28.01.17 RECENZJE: „Bracia z Bronksu” (książka, Luc Adrian, 2000).

okladkaZ serii: zobaczyłem w księgarni i musiałem kupić. Francuski dziennikarz zamieszkał z Franciszkanami służącymi na nowojorskim Bronxie i opisuje ich działalność dla drugiego człowieka. Ładne wydanie „Serafina” z 2016 roku, wzbogacone o klimatyczne fotki, kosztowało mnie jedyne trzy dyszki. Na ponad 230 stronach czytamy pełne humoru perypetie, zainspirowanych przez biedaczynę z Asyżu, Bożych aktywistów! A jeśli mówimy o Bronxie, wiadomo że nie mają oni łatwo! Prostytutki, gangsterzy, więzienia, masa bezdomnych i narkomanów uzależnionych od cracku. Pośród tego wszystkiego bracia mniejsi, jeżdżący na bosaka metrem! Niesamowite. Luc opisuje nam historie części z nich – również niełatwe, a także historie grzeszników, których udało się zmienić za sprawą braci. To jeszcze ten starszy Bronx, z lat 90tych. Teraz ponoć jest tam znośnie…, ale… nie wiem, nie byłem.

(więcej…)


28.01.17 RECENZJA: Hades – „Świattło” (muzyka, rap, 2017).

HadesNie zamówiłem żarcia do domu, bo słucham płyty, a musiałbym ściszyć. Brzuch, czy ucho? Wygrzebałem z zamrażalnika stare pierogi. Urzeka mnie, gdy ktoś tworzy, niczym Hades „Czasoprzestrzeń” (2014), na wariackich papierach. Raper mówił w jednym z wywiadów po świetnej płycie z Emade, że miał jakieś zamieszanie w chacie, wsiadał w auto, jechał do lasu i pisał przy bicie lecącym z samochodowego radyjka. Jest ucieczka przed światem? Jest! A krążek był jeszcze lepszy, praktycznie, jak to u Emade, bez słabszych momentów. Jako, że „Czasoprzestrzeń” katuję do dziś, zamówiłem preorder nowej płyty Hadesa – „Świattło” (26 stycznia 2017). Album zapowiadały dwa klipy – „Lew”, „Tylko ty” (nie trafia do mnie na czołówkę CD, mimo 4 milionów wyświetleń, nie mój klimat na nr jeden na płycie…) oraz singiel z Ostrym i Sachą Vee – „Zimna krew 2.0”. Podobały mi się, jak zresztą prawie każdy kawałek reprezentanta PROSTO. Lubię jego głos, flow, lekkie zamulenie, porównania – po tym wszystkim sam temat kawałka jest drugorzędny. Na płytę „Światło” składa się 15 utworów.

(więcej…)


23.01.17 RECENZJA: Brainwash – „Save our kind – defend Europe” (hc).

bw_saveourkind1Ta recka będzie nietypowa, ponieważ nie jestem w stanie w całości przesłuchać tego materiału. Powód – nie dorobiłem się jeszcze gramofonu. Zakładam, że materiał z vinylowego placka nie różni się niczym od tego z CD (tak przynajmniej wynika ze spisu utworów). Ale nie traktujcie tego jako pewnik, nie mam możliwości żeby to sprawdzić. Album otwiera kawałek „Outline on the street”. Zaczyna się pięknym, klimatycznym intro, by zaraz przejść w mocny hardcore. Są częste zmiany tempa, wokal momentami staje się naprawdę ciężki. Jak dla mnie klasa światowa.

(więcej…)


19.01.17 RECENZJE: „Misja” (film fabularny, reż. Roland Joffé, 1986).

TheMissionKinematografia bardzo rzadko ukazuje ludzi ze świata katolickiego w obiektywnym i rzetelnym świetle. „The Mission” w przeciwieństwie do wielu filmów ukazuje od podszewki (z polityką w tle!) jak wyglądał proces nawracania Indian Guarani. Na granicy Paragwaju, Argentyny i Brazylii działają jezuickie misje, jest rok 1750… Na misję dociera z Europy kardynał Altamirano, jego zadaniem jest usankcjonowanie porozumienia między Portugalczykami i Hiszpanami, którzy chcą by misje przeszły pod władzę portugalską, gdzie plantatorzy mogą legalnie czerpać zyski z niewolnictwa. Misje jezuickie, które tam działają przynoszą znakomite efekty. Tubylczy lud pokojowo przyjmuję wiarę w Jezusa Chrystusa, a Jezuici pomagają organizować życie Guarani – uwzględniając ich zwyczaje i tradycje. Ważny jest także aspekt gospodarczy, wszystkie misje przynoszą dochody, ponieważ Guarani to doskonali rzemieślnicy, bardzo pracowity i wierzący lud.

(więcej…)


9.01.17 RECENZJE: „Muzyka Ulicy – Muzyka Dla Mas vol. 4” (2016).

mumdm-4Jakiś czas temu ukazała się kolejna część składaka „Muzyka Ulicy – Muzyka Dla Mas”. Ten swoisty przegląd polskiej sceny Oi! chyba na stałe wpisał się na listę zainteresowań osób, które chcą być na bieżąco ze sceną apolityczną. Album otwiera Awantura – grupa dla niektórych już kultowa, mimo skromnego dorobku muzycznego. To powrót po kilkuletnim okresie milczenia, spowodowanym odsiadką wokalisty. Ale zajmijmy się muzyką, bo jest całkiem niezła. Mamy tu dwa nowe utwory, utrzymane w typowym dla warszawiaków stylu. Mi szczególnie do gustu przypadł pierwszy. „Warszawa będzie nasza” to świetny, zagrany w średnim tempie Oi!/punk, z tekstem poruszającym kwestię wyjścia Bratka na wolność oraz budzącym subkulturowe sentymenty: …Każdy z twoich kumpli był punkiem albo skinem. Nie wychodziłeś z domu bez podwiniętych spodni… Komuś, kto wychował się w tamtych czasach może zebrać się na wspomnienia… Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych numerów na płycie.

(więcej…)


6.01.17 RECENZJE: „Krime Story” (książka, M.Gutkowski – Kali, 2016).

ksMy tu gadu gadu, a w minionym roku wyszedł ciekawy projekt zaplątany w polskiej patologii. Płytę Kaliego „Krime Story” (2016) słuchałem już dawno temu, ale pozostawała jeszcze (przede wszystkim!) książka o takim samym tytule (również 2016). Przekładałem ją i przekładałem na tych półkach księgarń, ale dostałem dopiero na ostatnią gwiazdkę w zamówionym prezencie. Chwyciłem lekturę bez większych oczekiwań, mówiłem do siebie próżnie: no dobra, co on może ciekawego napisać? Napisał zajebistą książkę! Elita pisarska nie napisze takiej historii jak Kali z jednej prostej przyczyny – oni nie byli nigdy w takich sferach, nie od tej strony. Przynajmniej nie Ci współcześni, bo taki śp. Marek Nowakowski miał jaja żeby ze złodziejami trzymać, przynajmniej na pewnym etapie życia. Dziś młodzi wzięli sprawy w swoje ręce i robią to we współczesnym języku. Jest taka pustynia w tym temacie, że „Krime Story” to prawdziwa perełka.

(więcej…)


3.01.17 Recenzja książki „Nienawidzę świata, który mnie nakręca”.

nskmnPisząc recenzję zawsze mam gdzieś z tyłu głowy szacunek do twórcy, w tym konkretnym przypadku, twórcy książki. Nie jest rzeczą łatwą w obecnych warunkach świata pisać rzetelne artykuły, więc napisanie czegoś obszernego, co nie będzie kolejnym obrazoburstwem i świadectwem upadku naszej cywilizacji musi zostać docenione. Po przeczytaniu „Tańca na linie” byłem przekonany, że na jednej książce Łukasz Grower na pewno nie skończy. Moje wewnętrzne przekonanie szybko stało się faktem i już na tym etapie zachęcam Was do przeczytania recenzowanej książki. Wizualnie okładka jest intrygująca, w powiązaniu z tytułem można już mieć pewne przypuszczenie jaka tematyka będzie motywem przewodnim. Czaszka człowieka, w niej mózg zjadany przez ptaka, jest symbolicznym ujęciem kondycji człowieka, który jest już martwy, a jego mózg jest zjadany przez zło – alkohol, narkotyki oraz panny.

(więcej…)


27.12.16 RECENZJE: „Biblia – początek. Sezon pierwszy” (Zając, 2016).

branzoletaStara władza, nowa władza – ramówka na święta tak czy siak lipa. Ale mimo wszystko, nadal sytuacja jest na plus. Weźmy te wszystkie gale kolędowe na największych stacjach. Chcą, czy nie chcą, czy wewnątrz swej duszy podchodzą pobożnie, materialnie, czy tradycyjnie – obwieszczają całemu krajowi na nowo, że tego dnia obchodzimy urodziny Syna Bożego. Polskie kolędy, Jezus Chrystus, miliony telewidzów. O północy zapełniły się kościoły. Mimo niemrawych prób wprowadzania „obiektywnych świąt” i tak cały chrześcijański świat może nam zazdrościć, tym bardziej że do narodzin Jezusa dochodzi w Polsce rodzinna integracja. Pewnie każdy przechodzi w życiu moment, że nieco wstydzi się tego piękna, niektórym to nigdy nie przechodzi, ale finalnie cieszy się prawie każdy. Z prezentów też, a jak! U mnie, wiadomo – książki. Część już wchłonąłem, bo – mimo wszystko – kolędowych gal oglądać nie zamierzam. Roman Zając to biblista, publicysta, a do tego doktor KUL. W 2016 roku wyszła jego „Biblia początek. Sezon pierwszy, czyli jak powstał najlepszy know how na świecie”. Tytuł jajcarski i o to chodziło, by fakty przedstawić z dystansem i poczuciem humoru. Muszę przyznać, że efekt jest ciekawy, tym bardziej dla katolika-laika, którym zapewne wszyscy tu jesteśmy. Aha, obok fotka aktywisty nacjo-katolskiego z branzoletą na girze. Bo przecież fotka z napisem „Biblia” nie zachęci Was do skupienia uwagi… no nie?

(więcej…)


27.12.16 RECENZJE: „Shantaram” (książka, G. D. Roberts, 2003).

shantaramSpytacie, co to za ikonka, „tu chodzi o książkę, czy o kawę, hę”? He, he – kochani, jedno bez drugiego nie zaistnieje… szykujcie się na nieprzespane noce! „Shantaram” + „Cień góry”, 2 x 798 stron za 90 zł, taką promocję możesz obecnie znaleźć. Skusiłem się, aczkolwiek polecający ją na okładce Marcin Meller nieco to opóźnił. Blee, Meller?! Tym razem jednak miał rację wynosząc książkę pod niebiosa. Trudno się „Shantaramem” nie zachwycić! Zainwestowałem w kilkudniową przygodę, jestem po lekturze pierwszej części tego światowego bestselleru Gregorego Davida Robertsa. Powieść o uzależnionym od heroiny Australijczyku, który po skazaniu za napady z bronią w ręku uciekł z więzienia i znalazł się w Indiach, inspirowana jest prawdziwymi zdarzeniami, a konkretnie życiem autora. Nawet jeśli tylko część jest prawdą – historię Roberts ma bardzo grubą! Heroina, więzienie, ucieczka, potem indyjska mafia, a na deser wojna w Afganistanie! Dodajcie do tego jeszcze tajemnicę, miłość, przyjaźń… Te prawie 800 stron minęło mi bardzo szybko!

(więcej…)


2.12.16 RECENZJE: „Wszystko za życie” (dramat, USA, 2007).

filmPamiętacie jeszcze jak wyglądało życie bez tych wszystkich technologicznych pierdółek, od których większość jest niemalże uzależniona? Bez pejsbuków, instagramów, bez smartfonów, komórek, itd.? Piękne to były czasy. A gdyby pójść krok dalej, rzucić pracę na etat, zmienić dotychczasową tożsamość i wyjść poza nawias społeczeństwa? Wielu nazwałoby to szaleństwem, ale dla niektórych tak właśnie powinna wyglądać wolność! O poszukiwaniu w taki sposób pojmowanej wolności, opowiada film „Wszystko za życie”. Główny bohater, Christopher McCandless, to pochodzący z zamożnej, wykształconej rodziny absolwent historii i antropologii. Po ukończeniu studiów drzwi kariery stoją przed nim otworem, jednak dwudziestoparoletni Chris postanawia radykalnie zmienić, a w zasadzie zerwać, z dotychczasowym życiem. Życiem, pełnym pozorów i kłamstwa, życiem w złotej klatce jaką stał się jego rodzinny dom, głównie za sprawą ojca – tyrana. Wreszcie mógł zrzucić maskę, pod którą od lat skrywał pogardę dla konsumpcyjnego społeczeństwa i materializmu w ogóle.

(więcej…)


20.11.16 RECENZJE: „Przełęcz ocalonych” (film fabularny, USA, 2016).

przeleczW uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata chciałbym polecić Wam naprawdę wyjątkowy seans. Biograficzny dramat wojenny Mela Gibsona miał być dla mnie odtrutką po paskudnej „fabule” nowego „Pitbulla”. Przenosimy się w czasy II Wojny Światowej, kiedy to podczas bitwy o Okinawę amerykański sanitariusz odmawia zabijania z powodów moralnych. Powody moralne. Jakie to dziś niepopularne! „Przełęcz ocalonych” (2 godziny + 19 minut) zbiera bardzo dobre recenzje, podobnie jak Gibson w roli reżysera, więc ostrzyłem sobie zęby. Nie zawiodłem się! Główny bohater zaciągnął się do amerykańskiej armii w 1942 roku na wieść o japońskim ataku na Pearl Harbor. Specyfika polega na tym, że w trakcie służby – już w trakcie ćwiczeń – odmówił noszenia broni (nawet jej dotykania), a tym bardziej zabijania wrogów, argumentując decyzję swoimi przekonaniami religijnymi (miał też inny powód, ale nie będę spoilerował). Niektórzy recenzenci próbowali zrobić z głównego bohatera większego pacyfistę niż był – przecież miał jaja i poczucie honoru, skoro stwierdził, że jeśli wszyscy poszli walczyć – on też powinien wylądować na froncie! Po prostu patriotyczny obowiązek w czasie wojny. A że w roli medyka? Jak pokazała ta historia, był bardziej potrzebny niż niejeden karabin!

(więcej…)


20.11.16 RECENZJE: Pozytywka – „Leśni” (akustyczny rock, 2016).

pozytywkaTrochę czasu musiał ten krążek pokręcić się w moim odtwarzaczu zanim zabrałem się do pisania recenzji. Powód? Znalazły się na nim (w większości) akustyczne przeróbki znanych już utworów z poprzednich płyt. Niby nic niezwykłego, ale niestety zawsze mam z tym problem, bo znając oryginał podświadomie coś mi nie pasuje i potrzebuję trochę czasu, żeby to wszystko poukładać w głowie. Zanim ktoś mi zarzuci, że to początek choroby psychicznej (byłaby jakaś odmiana od ciągłych problemów ze zdrowiem fizycznym), spieszę poinformować, że tym razem i tak szybko poszło he, he… Dobra, ale koniec lania wody, pora na konkrety. „Leśni” to najnowsze dzieło Pozytywki – tym razem w konwencji akustycznej.

(więcej…)


9.11.16 RECENZJE: „Black Mirror” (s. 3, odc. 6 „Hated in the Nation”).

men-against-fireJesteśmy dla Systemu niczym „gnidy” z 5 odcinka 3 serii „Black Mirror”. Zobaczycie o czym mówię, gdy obejrzycie odcinek… Nie widzą w nas ludzi, a coś szpetnego! Dlatego strzelają po twarzach. Niedawno zapadł kolejny skandaliczny wyrok w sprawie kibica! Serial opowiada nie tylko o wyzbyciu się ludzi z uczuć, ale także o wyzbyciu się całych Systemów z uczuć! Systemów, które stać na najnowszą technikę, które wręcz tą najnowszą technikę kreują, zgłaszają na nią zapotrzebowanie. W „Men Against Fire” mamy coś na zasadzie wojska, które ma lokalizować i zabijać „zmutowanych” ludzi. Czy jednak czarno-biała kwestia podziału na my – dobrzy, oni – źli jest prawdziwa? Czy czeka nas taki „policjant przyszłości”? Zobaczcie sami!

(więcej…)


8.11.16 RECENZJE „Black Mirror” (s. 3, odc. 4 „San Junipero”, 2016).

black-mirrorLecimy dalej, skoro takimi laurkami zasypałem powrót tego tytułu. Trzeci odcinek trzeciego sezonu „Czarnego lustra” opowiadał o złośliwych – delikatnie mówiąc – hakerach internetowych, którzy wykorzystują technologię do szantażowania ludzi i robienia anonimowych, tragicznych w skutkach, „psikusów”. Co dla mnie ważne – do sytuacji, w której hakerzy dostają to czego chcą (filmy i zdjęcia służące do szantażu) potrzebna jest pożądliwość, która staje się fundamentem kiepskiej sytuacji. Z kolei czwarty odcinek, „San Junipero” (na nim się skupimy), zaskoczył mnie, gdyż przenosimy się do Ameryki lat… 80tych. Zazwyczaj „Black Mirror” sugerował akcję w nieokreślonej przyszłości, więc podwójnie ciekaw zasiadłem do seansu. W międzyczasie przygrywało klasyczne amerykańskie disco lat 80tych, heh, bo trzeba podkreślić, że muzyka to kolejna z silnych stron tego serialu! Disco było dużo lepsze od tandetnych ciuszków (podciągnięte pod szyję spodnie :-), ale klimat starego USA, który kojarzymy w Europie, udało się odtworzyć znakomicie. No dobra…, a co stanowi problem?

(więcej…)


7.11.16 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 3, odc. 1 „Nosedive”, 2016).

Black MirrorJeśli jest coś, co można nazwać serialem wszechczasów, jest nim z pewnością „Czarne lustro” społeczeństwa – „Black Mirror”. Właśnie ruszyłem trzeci sezon. Zrecenzować ten serial jako całość to pójście na łatwiznę, minięcie się z sednem, bowiem każdy odcinek jest osobnym, kontrrewolucyjnym dziełem sztuki! „Nosedive” (lekko ponad godzina) z hukiem otwiera trzecie uderzenie serialowej, popkulturowej walki o ludzkość (jak widać – jest to możliwe)! Tym razem – w pierwszym odcinku – skaczemy kilka dużych kroków przed trwającą obecnie erę facebooka i innego tego typu „fabryk lajków”. Wyobraźcie sobie, że dostajecie „lajki” (z oceną od 1 do 5) przez cały dzień i noc, podczas każdej czynności. Cała ludzkość chodzi z telefonami (jak na klatce obok) i ocenia – możesz dostać jedną gwiazdkę za zajechanie komuś drogi, za brak uśmiechu, czy za cokolwiek, np. ze zwykłej złośliwości. Ludzie ze średnią ocen w okolicach 4.0 i powyżej tworzą elitę społeczeństwa, a ci którzy o gwiazdki nie dbają to coś na zasadzie wyrzutków, patologii, „plebsu”, dla którego nie ma wejścia w pewne sfery. Oczywiście te osoby to jedyni w nowym świecie serialu „Black Mirror” buntownicy.

(więcej…)

Strona 4 z 24« Pierwsza...23456...Ostatnia »