5.11.17 Porażka polskiej mistrzyni. Sport lekcją pokory…

O 5:00 rano piszę ten tekst, nie zasnę bowiem zbyt szybko po porażce Joanny Jędrzejczyk z Rose Namajunas na UFC 217… Po niespodziewanym KO wyłączyłem galę i wszedłem na lowking.pl, a tu koleś miał wrzuconą gotową aktualizację o tym, że Joanna po raz kolejny obroniła tytuł… Zagalopował się, podobnie jak komentatorzy, którzy w każdy możliwy sposób skreślili „obciętą na chłopaka” Amerykankę przed tym pojedynkiem. Obstawiłem kupon – kurs na Polkę 1,14 zł, to miał być tylko jeden z wielu pewniaczków. Taki jednak jest sport… Widząc jak rusza się Asia, mimo że minęło tylko kilkanaście sekund, czułem podświadomie, że nie jest za dobrze, ale „lęk kibica” pojawiał się także w starciach Asi z Brazylijką, czy inną Polką – Kowalkiewicz. Tym razem szok stał się faktem, Rose zmieniła plany Jędrzejczyk na całą karierę! Miał być nie tylko pobity rekord Rondy, ale pasy w kilku kategoriach wagowych – bez przegranej. Co teraz…?

(więcej…)


19.09.17 Refleksje po okresie pełnym ważnych rocznic.

Tak sobie siedzę, w tym miesiącu rocznic związanych z zachodnią i wschodnią agresją, podziwiając na zdjęciu choreografię, o której już wszystko napisano. Nie chcę powtarzać tego, co każdy już gdzieś czytał, dodam więc daleko idącą refleksję. Niesamowite jest to, że ktoś może odkryć Pana Boga nawet w tak wybuchowym otoczeniu jak to stadionowe, a ktoś może zupełnie się z nim minąć w cichym, spokojnym życiu na uboczu. Ten ostatni powie „przynajmniej nikogo nie skrzywdziłem!”. Hm. A czy nie krzywdzi świata np. spokojne milczenie, kiedy w eter idzie propaganda kłamstwa? Czy nie krzywdzi ciche przyzwalanie na wypaczanie faktów? Kibice Legii powiedzieli prawdę o Niemcach-mordercach z czasów II Wojny całemu światu, ale gdyby nie wszystkie cechy składające się na środowisko ultras (karana finansowo, nielegalna oprawa…), prawda być może nie miałaby szans zaistnieć w świadomości tysięcy ludzi, aż po Wenezuelę i Brazylię! Ciekawe, prawda? Bo tylko prawda jest ciekawa!

(więcej…)


17.09.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”…

Mój muzyczny gust zmieniał się na przełomie 10 lat „Drogi Legionisty” wielokrotnie, ale na halę zawodów wjeżdżam z Fokusem 1998 „Powierzchnie tnące” na słuchawkach. Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę… Yeah, genialnie mi się przekłada na walkę w tej zrytej łepetynie ze skrawkami artyzmu, ale chyba jednak też autyzmu…, heh. Wchodząc na ring lubię też sobie w głowie klasykiem z Łazienkowskiej zajechać, a mianowicie stare dobre: Dżihad Legia! Teraz dopiero będzie, kurwa, wojna, pasuje jak znalazł! Nijak to się ma do mojej wiary, ale mój dżihad też ma się nijak do tego muzułmańskiego. Ja prowadzę świętą wojnę ze sobą, ze stresem który wchodzę na matę pokonać, jednoczę w tej walce wszystko co znam, wszystko co uzbierałem podczas lat doświadczenia. Adrenalina powoduje kocioł. Fokus miesza się z dżihadem, a Jezus z kibolem. Wszystkie chrześcijańskie nauki układam sobie w głowie na co dzień, w drodze powrotnej, ale w okresie walki trzeba się zmobilizować, by wygrać. Boże chroń fanatyków i do przodu!

(więcej…)


16.07.17 Parada clownów przed paradą… tych samych sportowców.

Cały świat żyje nadchodzącą walką gwiazdy UFC Conora McGregora z bokserem Floydem Mayweatherem Juniorem. Ich konferencje prasowe są show, które przyciągają więcej zainteresowanych niż niejedna gala. To za sprawą McGregora, który znany jest z czarnego humoru, bezpośredniego szydzenia z rywali, generalnie z robienia „show” nie tylko na arenach zmagań. O ile do sportowego poziomu Irlandczyka trudno się przyczepić i aż miło go oglądać, jego zachowaniem jestem mocno zniesmaczony, podobnie jak „analizami” napinki w klimacie „kto komu celniej nawrzucał”, czy fotkami z… dawania sobie buzi. Szkoda też, że gdzieś tam pojawia się podziwiająca go Asia Jędrzejczyk, na każdym kroku podkreślająca swój związek z Bogiem. Uciszycie słowami: daj spokój, to tylko gra, nakręcanie publiki. No właśnie w tym problem. Jacy idole, taka potem publika…

(więcej…)


4.05.17 Pan nie tylko Dobrych Łotrów, ale i prostytutek…

To było 10 października 2010 roku. Legia Warszawa i mecz z Den Haag, na którym oczywiście byłem, pozwoliły mi zobaczyć Jezusa w tych nietypowych, jak mi się wydawało, okolicznościach. Trzymaliśmy kartoniki od choreografii i kątem oka zerkaliśmy na stadionowy telebim. Kolega, który niejeden obcy naskórek zmywał ze swojego batona, powiedział mi, ślepemu:

– Boże Chroń Fanatyków i Jezus.

– Co? – spytałem, niedowierzając.

Wtedy niedowierzałem w Niego, ale powiedziałem:

– Kurwa, zajebiste!

Bo to proste hasło jest faktycznie tak wspaniałe, że wielu wytatuowało je sobie na ciele, zrobiło z nim odzież. Prawdopodobnie 100% trzymających kartony na tym meczu to dość sporzy grzesznicy, wielu chuliganów. Ale tu jest Jezus, kumacie? On nie jest jedynie Panem przesłodzonych chłopczyków z oazy, to Pan Dobrego Łotra i prostytutki.

Pokazaliśmy nie tylko sobie (!), całej Polsce, ale i kibicowskiemu światu Jezusa, co uważam dziś za największy (mający największe znaczenie) wyczyn typowo ultrasowski w historii Legii. Kurde, jakie to jest piękne. Hejterzy środowiska aż się zapluli, bo przecież co to za hipokryzja, a większość kiboli nie ma niczego wspólnego z życiem zgodnie z Dekalogiem. Owszem, ale czy lekarz przychodzi do zdrowych?

Poza tym, wiele opraw jest niczym obraz, można widzieć w nich wiele różnych przesłań, od modlitwy za głównego bohatera tego charytatywnego meczu z 2010 roku, po przesłanie dla zgniłego moralnie świata, którego przynajmniej część kiboli nigdy nie zaakceptowała. I nie zaakceptuje.

fragment „Dziennika odsuwania gałęzi” (Ł. Grower, 2017)


1.05.17 Macie dla Legii Warszawa jakichś rezerwowych…?

Jakby nie było, piłkarska Polska zawsze cisnęła sto(L)icy. Podkradanie piłkarzy „do wojska”, wygwizdany Deyna podczas meczu kadry na Śląsku, itd. – wszyscy o tym słyszeliśmy. Gdy nie zdobędziemy mistrzostwa, wszyscy którzy akurat zdobyli (na chwilę :-) wypominają Legii „gdzie nasze berło?”. Czy my wypominamy to za każdym razem wszystkim (tymczasowym) mistrzom? Raczej nie, bo kto by o jakichś tam (tymczasowych) mistrzach pamiętał i się nimi przejmował? Wszyscy wiemy, że ich mistrzostwo to m.in. równoznaczność zawalonego sezonu tegorocznego uczestnika Champions League, aż i tylko to, bo po prostu faworyt nie zawsze wygrywa. Wy bredzicie wszem i wobec, że stolica jest uprzywilejowana – kibice CWKS przekornie podkreślają wyższość stolicy i Legii jako klubu, robię to także ja, prowokując specjalnie. Proste. Skoro poświęcacie Legii tyle uwagi, usłyszcie jeszcze raz, że jest Wielka. Drżą przed nią mafiosi z UEFA, a nie peerelowskie dziadki okręgowych związków piłkarskich.

(więcej…)


21.04.17 Potomkowie Dobrego Łotra. Prawda i odwaga.

Nie chcą pozwolić ludziom się po sportowemu nienawidzić. Po sportowemu, bo mimo, że animozje są ogromne, to przecież wiem, że kibic innego klubu ma bardzo podobny system wartości do mojego i dlatego możliwy jest np. wspólny Marsz Niepodległości, czy też sojusz na kadrę. Jeśli ktoś łamie te zasady, jest odpowiednio komentowany i nie tyczy to tylko chęci komentarza słownego… Nie każdy rozumie, że bluzgając na trybunie przeciwnika, ba – nawet za nim ganiając, człowiek w gruncie rzeczy miłuje cały ruch kibicowski i to ekstremalne hobby, aczkolwiek kłamstwem byłoby napisać, że zawsze jest tego w pełni świadom. Tymczasem nie chcą nam pozwolić się pogonić, zamykają sektory na coraz więcej derbowych pojedynków, niczym w Grecji. Jak wiecie, czuję pewien rodzaj sympatii do tamtejszego ruchu (Ateny!), ale co tam w zasadzie obserwować, odpalanie pięciu rac przy pustej klatce? Niszczą piłkarskie święta, jak gdyby całe zło świata kumulowało się na trybunach. Gówno prawda!

(więcej…)


31.01.17 Chuliganka na kolejnym etapie. Gala IWT.

IWTGala IWT w Poznaniu, o której napisano już wszystko. Jedni się jarają, drudzy nie mogą zdzierżyć, że w taką stronę poszła chuliganka. Nie tak dawno pojawiały się słowa krytyki w kierunku rosyjskim, gdzie „zawodowa” rywalizacja kibiców wchodziła na jeszcze bardziej profesjonalny level, a do Polski przebijały się nawet informacje o „sprzedawaniu” się niektórych zawodników, dla których coraz mniej liczyły się barwy klubowe, a coraz więcej szmal (opieram się o tłumaczone relacje znajomego, obserwatora sceny wschodniej). Ludzie narzekają w jaką stronę to wszystko idzie, że nadchodzi „modern hooligans” itd., ale to tylko slogan, część prawdy. Nie jest winą chuliganów, że stadiony przypominają Guantanamo, a nawet mimo to dąży się czasem do starcia i serwuje się scenie ciekawe mecze, nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ba! Nawet w Lidze Mistrzów (Legia – BVB).

(więcej…)


23.11.16 „Oni wciąż biegają”.

lks-rts-mini„Oni wciąż biegają” to tytuł kawałka TTM, ale tu pasuje idealnie. Mimo wszystko, oni wciąż biegają. Kto? Piłkarscy chuligani! Derby Trójmiasta, próba dotarcia Widzewa na derby Łodzi, Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk i bezkompromisowa zabawa „Lubinków” (który to już raz? Mała to, lecz ciekawa ekipa – od lat mam takie wrażenie…), walka przed Górnik Zabrze – Stomil, do tego podobno wygrana przez gości (nie wiem, nie widziałem) itd. Można rzec – jak na trudne czasy nowoczesnego monitoringu i nowoczesnej policji (niestety, w porównaniu do lat 90tych tak to trzeba nazwać) polska scena stara się żyć. Dodając do tego ostatni – i nie tylko – mecz kadry, można mówić o tendencji wzrostowej. Wisła niby scenę „rozbujała”, ale wg mnie w negatywnym sensie – oni są synonimem tego, czego właśnie nie lubię w „nowoczesnej chuligance”, jeśli można tak to określić.

(więcej…)


23.10.16 Spontaniczne emocje, które łączą. Wygrywa żywioł.

lechPrzeniosłem się na trybunę pikników. Siedzę sobie i patrzę, bo stałem się trochę niczym kobieta w ciąży – skakać mi się nie chce, aczkolwiek z drugiej strony klimat multikina również nie jest w stanie do końca mnie przekonać. Maruda! Na Legia – Lech ponownie pokłóciłem się z aż trzema (tak, to rekord) piknikami, chociaż de facto to ja byłem na ich terenie. Ostatecznie z tego powodu odpuszczałem wojny domowe i siedziałem sobie spokojnie, co ciekawe – spotykając kolegę, którego źródłowo typowym piknikiem również (a nawet bardziej) nazwać nie sposób. Czytałem kiedyś książkę fanatycznego… piknika z Arenalu i nie wiem czemu, ale przyszedł mi na myśl klimat jego wspomnień, kiedy siedziałem w sobotę niedaleko sympatycznych dziadków, którzy na głos bali się, że jeszcze spadniemy do drugiej ligi. Znaleźliśmy „nieczepialski” (w kwestii numeru na siedzeniach) kącik i całkiem sympatycznie obserwowaliśmy sobie mecz i trybuny. Poczułem sympatię do książki, którą czytałem lata temu. Legia wygrała 2-1, w jakich okolicznościach już wiecie, i przyznam, że dawno nie odezwały się we mnie spontaniczne emocje tego typu – typu radości z boiskowej dramaturgii. A w pierwszej połowie prawie spałem.

(więcej…)


21.08.16 Miał być „hasztag Diaz” był „hasztag Rzeźniczak”.

DiazLegia ma wychodzić na mecz z nastawieniem Nate’a Diaza! Jeśli ma przegrywać, to tak jak Diaz z MC Gregorem – po pewnej siebie walce. Tym bardziej na własnym terenie. Górniki Łęczna w Lublinie, beniaminki z Gdyni przy Ł3, 11 miejsce w tabeli, odpadnięcie z Pucharu Polski… I co z tego, że inne kluby z dużych miast – Lech, czy Wisła, są jeszcze niżej. Nie sądziłem, że upadniemy tak nisko jak Kolejorz – Puchary Pucharami, ale to już przesada. Nie wierzę, że aby zagrać wysoko w Europie trzeba w lidze „być Lechem” – cieniasem, którego nie stać na grę na dwóch frontach, tym bardziej, gdy jednym z nich jest polska liga z liderem Arką i wiceliderem z Lubina. Pamiętajmy też, że mimo wszystko mieliśmy super losowanie i w Europie jakiegoś wielkiego stylu, żeby nie powiedzieć – stylu w ogóle, nie pokazaliśmy. Ot, ciułamy do przodu – kwestia szczęścia, które „raz na 21 lat” mogłaby mieć nawet Nieciecza, gdyby tylko miała szansę tyle razy próbować.

(więcej…)


16.07.16 Po emocjonującym „Euro 2016” wraca polska liga!

UltrasArka Gdynia i Wisła Płock, którą nieco starsi pamiętają jeszcze pod nazwą Petrochemia (nawet, gdy na łuku przy Łazienkowskiej zasiadły obok siebie dwie grupki, które nie do końca mówiły jednym głosem – ultrasi Wisły i chuligani z dziarami Petry), po hucznych fetach witają się z Ekstraklasą w roli beniaminków. Nie ma Górnika Zabrze, nie ma Podbeskidzia. Jest Nieciecza, jest Łęczna grająca… w Lublinie. Są skompromitowani już w europejskich pucharach – „objawienie zeszłego sezonu” Piast Gliwice oraz Cracovia Kraków. Jest Lech Poznań, który chce wrócić do roli rozdającego karty w lidze, są stale bezbarwni (piłkarsko) zgodowicze Śląsk i Lechia, a także ich nowa kosa – sądząc po wydarzeniach na Euro – Wisła „Wierność” Kraków. Ładnie prezentujące się w Belgradzie Zagłębie, skonfliktowana z działaczami Korona, Ruch, Jagiellonia i Pogoń. 16 zespołów zawalczy o Mistrzostwo Polski. Na trybunach, biorąc pod uwagę ostatnie akcje, również może być ciekawiej, choć oczywiście w nowym – nieco modernistycznym (jeśli chodzi o infrastrukturę oraz trendy w ruchu) wydaniu.

(więcej…)


16.05.16 Tej nocy zmieniłem się w Tylera. Miałem podwójną koronę.

FCNocami pojawia się mój prywatny Tyler Durden. Przypomina Narratorowi, wchodzącemu w dorosłość (dokładnie trzydziestoletniemu, niczym bohater Palahniuka) kim chciałby być, czego zawsze pragnął. Tyler namawia mnie do spalenia wszystkiego, podłożenia dynamitu i do powrotu. Ma silne argumenty, wie co podstawić pod nos, by zachęcić Narratora. Wszak jest tym schowanym ideałem. Tyler namawiał niedawno Narratora by zaprosił Czerczesowa do „Fight Clubu”, ale Rusek – jak to Rusek – wybrnął z sytuacji. „Przeczekał Gdańsk”, podobnie jak przeczekali, ups, jego rodacy w kilku przykrych dla Polski sytuacjach. Niezbyt fajnie, ale „dla tych co trzeba” skutecznie. Tym razem było radośnie i CWKS Legia sięgnął po 12 tytuł w historii, a także po 18 Puchar. A to wszystko na stulecie klubu. Cierpię na bezsenność i – niczym Narratorowi książki z 1996 i filmu z 1999 roku – jawa miesza mi się ze snem. Byłem… no właśnie, kim ja nie byłem tej nocy, ho, ho! Niestety, jestem też koszykarzami Legii, którzy przegrali niedzielny mecz i wyrównali stan Play Offów na 2:2. Potem jest weselej.

(więcej…)


15.03.16 Aż ponownie powiedzą „Ech! Znowu ta Legia!”…

radosc PrijovicaW sezonach 1998/1999 oraz 1999/2000 Legia Warszawa nie była na piłkarskim topie. W 1999 mistrza zdobyła krakowska Wisła z olbrzymią przewagą punktową – to było 17 punktów przewagi nad drugim Widzewem i trzecią Legią! Rok później było jeszcze gorzej. Mistrzem była… Polonia Warszawa, a mająca do niej 13 punktów straty Legia uplasowała się na czwartej pozycji. Lepsze od nas okazały się drużyny Wisły i chorzowskiego Ruchu, Widzew zaczął swój upadek i był dopiero siódmy. Aż śmiech człowieka bierze, gdy pomyśli gdzie RTS jest dzisiaj. Legia Warszawa jest liderem Ekstraklasy. Znowu. Znowu ta Legia!

(więcej…)


29.01.16 „Autobusowi chuligani”. Burgess za głowę się łapie…

MlekoMoże przykładem nacjonalisty-katolika Alex (na zdjęciu trzeci od Waszej lewej) nie był, he he, ale przynajmniej… lubił mleko, był więc inspiracją dla umacniającego się wtedy we mnie abstynenta. Naiwny…, nie wiedziałem jeszcze, co to syntetyczna meskalina, tudzież drenkrom („jakiś narkotyk”), ups. Żylety w mleku z dobawką już cięły jak trza i w ogóle horror szoł, mawiał Alex. Abstynent z… Żylety był zatem za sprawą książki w niebo wzięty. Wracam do niej chętnie, ostatnio kupiłem za grosze nowe wydanie (VII), a film obejrzałem chyba dziesiąty raz. Ciekawsze to niż wszechobecne pieprzenie o końcu demokracji.

(więcej…)

Strona 1 z 1912345...Ostatnia »