16.06.17 Kochać. Nienawidzić. Fragment „Dziennika…”.

Słucham nowojorskiego jazzu na słuchawkach, w tym samym czasie czytam biografię Amy Winehouse, z którą ojciec, angielski Żyd, biegał za dzieciaka na (a jakże) Tottenham. Jestem za czymś na zasadzie segregacji, ale w przeciwieństwie do niektórych nacjonalistów – ci chrześcijańscy widzą w innych ludzi. Koleżka z Aleppo jest dla mnie koleżką z Aleppo, nie podczłowiekiem. Amy, żydówka, ale… co ona wie o Izraelu? Niestety, migracja jest winna chaosu w narodach, mimo że owoce nie zawsze są całkiem zgniłe, to naturalne. Prócz kwestii rasy istnieje wiele innych kwestii oceny. Ja jednak nie o tym. Ojciec Winehouse zdradził żonę, córka pełna uzależnień – w tym od seksu, a na kartkach biografii i w piosenkach tak wiele słów o miłości, uczuciach…

(więcej…)


12.06.17 Diabeł tkwi w szczegółach. Jeden.

Czasem łapię się na ocenianiu, a nie powinienem. Kto wie, może Bóg wsadził zachlanego dziada do baru „U Zdzisia” za winklem, bo dziad najpierw ma upaść i powiedzieć coś Heniowi, a Heniu tylko innego zachlanego dziada wysłucha – księdza nikt z tego pubu nie potraktuje poważnie. Kto jest tu tylko na „pewnym etapie” i ma jakiś plan do wykonania? No właśnie… To m.in. dlatego w naszej wierze spowiadamy się z oceniania innych, z rzucania kamieniem, mimo, że też „byliśmy tam” – bywamy ciągle, nadal wchodzimy na drugą stronę. Granicą może być… ten jeden. Po jednym wjeżdża cała reszta. Powiem Ci dlaczego być może nie potrafisz się odnaleźć w wierze katolickiej, a konkretniej w trwaniu w łasce uświęcającej. Po prostu powiem Ci…, mi też to sprawia niesłychaną trudność. Chodzi o jeden…

(więcej…)


8.06.17 Człowiek-zwierzę…? Szukaj! Fragment „Dziennika…”.

Mam nadzieję, że każdy Autonomiczny Nacjonalista wróci do wiary chrześcijańskiej, bo jest to po prostu mądre i racjonalne. Już Leon XII w 1891 roku wspierał prawa robotników, a więc koledzy ateiści-nacjonaliści nie głoszą dla Kościoła absolutnie niczego nowego. Pomijają przy tym istotną kwestię „skąd pochodzimy”, a zatem… i tak wrócimy do punktu wyjścia, szkoda czasu. Co z tego, że ludzie „anty” mają swoje tezy dotyczące Chrystusa, skoro… są to tylko tezy „anty”? Odpowiedzi na pytania w co sami wierzą są po prostu głupie (zazwyczaj ich nie ma…), a na pewno nie są bardziej racjonalne niż wiara chrześcijan. Tak jak wspominał G.K. Chesterton, nic nowego nie wymyślicie, bo Kościół wszystko już dawno ze sobą przegadał. Przegadał tak wiele i często tak wcześnie, że… twórcy „nowych/starych” zwątpień zdążyli o tym zapomnieć.

(więcej…)


3.06.17 Muszę, muszę, muszę…

Chciałbym odpocząć od natręctw. Od tego, że muszę zrobić trening, od tego że nie mogę zjeść chipsa – chciałbym odpocząć od tych absurdalnych dla większości wyrzutów sumienia (rozumieją mnie za to ludzie, którzy są na skraju wagi w swoich zawodach sportowych…). Od samodyscypliny. Chciałbym porzucić na pieprzony tydzień myślenie o przyszłości, o moich podopiecznych, o śmierci. Były momenty, w których osiągałem w tym zaskakujący dla samego siebie poziom, ale trudno o dyscyplinę i skupienie wewnątrz betonowej dżungli. Nie, że świadomie odchodziłem od spokoju ducha, tłumacząc to obecnością bloków. Skupienie po prostu rozmywało się gdzieś na ruchomym rondzie, w przejściu podziemnym, w galerii handlowej, na stadionie, w dniu otwierania koperty z podatkiem…

(więcej…)


25.05.17 Do skoksowanych sarenek. Z dedykacją od człowieka.

Za dwa dni 10 lat „DL”. Wczoraj byłem dzieckiem – jedną nogą w piekle. Dzisiaj jestem mężem – jedną nogą w niebie. Wczoraj byłem w szkole – dziś prowadzę lekcje. Wiele się podczas tych 10 lat nauczyłem, ale najważniejsze jest podejście do kwestii zła. Nie chodzi o cukierkowy pacyfizm. Zauważcie, że niektórzy na ulicy widzieli dużo, żyją poza prawem i na pewne zwyrodnialstwo się nigdy nie zgadzają (piona!), mimo że żyją w podziemnych środowiskach, a są tacy, którzy nie mają hamulców, depczą wartości. Oddzielenie jednych od drugich to dla mnie przełomowa sprawa. Nie można dyskutować z grzechem, bo cię pożre. Nie ma z jednej strony Bóg – Honor – Ojczyzna, a z drugiej np. traktowanie kobiet jak worków na spermę. Odzywają się do mnie różni (auto)kozacy-cieniasy, którzy nie potrafią walczyć, a chcą nauczać. Prężą się – „takie z nich zwierzęta, że nie potrafią żyć jak Mistrz przykazał”, a że teoretycznie wspierają dobre wartości, powinno się ich nazwać po imieniu – owszem, jesteście zwierzętami, ale to miks skoksowanej sarenki z kameleonem. Tak Was pewnie widzi Stwórca. A jako, że szatan krąży jak lew, łamie sarenkom nóżki i wpieprza ich mięcho (jako, że skoksowane to będzie miał więcej, wpasuje się przy okazji w trend GMO).

(więcej…)


25.05.17 W czasie wojny i tak znajdziemy się po tej samej stronie…

Od kiedy przestaliśmy iść – w miarę – ramię w ramię i wprowadzać w życie nowe pomysły na fali ulicznego, podziemnego fanatyzmu (fakt – pod dość ogólnymi hasłami, które wtedy widocznie wystarczyły…), popadliśmy w marazm skutkujący z kolei oskarżaniem jeden drugiego. W tym oskarżaniu dużo jest prawdy – nie ma co generalizować i zamieniać się z kolei w kółko wzajemnej adoracji, ale przecież bluzgamy się… stojąc de facto przed lustrem, za plecami widząc białego orła. Pozostaniemy nacjonalistami, ale pozostaniemy marginesem – te głosy są zatem głosami zwyczajnej frustracji. Nosimy na barkach „dobrą zmianę”, która po raz kolejny nie zrobi nic z brutalnością policji, która nazywa nas „patriotami NATO”, nie chce opuścić struktur UE i wiele innych, a to wszystko pod biało-czerwonymi flagami, co przysłania wzrok tysiącom naszych braci i sióstr, którzy zbyt szybko odetchnęli z ulgą.

(więcej…)


9.05.17 „Maszeruj albo giń”!

AKTUALIZACJA 25.05: W ostatnim czasie dostałem dwa sprostowania dotyczące kolejnej edycji Marszu Powstańców Śląskich. W jednym z nich pośredniczyłem w wymianie długich maili, mocno naładowanych emocjami. Cóż…, trudno mi się wypowiedzieć, gdyż to nie moja relacja, a korespondenta. Redakcja nie jest z tamtego regionu, więc realia zna średnio i opierałem się na zdaniu FA. Warto jednak dodać, że wielu ludzi z tym punktem widzenia się nie zgadza (ŁG). To hasło już od dawna powinno być skandowane na wielu, o ile nie na wszystkich manifestacjach organizowanych przez narodowców. Przedwczoraj z kilkoma znajomymi wybrałem się zobaczyć co tam słychać w mainstreamowych środowiskach narodowych. Na Placu Sejmu Śląskiego można było spotkać 100-150 narodowców (i tyle samo albo więcej flag i banerów), którzy brali udział w kolejnej edycji Marszu Powstańców Śląskich. Inicjatywa ta kilka lat temu zapowiadała się na jedną z lepszy na południu. Obczajcie filmik z 2014 roku [1], samego ONRu wtedy na tej inicjatywie było 60-70 osób, a marsz lekko gromadził kilka setek, przyjeżdżało na niego sporo ludzi spoza Śląska. Obecnie MPŚ idzie w kierunku jak najgorszym, a organizatorzy chyba pogubili się w tym, o co chodzi w tej inicjatywie… Na wstępie trzeba wspomnieć o zarzucaniu okrzyków antykomunistycznych, nie wiem jak już to skomentować, ale trudno oczekiwać by społeczeństwo jakoś przekonało się do ruchu, skoro on mentalnie jest w latach głębokiej komuny.

(więcej…)


4.05.17 Jestem Polakiem i narzekam na świat pełen rozczarowań.

Kolejna, chyba czwarta kawa powoli stygnie na brudnym biurku. Z nudów przeglądana tablica facebooka nie przynosi żadnych ciekawych wieści. Jakiś trener personalny pokazuje swoją klatkę, jakaś małolata wstawiła swe zdjęcie ze wstawionym przez aplikację nosem świni i durnym cytatem znalezionym przez wujka Google. Ktoś coś przebiegł, ktoś się odchudza, ktoś podkreśla, że w czasach tych wszystkich trenerów i biegaczy dobrze jest mu być zwyczajnym polskim alkoholikiem. Gdzieś tam był kolejny zamach, pod newsem setki „wzburzonych buziek”, co oznacza dokładnie tyle, że uzależniony od facebooka Kowalski, który dawno temu powinien się hajtnąć, ma co zrobić ze swoimi palcami, gdy akurat nie trzepie kapucyna przy RedTube. Jesteśmy naćpani informacjami, reklamami, pełni niespełnionych żądz. Nie ma prawdziwej wiosny, zimy…

(więcej…)


4.05.17 Po pierwszym maja. Od wyciśniętego jak cytryna…

Polacy to jedno z najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie. Dzieje się tak z różnych powodów. Jedni pracują dłużej z własnego wyboru, by poprawić swoją sytuację majątkową, drudzy po prostu muszą, bo tak sobie życzy, niemalże „pan życia i śmierci”, czyli szef. Są też tacy, którzy bez roboty nie potrafią żyć (znam taki przypadek), co dla mnie zakrawa już na chorobę umysłową. Oczywiście zdecydowana większość nie ma wyboru. Część osób daje sobie wmówić, że tak musi być, do tego niejednokrotnie łudzą się, że w razie problemów będą mogli liczyć na pomoc z tej drugiej strony barykady. Jako pracownik z szesnastoletnim stażem, mogę już coś na ten temat powiedzieć. Kiedy zaczynałem szukać zatrudnienia, sytuacja na rynku pracy była tragiczna. Dlatego, kiedy tylko nadarzyła się taka możliwość, wziąłem tę robotę, choć wiedziałem, że nie będzie lekko. I nie było…

(więcej…)


2.05.17 Buduj łódkę. Łataj dziury.

Co by powiedział Jezus na nasze pasje? Na huśtawki nastrojów XXI wiecznego frustrata? Nie wiem tego… Wiem za to, że potrafił zobaczyć w grzeszniku kogoś więcej niż widzieli w nim inni. Spytać oskarżycieli, czy są pewni, że mogą rzucić kamieniem. Nie tylko kibice w historii rzucali kamieniami, w ogół kibiców, często Dobrych Ludzi, także rzucano i rzuca się cały czas. Świat stał się tak zagmatwany, że wszyscy błądzimy myśląc o tym, co jest prawe, a co lewe. Bywa, że sami nie wiemy, czy stoimy po stronie dobra, czy zła. Jezus lekarz przyszedł jednak do grzeszników, do chorych, a nie zdrowych. Nie ma innej recepty na zło niż Jezus Chrystus, dojrzejesz do tego, gdy postarasz się zrozumieć tajemnicę odkupienia. Jeśli Go nie chcesz słyszeć, nie jest to wina Boga, lecz Twojego grzechu i pychy. Wiem, bo nie raz sam Go zakopuję głęboko. Świat ciągle krzyczy, krzyczy, ja nadal wierzę, wierzę – to niesamowite, że gdy już Go poznałeś, nawet na dnie, bo i tam się niestety ponownie znajdziesz, pojawi się Jego sylwetka z wyciągniętą, przebitą dłonią. Świat będzie krzyczał, a Ty „zachowasz się nieracjonalnie” i chwycisz tę zakrwawioną dłoń, ponownie nie czując wstydu.

(więcej…)


1.05.17 „Muszę być skałą”… „Strajk generalny” po pierwsze w Tobie!

1 maja, zwany świętem pracy, o które kilka lat temu upomnieliśmy się również my – nacjonaliści. Jakie sam mam doświadczenia? Takie, że zastane warunki doprowadzały mnie do kurwicy i buntu… Podobnie jak kolejni szefowie. Od 16sto letniego pracownika budowy, którym byłem, poprzez wszystkie inne prace. Wreszcie pokazałem środkowy palec i stwierdziłem, że dam sobie radę i coś stworzę. Udało się. Muszę być skałą! – nawijał kiedyś Małpa, a że jest trudno to wie każdy kto podjął jakąś walkę na tym świecie. Walkę o siebie, walkę z przeciwnikiem, walkę z Systemem, czy z rynkiem pracy. Wszystkie nasze wartości czeka kryzys, który trzeba będzie przezwyciężyć. Ale to piękne znowu powstać z kolan, a jeszcze piękniejszym jest spojrzeć wstecz i widzieć efekty niepoddania się (równocześnie szykując się na nowe starcia). Kto przegrane uważa za wstyd, nie wygrał więcej nic ponad pic! – to z kolei Rogal DDL. Będą z nas szydzić, mieszać z błotem, pukać się w głowę, że tylko idioci wybierają taką drogę. Kolejna satysfakcja – patrzę lata wstecz i myślę sobie, że jednak dałem radę, że wychodzę na dobre ze swoimi postanowieniami. Nikt nie będzie za nas umierał bracia i siostry, więc śmiało miejcie swój pieprzony plan! Ja zamiast manifestowania w tym roku podpisałem umowę… sam ze sobą, a więc zatrudniłem się na swoim. Opłaty i koszta były, są i będą, ale po co jest kalkulator?

(więcej…)


1 maja – Święto utrudzonych i obciążanych…

Nie wszyscy świętują, niejeden/jedna z Was pewnie Święto Pracy spędza przy linii produkcyjnej wykonując swoje zawodowe obowiązki. Tak niestety wygląda robotnicze życie, którego większość z Nas nie wybrała, była to raczej konieczność egzystencjalna. Konieczność stworzona przez organizatorów sporej części naszej doczesności, ci organizatorzy to państwo, korporacje, międzynarodowe elity polityczno (ideowo)–biznesowe. 1 maja to bardzo gorzki dzień dla siły roboczej, mimo iż jest poświęcony naszej pracy, tak naprawdę jest manifestacją wyższości pracodawców nad pracownikami, bo gdy Twój szef odpala dzisiaj grilla gdzieś na zagranicznym wypadzie, Ty pracujesz w jego firmie. W nasz dzień powinniśmy przypomnieć wszystkim jak postrzegamy swoją pracę i jak chcemy by była postrzegana.

(więcej…)


26.04.17 Sprawa Walusia. Nie idźcie na manifestację 5 maja!

5 maja w sądzie w Pretorii ma odbyć się decydujące starcie prawnicze w sprawie uwolnienia Janusza Walusia. Rzecz jasna psy już szczekają, a właściwie to lisy, a nie psy. Kij z nimi. Większym problemem są jakieś nieprzemyślane akcje z teoretycznie naszej strony barykady. Właśnie 5 maja pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie ma się odbyć pikieta w sprawie uwolnienia Walusia. Idea zacna, ale jest pewne „ale”. NIE jest to akcja organizowana ani przez JWOSC, ani przez rodzinę Walusia. Przypomnijmy w tym miejscu, że JWOSC działa za wiedzą i zgodą samego Walusia. Akcja daje tylko pożywkę lewackim hienom i kłamcom z czerwonego prostokąta. Nie będziemy oceniać co przyświeca organizatorom – czy autentyczna chęć pomocy, czy tylko próba autopromocji przy nośnym i szczytnym celu – ale jeśli ktoś z Was chce rzeczywiście pomóc Januszowi to zachęcamy do kupowania gadżetów-cegiełek, z których zysk jest przeznaczony dla rodziny Walusia.

(więcej…)


18.04.17 W którą stronę ryzyko?

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Wielki Tydzień, a szczególnie ostatnie jego dni, to najlepszy czas by przemyśleć czym jest wiara. Tym bardziej czuję się w obowiązku wyjaśnić jak sam ją postrzegam, ponieważ nie raz w swoich tekstach powołuję się na nauczanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to dla każdego wierzącego najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza z prawd do przyjęcia. Uzmysłowienie sobie, że Chrystus to wszystko zrobił dla każdego z nas, a potem próba naśladowania Jego drogi życiowej. Wiara to słowa i czyny, podobnie jak ewentualna świętość. Ufność w Bogu Ojcu, Synu Jezusie Chrystusie i Duchu Świętym wykracza właściwie poza każdą doczesną „prawdę”. Mając głęboką świadomość, katolicką świadomość, każda idea stworzona przez człowieka wydaje się zwyczajnie ułomna, a idee, które wprost zaprzeczają istnieniu Trójcy Świętej, najzwyczajniej głupie.

(więcej…)


16.04.17 Nowa jakość. Gdybyś wiedział, że zdejmie twe kajdany…

Jedna z najlepszych scen „Pasji”, chociaż cały ten film jest generalnie jedną wielką najlepszą sceną: widzimy jak Żydzi wyrzucają kamienie, a do nogi Jezusa zbliża się czołgająca cudzołożnica, Maria Magdalena [1]. Mistrz, jak gdyby nigdy nic, pisał po tym wystawieniu na próbę palcem po piasku. Mel pozamiatał, przyzna to każdy kto zna się na filmie. Ale jeszcze bardziej pozamiatał Jezus, bo „Pasja” oparta jest na Ewangelii. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem! Zna to każdy, więc Gibson mógł być oszczędny w słowach, wystarczyła piękna muzyka. Rzucamy cały czas, chwytamy się dosłownie wszystkiego, całej naszej pychy. Nawet w Waszych środowiskach ulicznych wielu wyciąga drugiemu błąd, bo chowają jakiś uraz, a tak naprawdę sami nie raz dali z czymś podobnym dupy, ale może akurat nikt się nie połapał, nie widział, nie poskładał klocków [2]. Po prostu nie wierzę w ludzi idealnych, albo całkowicie bez winy we wszelkich możliwych kontekstach w jakich błyszczą w tłumie. Wielu ukamieniowanych dobrych ludzi żyje na marginesach, odrzuconych przez pyszne społeczności. To część historii świata.

(więcej…)

Strona 3 z 4412345...Ostatnia »