać o codziennej wizycie w toalecie, która po prostu musi się odbyć, bo dwójka zamęczy. Tym razem biegnąc ujrzałem zwykły-niezwykły pejzaż, mianowicie na mej nierównej ścieżce, niczym rewolwerowcy w starym westernie, stali o to trzej jegomoście ze swymi pistoletami. W sensie po prostu szczali, chwiejąc się na szeroko rozstawionych nogach – w pozach typu Aniołki Charliego na plakacie, w ten oto sposób zmierzając do swych chat (?) po bogatej w procenty sobotniej nocy. Było niemal pewne, że czeka mnie co najmniej pyskówka, ale prawdziwym cudem nikt nie rzucił durnego tekstu do faceta w (sportowych!) rajtuzach, a mnie udało się slalomem wyminąć rewolwerowców i ich kule. Ile byśmy nie napisali – i tak świata nie zmienimy. Możemy jednak zmieniać siebie. Ponad 10 lat temu szczałem tam razem z nimi, myśląc, że jestem zajebisty luzak. Wierzysz w to jeszcze?

(więcej…)

Strona 2 z 6612345...Ostatnia »