5.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

To my jesteśmy elitą tych miast, ulic! Nie Wojewódzki Kuba, który właśnie sprzedaje autobiografię, w której pluje na Polaków, patriotów, kibiców, katolików… To Łazienkowska 3 pokazała po raz kolejny, że duch w narodzie nie ginie i nie jest to, jak sugerują liberalni celebryci, duch ciemnogrodu i kompleksów. My stoimy dumnie, my stoimy świadomie! Też bym wolał, by hymnem Polski była piękniejsza i pierwsza „Bogurodzica”, ale skoro nie jest… to śpiewajmy #KIEDYmyżyjemy! W momencie, gdy Żyleta uczyła śpiewać hymnu Polski, koszykarska Legia wygrywała 92-86 z Treflem w Sopocie! Co to był za mecz… Wojskowi wyraźnie przegrywali, by w drugiej połowie przechylić zwycięstwo na swoją stronę! Potem festiwal rozpoczęli piłkarze Mistrza Polski (oraz oczywiście jego kibice…, co wie już cały kraj), pakując do przerwy trzy bramki Górnikowi z Zabrza! Skończyło się na 4:0 i udanym dniu dla legijnej społeczności!

(więcej…)



3.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zawsze jakaś afera, nawet w okolicach 1 listopada była „afera o Lwów”, a właściwie o lwy (mniejszą aferę o Lwów kręcą też lewacy, że tną im tam i masakrują kolegów…). Człowiek kiwa głową…, stykając się z dramacikami na co dzień, działając sobie na własnym podwórku. Wydorośleć można na dwa sposoby. Albo wyzbyć się wszelkich zahamowań i być królem szamba, albo ostatecznie stwierdzić, że ja w tym gównie nie chcę pływać i umocnić się w twardych zasadach. Obie postawy wymagają twardości, tylko w inną stronę skierowanej. Twardy jest zarówno święty Kolbe (zrobił swoje do końca) jak i zupełnie nie święty boss z narkotykowego półświatka (jeśli do końca robi swoje, a nie zostaje koronnym…) – tyle, że oboje tych facetów będzie z tego miało zupełnie coś innego, ich Ojczyzna także. Można też zejść ze złej drogi i bez głupiego pieprzenia (o zabarwieniu konfidenckim) zrobić coś dla ludzi. Uważni czytelnicy „DL” może pamiętają jak pisałem, chyba w „Dzienniku odsuwania gałęzi” o akcji, gdy poszliśmy z typem do ośrodka dla bezdomnych uzależnionych próbować dodać im otuchy. Obaj jesteśmy ex melanżownikami… No dobra…, już tylko ja jestem „ex”. „Działacz” popłynął, a było to tym śmieszniejsze, że zaczął coś sobie i nam wmawiać, że jakąś leczniczą marihuanę bierze, bo coś go tam boli. Oj ćpuny, ćpuny – siebie oszukują, ale przy tym chcą całe otoczenie, takimi banałami (i to stare wygi…). Uciekł z panną, gdzieś do jej miasta, jara na nowo – kamrat, z którym poszliśmy „nawracać” ludzkie wraki. Siedział, ćpał…, wyszedł na prostą, kawał byka, masę złapał, fajną kobietę poznał… Czegoś brakowało, entuzjazm opadł jak forma „Czerwonych Diabłów” w obecnym sezonie. To co zrobił i co gada to typowy syndrom uzależnionego, nieważne, czy coś jest miękkie, czy twarde, albo ćpun wszystko sobie ułoży, że wygląda na „ćpanie kontrolowane, normalne, prawilne”, albo skacze po pomostach i wypływa tam gdzie woda zniosła – w każdym razie ćpun to ćpun… Cóż. Trzeba się cieszyć z tych, którzy pozostali (I BYĆ SxE – DZIĘKI ZA PRACĘ!). Pierwszolistopadowo to zabrzmiało…

(więcej…)


31.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Sokół śmiga na koniu w klipie (wiem, dla beki…), u „rockowej babki”, Nosowskiej, na nowej płycie zamiast gitar gruby bas, a „gruby inaczej” rap tej samej pani Kaśki (wiem – ma dystans, wszyscy dziś mają dystans… Tak jak wszyscy dziś robią dla beki…). Niby żyć trzeba umieć, ale mam mieszane uczucia po opadnięciu pierwszych, pozytywnych jak zwykle w przypadku takich artystów, wrażeń. Nic nie jest wieczne, może ta sytuacja też nie…? Pyta na swoim tegorocznym CDku ex wokalistka Hey… Też mam nadzieję, że muzyka się odrodzi z miejskiego popiołu. A może to dobrze, że Katarzyna Nosowska i inni eksperymentują? Tylko czy to zadziała w drugą stronę… Kiedy ktoś zaeksperymentuje i stanie się jak stara Kasia, jak stary Sokół i ponownie opowie nam o życiu na świeży sposób, tak że aż ciary przejdą? Teraz nie przechodzą. Czy świeże musi być „jeszcze bardziej trapowe i olewcze”, czy stary Waglewski wypuści płytę o syropie i mefedronie…? Nie, on akurat nie, ale kto jeszcze…? Czy każdego czeka syndrom Agnieszki Chylińskiej? Czy polski patriotyzm spotkał syndrom Agnieszki Chylińskiej…? Doszliśmy do momentu, w którym nacjonaliści, którzy stworzyli tzw. Marsz Niepodległości, tudzież manifestację 11 listopada, która przed 2010 rokiem była świętem wyłącznie dla kilkuset radykałów, są jakby ze swojej imprezy wypraszani. Sami cieszyliśmy się, że 11.11 w Warszawie stał się wydarzeniem masowym, ale to zwycięzcy piszą historię… W politycznej gierce oczywiste, że wygrywają ci, którzy mają więcej kasy i władzę – dominuje retoryka umiarkowanych patriotów, wierzących w PiS… I tak, Duda na Marszu, Nosowska rapuje… Trzeba ubrać się na czarno i czekać na dzień, który przychodzi po każdej nocy. Na szczęście moja wiara mówi mi, że pewien dzień będzie inny niż dotychczasowe…

(więcej…)


28.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zmiana czasu, siedzę od rana jak ta… Kibice Legii pokazali klasę w Białymstoku, ale trzeba rozumieć ultra-klasę, by ją docenić. Z innej strony patrząc, Legia wnosząc („bezczelnie”) flagi Jagiellonii i paląc je, zrobiła coś nieprzewidywalnego. Nieprzewidywalnego, co zaskoczyło nawet dziennikarzy, którzy z jednej strony chcieliby być wolni i zabawni, z drugiej jednak wolą świat w pełni kontrolowany, przez co są zwyczajnymi kasztanami – jak ich bardziej oficjalni koledzy. Tacy „kolesie”, z którymi śmiejesz się przy stole, ale jeśli dasz komuś w pysk, nie dołączą się, tylko zadzwonią po policję. Tym bardziej nie mogę oprzeć się dygresji patriotyczno-politycznej. Rozłam w Marszu Niepodległości poszedł dalej niż myślałem, dziwię się tylko (a może jednak nie powinienem…?), że tak mało kibiców dostrzega, że za PiSu nasza niepodległość pozostawia wiele do życzenia. Wielu maszeruje, ale jakby bezrefleksyjnie. Kaczor ciągle przekonuje, że Polski z Unii nie wyprowadzi, tymczasem Parlament Europejski chce się ostrzej wziąć „za faszyzm”, o czym trąbią wszystkie media. Jak myślisz bracie, kto jest owym faszystą…? Niestety ja i Ty, nieprzewidywalni dla Systemu i jego doktorów, nawet jeśli jeden z nas jest bardziej radykalny, a drugi „po prostu wyznaje tradycyjne wartości”. Ja wolę mówić prawdę niż razem z poprawnymi politycznie tłumaczyć się, że „to nie tak, ja nie jestem taki!”… jak pan Kaczor i pan Duda. No dobrze… A w sporcie? Piłkarze CWKS zremisowali z Wisłą, zremisowali w Białymstoku… Oby tylko z ogórkami regularnie wygrywać i będzie git.

(więcej…)


23.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Deszcz, bliskość listopada… dni, w których jestem najbardziej szczęśliwy, nie musząc nawet robić z siebie kretyna na jakichś halloweenowych imprezach. Pora roku literatów, rozkminiaczy i innych fanów wchłaniania kultury. Świąteczna zaduma nad czekającą każdego śmiercią – zaduma, w którą wchodzę z odwagą, w opozycji do świata, który starość i śmierć chce zakrzyczeć kolorowymi i głośnymi festynami. Obok wrzucam zdjęcie z netu z jakiegoś pochmurnego poranka. Lubię czasem np. wstać bardzo wcześnie rano, iść pobiegać w taką pogodę, wdychać rześkie powietrze, cieszyć się tym, cieszyć się tak z bycia Polakiem w swojej pochmurnej Ojczyźnie. Bądźmy takimi trochę romantykami, bo to pomaga szczęśliwie żyć, twórczo działać, doceniać ciężki i zimny dzień bieżący. Gdybym nie lubił się tu budzić, po co miałbym o to walczyć?

(więcej…)


19.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Weekend! Wolny…? Dla mnie weekend jest ostatnio bardzo zapracowany, taka specyfika fachu. Ale na meczyk czas będzie, akurat, niedziela 18:00. Wykrzyczenie tych wszystkich emocji, które gromadzą się w nas podczas tygodnia, a nawet – w dzisiejszych czasach – weekendowo. Ludzie zabiegani, to też powód spadku wszelkich frekwencji w Polsce – zmienił się tryb życia. My niby jesteśmy inni (pewnie w domyśle lepsi), ale też mamy rozkopanych szereg spraw i obowiązków, żeby jakoś godnie żyć na tym łez padole… Jedni tyrają, inni ryzykują, potem gibają… (czy to dużo większy bandyta od tych, którzy właśnie kłamią, by wyciągnąć legalny hajs za nicnierobienie, a właściwie za dobre kłamanie?). Każdy walczy. Mniejsza z tym… ryknijmy w niedzielę o 18:00… By każdy usłyszał, że są rzeczy, dla których warto żyć!

(więcej…)


Nie czytałeś jeszcze, a jesteś czytelnikiem „DL”…? Nadrób koniecznie!

Kup książkę za 29,60 PLN!

PS: A macie już październikowy numer „TMK”? Znajdziecie w nim moje opowiadanie o polskim kibicu West Hamu, które – pamiętajcie – jest fikcją literacką, chociaż jak zwykle źdźbło prawdy zawiera…


16.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Cześć, tu moher. 20 zł w portfelu i komornik na koncie – tyle mam obecnie, po opłaceniu rachunków. W perspektywie (prócz kurczaka na parze) trochę osób mi siedzi siano, jak to w życiu. To tyle w kwestii „dorabiania się”! W kwestii „DL” nic się nie zmienia, witam w „O wszystkim i o niczym”! Szczerze mówiąc moherowy beret coraz mocniej prosi się o specjalne dziurki na oczy, bo chodzę nakręcony tym, że będąc u siebie tak oddajemy swoje skarby… Ludzie zbulwersowani „zachowaniem księży”, ludzie zbulwersowani lubelską kontrmanifestacją przeciwko tęczowym, a przy tym… pełne kościoły! Chyba czas na większy aktywizm normalnych niż to przekonują „cicho-ciemni inaczej” internetowi kapłani… Może niech faktycznie jakieś jeszcze większe gówno wygra te wybory, by prawdziwe podziemie wreszcie się obudziło i przestało gadać bzdety… Bzdety zarezerwowane dla takich, co spoczywają na laurach. Tymczasem… może niekoniecznie tak wspaniałe stulecie jak niektórzy przekonują, ale z pewnością ciekawe wydarzenie szykuje się 11 listopada w Sto(L)icy. To mój bodajże dziesiąty Marsz, też jubileuszowy, heh.

(więcej…)


14.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Platforma internetowa Showmax prowadzi prace nad serialem o polskim superbohaterze z nadprzyrodzonymi mocami, a ma nim być… „typowy dresiarz z blokowisk”, któremu wyrosną skrzydła husarii! Czy to są jakieś jaja, czy tylko ja dostrzegam poziom kiczu w takim pomyśle…? Zresztą gdzie bym się nie pojawił (w obcych poglądowo kręgach), słyszę delikatne szyderstwa w stronę „Polaka dresiarza husarza patrioty”, a przecież taka osoba to ja i Ty, nie musi to być wcale żul-imbecyl (chyba za takich nas stale uważają). Liberałowie i lewicowcy ciągle sądzą, że są lepsi i inteligentniejsi, sądzą że tkwimy w jakiś ograniczeniach i marzeniach o byciu współczesnym rycerzem, a to wszystko zapewne spowodowane przez nasze kompleksy (albo „problemy z seksualnością”, co lubią wypowiadać w stronę patriotów… zwolennicy ruchu LGBT, którzy jak wiadomo, problemów z seksualnością nie mają, heh). Obok na miniaturce kontrmanifestacja w Lublinie, szacunek, że kolejne miasto pokazało, że… mamy ich opinię gdzieś!

(więcej…)


Na zawsze „Zakaz Pedałowania”! Lublin przypomniał jak ich u nas witać!

PS: Brudziński chwali atak policji na przeciwników homopropagandy!

PPS: Reżim PiS-uaru chroni i toleruje marsze dewiantów!


10.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Dziesiątego – w dzień wypłaty – wypłacę Wam solidnym wpisem, bo pewnie ta prawdziwa wypłata nie była satysfakcjonująca. Tadeusz Sznuk jedzie dalej: „Kategoria: wynalazki. Jaki wynalazek wyprodukowali współcześni modern-księża?”. Odpowiedź: „Kato-protestantyzm”. Końcówka dokumentu G. Brauna na temat Lutra i rewolucji protestanckiej… Spotkanie integracyjne katolików oraz protestantów z 2016 roku, podczas którego m.in. „księża” i… hm, „księżne”, jak to odmienić, wypowiadają się, że „to prawie to samo”, że „rdzeń jest taki sam”, bo „wszyscy wierzymy w Chrystusa”. Co z tego, że Luter był przeciwnikiem mszy, a więc, kurde, no właśnie, rdzenia wiary, wokół którego wszystko się rozgrywa. Powiedzieć „Jezus” to powiedzieć zbyt mało, bo z Jezusa można sobie zrobić kogokolwiek – socjalistę, pacyfistę, jednego z proroków (jak Islam)… Uważam się za otwartego, wiem że protestant może być w porządku człowiekiem, podobnie jak np. mój dobry kumpel (jeszcze z czasów subkultury) poganin, herbatka – czemu nie, ale po prostu w swoich poglądach myli się. Można spotkać się, podyskutować kulturalnie – jasne, ale nie gadać przy tym, że „Thor i Jahwe to w zasadzie jeden kij”, heh. Ten niby-dialog katolicko-protestancki jest jedynie odbiciem ery bylejakości i „wszystko mi jedno”, w której żyjemy, to nie ma sensu. Przed samymi napisami końcowymi „Luter i rewolucja protestancka” (DVD, 2017) jakaś „oświecona” „chrześcijanka” z Zachodu mówi do kamery: aaa z Polski jesteście, mowa ciała na zasadzie „teraz wszystko jasne” i dodała wy tam jesteście bardzo konserwatywni. W sensie „wbrew trendom”, jakby one miały coś wspólnego z (tak!) rozumem i logiką. Tak samo idol nowo-katolickiej młodzieży Adam Szustak, który w wypowiedzi o protestantach także skupia się na tym, że to w ogóle bracia wierzący w tego samego Boga. Rozumiem, że chłop chce się skupić na dobru – w wielu momentach takie podejście jest słuszne (np. w momencie wybaczania grzesznikowi, podejściu do niego, gdy ma dobrą wolę), ale czy w tym także…? Czytam właśnie „Epokę Antychrysta” Pawła Lisickiego (2018), który rysuje epokę względności każdego pojęcia, do czego prowadzi m.in. takie stawianie sprawy jak ojciec Szustak w tym konkretnym przykładzie (jak wspomniałem, czasem ma rację, ale jak każdy – nie zawsze). Apel – bądźmy bardziej ostrożni, bo nasza wiara zginie… i będzie musiała odradzać się z jakiejś garstki typu Bractwo Piusa X.

(więcej…)


6.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Na trzeźwo dostrzega się wiele piękna. Być Polakiem, wstać rano, uśmiechnąć się i stwierdzić, że dziś będzie dobry dzień, a nasza jesień jest piękna – to sztuka, ale czasem mi się udaje. Jestem typowym gburem, często niemiłym dla ludzi, ale jak mi się uda – wpadam w coś na zasadzie duchowej euforii z powodu tego jak piękny jest świat, ludzie i życie. Niepotrzebne dopalacze, to Polska i życie są dopalaczem. Myślę, że Pan Bóg pozostawia mnie takim lekko gburowatym, bo zna moją tendencję do radykalizmu i wpadania w ekstazy i nie chce bym gdzieś odfrunął, albo udawał świętego. On mnie zna, On wie, co dla mnie dobre. Z tego się cieszę. Wyszedłem rano z psem, zmawiałem różaniec, cieszyłem się z widoku słońca za licznymi wieżowcami. Jak ja się cieszę, że mieszkam w Polsce, w tej części Europy. Nie w Rosji, nie w Niemczech – oni są jacyś tacy przegięci, tu w Polsce jest najlepiej! Tak sobie pomyślałem, na fali tej miłości, że nigdy nie narzekałem na to, że jestem Polakiem i urodziłem się w Polsce, nawet kiedy ledwo wiązałem koniec z końcem i dzwoniłem do mamy, by przesłała mi na jedzenie, bo nie wyrabiam. Czy patriotyzm ma się we krwi, że czujemy, że jest on czymś oczywistym…? Jak ktoś może rozumować, że to kraj jest powodem jego nieszczęść, a nie polityka i Systemy, jak może tego nie rozróżniać? Mój kraj to moje słońce i bloki, gdy jestem na porannym spacerze ze zwierzęciem, po prostu bym się zagotował, gdyby ktoś mi zmieniał dom po swojemu, po obcemu. Zza bloków wystają wierze kościołów, krzyże – choćby nakręcono siedem „Klerów”, one tu pozostaną, bo synowie ulicy czuwają, gotowi by w głowach czynić porządek, gdy wrogowie wiary i Ojczyzny przegną. W osiedlowej piekarni kupuję sobie i żonie świeże bułki na śniadanie, żadna tam „zupa chmielowa”. Potem wrócę i napiszę ten tekst… Miłego dnia czytelnicy, cieszcie się – nawet swoimi krzyżami! W weekend jest mecz i msza.

(więcej…)


PATRONUJEMY: „Orle Pióro- Nacjonalistyczna strona kultury” #5 !

Informacje o konkursie! KLIKNIJ


28.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

LINK Jestem Anty – taki dewiantyk… mogliśmy śpiewać będąc kilka lat temu jednymi z niewielu patriotów sceptycznych wobec PiSu. „O co im chodzi? Idzie lepsze!”. Niby patriotyczni, na zewnątrz katoliccy oraz antyimigranccy i idący równolegle do starego Marszu Niepodległości (nawet na tym samym Marszu stali osobno i hejtowali…, pamiętacie?). A dziś? Szampan, do wypicia kwaśny szampan – od kiedy zapadła klamka. Od kiedy rządzi PiS pozostał Wam tylko kwaśny szampan… Niby była radość, że „wreszcie nie to PO!” („no bo kto inny?” – błędne koło demokracji…), na której to Platformie wyrastał konkretny bunt patriotycznej ulicy, ale z jego smakiem było coś nie tak. Co bardziej pijani do dziś nie wyczuwają kwaskowatości i zapijają się do nieprzytomności, kiedy my już dawno wyrzygaliśmy się degustacją. Gdy się wyda – to dramat, póki się nie wyda strzelają korki szampana. Pijecie jeszcze…? Potrzeba było czasu, by co uważniejsi dostrzegli maski, pod którymi czai się jedynie „jeszcze jedna partia” pchająca nas (przystrojona w jarmułki) w „odmęty modernistycznej Europy”, a więc antycywilizacyjne prawo głosicieli nowomowy, którym brakuje jedynie oficjalnych tęczowych garniturów służących za mundurki… Antysystem to stan ducha. To się czuje…, albo nie. Kto wierzył, że w demokracji jedna partia rozliczy zbrodnie drugiej, ten jest niezły jajcarz… Obok na miniaturce antyimigrancka manifestacja i kibic Legii na niej.

(więcej…)