Droga Legionisty

23.04.18 Szkoła ciszy. Fotoreportaż z wizyty w zakonie w Grabowcu.

Achtungi, wybuchy, hałas – tak zazwyczaj wyglądały relacje w „Drodze Legionisty”. Napisałem też książkę „Nienawidzę świata, który mnie nakręca”, bo owszem – bywa on bardzo brzydki. Szukając ciszy, udało mi się na kilka dni zamieszkać w zakonie. Monaster w Grabowcu małych sióstr od Betlejem, od Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy Maryi i od świętego Brunona położony jest niedaleko Wejherowa na Pomorzu. Dużo więcej o tym jak tam dotarłem, ile dni tam siedziałem itd. napiszę Wam w papierowej „DL”ce. Dzisiaj skromny fotoreportaż oraz filmik. Samych sióstr nie kręciłem, bo kręcić zakonników surowej reguły to gorzej niż kręcić chuligańską bojówkę przed wejściem do lasu :-). Nasz kraj jest piękny, siostry są piękne, Bóg jest piękny! Kocham świat, który mnie nakręca…

(więcej…)


Coming soon…

Od A do Z będzie to autorska robota… Lato coraz bliżej!


16.04.18 „O wszystkim i o niczym”.

LINK – niepozorny, lecz jakiś taki smutny wywiad z reżyserem i dziennikarzem Cezarym Ciszewskim („Blok”, od dziś w TVP Kultura). Nawet w blokach wszystko zamiera. Patrząc po osiedlu mogę rzec – faktycznie, jednocześnie zauważając, że stare kamienice jeszcze jakoś się trzymają. Na ulicy pełnej odrapanych bram nadal widzę bandy, chociaż fakt faktem głównie „30+”, a ich twarze nie kojarzą się już z żadną kulturą, nawet hip hopową, heh. Kryzys ruchu kibicowskiego związany jest z kryzysem osiedli (wspólnot) i szeregiem innych kryzysów – nie ma co do tego wątpliwości, że to ciałka połączone. Bóg i ludzie są jednak tacy, że z każdego kryzysu, a więc braku czegoś dobrego – w końcu wyciągną dobro, w końcu coś zbudują… Na tym szarym (a dziś właściwie zbyt kolorowym…) tle powstanie coś pięknego, dziś może niezauważalnego, które za 20 lat stanie się kultowe… Nawet „w Berlinach”, na Zachodzie jest podziemie…

(więcej…)


13.04.18 „Z tego wynika – i mnie o to chodzi – że walczy Bóg”…

(…) – Wiesz co – powiedział w końcu Bill – jeden z moich ulubionych urywków z Pisma Świętego to ten, w którym Dawid zabija Goliata. Zwykły pastuszek zbierający kamyki. Pięć małych kamyków przeciwko niepowstrzymanej armii i brutalnemu olbrzymowi.

– I co z tego wynika?

– Z tego wynika – i mnie o to chodzi – że walczy Bóg.

– Co, twoim zdaniem, to oznacza?

– To oznacza, że nie jesteśmy w stanie zwyciężyć własnymi siłami lub środkami: bombami ani propagandą, ani wysterylizowaniem połowy populacji świata, ani też stosując jakąś inną strategię. Batalia zostanie wygrana w sposób, którego nawet nie jesteśmy w stanie zacząć się domyślać.

– To rzadka myśl w ustach wojownika.

– Naprawdę? Przypuszczam, że masz na myśli niektóre typy wojowników (…).

Michael D.O’Brien – „Opowieść ojca” (powieść, 2017)


11.04.18 „O wszystkim i o niczym”.

Ja nie nadążam bracia i siostry… Legia weszła w ostatnią fazę walki o mistrza, ale oszczędzę Wam wnikliwej analizy – od tego są lepsi. Mój czas jest napięty na maksa, dzieje się dużo poza tym co tu piszę (a praktycznie sam ogarniam te projekty), ale… niedługo napiszę więcej na papierze! Prace są w zaawansowanej fazie, więc powoli odkładajcie drobne, żeby były chociaż zwroty produkcji, heh. Underground Forever! Tymczasem zapraszam na garść subiektywnych newsów ze świata literatury, muzyki, filmu, sportu, religii i innych rzeczy, które wypełniają moje serce czyniąc życie pięknym i ciekawym (sztywno zabrzmiało…, ale to prawda)! Świat jest w stanie wojny i tylko idiota zostaje na nim pacyfistą. Choćby jego jedynym przeciwnikiem miał być… on sam. Świat korporacji chce z nas uczynić niewolników – w Korei muszą ustawowo wyganiać ludzi z roboty (planują zrobić tak od 19:00), bo uwierzyli, że żyjemy po to, by zmienić się w mrówki. No nie… Nie porzucajcie sportu, kultury i walki…, by nigdy nie uwierzyć w to kapitalistyczne kłamstwo! Mam 32 lata. I co z tego? Nadal „oficjalny świat” powoduje u mnie głównie odruchy wymiotne. Still!

(więcej…)


2.04.18 „O wszystkim i o niczym”.

Strzyka ogień kominka. Proaborcyjna pracowniczka banku po wrzuceniu na fejsa memów z pisankami i kurczakami żartuje o tym, że zaraz podpali się od tego kominka w proteście przeciwko reżimowi władzy. To moja kuzynka i typowy „żart na czasie”. A podpalaj się. Nie będę gasił…, niczym nowoczesny dziennikarz nakręcę telefonem twój płonący golf. Nie no… Po prostu nie ma jak rodzina – taka, którą w święta „wypada chociażby przez chwilę tolerować”. Na polskich osiedlach wiadomo, że rodzinę trzeba kochać…, ale nie można się do niej ograniczać, bo w tym kochanym stadku zazwyczaj jest nudno jak cholera! Dlatego kibice od dawna lubują się w fakcie, że w święta gra również piłkarska Ekstraklasa i inne ligi, a w radiu świętujący ludzie mogli słuchać takich doniesień jak z meczu GKS Tychy (wspieranego m.in. kolorowymi kibicami Ajaxu, tak to jest jak się jest „armią marychy”…, wolę jednak Biały Legion) – Ruch Chorzów.

(więcej…)


29.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

Czym jest dla nas rozpoczynające się dziś Triduum Paschalne? Dla wielu niczym szczególnym, nawet dla tzw. „wierzących”. W naszym środowisku wielu ma problem z nauczaniem Chrystusa, wielu „naszych” chce wykorzystywać Pismo przeciwko nam. Czy jest coś bardziej zniechęcającego „chłopaka z ulicy” od „nadstawiania drugiego policzka”? „Nadstawianie policzka” było symbolem serdecznego powitania w Izraelu – nadstawiano go do pocałunku. Stąd nie brakuje interpretacji (ostatnio słyszałem to na „zwyczajnym kazaniu” w kościele), że nadstawienie drugiego policzka jest raczej przygotowaniem na przebaczenie (gdy agresor zrozumie swój błąd – to też podkreślił kapłan) niż wystawianiem twarzy do dalszego bicia. Też słuchałem tego sceptycznie, ale ksiądz dodał, że może to potwierdzać zachowanie samego Jezusa ukazane nam w Ewangelii, gdy został spoliczkowany niedługo przed ukrzyżowaniem. Nie nadstawił drugiej części twarzy do kolejnego ciosu, lecz kazał oprawcy udowodnić winę bądź zaprzestać bicia! W skrócie – bronił się w imię sprawiedliwości i Prawdy! Sam pokazał nam, że nie można reagować brakiem reakcji na przemoc w imię kłamstwa. Zagłębianie się w Biblię może wiele w nas zmienić, ale na to potrzeba czasu… I chęci.

(więcej…)


17.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

„To już lepszy Luter od tego zgniłego Kościoła” – w tym tonie komentuje katolicką wiarę większości Polaków wielu ignorantów, również ze środowiska kibicowskiego (vide głośny wywiad w „TMK”). Nie klaszczcie głupocie tylko dlatego, że pozwala Wam grzeszyć. Dla takich ignorantów polecam książkę Lisickiego: „Luter. Ciemna strona rewolucji” (2017, 320 stron), w której naczelny tygodnika „Do Rzeczy” poddaje krytycznej analizie zachowanie i ruchy niemieckiego (!) protestanta. O wielu faktach nie wiedziałem, przywoływane cytaty Lutra to często żenujące bluzgi poziomu patologicznego, które mnie zszokowały i nie pozostawiły wątpliwości, że „coś było nie tak z tym gościem”. Nie jest to żadne „chrześcijaństwo inaczej” – protestantyzm to zło, chociaż – oczywiście – nie wszyscy protestanci to źli ludzie!

(więcej…)


7.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

W Gliwicach „awantura” typu „Green Street Hooligans” (podbieg typa pod sektor gości z pokazywaniem środkowych palców), oczywiście Komisja Ligi szaleje – lubią naliczać swoich wrogów publicznych numer jeden. Wrogowie publiczni dzicy i podzieleni jak nigdy, mimo to boją się restrykcyjnego Systemu i prędzej… nagrają wroga komórką, gdy wypiera się własnej drużyny niż wbiegną na płytę z brechą, by spuścić mu spontanicznie łomot. Takie to mamy, niewesołe czasy, czasy Wielkiego Brata połączonego z tysiącami pochłaniaczy chipsów lajkujących „relacje live”. Niewesołe jest także przyjmowanie przez ulicę cudzych narracji do oceny swoich wartości (?) i poglądów (?). Kibice przyjmują narracje działaczy i dziennikarzy, aktywiści/patrioci przyjmują zbyt często narrację współczesnego świata, pseudokultury, polityki… Młode pokolenie nie wie, czy jak padnie płot to ma biec, czy nie, bo dogadany z działaczami ktoś tam może sprzedać liścia i naliczyć? Dobre kilka lat temu widziałem jak bity jest typ za spontaniczne odpalenie racy po golu (nie na Legii) i już wtedy coś zaczęło mi w tej układance nie pasować, poczułem że moje idee są być może naiwne.

(więcej…)


2.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

Bardzo ciekawa kwestia podjęta jest w najnowszym „Szturmie”, przeczytajcie: LINK. Też nagle się skapnąłem, że ciągłe krzyczenie o potrzebie wojny i walki to nie jest najlepszy pomysł, tak jak i sama wojna. Myślę, że w znacznej mierze ta młodzieńcza postawa (bo czym starszy tym spokojniejszy – znasz to?) bierze się ze środowiska, z którego się wywodzimy. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem kibicem, więc „wojna!!!” to okrzyk, który towarzyszy mi od zawsze, na osiedlach również. W kontekście nacjonalizmu/polityki ma to jednak inne znaczenie i powinniśmy się zastanowić co ona tak naprawdę może przynieść i czy po prostu opłaca się narodowi. Odpowiedź jest prosta – zazwyczaj się nie opłaca. Problem polega na tym, że wiedzą o tym także rządzący, więc wrogie narodowi ustawy wprowadzają na spokojnie, by ten nie przestał konsumować. Nowoczesne narody na antydepresantach. Szczęśliwy Zachód, masowo odwiedzający gabinety psychologów i innych świeckich specjalistów… Cholera, jak to zmienić bez wojny?

(więcej…)


23.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Z dialogu powieści „Opowieść ojca” (Michel O’Brien): – Kto napisał ten ostatni wiersz? – Podobał się? – Rzeczy niebezpieczne nie są do podobania się. Można ich nienawidzić lub fascynować się nimi. Ogólnie myślenie jest niebezpieczne, a ja myślę ostatnio, że pierdolić politykę jest sposobem na spokojny dzień, co niebezpiecznie oddala mnie od rzeczywistości i obowiązków względem narodu. Powoli jednak, powoli… Ciągle tu jestem. Kierunek, który obierasz jest ważniejszy niż prędkość, z którą się poruszasz (św. Charbel), narzucam zatem tępo ślimacze – może aż po sam grób. Ostatnio zmusiłem się nawet do przeczytania centroprawicowego tygodnika, ale ciężko było – chyba zbyt dużo tego łyknąłem w swojej podziemnej karierze nacjonalistycznego komentatora z marginesu. Czas na młode wilki, które zresztą radzą sobie całkiem nieźle. Tak poza tym, myślę sobie, że pewne sprawy kończą się po kolaboracji z oficjelami, więc pewni ludzie nigdy nie powinni usiąść do jednego stołu z garniturkami. To może być lek na bieżący problem, ale i trucizna na ogół klimatu. Wiem, że jesteśmy Szczury, ale przynajmniej na trutki uważajmy. Dlatego nie siadam do tych stołów, a ich wizerunki strącam z biurka.

(więcej…)


Choćbyś widział, że ktoś otwarcie grzeszy, czy też popełnia ciężkie przestępstwa, nie powinieneś uważać się za lepszego, ponieważ nie wiesz jak długo możesz wytrwać w dobrych uczynkach (Tomasz A. Kempis, „O naśladowaniu Chrystusa”). Fot. „Don Camillo”.


21.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Mam ponad trzydzieści lat, więc nie siedzę na osiedlu, siedzę z rodziną, albo zapraszam kumpli na własny kwadrat – jak zwykła przyzwoitość nakazuje. Jednak od kiedy mam psa, ponownie kilka razy dziennie zapuszczam się w uliczki dzielnicy, co nawet mi się podoba, bo jako pismak zawsze lubiłem i nadal lubię obserwować szarą codzienność. Nowe pokolenie „gangsterów-jo jo”, tzn. naiwnych-małoletnich. Wielu z nich potrafi być fanami „Człowieka z blizną”, czy Alexa z „Mechanicznej” (sam jestem – wszak postacie te naturalnie przeniknęły do naszej ulicznej kultury), ale niewielu chce pamiętać o drugiej części tych filmów – żałosnym końcu niepokornych bohaterów. Żałosnym, bo podstawą do działania była własna pycha i uważanie siebie za boga. Czym innym jest zginąć za coś (Ojczyznę…), za kogoś (rodzinę…, innych ludzi…), a czym innym w imię swojego egoizmu. W „Człowieku z blizną” charakter Tonego Montany był skwitowany powtarzającym się hasłem „świat jest twój” (jakoś tak, nie pamiętam dokładnie). Fani Tonego (rozumiem fascynację, ciekawa kreacja) nie podkreślili sobie wątków, kiedy gangster ma już wszystko, siedzi w restauracji z kobietą-ćpunką w otoczeniu bogaczy i czuje się pusty, pyta „czy po to, to wszystko było?”. Montana leży w jacuzzi swojej willi, ale nadal jest mu mało i nadal jest wściekły. Dlatego warto dokładnie obejrzeć film, w którym chcesz wziąć udział…

(więcej…)


Zamów książkę „Nienawidzę świata, który mnie nakręca” (ŁG, 2016) !!!

LINK DO SKLEPU Z KSIĄŻKĄ !


14.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Post jest przeciwieństwem rozpusty. Środa Popielcowa wypada w Walentynki (a raczej odwrotnie…), co daje (nie)ciekawy kontrast postu ścisłego z rozpieszczaniem swoich ziemskich „drugich połówek”. Jedno kojarzy się surowo, drugie cukierkowo. Oczywiście, że nie wszyscy podchodzą do tego tak czarno-biało jak niżej podpisany, ale „Nowe oblicze Greya” na ulicach kontra pochylenie głowy przed kapłanem w świątyniach to trudny do pominięcia symbol walki dnia dzisiejszego. Kolejna część gniota „dla zakochanych” to nie tylko ten konkretny film, ale również promowane tam podejście do seksualności, które żyje w każdym z nas, żyje przez fakt, że wychowaliśmy się w świecie i klimacie promującym pornografię. Oburzenie na pedofilię, a na promocję rozwiązłości zgoda – bo przecież „umiarkowani dadzą radę i nie popadną w skrajność”. Umiarkowani (co to w ogóle znaczy?) dadzą radę ze wszystkim, więc legalizujmy burdele, narkotyki, niech się ciemnogród nie burzy… Tyle, że to gówno prawda, bo mocne obrazy zapadają głęboko w pamięć i zmieniają nas i nasz świat na stałe.

(więcej…)

Strona 3 z 7012345...Ostatnia »