11.02.12 Realny obraz siebie samego i odganianie demotywacji.

Dzisiaj znowu tekst dotyczący treningów, ale to nie powinno żadnego z Was martwić, bo każdy kibol powinien mieć dzisiaj stały kontakt z salą treningową… Wiadomo, każdy jara się klimatami założonych na rękach owijek (i bardzo dobrze), ale za tym kryje się masa pracy… Kilka godzin snu dziennie, kolejny trening – siłą rzeczy opadają powieki. 30 minut „przerwy w życiorysie” podczas drogi tramwajem, pobudka na pętli – kilka przystanków za domem. Nie pomaga kawa ani dawka taniej chemii w postaci energetyka. Sala. Walki sędziowane. Reakcja opóźniona o setne sekundy… „Wjeżdżaj bardziej zdecydowanie”… „Kombinacjami, a nie pojedynczymi technikami”… krzyczy trener. Jasne… kiedy siły ledwie starczy na dwie wykonane techniki… Mało tego – waga pod koniec treningu. Powinno się ważyć mniej niż zwykle… A tu no cóż… 2 kg nadwagi na „poprawienie humoru” po zjebanym tygodniu. Czyli z menu musisz wywalić klejne rzeczy. Przed zbliżającym się weekendem – „wiadomość jak znalazł”. Te i inne męki składają się na hasło „sport to zdrowie”. Podobnie jak napierdalające Cię ciało.

(więcej…)


2.02.12 „Ale złe myśli trzeba jebać – to są tylko chwile zwątpienia”.

Pierwsze zawody już za sobą, w perspektywie kolejne… Wielki, fanatyczny zapał związany z przygotowaniami do debiutu gdzieś uleciał, a tutaj trzeba się zebrać do kolejnego –uderzenia-. Debiut był nienajlepszy, na treningach też brak optymizmu związany m.in. z wyczerpaniem codziennym stołecznym życiem. Brakiem „tej” energii, świeżości. Szybki żywot warszawski, praca, dom, trening – jak automat, 4 godziny snu nie sprzyjają formie. Trzeba zaciskać zęby i w iście arktycznych warunkach wychodzić po pracy z ciepłego i przytulnego domu by jechać na trening… Jeden, drugi, trzeci, czwarty w tygodniu… Ilu z Was się z tym utożsamia? Zmęczenie dniem codziennym, psychiczne, fizyczne, nadmiar obowiązków… A tu serce bezczelnie podpowiada – musisz spróbować, znowu. Będzie wpierdol? No trudno… Znasz siebie skurczybyku – jeśli odpuścisz, sumienie nie da Ci spokoju. Być może do końca życia. Czas ucieka, jesteś coraz starszy… Będzie coraz gorzej. Trzeba było za nastolatka ćwiczyć, a nie chlać to można by sobie pozwolić na nieco rozluźnienia, może nawet przerwy na oddech… Dziś nic z tych rzeczy. Na salę staruchy :-).

(więcej…)


7.01.12 Kochana Polska. Prócz licznych zalet mamy także wady.

Kontynuując wątek, który od jakiegoś czasu się tu przewija. Kochamy Polskę, jej historię i tradycje, ale niestety mamy również wady. Są tak samo nasze jak wspólne powody do dumy, bo bywają wspólnymi powodami do wstydu… Nic co polskie nie jest nam obce. Dlatego też na „DL” idą teksty prozdrowotne i antypijackie. By dać chociaż marny procent ku równowadze, bo zewsząd jesteśmy zasypywani propagandą pro melanżową. Nie dziwcie się zatem natężeniu tych tekstów, bo gdzieś one być muszą, a wielu ich pisać oraz publikować nie chce. Nie wspominając o tym, że polski ruch kibicowski, a szczególnie jego „ciemna strona” idzie (a raczej już dawno poszła) w kierunku uzależnienia, ale od sali treningowej, a nie od baletów (i dobrze). Jeśli ktoś rzadko melanżuje i się ogarnia (kontroluje) to przecież nie do niego… jest to do tej (nie oszukujmy się – licznej) grupy, która po alku kontrolę traci (sam też nie potrafiłem pić na ogarnięciu, dlatego nie piję wcale – tak musiało być, proste, nieumiejętność picia jest czymś do czego się przyznaję – sposób na rozwiązanie tego problemu mógł być tylko jeden…). Poczytajcie jak zwykle ciekawy tekst Benego.

(więcej…)


1.01.12 Na Nowy Rok życzę silnej woli. Nadchodzi nowy sezon ciężkiej pracy.

Jaki bym mógł Wam zaserwować tekst po Sylwestrze jak nie taki z działu „Zdrowie” :-)? Witam Was 1wszego stycznia 2012 roku. Łączą nas sieci kabli i mocny sygnał, za pomocą których odbieramy Internet… A w tym całym towarzystwie podłączonych do cyberprzestrzeni i wchodzących na „DL” pewnie tylko ja nie mam kaca :-). Oby nie i oby postanowienia zdrowego stylu życia, chociażby od 1.01.12 zakotwiczyły się w jak największej liczbie z Was. Potrzebna będzie silna wola. Silna wola, która jest jedną z najcenniejszych wartości w życiu. Dzięki niej rzucisz trujące używki, dzięki niej nie zrezygnujesz z treningów gdy kobieta będzie Ci wciskać, że lepiej iść z nią na lody. Wreszcie dzięki niej… zaimponujesz owej (bądź innej :-) kobiecie, bo nie każdy facet ma silną wolę :-). Jak widzicie… same korzyści. Chujowo być marionetką, która budzi się rano i znajduje co rusz nową „pasję”… Wszystko w porządku, ale gdy ten dzień jest np. raz w roku, a nie co tydzień przy czym następuje zapomnienie o „pasji” poprzedniej, sprzed siedmiu dni :-). -Słomiany zapał-… dwa destrukcyjne słowa, z powodu których niektórzy budzą się w wieku lat 30stu (lub dopiero 60ciu) z poczuciem, że nie interesuje ich…nic. Że nic nie osiągnęli ani nie pozostawili nic po sobie. Że nie dali z siebie tyle ile mogli – chociażby to!  Trzeba wyznaczyć sobie cel i iść do niego uparcie. Czy ktoś ćwiczy sztukę walki czy jakiś inny sport – nie może pozwolić sobie na chwilę słabości… Tego Wam życzę w roku 2012 – silnej woli!

(więcej…)


12.10.11 Uzależnionym łatwiej manipulować + o patologii.

Wzorzec jaki dyktują nam media oraz postępowcy czy inni „młodzi wykształceni z wielkich miast” to tzw. „wolny człowiek”, który sobie może pozwolić na picie kiedy tylko chce, przyćpać kiedy tylko chce i nawet czuć się kimś lepszym niż ci, którzy są gdzieś obok tego… Dopóki człowiek młody i głupi to może to niektórym imponuje, niektórzy dorastają i dostrzegają cały ten syf. Niestety są to nieliczni. O czym mowa? O tym, że ci ludzie wcale nie są wolni, padli ofiarą własnej głupoty i wpadli w sidła nałogów… Niektórym jest to bardzo na rękę, bo kim najprościej manipulować jak nie człowiekiem od czegoś uzależnionym? Najprościej pijakiem, który nie bardzo rozumie co robi, ale robi to co mu się wmówi. Chyba każdy z nas, nie raz brał udział w zabawie polegającej na podpuszczaniu pijanego kolegi po to aby później wszyscy głośno się śmiali z poczynań owego delikwenta.

(więcej…)


9.08.11 Pierwsze zawody (czyli „walczyć – trenować” w innym sensie…).

Lato małymi kroczkami zbliża się ku końcowi, a co za tym idzie – niedługo nowe nabory prowadzą sekcje sztuk walki. Czas na aktualizację w dziale „zdrowie”. „Jeden ma ambicje i wysoko mierzy, drugi stacza się na dno – czy w to uwierzysz? Trzeci nieświadomy swojego istnienia, czwarty to nadzieja nowego pokolenia”… A Ty który jesteś…? Nie ważne jaki masz status materialny – jeśli masz pasję i silną wolę możesz być kimś. Jeśli oczywiście przez bycie kimś rozumiesz osiągnięcie czegoś zależnego jedynie od swej ciężkiej pracy. Wielu z nas kibiców wybiera za jedną ze swych dróg – drogę przez sztukę walki, wiadomo. A jeśli wytrzyma się na sali jakiś czas, dłuższy niż potrzebny do nabycia modnego klubowego t-shirta, macie możliwość wzięcia udziału w walce sportowej – o ile oczywiście Wasza sztuka walki proponuje rywalizację sportową… Pierwsze zawody sportowe są niczym drugie narodziny. Piękną sprawą. Kiedy przejdzie się przez wszystkie kategorie juniorskie to aż tak tego nie czuć – rywalizacja jest czymś naturalnym, ale jeśli „stary koń” zapisze się późno na SW i da radę jeszcze coś wykrzesać ze swojego marnowanego wcześniej ciała – jest satysfakcja, jest moc, jest po stokroć wygrana walka. Chwila, dla której nawet mimo porażki na macie – warto ćwiczyć.

(więcej…)


13.07.11 Satysfakcja i sport jako wartość międzynarodowa.

Słowa te piszę w połowie lipca, a więc musi być nieco wakacyjnie i piknikowo. Na spinkę nadejdzie czas już wkrótce… a ja póki co muszę nieco wyrzucić z siebie po 10 dniach nieobecności. Jest kilka możliwości na to by przeżyć życie dorosłe z -namiastką życia nastolatka-. Jedną z takich możliwości jest oczywiście jeżdżenie na mecze wyjazdowe… Wszyscy znacie przygody ze szlaku, pociągowe znajomości i różnego typu związane z tym integracje. Z dala od domów i obowiązków. „Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina…wszystko to nie obchodzi już mnie – kiedy gra ukochana drużyna”. Jeśli Wam mało wrażeń – polecam jeszcze trenować jakiś sport. Jako, że jesteśmy kibicami – niech to będzie jakaś sztuka walki. Przyda się… A i wrażenia z samej „drogi przez sport” – niezapomniane. Kilka razy w tygodniu spotkania na treningach, w lecie obozy sportowe, jak się uda wybić – zawody. Wszystko to daje satysfakcję, adrenalinę, a także… dawkę beki w międzyczasie. Sie żyje po prostu… Aktywnie… Cytując Pewną Pozycję: nigdy nie pozwól by siąść na laurach!

(więcej…)


19.04.11 Legenda o brązowych zębach…

Kiedy spytamy dzisiaj przeciętnego małolata z osiedla o kwestię narkotyków, to zazwyczaj powiedzą „blanta od czasu do czasu se zapale ale to w sumie nie narkotyk” i „jebać helupiarzy”. Przynajmniej ja zazwyczaj słyszę mniej więcej takie opinie. Tyle, że młodzi ludzie nie wiedzą, że opowieści o heroinie są tak na prawdę już miejską legendą. Bo czy ktoś z Was często widuje nawalonych heroiną brudnych ćpunów na ulicy, dworcach bądź słyszy o akcjach, gdzie narkoman wyskakuje ze strzykawką żądając pieniędzy?Ja osobiście nie, za to regularnie widzę gwiazdy TV promujące narkotyki i śmiem twierdzić że to zwykli narkomani. Tacy jak Kuba Wojewódzki czy Kora Jackowska.

(więcej…)


14.04.11 DO – jak droga…

Przypominam, że teksty z działu „Zdrowie” nie mają na celu napinki, zaś mają stanowić publicystykę dla trenujących bądź mobilizację dla tych, którzy jeszcze się nie zdecydowali na rozpoczęcie swojej…drogi w sporcie. A jak to felietony z tego zina – mają charakter rozkminek bądź rozmów z samym sobą opartych na doświadczeniu własnym bądź innych. Przejdźmy do rzeczy. Sportowe życie powinno polegać przede wszystkim na małych, ciągłych postępach i małych osobistych sukcesach. Już pisałem kiedyś o tym, że metodą tych małych kroczków i realnego obrazu (siebie) w lustrze, można osiągać postępy. Ten proces nigdy się chyba nie kończy – trwa tak długo aż starczy nam sił do pracy. Zawsze bowiem może być lepiej, zawsze jest coś do poprawy i zawsze jest nad czym pracować. Piszący ten tekst miał ostatnio okazję przekonać się, że jeszcze jest tak naprawdę na starcie, jeśli chodzi o obiektywne spojrzenie na siebie na tle innych zawodników. Małe sukcesy, owszem – są, jest powód do dumy, zdrowe życie, ale to tylko ta jedna strona, wewnętrzna satysfakcja – że doszedłeś chociażby do tego miejsca. Obiektywnie zaś – wiele jest jeszcze do poprawy, nauki, wiele lat treningu…Kiedy zaś można nazwać się dobrym? I czy w ogóle? Bo to chyba nie my powinniśmy o tym decydować…

(więcej…)


19/20.03.11 Konfrontacja Sztuk Walki 15 (Warszawa, Torwar).

19stego marca 2011 odbyła się kolejna gala Konfrontacji Sztuk Walki. Była to jej 15sta odsłona, a walki toczyły się tym razem w Stolicy. Nie byłem na gali na żywo, ale jak zapewne każdy z Was – oglądałem całą transmisję w TV i chciałbym podzielić się wrażeniami oraz uwagami. Było fajnie gdyż można było się skupić na sporcie, a nie na pajacowaniu w stylu Najmana itp. (chociaż przed kamerami trochę „dał czadu” Świerczewski…:-). Ciekawy zestaw par, ciekawe pojedynki. I nawet ta cała komercja odchodzi na dalszy plan ponieważ promocja uprawiania sztuk walki idzie w Polskę. Na co dzień oglądam raczej zawody jednej konkretnej SW, którą uprawiam, ale jak jest KSW to trzeba popatrzeć trochę na (modne – i dobrze) MMA…Tak więc jeśli chodzi o mieszane sztuki walki to na bank jestem laikiem, no ale jako nałogowy pismak – popisać muszę :-). Niestety nie była to udana gala dla biało czerwonych…a kolejni Warszawiacy przegrali swe pojedynki.

(więcej…)


14.02.11 Metoda małych kroczków i realnych celów…

Często jest tak, że z samego rana coś lub ktoś wyprowadzi Cię z równowagi i powoduje, iż najchętniej rzuciłbyś wszystko i zmienił swoją świadomość, uciekł gdzieś…Najpopularniejsze było do niedawna kupienie piwa i grama marihuany bądź amfetaminy. Sport uczy, że są inne sposoby i daje realną alternatywę w stosunku do patologii dzisiejszego świata. Zamiast zażycia narkotyków czy zapicia problemu alkoholem lądujesz na sali treningowej bądź ubierasz dresy i „ruszasz w teren”. Taki trening może spowodować podobny efekt co dragi u ćpuna. Przez jakiś czas zapomnisz o kłopotach skupiając się na „wycisku” sportowym…Jednocześnie rozładujesz się, dasz upust emocjom – wyżyjesz się. Ten sposób ulgi jest bardziej wymagający od przechylenia butelki z alkoholem, ale i bardziej satysfakcjonujący! Zapraszam na długie rozważania w ramach działu „Zdrowie”. Idzie wiosna…czas wreszcie się przełamać i zacząć ćwiczyć! 

(więcej…)


21.01.11 Zawodnicy MMA z dziarami politycznymi (mini galeria).

Teraz taka luźna aktualizacja, którą traktujcie w ramach ciekawostki. Wrzucam Wam mini galerię zebranych zdjęć trzech zawodników MMA, którzy utożsamiają się z ruchem (co tu dużo ukrywać) narodowo socjalistycznym. Wśród nich głównie Puhakka, którego będziemy mogli zobaczyć już niedługo na kolejnej Konfrontacji Sztuk Walki. Fin będzie walczył w finale z polskim zawodnikiem i szczerze mówiąc nie mogę doczekać się tej walki, bo w obu widzi mi się kilka rzeczy. Puhakka przede wszystkim twarz pokerzysty, zero pokazywania emocji, a tym bardziej strachu. No i dobry zawodnik aczkolwiek wolę styl Górskiego i jego „karatową” gardę oraz walkę w dystansie. Będzie nawet ciekawie (KSW 15 odbędzie się w marcu na Torwarze!) i nie chodzi tu o komercję. Być może również dzięki KSW dzieciaki biegają dziś z torbami na trening, a nie po torbę palenia…Zapraszam do galerii (dzięki dla GP za pomoc). A na ringu trzymam oczywiście kciuki za biało- czerwonych.

(więcej…)


13.01.11 Śmieszni zamiast skuteczni…

Czas na trochę zdrowia (od ostatniej aktualizacji w dziale „Zdrowie” minęło trochę czasu…) i kolejne, zimowe odkurzanie tematów. Dzisiaj o problemach polskiej ulicy, nałogach. O sztukach walki i tekstów motywacyjnych było już sporo, a zatem wejdźmy w głąb plagi. Do rzeczy. W dzisiejszej walce z narkomanią, alkoholizmem popełnia się wiele podstawowych błędów. Można w sumie powiedzieć, że taka walka (poza ulicą) niemal nie istnieje, typowa prowizorka. Błędy popełniają politycy z góry, błędy popełniają także grupy/ partie narodowe. Nikt z wymienionych nie walczy skutecznie z problemem. Powodów jest co najmniej kilka, postaram się parę wypisać, ocenić jak to widzę. Jeśli walka z tą plagą ma być skuteczna, potrzebna jest zmiana podejścia. Chyba, że nie chcecie z tym walczyć, a jedynie zdobić swe ekipki NR  ładnymi hasełkami, albo podskakiwać w rytm piosenek, tekstowo bujających gdzieś w obłokach.

(więcej…)


19.11.10 Nie zapominajmy o codziennym ruchu…

„Ostatnio się tak spociłem na lekcji WF w podstawówce” – powiedział jeden z nacjonalistów po biegach wokoło 11 listopadowych. No właśnie – bo wtedy ostatnio biegałeś…Nie wspominając o tym, że niektórzy podczas truchtu zaczęli nagle…śpiewać jakieś hasła, co w połączeniu z biegiem powoduje spadek części sił. Głupota. Takie wydarzenia jak te warszawskie pokazują raz jeszcze jak ważna jest kondycja. Nie tylko dla wyselekcjonowanej grupy na przykład 50 osób, która ma zbierać grzyby w lesie. Kondycja jest potrzebna każdemu kto chce coś wnieść do reputacji jego ludzi, czy to są nacjonaliści czy kibice. Bo jak widać – czasami potrzebni są wszyscy, a nie tylko wąska grupa jak się utarło w internetowej teorii…

(więcej…)


26.10.10 ROMAN ZENSTOV – ROSYJSKI SPORTOWIEC I AKTYWISTA!

Roman Zenstow to dwukrotny Mistrz Świata w wadze ciężkiej, formuły walki zwanej „Mixfight M1”. Tego rosyjskiego zawodnika charakteryzują nacjonalistyczne poglądy. Jest on liderem ruchu nacjonalistycznego zwanego Soprotivlenije. Dzięki przetłumaczonemu wywiadowi, który dostałem od czytelnika z Rosji mogę przedstawić Wam tą ciekawą postać. Część jej życiorysu oraz spojrzenia na świat. Materiał, który otrzymałem uważam za świetny i z wielką chęcią opracowałem go w ten unikatowy artykuł! Prócz tego będziecie mogli zobaczyć walkę na ringu, w której bohater artykułu walczył z murzynem… 

(więcej…)

Strona 5 z 6« Pierwsza...23456