19.07.18 A teraz ta niezręczna chwila wzruszenia, której nikt nie lubi.

Wiem, że miałem w historii „DL” lepsze i gorsze momenty. Momenty, w których wychwalałem nawet hedonistyczny trap, bo w momentach załamania tak właśnie chciałem żyć, szybko i olewczo, co zresztą nie jest w środowisku, z którego się wywodzę niczym szczególnym. „DL” jest pisana nadal, bo jestem konsekwentny, mimo iż nie jestem taki jak byś chciał. Część toleruje, część nie…, biorę na klatę. Dla chuliganów jestem zbyt spokojny, a dla spokojnych zawsze byłem zbyt chuligański. Dla niewierzących zrobiłem się jakiś taki zbyt wierzący, a dla wierzących ciągle zbyt niewierzący, bo jednak kibic. I tak dalej… Znany z tego, że nieznany. Były momenty, że czytało mnie dużo osób i cytowały mainstreamowe gazety, były takie, że prawie nikt. Znajomego kolega zdobył 23 numer zina „DL” i napisał do niego niedawno, że „ty, ten typ to się nawrócił”. Różni jesteście Wy – czytelnicy, jeden czyta wszystko, drugi rzadko, a „DL” jakby nie patrzeć, najlepiej widzi się jako całość, zbiór wszystkich tych lat i tekstów.

(więcej…)


18.07.18 „Czyste jak łza”? Przylepiony do naczynia miód…

Nie ma nic bardziej praktycznego niż dobrze przedstawiona teoria – mówił Kurt Lewin… Posłuchajmy go zatem i posiejmy nieco teorii, sięgając najpierw do pierwszych wieków. Jeden z dawnych, chrześcijańskich ojców pustyni przekazywał anegdotę „o nowicjuszu i o starym mnichu”. Przetrwała do dziś – ktoś mi opowiedział. Nowicjusz spytał starego mnicha dlaczego ciągle grzeszy, skoro wstąpił do zakonu… Sądził bowiem, że wybranie takiego życia całkowicie uwolni go od grzechów. Stary mnich kazał przynieść młodzieńcowi dwa naczynia – jedno puste, drugie pełne miodu i polecił mu, by przelał miód kilka razy z jednego do drugiego. Gdy nowicjusz już to zrobił, stary mnich go zapytał, czy w pustym obecnie naczyniu nie ma teraz ani trochę miodu, czy nic nie zostało…? Miód tam był… Ścianki naczynia tak nim obeszły podczas przelewania, że niemożliwym było, by miód nagle całkowicie zniknął…

(więcej…)


8.07.18 „Dany mi został oścień dla ciała”…

Gdy pasje wywołują we mnie wściekłość…, czas nieco odpocząć. Nie jest to łatwe, bo natręctwa wołają już po dwóch dniach! Lata nakręcania siebie, że „muszę” uzależniają od satysfakcji z wierności swoim założeniom, które regularnie były mnożone, coraz bardziej obciążając myśli, serce, ducha i ciało. Po drodze objawił się brak pokory, by radować się z tego, co na daną chwilę mogę zrobić i co już mam. Nie chodzi o to, aby być przeciętnym i siąść na kanapie, ale pokornie przyjąć to, na co pozwala mi obecny czas i możliwości. Nie da się tylko dokładać i tego nie odczuć. Zły próbuje szarpać za wszystko, także za to, co w nas dobre i warte rozwijania. Bez pokory, odpoczynku i Jezusa w centrum, nie uda się nad talentami zapanować, On musi być na pierwszym miejscu, by wszystko inne było na właściwym (sprawdźcie to, efekty są naprawdę zadziwiające).

(więcej…)


8.07.18 „Z racą w ręku szukać” dobrego przykładu…

Chrześcijańscy przodkowie Anglików zapewne dziwią się kto odśpiewał hymn przed Szwecja – Anglia, po tamtej Anglii nie ma już śladu. Zacierają się także ślady po wygranych walkach każdego pokolenia młodzieży – w tym naszego. „Czy jesteś gotowy na RODO?”, czy jesteś gotowy na SRODO? RODO kojarzy mi się z… Frodo, a ten z kolei z niezbyt udaną kreacją Amerykanina w „Green Street Hooligans”. Wszyscy srali w gacie, bo Unia wprowadzała kolejne absurdy, nie pomyślą zaś długofalowo, że sama Unia jest absurdem. Nie boję się… szefów firm… w futrach z fok… – śpiewało lata temu Hey. Nie bójmy się! Skapnęliście się zapewne, że lubię w ostatnich latach znikać, a śledzenie tych samych zapętlonych ryjów w TV i mediach doprowadziło mnie do obrzydzenia polityką i zbliżenia się do Boga oraz natury. Spikselizowane drzewo z gry „Minecraft”, które towarzyszy dzieciakom, zmieniam na prawdziwe drzewa, a zapachy na inne niż te, które znam z półpiętra mojego bloku, upatrzonego przez bezdomnych alkoholików. Niedawno zachwycałem się – w licznych tekstach – wygraną walką o patriotyzm pokolenia. To było po tych dziesiątkach manifestacji, które wspólnie przeżyliśmy, z Marszami Niepodległości na czele. Było to po boomie na patriotyczną muzykę, filmy, na biało-czerwone flagi… Do dziś uważam nas za pokolenie uliczników, którzy wywalczyli dla siebie i innych pamięć o prawdziwej Polskości. My tu jednak gadu-gadu, a rośnie nam pokolenie nowe…

(więcej…)


8.07.18 „Tak nie było zawsze”, czyli o więzach błędów…

Malarz Van Gogh widział świat posegregowany w swoich wewnętrznych szufladkach… „Robotnik”, „murzyn”, czy ktokolwiek inny był dla niego osobą z określonym z góry zestawem cech i „nie mógł w danej sytuacji postąpić inaczej” niż sądził słynny malarz. Nie mógł, bo po prostu… taki reprezentuje typ i koniec! Jest tylko jeden problem… Van Gogh był chory psychicznie. Tymczasem wielu naszych rodaków sądzi, że jeśli Rusek, czy Ukrainiec to na pewno chce nas zniszczyć i oszukać – bo to… po prostu Rusek i Ukrainiec. Nie zgadzam się nie tylko z tego typu nacjonalizmem, ale przede wszystkim z tak głupim podejściem do życia (np. tłumienie w sobie, że po prostu dobrze życzę kadrze Staszka na tym mundialu… tak jakoś jest, no nie…?), bo to się potem przekłada na inne relacje. Ale…

(więcej…)


13.06.18 Otwieranie spotkania jako… puenta życia po swojemu.

Zawsze delikatny outsider, tym bardziej w szkole – kto by pomyślał, że to przede mną „poważni ludzie” będą robić te wszystkie sztuczne uśmiechy, gdy opowiadam totalne głupoty (bo i niezbyt mądry jestem…), „bo tak wypada” (najwidoczniej) przed „panem trenerem” robić… Oczywiście patrzę na swą funkcję jak zawsze z pewnym dystansem, czyli bez „ą”, „ę”, ale widzę, że niespodziewane dla mnie procesy, które zauważałem i hejtowałem z zewnątrz, odczuwam teraz wewnątrz swojego grajdołku! Ale jaja kochani, naprawdę! Mój bohater z książeczki „Nienawidzę świata, który mnie nakręca” mówił, że lubi wyśmiewać, trolować rzeczywistość patrząc jej w oczy, wiele tego jest we mnie. Na przykład zorganizować spotkanie na pięćdziesiąt osób dla rodziców i przepchnąć coś niepoprawnego, coś powszechnie nieakceptowanego przez główny nurt i to najlepiej w nieoczekiwanym momencie. Nie mogę się powstrzymać, bo to mały, prywatny triumf buntu.

(więcej…)


9.06.18 Wyprawa do spowiedzi…

„Uwielbiam” test na cierpliwość i miłosierdzie w postaci „wbicia się kogoś w długą kolejkę do spowiedzi”. Czy istnieje sytuacja, w której człowiek, nieważne jaki, powinien bardziej powstrzymać się od hucznej interwencji…? Eh. Siedzę na ławce z dwoma osobami, obok jedna kobieta czeka na innej ławce, a pomiędzy oboma ławkami może metrowa przerwa. Nagle babcia siada obok tej kobiety, która jest sama i zarazem pierwsza w kolejce do konfesjonału. – Do spowiedzi?Tak, ale tam jeszcze na ławce obok czekają ludzie – zadbała o nas miła pani. Babcia jednak zakodowała tylko pierwsze słowo „tak”, bo w naszą stronę już nawet nie spojrzała… Rozsiadła się wygodnie obok kobiety, obcierając swym ramieniem o jej ramię. Przypomnieć się może chociażby obrazek Jakuba Rozalskiego [1], na którym facet jedzie konno do świątyni, ale ta również „opleciona jest” w demony… Małe, ale jednak są. Czy wewnątrz również przechadzają…? Jedno jest pewne – wewnątrz nas, niestety tak.

(więcej…)


2.05.18 „Za dżinsy i kurtkę”… Starówkowe stop klatki i Rysiek.

Patrząc na brzydotę liberalnej „sztuki współczesnej” trudno uwierzyć, że kiedyś (XIX wiek) w Paryżu ludzie okładali się pięściami na licytacjach prac impresjonistów, bo nie zgadzali się z uznaniem impresjonizmu za poważną sztukę. Też często myślę, czy to co robię nie jest gównem, za które poważni literaci chcieliby mnie nastukać (tylko spróbujcie!) – co tu ukrywać…, ale moja motywacja zapisana jest w momentach. Stop klatki mobilizują mnie do pisania. Już wyjaśniam. Ostatnio chodziłem południem po obcej starówce (przed turniejem), a tam jakaś sparaliżowana pani na wózku inwalidzkim śpiewała nieśmiertelną piosenkę Ryśka z Dżemu, o tym, że po knajpach grałem za piwko i chleb. Moje zawodniczki wraz z żoną robiły z nudów przegląd towarów w usytuowanym naprzeciwko „Tigerze”, a ja raczej nie wchodzę do innych sklepów niż księgarnie. Trwało to i trwało.

(więcej…)


1.05.18 Miłość i nienawiść.

Powiedz czy to grzech: kochać cię tak bardzo i nienawidzić?! – śpiewała lata temu stara dobra Ira (tak, była taka…). Może to kojarzyć się z częstym dylematem szarego człowieka wobec Boga, bo nieraz czujemy się zostawieni, lub zwalamy na Niego niesprawiedliwość i okrucieństwo tego świata docierające do naszych zmęczonych umysłów. Jezus Chrystus istniał, także cierpiał i zmarł „tragicznie” – pamiętajmy. Chwała Twemu uniżeniu, Panie, Chwała Tobie! (Msza Męki Pańskiej). Przez symbol drzewa przyszło zatracenie w postaci grzechu pierworodnego i na drzewie zawisło odkupienie. Mamy wolną wolę – to dla Boga najcenniejsze, to Jego prawdziwa miłość, a On cierpi razem z nami. To też wielka tajemnica wiary, bo przecież mały Alfie własnej woli nawet nie zdążył rozeznać… Wierzymy, że jest mu Tam lepiej. W Europie Zachodniej jest coraz gorzej. I nie tylko tam. Może ta sprawa miała pokazać światu dobitniej, że na każde czasy znajdzie się polityczna tyrania? Że piekło na ziemi przybiera wiele różnych kształtów?

(więcej…)


16.04.18 Walka u boku kolegi – Zeszytu…

Skąd czerpię siłę do trwania w trudnych postanowieniach? Pytacie czasem, więc odpowiem…: z pewnego rodzaju debilizmu wrodzonego i nabytego. Prowadzę dzienniki, notatniki, kalendarze, w których zapisuję wszystko. Uzależniłem się od tego i jeśli wpiszę sobie na przykład, że w piątek mam treningi to robię je, by nie obrazić kawałka papieru, który zajmuje wyjątkowe miejsce w moim pokoju i życiu (podejrzewam, że płakałbym po nich dłużej niż po niejednej istocie żywej). Z piórem i papierem nie ma żartów. Nie wiem czasem komu obiecuję poprawę – Bogu, czy kalendarzowi za 9,99 zł, w którym zapisane jest, że spowiedź była wtedy i wtedy, więc nie wypada upadać, idioto! Podobnie z jedzeniem – jadłeś syf, ważysz tyle i tyle, trzeba się ogarnąć! Miałem nawet je wyrzucać (jako źródło wielu natręctw i niepokojów), ale skoro stwierdziłem, że w zasadzie pomagają – zezwoliłem na takiego „bożka” (po owocach go rozpoznaję…, że jednak jest pomocnikiem Tego co trzeba, a gdybym się nie pilnował to kaput). Obecnie wraz z kolegą zeszytem walczymy z…

(więcej…)


4.04.18 Nie przestawaj trwać! Mimo wściekłości.

„Nowy Wielki Post, nowy ja”…! – człowiek się oszukuje… Niestety, ważne daty i postanowienia nie mają sensu jeśli puszczasz Tą rękę i nagle dajesz ponownie się wciągnąć w wir emocji ze świata. Nie chodzi o to jaki świat jest zły, a życie trudne i lament nad tym, tylko o trzymanie się Boga. Święci trzymali się Go nawet w sytuacjach ekstremalnych, jak Kolbe, czy Popiełuszko. W ważne daty dla naszej wiary pamiętamy o Jezusie, w codzienności zapominamy… Jesteśmy tuż po świętach, to dobry czas aby o tym przypomnieć! Co Was wyprowadza z równowagi? Zależy od temperamentu – mi wystarczą drobnostki dnia codziennego…

(więcej…)


21.03.18 Barierki.

Zamknięte niedzielą markety, przechadzający się po pustawych (wreszcie!), lecz pełnych różnych „Stonek” ulicach nieliczni amatorzy browaru, którzy po machnięciu ręką dodają standardową gadkę już nie na temat pogody, a lokalizacji najbliżej otwartego spożywczaka. „Sąsiad! Sklep X jest otwarty!”…, kurcze, dzięki za cynk… ja tylko z psem idę. W tym zabieganiu wszystkie ruchy sugerujące: obywatelu zwolnij, uważam za dobre. Jak dobrze obudzić się bez natręctwa, że może by tak niedzielą załatwić (nie)zbędne zakupy? „No bo kiedy?”. Jeszcze gorsze natręctwa mają fanatycy największych obozów politycznych. Jedni szukają w wolnym czasie minusów ustaw, drudzy plusów, chodzą do swoich korporacji, by „walczyć” w przerwach z koleżanką, która jest za PiSem. Lata lecą, przybywa zmarszczek, największym sukcesem „Beatki” może okazać się otrzymanie statusu antyPiSowskiej „wariatki” w pięcioosobowym biurze (+ trochę odłożonego hajsu na botoks). Jedni walczą o duże sprawy, inni o swoją pozycję w ciasnym pokoju, różne są szerokości widzenia.

(więcej…)


23.02.18 Zapomniałem o ludziach z dupy – sarnach…

Dawno nie dzieliłem się z Wami czymś na zasadzie „przygody z dupy”. Zresztą dupa będzie tu częstszym słowem, bowiem wybrałem się, powiedzmy służbowo, w daleką drogę z „dziewczyną z dupy”, a więc z dziewczyną z absolutnie żadnego klimatu. Leming? Prędzej ameba zlewowa. Nabyta wygoda nakazała mi jednak wybrać tę samochodową okazję, zamiast wleczenia się pociągiem, który w zimę „może przyjedzie teraz, a może trochę później, czasem wcale” – znamy te historie… No więc jedziemy sobie na drugi koniec naszego pięknego kraju. Nagle wybiegła nam na jezdnię sarna. Dziewczyna zwolniła, ogólnie nie jechaliśmy zbyt szybko, zwierze tylko otarło się o przód. Spojrzałem na sarnę z pozycji pasażera, popatrzyła mi w oczy z wyrazem twarzy mówiącym: „ale na chuj mi przerywasz sprint?” i pobiegła dalej. Blada kobieta jeszcze bardziej zbladła, ale pojechała dalej, bo droga była wąska, z rowami po bokach i zrobilibyśmy korek. Zajechała na najbliższą dróżkę, niecały kilometr dalej…

(więcej…)


1.02.18 Z cyklu „Dobry Łotr”. Uzewnętrznianie cech wszelakich.

Często, tym bardziej podczas przerwy zimowej, kibice biorą udział w akcjach charytatywnych, a przeciwnicy zarzucają im odwracanie kota ogonem, przywołują stadionowe awantury, które mają pokazać „prawdziwą twarz”. Tymczasem twarz jest jedna i ta sama. Nawet gdy ktoś nie jest zazwyczaj grzeczny, dzięki takim akcjom być może tej dobroci szuka. Nie szuka (przynajmniej taką mam nadzieję) pochwał skurwiałej prasy – szuka dobroci, podsyca w sobie ten powodujący wzruszenie wojownika płomień. Chuligani to często ludzie o wielkich sercach, a ich problemy oraz, nie oszukujmy się – specyficzne hobby, wynikają nie tyle z czystego zła, ile z pewnych braków wychowawczych. CZĘSTO jest to także świadomy wybór ulicznego środowiska, bo to oficjalne wydaje się (i w istocie takim jest) nudne jak cholera. Ilu dzieciaków z dobrych domów chciało udowodnić, że też potrafi przywalić w mordę i trafiało do młyna? Wielu z nas stawało się zatem oprychami z przymusu, ale też z wyboru. Jakże to inne drogi!

(więcej…)


30.01.18 Niekończąca się opowieść z oczernianiem nacjonalizmu.

Żyjemy w czasach, w których słowo mało znaczy. To, że ktoś komuś coś obiecał, do czegoś się zobowiązał jest niczym trwałym. Słów nie szanuje się również w innych kontekstach – mówiąc o „polskich obozach śmierci”, czy też… oceniając nacjonalizm. Zdaje się, że oceniający nie znają czegoś takiego jak różnorodność i niejednoznaczność tego pojęcia, jakby to nigdy nie występowało. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki co rusz kompromituje się w naszych oczach, publikując bzdury dotyczące nacjonalizmu (więcej tu: LINK). No niestety – nic z tego, co pisze i nam zarzuca, nie jest mi jako nacjonaliście bliskie.

(więcej…)

Strona 1 z 4712345...Ostatnia »