24.05.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, zeszyt 3).

Z surrealistycznej „Świętej Góry” zejdźmy nieco na ziemię, polećmy do przyziemnej do bólu Ameryki. Dotarł do mnie trzeci zeszyt komiksu argentyńskiego grafficiarza o nazwie „Barras”. Znowu 28 stron w tym sztywna okładka dużego formatu. Znowu 18 zł ceny (w sklepie „To My Kibice”). Znowu zagłębiłem się w świat bandy Indiańca i gości od Xuxy. Ponownie mogłem podziwiać czarno-białe kartki o klimatach mafijno-kibolskich, co stanowi jedyną w swoim rodzaju pozycję na rynku. Ponownie czytało się bardzo szybko, bo taka jest zazwyczaj charakterystyka komiksu. Klimatyczny komiks odłożyłem na półkę i z pewnością będzie co pokazywać innym kolekcjonerom kibolskich ciekawostek, gdy nawiedzą mój zakurzony kwadrat. Fanów komiksu nie ma wśród nas zapewne zbyt wielu, ale właśnie jako ciekawostkę i coś innego warto ten tytuł sprawdzić.

(więcej…)


28.04.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, 2013).

Emilio Utrera wydał serię komiksów „Barras”, których akcja dzieje się w Argentynie. Bohaterami są ultras oraz jak to mówi reklama – cała masa typów spod ciemnej, argentyńskiej gwiazdy. Musiałem to mieć! Sprzedażą polskiej wersji komiksu zajmuje się sklep „To My Kibice”, a jednym z patronatów medialnych jest… „Piłka Nożna”. Krytykują to chuligaństwo, ale ciągnie ich wszystkich jak cholera… Chyba jednak rozumieją, że ludzi wchłania ta pasja! Komiksy wreszcie dotarły, a ja mogłem na chwilę poczuć się jak ośmiolatek kartkujący przygody „Batmana”, czy innego „Spider Mana”, tyle że bohaterowie jakby bliżsi teraźniejszemu życiu. Komiks narysowany został w 2013 roku, ale u nas jest dopiero od 2017. Każdy zeszyt ma 24 strony dużego formatu i kosztuje 18 zł (niżej podaje bezpośrednie linki). Zabójstwo na meczu, handel bronią… witajcie w Argentynie! Poznajcie Blondasa, Indianina i innych…

(więcej…)


9.11.16 RECENZJE „To My Chuligani” (książka, M. Frąckowiak, 2016).

tmchuliganiPrzeczytałem książeczkę (200 stron) kibica Chrobrego Głogów – „To My Chuligani”. Była całkiem przyjemna, mimo że trudno w tym temacie czymś oryginalnym zaskoczyć. Takie książki będzie się jednak pisało i czytało, bo szlak każdej grupki jest przecież inny, mimo że oparty na tych samych tłach, powodach… „TMCH” jest typową historią kibica, od fascynacji piłką po stadionowe awantury. Przenosimy się w lata 90te i tam zostajemy, akcja toczy się w czasach flayersów i noszenia przez chuliganów szalików klubowych. W treść wplecione są zdjęcia i wycinki prasowe, a więc – mimo formy opowieści – możemy się domyślać, że jest „na faktach”. Chrobry nie bił się raczej z ekipami z topu, bo sam jest małą grupką, ale nie ma to większego wpływu na jakość lektury. Tak, czy siak – wyrywa się brechy z płotów, a więc czy przeciwnikiem byłby top, czy Dozamet Nowa Sól… to bez znaczenia dla klimatu.

(więcej…)


30.09.16 RECENZJE: Przegląd kibolskich nowości (świeże ziny!).

ofW połowie sierpnia 2016 pojawił się na polskim rynku kolejny zine kibicowski. Oldschool Fanatics, bo tak się nazywa, jest tworzony przez kibica ŁKSu i ma na celu przypomnienie lat 90tych i całej otoczki jaka była wtedy na stadionach w Polsce. Dla jednych to będzie przypomnienie i wspomnienie „wspaniałych” – jak twierdzą – lat kibicowania w naszym kraju, a dla młodszego pokolenia to kolejne pokazanie, co stracili i na czym mogą się wzorować. Gazetka ma na celu utrwalenie opisów i zdjęć, które się zachowały z lat 90tych i nie tylko. Wiadomo, w czeluściach internetu takie wspomnienia, czy też zdjęcia z czasem przepadają. Natomiast tu w wersji papierowej można mieć na półce ważną historię kibicowskiego życia.

(więcej…)


5.06.16 Recenzja „Tańca na linie” na stronie SektorKiboli.pl.

„Taniec na linie” to pierwsza książka wydana przez Łukasza Growera, człowieka znanego zarówno w środowisku kibicowskim, jak i narodowym. Myślę, że chyba każdy z Was słyszał o autorze zina „Droga Legionisty”, który tworzy swoje pisemko od ładnych kilku lat, przez co zjednał sobie spore grono stałych czytelników w tych jakże ciężkich dla zinów czasach. Autorski debiut liczy sobie 148 stron, a zdobi go zachowana w podziemnym stylu czarno-biała okładka. „Taniec na linie” pochłania się w ekspresowym tempie, tym bardziej że akcja książki dzieje się we współczesnych czasach, przez co w pewien sposób mamy prawo poczuć się jej nieodłączną częścią.

(więcej…)


1.06.16 Waldemar Pernach: Moje refleksje po „Tańcu na linie”.

Ten zapis nie nadaje się na recenzję, to trzeba czytać i starać się przeżywać wraz z Autorem, śledzić jego sposób rozumowania i postępowania. Stąd można wysnuć wiele refleksji i co najwyżej wypowiedzieć się polemicznie. KIEDYŚ było tak; kiedyś, to w latach pięćdziesiątych w Warszawie i moim Bródnie były bandy, były bijatyki i była złodziejka. Łomot się dostawało lub dawało frajerom, którzy przychodzili do naszych dziewczyn. Łomot można było dostać za wejście na czyjeś terytorium. Pisałem o tym w mojej książce „Wzorowy Pacjent” (pacjent, to wtedy frajer, obcy). Delikwenci wyzywali się tak; ty ofiaro pękniętego kondoma, wypierdku mamuci, palcem robiony itp. Dalsze inwektywy zależały od osobistej inwencji. Jak kogoś zatykało, to słyszał; nie masz na to odpowiedzi, bo ci taaaki w gębie siedzi. Riposta; a ja sobie z tym poradze sobie wyjme tobie wsadze itp.

(więcej…)


2.04.16 RECENZJE: „Fucking Polak. Nowe Życie” (książka, 2016).

FP FrontNie lubię zbytnio, gdy ktoś ze swojej niechęci do pedałów robi wielkie halo, hasło reklamowe. Niechęć do pedałów jest czymś normalnym w cywilizowanym świecie i tak ma pozostać. No… chyba, że jesteśmy w Danii. Arkadiusz Onyszko, w książce, którą pomagała mu napisać Izabela Kaprowiak, zdradza nam liczne patologie duńskiego społeczeństwa. Byłem w Kopenhadze, faktycznie inny świat czuć tam „na dzień dobry”. Były bramkarz m.in. Legii (acz nie przebił się) opowiada np., że duńskie kobiety obrażają się, gdy mężczyzna chce pomóc im targać ciężki bagaż – czują się wtedy obrażone i dyskryminowane. Taki jest efekt wszelkich „Manif” i innych feministycznych działań propagandowych. „Fucking Polak. Nowe życie” wyszła w 2016 roku i zaskoczyła mnie licznymi fotkami z różańcem w środku. Oczywiście wychodzimy od najgłośniejszej sprawy – skazania Arka za groźby w kierunku żony, Onyszko zajebał jej też kilka liści… Nigdy nie uderzyłem kobiety, ale trudno powiedzieć o Annie, że była szlachetną kobietą. Książka jest taka sobie, nieco mnie zawiodła. Niby bujne życie, ale mam wrażenie, że można je było opisać ciekawiej. Chyba ciągle pozostaję pod wrażeniem „Szamo”…

(więcej…)


3.03.16 RECENZJE: „Mazowieccy Kibice” (nr 3, Warszawa, luty, 2016).

MK3W lutym tego roku wyszedł 3 numer zina „Mazowieccy Kibice”. Jest to bardzo wartościowa pozycja, pozwalająca poczuć ducha starych wydawnictw. Po raz trzeci redakcja wycisnęła dużo z naszych bezdusznych, facebookowych czasów. Najpierw o wyglądzie. 70 stron, format A5, kolorowa okładka, reszta czarno-biała. Marginesy są ciut za małe, co utrudnia czytanie. Trzeba bardzo zawinąć środek, by móc doczytać zdanie, co jest jedynym minusem jeśli chodzi o miły dla oka skład zina. Tym, co wyróżnia „Mazowieckich Kibiców” jest schludność, jest ładnie, zdjęcia są dobrej jakości. Nie irytuje, że bywają duże. Numeracja stron i czytelne nagłówki umilają poruszanie się po kolejnych kartkach. Zaprzyjaźniasz się z pismem od pierwszego kontaktu. A co w środku, co do czytania?

(więcej…)


3.03.16 RECENZJE: „Z pamiętnika Galernika cz.2” (Artur eR, Łódź).

ZPG2Tak jak zapowiadał – tak też wrócił. Artur eR z ŁKSu i druga część magii lat 90tych, czyli „Pamiętnika Galernika”. 382 strony kibolskiej lektury! Byłem fanem pierwszej części, czekałem na drugą z powodu lepszych chuligańsko czasów w niej opisywanych (bardziej rozwinięta scena) i nie zawiodłem się! Słynne już, szczegółowe opisy to duży plus pamiętnikowego stylu Artura. Nie ma, po prostu nie ma i być może nie będzie już tak dokładnego oddania klimatu lat 90tych jak w owych książkach! Od osiedli, poprzez pociągi, po – oczywiście – samo kibicowanie. Wyobraźcie sobie młodych kibiców, czytelników tego za 50-60 lat… „Maluch”? Magazyn „Gol”, który wywoływał emocje? Abstrakcja! A jednak… To, co nasze pokolenie zaledwie liznęło, to na czym się uczyło – co zastało, w „Pamiętnikach” jest odkopane. I nieważne kogo kibic to pisał. ŁKS Łódź gwarantuje jednak sporo klimatów derbowych, więc fajnie, że nie opisał starych czasów np. kibol Lecha, czy innego… Śląska. Ups. On opisał, ale według mnie słabiej, heh.

(więcej…)


24.02.16 Recenzja „Tańca na linie” w zinie „Mazowieccy Kibice” nr 3.

TNLJeden z najwybitniejszych twórców fanzinowego podziemia (autor takich zinów jak „Legion”, „Droga Legionisty”, czy „DLA”) zdecydował się na wydanie swojej pierwszej książki. Jako, że bardzo cenimy twórczość Łukasza, była to dla nas pozycja obowiązkowa. Książka została podzielona na trzy rozdziały. W pierwszej części możemy zapoznać się ze spojrzeniem na świat od strony piłkarskiego fanatyka i nacjonalisty, co niewątpliwie przykuje uwagę każdego czytelnika w klimacie. Drugi rozdział przeplata ze sobą rzeczywistość z wydarzeniami fikcyjnymi, możemy między innymi zapoznać się z działalnością organizacji Polonicus Crux. Jednak największą uwagę przykuła część trzecia, w której Łukasz dzieli się z nami codziennymi przemyśleniami ze swojego życia, do nas szczególnie trafiły te na temat wiary. Naszym zdaniem książka posiada tylko jeden minus, aczkolwiek bardzo uciążliwy, jest za krótka!

(więcej…)


18.02.16 RECENZJE: „#UwolnicMaćka” (Dobrowolski/Kowalski, 2016).

UwolnicMacka15 lutego miała miejsce długo oczekiwana premiera 185 stronicowej (+ czarno-białe zdjęcia) książki Macieja Dobrowolskiego i Łukasza Kowalskiego. Historię czytałem z zapartym tchem, niemal na jeden raz. Jest to opowieść od dnia aresztowania do dnia wypuszczenia, najgłośniejszego przez jakiś czas więźnia III RP. Najciekawsze oczywiście są anegdoty z więzień, czyli to, co kibic Legii chciał zachować na kartkach z 40 miesięcy swojej odsiadki. To jak zapamiętał kolejne zakłady karne i warunki w nich panujące. Podejrzewam, że spokojnie mógłby napisać kilka tomów… Niestety. Prócz Dobrowolskiego, relacjonuje również Łukasz Kowalski – on opowiada historię z perspektywy prowadzenia słynnej akcji „#UwolnicMacka”, od zewnątrz. Ten dwugłos sprawia, że bardzo szybko się czyta – oczywiście nie zawsze jest się przy tym w dobrym nastroju…

(więcej…)


13.01.16 Recenzja „DL”21 na blogu kibica GKS Katowice zyciekibica.pl!

DL21Autor zina „Droga Legionisty” zawiesił wydawanie czasopisma na czas pisania książki „Taniec na linie”, którą recenzowałem tutaj. W grudniu minionego roku ukazał się kolejny, dwudziesty pierwszy już, numer zina. Łukasz Grower zapowiedział, że rezygnuje ze szczegółowego relacjonowania wydarzeń sportowych dotyczących Legii, co doprowadziło do jeszcze większej ilości stron z wartościową treścią. Bogactwo treści najlepiej oddaje moje odczucia po lekturze. Pierwszy raz nie byłem w stanie przeczytać „DL” na jeden raz. Na 80 stronach znajdują się praktycznie same felietony, których w przeważającej większości autorem jest Łukasz Grower. Całość uzupełniają trzy wywiady oraz kilka relacji. Poza ładną, czterostronicową okładką, nie ma ani jednej strony, którą się pomija. Mniej jest treści kibicowskich, więcej rozważań związanych z codziennym życiem – dla mnie duży plus, bo kibicowanie znam od podszewki i często mam dosyć czytania o tym samym, napisanego innymi słowami.

(więcej…)


27.11.15 Recenzja „Tańca na linie” w listopadowym „To My Kibice”.

Wszystkie zaległe wysyłki poszły w eter, a więc ja jestem z Wami na czysto i… oczywiście czekam na kolejne zamówienia (cały czas można je składać – drukujemy ile będzie trzeba!) od tych, którzy chcą spędzić wieczór z niezależną myślą! Oczekuję też recenzji, nawet prywatnych na maila, a poniżej wrzucam recenzję redaktora naczelnego „To My Kibice” (numer listopadowy). Cóż mogę jeszcze napisać… Obrączka, którą będę nosił, będzie nie tylko dowodem na to, że się zakochałem w swojej kobiecie. Dla mnie będzie to też, noszone do końca życia, zaufanie jakim mnie obdarzyliście, gdy zamówiliście preordery książki „Taniec na linie”. Książki, za którą mogę się w tradycyjny sposób hajtnąć. Dziękuję. Tak sobie myślę po tym wszystkim, że można żyć skromnie – z grzybem rosnącym na dachu łazienki – i nadać swojemu życiu, za sprawą twórczości, szereg pięknych metafor. To chociaż chwila radości w (dosłownie) płonącym od zła świecie… Mam nadzieję, że Was nie zawiodłem, a „pieczątka” na okładce („Pierwsza książka…”) nie była tam przypadkiem! Rób to, w co wierzysz – to nie spadniesz!

(więcej…)


16.11.15 Recenzja „Tańca na linie” na blogu „Życie kibica”.

Książkę „Taniec na linie” zakupiłem w przedsprzedaży. Miała dotrzeć w okolicach 11 listopada, ale już dzień wcześniej zapukał do mnie listonosz i wręczył kopertę. Spodziewałem się kilku przesyłek, ale od razu wiedziałem, że to ta właściwa. Moje przekonanie wzięło się z brązowej, lekko pożółkłej koperty. Nikt już takich nie używa, ale one idealnie oddają podziemną twórczość Łukasza Growera. Oczywiście książka została wydana oficjalnie, posiada numer ISBN, ale sam autor jest bardzo mocno związany z pisaniem poza oficjalnym obiegiem. Wydawał swoje ziny, a znany był jako „Ł.”, „DL”, „Łukasz”, aż wreszcie przyszedł czas na „oficjalność” i podanie nazwiska.

(więcej…)


7.07.15 RECENZJE: „The Hooligan Factory” (komedia, Wyspy, 2014).

THFDzisiejsza recenzja będzie nietypowa, bo dotyczy… komedii. Jak mogło jednak zabraknąć jej na łamach „Drogi Legionisty”, skoro ma ona magiczne słowo „hooligan” w tytule? Promocja była raczej niespecjalna, bo mimo iż film powstał w minionym roku – nie słyszałem o nim. Aż do ostatniego tygodnia… Jest to, a raczej miała to być, parodia licznych filmów o tematyce chuligańskiej, które wyszły przez ostatnie lata na Wyspach. Zresztą znajdziemy kilka bezpośrednich nawiązań do klasyków. Kolega przyniósł „The Hooligan Factory” z lektorem – polecał, rozłożyłem się więc na kanapie przygotowany na dziki śmiech. Jeśli ten się jednak pojawił, był to raczej śmiech politowania. Mieli ciekawy, w sumie niezagospodarowany temat, a zrobili coś typu „straszny film osiemnaście”, który jeśli śmieszył, to raczej tylko tych niespecjalnie wymagających widzów. Ja prawie usnąłem. Smutny.

(więcej…)

Strona 1 z 41234