27.05.2007-27.05.2017. Wkrótce równe 10 lat „Drogi Legionisty”!

Jako, że na samą rocznicę mam dla Was coś innego, coś z czego jako czytelnicy „DL” będziecie mieli być może nieco radochy, dziś wrzucam pierwsze materiały okolicznościowe. Dziękuję zaangażowanym i doceniającym te 10 lat pisaniny!


8.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Dzisiejsze czasy „mają swoje potrzeby” jeśli chodzi o obronę tradycji, dlatego dobre słowo o antychrześcijańskiej, promującej grzech ciężki Unii Europejskiej pozostaje dla mnie brakiem jaj chłopców z Prawa i Sprawiedliwości. Od polityków deklarujących się jako chrześcijanie wymagam głośnego zapoczątkowania europejskiej opozycji wobec antycywilizacji aborcji i gender, a nie puszczania oczka, nawet w ramach rzekomej „taktyki” (jak bronią ich co naiwniejsi wyborcy). Ja wiem, że prawdopodobnie, gdyby opozycja wobec UE była bardzo silna – PiS by ją poparł, bo wreszcie by się to „politycznie opłacało”, ale czy tego oczekujemy od polityków, tak daliśmy sobie zmienić definicję mężów stanu? W sprzyjających warunkach to i w Komorowskim się chęć do składania kwiatów Dmowskiemu pojawiła, ale na ile jest to szczere i na ile stoi za tym patriotyczne serce? Odpowiedź znacie – to zwyczajne cwaniactwo. Polityka jest walką, więc chrześcijanie powinni walczyć m.in. o to, by ktoś kto nazywa zabójstwo zabiegiem medycznym był nazwany bandytą, a jego struktury strukturami zbrodniczymi. Nic z tego – UE zdaje się mieć poparcie obozu rządzącego, który co najwyżej „co nieco by zreformował”, żeby nie było, że całkowicie wspiera postulaty spod niebieskiego parlamentu. Piekła ZSRR, piekła wypaczonej tolerancji się nie reformuje. Z grzechem ciężkim się nie dyskutuje, praktykujący chrześcijanin powinien to wiedzieć, bo naprzeciwko siebie ma inteligentniejszego gracza i go nie przegada. Może go tylko odrzucić i zwalczać.

(więcej…)


1.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Trwa Wielki Post, w całej Polsce odbywają się coraz bardziej wymyślne Drogi Krzyżowe. Ta w Bydgoszczy przypominała, jak to nazwał mój czytelnik, wersję „pop-kibolską”, heh, coś w tym jest, ale tak po prawdzie braci z tego klimatu widziałbym raczej w innej roli – bardziej przychylnej. Wszak Boże Chroń Fanatyków nie mówią kaci tego Boga, co nie? Także, czy faktycznie „tak to widzi młodzież”? Może ta patologiczna (pokazana pod koniec) tak, ale na wyklętych ulicach (niczym kiedyś w lasach) ciągle znajdą się alejki, w których krew chrystusowa jest kochana. Faktycznie, nie wszyscy w tym pędzie i swojej małej, prywatnej walce o Nim pamiętają, ale z pewnością nie są pierwsi by Mu bluźnić. Być może nawet, byliby pierwsi, by Go bronić… jak Dobry Łotr, znacie? Video-relację zamieszczam poniżej. I dużo innych materiałów! Zapraszam!

(więcej…)


„Golgota” – zwycięzca konkursu „Orle Pióro”, kategoria: wiersz religijny!

Nieustannie

pełznę

niczym płaz pod ciężarem

własnych myśli

o nie – potykam się

i upadam…

każdego dnia

Tyś jest – jak mocarz

ciągnący za sobą

wielkie drzewo swej męki

ja – kruchy człowiek

taszczący zaledwie worek

własnych niedoskonałości

i ułomności

moja droga na Golgotę

Twojej nierówna

a zdaje się – nie mieć końca…

przystaję

przy każdej stacji

by zebrać ciężkie krople

Twego potu – odkupujące ziemię

czyniąc tym samym

w mej duszy wiosnę

Michał Szczyba

Wybierała redakcja „Drogi Legionisty”. Gratulujemy!

Pozostałe wiersze tej kategorii konkursu: link

(szablon – „DL”)


26.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ponownie włączyłem sobie do pisania „Moją krew” Republiki i ponownie wylałem barszcz czerwony na redakcyjnym biurku, bo nie powstrzymałem się od gestykulacji w stylu, no niech będzie, Adolfa Hitlera. Muzyka ciągle porywa, Thiago Cionek nieco mniej. Niby coś grają, ale mecze kadry to zazwyczaj specyficznego rodzaju nudy (chyba, że jesteś na żywo rzecz jasna). Od czasu do czasu jakiś palec zagłębiał się w nozdrzu – pisał Hubert Selby Jr w „Requiem dla snu”, a buzia otwierała się w szerokim ziewie – takie mam najświeższe wspomnienia z tych meczyków, aczkolwiek zobaczymy… Ale przejdźmy do czegoś innego niż patrzenie w telewizor niczym ta Sara Goldfarb z „Requiem…” (wg mnie najtragiczniejsza ze wszystkich postaci literatury dotyczącej uzależnień, chylę czoła przed Selby Jr), a więc książki i potem filmu, które zjadły mnie i wypluły. Zresztą, wiele projektów wciągnęło mnie jak prostownica włosy Miodulskiego. Grafomania? Sorry, ale to tylko łysy zgred o kłakach pisze.

(więcej…)


23.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Poranne siku w kiblu, wychodząc zmieniam okienko w wiszącym naprzeciwko drzwi kalendarzu ściennym. Czas leci, niczym jasnozielone szczochy po witaminach Olimpu. Życie takie jakie chciałem i chcę – bez klaskania pizdom, to się liczy? Modlitwa i codziennie nowe pytania do Szefa…, powiedz mi dlaczego tak trudno emigrantom wrócić na własne podwórko? Powiedz mi to… Powiedz mi tamto… Czasem czuję jakby mnie kochał, czasem jakby opuścił, dla jednych pojawia się szansa, a dla innych związana z tym plaga – tak też jest z samą migracją i jej subiektywną oceną. Powiedz mi dlaczego kolejna rzeź w Londynie? To już dla nas chyba standardowy „fakt medialny”, tak regularny jak niegdyś telewizyjna lista przebojów… Przesuwam okienko kalendarza. Mamy czwartek… Życie toczy się dalej, wodą spłukuję kolejne zielone szczochy. -Cześć, słyszałeś o Londynie? Temat do herbatki w przerwie…

(więcej…)


13.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Polska nie ma szans stać się państwem znaczącym. Na szczęście? Gdyby tak się jednak stało i byśmy mieli poważniejsze problemy, może uniknęlibyśmy kłótni z gatunku tragikomicznych. „Ktoś” się pokłócił o rolę rowerzysty w programie o policji i Jacek Międlar wyleciał z „Polski Niepodległej”, a co za tym idzie z akcji ogarniania ich klubów, na wzór klubów „Gazety Polskiej”. Ma powołać coś swojego. I kolejny podział na marginesie stanie się faktem. Koń by się uśmiał (na miniaturce taki z okolic meczu Tottenham – Millwall, któremu akurat nie jest do śmiechu, chyba że -jak chuligani- nie lubi swego pana). A propos Jacka Międlara… jak można być aktywistą, ex księdzem i się połasić na taką rolę? Wiem, co mówię – sam dostałem kiedyś maila z „Rozmów w toku”, heh, i co… widzieliście Growera w kominiarce u „dziennikarki roku”, tragicznej Ewy? Nie, wolał jeść dalej zupki Vifon. Są w życiu takie momenty, że trzeba pomyśleć co można stracić (nawet będąc na marginesie) i czy naprawdę warto robić z siebie pajaca. A tak naprawdę nie tyle z siebie, co z ruchu. Nigdy nie warto. Cóż… oby nam wyczucia wystarczyło. Na świecie, w którym (czymkolwiek) rządzi ktoś taki jak Donald Tusk, chociaż ktoś powinien pozostać normalny, no nie?

(więcej…)


(…) Spotkałem kolesia, z którym mam złe skojarzenia. Powraca bardzo realnie wizja okresu, w którym nie byłem na tyle silny by być sobą. Nie chce mi się z nim gadać, odkopywać, mam swoje – nowe życie.

Są ludzie, z którymi „cześć, cześć po latach” ponownie otworzy ci nie te drzwi, co trzeba. Z drugiej strony, nie można uciekać i udawać, że nie istniejesz. Samo życie – czasem w niespodziewanych momentach – wymaga od nas odwagi i wyostrzenia świadomości, że niczego nie da się oddzielić na tyle grubą kreską, by do nas nie wróciło pod inną, zdeformowaną upływem lat postacią.

Jesteśmy tacy jak nasza historia. Cała historia, bez wyrwanych kartek, bez palonych archiwów (…).

ŁG – „Dziennik odsuwania gałęzi” (2017)


5.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio ponownie odwiedziłem studio tatuażu, a tam na sąsiednim fotelu dziarał się stereotypowy „koksu”, niczym z najnowszego „PitBulla”. Nie powiem, naśmiałem się trochę, gdy np. mówił, że pozwala swojej córce maksymalnie do dwóch godzin… patrzeć w markecie na zabawki. Pełna powaga. Tatuator (jakieś 60 kg lżejszy) po chwili konsternacji i zawahania powiedział: kupiłbyś jej coś, kurwa, może ona podczas tych dwóch godzin marzy o tym jak się nią bawi? Dwie godziny patrzy z dzieckiem na zabawki, a sam na sesję… Tak, bracia, masa różnego rodzaju humoru otacza nas dookoła, nadal lubię ten czarny – ponoć jest nowy „Trainspotting”? Słynne już „protesty studentów” dzisiejszej „opozycji” też śmieszą do dziś. KOD i inni nie są w stanie wyciągnąć młodych ludzi na ulice. Śmiały się centroprawicowe i prawicowe media, ale śmiech powinien być co najwyżej połowiczny, bo muszą pamiętać o tym, że – owszem – na ulice nie wyjdą, ale do urn mogą ponownie pójść. Nie tylko studenci – wszyscy, którzy pozostają pod wpływem mainstreamowych „twórców” i całego tego klimatu Hollywoodu, a ich liczba nadal jest wielka. Wystarczy pójść do ludzi spoza klimatu i ich posłuchać. I dlatego humor to prawie zawsze medal, który ma dwie strony. Eh, a tak fajnie jest się pośmiać…

(więcej…)


2.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Od grudnia zeszłego roku ciułam na podróż po Włoszech. Jakieś dwie dyszki zostaną – od razu zamieniam na euro, żeby nie kusiło. Mamy marzec i nawet nie przeszło, to dobry znak. Planuję termin, w którym akurat nie gra Serie A, czy B, ale Italia ma to do siebie, że nie trzeba tu nawet meczu – porywa sam widok wąskiej uliczki i zaparkowanych skuterów. Zamierzam ruszyć szlakiem turystyczno-sakralnym, dotrzeć do Asyżu, miasteczka świętego Franciszka, który jako pierwszy zainspirował mnie jeśli chodzi o świętych z kolebki naszej wiary. Zatrzymać się w wiejskim, malowniczo położonym kościółku, odmówić różaniec, napić się kawy w miejscowej kawiarni. Kurde, to jest na wyciągnięcie ręki, ten inny świat, to włoskie niebo, a ludzie marnują czas, zdrowie, pieniądze na jakąś seks-narko turystykę. „Nasza Europa snów”… pamiętacie? Albo inaczej… czujecie jeszcze?

(więcej…)


Mam tysiące świadectw ludzi, którym otworzyłem oczy.

Masz tysiące świadectw ludzi, którym otworzyłeś groby.


27.02.17 „O wszystkim i o niczym”.

Żonie Valerianusa musi być piekielnie ciężko, bo samym drapaniem nie da się ukoić swędzącej dupy – pisał Łysiak w „Ostatniej Kohorcie”. Wiem, że to porównanie… z dupy, ale podobnie polityczną bieżączką nie da się ukoić duszy kontrrewolucjonisty. Ta dusza stale płonie, niczym Koktajl Mołotowa. Oficjalna „kultura” też czasem wyskoczy z takim kutASEM z rękawa, że dupa pęka. Do kin wchodzi „komedia”, rzekomo, o naszej ksenofobii – „PolandJa”. Mamy przejrzeć się w lustrze – i tak dalej. Powstał gniot na poziomie „Skrzydlatych świń” – tak przynajmniej sugerują nam normalni recenzenci i trailery. Teraz KODo podobni będą mogli, zajadając się karmelowym popcornem, śmiać się z sucharów i kiwać głową: „dokładnie, oni tacy są, Polacy z ciemnogrodu”. „Międzynarodowa Agnieszka” też podobno pojechała po bandzie… Tu od strony filmu, tam od strony antysztuki teatralnej… Próbują, próbują. „Artyści liberalno-lewicowi” rozdali sobie Oscary. Z jakiegoś powodu podnieca ich takie stawianie się w roli „ofiar reżimu” o zabarwieniu katolicko-narodowym. Kręci się w głowie od tego jak jeden na drugiego bat kręci, wytyka mu, wpycha w szufladki, dodaje ideologię, by nadać swemu gniotowi sensu. Kominek u rodziny, książka, dobry winyl – pomaga. Ale w końcu trzeba wyjść z domu.

(więcej…)


20.02.17 „O wszystkim i o niczym”.

W centrum Kijowa doszło do starć demonstrujących nacjonalistów i sił porządkowych. Protestujący domagają się całkowitej blokady ekonomicznej Donbasu – informują prawicowe media. Bieżące informacje z Europy czytałem sobie wraz z nowym „Szczerbcem” (nr 154), który ponownie upomina się o dostęp obywateli do broni. Lewacy i kolorowi we Francji starli się z policją w kwestii jej brutalności (mieli zgwałcić pałką policyjną imigranta). Zawsze zastanawiam się jakby wyglądały zrywy narodów, gdyby te były uzbrojone? No i mamy odpowiedź czemu dostępu nie ma… To oczywiste, że System się boi…, a sam uzbrojony jest po zęby. Uważa, że ewentualna „mafia wybrana” wie lepiej co dobre niż ewentualna „mafia uliczna”, czego efektem – rzecz jasna – nie były nigdy krwawe wojny i eksterminacje, których dopuścili się władcy – heh! Tak jak jakiś szaleniec może odpalić na ulicy, tak też jakiś szaleniec może demokratycznie dojść do władzy i otworzyć „piece”, bądź uczynić aborcję legalną. Było? Jasne, że było. Dlatego się domagamy!

(więcej…)



14.02.17 „O wszystkim i o niczym”.

MARYNARKAW kinach znowu historia jakiegoś „geniusza” – tym razem twórcy (?) MC Donalda. Chodzą na niego…, a potem chodzą po domach zaczesane do tyłu „czempiony” sprzedające dywany, które rano miały korpo-odprawę na której wmawiali im, że w ten sposób podbiją świat. Kurwa mać, dywany, drzwi, garnki! Kocham bliźniego, ale śmieję się z tego jak potrafi komicznie upaść. Nienawidzę świata, który mnie nakręca – po prostu. Ale nie cały jest do dupy. Jak się ruszy swoje cztery litery, można wokół siebie tworzyć ciekawą rzeczywistość. Działać – nie tylko narzekać i nienawidzić. Część moich podopiecznych dzieciaków wraca po przerwie, strzelam z nimi „misia”. Proszę pana, ja się bałam wrócić, bo w ogóle się nie rozciągałam, i wydaje mi się, że wszyscy mnie pobiją – o tym myślą, a nie o otaczających nas skutkach grzechu pierworodnego. Przynajmniej póki co. Dbajmy o to, by nasze życie było ciekawe, twórzmy przestrzenie – wtedy (a nie po pijaku) łatwiej będzie przez nie przejść. Poza tym – ruszyła runda wiosenna. Nie zna życia ten, który nie był na wyjeździe.

(więcej…)

Strona 4 z 66« Pierwsza...23456...Ostatnia »