26.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Wreszcie wstajesz i wiesz, że nigdzie nie pójdziesz. Owszem – są w roku dni wolne od roboty, ale nie potrafisz się rozluźnić, coś sobie wymyślisz, bo przecież tyle jest do zrobienia, tyle jest możliwości. Nie! Dziś nigdzie nie idę! „Nawet” na trening (memy, memy – wszędzie memy!), na spalanie kalorii drugiego dnia świąt o 7:00 rano! Siedzę w domu, przy biurku z zapaloną świeczką – jest ciepło i bez pośpiechu. Tylko ta pogoda za oknem sprawia, że ciągle potrafię zakochać się również w innych miejscach niż Polska, choćby po samych zdjęciach. W święta staram się dużo myśleć o Jezusie, często w dość abstrakcyjnych kontekstach, np. Jego stosunku do spraw, które są dla mnie przyziemne. Jak odnosi się do meczów? Kilka razy przeczytałem Nowy Testament i nie przypominam sobie fragmentu negującego gry (wiadomo, że jakieś wtedy być musiały…). Ogólnie stosunek Boga do świata, przecież Jezus, gdy się narodził – stał się jego częścią i brał udział w znacznej części jego tradycji. Biesiadował, zmienił wodę w wino. To mimo wszystko optymistyczne. Może nie dostanę kopniaka przed Bramami za stanie pod bramami stadionów, tudzież w bramie kamienicy…?

(więcej…)


22.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Świat egzystuje dziś tak, że zawsze jest w stanie jakiejś wojny. Jeśli akurat nie pali Żydów w piecach, zabija nienarodzone dzieci w szpitalach. Jeśli „nie buduje murów”, za którymi awanturują się obcy ludzie, obcy ludzie będą awanturować się pod naszymi oknami. Jak nie dymią kibice to dymi państwo, które miało opiekować się ludźmi. Gdy nadejdzie „postęp”, nadchodzi wrogi mu Islam. Gdy Europa jest katolicka, wyrusza na krucjatę do Ziemi Świętej. „Pacyfka” to symbol naiwności, a pasywność to tak naprawdę szykowanie ścieżki kolejnym drapieżcom. Fakt – można tu żyć spokojnie, ale gdzieś z tyłu głowy, niestety, pulsuje ta świadomość, że życie może w każdej chwili wezwać Cię do walki… Cieszmy się zatem tymi świątecznymi dniami z rodziną. Świat to tykająca bombka. I to nie ta na choince…

(więcej…)


19.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Szybko, szybko – bo wokół kultura… Szybko, szybko – tworzy ją byle burak… Byle burak to nie chłopak wychowany częściowo na osiedlu i nawet nie niewykształcona osoba, byle burak to osobnik z jakiejkolwiek klasy społecznej, który w dupie był i gówno widział, a bierze się za tworzenie sztuki, a tym gorzej – za pouczanie ludzi jak mają żyć. Nie może z tego wyjść nic ciekawego… o czym on bowiem opowie? Dlatego dzisiaj w kąciku muzycznym wyjdziemy trochę na robotnicze dzielnice Londynu, podkreślić korzenie subkulturowego bajzlu. Mimo że „DL” się zmienia, nadal futbol – jeden z symboli nie tylko polskich osiedli – ma tu mocne miejsce. No i „sztuka, głupcze”! Wiedział to Alex z „A Clockwork Orange”, wiedz i Ty. Jednym z efektów ulicznej kultury jest fanzin. Chciałem Wam coś powiedzieć, bez chodzenia do jakichś pieprzonych urzędów i użerania się z tymi, po których właśnie chcę pojechać na papierze i w sieci – założyłem zina. Jak wiecie – i tak mnie urzędnicza łapa dopadła – ale chociaż próbowałem uciec przed tym traceniem czasu i nerwów. Nie dajmy się, twórzmy coś ciekawego, mimo że nastał bezpłciowy XXI wiek… Na przekór cukierkowym czasom!

(więcej…)


13.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Witam Was 13 grudnia. Podanie daty wystarczy za komentarz. „Wtedy były inne czasy, byłem w ZOMO” – należymy do tych, którzy za chuja nie przyjmą takiego punktu widzenia. Tyle. Czytałem sobie niedawno o początkach West Hamu, zdecydowanie najklimatyczniejszego klubu z Londynu (i z pięknym herbem – czołówka światowego futbolu!), gdzie rzecz jasna przewija się motyw klubu robotniczego, a raczej pracowniczego. Piłka nożna nie jedyny raz miała poprawić morale wśród „szarych ludzi” i to jest piękna idea, dziś również obecna – mimo komercjalizacji samej dyscypliny. Dziś nazwałbym piłkę sportem nie tylko zapracowanej klasy robotniczej, ale także znudzonej „klasy” typowej dla XXI wieku – politycznie poprawnego, pełnego nowomowy i korpo-sloganów. Tak jak kiedyś, w czasach powstawania największych klubów Europy, ludzie chcieli uciec od pracy/wojny, my chcemy uciekać od powszechnego ugrzecznienia, braku nazywania spraw po imieniu, od zabijania starych wartości i serc normalnych mężczyzn. Dlatego, jeszcze raz, tęczowe łapy precz od piłki! Nawet tej angielskiej. To – jakby nie patrzeć – Home Of Football (nie home of homo!), mimo że dziś kulawy, zresztą jak cały europejski „home”! Wracajmy po swe domy, inaczej po prostu nie wypada…

(więcej…)


8.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Niedawno pisałem, że nie możemy zapomnieć „o starym”, a więc o historii, o wierze, bo… to po prostu głupie. Wiem, że koledzy Autonomiczni Nacjonaliści nie lubią (też nie przepadam) za ciągłym porównywaniem nas do czasów eNDecji, ale właśnie mamy kolejny konflikt „Piłsudczyków ze zwolennikami Dmowskiego”, nawet jeśli „systemowa prawica kontra nacjonalizm” może tu być tylko przełożeniem symbolicznym. Też „za tych, którzy chcą dobrze dla Polski”, „za czasu patriotów” będzie można być niemile widzianym i jest to oczywiste właśnie z nauki matki historii! Ogólnie polityka jest zgniła i zamiast wyrosnąć ze stwierdzeń typu „walić ją!” i być „odpowiedzialnym obywatelem” (jak „normalni dziennikarze”), konsekwentnie, naturalnie zmierzam w przeciwnym kierunku. Takie przeżycie byłoby zbyt przykre (nie chciałem śnić o nich w nocy), kiedy więc widziałem, że któraś się zbliża, wprawiałem laskę w ruch obrotowy, jakbym chciał stworzyć wokół siebie strefę chronioną i niedostępną, co one pojmowały od razu, bo były przyzwyczajone do posłuszeństwa i dla kija żywiły respekt – mówił o śmierdzących prostytutkach główny bohater książki „Cmentarz w Pradze”. Czy to nie dobre podejście do kurew, drodzy dżentelmeni…?

(więcej…)


Legenda powraca! Ponownie ujrzymy przyszłość w „Czarnym lustrze”!

Oglądałem wszystkie seriale uznane powszechnie za mądre (na różny sposób), ale „Black Mirror” jest numerem jeden! To proroctwo związane z niepohamowanym postępem technicznym i upadkiem wartości. To serialowy manifest, który może być traktowany jako „ulotka” przez aktywistów. Panie i panowie – żywa legenda Netflix’a powraca z czwartym sezonem! Jeden z niewielu seriali, przy których czułem ciarki nawet przy drugim oglądaniu (zresztą wystarczy rzucić okiem na zdjęcie z poniższego filmiku!). Osoby piszące odcinki to geniusze „prorokującej fantastyki”. Świat upada rozwijając się…? Zobacz go w „Czarnym lustrze”! Jeśli nie widziałeś – koniecznie od pierwszego sezonu… A niżej zajawki z czwartego (ma być 6 nowych historii). Jaram się!

ŁG


27.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ludzie lubią paplać, pewnie dlatego te wszystkie facebooki są tak popularne. Większość syfu bierze się z ludzkiego paplania, będącego sumą pychy jaką w sobie nosimy. Każdy wie najlepiej, każdy wtyka nos, każdy się interesuje… Dlatego lubię pasjonatów, fanatyków, którzy po prostu robią to, co do nich należy. Ktoś maluje, ktoś pisze, ktoś stoi na straży wartości, ktoś konkretnie wytyka Systemowi jego hipokryzję. Lubię gdy ktoś zamiast pieprzyć w komentarzach na portalach społecznościowych po prostu wjeżdża na scenę rzeczywistości z konkret projektem. Róbmy coś ludzie zamiast gnić w globalnej papce – w globalnej sieci…

(więcej…)


23.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Cieszę się, że nowa fala AN w Polsce wyrosła na „Szturmie”, bo prócz bezkompromisowego i nowoczesnego nacjonalizmu, który jest koniecznością, było i jest w tym magazynie wiele miejsca na katolicyzm. Wiara nie jest bowiem żadnym przeżytkiem, to absurd – udowadniały to nie raz artykuły właśnie ze „Szturmu”. Tak jak nacjonalizm (tyle, że w innym sensie) odnajdzie się ona w każdych czasach, bo jest po prostu prawdziwa. Niektórzy głoszą, że katolicyzm jest szkodliwy dla narodu, ja na płaszczyźnie politycznej patrzę inaczej – jest on niezbędny, by nacjonalizm (i inne opcje) nie stał się zwyrodniały, jak III Rzesza! Także ten nowoczesny… Katolicyzm również musi być nowoczesny, w tym właściwym sensie, nie jest przecież wolny od błędów (ewidentnie złej interpretacji Ewangelii). Skupienie się na pomocy bliźniemu jest dobrym kierunkiem, ale pomagać należy mądrze… W kwestii rasy – są wyjątki i nie raz w sprawie krwi trzeba wykazać się zdrowym rozsądkiem, by nie stać się zwyrodniałym właśnie. Gorzej, że politycznie poprawni chcą z wyjątku utworzyć regułę (multi-kulti). To, że ktoś innej narodowości zasłużył na szacunek Polaków, nie oznacza, że (nawet jako katol) zapraszam tu cygańskie tabory i statki z Afryki, a nawet nazywam go Polakiem. Zapraszam polityków – i chętnie sam bym takie coś wspierał (niczym CasaPound) – do innej formy pomocy tym ludziom. Do innej niż niszczenie mojej, w miarę zdrowej pod tym względem, Ojczyzny i wypaczania pojęcia „Polak”. „Czarnoskóry Polak”, chłop babą, „robot obywatelem Belgii”… tak, wiem, że to coś innego…, ale co jeszcze nazwiecie normalnym i jak będzie wyglądał taki świat?

(więcej…)


17.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nie czytajcie tych pomarszowych pierdoł z mediów. Sięgajcie po klasyki i dobre nowości literackie – to lepszy pomysł na wolny czas, a w kwestii pisania bracia… po prostu piszcie prawdę, przyczynicie się niniejszym do jej rozpowszechniania. Co więcej możemy zrobić? Czytajcie i twórzcie – chociażby dla siebie. To uwalnia, gdy już dowiesz się, że świat mediów, polityki to jedno wielkie kłamstwo i manipulacja. Niedawno ponownie zwiedzałem Zamek Królewski i gdy przyglądałem się z zachwytem szczegółom jednego obrazu, stwierdziłem – znów zaskoczony -, że osoba „z osiedla” może uznać za piękne zarówno to „ą”, „ę” (jak kiedyś mówiliśmy na wielką sztukę, będąc ćpunkami…), jak i to z osiedla, np. muzykę ze slumsów, oprawy meczowe, czy graffiti. Definiuję to tak – piękne jest wszystko nad czym człowiek musiał się natrudzić, wykazać się talentem, a co oddaje jego duszę, tudzież prywatną krucjatę (nierzadko w koalicji z ziomkami, Bogiem, czy podobnie jak on pokrzywdzonymi). Nie ważne, czy malował dachy w Watykanie, czy mury na szarej płycie – jest na swój sposób pięknym człowiekiem, który chociaż przez chwilę był wolny. A przy okazji – uwolnił (nie zgorszył, czy okłamał…) innych, którzy na chwilę się przy jego dziele zawiesili.

(więcej…)



14.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nie chce mi się zbytnio rozwodzić o kłamstwach jakie szerzą na temat Marszu Niepodległości media polskojęzyczne i zagraniczne, bo to by oznaczało, że mainstream może skierować debatę w kierunku jaki sobie tylko postanowi. Pragnąłbym raczej pogłębić myśl „My chcemy Boga”. Jeśli świat jest w ruchu, to musi istnieć Pierwszy Poruszyciel (Arystoteles) – zechciej Go poznać, sam się przedstawił i ciągle zostawia dużo po sobie! Słowa takie jak znalazłem Jezusa są dziś ośmieszane w popkulturze (np. 4 odcinek popularnego serialu Canal+ „Belfer 2”), ale fundament, na którym stoją jest na tyle silny, że śmiech lemingów minie, a wiara zostanie. Również w młodych ludziach. Kto bowiem przebijał się przez tony zła funkcjonującego w świecie i w nas samych, by wreszcie wywalczyć chociażby momenty spokoju w Bogu, ten zna cenę i wartość odnalezienia Chrystusa w swoim życiu. Ludzie z problemami, ludzie bez większych problemów… nie ważne, każdy kto szuka wytrwale – ten znajdzie. Najpierw jednak musisz… „chcieć Boga”. Mam nadzieję, że po Marszu chociaż tą wolę w sobie odszukałeś – a to już początek czegoś wielkiego…

(więcej…)


8.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Jakieś lewacko-tęczowe bloki wyjdą 11 listopada na ulice stolicy, „szary człowiek” podpalony przez rządy PiSu, komentarze polityczne i kulturalne Jakubów Żulczyków, Vieniów i innych takich utalentowanych pro-KODo-dziwolągów… Najpierw komuna była za PO, dziś ponownie panuje kato-faszyzm Prawa i Sprawiedliwości. Chyba już wszystkie strony politycznych barykad nawiązywały do reżimów, twierdzą, że panuje ucisk, Polska podzielona jest wzdłuż i wszerz. W sobotę ponownie Warszawa będzie symbolicznym obrazem ideologicznego chaosu rządzącego światem. Wyjdą starsi, nieco już umiarkowani oraz młodzi, którzy jak w każdym okresie historii krzykną, że umiarkowanie jest dla słabych i trzeba zrównać wszystko z ziemią, by powstał – wprawdzie bliżej nieokreślony – nowy ład, droga ramami zamknięta. Z dystansu wygląda to naiwnie, ale z bliska ciągle jest bardzo piękne, takie trochę romantyczne. A czym byłaby Ojczyzna obrana z uczuć i emocji…?

(więcej…)


25.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Jesteśmy tu cały czas, nie wyemigrowaliśmy… Za rządów PO, za rządów PiS… Za czasów powszechnego braku pracy i szukania do niej Ukraińców z powodu niedostatecznej liczby polskich rąk (za tą żenującą kwotę…). Byliśmy za czasów socjalistów niedających nic i jesteśmy za centroprawicy dającej 500+. Wychowani w powszechnej opinii „starszych i mądrzejszych”, że urodziliśmy się w czymś na zasadzie europejskiego Trzeciego Świata, umiłowaliśmy w nim na przekór, by jako dorośli dojrzeć w naszej Polsce nie tylko metaforyczny raj, ale kraj, w którym żyje nam się faktycznie dobrze, najlepiej. Bez nienawiści, tak chętnie przedstawianej na mainstreamowych filmach. Otoczeni wiarą, którą chce się teraz wykorzystać do sprowadzenia nam imigrantów, na wzór zachodniego bałaganu. Nie myślę, że Polska jest jedyna i lepsza od innych nacji, ale podoba mi się stan narodu na tle pozostałych państw Europy i jestem z Polaków, mimo tych narzekań, które tu od lat dziesięciu wypisuję, generalnie dumny. Jestem nacjonalistą, więc chcę tego bronić (nie mam oczywiście na myśli Systemu politycznego). Poprawiać zawsze trzeba, bo jest co, ale przede wszystkim musimy bronić tego, co już udało się wywalczyć – całym pokoleniom, bohaterom, Kościołowi, kulturze, szarakom z blokowisk…, gdyż jak wspomniałem – na tle świata, który idealny nigdy nie będzie i tak wypadamy dobrze!

(więcej…)


24.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Biegnę, depcząc jesienne liście i… swoje demony, z którymi walczyć zawsze pomaga wysiłek fizyczny. Jesteś zły, czarne myśli napływają falami tsunami, ale przetrwać pozwala to, że równie silna, co danie ujścia złym emocjom, jest teraz potrzeba zwyczajnego złapania powietrza. Siedzieć na dupie i zajadać, zapijać nerwy to autodestrukcyjny pomysł, na który nadal łapie się masa dzieciaków. Każdy sam musi się przekonać o sile uzależnienia, a możliwości upadku jest coraz więcej. Wirtualna rzeczywistość plus chipsy, nowe narkotyki i sposoby przeżywania faz. Ciemne strefy miast, nie tyle inspirujące, co będące centrami autodestrukcyjnego (nie)radzenia sobie z koniecznością istnienia. Dziwki ruchane w dupy podczas przerw w robieniu interesów. Holandia jako wzór. Ludzkie zwierzęta z zakrzyczanym duchem, złamanym sercem, żądzami rozpalonymi do czerwoności. Na szczęście również silny ruch oporu, pozytywne alternatywy, możliwość wyboru. Czy stoisz po właściwej stronie? Pytaj każdego dnia do lustra, po każdym wydarzeniu, w czasie którego skoczy adrenalina.

(więcej…)


Strona 2 z 6812345...Ostatnia »