6.07.19 Legia Warszawa 6-0 Pogoń Siedlce (sparing, prezentacja).

6 lipca mogliśmy po dłuższym czasie zobaczyć u siebie grającą w piłkę Legię. Przy Łazienkowskiej 3 podejmowaliśmy w sparingu prolegijną, drugoligową Pogoń Siedlce. Start wyznaczono na godzinę 17:00. Klub udostępnił za darmo Trybunę Wschodnią (Deyny), która ma 8.998 miejsc pojemności. Wchodziło się na podstawie karty kibica, lub darmowego biletu. Prócz meczu miała być też prezentacja zespołu na sezon 2019/2020. Niestety przesunięta została premiera nowych koszulek, więc nie można było jeszcze się uszczypnąć, że przeciekające do sieci projekty to jednak jakiś ponury żart (wzory z czarnym paskiem przez klatkę uważam za najlepsze koszulki w historii Legii, a teraz podsuwa mi się jakieś piksele…). No nic. Pozostawało swoje ścieżki kierować na Łazienkowską, by poczuć chociaż cień czekającej nas atmosfery rozgrywek o stawkę. Polski lipiec póki co nie rozpieszcza miłośników upałów, a nad Polską jest deszczowo, tak też było w sobotę od rana.

(więcej…)


22.06.19 Męskie oblężenie Jasnej Góry (Częstochowa). „Po rajtach”…

Siedziałem sobie pod płotem, na trawce, w cieniu. Nie wiem czemu, ale akurat do mnie zagadał jakiś facet: – To tutaj było, panie, tu kawałek stąd, chodź, panu pokażę. – Widziałem, właśnie przychodzimy stamtąd – kiwam głową w kierunku głównego deptaku na Jasną Górę. – Przyszli tutaj z tymi swoimi dziwnymi obrazkami, ale mężczyźni nie wpuścili ich na Jasną Górę! Szkoda, że kiboli nie było, bo by było (tu facet bije pięściami o siebie). Uśmiecham się. – Wie pan, kibole młodzi, wysportowani, bo jak byli mali to sami w piłkę grali… He, he… to nie tak, że nikt nas nie lubi. W niedzielę 22 czerwca odbyło się kolejne Męskie Oblężenie Jasnej Góry, pojechałem tam po raz pierwszy z czterema znajomymi. Nie byłem nigdy na innym oblężeniu Częstochowy niż tym styczniowym kibiców, więc skorzystałem z wolnej soboty. Kibice generalnie nie rzucali się w oczy, widziałem tylko pojedyncze osoby w barwach Rakowa. Mówiono coś o 2200 facetów, którzy zdecydowali się na przyjazd do Częstochowy, do Naszej Pani, by wysłuchać konferencji i pomodlić się. Przede wszystkim zmobilizować się do bronienia wiary na co dzień.

(więcej…)


6.04.2019 Panionios Ateny 1-0 AEL Larisa (Super League, Grecja).

Obczajcie jak było w sobotę u najstarszego klubu Grecji (1890)!


Do dziś myślałeś, że Twoja okolica jest otagowana…, czyli Exarchia!

Jeśli myślałeś, że Twoje miasto jest popisane, otagowane, nie widziałeś Aten, których ulicznego klimatu Exarchia jest tylko (i aż) esencją! A klimat ten jest lewicowo-rewolucyjny oraz oczywiście kibicowski. Na tą dzielnicę – jeden wielki squat, którą pokazuję Wam tylko w skrócie (każda ulica tak wygląda!), policja nie ma wstępu i po prostu nie wjeżdża. Ja wjechałem, chcąc zobaczyć graffiti AEKu oraz miejsca starć z psami, podczas których powietrze zgęstniało od rzucanych w nią koktajlów Mołotowa. Czy nie to jest najnowszą historią greckiej demokracji? Tablice na dzielni dotyczą zabitych przez psy chłopaków! This Is Sparta, heh.

ŁG


29.03.19 Szcheiss St. Pauli 0-0 MSV Duisburg (2.Bundesliga). Część 3.

Pozwólcie, że nie będę pisał oczywistych rzeczy, że jestem przeciwko pedalstwu i innym ideom z St. Pauli („najlepszy” jest np. sprzeciw wobec seksizmu przy wspieraniu prostytucji, to jednak „godność kobiety”, czy traktowanie jej jak worek na spermę za 30 „komercyjnych euro”?), a skupię się na w miarę obiektywnym przekazaniu klimatu jaki zastałem. Na St. Pauli wszystko jest wykręcone, od biletu z jakąś ręką pokazującą „rogi”, po antyfaszystowskie graffiti, czy też typowo kibolski-lewacki klub-pub znajdujący się pod samą trybuną prostą. Przed meczem puszcza się ze stadionowych głośników hymn drużyny przeciwnej (coś jakby …tak długo nasza Wisła zwyciężać będzie wciąż! puszczono na Łazienkowskiej…), a w przerwie meczu znany lewacki hit Los Fastidios… „Antifa Hooligans”, który podśpiewuje cały stadion! Dziecko idące z mamą ma tęczową flagę, a inny dzieciak cały mecz macha flagą na kiju „St. Pauli Gegen Rechts” z pięścią uderzającą w swastykę (kultowy wzór, w całym Hamburgu sporo jest takich vlepek). W regulaminie stadionu napisane jest, że nie można nikogo znieważać z powodu rasy, orientacji, religii i tak dalej. Symbole antify rzucają się w oczy dosłownie wszędzie, podobnie Che Guevara i tęcza, która jest nawet jedną z flag powiewających na maszcie nad stadionem (nie ma tam oczywiście flagi Niemiec…). Na szczęście byłem na sektorze gości, ale znane są zdjęcia całujących się pedałów na sektorach St.Pauli, więc… wiadomo, obrzydlistwo.

(więcej…)


29.03.19 Szcheiss St. Pauli 0-0 MSV Duisburg (2.Bundesliga). Część 2.

Piątek 29 marca, start meczu 2.Bundesligi o godzinie 18:30, kilka godzin przed pojawiam się na słynnej dzielnicy Hamburga, St. Pauli. St. Pauli to, niestety, Święty Piotr i od tego wzięła nazwę dzielnica, a dziś jak wiadomo święci tam nie są pod żadnym względem. Pisałem o nich w swoich zinach nie raz (oczywiście w klimacie GNLS), raz byłem na ich meczu wyjazdowym przeciwko Dynamo Drezno (w tym sezonie, podobnie jak MSV, walczą oni o utrzymanie w 2.Bundeslidze), przyszedł czas na zwiedzenie najbardziej kojarzonego z lewactwem terenu. Słysząc o rozpuście się tam panoszącej oraz zbokach wszelkiej maści myślałem o jakimś aviomarinie (dimenhydrynacie), ale zwykła reklamówka w kiermanie musiała wystarczyć, zresztą…, czy jeden rzyg zrobi im różnicę na melinie? Jadę! Przeciwnik St. Pauli? MSV Duisburg, jak prawie każdy w Niemczech posiadający swoich ultrasów (obok graby z piłkarzami z meczu, który relacjonuję). Jechałem na pałę (hm, może nie jest to zbyt dobre określenie w przypadku dzielnicy St. Pauli…), bez biletu, ale liczyłem na to, że po dwóch porażkach gospodarzy 0:4 (niestety w niedzielę też tego doświadczyłem jako Legionista…) z rzędu uda mi się coś kupić na miejscu. Niestety HSV tego weekendu grał na wyjeździe (w Bochum, gdzie również zremisował bezbramkowo), a więc lewactwo było jedyną piłkarską opcją w Hamburgu. MSV Duisburg wywiesił kiedyś transparent „Zebras (ich przydomek) Gegen Antifa”, a zatem była nadzieja…

(więcej…)


29.03.19 Szcheiss St. Pauli 0-0 MSV Duisburg (2.Bundesliga). Część 1.

Czas na opis pierwszego z zapowiadanych eurotripów redakcji „DL”. W pierwszej części film oraz galeria, a także krótkie wprowadzenie. Dawno chciałem zobaczyć z bliska siedlisko lewactwa, o którym też nie raz pisałem, na własne oczy! Wybrałem się na mecz St. Pauli – MSV Duisburg, przeżywając go w sektorze gości. Oczywiście żadna turystyka nie może zastąpić tego, że bilet na mecz Legia – Jagiellonia mam kupiony! Uwielbiam zwiedzać ciekawe tereny dotyczące ultra-klimatów, ale po pierwsze jestem kibicem Legii, który tak jak Wy, wkurwiał się, oglądając kompromitację w Krakowie… Wynik to jednak sprawa trzeciorzędna! Kibice ze znanej dzielnicy St. Pauli, trzeba im przyznać, wiedzą to jak mało kto, bo mimo dwóch ostatnich meczów, które przerypali 0:4 na stadionie Millerntor stawił się komplet 29.000 widzów!

(więcej…)


23.03.19 Legia Warszawa 94-72 Rosa Radom (kosz/PLK). Foto/video.

Sobota, piłkarze ligowi nie grają, bo kadra walczy w niedzielę o eliminację na Euro 2020. O 17:00 natomiast mecz ligowy grali koszykarze Legii, a o 18:00 były Play Offy siatkarzy. Wybrałem ten pierwszy mecz, jednak siateczka jest u mnie na końcu z gier zespołowych. PLK, Legia walczy o Play Offy, rywal nieciekawy, jakaś tam Rosa z Radomia, ale chodzi tu o mecz Wojskowych oraz o nadal specyficzną atmosferę hali na Bemowie. Pozmieniało się tu trochę od awansu, z rogów hali zniknęły wygodne materace, heh, powstały trybunki. Nadal jednak jest wolność i swoboda, swojski klimat. Na Bemowie pojawiło się 800 widzów z czego kilkadziesiąt utworzyło młyn Legii. Było także kilkunastu piknikowych gości z Radomia w barwach, ale nikogo nie interesowali. Ich drużyna nazywa się nazwą jakiegoś sponsora, ale na koszulkach mieli Rosa Radom. Koszykarze CWKS wygrali spotkanie i są coraz bliżej pierwszej ósemki, która da nam udział w Play Offach i przypieczętuje postęp w stosunku do zeszłego sezonu w PLK.

(więcej…)


Fotoreportaż „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11.11.18!

PiS i jego media chętnie powołują się na łamanie wolności słowa w Rosji, są przecież „sceptyczni” w tym kierunku, wiadomo. Wyciąga się tam ludzi z demonstracji przeciwko władzy za same tylko poglądy… Oj, jak oni krzyczą o reżimie Putina! A co z wyciąganiem ludzi z domów za sam fakt, że prezydentowi mogło być niesympatycznie na Marszu za sprawą transparentów? Bo chyba nie wierzycie, że puszczeni szybko do domów nacjonaliści planowali jakiś zamach? Szkoda już gadać, ale szkoda, że gadać trzeba! Teraz zapraszamy do galerii „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11 listopada w Warszawie! Nad flagą „Imperium” dumnie powiewał m.in. czarno-biały Krzyż Jerozolimski, pojawił się też radykalny głos kobiet.

(więcej…)


7.10.18 Start Lublin 67-81 Legia Warszawa (Polska Liga Koszykówki).

Zapewne widzieliście już sporo materiałów z Wrocławia, zatem jak „za starych czasów” wrzucę coś mniej typowego. Piłka nożna, hokej, koszykówka… to moja kolejność sportów zespołowych, a od siatkówki to wolę nawet żużel obejrzeć (pamiętacie, że był lata temu temat powrotu żużla w stolicy?). Starsi czytelnicy „Drogi Legionisty” zapewne pamiętają moje relacje z dziwnych wojaży po hokejowych sparingach, czy koszykarskich wioskach w II lidze… Wczoraj byłem na meczu najwyższej klasy rozgrywkowej Lublin – Legia, bo po latach wreszcie CWKS jest (drugi sezon pod rząd) w basketowej elicie. Klimatu ultra na halach tak czy siak nie będzie, akurat w aktualnym „TMK” jest wywiad z kibicami AZS Częstochowa, sami o tym wiedzą najwięcej. Tak więc pozostaje nam w Polsce – przynajmniej jeśli chodzi o mecze wyjazdowe – emocjonowanie się kibicowaniem Legii w meczu rozgrywającym się na parkiecie. Na pierwszym spotkaniu sezonu 2018/2019 pojawiło się co najmniej kilkunastu kibiców Legii (w różnych miejscach lubelskiego Globusa) w tym kilku, którzy prowadzili doping.

(więcej…)


11.09.18 Relacja z pustyni. W poszukiwaniu ciszy… „No Selfie Zone”!

29 kwietnia 1903 roku przegłosowano ustawę Emile’a Combesa o wygnaniu zgromadzeń zakonnych. Batalion piechoty wyciągał siłą kolejnych mnichów z kartuzji, bo chcieli milczeć dla Boga na uboczu. To radykalny przypadek, ale doskonale ilustrujący fakt, że często w świecie, w którym żyjemy nie da się nawet milczeć! Nawet to próbują zabrać, jakby nie wystarczyła im (i tak skandaliczna) pacyfikacja krzyczących inne hasła niż oni… Cisza jest tak pociągająca i tak… nierealna. Piszę o wewnętrznej ciszy, która pozwala nie podburzać ducha i tym samym nie oddalać go od Stwórcy. W miejskiej dżungli, by przetrwać, często muszę rozpychać się łokciami, grać emocjami, przy nieco dzikim temperamencie wybuch wydaje się rzeczą nieuniknioną, czymś odłożonym w czasie. Na próbę wystawia nas także chemia w naszym organizmie i zwierzęcy System walki o przetrwanie. Ale dość wymówek…

(więcej…)


11.09.18 WPW. Relacja ze sportowego eurotripu z dzieciakami.

Relację dedykuję przede wszystkim tym, którzy finansowo wsparli naszą zagraniczną eskapadę. I tak duże setki złotych musiały zostać dołożone, ale powiedzmy, że każdy musiał dorzucić tylko mniejszą część potrzebnej kwoty, przy czym wyjazd i tak wydał się tani jak na odległość i przygodę! Tak więc czytelnicy „Drogi Legionisty” bezpośrednio stoją za tym, że zabraliśmy trójkę trenujących dzieci, którym wszystkiego się tylko zabrania, na walki na dalekich Bałkanach! Długo czekaliście na relację na e-zinie, ale stwierdziłem, że najlepiej będzie uwiecznić ją najpierw na papierze i sprezentować darczyńcom. Dzisiaj relacja idzie w sieć! Dobra nowina jest taka, że można robić fajne rzeczy jeśli naprawdę zależy nam na tych dzieciakach i działalności pro-zdrowotnej, pro-społecznej! Można działać w czasie marazmu i politycznej paplaniny.

(więcej…)


9.08.18 Legia Warszawa 1-2 F91 Dudelange (3 runda el. Ligi Europy).

Jestem Polakiem, Dżambodżet-Ursynów, a dałem radę dłużej niż 90 minut! – przypomniał mi się stary kawałek „Dortmund”, chociaż tutaj nasi przegrali nie ze Szwabami (był to numer ZU o MŚ), a z przybyszami z kraju, który byłby dopiero… piątym co do wielkości miastem w Polsce. Ale od początku… Nie wszyscy kumali to, co pisałem kiedyś w tekstach o ultra, że mecze z Górnikami Łęczna mają swój, niepowtarzalny klimat (jeśli chodzi o mecze domowe)! Postawiłem za symbol mecz „słynnego inaczej” Pucharu Ekstraklasy (chyba z 2007 roku), na którym było 2.500 ludzi i… doping jakiego nie było wtedy od dawna (tak na marginesie, piłkarze Legii wtedy również skompromitowali się…). Bo co za ludzie idą na taki mecz…? Co za ludzie idą na mecz z mistrzem Luksemburga…? Tacy, którzy wiedzą, po co tam idą, co w czwartek podkreślił również gniazdowy Legii! Zdecydowałem się napisać dawno niewidzianą tu relację z meczu Wojskowych, chyba po to, by uwierzyć w to, co zaserwowali nam piłkarze z Łazienkowskiej, ale i podkreślić, że na takie mecze warto chodzić! Zanim doszło do największej kompromitacji piłkarskiej jaką pamiętam (kibicuję Legii od marca 1999) Żyleta wydała z siebie fanatyczny ryk!

(więcej…)


11.11.17 Marsz Niepodległości 2017 (Warszawa). Stare i nowe…

„My chcemy Boga”. Hasło zbyt ogólne? Lepiej czasem ogólne (jeśli chodzi o organizatorów) niż „konkretny” program polityczny, który skończył jak skończył… Zresztą trafnie podsumował hasło przewodnie tegorocznego Marszu Niepodległości Jakub Siemiątkowski w aktualnym wydaniu „Polski Niepodległej”. „My chcemy Boga”, mimo że brzmi prosto, nie uwstecznia nas, a niesie na przód! Dla jednych jest to średniowieczny slogan, a dla nas – katoli, wołanie o rewolucję ducha, o to, by Polacy faktycznie odrodzili się w żywej wierze, pozwalającej na odrzucanie wszystkiego co moralnie złe. Można zatem odbierać to hasło dwojako – jako płytkie „nic specjalnego”, lub jako głęboki pomysł na odrodzenie wartości starej Europy. To od nas zależy jak je przyjmiemy. Wśród tego wszystkiego pojawił się czarny blok, dokładając antykapitalizm, antyliberalizm i antyszowinizm. To sprawiło, że generalnie było nieźle, chociaż nadal całkiem inaczej niż do 2013stego.

(więcej…)


Pod patronatem „DL”. „Festiwal Orle Gniazdo” V (Kępa, 14-16.07.17).

Piąta, jubileuszowa edycja FOG, zapowiadała się bardzo obiecująco. Headlinerami miały być grupy, które w poprzednich latach dały świetne występy, plus kilka niezłych debiutów. Wystarczyło więc tylko uzbroić się w dobry humor i wyruszyć do, chyba kultowej już, Kępy. Pogoda zapowiadała się nie najlepiej, nie mają do niej ostatnio organizatorzy szczęścia. Droga minęła spokojnie, choć gdzieniegdzie warowały pieski systemu. Na miejsce docieramy ok. 16ej, załatwiamy formalności przy wejściu i zostaje nam jeszcze sporo czasu na małe zakupy i zjedzenie czegoś ciepłego. Swoją drogą oferta kulinarna festiwalu stale się rozszerza, w tym roku w menu było nawet „siano dla vegan”. Nie wiem czy ktoś skorzystał, kluczowym problemem mogła być zaporowa cena – 150 zł he, he…

(więcej…)