4.05.17 Pan nie tylko Dobrych Łotrów, ale i prostytutek…

To było 10 października 2010 roku. Legia Warszawa i mecz z Den Haag, na którym oczywiście byłem, pozwoliły mi zobaczyć Jezusa w tych nietypowych, jak mi się wydawało, okolicznościach. Trzymaliśmy kartoniki od choreografii i kątem oka zerkaliśmy na stadionowy telebim. Kolega, który niejeden obcy naskórek zmywał ze swojego batona, powiedział mi, ślepemu:

– Boże Chroń Fanatyków i Jezus.

– Co? – spytałem, niedowierzając.

Wtedy niedowierzałem w Niego, ale powiedziałem:

– Kurwa, zajebiste!

Bo to proste hasło jest faktycznie tak wspaniałe, że wielu wytatuowało je sobie na ciele, zrobiło z nim odzież. Prawdopodobnie 100% trzymających kartony na tym meczu to dość sporzy grzesznicy, wielu chuliganów. Ale tu jest Jezus, kumacie? On nie jest jedynie Panem przesłodzonych chłopczyków z oazy, to Pan Dobrego Łotra i prostytutki.

Pokazaliśmy nie tylko sobie (!), całej Polsce, ale i kibicowskiemu światu Jezusa, co uważam dziś za największy (mający największe znaczenie) wyczyn typowo ultrasowski w historii Legii. Kurde, jakie to jest piękne. Hejterzy środowiska aż się zapluli, bo przecież co to za hipokryzja, a większość kiboli nie ma niczego wspólnego z życiem zgodnie z Dekalogiem. Owszem, ale czy lekarz przychodzi do zdrowych?

Poza tym, wiele opraw jest niczym obraz, można widzieć w nich wiele różnych przesłań, od modlitwy za głównego bohatera tego charytatywnego meczu z 2010 roku, po przesłanie dla zgniłego moralnie świata, którego przynajmniej część kiboli nigdy nie zaakceptowała. I nie zaakceptuje.

fragment „Dziennika odsuwania gałęzi” (Ł. Grower, 2017)


1.05.17 Macie dla Legii Warszawa jakichś rezerwowych…?

Jakby nie było, piłkarska Polska zawsze cisnęła sto(L)icy. Podkradanie piłkarzy „do wojska”, wygwizdany Deyna podczas meczu kadry na Śląsku, itd. – wszyscy o tym słyszeliśmy. Gdy nie zdobędziemy mistrzostwa, wszyscy którzy akurat zdobyli (na chwilę :-) wypominają Legii „gdzie nasze berło?”. Czy my wypominamy to za każdym razem wszystkim (tymczasowym) mistrzom? Raczej nie, bo kto by o jakichś tam (tymczasowych) mistrzach pamiętał i się nimi przejmował? Wszyscy wiemy, że ich mistrzostwo to m.in. równoznaczność zawalonego sezonu tegorocznego uczestnika Champions League, aż i tylko to, bo po prostu faworyt nie zawsze wygrywa. Wy bredzicie wszem i wobec, że stolica jest uprzywilejowana – kibice CWKS przekornie podkreślają wyższość stolicy i Legii jako klubu, robię to także ja, prowokując specjalnie. Proste. Skoro poświęcacie Legii tyle uwagi, usłyszcie jeszcze raz, że jest Wielka. Drżą przed nią mafiosi z UEFA, a nie peerelowskie dziadki okręgowych związków piłkarskich.

(więcej…)


21.04.17 Potomkowie Dobrego Łotra. Prawda i odwaga.

Nie chcą pozwolić ludziom się po sportowemu nienawidzić. Po sportowemu, bo mimo, że animozje są ogromne, to przecież wiem, że kibic innego klubu ma bardzo podobny system wartości do mojego i dlatego możliwy jest np. wspólny Marsz Niepodległości, czy też sojusz na kadrę. Jeśli ktoś łamie te zasady, jest odpowiednio komentowany i nie tyczy to tylko chęci komentarza słownego… Nie każdy rozumie, że bluzgając na trybunie przeciwnika, ba – nawet za nim ganiając, człowiek w gruncie rzeczy miłuje cały ruch kibicowski i to ekstremalne hobby, aczkolwiek kłamstwem byłoby napisać, że zawsze jest tego w pełni świadom. Tymczasem nie chcą nam pozwolić się pogonić, zamykają sektory na coraz więcej derbowych pojedynków, niczym w Grecji. Jak wiecie, czuję pewien rodzaj sympatii do tamtejszego ruchu (Ateny!), ale co tam w zasadzie obserwować, odpalanie pięciu rac przy pustej klatce? Niszczą piłkarskie święta, jak gdyby całe zło świata kumulowało się na trybunach. Gówno prawda!

(więcej…)


31.01.17 Chuliganka na kolejnym etapie. Gala IWT.

IWTGala IWT w Poznaniu, o której napisano już wszystko. Jedni się jarają, drudzy nie mogą zdzierżyć, że w taką stronę poszła chuliganka. Nie tak dawno pojawiały się słowa krytyki w kierunku rosyjskim, gdzie „zawodowa” rywalizacja kibiców wchodziła na jeszcze bardziej profesjonalny level, a do Polski przebijały się nawet informacje o „sprzedawaniu” się niektórych zawodników, dla których coraz mniej liczyły się barwy klubowe, a coraz więcej szmal (opieram się o tłumaczone relacje znajomego, obserwatora sceny wschodniej). Ludzie narzekają w jaką stronę to wszystko idzie, że nadchodzi „modern hooligans” itd., ale to tylko slogan, część prawdy. Nie jest winą chuliganów, że stadiony przypominają Guantanamo, a nawet mimo to dąży się czasem do starcia i serwuje się scenie ciekawe mecze, nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ba! Nawet w Lidze Mistrzów (Legia – BVB).

(więcej…)


23.11.16 „Oni wciąż biegają”.

lks-rts-mini„Oni wciąż biegają” to tytuł kawałka TTM, ale tu pasuje idealnie. Mimo wszystko, oni wciąż biegają. Kto? Piłkarscy chuligani! Derby Trójmiasta, próba dotarcia Widzewa na derby Łodzi, Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk i bezkompromisowa zabawa „Lubinków” (który to już raz? Mała to, lecz ciekawa ekipa – od lat mam takie wrażenie…), walka przed Górnik Zabrze – Stomil, do tego podobno wygrana przez gości (nie wiem, nie widziałem) itd. Można rzec – jak na trudne czasy nowoczesnego monitoringu i nowoczesnej policji (niestety, w porównaniu do lat 90tych tak to trzeba nazwać) polska scena stara się żyć. Dodając do tego ostatni – i nie tylko – mecz kadry, można mówić o tendencji wzrostowej. Wisła niby scenę „rozbujała”, ale wg mnie w negatywnym sensie – oni są synonimem tego, czego właśnie nie lubię w „nowoczesnej chuligance”, jeśli można tak to określić.

(więcej…)


23.10.16 Spontaniczne emocje, które łączą. Wygrywa żywioł.

lechPrzeniosłem się na trybunę pikników. Siedzę sobie i patrzę, bo stałem się trochę niczym kobieta w ciąży – skakać mi się nie chce, aczkolwiek z drugiej strony klimat multikina również nie jest w stanie do końca mnie przekonać. Maruda! Na Legia – Lech ponownie pokłóciłem się z aż trzema (tak, to rekord) piknikami, chociaż de facto to ja byłem na ich terenie. Ostatecznie z tego powodu odpuszczałem wojny domowe i siedziałem sobie spokojnie, co ciekawe – spotykając kolegę, którego źródłowo typowym piknikiem również (a nawet bardziej) nazwać nie sposób. Czytałem kiedyś książkę fanatycznego… piknika z Arenalu i nie wiem czemu, ale przyszedł mi na myśl klimat jego wspomnień, kiedy siedziałem w sobotę niedaleko sympatycznych dziadków, którzy na głos bali się, że jeszcze spadniemy do drugiej ligi. Znaleźliśmy „nieczepialski” (w kwestii numeru na siedzeniach) kącik i całkiem sympatycznie obserwowaliśmy sobie mecz i trybuny. Poczułem sympatię do książki, którą czytałem lata temu. Legia wygrała 2-1, w jakich okolicznościach już wiecie, i przyznam, że dawno nie odezwały się we mnie spontaniczne emocje tego typu – typu radości z boiskowej dramaturgii. A w pierwszej połowie prawie spałem.

(więcej…)


21.08.16 Miał być „hasztag Diaz” był „hasztag Rzeźniczak”.

DiazLegia ma wychodzić na mecz z nastawieniem Nate’a Diaza! Jeśli ma przegrywać, to tak jak Diaz z MC Gregorem – po pewnej siebie walce. Tym bardziej na własnym terenie. Górniki Łęczna w Lublinie, beniaminki z Gdyni przy Ł3, 11 miejsce w tabeli, odpadnięcie z Pucharu Polski… I co z tego, że inne kluby z dużych miast – Lech, czy Wisła, są jeszcze niżej. Nie sądziłem, że upadniemy tak nisko jak Kolejorz – Puchary Pucharami, ale to już przesada. Nie wierzę, że aby zagrać wysoko w Europie trzeba w lidze „być Lechem” – cieniasem, którego nie stać na grę na dwóch frontach, tym bardziej, gdy jednym z nich jest polska liga z liderem Arką i wiceliderem z Lubina. Pamiętajmy też, że mimo wszystko mieliśmy super losowanie i w Europie jakiegoś wielkiego stylu, żeby nie powiedzieć – stylu w ogóle, nie pokazaliśmy. Ot, ciułamy do przodu – kwestia szczęścia, które „raz na 21 lat” mogłaby mieć nawet Nieciecza, gdyby tylko miała szansę tyle razy próbować.

(więcej…)


16.07.16 Po emocjonującym „Euro 2016” wraca polska liga!

UltrasArka Gdynia i Wisła Płock, którą nieco starsi pamiętają jeszcze pod nazwą Petrochemia (nawet, gdy na łuku przy Łazienkowskiej zasiadły obok siebie dwie grupki, które nie do końca mówiły jednym głosem – ultrasi Wisły i chuligani z dziarami Petry), po hucznych fetach witają się z Ekstraklasą w roli beniaminków. Nie ma Górnika Zabrze, nie ma Podbeskidzia. Jest Nieciecza, jest Łęczna grająca… w Lublinie. Są skompromitowani już w europejskich pucharach – „objawienie zeszłego sezonu” Piast Gliwice oraz Cracovia Kraków. Jest Lech Poznań, który chce wrócić do roli rozdającego karty w lidze, są stale bezbarwni (piłkarsko) zgodowicze Śląsk i Lechia, a także ich nowa kosa – sądząc po wydarzeniach na Euro – Wisła „Wierność” Kraków. Ładnie prezentujące się w Belgradzie Zagłębie, skonfliktowana z działaczami Korona, Ruch, Jagiellonia i Pogoń. 16 zespołów zawalczy o Mistrzostwo Polski. Na trybunach, biorąc pod uwagę ostatnie akcje, również może być ciekawiej, choć oczywiście w nowym – nieco modernistycznym (jeśli chodzi o infrastrukturę oraz trendy w ruchu) wydaniu.

(więcej…)


16.05.16 Tej nocy zmieniłem się w Tylera. Miałem podwójną koronę.

FCNocami pojawia się mój prywatny Tyler Durden. Przypomina Narratorowi, wchodzącemu w dorosłość (dokładnie trzydziestoletniemu, niczym bohater Palahniuka) kim chciałby być, czego zawsze pragnął. Tyler namawia mnie do spalenia wszystkiego, podłożenia dynamitu i do powrotu. Ma silne argumenty, wie co podstawić pod nos, by zachęcić Narratora. Wszak jest tym schowanym ideałem. Tyler namawiał niedawno Narratora by zaprosił Czerczesowa do „Fight Clubu”, ale Rusek – jak to Rusek – wybrnął z sytuacji. „Przeczekał Gdańsk”, podobnie jak przeczekali, ups, jego rodacy w kilku przykrych dla Polski sytuacjach. Niezbyt fajnie, ale „dla tych co trzeba” skutecznie. Tym razem było radośnie i CWKS Legia sięgnął po 12 tytuł w historii, a także po 18 Puchar. A to wszystko na stulecie klubu. Cierpię na bezsenność i – niczym Narratorowi książki z 1996 i filmu z 1999 roku – jawa miesza mi się ze snem. Byłem… no właśnie, kim ja nie byłem tej nocy, ho, ho! Niestety, jestem też koszykarzami Legii, którzy przegrali niedzielny mecz i wyrównali stan Play Offów na 2:2. Potem jest weselej.

(więcej…)


15.03.16 Aż ponownie powiedzą „Ech! Znowu ta Legia!”…

radosc PrijovicaW sezonach 1998/1999 oraz 1999/2000 Legia Warszawa nie była na piłkarskim topie. W 1999 mistrza zdobyła krakowska Wisła z olbrzymią przewagą punktową – to było 17 punktów przewagi nad drugim Widzewem i trzecią Legią! Rok później było jeszcze gorzej. Mistrzem była… Polonia Warszawa, a mająca do niej 13 punktów straty Legia uplasowała się na czwartej pozycji. Lepsze od nas okazały się drużyny Wisły i chorzowskiego Ruchu, Widzew zaczął swój upadek i był dopiero siódmy. Aż śmiech człowieka bierze, gdy pomyśli gdzie RTS jest dzisiaj. Legia Warszawa jest liderem Ekstraklasy. Znowu. Znowu ta Legia!

(więcej…)


29.01.16 „Autobusowi chuligani”. Burgess za głowę się łapie…

MlekoMoże przykładem nacjonalisty-katolika Alex (na zdjęciu trzeci od Waszej lewej) nie był, he he, ale przynajmniej… lubił mleko, był więc inspiracją dla umacniającego się wtedy we mnie abstynenta. Naiwny…, nie wiedziałem jeszcze, co to syntetyczna meskalina, tudzież drenkrom („jakiś narkotyk”), ups. Żylety w mleku z dobawką już cięły jak trza i w ogóle horror szoł, mawiał Alex. Abstynent z… Żylety był zatem za sprawą książki w niebo wzięty. Wracam do niej chętnie, ostatnio kupiłem za grosze nowe wydanie (VII), a film obejrzałem chyba dziesiąty raz. Ciekawsze to niż wszechobecne pieprzenie o końcu demokracji.

(więcej…)


17.01.16 Dla mnie numer jeden w 2015 była Pani Joanna Jędrzejczyk!

JoannaWracając jeszcze do plebiscytu na najlepszego sportowca roku 2015, dla mnie osobiście Joanna Jędrzejczyk była numer jeden. Nadrabiałem zaległości, zaopatrywałem się w jej walki z UFC w najlepszej jakości i moja łza leciała razem z jej. To, co ona tam wyprawia to jest szok. Poza tym, nie jestem fanem parteru, więc jej stójkowa stylówa powoduje, że (po prostu) bardziej chce mi się oglądać MMA. Ba! Takie ciosy, serie, ciężko uświadczyć nawet w walkach facetów. Wiadomo, są popularniejsze sporty niż MMA i 7 miejsce „PS” oraz TVP to i tak dużo, ale osobisty numer jeden ląduje do Joanny za dostarczenie mi największych emocji. Zdumienie – to dobre określenie tego, co czułem oglądając serie jakie ładuje na przestraszone japy przeciwniczek.

(więcej…)


17.01.16 Bokserska noc. Klasę musiał pokazać murzyn…?

FuryM. Ali grał przed walkami – i są to opinie osób, które były blisko tej legendy, wyrażone m.in. w grubej biografii boksera. To on zaczął robić wokół boksu show. Mike Tyson trochę też podkręcał, ale kto zna jego życiorys ten wie, że był prawdziwą bestią. Ale to, co się teraz robi w boksie to namiastka cyrku. Wilder zachował bardzo dużą klasę po znokautowaniu Szpilki (17.01.16), wyrażając mu szacunek mimo przedwalkowej napinki (też sztucznie nakręconej?) i zaznaczając (bez szydery), że Artur… jest w jego modlitwach, a on razem z całym sztabem modlą się przed walką za siebie i za rywala. Bez buractwa. Za wypowiadającym się po walce Wilderem stał koleś z wielkim krzyżem na szyi. Swoją drogą, widzieliście modlitwę nad Szpilką, jeszcze w polskim kościele (jest na YouTube)? Wracając do sedna, po walce Wilder – Szpilka na ring wjechał… Tyson Fury (na zdjęciu), słynny już Brytyjczyk, którego fanem stałem się nie tyle po pokonaniu Kliczki, co po zdecydowanym świadectwie wiary i krytyce homoseksualizmu, aborcji i pedofilii. Tym razem nie powiedział niczego ciekawego, za to zrobił z siebie pajaca, pewnie za niezły hajs, a Wilder za spokojem go wyśmiał i celnie odpowiedział, że Fury jest w tym momencie aktorem, a Wilder nie będzie grał w taką grę. Słusznie. Emocje emocjami, bestie bestiami, ale niech ten poważny sport nie zmienia się w Wrestling.

(więcej…)


27.11.15 Trzeci opublikowany fragment książki „Taniec na linie” (2015).

(…) Ile to już razy pogrążał się w długich dialogach wewnętrznych, będąc po drugiej stronie liny, mających tłumaczyć prosty fakt: strach przed porażką! Nie przed siniakami, przed porażką, która mogłaby go skompromitować na oczach kibicujących kumpli i dziewczyny. To jednak nie to samo, co zbiorowa awantura kibicowska, tutaj jesteś tylko Ty, przeciwnik i widzowie dookoła, co drugi z aparatem. Myśląc o tym po raz pierwszy zrozumiał jaki stres i presję czują czasem piłkarze, przez chwilę nawet miał wyrzut sumienia, że ich nie raz za niewytrzymanie tej presji wyzywał.

(więcej…)


12.09.15 Drugi publikowany fragment (napisanej już) książki red. „DL”.

Książka napisana i oddana do osoby, która ma ogarnąć jej wygląd. Prace nad tekstem trwały od 11 lipca 2014 do 12 września 2015, a więc rok i dwa miesiące. Dzisiaj drugi fragmencik – początek wątku kibicowskiego. Książka będzie dzieliła się, jak już wspomniałem, na trzy części: kibicowską, nacjonalistyczno-aktywistyczną, pamiętnikarską. W kolejnym „TMK” ma być wywiad o książce, z tygodnia na tydzień możecie spodziewać się większej ilości szczegółów, a także – w końcu – numeru konta do zamawiania! Zdradzę, że będzie coś typu „preorder” dla stałych czytelników, na których będę bardzo liczył z powodów finansowych (wydanie kosztuje, mam nadzieję, że pomożecie i po prostu zamówicie jakiś czas przed premierą)! Meta coraz bliżej!

(więcej…)

Strona 1 z 1912345...Ostatnia »