Na przeciwko stadionu Legii znajduje się piękna strefa ciszy. Wejdź tam.


Fuck PZPN! Fuck Komisja Ligi! Fuck FIFA! Fuck UEFA! Fuck G20!

Przejawiam niezdrowe fascynacje? A co jest zdrowe? A co jest tzw. normą? Parlamentarne kurestwo, byle ubrane w dobre garnitury i przykryte dobrymi manierami, brakiem mlaskania i poprawnym trzymaniem widelca i noża? Wyzysk pracowników, a nawet narodów przez pana, którego fascynacje są zdrowe (bo go na nie stać), czy brak pomysłu na życie osób, które zwyczajnie nudzą się na śmierć? Wychowaliśmy się na osiedlach, grając na żwirowych boiskach i walcząc o swoje. Ucząc się na swoich własnych błędach i próbując odnaleźć wartości, coś dla czego warto być w porządku. Mamy swoje kluby, które dają nam tożsamość i rozrywkę. Nie zamykajcie przed ludźmi stadionów. Nie pogrążajcie osiedlowego sprzedawcy ze spożywczaka, czy ryneczku z warzywami. To co ma być normą – wszędzie w „świecie prawa” – narzucają najbogatsi. Zachowajmy to, co lokalne, to co DOBRE. Niżej graffiti AEK Ateny w dzielnicy Exarchia. Fot. drogalegionisty.pl

ŁG


Ateny’2019. Demokracja. Co poszło nie tak? „Szatański towiec”!

Jedna z konstrukcji bezdomnych narkomanów w centrum Aten, w okolicach słynnego inaczej placu Omonia. Stałem także w dzień dosłownie dwa metry od heroinistów podgrzewających na wielkich palnikach swój towar (zaś dwa metry w drugą stronę normalni Grecy pili sobie kawkę w miejscowych kawiarniach nie zwracając uwagi na dziesiątki owrzodzonych zombie), ale chyba z jakieś resztki przyzwoitości, którą mam – i współczucia jakie mnie naszło, nie robiłem bezczelnych zdjęć w stylu topowych dziennikarzy i ich „zdjęć roku” pokazujących cierpienie. O tak, kontrasty centrum Aten to dobry materiał dla „National Geographic”, ale jeszcze bardziej dla socjologów i politologów. Pytanie warsztatowe: „Demokracja. Co poszło nie tak?”. Idą święta. Dla ludzi na zdjęciu niżej będzie to taki dzień jak każdy. Dla nich taki sam jest wtorek rano jak niedziela wieczór… Taki sam jest każdy dzień. Widziałem późnym wieczorem bezdomną narkomankę, która szła na takiej „konstrukcji-rusztowaniu” dla kulawych. Człapała przez jezdnię w ślimaczym tempie, moją uwagę przykuł jej histeryczny płacz, zwisający z nosa gil oraz trudne do opisania cierpienie na twarzy. 22:00. Ona nie ma domu, towaru… Kto jej pomoże…? Zdajemy sobie sprawę z ogromu cierpienia? Z drugiej strony, co można zrobić, gdy szatański towiec (Trzyha – „Aluminium”) opanował umysł i ciało? To pytania bez odpowiedzi. To ten skrawek zwycięstwa diabła na ziemi. Moja modlitwa za nich: Panie, Ty wiesz wszystko, wiesz zatem, że zostali zwiedzeni przez silniejsze od nich substancje. Weź to pod uwagę przy Sądzie Ostatecznym.

ŁG


16.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Kto dziś broni swoich zasad do końca? W nowoczesnym świecie poległo już wielu. Zachodni konserwatyści to parodia konserwatyzmu, degenerować dawno temu zaczął się nawet polski podziemny rap, a dziś jakiś Żabson walczy z homofobią, a podbija go inny modny twórca – Żulczyk. To niebezpieczne, walka na płaszczyźnie kultury jest niemal kluczowa. Czas na refleksję i odbicie od nich, nawet jeśli tworzą fajne rzeczy (ja akurat Żulczyka czytałem, ale przestaję go promować i Was też proszę o olanie zdegenerowanych twórców otwarcie popierających zboczenia jako „inną opcję”). W czasach, gdy wszystko jest przekombinowane potrzebujemy inteligentnych i silnych ludzi twardych zasad i starych prawd: homofobia nie istnieje, homofobia to wasz wymysł. A to dlatego, że homoseksualizm jest chorobą i homosi należy szanować, ale jako LUDZI (z całą ich godnością) chorych. Tymczasem w XXI wieku to pacjent wypisuje recepty lekarzowi…

(więcej…)


Dłonie czarne od… atramentu…

Pamiętasz jeszcze, co to papier, czy może jesteś z gatunku Sebix, który stwierdził, że jedynym papierem jaki będzie używał w życiu jest ten do dupy i w efekcie do dupy są także jego horyzonty (i nie chodzi o horyzonty z gatunku tych obserwowanych w słowiańskim przykucu podczas srania po melanżu na wydmach w Mielnie)? Czasem słyszę, że ludzie „mają plany wydawnicze”, a tymczasem „Droga Legionisty” jest w sieci i na papierze już 12 lat.

ŁG


Pod ateńskim Akropolem, czyli… „Uchodźcy witani, turyści jebani”!

No dobrze, dobrze… pod Akropolem też byliśmy, bo trochę innego typu kultury niż meliny też wypadało liznąć. Ten mający zwrócić Waszą uwagę tytuł to napis sprayem, który nas tam przywitał: „Refugees welcome. Tourists fuck off”! Oczywiście hasło jest – jak to u lewaków – przesadzone, bo turyści mają bardzo często więcej szacunku do Aten niż „uchodźcy”, którzy przyjechali tu często zarabiać jak mafia z Egiptu na Exarchii, którą zresztą lewacy próbowali wywalić ze swej dzielni, bo sprzedawali na niej narkotyki. Widzisz lewaczku, takich refugees musiałeś gonić, a tacy tourists jak my nie mogli się powstrzymać i kupili ziny w waszych sklepach, prócz przepłacania po 20 euro za Akropol… Ach ta nietolerancja! Z tym przepłaceniem też tak półżartem, bo fajnie było popatrzeć z góry na stare i nowe Ateny, bez żebrzących refugees obok… Wrzucam niżej jakieś strzępy, bo nie chciało mi się robić długiego materiału.

ŁG


Wasze parlamenty? Więc nasze ulice… Nie oddawajmy przestrzeni!

Grecy wszystko mają popisane. Na przykład halę, na której rozgrywają mecze (i nie ważne, że to hala olimpijska-nie klubowa, gdzie również gra np. AEK, oni i tak wszystko mają otagowane…). Nie ma, że „własny teren to ma być czysto”. To przecież przestrzeń dla „ludzi ulicy”, więc są tagi, plakaty z „ulicznym przesłaniem” zamiast oficjalnego i vlepy. Z jednej strony wydaje się to często brzydkie, mało schludne, ale z drugiej jeśli zostawimy mury, ściany „czyste” to… zostawimy je tak naprawdę Systemowi, a więc i trzymającym władzę komercyjnym firmom, najczęściej o zasięgu globalnym. Bo co mamy wszędzie w przestrzeni publicznej „na Zachodzie” – „u nas”? Pepsi, Durex i inne reklamy z pół-rozebranymi pół-anorektyczkami oraz panami z photoshopa… To mają być te „czyste zachodnie ulice”? To ja chyba wolę graffiti… Z przesłaniem, oczywiście. Jest prawdziwsze (oczywiście, że wolałbym graffiti nacjonalistyczne). PS: Legia wygrała wyjazdy w piłkę i kosza, a w siatkę weszła do finałowej rozgrywki o awans, i to jest bardzo dobra informacja.

ŁG 

Redakcja „DL” pod stadionem Panioniosu Ateny, przed meczem czwartej siły stolicy.

W poszukiwaniu świata „po swojemu”… Kawka za 1 euro na Omonii.

Twórca powinien być na swój sposób rewolucjonistą. Myśleć po swojemu, tworzyć swoje, mieć swoją przestrzeń. Jeśli tego w sobie nie ma, tego wyjścia przed szereg, to nie bardzo jest artystą, prędzej jakimś podporządkowanym dekoratorem wnętrz. Na przykład Remigiusz Mróz to taki dekorator wnętrz. Pisał w książce o pisaniu/warsztacie (czytałem całą, powieść też czytałem…), że podczas procesu twórczego ekscytuje się swoją historią. A ona przecież nic nie wnosi…, jest tylko dekoracją, jak szlaczek na barowej popielniczce! Oni nic nie wnoszą bracia i siostry, mam ich dość… Poleciałem zwiedzać do Aten, szukać przestrzeni. Zwiedzać greckie meliny, zakazane dla turystów dzielnice i oczywiście mecze. Nie mam „wolnych środków”, pożyczyłem pieniądze od kolegów, a samolot opłaciłem wcześniej z tego, co zamówiliście papierową „DL”24 (dzięki!). Zamelinowałem się na słynnej Omonii, nie udałem się do wymarzonych Aten po koszulkę z Akropolem i żeby latać za parasolką przewodnika z żartami-sucharami. Dzionek zacząłem od przeglądania prasy, tu Złotego Świtu – o, bo oczywiście wiele podziemnych sklepów już mnie gościło… Więcej co i jak w swoim miejscu i czasie. Pozdrawiam Was kochani, nie dajcie się! Fuck Modern World! Against Modern Football!

ŁG


3.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Tak zajebiście pracowali na zgrupowaniu…, mieli grać jak ta lala! Lala była co najwyżej gumowa i szybko została przebita… Pinto wyleciał z Łazienkowskiej 1 kwietnia i to nie był żart, żartem jest raczej styl gry Mistrza Polski w tym sezonie. Z innej beczki (raczej z worka ziemniaków), wyleciał też Nawałka, zbawca poznańskiego Lecha. Co jest z tymi, topowymi – czy może po prostu polskimi, drużynami nie tak, bo przecież to nie mogą być tylko źli trenerzy…? Nie wiem jak jest z Lechem, bo nie mam czasu śledzić, ale przy Łazienkowskiej pan Miodulski nie tylko wyglądem, ale kompetencją przypomina raczej Rubika niż futbolowego magika. Aczkolwiek na pogonienie Sa Pinto zanosiło się już od dłuższego czasu… Eh. Na sterach ponownie Vuković. Potem nowy trener, kolejna rewolucja w trakcie europejskich pucharów (tylko jakich…?). I znowu będzie „potrzeba czasu”…

(więcej…)




25.03.19 „O wszystkim i o niczym”.

O kurde, od 7 lutego nie było Waszej ulubionej rubryki! Znalazłem kilka godzin. Rozkładam przed sobą nowe płyty, ich książeczki i dodatki, zakładam słuchawki i puszczam track pasujący mi do nastroju i stopnia zmęczenia. Jest duże, mimo że moja praca jest taka, że… pracuję zawsze, ale i nie pracuję nigdy! Zależy jak na to patrzeć, ale mózgownicę wszystko w końcu przegrzewa – nawet to przyjemne zarobkowanie. Wszystko w nadmiarze szkodzi, jakby powiedzieli Ci, którzy powinni być zwani najlepszymi sXe, a więc Ci, którzy kontrolują wszystko i niczego nie muszą na siłę odstawiać… Zrobiłem sobie kawę, za dużo jej (tradycyjnie) piję. Patrzę za okno, słońce pięknie zachodzi za chmury, a to wszystko wystaje mi jakby łukiem zza wieżowców. To jest mój perfekcyjny świat, bez którego to, co na zewnątrz – polityka, mecze i inne, nie mają sensu. Krajobraz to Bóg, osiedle, a także to, co wyrosłe na tych osiedlach – w tym ruch kibicowski. Harmonia w chaosie.

(więcej…)