17.09.15 Sport-zdrowie: Potrzeba przede wszystkim mądrych rodziców!

Nogi mnie bolą! – marudzi… w sumie duży już chłopak z gimnazjum po… 20 minutach namiastki treningu.

A co ja twoja mama jestem, że mi się żalisz? – odpowiadam, bo ubolewam, gdy polska młodzież wyrasta (w większości) na pipidówy. Jak z amerykańskiej komedii o nieudolnej drużynie, w której „zawodnicy” potykają się o własne nogi.

Po wizytach w gimnazjach przestałem być optymistą w kwestii promocji sportu przez środowiska uliczne. Nie dociera. Patrzyłem przez pryzmat kibiców i osób z sekcji (tam dotarło), ale przecież jest jeszcze „ta większość”.

(więcej…)


11.09.15 O charakterze dzieci i… skoksowanym Jehowym. Stereotypy.

Pracując z dzieciakami widzę dokładnie to, co uważałem będąc w ich wieku za stereotyp (po dziecięcemu: bzdurę jakąś zwykłą…) – dziewczyny dojrzewają szybciej od chłopaków! Prowadzę trening, dziewczyny szybko łapią gardę, są bojowo nastawione, chcą uderzać i kopać. Wreszcie – śmieją się, luzują, nie marudzą. Obok nich stoją małe pizdusie (z drobnymi wyjątkami) w koszulkach Arsenalu i skarpetkach po jaja, zachowujący się…, ups, jak baby! Przetestowane na kilkuset różnych dzieciach. Zawsze tak było? Ustawiając rządek ludzi trenujących proste ciosy miałem wrażenie, że płcie zamieniły się charakterami. Nie, że tylko w jednej grupie… we wszystkich!

– Tylko ich nie sklepcie za bardzo na przerwie – nie wiem, czy zakończyłem w-f żartem, czy już realną obawą…

(więcej…)


11.08.15 „Sportowy tryb życia” / pamiętnik obozowy. Część 2 (kibicka).

BoksUpalne lato, żar leje się z nieba, aż nie chce się ruszać z domu. Większość znajomych korzysta z pogody opalając się na przeludnionych plażach, lub grillując z piwkiem. Jednak ile można się smażyć w słońcu? Lato można też spędzić inaczej, aktywnie, chociaż często trzeba stoczyć walkę z samym sobą, gdy o treningu nawet nie chce się myśleć. Wychodząc z takiego założenia, postanowiłam w tym roku skorzystać z nadarzającej się okazji i tak ułożyć sobie czas, żeby pojechać na organizowany przez mój klub obóz bokserski. Poniżej moja luźna relacja, którą potraktujemy jako drugą część rozważań Ł. – tym razem spojrzymy na zgrupowanie okiem kibicki/nacjonalistki.

(więcej…)


13.07.15 WPW. „Czasem za cały świat potrafię się martwić”…

MartwieSieSystem iluzji i zaprzeczeń – nie, nie będę teraz moralizował o alkoholu…, ten system czeka na Ciebie jeśli będziesz chciał działać charytatywnie w kwestii pomocy. Interesuje Cię tego typu narodowy solidaryzm? Ty pójdziesz powiedzieć niewygodne „A”, a okaże się, że jest „B” i to z Ciebie będą próbowali zrobić wariata. Przecież źle jest właśnie dlatego, że ludzie odrzucili „A”, wychowali się na „B” i gniją, nakręcając błędne koło. Najgorzej jest się przebić przez budowany od małego mur. Terapeuci uzależnień, prospołeczne wariaty – pomagając na dłuższą metę, będziecie musieli przebijać się przez niejedną aferę, która prędzej, czy później wyniknie – wiedzcie to. To jest wybór, męska sprawa, albo chcesz mieć spokój i siedzieć jak mysz pod miotłą, albo prężysz grzywę jak lew i idziesz się gryźć. Jeśli uważasz, że można działać z patologią „tak tylko trochę” i pozostać (dla „sprawców”) fajnym kolesiem, to faktycznie – zbierz raz do roku słodycze, jedź na godzinę je zawieźć i zapomnij. Bo jak wnikniesz w ten świat, tym bardziej Domów Dziecka, czy ośrodków dla ćpunów, to opadną Ci ręce, a będziesz musiał nie raz unieść gardę, bo zdepczą. Boże…, czemu „czasem za cały świat potrafię się martwić”? – Z nudów! Rzuciłby z uśmieszkiem patus i dalej widział swoją rzeczywistość „B”! A kolejne pokolenia tych, których widząc łapiesz się za głowę, rosną w Polsce. Jeśli już kraj sprowadzi tylu cudzoziemców, co państwa zachodnie – będziemy musieli dodać patologię obcą, do dużo liczniejszej patologii własnej. Ktoś się tym na górze, kurna, zajmie?

(więcej…)


16.04.15 Wrócili… po mnie…

sXe crewCzęsto pisząc o akcji „Wracamy po Was” używałem stwierdzenia, że to nie hoolywodzki film i nie kończy się (zazwyczaj) dobrze… Przy dawaniu pomocy patologii napotykasz wiele zlewki i złowrogich gestów. Wczoraj miałem jednak dla odmiany (wreszcie…) sytuację iście filmową, jak z lekkiego, amerykańskiego, familijnego… Wiecie – po prostu tylko brakowało delikatnej muzyki w tle i łez. Tak się złożyło, że zostałem zawodowym trenerem. No i czekam sobie jak zawsze na trening swojej grupy – aż nam salkę otworzą, a tu przychodzi metr dwadzieścia z plecakiem. Znam tego szkraba, ale nie widziałem go gdzieś od września/października. Wywaliłem oczy jak żaba, a on patrzył w ziemię…

(więcej…)


31.03.15 Akcja trwa! Aż do wytrzeźwienia ostatniego patologa ;-)

White RexPamiętacie tą małą z mojej dalszej rodziny, po którą miałem wrócić? Sama przyszła: http://drogalegionisty.pl/?p=11121153 . Mimo upływu czasu, nie zapomniała o tym, co mówiłem i zyskując możliwość dojścia na nasze treningi, zgłosiła się! Mało tego, sama bierze ode mnie ulotki klubowe i biega roznosić, trudno uwierzyć, ale cieszy się tym… „Jej się nudzi, a tak to zrobi chociaż coś pozytywnego” – to sens słów tej małolatki. Poważnie, warto czasem po prostu otworzyć japę… Będą owoce! Dryń, dryń – dzwonek domofonu, młodej skończyły się ulotki… Są tacy, którym podsuniesz pod nos i jeszcze Cię oleją, a są tacy, którzy jakby chwycili Boga za nogi… Determinacja w szukaniu ludzi do pomocy! Tym bardziej w okresie Wielkiego Tygodnia.

(więcej…)


27.02.15 Coraz większa liczba nałogów („ciężkie życie nastolatków”).

hipsterKlimat…, zaduma…, kolejny tekst dla małego procenta odbiorców ogółu tekstów z klimatu…, tłusty podkład (emocji) – niczym Hades w rapie i Emade na bicie… Wreszcie w domu! Słuchawki. „Lepiej idź do normalnej pracy. Naucz się żyć! Ryzyko jest dla wyjadaczy”. Tradycyjnie zaryzykuję. Ryzykowałem zanim znów dotarłem do swego pokoju, wolny zawód to ryzyko. Lepsze życie…, mimo że człowiek coraz starszy zapomina jak to właściwie jest się cieszyć. Będzie gorzej, nie martw się – rozpoczynamy powtarzanie sobie mantr do usranej śmierci. Inni dopiero dorastają, irytując starszyznę. Kurs trenerski, burza mózgów. Pytam, czy tylko ja mam problem z tym, że komputer jest priorytetem dla wszystkich siedmiolatków. Żalę się, że zacząłem szukać winy w sobie, że może mój trening jest nieurozmaicony? Mamy mi donoszą, że młodzi chcą grać, ciągle grać na komputerze!

(więcej…)


2.01.15 „Stań na nogi. Omiń progi. Swą osobą wzbudzaj podziw!”…

runPóźny poranek, pierwszy stycznia 2015. Trzeba było widzieć moją minę jak odsunąłem roletę i za oknem ukazał się widok pełen kałuż… JEST!!! Kilka godzin wcześniej, kiedy po kameralnym Sylwestrze wychodziłem by wykonać kurs po sylwestrowych kolędowników, jakieś 2 metry przejechałem na oblodzonym chodniku niczym Erwina Ryś-Ferens… :-). „I cały misterny plan… w pizdu…”. Zapewne nie raz tych słów użyła owa polska panczenistka, kiedy to „przeskakując z kwiatka na kwiatek” próbowała swoich sił w polityce. W moim wypadku chodziło o pewne postanowienie. Ot tak – wskoczyć tego pierwszego w dresy i się przebiec! Niestety, stan nawierzchni nie napawał optymizmem. Ostatecznie z uśmiechem na twarzy startuję kilka minut po 10:00.

(więcej…)


19.12.14 Moi przyjaciele – natręctwa…

sXeNie tylko Święta, ale i Nowy Rok tuż, tuż. Udało się w tym roku spełnić wszystkie plany, a nawet trochę ponad. Naiwnie sądziłem, że „jak już TO zrobię…, to w 2015 daje sobie luzu, poświęcam się tylko książce”… Jasne… Połowa grudnia, a już – nim zaczęła się jakakolwiek przerwa w ciśnieniu, wpisuję w notatnik kolejne cele, które muszę (muszę, muszę… i to wraca jak natręctwo!) dosięgnąć po Nowym Roku… Uzależnieni od adrenaliny, od pięcia się w górę na tym prywatnym, wykręconym typie drabiny? Dziwnie się czuję, gdy mam jeszcze miejsce na postanowienie sobie czegoś, kalendarz obsadzony jakbym sam był dla siebie takim nadopiekuńczym i zbyt ambitnym w pewnych względach rodzicem. Zdałem sobie z tego sprawę, ale… po chwili się z tym wszystkim pogodziłem, bo czy jakakolwiek gazeta by wyjechała z mojej stajni, gdyby nie te natręctwa? Nie mówiąc o wszystkich innych pasjach. Z drugiej strony mój pociąg odjechał ze stacji „tzw. Normalne życie” dość daleko, a za nim rozkręcili tory, mimo że ze stacji ciągle ktoś (lub coś) za mną woła natrętnie.

(więcej…)


16.11.14 Koncentracja w walce typu różnego.

SWWygranie walki nie zależy tylko od umiejętności fizycznych. Oczywiście ma to ogromne znaczenie, ale pierwsze skrzypce gra psychika wojownika. Słyszałem różne opinie, niektórzy mówią, że jebać psychologię sportu (w tym wypadku – walki), on ma w dupie wszystko i po prostu idzie się bić. Tyle, że taka teza również jest dowodem na to, że psychika ma znaczenie! Taki człowiek, który ma to w dupie, ma super psychikę do pojedynków (o ile potrafi utrzymać swój brak wątpliwości także podczas sytuacji kryzysowej, np. gdy przegrywa). Wspominam o tym na wstępie, bo nie można wrzucić wszystkich do jednego wora – wszak różne mamy umysły. Jeden jest ścisły i skupiony na rozwiązywaniu problemu dziejącego się tu i teraz, a drugi rozbiegany i w chwili konfrontacji przychodzą mu do głowy niepotrzebne, czasem nawet absurdalne myśli. Ten drugi rodzaj wojownika koniecznie do treningu ciała musi dorzucić inny trening – koncentracji. Piszę to jako licencjonowany trener sportu walki, ale rzecz tyczy także sytuacji ulicznych wszelkiego rodzaju [1], a więc tekst można podciągnąć pod każdą z gałęzi „Drogi Legionisty”. O koncentracji można ogólnie powiedzieć, że jest umiejętnością izolacji od zakłóceń (wewnętrznych jak i zewnętrznych).

(więcej…)


28.09.14 Podsumowanie piątego etapu akcji „Wracamy po Was”!

avanti Czechy… piąty etap to tak umownie, bo akcja trwa cały czas i stała się ważną częścią mojego życia. Nie ma tu metek, nie ma tu reklam, jest tylko brudna ulica i jej surowy klimat – bez „rozpieszczonych uliczników z dobrych domów spełniających X kryteria kapeli Y, czy subkultury Z”. Nasze dzieciaki akurat ulicy nie wybrały, a po prostu się na niej wychowują – trzeba rzec: niestety. Na podstawie miesięcy rozmów z małymi braćmi i siostrami mogę śmiało stwierdzić, że Pokój Z Widokiem Na Wojnę, gdy śpiewał o ulicy jako „zazdrośnicy, która nie daje nic w zamian” – miał częściowo rację. Dzieciaki z dobrych domów chcą być ulicznikami, a prawdziwi ulicznicy po metr czterdzieści i 12 lat na chudym karku, których rozrywką jest np. wspinanie się nocami na dachy supermarketów (ostatnie info spod domu), bo zabawek i uwagi nie ma – nigdy ich nie zrozumieją i w pełni nie zaakceptują jako swoich. Czym jest bowiem ulica? Tak – piękną kulturą na niej powstałą, ale i biedotą, patologią, niesprawiedliwością. To domy, w których nie ma spokoju – z różnych powodów. To domy, w których brakuje chęci spędzania czasu z dzieckiem. To domy, w których z pozoru (z zewnątrz) normalny rodzic potrafi tylko odpowiedzieć „ale co ja mam niby zrobić?” na każdy problem dziecka, z którym ono do niego przychodzi. Ulica to też szukanie akceptacji i chęć wykazania się na zewnątrz, bo w domu nie docenili nigdy. Brzmi jak socjologia, ale z nią nigdy nie miałem nic wspólnego – to po prostu częściowa prawda. Stadionowa chuliganka – uwierzcie – to tak naprawdę jeden ze sposobów na cywilizowanie tych ludzi (oczywiście nie mam na myśli, że wszyscy chuligani są ze złych domów – nieprawda).

(więcej…)


22.09.14 Inkubator.

Witam po dłuższej przerwie w prowadzeniu e-zina. Jak wspominałem już wcześniej – obowiązki i przyjemności nie pozwalają mi ostatnio na wypisywanie wszystkich aktualności. Przejdźmy jednak do rzeczy, do felietonu dotyczącego sportów walki. Moje doświadczenie zawodnicze i trenerskie jest naprawdę niewielkie, no ale powiedzmy, że coś tam było, coś tam jest. Papier od Związku jest (nie jakiś tam „kurs samoobrony” z telegazety), ale i tak piszę bez fałszywej skromności, znając swoje miejsce w szeregu. Ot – jestem nadal na początku trenerskiej kariery. A, że wrodzone uzależnienie od dzielenia się refleksjami jest faktem… To czas na refleksje sportowe „od środka”. Liczę też na jakąś wymianę doświadczeń z kimś kto ma mentalność podobną do kibolskiej i zajmuje się tymi sprawami.

(więcej…)


4.09.14 Stare zajawki treningowe…

kickboxer walkaTeż mieliśmy za dzieciaka dziwne marzenia i inspiracje. Pech dzisiejszych dzieciaków polega na tym, że mają facebooka, YouTube i mogą się tym pochwalić. Pochwalić, by po 10 latach stwierdzić jakim byłem idiotą. Ja na przykład uniknąłem kompromitacji z chęcią stworzenia własnej sztuki walki w wieku… 10-11 lat. Brak internetu – dzięki, heh. Współczesne małolaty zanim dorosną, skompromitują się sto razy. A czasami nawet dorosłość nie ma nic do rzeczy, bo stary i pijany kumpel wrzuca fotki jak leży półprzytomny w wannie. Zdjęcie żyje własnym życiem w wirtualnej rzeczywistości. Ale gubię sedno… A sedno jest krótkim wspomnieniem starych filmów, które inspirowały młodych chłopaków do treningów. Trafiały do nas, bowiem inne motywatory w latach 90tych nie istniały. Naśladowanie znanych postaci z filmów tzw. karate – to był sens życia bardzo młodego człowieka.

(więcej…)


7.08.14 „Wracamy po Was” nadal trwa!

WPW miniJak widzicie – znów zmienił się motyw na górnym banerze e-Drogi Legionisty. Jest to jeden z podopiecznych akcji „Wracamy po Was”, który trenuje regularnie już pół roku. Niech będzie symbolem omijania problemów od małego… Zmian na e-zinie i w zinie papierowym będzie zresztą dużo więcej, ale to po premierze „Drogi Legionisty” 20, która już w sierpniu. W przyszłym roku szkolnym planuję również kolejny poziom akcji z dzieciakami, ale o tym nie mogę niestety wiele pisać. W każdym razie – jeszcze za Wasze wpłaty, których resztka zalega bezpiecznie na dnie mojej szafki – będzie możliwy pewien myk. Myk, który zapełni młodym czas, a za który nie zapłacą.

(więcej…)


14.07.14 Kwas i zakwas…

Bejsbol BrasilPowrót z obozu sportowego na osiedle uwidacznia pewną różnicę. Tam lima ludzie mają od sportu, tutaj zaś nie zdążyłeś przekroczyć progu mieszkania, a już domofon i nowe wieści od typa z obitym ryjem. Dzieje się to, dzieje się tamto – już wcale nie na treningach. Pod oknem krzyczą, jakby dla tła, podrywający panny młodzi. Dzielnice żyją swoim życiem. Z jednej strony człowiek narzeka, żeby wychodzili sprzed pejsbuków, z drugiej załamuje nad większością powodów pijackich napierdalanek. Do zakwasów w mięśniach dochodzą szybko zakwasy w mózgu. Nie, nie da się mieć spokoju i wymarzonego stanu beztroski, nie można. Zawsze dążysz do błogiego stanu, którego jednak nie osiągniesz, lub który będzie tylko chwilowym złudzeniem. Życie ziemskie jest dynamiczne i niespokojne. A „Sport to zdrowie” jest sloganem, który również trzeba zweryfikować. Drugi dzień obozu – złamana ręka zawodnika 1, trzeci – wybity palec zawodnika 2. Na korytarzach snuje się coraz więcej kulejących, zajechanych zombie…

(więcej…)

Strona 2 z 612345...Ostatnia »