16.09.12 Czerpanie, a nie przenoszenie!

Ten tekst będzie nieco chaotyczny, ale podejmę w nim kilka wątków, które od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie. Jako, że kończą się wakacje, podczas których mój klub SW nie funkcjonował (poza pojedynczym treningiem „pod chmurką”), tradycyjnie poszukałem sobie czegoś nowego- darmowego „pod chmurką”. Wiele klubów organizuje letnie treningi na boiskach, co jest mega pozytywnym zjawiskiem. Zamiast na browara – na boisko, zamiast kaca – zakwasy. Zapraszam na tekst z „DL” numer 4. Tekst z pogranicza zdrowia, kultury i naszych rozkminek.

(więcej…)


1.09.12 Zamiast kolejnego bucha – zaciągnij się tlenem…

Wakacje wakacjami, dla jednych się skończyły, dla drugich kończą jeszcze inni ich nie mieli w ogóle, ale zaczyna się jesień więc idealny czas, aby wziąć się za siebie. Upały nie będą męczyły podczas treningu więc już o jedną wymówkę mniej :-). Nie tak dawno temu katowałem strasznie bieganie, oprócz tego, że chciałem bardzo sobie wyrobić kondycję to był też pewien osobisty cel (najmniej istotne). Początki były fatalne, szło się podłamać, gdy nie osiągało się wyznaczonego celu.

(więcej…)


31.07.12 Jakie suplementy najlepsze do amatorskiego treningu?

Na „DL” mamy dział „Zdrowie”. W owym „Zdrowiu” można poczytać o sportach walki, a ja podrzucę coś ogólnie dla ćwiczących – tak samo tych uprawiających sporty walki jak i pakujących na siłowni. Jest to standard w kręgach stadionowych rozrabiaków. Jak chyba wszyscy wiemy – żeby rosnąć w siłę potrzebujemy treningu, regeneracji i odpowiedniego odżywiania się, jednak z czasem trzeba jeszcze -tego czegoś-. Zazwyczaj wtedy obieramy trasę do sklepu z odżywkami (ewentualnie zakupujemy na allegro co nie co). Jednak… co wybrać w tym potopie „bardzo potrzebnych i naprawdę dobrych produktów”? Zapraszam na mój materiał opracowany dla „DL”. Mój staż na siłowni to w sumie niewiele – 5 lat. Jednak od zawsze lubiłem eksperymentować (z głową). Więc prywatnie dla samego siebie obaliłem kilka „mitów”. Kilka udało się również obalić łącząc kilka badań.

(więcej…)


15.07.12 „Sportowy tryb życia” / pamiętnik obozowy.

Przyjemna lekarka…, jak spytała moja kobieta: „czy to była niska blondynka z dużym biustem?” – to jakby zgadła… Przybiła mi pieczątkę ze zdolnością lekarską na obóz. Musiałem tam się udać, mimo nienawiści do służby zdrowia… Stare baby walczące o „numerki”, młoda baba, której… obsługa zgubiła kartę i nie wie, co z tym zrobić… Burdel. Na szczęście burdel ma też dobre strony. Pieczątkę teoretycznie mógł mi przybić tylko lekarz sportowy, a nie rodzinny, blondynka uległa jednak naciskom :-). Podgoniłem też trochę czytaną książkę w poczekalni. Jest zarobiony hajs, jest wypełniona karta… Jest radość – znowu jadę na obóz sportowy, który z wakacjami ma tyle wspólnego, co Polonia Warszawa z honorem. I ta cała radość tylko dlatego, że za chwilę będzie nieziemski wycisk, śmierdzące potem i nienadążające schnąć ubranie treningowe, a także „odpoczynek” polegający na… odpoczywaniu między kolejnymi treningami dnia. Ma ich być minimum dwa dziennie, jak za poprzednimi razami… Radość z tego powodu odczuwają tylko Ci, którzy znają słowo satysfakcja i kochają czynnie spędzać czas… Zostawiam na chwilę „DL”, ziny papierowe ogarnia kobieta. Nie ma mnie… Reset. To już było i teraz podzielę się z Wami emocjami, polecając Wam uprawianie sportu.

(więcej…)


14.06.12 Prosto z Polski: „Żuligans”…

Nie samym Euro człowiek żyje. Czas na kolejny materiał z debiutanckiego zina „DL”. Wyblakła koszulka „Playboya”, wywołująca w noszącej poczucie, iż jest trendy (heh)…, przedwczorajszy makijaż, czyste acz stare i mocno pogniecione dżinsy… Myśli, że wygląda dobrze – chudą ręką zaczesuje tłuste włosy i uśmiecha się ustami z przesadnie nałożoną szminką… Czekam na autobus, przychodzi na przystanek… Ledwo idzie, ale wydaje jej się (co jest paradoksem), że to jak się wymalowała i ubrała maskuje koszmarny widok jakim jest jej persona… Noga na nogę, odpalenie trzęsącą się ręką papierosa… Zniszczona czterdziestka, za sprawą „sportowego trybu życia” wyglądająca na sześćdziesiątkę… Zresztą, jeśli pije od 20stu lat to pewnie w wieku 30stu już miała twarz całą w zmarszczkach…

(więcej…)


10.06.12 ZDROWIE: Odchudzanie się…

Witam wszystkich w kolejnym artykule z serii „zdrowotnych” ;-). Przepraszam za fakt, iż czekać na niego trzeba było tak długo (zapowiadałem wcześniejsze ukazanie się), ale niestety żyjemy w państwie, w którym codziennie napotykamy przeciwności losu (np. utratę pracy ;-), więc nie można na publicystykę poświęcić tyle czasu ile by się chciało. Mimo, że temat obszerny – specjalnie „rozpisywać” się nie zamierzam. Próbowałem sklejać jak najkrótsze zdania, i specjalnie nie rozciągać tematu. Dzisiaj pozwolę sobie omówić kilka zagadnień związanych z odchudzaniem. Generalnie czego by nie mówić, jest to jedna z cięższych rzeczy jaka nas czeka w kwestii ogarniania swojego ciała.

(więcej…)


26.05.12 Kobiecym okiem: Walczyć, trenować…my też musimy panować :-).

Walczyć (o siebie!), trenować, panować… Od dłuższego czasu jest ciepło i dzień coraz dłuższy… Wreszcie można wyskoczyć z ciepłych ciuchów i wskoczyć w krótkie spodenki oraz…spódniczki… Lato to czas kiedy możemy spędzać mnóstwo czasu na świeżym powietrzu (ale niekoniecznie z browarem w parku!). Właśnie latem (szczególnie my, kobiety) chcemy ładnie się prezentować w owych spodenkach i spódniczkach ;-), ale nic nie przychodzi łatwo, żeby wyglądać jak –miss- trzeba włożyć w to ogrom pracy. Większość kobiet (niby) dbając o linię głodzi się przez tydzień dwa i… najzwyczajniej wymiękają… potem ruszają do fast-foodu czy cukierni, a przecież nie chodzi o to aby się głodzić – tylko trzeba być wytrwałym w dążeniu do celu i zachować zdrowy rozsądek. Coś kobiecym okiem do działu „Zdrowie” na „DL”.

(więcej…)


7.05.12 Zamiast wyskakiwać z okna… wyskocz pobiegać!

Maj, słońce, ciepły wiatr… idealna pogoda na bieganie i treningi na dworze. Najlepsza. Znów kobiety łapią się za torebki, kiedy biegną łysole w drechach, a to nie złodzieje tylko biegający kibole i ich tryb życia… No cóż, zapraszam wszystkie matki do działu „Kultura ulic” na e-zinie „Droga Legionisty”, może zaczną nas rozróżniać :-). Mówiąc poważniej – cóż się dziwić, różni ludzie w różnych środowiskach się trafiają… Lata lecą, a my konsekwentnie swoje… Czasem nudne to, ale i piękne, bo kiedy napinacze zwiędli – Ty nadal nakładasz bluzę z kapturem, ale nie po to by postać pod klatką z petem, tylko by wiatr podczas biegu nie targał Ci łysiną :-). Efekty przychodzą bardzo wolno, nie licząc jakichś wybitnych talentów, urodzonych fighterów itp. Droga przez sport nie oznacza sielanki i gwarancji szybkich efektów. Mimo to – warto. A aktywista – wręcz musi ją przechodzić.

(więcej…)


25.04.12 ZDROWIE: Zdrowe odżywianie się.

Dotychczas dział „zdrowie” dotyczył głównie sztuk walki, a także przesłania antyużywkowego. Czas na coś nowego – kwestię odżywiania się. Autor materiału obiecał go już jakiś czas temu, ja z kolei obiecałem artykuł czytelnikowi na mailu, dziś jest ze dwa miesiące poślizgu. No cóż… Ważne, że tekst wreszcie dotarł. I możecie skonfrontować go ze swoją wiedzą, dietą, doświadczeniami. Dział „zdrowie” – artykuł „Zdrowe odżywianie”. Polecam nie tylko sportowcom, ale także tym, którzy chcieliby trochę ogarnąć swój bebech. A autora trzymam za słowo o kolejnej części.

(więcej…)


MUZYKA / „Drużyna Mistrzów”: Borixon & Kajman – „Skrawki”.

„Mojej pamięci masz tu skrawki – nie skorzysta z niej tylko wariat”…


14.04.12 OPOWIADANIE: Ultras Fiction. „Koniec kariery”…

Wiek? 16. Od jakiegoś czasu śmigam na mecze… Jest zajebiście. Mam już sporo zaliczonych -u siebie-. Jak u każdego kibola nadchodzi ten dzień – jadę na pierwszy wyjazd! Załapałem bakcyla, teraz nie ma już odwrotu… Ale to jest to – to jest to życie, na które czekałem. Znowu nadchodzi zwykły, szary meczyk u siebie…  Nudy, nie nudy – trzeba przyjść, bo jaki to by nie był meczyk to obowiązkiem jest dopingiem wspomóc swoją drużynę. Szkoda hajsu na bilet? Jak to, kurwa, szkoda?! Nie ma opcji, bym na coś innego wydał niż na wizytę na stadionie. Ja po prostu na ten mecz muszę mieć, nie ważne skąd. Kolejna kolejka… znów bez szału. Tym razem nudny wyjazd. 400 kilometrów w jedną stronę, a rywalem wioska. Nie gramy o nic, obstawa nie pozwala na atrakcje. Ale, muszę tam jechać! Bo przecież nie ważne, z kim gra mój klub – ja tam i tak zawsze jestem!

(więcej…)


MUZYKA / Hans Solo – „Dopóki jestem” (klip).

Klip podesłany przez czytelnika, cały jego list o Hansie 52 wrzucę w najbliższe „Listy czytelników”. W każdym razie – nuta, a tym bardziej klip – kozak! Każdy kto miał siłę by wyrzucić jebanego peta i butelkę będzie słuchał z ciarkami… A innym to polecam. Idzie fajna pora roku na plenerowe treningi.


12.03.12 Raz, dwa… powrót do rzeczywistości. Powróć na front…

Ostatnio redakcja jest raczej w słabej formie lirycznej… Hasło „życie depcze wyobraźnię” nie zawsze, po wejściu do naszej codziennej rzeczywistości, działa napędzająco i mobilizująco… Jedna kawa, druga kawa… pustka w głowie i coraz większe nerwy. Bywa i tak… Koję je kupując bilety na dwa najbliższe mecze Legii Warszawa. Niedługo będzie lepiej :-). No i wieczorem trening… mam się powtarzać, że po nim człowiek funkcjonuje całkiem inaczej? Cięcie – z innej beczki. Jakiś czas temu pisałem recenzję „Galerianek”, którą wkleiłem też na forum Legii. Ktoś wtedy napisał, że są takie damskie pustaki, którym obraz nieletniej dziwki może zaimponować… Szczerze mówiąc, nie wierzyłem w to. Do czasu kiedy w pracy (siłą rzeczy) poznałem lalkowatą 18stkę znającą na pamięć wszystkie cytaty z owego filmu i jarającą się takim stylem życia… Bywającą np. u ok. 50 letniego szefa na imprezach, po których budzi się w podartych rajstopach („ale przecież się z nim nie ruchałam… nie wiem o co mojemu chodzi”), a on, siwy zgred wciąga całą noc koks bawiąc się z małolatkami. I to już nie jest film, a życie Warszawy… Jakoś tak jest, że młodym imponują tego typu patologie…, w których przecież nie ma żadnych zasad i wartości. Żeby walczyli o coś, o cokolwiek… Ale imponuje kurestwo i źle pojęty luz… Pomaga im w tym zapewne szukanie sensu w byciu prostytutką typu „Sponsoring”, nam zaś nie pomaga ogólnie panujący debilizm (promowany przez TV, przez popkulturę), nie pozwalający wyciągnąć dzieciakom odpowiednich wniosków nawet z prostych „Galerianek”… Także z tego powodu, pozytywną modę na patriotyzm, a także pozytywną modę na zdrowy tryb życia na ulicy musimy poprzeć jak tylko potrafimy! Nasze wspomnienia z placu boju, czy to na macie, czy na stadionach – są czymś, w dzisiejszym zepsutym świecie, bezcennym…

(więcej…)


11.02.12 Realny obraz siebie samego i odganianie demotywacji.

Dzisiaj znowu tekst dotyczący treningów, ale to nie powinno żadnego z Was martwić, bo każdy kibol powinien mieć dzisiaj stały kontakt z salą treningową… Wiadomo, każdy jara się klimatami założonych na rękach owijek (i bardzo dobrze), ale za tym kryje się masa pracy… Kilka godzin snu dziennie, kolejny trening – siłą rzeczy opadają powieki. 30 minut „przerwy w życiorysie” podczas drogi tramwajem, pobudka na pętli – kilka przystanków za domem. Nie pomaga kawa ani dawka taniej chemii w postaci energetyka. Sala. Walki sędziowane. Reakcja opóźniona o setne sekundy… „Wjeżdżaj bardziej zdecydowanie”… „Kombinacjami, a nie pojedynczymi technikami”… krzyczy trener. Jasne… kiedy siły ledwie starczy na dwie wykonane techniki… Mało tego – waga pod koniec treningu. Powinno się ważyć mniej niż zwykle… A tu no cóż… 2 kg nadwagi na „poprawienie humoru” po zjebanym tygodniu. Czyli z menu musisz wywalić klejne rzeczy. Przed zbliżającym się weekendem – „wiadomość jak znalazł”. Te i inne męki składają się na hasło „sport to zdrowie”. Podobnie jak napierdalające Cię ciało.

(więcej…)


2.02.12 „Ale złe myśli trzeba jebać – to są tylko chwile zwątpienia”.

Pierwsze zawody już za sobą, w perspektywie kolejne… Wielki, fanatyczny zapał związany z przygotowaniami do debiutu gdzieś uleciał, a tutaj trzeba się zebrać do kolejnego –uderzenia-. Debiut był nienajlepszy, na treningach też brak optymizmu związany m.in. z wyczerpaniem codziennym stołecznym życiem. Brakiem „tej” energii, świeżości. Szybki żywot warszawski, praca, dom, trening – jak automat, 4 godziny snu nie sprzyjają formie. Trzeba zaciskać zęby i w iście arktycznych warunkach wychodzić po pracy z ciepłego i przytulnego domu by jechać na trening… Jeden, drugi, trzeci, czwarty w tygodniu… Ilu z Was się z tym utożsamia? Zmęczenie dniem codziennym, psychiczne, fizyczne, nadmiar obowiązków… A tu serce bezczelnie podpowiada – musisz spróbować, znowu. Będzie wpierdol? No trudno… Znasz siebie skurczybyku – jeśli odpuścisz, sumienie nie da Ci spokoju. Być może do końca życia. Czas ucieka, jesteś coraz starszy… Będzie coraz gorzej. Trzeba było za nastolatka ćwiczyć, a nie chlać to można by sobie pozwolić na nieco rozluźnienia, może nawet przerwy na oddech… Dziś nic z tych rzeczy. Na salę staruchy :-).

(więcej…)

Strona 4 z 6« Pierwsza...23456