Droga Legionisty

9.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zimowa Olimpiada? A co to jest…? Rusza Ekstraklasa! Jestem ciekaw wielu rzeczy – nie tylko z legijnego podwórka, np. jak poradzi sobie Cracovia z represjami po głośnych derbach (obok na miniaturce i niżej, źródło zdjęcia: „To My Kibice”), których sukces może dać zły przykład innym działaczom. Tylko kto przyjdzie na te mecze jeśli nie będzie atmosfery? Trochę przypomina mi to sytuację z wojny Legii z ITI. Na stadionie Pasów będzie można zajmować tylko i wyłącznie wykupione miejsca – nie będzie dozwolona zamiana oraz zajmowanie miejsc ewakuacyjnych (w szczególności schodów). Jest też nowy hardcore. Nie będzie sprzedaży biletów na pojedyncze mecze, tylko karnety, a także wymagana będzie karta kibica. Nieźle im pojechali… wątpię, by krakowskiej pato-bandyterce, a tak kojarzony jest trzon KSC, chciało się z tym skutecznie walczyć na każdym meczu u siebie (najpierw trzeba by chociaż potrafić prosto rzucić cateringową musztardą), no ale czas pokaże. Stadiony to ważny bastion wolności słowa i to ile wolności wywalczą ultrasi może być istotne – tak! – nawet w kontekście przyszłości polskiej polityki… Kto powie prawdę widoczną w TV, gdy na arenach zabraknie tych, którzy zaryzykują wywieszenie transparentu…? Wolność dla ultras!

(więcej…)


6.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Jaką siłę jesteśmy w stanie wygenerować, gdy sytuacja staje się podbramkowa! Nie mam zbyt wielu pieniędzy. Pies zachorował na śmiertelnie poważną chorobę i nagle okazuje się, że trzaskam mu kroplówki i zastrzyki za stówę (a nawet dwie) dziennie, „stając na głowie i tańcząc breaka” z gracją najlepszego ultra kombinatora! Nagle okazuje się, że na mobilizacji potrafię być bogaty, mimo że fura ma prawie tyle lat, co Twoja mama, a zlew w kiblu odpada. Potrzebowałem „jedynie” niebezpieczeństwa. D’Amato mawiał: Pieniądze to nie wszystko. Pieniądze oznaczają bezpieczeństwo, a dla mnie bezpieczeństwo to śmierć, dlatego nigdy nie zależało mi na kasie. Wiadomo, na dłuższą metę naiwnie tak gadać, bo życie lubi to weryfikować (w końcu przyłapie cię na hipokryzji), ale facet miał wtedy bagatela 70 lat! Trochę zatem przeżył na takim radykalnym poglądzie… Przesadne bezpieczeństwo i brak kłopotów powodują, że ludzie mają dziwne pomysły, czego efekty oglądamy na świecie przez całą jego historię. Walka o przetrwanie mobilizuje gatunek. Walka o życie mobilizuje kochającego człowieka – nawet jeśli to „tylko” życie zwierzęcia. Kasa przestaje mieć znaczenie. Widzimy, że świat jest ułomny, a my razem z nim i chcemy rzucić wszystko, by kogoś ratować. Potrafimy kłócić się, lub cierpieć z powodu każdego grosza, a nagle okazuje się, że mamy to wszystko gdzieś… Dlatego „Plan” bywa skomplikowany, ale nie jest głupi…

(więcej…)



28.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

To ciekawe jak Bóg posyła nas w miejsca potrzebne nam do zbawienia, byśmy mieli okazję zawalczyć o siebie i zaprzeć się siebie. Ja na przykład jestem furiatem, z temperamentem, który gdzieś tam odnalazł się w ulicznej subkulturze. Bo tu jest luzik i wolność. Wśród kibiców szybko ginie wszelkie tabu, granice, człowiek osiąga szczyt bezpośredniości, kombinatorstwa, szanuje podobnych sobie, a nieco gardzi innymi. I nagle, dzisiaj, jestem otoczony masą ludzi, różnych ludzi (to ta różnica), z którymi muszę pracować i utrzymać ich przy sobie. Mają swoje życia, swój charakter i swoje priorytety, przez które moje własne często muszę chować w kieszeń. To trudna, codzienna walka, by zrozumieć i wysłuchać, a nie powiedzieć proste „spierdalaj”, jak na osiedlowego chama przystało. Nie mogę się schować, muszę mówić, muszę załatwiać sprawy i rozwiązywać problemy. Ja, który na wszystko zawsze miałem wywalone?! Bóg to niezły jajcarz… Jak dobrze, że trwa wolny od ludzi weekend. Od jutra znowu będziemy wstawać i padać jak Roki

(więcej…)


24.01.18 „O wszystkim i o niczym”. Bella Ciao…

Ostatnio znowu się porobiło, ale że zarówno do TVNu jak i do Adolfa Hitlera mam stosunek negatywny, nie mam zamiaru obszernie sprawy komentować. Dołączam się jednak do podziękowań DiNu dla mediów, bo – jako, że mają mnie w polecanych linkach – również zanotowałem sporo nowych odwiedzin (oj, bardzo sporo). Witam nowych, „poTVNowych” czytelników! Jest afera, co… :-)? Dodam tylko, co do faktów czytanych o Adolfie na słynnym już materiale „Superwizjera” – to iście obrzydliwy i diabelski pomysł, by być uprzejmym dżentelmenem i nie przeklinać, a potem stworzyć obozy, w których ginie m.in. Maksymilian Kolbe. O tak, kobiety za takimi szaleją! I to takie „z klasą”! Za ludźmi ze szczytu, za politycznymi skurwysynami-dżentelmenami rodem z filmu Tarantino. U mnie od dłuższego czasu tacy są na liście osób, których nie chcę znać. To tak jakby dla jakiegoś czytelnika nie było jasne (+ tekst dla „najwierniejszych z wiernych”: LINK). Ale do TVNu stosunek po staremu…

(więcej…)


16.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

Kurcze, tyle się dzieje, że gdy robię prasówkę to nie wiem potem od czego zacząć notki. Często myślę – najlepiej od niczego. Życie jest jedno, więc jest zbyt krótkie, by spędzić je z wkurwiającymi ludźmi. Często tkwimy w jakimś dziwnym uparciu, wydaje nam się, że inne życie niż te, które wiedziemy nie istnieje i dusimy się z idiotami oddychając ciężkim powietrzem. Podobnie jest z czytaniem newsów i ze światem dookoła. Nie, nie musimy na wszystko patrzeć, bo większość jest bez znaczenia. Jak tu emocjonować się i poświęcać dzień na opisywanie durniów, którzy zajmują się podstawianiem swoich ryjów, by w nie dostać, a potem zrobić z „napastników” krwiożerczych faszystów? Mowa oczywiście o incydencie na kolejnej Pielgrzymce Kibiców, która zgromadziła tysiące osób. Kiedyś uliczny aktywizm był ciekawy i przez to zauważalny. Dziś idioci sprowadzili go do roli cyrku objazdowego.

(więcej…)


11.01.18 Autorefleksja przy ulicznej muzyce. Jaka jest definicja dobra?

Mamy za sobą wiele manifestacji, czy innych akcji, o których nigdy nie będzie napisane. Wiemy, że MUSIMY bronić naszych racji, bo INNI przyjdą nas zdeptać. Powiedzcie jednak, czy przy takich klipach jak „Świat” nie miewacie autorefleksji? Ja miewam. Sprawa jest jednak o tyle skomplikowana – i to oddziela sztukę, ale także wiarę od szarego życia tu na ziemi, od patriotyzmu, że w końcu przyjdzie dzień kiedy i Ty sam będziesz mógł (MUSIAŁ?) stać się bohaterem takiego klipu i niestety będzie to uzasadnione. Ale, że pierwszy kamieniem chce rzucić tu zazwyczaj moralny karzeł to prawda i autorefleksji nigdy za wiele. By na koniec wyjść z tego z twarzą. Wiecie czym jest dla mnie, jako katolika, owy koniec… A, panie Siwers, radykałom rozchodzi się właśnie o definicję „dobra”… Dla mnie jest nią Biblia, a dla Ciebie? Ave!

ŁG


9.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

Niedawno spotkałem się z kolegą, który wyjechał na zachód pracować (tymczasowo). Kolejna gorąca relacja dotycząca „naszych rodaków za granicą” była pewna. Mimo, że znajomy nacjonalista przebywa w Holandii, nie opowiadał o oczywistościach związanych z kolorowymi imigrantami, opowiadał o naszym upodleniu! Polacy, których poznał i zaobserwował są dumni z tego, że jedzą, śpią gdzieś, a w weekend stać ich na napicie się wódki. Pomijając fakt, że w Polsce również można tak się bez problemu „ustawić” – co to za życie, co to za priorytety i ambicje? Zawsze gdy kumpel wpadnie z relacją z zachodu, dziękuję Bogu za to co udało mi się tu osiągnąć. Kokosów nie ma, ale są piękne rzeczy wynikające z pasji i życia rodzinnego, fascynacji Ojczyzną i kulturą! Nasze oświetlone w święta starówki, piękne i nadal pełne kościoły, spacery, teatry, kolacje z naszymi kobietami. Kilka dni temu wieczorem, wracając osiedlem, zatrzymałem się popatrzeć na odsłonięte w przymrozku gwiazdy, bo niebo było niesamowite! Nie ma jak poczuć się nie na sto, a na dwieście procent u siebie. Z rodziną obok w murach i z Bogiem tam na górze. Kocham żyć w Polsce, cieszę się, że poszedłem za głosem serca, czyli… nigdzie nie poszedłem. Tu jest moje jedyne okienko na świat, z którego obserwuję wszystko i nic… Pozdrowienia dla wszystkich emigrantów – wracajcie szybko!

(więcej…)


3.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

Na marginesie moich ostatnich recenzji… Taki ruch kibicowski jaki coraz częściej obserwujemy w Polsce oraz np. w Austrii, w Niemczech (oczywiście są ludzie, którzy się wyłamują!), idealnie pasuje na poświęcony kibicom odcinek „Czarnego lustra”. To niezły materiał, jak kibice sami oddają swą wolność i niezależność w ręce tych, którzy „mogą im pomóc”. Gówno, a nie pomogą… Mają własne, sprzeczne interesy. Równolegle do „ery ugody” rozwija się era „cenzury”, a więc poprawnych do zrzygania nieoficjalnych portali klubowych, w których publicyści (znani również na trybunach) piszą tak jak dziennikarze, z których środowisko powinno szydzić i nimi gardzić. Ci którzy piszą niepokornie, są niemile widziani. Mówię o tych naprawdę niepokornych, a więc tych, którzy wywołują reakcje „normalnych ludzi” w stylu „nie, no tak nie można…” – bo nie współgra to z politycznie poprawnym postrzeganiem świata ogółu. Nie współgra z interesem, często cukierkowym. Wychowaliśmy się w czasach, w których miało się gdzieś zdanie ogółu i wychodziło to raczej na dobre… Niektóre stwierdzenia kibiców o tym, że „czasy są inne” przypominają mi stwierdzenia tych, którzy układali się z czerwonymi mówiąc „takie były czasy”. Wymówka zawsze się znajdzie. W czasach – owszem – trzeba umieć się odnaleźć, ale czy scena umie… śmiem wątpić.

(więcej…)



26.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Wreszcie wstajesz i wiesz, że nigdzie nie pójdziesz. Owszem – są w roku dni wolne od roboty, ale nie potrafisz się rozluźnić, coś sobie wymyślisz, bo przecież tyle jest do zrobienia, tyle jest możliwości. Nie! Dziś nigdzie nie idę! „Nawet” na trening (memy, memy – wszędzie memy!), na spalanie kalorii drugiego dnia świąt o 7:00 rano! Siedzę w domu, przy biurku z zapaloną świeczką – jest ciepło i bez pośpiechu. Tylko ta pogoda za oknem sprawia, że ciągle potrafię zakochać się również w innych miejscach niż Polska, choćby po samych zdjęciach. W święta staram się dużo myśleć o Jezusie, często w dość abstrakcyjnych kontekstach, np. Jego stosunku do spraw, które są dla mnie przyziemne. Jak odnosi się do meczów? Kilka razy przeczytałem Nowy Testament i nie przypominam sobie fragmentu negującego gry (wiadomo, że jakieś wtedy być musiały…). Ogólnie stosunek Boga do świata, przecież Jezus, gdy się narodził – stał się jego częścią i brał udział w znacznej części jego tradycji. Biesiadował, zmienił wodę w wino. To mimo wszystko optymistyczne. Może nie dostanę kopniaka przed Bramami za stanie pod bramami stadionów, tudzież w bramie kamienicy…?

(więcej…)


22.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Świat egzystuje dziś tak, że zawsze jest w stanie jakiejś wojny. Jeśli akurat nie pali Żydów w piecach, zabija nienarodzone dzieci w szpitalach. Jeśli „nie buduje murów”, za którymi awanturują się obcy ludzie, obcy ludzie będą awanturować się pod naszymi oknami. Jak nie dymią kibice to dymi państwo, które miało opiekować się ludźmi. Gdy nadejdzie „postęp”, nadchodzi wrogi mu Islam. Gdy Europa jest katolicka, wyrusza na krucjatę do Ziemi Świętej. „Pacyfka” to symbol naiwności, a pasywność to tak naprawdę szykowanie ścieżki kolejnym drapieżcom. Fakt – można tu żyć spokojnie, ale gdzieś z tyłu głowy, niestety, pulsuje ta świadomość, że życie może w każdej chwili wezwać Cię do walki… Cieszmy się zatem tymi świątecznymi dniami z rodziną. Świat to tykająca bombka. I to nie ta na choince…

(więcej…)


19.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Szybko, szybko – bo wokół kultura… Szybko, szybko – tworzy ją byle burak… Byle burak to nie chłopak wychowany częściowo na osiedlu i nawet nie niewykształcona osoba, byle burak to osobnik z jakiejkolwiek klasy społecznej, który w dupie był i gówno widział, a bierze się za tworzenie sztuki, a tym gorzej – za pouczanie ludzi jak mają żyć. Nie może z tego wyjść nic ciekawego… o czym on bowiem opowie? Dlatego dzisiaj w kąciku muzycznym wyjdziemy trochę na robotnicze dzielnice Londynu, podkreślić korzenie subkulturowego bajzlu. Mimo że „DL” się zmienia, nadal futbol – jeden z symboli nie tylko polskich osiedli – ma tu mocne miejsce. No i „sztuka, głupcze”! Wiedział to Alex z „A Clockwork Orange”, wiedz i Ty. Jednym z efektów ulicznej kultury jest fanzin. Chciałem Wam coś powiedzieć, bez chodzenia do jakichś pieprzonych urzędów i użerania się z tymi, po których właśnie chcę pojechać na papierze i w sieci – założyłem zina. Jak wiecie – i tak mnie urzędnicza łapa dopadła – ale chociaż próbowałem uciec przed tym traceniem czasu i nerwów. Nie dajmy się, twórzmy coś ciekawego, mimo że nastał bezpłciowy XXI wiek… Na przekór cukierkowym czasom!

(więcej…)


13.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Witam Was 13 grudnia. Podanie daty wystarczy za komentarz. „Wtedy były inne czasy, byłem w ZOMO” – należymy do tych, którzy za chuja nie przyjmą takiego punktu widzenia. Tyle. Czytałem sobie niedawno o początkach West Hamu, zdecydowanie najklimatyczniejszego klubu z Londynu (i z pięknym herbem – czołówka światowego futbolu!), gdzie rzecz jasna przewija się motyw klubu robotniczego, a raczej pracowniczego. Piłka nożna nie jedyny raz miała poprawić morale wśród „szarych ludzi” i to jest piękna idea, dziś również obecna – mimo komercjalizacji samej dyscypliny. Dziś nazwałbym piłkę sportem nie tylko zapracowanej klasy robotniczej, ale także znudzonej „klasy” typowej dla XXI wieku – politycznie poprawnego, pełnego nowomowy i korpo-sloganów. Tak jak kiedyś, w czasach powstawania największych klubów Europy, ludzie chcieli uciec od pracy/wojny, my chcemy uciekać od powszechnego ugrzecznienia, braku nazywania spraw po imieniu, od zabijania starych wartości i serc normalnych mężczyzn. Dlatego, jeszcze raz, tęczowe łapy precz od piłki! Nawet tej angielskiej. To – jakby nie patrzeć – Home Of Football (nie home of homo!), mimo że dziś kulawy, zresztą jak cały europejski „home”! Wracajmy po swe domy, inaczej po prostu nie wypada…

(więcej…)


8.12.17 „O wszystkim i o niczym”.

Niedawno pisałem, że nie możemy zapomnieć „o starym”, a więc o historii, o wierze, bo… to po prostu głupie. Wiem, że koledzy Autonomiczni Nacjonaliści nie lubią (też nie przepadam) za ciągłym porównywaniem nas do czasów eNDecji, ale właśnie mamy kolejny konflikt „Piłsudczyków ze zwolennikami Dmowskiego”, nawet jeśli „systemowa prawica kontra nacjonalizm” może tu być tylko przełożeniem symbolicznym. Też „za tych, którzy chcą dobrze dla Polski”, „za czasu patriotów” będzie można być niemile widzianym i jest to oczywiste właśnie z nauki matki historii! Ogólnie polityka jest zgniła i zamiast wyrosnąć ze stwierdzeń typu „walić ją!” i być „odpowiedzialnym obywatelem” (jak „normalni dziennikarze”), konsekwentnie, naturalnie zmierzam w przeciwnym kierunku. Takie przeżycie byłoby zbyt przykre (nie chciałem śnić o nich w nocy), kiedy więc widziałem, że któraś się zbliża, wprawiałem laskę w ruch obrotowy, jakbym chciał stworzyć wokół siebie strefę chronioną i niedostępną, co one pojmowały od razu, bo były przyzwyczajone do posłuszeństwa i dla kija żywiły respekt – mówił o śmierdzących prostytutkach główny bohater książki „Cmentarz w Pradze”. Czy to nie dobre podejście do kurew, drodzy dżentelmeni…?

(więcej…)

Strona 4 z 70« Pierwsza...23456...Ostatnia »