2.10.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”… Część 2 – ulga.

No dobra… nakręcanie się, piosenki, zdania o wojnie… Pamiętacie pierwszą część tego tekstu: LINK. A potem nadchodzi godzina zero, czas walki. Weryfikacji. Oddzielania prawdy od fikcji. Co innego oglądać walkę na YouTube, podgryzając orzeszki i wołając do żony o herbatkę z miodem, a co innego stać na ringu otoczony widzami i swoimi demonami. Ups… To nie tylko marzenie, to nie tylko moja kreacja na wojownika w warunkach pokoju…, ja naprawdę tu jestem! Stoję tu i muszę się bić z dobrym gościem, który chce mnie wkomponować w podłogę! Uśmiech satysfakcji z tego gdzie jestem jest w tej chwili nieco wymuszony, mogę podnieść kąciki warg jedynie na chwilkę, bo same opadają pod ciężarem adrenaliny i skupienia przed godziną zero, o której myślałem od miesięcy. Myślałem o niej, ale nie była wyraźna, ostra, czekała jakby schowana za mgłą, rozmyta, niepozorna. Wtedy bez stresu, atrakcyjniejsza niż teraz.

(więcej…)


25.08.17 „Granica na dziś” – więcej nie mogłeś, wyluzuj.

Nadmiar „trenerów personalnych”, ich „głębokich” haseł, sportowe memy dolały zbyt wiele paliwa naszej ambicji. Ambicja zmienia się bowiem ze zdrowej w chorą. Postaram się ponownie poruszyć ten wątek, z perspektywy osoby przygotowującej się do turnieju. Przygotowuję się, czyli muszę ćwiczyć – więcej ćwiczyć. Przepracowałem całe lato, kiedy większość smażyła dupska nad podmiejskimi jeziorami, wpieprzając kebaby i lody. Wiem, że muszę (no właśnie – teraz faktycznie muszę…), ale te hasła, którymi dziś się karmi (często bez celu) wielu ludzi, są przesadzone. Zdają się sugerować, że nawet jeśli aktualnie zdychasz, odpadły Ci obie nogi, wypadły wszystkie zęby, idzie w Twoją stronę wielkie tsunami, a dziecko akurat dostaje przy Tobie padaczki – masz to olać i zasuwać, bo „popadniesz w przeciętność”. Cholera… gdzie tu radość ze sportowego trybu życia? Gonił nas „leń”, a teraz „przeciętność”. Zawsze ktoś, zawsze wyścig! Najpierw masz się czegoś bać, a potem gonić. Wybaczcie, ale tak zazwyczaj działają strategie koncernów, a nie normalnych ludzi.

(więcej…)


14.07.17 Zestaw, który musisz zabrać na wojowniczą drogę…

Chcę przeżyć te chwile satysfakcji, radości z triumfu! By je jednak przeżyć, najpierw muszę ciężko pracować, a następnie w najważniejszym dniu wygrać. Znane, proste, lecz ciągle od nowa wymagające. I kuszące, wciągające… A czas leci, łydy coraz mocniej to odczuwają. Czas leci na minus dla ciała – mimo wszystko kalendarza nie oszukasz, ale na plus dla doświadczenia i psychiki, więc to nie tak, że tylko tracisz atuty przed małolatem będącym w pełni formy fizycznej. Coś za coś… jak to w życiu, buntujące się powoli ciało za coraz większy spokój psychiczny. Kiedyś byłem na takim jednym szkoleniu i starszy, ale trenujący ciągle trener kickboxingu śmiał się sam z siebie, że potrzebuje pewnego zestawu supli żeby w ogóle jego organizm mógł „odpalić”. Paliwo – „odpalenie”, a potem (po treningu/walce) znowu stoi jak grat, a do kibla wstaje niczym inwalida. „Sport to zdrowie”…, co nie? No, ale gdy już odpali, będzie dla tego w pełni formy młodziaka sporym zagrożeniem, bo wie co i jak, gdzie i kiedy „girę wsadzić”. Wiek nie jest wymówką. Mi wręcz pozwolił poukładać sobie wszystko w głowie (bo w łydach to się samo układa, heh).

(więcej…)


16.04.17 Odpoczynek od sportu jest… częścią Straight Edge.

Na czas Wielkiego Tygodnia staram się wyluzować z treningami. Od Wielkiego Czwartku nie robię nic. Od Wielkiej Soboty zaczynam konkretnie wiercić się w fotelu, ale jeszcze nie – jeszcze dwa dni. Powiecie, że to tylko kilka dni, ale kilka dni dla osoby uzależnionej od sportu to bardzo długo. Od jakiegoś czasu moja regeneracja trwa najdłużej dwa dni w tygodniu, a zazwyczaj jeden dzień – w niedzielę. Po trzech dniach stara się mnie opętać myśl, że forma drastycznie spada, a bebzun rośnie, co jest oczywiście przesadzone i ja to wiem, ale mój nałóg nie daje za wygraną. Łączę miłość do sportu z wiarą, bo nie powinienem, nie mogę się zadręczać jakimiś ziemskimi ambicjami, a zatem tylko Chrystus daje mi w spokoju opanować chęć pobiegnięcia na salę. Trzeba znać priorytety i pocieszać się, że teraz jest czas na rzeczy ważniejsze, a od nowego tygodnia wystrzelimy z potrójną siłą na wypoczętych mięśniach. Na wypoczętej, co jeszcze ważniejsze, psychice – głodnej wysiłku, potu, przełamywania siebie.

(więcej…)


13.02.17 Na zawsze pozostańmy… wojownikami.

templarBrak prawa jazdy stale mnie dopada. Miałem niedawno jedno wydarzenie związane ze sportem uprawianym i tak się złożyło, że pierwszy raz od dawna musiałem śmigać sam. Malutki odcinek pokonywałem godzinami, z coraz większym zadziwieniem czytając nazwy stacji na których zatrzymywała się kolejka. Wysiadłem w siarczystym mrozie, zmuszony do pokonania kilku kilometrów z dużym bagażem po śniegu. Nie spałem prawie nic, bo pociąg o piątej rano i nerwówka, czy zdążę z przesiadką, a do tego adrenalina. PKP odebrało mi chęć do uprawiania sportu, a… właśnie w tym momencie zaczęła się walka. Czy jesteś wojownikiem, czy już zdziadziałą, leniwą cipą? Trzeba było przejść małe katusze rozleniwionego człowieka Zachodu (żołnierze w grobach się przewracają słuchając tego narzekania), by ponownie wygrało to pierwsze. Wyjść na ring, kilka godzin sparingować się z ludźmi z Polski, z Europy. Wciskam w siebie jakieś pobudzające żele dla pieprzonych kolarzy. Żołnierze, rycerze przekręcają się na drugi bok, nie mogą patrzeć.

(więcej…)


11.12.16 W grudniu jest za ciepło na kąpiel…

kapielNiedługo wchodzę w dziesiąty rok totalnej abstynencji od używek typu alkohol/narkotyki (czyli generalnie: narkotyki). Przez te lata spotkałem dziesiątki osób, dla których byłem z tego powodu kimś na zasadzie człowieka sukcesu. Sukces III RP – nie zdegenerować się, wow! Ciche marzenie człowieka Zachodu. Z drugiej strony – wyrzutek społeczeństwa, imprezowicz wyklęty, bo nie lubi procentów, dziwoląg, ktoś kogo równie dobrze można by wsadzić do klatki i wystawić na dyskotece, by lemingi mogły z szyderczym uśmieszkiem rzucać w niego kiepami. Te spojrzenia również na sobie czułem. Jakby nie patrzeć, człowiek niepijący w wieku 20-30 lat ma pod górkę, ale bez zbędnych żali – idzie przeżyć. Trzeba wiedzieć czego się chce i być silnym! 10 lat… Muszę to jakoś uczcić! Padło na delikatne morsowanie, bo tego jeszcze nie robiłem. Mój kolega mawia, gdy ktoś narzeka na zimno: na Froncie Wschodnim było zimniej. Od kiedy przeczytałem wspomnienia Leona – też przychodzi mi to na myśl. I od czasu decyzji – z tą myślą się przygotowuję.

(więcej…)


15.11.16 Pytam gdzie jest „Asiomania”? Inny typ „pamięciówki”.

Mówi się, że „gdyby interesowała nas piłka zostalibyśmy piłkarzami”, ale przecież każdy grał kiedyś w gałę na podwórku. „Gdyby interesowała nas walka zostalibyśmy zawodnikami MMA”? A jednak ludzie walczą i to niekoniecznie w klatkach! To się wszystko przenika, nie ma co „sloganić”. Piękna jest piłka, piękny jest ruch ultra. Piękny jest sport i otoczka! Piękna jest, wreszcie, sama walka! Joanna Jędrzejczyk jest kobietą, z którą miewam „pamięciówki”. He, he – już wyjaśniam. To nie te „pamięciówki”, które kojarzą się zazwyczaj z kobietami. Z Joanną mam „pamięciówki” treningowe. Gdy stoję przed workiem (treningowym) i po 10 minutach sapię jak wieprz (z wysiłku), przypominam sobie filmiki z pracy Mistrzyni, a to że jest kobietą (aczkolwiek po 80 walkach muay thai jest się już chyba nieco inną kobietą…) tylko podkręca mi chęci. Widzieliście jej tarczowanie łokciami?

(więcej…)


7.09.16 Postaw się światu, który chciał Cię zrobić niewolnikiem!

szturmPiszę ten tekst w nocy z 4 na 5 września. Tekst, do którego zabierałem się od pewnego czasu, a będąc mobilizowanym przez kolegę redaktora naczelnego – wyjścia nie miałem. Chciałem na początku pisać o wyjściu ze świata gównianego żarcia i alkoholu, a skończę na paru (mam nadzieję) pozytywnych myślach i zachęceniu do pisania oraz przelewania swoich przemyśleń i emocji na papier. Jednak takich tekstów na tym portalu jest cała masa, a ostatnimi czasy wręcz dochodzi do małego „bombardowania” tekstami o tej tematyce, czyli przeciwko tak zwanemu piciu i fast foodowemu jedzeniu. No cóż, i tak poruszę ten temat, próbując połączyć go z jeszcze innym. O tym jednak później. Ze względu na to, że piszę ten tekst w niedzielę, może być on trochę melancholijny, jak to zawsze ze mną właśnie w ten dzień bywa. Za oknem pogoda nijaka, zresztą moje oczekiwania co do pogody i świata zawsze były i są wygórowane – dlatego, że ten świat jest po prostu nijaki. Dziwnie się czuję nie pisząc w końcu tekstu o polityce czy całej jej otoczce, przez którą czasem po prostu pisać się nie chce, ze względu na irytację i nerwy. Przejdźmy jednak do tematu i tego jak się zmienić, a bardziej szczegółowo mówiąc – jak mi się to udało.

(więcej…)


2.09.16 Walcz! Lub przynajmniej milcz…

fighterChodzę swoimi ścieżkami, bo w dużych zbiorowiskach ludzi jeszcze prościej o ludzką beznadziejność. Dojrzewanie wiąże się z tym, że dostrzegamy coraz mocniej pewne przykre mechanizmy, mawiamy „zawodzę się na ludziach”. Ile razy to słyszałeś, ile razy to czytałeś? Egzamin na stopnie w mojej sztuce walki. Ja na macie, na środku, a dookoła pokitrani osobnicy z aparacikami fotograficznymi. Oni nie zdają (mimo, że mogliby i pewnie by chcieli…), „przyszli popatrzeć” i „porobić zdjęcia”. Schodzę z maty po pierwszym etapie sprawdzianu, spocony i lekko się trzęsący. Komisja bywa bezlitosna, wczoraj na egzaminie odrzucili aż 9 z 19 osób. Podchodzi „specjalistka” – to robiłeś źle, tamto do poprawy, sugeruje niby przyjaźnie. Ależ zastrzyk dobrego słowa!

(więcej…)


31.08.16 O zdrowie duchowe i cielesne. Nasze życie to walka.

rekawice„Wszyscy na biało” – słyszy się przy okazji meczów warszawskiej Legii. Co ciekawe, kiedyś, w czasach rycerskich, biel była usankcjonowaniem czystości, z kolei czystość zapewniała odwagę i zdrowe ciało. Ale to tak na marginesie, bez konkretnego związku. Qui vinum facit apostatare sapientes – Wino deprawuje mędrców – mówił Salomon. To są godne motta, zamiast „każdy Polak pije”, „kto nie pije – tan kabluje” – tak naprawdę niewiadomo jakiego pochodzenia, zapewne pijackiego. Nie myśl, nie rozkminiaj o grzechu. Nie myśl, nie rozkminiaj o strachu wyzwania – po prostu je podejmij (albo nie…, lecz trudniej będzie potem spojrzeć w lustro). Tak samo nie myśl, nie rozkminiaj o przyjemnościach używek. Po prostu ich unikaj, a unikanie zaczyna się od unikania myśli. To – jak wszystko – walka wewnętrzna, która wymaga (też jak wszystko) treningu. Wiara. Sport. Straight Edge. Podejmuj wyzwania, lub chociażby milcz na nasz temat. Trzymaj się zasad!

(więcej…)


11.08.16 Sport! Zdrowie! Przesada…?

DTSP DziewczynaHasło ,,sport, zdrowie, nacjonalizm” promowane jest w naszym środowisku już od długiego czasu. I choć niektórzy starają się je realizować od lat, to w ostatnim czasie można zaobserwować, że jego popularność wzrasta. Mnożą się kolejne turnieje sportowe, takie jak FTF, turniej z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych we Wrocławiu, czy międzynarodowy turniej kibicowski ,,Europe Awake”. Nawet organizatorzy festiwalu ,,Orle Gniazdo” zorganizowali w tym roku turniej piłki nożnej. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że sport staje się coraz bardziej popularny w społeczeństwie. Wszędzie można spotkać biegaczy, rowerzystów, a siłownie i sale treningowe, mimo że od stycznia i postanowień noworocznych minęło parę miesięcy, nie mogą narzekać na pustki. Zresztą wystarczy przejrzeć jakikolwiek portal społecznościowy, żeby mieć ogląd sytuacji – ludzi chwalących się swoją aktywnością fizyczną jest naprawdę wielu. Wszystko to powinno cieszyć, bo przecież właśnie chodzi nam o to, by naród składał się ze zdrowych jednostek. Jednak sport, podobnie jak każda moda do której większość podchodzi bezrefleksyjnie, ma swoje minusy. Od razu zaznaczę, że nie uważam samego sportu za zjawisko złe, na łamach ,,Drogi Legionisty” wielokrotnie były podkreślane jego zalety. Nie chodzi mi też, żeby wszyscy przestali zupełnie trenować, jednak zastanowienie się nad swoim działaniem zawsze jest dobre.

(więcej…)


13.05.16 Ogień. „I choć mocno wiał wiatr, on wciąż we mnie płonie”.

sXe crewMaj jest dla mnie szczególnym miesiącem. To w nim 9 lat temu (!) założyłem „Drogę Legionisty”, to w nim zerwałem z nałogami. Są to jedne z niewielu spraw, w których się nie ugiąłem, nie zachwiałem. Jeśli była przerwa w „DL” to tylko za sprawą ataków hakerskich, wyjazdu wakacyjnego, nadajemy od 9 lat! Abstynencja też trwa tyle czasu, ogień ani razu nie zgasł, mimo że były chwile, w których był malutkim płomyczkiem. Nie wypiłem ani łyka alkoholu, nie wziąłem ani bucha, nie wciągnąłem ani kreski, a były tak zwane sekundówki, w których było miło i się prosiło. Były chwile, w których wracałem myślami do miasta nocą, do tych wszystkich zakamarków, w które trzeźwy człowiek z czasem, wbrew obietnicom składanym samemu sobie, przestaje chodzić. Co mnie wtedy cofnęło z pokusy? Typowo straight edgowska obserwacja i doświadczenie – używki razem z pieniędzmi zniszczyły wszystko wokół mnie. I niszczą nadal. Nie chcę mieć nic wspólnego z katami narodu, a szczególnie rodziny. Alkohol nie zasługuje na szacunek.

(więcej…)


11.04.16 „Skazany na ten młyn”. Na trzy zmiany.

mlyn wiatrowyMyślałem, bałem się, że gdy sam przestanę startować, a zacznę wystawiać swoje kurczaki (dzieciaki) – „ta adrenalina” zniknie. Nic bardziej mylnego! Teraz serce bije razy dziesięć, w zależności od liczby startów. Na barkach mam nie tylko chwiejną psychikę każdego dzieciaka, ale jeszcze (przede wszystkim!) ich rodziców, którzy sądzą, że tylko oni mają świętą rację. Piski, wrzaski, płacze, kryzysy. Wracam wykręcony jak po dwunastce na budowie (tak, mam porównanie z doświadczenia). W każdym razie kolejne batalie stoczone! Na rozgrzewce przeciwniczka wymiatała, a do tego miała bardzo pewny wyraz twarzy. Zamknąłem się w kiblu i strzeliłem solidnego klocka – dokładnie jak przed swoim startem, myśląc o tym jak przekonać tą moją, że jest lepsza. Logiczne argumenty się kończyły, wcisnąłem spłuczkę. Podskórnie czułem, że tylko cud może spowodować naszą wygraną. Trzy godziny czekania na bitwę, trzy godziny pracy nad flow i wiedzą z zakresu psychologii. Oczywiście zawody są dla mnie „za darmo” (tzn. dopłacam do radości czyichś dzieci, lub do zbierania opierdolu).

(więcej…)


7.02.16 By nigdy to się nie skończyło… Tryb życia, nie zajawka!

samobojstwoOd kilku lat trwa moda na sXe. Udało Ci się uczynić z trzeźwości i sportu tryb życia, czy minęło, jak inne zajawki? Witaj na froncie, który od lat trwa i ma zamiar trwać do końca! Trwanie w sporcie jest sztuką znajdowania w sobie nowych motywacji. Trzymania się ścieżki, ale też wynajdowania nowych połączeń prowadzących do celu, tak by urozmaicić sobie tą drogę! Trwanie w sporcie jest też sztuką wyważonego odpoczynku i regeneracji, wyczucia granicy między lenistwem, a zdrowym podejściem. Gdy zbliża się weekend, coraz bardziej chce mi się usiąść na dupie, odpocząć. Siadam, muszę. Już w niedzielę roznosi mnie i chcę na salę! Sport jest nałogiem, lecz staram się go kontrolować, jak alkoholik pijący „tylko trzy piwka” dziennie. Nie można się wypalić. Sporty walki polegają – w znacznej mierze – na robieniu tego samego, nooo – w dziesiątkach konfiguracji, które osoby doświadczone znają już od (prawie)każdej strony. O siłowni nie wspomnę – monotonne powtórzenia, pilnowanie michy, suplementacja. Najczęściej ludzie wpadają w „okresy” – napierdzielają na 150% przez – powiedzmy – trzy miesiące, a potem trzy miesiące siedzą na dupie „bo coś tam”. Oczywiście jest to zła droga, bo regularność to podstawa sportowego trybu życia.

(więcej…)


5.02.16 A odpowiedzialny tylko Bóg…?

amfaŻycie ćpuna jest przewrotne, zmienne, prawie jak forma Jakuba Rzeźniczaka. „Wracamy Po Was”, akcja w ćpalni trwa. Jeden już był zakochany w sportach walki. Niby odratowany, około trzydziestoletni podopalaczowy wrak. Przychodził na zajęcia, on już kończy terapię i będzie dalej trenował. Odezwie się. Minął miesiąc, ślad po nim zaginął. Dżungla wciągnęła, tylko jeszcze nie zlokalizowałem gdzie konkretnie. Dzwonią nowi – słyszeliśmy, że pan proponuje to i to, jest nas sześciu, chcielibyśmy skorzystać. Nie ma problemu, będę, pogadamy, poćwiczymy. Od nowa. Pytam sam siebie na ile starczy zapału. Niedługo chyba dojdę do trzycyfrowej liczby osób, które mi się przewinęły przez akcję i gdzieś zniknęły. Czym się mogę pochwalić, co pokazać na zdjęciach? Prawie nic. Sukcesy na palcach jednej ręki, tudzież dopiero kiełkują, są w ich wnętrzach niczym raczkujące po dywanie dziecko. Kiedyś nauczą się ponownie chodzić? Człowiek widzi też defekty socjalu, równocześnie utwierdzając się w przekonaniu, że ktoś musi, że dla tych kilku trzeba próbować. Przetrwa jeden na sto? To i tak dużo.

(więcej…)

Strona 1 z 612345...Ostatnia »