1.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Istnieje coś takiego jak słaby mecz Premier League? Ostatnio wstałem jak moher w środku nocy i leciała powtórka West Ham – Tottenham, obejrzałem – no rewelacja. Niby 0:3, a jednak nie jest po meczu, w 60 i 86 minucie Młoty zaczęły podcinać Żydom pejsy, do pełni fryzjerskiego sukcesu zabrakło chociażby jednego cięcia (jestem nowocześnie zabawny dzięki tej metaforze…?). Albo Manchester United, który nie chce wygrać 1:0, a 4:0 (z Evertonem), bo lepszy bilans bramkowy pozwoli mu wskoczyć na wyższą pozycję w tabeli. I walczą o nią jak o życie… mimo, że to dopiero pierwsze kolejki. Co do naszej piłki, zgadzam się z ostatnim felietonem Jakuba Olkiewicza: LINK. Zobaczcie chociażby na różnicę punktową między zespołami Ekstraklasy. Legia gra piach, a zajmuje niezłą pozycję, z której wszystko może się zdarzyć. Teraz to jeszcze pikuś, ale podejrzewam, że wyścig ślimaków będzie trwał do samego końca. Niby powinno to wywoływać emocje, ale jest takiego poziomu, że dzieje się wręcz przeciwnie… Człowiek całe życie narzeka na Zachód, że nie ma ultrasów na poziomie, ale jak chce obejrzeć kawałek piłki, woli nawet tyły angielskiej tabeli od „emocji na szczycie”, kiedy „szczytem” jest cała pierwsza połowa tabeli, a zespoły starają się może w co trzecim meczu (dodajcie do tego słowa Żewłakowa o piłkarzach „umierających za Legię”)… Mówiąc klasykiem: ach ta nasza polska piłka… Mimo wszystko… to Lech-Legia jest dziś najważniejszy. Powód jest prosty: emocje wygrywają z logiką.

(więcej…)


25.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Końca świata nie było (cóż za niespodzianka!), chociaż patrząc na świat wokoło zastanawiam się, czy oby na pewno… Jak wszyscy wiemy, informacje o opuszczeniu aresztu przez Janusza Walusia okazały się pobożnym życzeniem środowisk mu sprzyjających… patriotycznych, kibicowskich, nacjonalistycznych i innych. Dlatego nie dziwi mnie, że środowisko podbija coś nowego. 27 września (środa), w Warszawie odbędzie się pikieta pod ambasadą Republiki Południowej Afryki, a nakręcają ją osoby zajmujące się na co dzień sprawą JW. Start o 15:30. Po niej, o 18:00, kolejna akcja, tym razem pod Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Poprowadzić ma je Jan Żaryn. Janusz Waluś to silny człowiek, dla którego świat skończył się bardzo dawno temu… A jednak trwa! Pamiętajmy o nim.

(więcej…)


18.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Manchester United nie przegrał chyba z 30 meczów u siebie, biorąc pod uwagę ligę i puchary. Wiem, wiem – nie ta skala. Ale nawet na naszą małą polską skalę, marzyła mi się zawsze twierdza Łazienkowska 3, na której gramy swoje i remis odbierany jest jako zdarzająca się rzadko porażka. Tymczasem Romeo nawijał, że przybiła go cisza w szatni Legii („cichociemni” byli również w niedzielę na boisku). Wygrali, fajnie, ale nędza ciągle bije po oczach. Siedmiu obcokrajowców w składzie, znowu jak ogląda się mecz każdy wydaje się tu być jakby z innej bajki… i o czym oni mają niby (i po jakiemu) w tej szatni nawijać? Poczekamy chwilę aż Legia znowu będzie miała zespół, oj poczekamy. Trener Romeo, jak na imię kojarzone z romantykiem przystało, popłynął trochę na pierwszej konferencji prasowej w Stolicy. Powiedział, że będziemy wdzięczni za wizję jaką miał prezes. Media już podchwyciły to zdanie i nie dziwię im się, bo w przypadku realnego przecież niepowodzenia idealnie wręcz pasuje na wszelkie memy, więc ofiarę dla sępów XXI wieku. Gość jest pewny siebie, hm, to może nawet dobrze, ale jako, że nigdy nie prowadził seniorów, jest to pewność oparta jedynie na ambicji. Jak zwykle zatem, wszystko jest sprawą otwartą, a ja straciłem 5 minut życia na słuchanie kolejnego potencjalnego zbawcy stołecznej drużyny. Oby Romeo był tak romantyczny jak w popularnej sztuce (obok na akwareli z 1867 roku) i szybko zrozumiał, że hasło „Legia albo śmierć” jest równie poważne jak „Julia albo śmierć” u Szekspira.

(więcej…)


14.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio kibice Legii zdecydowanie odcięli się od koszernej szmiry, którą zafundował widzom „Teatr żydowski”. Wystarczy wspomnieć co „Gówno Prawda” pisze o spektaklu Michała Buszewicza i Sebastiana Krysiaka: aktorzy (część mająca żydowskie pochodzenie) spotykali się z kibicami i rozmawiali – o antysemityzmie, byciu razem, żydostwie, trybunach, racach, oprawach, Holocauście, golach. Wplątali w race antysemityzm i myśleli, że przeprowadzają celną akcję wymierzoną w środowisko kibicowskie. Ale są lepsze kwiatki. W spektaklu „Jerzy” dociekał, dlaczego nie może przyjść na stadion w jarmułce i chałacie, a Małgorzata Trybalska ubolewała, że po straconym golu nie może przekląć, bo akurat odśpiewywany jest hymn. Aj… ależ to inteligentne! Tak jak recenzja „Gówno Prawdy” zakończona wnioskiem, że aktorzy zrobili dla środowiska więcej niż niejeden kibic Legii… Przepraszam, dla jakiego środowiska?

(więcej…)


7.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Po przejęciu władzy przez PiS, nacjonalizm zaczął tracić na mocy. Oczywiście, wielu by mi teraz udowodniło, że się rozwija, lecz nie bez powodu napisałem NA MOCY. Na tej mocy, która kazała nam działać w czasach PO. Łatwiej działać przeciwko ewidentnemu złu niż farbowanym lisom (za PRLu opozycja polityczna i kulturalna miała jeszcze bardziej czarno-białą sytuację, przynajmniej do czasu). Rozmycie się patriotyzmu za sprawą głównego nurtu politycznego nie jest jedynym powodem, kto jeździł po kraju na manifestacje ten czuł, że opada ogólne poczucie sensu. Na ulicach chociaż jest dobrze…, co pokazały ostatnie akcje chłopaków ze Śląska i zdobyty baner lewaków. Znaczna część tkwi sobie wygodnie w subkulturze, ale coś się jeszcze może w tej polityce głównego nurtu zmienić… Zobaczcie jak nagle pojawił się kryzys związany z migrantami, zaskoczył Europę tak, że do dziś demoliberałowie nie zmienili dyskursu, nie potrafią dodać do tego co się dzieje swojej teorii o tolerancji, bo takie dodawanie by po prostu nie wyszło. Ale będą musieli porzucić mydlenie oczu…, ludzie nie są ślepi. W tym momencie zaczyna grać muzyka z wczesnej „Godzilli” (klasyk za dzieciaka), lub serialu „Musashi Miyamoto” (1984-1985, polecam), gdy pojawia się tytułowy bohater w celu pocięcia wszystkich skurczybyków swoim samurajskim mieczykiem. W każdym razie – nadchodzi ktoś potężny, heh.  Ta potęga to nowy duch epoki, który natknie nowe pokolenia do krzyknięcia „Nacjonalizm teraz!” i ponownego ruszenia spraw do przodu. Nacjonalizm jest jedyną szansą upadającej Europy. Przy obecnej sytuacji etnicznej Zachodu, jakakolwiek Unia jest samobójstwem.

(więcej…)


3.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Z 11 rozdziału Księgi Kapłańskiej (Stary Testament): Jeżeli komuś wyłysieje głowa, to jest on łysy, ale czysty. Także no, tego… Ja – czysty człowiek, po rozmowie z Bogiem mógłbym gadać sam ze sobą – niczym Kinga Rusin na facebooku – ale wolę porozmawiać z Wami, zatem zapraszam na „O wszystkim i o niczym”. Ludzie, którzy zarzucają patriotom, że żyjemy tylko antykomunizmem („przeszłością”), postawieni są dziś w stan najwyższej gotowości, bo przecież „wracają (!) demony nacjonalizmu”. Nowocześni nacjonaliści zwracają uwagę głównie na problem uchodźców i kapitalizmu, a zatem… chyba mówicie o sobie, gdy zarzucacie „patrzenie wstecz”. Zerkamy głównie na dziś i przede wszystkim na niepewne jutro Europy, pamiętając o tym, co złego i dobrego było tu wczoraj. Patrzymy w przód, w przeciwieństwie np. do waszych idoli Niemców, którzy ciągle nie mogą uporać się ze starymi demonami, tak że aż opanowały ich nowe, których jeszcze nie potrafią nazwać. A za nimi nasi lewacy, czy też żałośni celebryci, wywaleni z głównych mediów, pełni złości dziennikarze… Jak jednak pokazuje życie w Polsce – paru gości w gotowości by w głowach czynić porządek. Zaczniemy od tego…

(więcej…)


28.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nie jesteśmy z Azji, jesteśmy z Zachodu, ale Zachód kiedyś też miał wartości, kulturę i zasady inne niż zdobywanie złota. Niedawno doszło do najgłośniejszego pojedynku ostatniego czasu, Mayweather Jr vs McGregor, który był – moim zdaniem – smutnym podsumowaniem tego w jaką stronę idą sporty walki na Zachodzie (chodzi mi o sposób nakręcania pojedynku, nie o samą walkę, w której na szczęście wygrał faworyt). Czytacie „DL” więc wiecie, że jestem smęcącym idealistą, ale bynajmniej nie takim zamkniętym w jednym-starym najsłuszniejszym. Mimo otwartości, np. na muzykę, na nowe metody treningowe, nie mogę zdzierżyć tzw. nowoczesnego sposobu zachodniego zachowania. Tak jak w starożytnych Chinach oparto pierwsze sztuki walki na ideach, w które wierzono – konfucjanizmie, taoizmie, wreszcie buddyzmie, tak współczesne sporty walki Zachodu oparte są na ideach, w które wierzy w XXI wieku Zachód – hajs, show i jazda bez trzymanki. Taki sobie ma to klimat. Ale po walce, odnotujmy, Conor powiedział wreszcie coś mądrego: ja nie przegrywam. Albo się uczę albo wygrywam. O, takich życzyłbym Zachodowi mistrzów, tyle że w więcej niż pięciu procentach wypowiedzi. Więcej pozytywnego-sportowego przekazu dla młodych naśladowców, mniej rozpusty. Więcej piękna – mniej biznesu.

(więcej…)


23.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

Głosiliśmy wszem i wobec – w swoich artykułach – że nie będziemy walczyć za obecny kierunek w jakim zmierza Europa. Za co walczyć? – pytaliśmy. Za prawa pedałów, prawo do aborcji? Tymczasem zastanawiam się, czy oby na pewno matka historia nie zmusi nas do porzucenia papierowych (właściwie internetowych) podziałów – jak naszych bohaterów w różnych okresach przeszłości. Życie depcze wyobraźnię. Jak pięknie byłoby zawalczyć o Polskę naszych snów, o chrześcijańską Europę, ale to przecież mrzonki, to marzenie młodego (choć i starsze marzą) wojowniczego serca. Czy wróg pozostawi nam wybór? Czy pozostawi nam czas, abyśmy pozamiatali w swoim domu? Wiemy dobrze, że takiego czasu nam nie zostawił, nadal jesteśmy zdziwieni kolejnymi atakami. Nadal potrzebujemy czasu, by się pozbierać. Wszak wszystko musiałoby się zmienić, by Europa zareagowała twardo! Wojna wkroczyła na nowoczesne – terrorystyczne tory, a prekursorem są religijni fanatycy, bo nie można inaczej określić samobójców. Pomieszanie nowoczesności z tą starą ideą dało i daje laickiej Europie kopa w dupsko, nie pozwala spokojnie konsumować towarów, a pisano że tylko to jej już pozostało. Puk, puk – pobudka. Allahu akbar. Podziały na „prawicowców”, „syndykalistów” i innych też przestają mieć przy tym znaczenie…

(więcej…)


Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio…

Przechadza się za ludźmi, za władzą, za hierarchią… Przechadza się tam gdzie możesz dać upust swojej pysze, emocji, gdzie masz możliwość zaspokoić swoją złość, żądze. Podpowiada, gdy możesz rzucić kamieniem, „wyłącznie wykonać prawo”… Szepce byś odpuścił w trudnych chwilach…

Na drugim zdjęciu, podczas biczowania Jezusa, szatan trzyma dziecko. Twórca „Pasji” – Mel Gibson, tłumaczył symbolikę sceny następująco: Szatan przychodzi do nas by zasiać w nas zwątpienie w najtrudniejszych momentach. W scenie biczowania pokazuje (kłamiąc), że sam zajmuje się swoim dzieckiem (demonem, złem), pytając „a gdzie twój ojciec… zostawił Cię?”. Kłamie…, bo jego dzieci będą wiecznie cierpieć, karta się odwróci, mimo że teraz jest ciężko… Pamiętajmy o tym. W ciężkich chwilach… Także w chwilach, gdy możemy „rzucić kamieniem”…

ŁG


Piszcie, rysujcie, wrzucajcie! Mail: drogalegionisty[a]gmail.com!

Książeczkę „Taniec Na Linie” wydałem jakiś czas temu, ale cały czas (co jakiś czas) ktoś do mnie o niej pisze, co oczywiście bardzo cieszy, bo w podziemiu jest generalnie małe echo, a każdy twórca lubi mieć jakąś informację zwrotną. Dziś jeden z czytelników podesłał rysunek z logo wymyślonej przeze mnie organizacji „Polonicus Crux”. Dzięki za dobry gest, po prostu. Podobnie jak grafficiarzom, którzy gdzieś na Śląsku zrobili kolejny wrzut DTSP. Najbardziej zdumiewające są jednak świadectwa o nawróceniu pod wpływem moich marnych wypocin, a jest ich całkiem, całkiem jak na obecny zasięg „DL”. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że czytelników mam może mniej niż centroprawicowcy, ale za to uważnych! Pozdrawiam Was mocno!


13.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie” – głośne hasło pewnego śmieciowego produktu doskonale oddaje demoliberalne myślenie. „Postępowcy” być może uznali, że zapominając o przeszłości, uda się uniknąć jej błędów. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – tylko pamiętając, możemy budować coś lepszego. Pamiętając wszystko, nie wybrane fragmenty. Na przykład Niemcy (ziomki Tigera, tak na marginesie) tak bardzo chcą zapomnieć, że… zapomnieli o zdrowym rozsądku i podczas gdy oni znów pouczają świat jaki powinien być, ich kraj ulega rozkładowi kulturalnemu od wewnątrz. Chrześcijaństwo – wypaczyli, nacjonalizm – wypaczyli, tolerancję – wypaczają. Nie twierdzę, że ze wszystkimi sąsiadami jest coś nie tak, ale mają pewną cechę, która powinna dać nam do myślenia – róbmy dokładnie odwrotnie niż głoszą Niemcy. Z wiarą, polityką i światopoglądem. Żeby „tym co będzie” nie była kolejna wojna, bo „tym co było” były m.in. zachodnie pomysły, które koniecznie chcą narzucić… Pokój! Ludziom dobrej woli…, rzecz jasna…

(więcej…)


1.08.17 „O wszystkim i o niczym”.

„Czemu stoisz z tym niby złotym sygnetem przy szosie i wciskasz go zatrzymanym autom z naiwniakami pod pretekstem braku gotówki na benzynę? Przecież możesz być championem! Możesz piąć się w górę korporacyjnej hierarchii! Łap swoją szansę!”. Czy tak będzie wyglądać rzymska akcja wysyłania do Cyganów… trenerów personalnych w celu zmobilizowania ich do roboty? Czego to nie wymyślą demoliberałowie… Gdzie nie wcisną się trenerzy personalni… W każdym razie władze Rzymu serio mają posłać specjalistów od motywacji do sypiących się baraków. Kto wie… może zmobilizuje to ojca z kilkuletnim dzieckiem chociażby do nauczenia się nowych melodii, bo te grane w tramwajach doprowadzają mnie do skrajnych myśli typu: albo ja, albo oni – przez okno… A tak na poważnie – by coś w nich zmienić, trzeba by zanegować całą ich tradycję. Znaleźć powód, dla którego rodzice nie będą w tak paskudny sposób wychowywać swych dzieci – wychowywać na żebraków. Już widzę jak postępowy „coach” zawróci Wisłę kijem…

(więcej…)


21.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nagle na Marszu Niepodległości, w którym uczestniczyło dotychczas kilkaset osób, pojawiła się ekipa Legii i walczyła z lewakami. Pamiętacie? Taka była potrzeba czasu i duch tej potrzeby, który przeszył wszystkich wzdłuż i wszerz. Obecnie trwa tragikomiczna przepychanka PiS-opozycja, a niektórym marzy się „postraszenie kibicami”, by załatwiać swoje sprawy. Sprawy niskiego poziomu, które może są dobre dla redaktorów Lisów i innych walczących o wpływy, ale nie dla kibiców. Całe szczęście środowisko nie daje się w to wciągnąć, chociaż na moje i tak jest ostatnio zbyt naiwne. W każdym razie, jeśli chodzi o patriotyzm i nacjonalizm, kibice pojawią się ponownie wtedy, gdy… duch czasów ponownie będzie taki, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że „już czas się wychylić”. Ponownie! Jak się jest patriotą – po prostu się to czuje. Wcześniej żadne facebooki i twittery nie są w stanie spowodować wykorzystania kibiców przez władzę. Prawdziwych kibiców!

(więcej…)


16.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nowy sezon europejskich pucharów i Ekstraklasy, hazardzista roku Łukasz Grower wraca do gry. Stawka 2 zł (wariat!), postawione wszystkie możliwe mecze, co zmniejsza rachunek prawdopodobieństwa niemal do zera, ale iluzoryczna wygrana jest całkiem sensowna… yeah, są emocje! Cieszę się, że jest chociaż jeden nałóg, w który w życiu nie wpadłem, heh. Za duża sknera ze mnie. Nie szczędzę za to czasu na pisanie, bo to bezcenne, więc znowu widzimy się w „O wszystkim i o niczym”. Taka rozkmina na początek. Życzliwy Ci człowiek będzie chciał wyciągnąć z Ciebie wszystko to, co najlepsze. Będzie potrafił Cię skrytykować, ale wyciągnie plusy, zaznaczy coś, co było dobre i na czym można dalej pracować. Parówa, która ma do Ciebie problem – będzie jedynie wskazywała złe strony, czekała na potknięcia niczym Żyd na hajs z kamienicy. Nie przejmujcie się parówami, nie żyjecie po to, by je zaspokoić. Zresztą – nie da się, bo nie chodzi o to, że Ty jesteś słaby, tylko oni to pieprzeni aferzyści. Róbmy swoje.

(więcej…)


11.07.17 „O wszystkim i o niczym”.

To znowu ja, stęskniłem się, heh. Jeszcze w klimacie wizyty Trumpa i szczytu G20. Oczywiście, że lewacy protestujący przeciwko G20 w znacznej mierze po prostu pierdolą kocopoły – np. o globalnym ociepleniu zagrażającemu zachodniej cywilizacji zamiast Islamu (!?). Po drugie: oczywiście, że można dostrzec plusy w wartościach przekazywanych światu (świat naprawdę słuchał co mówiło się w Warszawie…?) ze stolicy Polski, z naszą historią (w tym Wałęsą, ups?) w tle… Jasne, że jako katol cieszę się, że prezydent USA mówi o Bogu, a nasi bohaterowie i ich trud są doceniani. Ale politycznie to za mało. Jasne, że trzeba bronić cywilizacji, ale w jaki sposób? Co wyniknie z tego, że Trump „wezwał przywódców 50 muzułmańskich państw do rozprawienia się z terroryzmem”. I co… rozprawili się? A jeśli nie – w jaki sposób się rozprawiają/rozprawią? „Zachód jest otwarty, ale nie dla radykałów” – spoko, ale jak to niby politycznie rozwiązujecie, bo coś niedowidzę? Tak – rządzi mniejsze zło, ale to nadal demoliberalne pieprzenie. A, że przy okazji morale w szeregowym polskim patriocie wzrosną i nieco patriotyzmu poszło w eter z warszawskiej mównicy – to fakt. Zawsze lepiej o Bogu niż o gender jak w Kanadzie… Ale muszę przyznać, że ci od gender dali trochę Systemowi kopa w tyłek (chociażby wizerunkowo – z korzyścią nawet… dla polskiego nacjonalizmu jakby dobrze się zastanowić…), do teraz przeglądam materiały, czytam manifesty. Po prostu działo się.

(więcej…)

Strona 3 z 6812345...Ostatnia »