2.11.16 RECENZJE: „Front Wschodni 1941-1945” (książka, L. Degrelle).

degrelleSpodoba ci się, bo Degrelle był chrześcijaninem. Takimi słowami kumpel (nie chrześcijanin, lecz fan Leona) polecił mi wspomnienia Belga z Frontu Wschodniego. Leon to twórca radykalnego ruchu „Christus Rex” i… żołnierz walczący ze swastyką na mundurze. Jak to możliwe? W czasach wojny wiele jest możliwe, a świat przestaje być czarno-biały, jak w broszurach organizacji politycznie poprawnych XXI wieku. Obecnie komentowana jest inna książka Degrelle – „Wiek Hitlera”, Zychowicz wspomniał, że belgijski żołnierz Waffen SS napisał w niej, że planował zamach na „wodza”. Nie wiem – (jeszcze) nie czytałem. Przeczytałem za to „Front Wschodni”, gdzie opisana jest m.in. wizyta u „Fuhrera” i pozytywne nastawienie do Adolfa. Na czas lektury zrobiło się naprawdę zimno… I ciekawie! Książka ta to nie tylko opowieść o zmaganiu się z Sowietami. To relacja z batalii człowiek kontra, delikatnie mówiąc, niesprzyjające warunki atmosferyczne. Błoto, mróz, brak snu, adrenalina, załamanie nerwowe…, żołnierze walczący na Froncie Wschodnim musieli wygrać po pierwsze z samymi sobą! Degrelle wygrywał… Dlatego był wysoko odznaczony – w tym przez samego Hitlera.

(więcej…)


22.10.16 RECENZJE: Tworzywo (Fisz&Emade) – „Drony” (muzyka’16).

dronySzczerbate dziecko uśmiecha się do nas z kiepskiej okładki. Nowe, właściwie wczorajsze Tworzywo, a więc zespół m.in. braci Waglewskich = powiązanych z rapem Fisza i Emade – już na półkach! Krążek zapowiadały dwa numery – otwierający płytę singiel „Telefony” oraz klip „Biegnij dalej sam”. Można dodać, że w porównaniu do teledysków z poprzedniej płyty (mistrzowski „Mamut”) klip był krokiem w tył. Same kawałki, chociaż niespadające poniżej wysokiego poziomu, nie wywołały we mnie ciarek i niecierpliwie czekałem na cały album. Z 12 utworów płyty, słyszałem przed premierą jeszcze „Samochody” (jeden z trzech, do których muzyki nie stworzył Emade), z tym że na żywo podczas koncertu – już Wam pisałem, kto nie był niech czym prędzej sprawdza trasę koncertową Tworzywa. Ciemne kluby i polska muzyka dla dorosłych najwyższego poziomu, najwyższej jakości. Słuchając „Samochody” w odtwarzaczu wbiłem się w szok, zupełnie inna piosenka – jak to w przypadku konfrontacji z „lajfem” bywa. Wolę wokal Fisza na płytach – z tymi wszystkimi miksami, efektami i poprawkami. Tym bardziej, że grupa przypomina czasem taki stary, fajny pop. Z przekazem, rzecz jasna.

(więcej…)


20.10.16 RECENZJE: „Hej, skarbie” (dramat społeczny, USA, 2009).

skarbie– Łoooo!!! – jak to krzyczy Juras, kiedy komentuje MMA i jest jakiś nokaut. Film „Hej, skarbie” właśnie mnie znokautował! Spytacie, czy mnie pojebało!? Taki tytuł, jakieś romanse zacząłem recenzować, czy co!? Nic z tych rzeczy! Jest to hardcorowy dramat społeczny, który zdobył dwa Oscary! Ilość zła tam pokazana jest zatrważająca. Obejrzałem przypadkiem. Przed snem chciałem luknąć dokument o Popiełuszce, ale po nim byłem od nowa poruszony i nie mogłem zasnąć. Przełączyłem na „Stopklatkę”…, no dobra – coś się zaczyna, chwilę zobaczę i mnie uśpi. Efekt? O 2:30 też nie mogłem zasnąć… Pod wpływem „Hej, skarbie”. Seans z gatunku obowiązkowych. Jaki porusza wątek? Kazirodczy. I wszystko co z niego wynika.

(więcej…)


20.10.16 RECENZJE: „Bernadetta – Cud w Lourdes” (film, Francja’11).

bernadetteOpisywany film pochodzi z Francji roku 2011. Jest to dramat biograficzny oparty na faktach. Opowiada o objawieniach, które przydarzyły się 14sto letniej dziewczynce (na zdjęciu ona, nie aktorka) i dały początek kultowi Matki Bożej z Lourdes. Od lutego do lipca 1858 roku, Matka Boża 18 razy objawia się Bernadetcie Soubirous, która dziś jest świętą Kościoła katolickiego (objawienia Maryi w Lourdes zostały zatwierdzone 18 stycznia 1862 roku przez biskupa diecezji Tarbes, J.E. Laurence’a, jako autentyczne i nie budzące wątpliwości). Oficjalna strona filmu po polsku: LINK, zobaczysz go online, legalnie (za 8 zł) tutaj: WPISZ W WYSZUKIWARKĘ! A teraz postaram się Was trochę zachęcić. No bo jak to, „Ty-kibol”, masz o jakichś „średniowiecznych fanaberiach” oglądać? Nietrudno się domyślić, że święte osoby były zazwyczaj w jakiś sposób, hm, wyklęte, niezrozumiane, uznane w najlepszym wypadku za wariatów. A jednak nie zeszli ze swej drogi, niczym wspominany wczoraj w całej Polsce ksiądz Popiełuszko.

(więcej…)


17.10.16 RECENZJA: Hungarica-„Haza és hűség (Ojczyzna i wierność)”.

hungarica-ojczyzna_i_wiernosc_coverKontakty polsko-węgierskie od dłuższego czasu układają się bardzo dobrze. Łączy nas nie tylko historia, wspólne walki narodowo-wyzwoleńcze i wzajemna pomoc, ale także przyjacielskie stosunki między zwykłymi ludźmi. Miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami regularnie spędzającymi urlop na Węgrzech i wszyscy podkreślali życzliwość jaką okazują miejscowi Polakom. „Polak, Węgier – dwa bratanki!” to nie tylko pusty slogan. Od jakiegoś czasu, na muzycznej scenie, głównym orędownikiem przyjaźni między naszymi narodami jest zespół Hungarica. Rok temu wydali polskojęzyczny krążek „Przybądź wolności”, a we wrześniu ukazał się album „Haza és hűség/Ojczyzna i wierność”.

(więcej…)


12.10.16 RECENZJE: „Radykalne Południe” (zine, nr 2, wrzesień 2016).

rpWczoraj miałem okazję łyknąć drugi numer klasycznego zina „Radykalne Południe”. Dosłownie wczoraj, bo to lektura na jeden wieczór. Numer zamknięto 15 sierpnia 2016, ale tematy wydają się być bardzo aktualne. Za autorskie rysunki odpowiedzialny był I., za skład C., a za grafiki K. – czyli swojska, amatorska robota, mimo że nie pierwszoligowa – nie idzie się tu na łatwiznę i dobrze. 40 stron razem z okładką (na lepszym papierze), spis treści, wszystko czytelnie – czasem zostawiona część białej strony, myślę że lepiej byłoby powiększyć czcionkę (tym bardziej, że w całym zinie bywa różna) i dociągnąć równo do końca. Czerń i biel, rzecz niemal oczywista. Cena – bodajże dyszka, trochę sporo jak za 40 stron. A o czym piszą towarzysze z Południa? (Obok okładka, ocenzurowana przez samą redakcję… na potrzeby pejsbuka, oczywiście).

(więcej…)


5.10.16 RECENZJE: „Antisocial” (skinzine, Polska, wrzesień 2016).

wspierajDostajecie listy, pocztą tradycyjną, w których znajdziecie czarno-białego zina i super rysunki markerem oraz długopisem? No widzicie, a trzydziestoletni chłopcy dostają, bo nie zapomnieli o starej szkole korespondencji między tymi, których wkurwia wszelka oficjalność. To hobby dla pasjonatów, to prasa dla fanatyków. „Antisocial” (wrzesień 2016) to tradycyjny czarno-biały skinzine formatu A5, w klimacie lat 90tych, ale ładnie wydany – i na nieco lepszym papierze (kartki są zszyte). Na okładce banda skinów (ten ukrzyżowany mnie denerwuje, ale niech będzie…), swojska futbolówka. Co ważne – rysunki rysowane przez samego autora, co dodaje zinowi wartości! Zajarany przystąpiłem do lektury, mimo że większości kapel, z którymi przeprowadzono wywiady za cholerę nie znam. Takie projekty są po to bym poznał – proste. „Antisociala” łyknąłem praktycznie „na raz” mimo, iż liczy aż 124 strony (dużo zdjęć, klimatycznych rysunków i reklam z klimatu).

(więcej…)


2.10.16 RECENZJE: „Dziennik podróży w przeszłość” (M. Nowakowski).

dziennikDlaczego jeden z czytelników postanowił zainteresować mnie Markiem Nowakowskim? Podpowiada już siódma strona „Dziennika podróży w przeszłość”: Uciekając od wszelkich postaci niewoli, ciągnęliśmy do tego dziwnego, niepojętego Miasta, które zmartwychwstawało po zniszczeniu. Szczególnie w jego zakazane rewiry knajp, melin (…). Jakże to aktualne, gdy niewoli nas… nadmiar wyboru, konsumpcjonizm i „ostateczna” demokracja, w której większość pragnie pozostać politycznie poprawna i „wyzwolona” (oraz „protestować” na czarno). Oczywiście, że „niewoli” ma dziś inną wagę, wszystko jest inne – ale o tym już pisałem, tłumaczyłem się z tej świadomości. Ostatnia książka śp. Marka Nowakowskiego liczy sobie 158 stron. Na okładce nabite niecałe 30 zł. To jest piękne, gdy człowiek takiego poziomu jak śp. Nowakowski wspomina fascynację wszelkimi „rycerzami nocy” (m.in. … ówczesnymi Wami, czytelniku), przemocą i występkiem. Cholera…, człowiek zdał sobie sprawę, że to zawsze – jak na trybunach – szło gdzieś w parze, niegrzeczność i charakter. Warto mieć tą wiedzę!

(więcej…)


29.09.16 RECENZJE: „Moja walka/Twoja walka” (R.Rousey, 2016).

rouseyTak sobie czytałem tą Rondę i czytałem, po czym stwierdziłem, że… ja nie chciałbym się tak poświęcać. Ok., nadal trenuję, każdego tygodnia, często pięć razy w tygodniu, ale psychicznie wrzucam na luz. Nie gonię. Rousey w doskonały sposób ukazała MĘKI jakie trzeba przejść by być prawdziwym mistrzem (typu olimpijskiego, czy UFC, nie dziwnych federacji, w których jest Was dwóch w drabince). Takie życie to tak naprawdę życie pełne wyrzeczeń, morderczej wręcz diety. Czy warto tak żyć dla amatorskiej „kariery”? Nie sądzę… Książka Rondy ukazała mi różnicę, wskazała palcem dlaczego takie jak ona są mistrzami, a Łukasz Grower po prostu trenuje sobie sporty walki. No i spoko. My mamy jeszcze inne pasje, czy to kibicowanie, nacjonalizm, czy pisanie… Nie wspominając o pielęgnowaniu wiary, wartości rodzinnych, pracowaniu… Czy da się wszystko pogodzić? Trzeba mieć dużą determinację i cholernie mocny kręgosłup. Kilka lat, ok. – ale całe życie na ciśnieniu? Kwestia wyboru. Ja stwierdziłem ostatnio, że tak jak trenowałem tak będę trenował i wyznaczał sobie nowe cele, ale nie będę biczował się przechodząc „na głodzie” obok piekarni z kawałkiem ciasta do popołudniowej kawy (pitej przy pisaniu książki). A jeśli chcesz być mistrzem… No to niestety. Przeczytaj Amerykankę – opowie Ci trochę o tym jak to będzie wyglądało.

(więcej…)


26.09.16 RECENZJE: Jeszcze raz o „Historii Roja”. Premiera telewizyjna!

hr22:30, Canal+1, premiera. W kinie nie byłem, ale legalnie, bez wyrzutów sumienia, mogłem nadrobić obowiązkowy seans. Cholera, kiedyś – niedawno jeszcze – potrafiłem cały wyjazd (w tym zagraniczny) żyć z „promocji” na stacjach i w barach, było łatwiej (kiedyś np. zakosiliśmy cały chlebak z bochenkami i smalcem, wystawiony na blat by częstować czekających na główne danie gości i w pełnej furze trwała tradycyjna degustacja), a dziś spowiadam się z pobierania filmów – jaki ja się robię, kurwa, nieatrakcyjny dla czytelnika, nie wspominając o kolegach. Trudno – tak to jest, gdy chcesz nabyć bilet, ale już nie tylko na derby, ale także do Nieba. „Historia Roja” – nie było w klimacie patriotycznym filmu, o którym więcej się pisało. Walka twórców o powstanie tego dzieła była czymś niesamowitym, podobnie jak organizacja „podziemnych” pokazów. Wreszcie – w 2016 roku – udało się! Żołnierze Wyklęci weszli na wielkie ekrany. Już w marcu film recenzował Mateusz: LINK . Czas na mnie…

(więcej…)


25.09.16 RECENZJE: „Ostatnia rodzina” (film, Polska, 2016).

pracowniaPo lecie polskie kino wyprowadziło kilka mocnych ciosów! Co ważne – z różnej beczki, albo raczej – z różnych stylów! Czekając w kinie na „Ostatnią rodzinę”, ciesząc się jak kretyn, że legalnie wspierasz twórców, dziękujemy – to było też do mnie, mogłem oglądać jedynie reklamy rodzimych produkcji. Coś historycznego, coś rozrywkowego. Pełna sala, czuć bardziej wymagającą widownię niż na „Pit Bullu”. Dużo siwych głów. Zdzisław Beksiński to malarz zanurzony w mroku (wystarczy spojrzeć na prace), jego syn Tomasz był dziennikarzem muzycznym (felietony), prezenterem radiowym, tłumaczył też z języka angielskiego. I ta kobieta… Matka, żona. Kobieta – cicha bohaterka, która znosiła dwóch (kochanych) świrów. Naprawdę mocne to było! Dawka tragizmu jak na taką małą rodzinę, hm, zadziwiająco wielka! Prócz samobójstwa, morderstwa, Tomek przeżył przecież katastrofę lotniczą!

(więcej…)


2.09.16 RECENZJE: Brainwash – „Hate is our justice 2” (hc, Niemcy’15).

BrainwashOstatni odgrzewany kotlet. Odgrzewany dlatego, że chociaż album wypuszczony został przez OPOS Rec. w zeszłym roku, to materiał jaki się na nim znalazł pochodzi z lat 2002 – 2011. Będzie to więc podróż w zamierzchłą (przynajmniej dla większości „pejsbukowiczów”) przeszłość, kiedy to piszący te słowa, w OP-1, ze „słoniem” na głowie i kałachem w ręku taplał się w bagnach Drawska Pomorskiego… Ale ja nie o tym :-). Brainwash to obok Moshpit główny motor napędowy niemieckiej sceny hardcore. Nic więc dziwnego, że ich płyty rozchodziły się jak świeże bułeczki. Inna sprawa, że wtedy ludzie jeszcze kupowali CD, nie to co teraz. „Hate is our justice 2” to już trzecie wznowienie na fizycznym nośniku, materiału Brainwash z legendarnego, dla niektórych, splitu z amerykańskim No Alibi. To wydanie zawiera dwa dodatkowe utwory studyjne plus kilka w wersji live.

(więcej…)


31.08.16 RECENZJE: „Żelazny rycerz” 1 & 2 (filmy fab., 2011 i 2014).

ZR„Żelazny rycerz” to średnio znany film z 2011 roku. Średnio znany, ale – o dziwo – ma nawet dobre recenzje na filmwebie, o co w światku tamtejszych hejterów niezwykle trudno. Jak wartościowe są te komentarze dowiadujemy się po raz kolejny po seansie, bo – zaczynając od podsumowania w skrócie – widziałem lepsze dzieła. Obraz opowiada o tym jak niewielka grupa Templariuszy broni zamku Rochester (Anglia) przed armią króla Jana. To ci słynni (i kontrowersyjni) Rycerze Chrystusa, ubrani na biało (lub czarno) z naszytym czerwonym (lub białym) krzyżem.

(więcej…)


24.08.16 RECENZJE: „Ortodoksja” (książka, G.K. Chesterton, 1908).

gkchG.K. Chesterton! Póki co nie znam innego pisarza, który na tym poziomie polemizowałby z agnostykami oraz ateistami, nie tylko stricte na temat samego chrześcijaństwa. Więcej filozofii niż teologii – tak też jest w „Ortodoksji”, która jest kontynuacją wcześniej czytanych i polecanych przeze mnie „Heretyków” tego samego autora. Mimo roku pierwszego wydania – 1908, wnioski Anglika nie tracą na aktualności i ma się wrażenie, że czytamy współczesne polemiki, niesamowite. Apostolicum proponuje nam ładne wydanie z 2004 roku, liczące 284 strony oprawione w sztywną okładkę. Chesterton rozwija nam refleksję, że jakby świat nie kombinował i tak cała prawda, szczyt doskonałości (który wcale nie jest czystą doskonałością) tkwi w ortodoksyjnej wierze. Friedrich Wilhelm Nietzsche i jemu podobni są wielokrotnie atakowani na kartkach „Ortodoksji”, co ważne – z pozycji naprawdę godnego przeciwnika. I co równie ważne – z odpowiednim dla „wygrywającego” spokojem, a nawet typowo chestertonowym poczuciem humoru. To jest uczta!

(więcej…)


24.08.16 RECENZJE: Hold Fast – „Against you all” (nshc, Francja, 2014).

Hold Fast ayaKolejna płytka z prawie trzyletnim już stażem. To drugi krążek zespołu, który wg mnie jest najlepszą formacją z nad Sekwany, od czasów Chevrotine. Pewnie większość z Was widziała świetny klip utrzymany w konwencji SxE do kawałka „I am the revenge” (zamieszczam go poniżej recenzji). Na mnie wywarł duże wrażenie i postanowiłem sprawdzić jak Francuzi zaprezentowali się na CD. Tylko, że jakoś niespecjalnie łatwo można u nas nabyć to wydawnictwo – mi udało się dopiero teraz. Ale warto było czekać. Ten album to kawał zajebistego hardcore’a. Muzyka nie ma praktycznie naleciałości metalowych (jak np. w Moshpit), jest utrzymana w klasycznym dla gatunku stylu. Wszystko zagrane jest z głową, nie ma toporności, która często razi w hc, jest moc, jest energia i o to chodzi! Mniej więcej od połowy płyty kawałki są trochę bardziej melodyjne, słychać domieszkę rocka.

(więcej…)

Strona 5 z 24« Pierwsza...34567...Ostatnia »