14.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Pytam ojca mojej podopiecznej o religię w szkole podstawowej jego córki. Na dwadzieścia parę osób chodzi sześć (w tym ona – wbrew swojej woli), reszta zwolniona przez rodziców. Innej dziewczynce z wysokiej klasy podstawówki tłumaczyłem różnicę pomiędzy Jezusem, a… Bogiem. Nie wiedziała, a słuchała katechetki, która jednak „nie potrafi jej odpowiedzieć na pytania”. Chyba powinienem być katechetką w szkole, bo dziewczynka stwierdziła, że wytłumaczyłem jej lepiej i teraz rozumie. Ataki na Kościół, dzień w dzień, na portalach społecznościowych, na których „żyje” każdy cwaniaczek-hejterek, który bez refleksji puści to dalej. Filmy o pedofilach w sutannach. „Kler” z protestancką sugestią, o „zbawieniu poza Kościołem”. Zresztą wielu tak podchodzi dzisiaj, żeby nie było – „w Boga wierzę”, ale „w Kościół nie”. Niby jak na Europę w Polsce jest dobrze, ale wiara w naszym kraju jest atakowana z wściekłością i – jak sądzę z obserwacji – z coraz większą skutecznością. Ksiądz jest niemal synonimem pedofila… to smutne, gdy się zna Kościół od środka. Teraz trzeba płacić cenę również za brak radykalizmu hierarchii względem zboczeńców, Kościół w znacznej mierze jest sam sobie wynien z powodu niewystarczających reakcji. Boli to, ale… kto ma mówić prawdę i bronić prawdziwej wiary jeśli nie my? Obok na fotce dzieciaki-ultras na ostatnich derbach Sztokholmu. Stadiony bywają ostatnimi bastionami zdrowego rozsądku, mam nadzieję, że wiara tutaj również się uchroni!

(więcej…)


13.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

No cóż… Szału nie ma – wiadomo o co chodzi, ale kto nie ryzykuje… z hasłami, ten nie ma klimatu. Jeszcze dwie kolejki mają podopieczni nowo zakontraktowanego pierwszego trenera Legii (słusznie!), jeszcze wszystko w tej lidze może się wydarzyć, nie takie cuda jak w niedzielę… Gramy do końca! Atmosfera ultras na tym meczu, jak i w całej rundzie, była jednak na mistrzowskim poziomie. Tymczasem do I ligi wszedł Radomiak, gratulacje! Ogólnie maj to zawsze czas rozstrzygnięć i pod wieloma względami robi się wtedy ciekawie… Zbierzmy kilka ostatnich przykładów. Taki Grasshoper Zurich spadł po latach ze szwajcarskiej Ekstraklasy i kibice na wyjeździe przerwali mecz. Dużo dzieje się na niemieckiej scenie, a trochę, jak zwykle, działo się przy okazji finału Pucharu Grecji. Zresztą, nie tylko Pucharu Grecji… PAS Giannina spadła z greckiej Superleague, a więc chuligani „dali upust emocjom” i obrzucali psy, głównie krzesełkami stadionu. PAS Giannina (obok na fotce) w Superleague grała nieprzerwanie od sezonu 2011/2012, a już fanatycy nie mogą pogodzić się ze spadkiem. Po meczu Union Berlin (ci od tych klipów co niedawno wrzucałem) – 1.FC Magdeburg spadli z 2.Bundesligi goście, a na meczu doszło do awantur. Fotki z opisanych wydarzeń w aktualizacji. Polecam też znaleźć filmik, np. z Berlina, widać, że klimaty u Szwabów ostatnio nie tylko poza stadionami…

(więcej…)


5.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Super, że Donald wraca, Donald odmieni, Donald nie bez powodu jest szefem „Ełropy”…, a skończ pierdzielić! Jak tam Janusz, pogrillowałeś…? Średnia 9 stopni, na ogół deszczowo, a czekałeś na majówkę od „zająca”…, co za pech, co za pech, a piłki nie lubisz i tylko kiełbasa pozostała skurczybyku od Tomasza Lisa! Dla kibiców majówka była „na sportowo” (piłka & kosz). Co to był za mecz w Warszawie! Przede wszystkim, faktycznie, tak jak zapowiedział Vuković na przedmeczowej konferencji – wreszcie dwa zespoły grały w piłkę (nie to, co Lechia, czy Jagiellonia) i nikt nie szukał jakiegoś „ale” u sędziego (tylko ultras na oprawie). Mistrz Polski przegrał z Piastem u siebie (0:1), wiadomo, że lipa, ale muszę przyznać, że podobała mi się determinacja z jaką Wojskowi szukali do samego końca drogi do bramki Gliwiczan (świetny Plach, dobrzy gracze z pola!). Starali się, walczyli, a nadal są liderem (Lechia gra na Cracovii o 18:00)! Słupki, poprzeczki, interwencje, w sobotni wieczór ujrzeliśmy faktycznie dwie najlepsze drużyny Ekstraklasy. Kurde, no jak się nie uda normalnie, to może chociaż ktoś kogoś opłaci i złodziejsko-przemytniczy klub zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów :-)? Walka o tytuł jest pasjonująca i nie wiem jak Wy, ale ja cieszę się, że jak na polskie warunki mamy w końcówce trochę jakości.

(więcej…)


4.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Wypowiedzi Vukovića na konferencjach prasowych, nie tylko po meczu w Gdańsku – to jest to! Mam nadzieję, że nie wywalą go przy pierwszej lepszej okazji (zwalając na niego ewentualne winy…), bo Warszawie (a więc Legii) potrzeba trenera, którego świry będą sobie dziarały na plecach :-), a trochę mniejsze świry będą mogły dawać go na okładki fanzinów. Swojaka z charyzmą, a nie jakiejś pipidówy, która usypia kiboli swoim pomysłem na grę i wypowiedziami. Lubicie profesjonalizm w rozumieniu poprawności i spokoju? Jestem zdania, że w szaleństwie jest metoda, większość z Was żyje tak całe życie i ślizga się do nieuchronnej przecież śmierci :-). Bo kto niby „mądrze to poukłada…” w razie najbliższego niepowodzenia, no wiecie „tak z perspektywami”… Miodulski vel Rubik? On ma profesjonalną wizję? Bez jaj, lepsze Aco-szaleństwo (nie oszukujmy się, wzięli Vuko, bo był pod ręką) i odrobina cierpliwości! Trenerze, będzie mistrz, czy nie – „DL” jest za Tobą (wow, heh)! Koszykarze też zagrali nieźle w PO (Filip Matczak!), ale nie wystarczyło do zwycięstwa nad Arką na tej ich hali bez ultra-klimatu. Kolejny mecz w Trójmieście już w sobotę o 17:00, a więc przed meczem piłkarzy z Piastem (20:30). W PLK jest taka fajna opcja jak Emocje TV, gdzie za kilka złotych wykupujesz relację live z wybranego spotkania i śmiga jak należy. Warto śledzić chłopaków, bo walczą jak na Legię przystało… Może przed meczem w Warszawie stan rywalizacji będzie wynosił 1:1?

(więcej…)


28.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

No wiesz Łukasz, każdy kto ma trochę oleju w głowie… – słucham wywodu współbiesiadnika w jakiejś odległej od futbolu sprawie i zastanawiam się, co to tak właściwie znaczy mieć olej w głowie i czy ja go mam? Czas spędzam na kartkowaniu zinów dla outsiderów, dodatkowo takich, z których nic nie rozumiem (bo są zagraniczne), a biesiadowanie mnie nudzi i irytuje. Cierpię, bo ludzie mnie irytują, a chcę być dobry. Rozterki to sprawa subiektywna. Natomiast obiektywne jest to, że w protokole widnieje wynik „3:1”, co sprowadza piłkę nożną do prostej sprawy, nie tak jak życie – tym bardziej wieczne. „Ore War” – głosi jeden z napisów w okolicach ateńskiego placu Omonia i dzielnicy Exarchia. Znaczy to „godzina wojny”, a Grecy zrobili ten napis podczas wojny z policją w mieście. Teraz właśnie dla Legii Warszawa rozpoczęła się „godzina wojny”, a więc ostatnia droga do Mistrzostwa, usłana zarzutami o stronnicze sędziowanie! Bardzo ważny krok został wykonany, ale pozostało jeszcze kilka. Kolejna odsłona „Ore War” przeciwko Piastowi Gliwice u siebie, kolejny niezwykle ważny mecz na boisku! Podkupywanie piłkarzy, sędziowie…, jak wielu chciałoby być Legią!

(więcej…)


23.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Oj, było o czym gadać przy świątecznych stołach, o ile Twoja rodzina nie należy do takich, które jak najszybciej zakopują politykę i katastrofy pod obrus, bo są przecież przyjemniejsze rzeczy do jajka i białej (jak moja kochana familia…, może dlatego Wam tak truję od lat?). Strajk polskich nauczycieli, ale także pożar paryskiej katedry (piłkarze PSG zdobyli mistrza Francji grając w koszulkach z „Notre Dame” zamiast nazwisk) i doszukiwanie się w nim znaków (nie wykluczam ich, bo wierzę w Boga), terroryści na Sri Lance…, a media dorzuciły jeszcze bicie sztucznego Judasza kijami na polskiej prowincji (chociaż to w zasadzie sami jej mieszkańcy dorzucili i dali lewicowym reżyserom polę do popisu w tworzeniu kolejnych wątków „typowo polskiej średniowiecznej nienawiści”… Zapewniam Was, że gdy widzę coś takiego to mi się odechciewa…). Sri Lanka… ładunki w niedzielę, samochód pułapka w poniedziałek… Detonatorów było więcej, cały czas badają sprawę, ale wiadomo, że zabójstwa miały być na jeszcze większą skalę. Cieszymy się z obchodzenia świąt w Syrii, ale przerywają tą radość nowe zabójstwa, z innej strony świata. W środku tego wszystkiego centrum naszej wiary (?) – zmartwychwstanie. Życie wieczne jako jedyna nadzieja zakończenia fali absurdu i cierpienia. O tym też wiele rodzin (w tym moja) zbyt wiele nie rozmawia. To też niewygodne (wstydliwe), jakoś tak uwiera, bo nadprzyrodzone. Sklepy do 13:00, „Koło fortuny”… o, to jest lekkie i dotyczy spraw istotnie ważnych. Dlatego też na Boże Narodzenie „wszyscy chcą Kevina”. Można zamieść prawdę pod ironiczny uśmiech.

(więcej…)


Zanettiego związki z Zapatystami, czyli Against Modern Football 100%!

Sorry Piątek (i paru starych znajomych z Legii…), ale dla mnie od dzieciaka jeśli chodzi o Mediolan, to tylko Inter. No wiecie…, ten Ronaldo z kiwkami i zębami jak królik, a przede wszystkim kibice-faszyści zamiast apolitycznego (a więc nieco bezpłciowego) AC Milanu. Tym bardziej ucieszyło mnie, gdy w ateńskich podziemiach wśród melin znalazłem biuletyn „ΟΙ ΑΝΑΜΝΗΣΕΙΣ ΤΟΥ BIZCO”, a w nim m.in. fotki dzieci Zapatystów w chustach na twarzach i koszulkach Interu! Ciary przeszły po grzbiecie, takie AMF100%, granie dla przyjemności na trudnych terenach w trudnym czasie! Co robią dzieci meksykańskich rewolucjonistów z barwami Interu? Otóż Zanetti, ex piłkarz i wiceprezes Interu, a prywatnie katolik, wspiera ruch spod liter EZLN! Odwiedził osobiście autonomiczne ludności Chiapas, Inter wysłał do Meksyku sprzęt piłkarski oraz zapasy przydatne już nie w meczu, a w rewolucji. Po kryzysie gospodarczym w Argentynie w 2001 roku, Argentyńczyk Zanetti stał się krytykiem neoliberalnej globalizacji i podjął inicjatywy społeczne w biednych krajach, aby pomóc ludziom, którzy cierpią z powodów globalizacji! Szacunek! Nam w Polsce „łatwo mówić”! Warto też zaznaczyć katolicyzm z tamtych rejonów, mocno skierowany w stronę ludu. Bo czy Bóg nie jest Bogiem wszystkich, nie tylko hierarchii? Retoryczne pytanie, tym bardziej po przeżywaniu Triduum Paschalnego… Zdrowaśka za dzieci rewolucji, Zdrowaśka za Zanettiego!

ŁG

Dzieci Zapatystów z Meksyku w koszulkach Interu Mediolan od Zanettiego!
Moje zakupy w Atenach, nie na Akropolu, a w podziemiach…
Zapatyści z koszulką Zanettiego i cytat ex piłkarza…
Zanetti, dziecko i Benedykt XVI, a także koszulka Interu dla papieża…


19.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Strajk nauczycieli. Walczący o swoje ludzie, kontrujące państwo i radosne z powodu wolnego dzieci, które niczego nie rozumieją (zresztą my dorośli – również tak sobie…, albo tylko z własnej perspektywy) – to wszystko mogę oglądać na co dzień, bo jestem blisko tego środowiska. Dyskusje w knajpach i na korytarzach. Do tego wszystkiego zarabiający krocie „związkowcy” (np. przewodniczący oświatowej Solidarności Ryszard Proksa, który jest radnym z ramienia PiS), dla których to nie jest bunt, a praca jak każda inna. A nie, przepraszam, nie jak każda inna…, bo w każdej innej po 10 tysięcy nie zarabiamy. Typowe rozkminy ludu przekazuje jeden z portali, który mam podlinkowany na e-„DL”: https://pracapolska.org.pl/dlaczego-za-nauczycielami/. W maju wybory do tzw. europarlamentu, którego oczywiście nie uznaję za swój.

(więcej…)


Na przeciwko stadionu Legii znajduje się piękna strefa ciszy. Wejdź tam.


Fuck PZPN! Fuck Komisja Ligi! Fuck FIFA! Fuck UEFA! Fuck G20!

Przejawiam niezdrowe fascynacje? A co jest zdrowe? A co jest tzw. normą? Parlamentarne kurestwo, byle ubrane w dobre garnitury i przykryte dobrymi manierami, brakiem mlaskania i poprawnym trzymaniem widelca i noża? Wyzysk pracowników, a nawet narodów przez pana, którego fascynacje są zdrowe (bo go na nie stać), czy brak pomysłu na życie osób, które zwyczajnie nudzą się na śmierć? Wychowaliśmy się na osiedlach, grając na żwirowych boiskach i walcząc o swoje. Ucząc się na swoich własnych błędach i próbując odnaleźć wartości, coś dla czego warto być w porządku. Mamy swoje kluby, które dają nam tożsamość i rozrywkę. Nie zamykajcie przed ludźmi stadionów. Nie pogrążajcie osiedlowego sprzedawcy ze spożywczaka, czy ryneczku z warzywami. To co ma być normą – wszędzie w „świecie prawa” – narzucają najbogatsi. Zachowajmy to, co lokalne, to co DOBRE. Niżej graffiti AEK Ateny w dzielnicy Exarchia. Fot. drogalegionisty.pl

ŁG


Ateny’2019. Demokracja. Co poszło nie tak? „Szatański towiec”!

Jedna z konstrukcji bezdomnych narkomanów w centrum Aten, w okolicach słynnego inaczej placu Omonia. Stałem także w dzień dosłownie dwa metry od heroinistów podgrzewających na wielkich palnikach swój towar (zaś dwa metry w drugą stronę normalni Grecy pili sobie kawkę w miejscowych kawiarniach nie zwracając uwagi na dziesiątki owrzodzonych zombie), ale chyba z jakieś resztki przyzwoitości, którą mam – i współczucia jakie mnie naszło, nie robiłem bezczelnych zdjęć w stylu topowych dziennikarzy i ich „zdjęć roku” pokazujących cierpienie. O tak, kontrasty centrum Aten to dobry materiał dla „National Geographic”, ale jeszcze bardziej dla socjologów i politologów. Pytanie warsztatowe: „Demokracja. Co poszło nie tak?”. Idą święta. Dla ludzi na zdjęciu niżej będzie to taki dzień jak każdy. Dla nich taki sam jest wtorek rano jak niedziela wieczór… Taki sam jest każdy dzień. Widziałem późnym wieczorem bezdomną narkomankę, która szła na takiej „konstrukcji-rusztowaniu” dla kulawych. Człapała przez jezdnię w ślimaczym tempie, moją uwagę przykuł jej histeryczny płacz, zwisający z nosa gil oraz trudne do opisania cierpienie na twarzy. 22:00. Ona nie ma domu, towaru… Kto jej pomoże…? Zdajemy sobie sprawę z ogromu cierpienia? Z drugiej strony, co można zrobić, gdy szatański towiec (Trzyha – „Aluminium”) opanował umysł i ciało? To pytania bez odpowiedzi. To ten skrawek zwycięstwa diabła na ziemi. Moja modlitwa za nich: Panie, Ty wiesz wszystko, wiesz zatem, że zostali zwiedzeni przez silniejsze od nich substancje. Weź to pod uwagę przy Sądzie Ostatecznym.

ŁG


16.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Kto dziś broni swoich zasad do końca? W nowoczesnym świecie poległo już wielu. Zachodni konserwatyści to parodia konserwatyzmu, degenerować dawno temu zaczął się nawet polski podziemny rap, a dziś jakiś Żabson walczy z homofobią, a podbija go inny modny twórca – Żulczyk. To niebezpieczne, walka na płaszczyźnie kultury jest niemal kluczowa. Czas na refleksję i odbicie od nich, nawet jeśli tworzą fajne rzeczy (ja akurat Żulczyka czytałem, ale przestaję go promować i Was też proszę o olanie zdegenerowanych twórców otwarcie popierających zboczenia jako „inną opcję”). W czasach, gdy wszystko jest przekombinowane potrzebujemy inteligentnych i silnych ludzi twardych zasad i starych prawd: homofobia nie istnieje, homofobia to wasz wymysł. A to dlatego, że homoseksualizm jest chorobą i homosi należy szanować, ale jako LUDZI (z całą ich godnością) chorych. Tymczasem w XXI wieku to pacjent wypisuje recepty lekarzowi…

(więcej…)


Dłonie czarne od… atramentu…

Pamiętasz jeszcze, co to papier, czy może jesteś z gatunku Sebix, który stwierdził, że jedynym papierem jaki będzie używał w życiu jest ten do dupy i w efekcie do dupy są także jego horyzonty (i nie chodzi o horyzonty z gatunku tych obserwowanych w słowiańskim przykucu podczas srania po melanżu na wydmach w Mielnie)? Czasem słyszę, że ludzie „mają plany wydawnicze”, a tymczasem „Droga Legionisty” jest w sieci i na papierze już 12 lat.

ŁG


Pod ateńskim Akropolem, czyli… „Uchodźcy witani, turyści jebani”!

No dobrze, dobrze… pod Akropolem też byliśmy, bo trochę innego typu kultury niż meliny też wypadało liznąć. Ten mający zwrócić Waszą uwagę tytuł to napis sprayem, który nas tam przywitał: „Refugees welcome. Tourists fuck off”! Oczywiście hasło jest – jak to u lewaków – przesadzone, bo turyści mają bardzo często więcej szacunku do Aten niż „uchodźcy”, którzy przyjechali tu często zarabiać jak mafia z Egiptu na Exarchii, którą zresztą lewacy próbowali wywalić ze swej dzielni, bo sprzedawali na niej narkotyki. Widzisz lewaczku, takich refugees musiałeś gonić, a tacy tourists jak my nie mogli się powstrzymać i kupili ziny w waszych sklepach, prócz przepłacania po 20 euro za Akropol… Ach ta nietolerancja! Z tym przepłaceniem też tak półżartem, bo fajnie było popatrzeć z góry na stare i nowe Ateny, bez żebrzących refugees obok… Wrzucam niżej jakieś strzępy, bo nie chciało mi się robić długiego materiału.

ŁG


Wasze parlamenty? Więc nasze ulice… Nie oddawajmy przestrzeni!

Grecy wszystko mają popisane. Na przykład halę, na której rozgrywają mecze (i nie ważne, że to hala olimpijska-nie klubowa, gdzie również gra np. AEK, oni i tak wszystko mają otagowane…). Nie ma, że „własny teren to ma być czysto”. To przecież przestrzeń dla „ludzi ulicy”, więc są tagi, plakaty z „ulicznym przesłaniem” zamiast oficjalnego i vlepy. Z jednej strony wydaje się to często brzydkie, mało schludne, ale z drugiej jeśli zostawimy mury, ściany „czyste” to… zostawimy je tak naprawdę Systemowi, a więc i trzymającym władzę komercyjnym firmom, najczęściej o zasięgu globalnym. Bo co mamy wszędzie w przestrzeni publicznej „na Zachodzie” – „u nas”? Pepsi, Durex i inne reklamy z pół-rozebranymi pół-anorektyczkami oraz panami z photoshopa… To mają być te „czyste zachodnie ulice”? To ja chyba wolę graffiti… Z przesłaniem, oczywiście. Jest prawdziwsze (oczywiście, że wolałbym graffiti nacjonalistyczne). PS: Legia wygrała wyjazdy w piłkę i kosza, a w siatkę weszła do finałowej rozgrywki o awans, i to jest bardzo dobra informacja.

ŁG 

Redakcja „DL” pod stadionem Panioniosu Ateny, przed meczem czwartej siły stolicy.