Fotoreportaż „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11.11.18!

PiS i jego media chętnie powołują się na łamanie wolności słowa w Rosji, są przecież „sceptyczni” w tym kierunku, wiadomo. Wyciąga się tam ludzi z demonstracji przeciwko władzy za same tylko poglądy… Oj, jak oni krzyczą o reżimie Putina! A co z wyciąganiem ludzi z domów za sam fakt, że prezydentowi mogło być niesympatycznie na Marszu za sprawą transparentów? Bo chyba nie wierzycie, że puszczeni szybko do domów nacjonaliści planowali jakiś zamach? Szkoda już gadać, ale szkoda, że gadać trzeba! Teraz zapraszamy do galerii „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11 listopada w Warszawie! Nad flagą „Imperium” dumnie powiewał m.in. czarno-biały Krzyż Jerozolimski, pojawił się też radykalny głos kobiet.

(więcej…)


7.10.18 Start Lublin 67-81 Legia Warszawa (Polska Liga Koszykówki).

Zapewne widzieliście już sporo materiałów z Wrocławia, zatem jak „za starych czasów” wrzucę coś mniej typowego. Piłka nożna, hokej, koszykówka… to moja kolejność sportów zespołowych, a od siatkówki to wolę nawet żużel obejrzeć (pamiętacie, że był lata temu temat powrotu żużla w stolicy?). Starsi czytelnicy „Drogi Legionisty” zapewne pamiętają moje relacje z dziwnych wojaży po hokejowych sparingach, czy koszykarskich wioskach w II lidze… Wczoraj byłem na meczu najwyższej klasy rozgrywkowej Lublin – Legia, bo po latach wreszcie CWKS jest (drugi sezon pod rząd) w basketowej elicie. Klimatu ultra na halach tak czy siak nie będzie, akurat w aktualnym „TMK” jest wywiad z kibicami AZS Częstochowa, sami o tym wiedzą najwięcej. Tak więc pozostaje nam w Polsce – przynajmniej jeśli chodzi o mecze wyjazdowe – emocjonowanie się kibicowaniem Legii w meczu rozgrywającym się na parkiecie. Na pierwszym spotkaniu sezonu 2018/2019 pojawiło się co najmniej kilkunastu kibiców Legii (w różnych miejscach lubelskiego Globusa) w tym kilku, którzy prowadzili doping.

(więcej…)


11.09.18 Relacja z pustyni. W poszukiwaniu ciszy… „No Selfie Zone”!

29 kwietnia 1903 roku przegłosowano ustawę Emile’a Combesa o wygnaniu zgromadzeń zakonnych. Batalion piechoty wyciągał siłą kolejnych mnichów z kartuzji, bo chcieli milczeć dla Boga na uboczu. To radykalny przypadek, ale doskonale ilustrujący fakt, że często w świecie, w którym żyjemy nie da się nawet milczeć! Nawet to próbują zabrać, jakby nie wystarczyła im (i tak skandaliczna) pacyfikacja krzyczących inne hasła niż oni… Cisza jest tak pociągająca i tak… nierealna. Piszę o wewnętrznej ciszy, która pozwala nie podburzać ducha i tym samym nie oddalać go od Stwórcy. W miejskiej dżungli, by przetrwać, często muszę rozpychać się łokciami, grać emocjami, przy nieco dzikim temperamencie wybuch wydaje się rzeczą nieuniknioną, czymś odłożonym w czasie. Na próbę wystawia nas także chemia w naszym organizmie i zwierzęcy System walki o przetrwanie. Ale dość wymówek…

(więcej…)


11.09.18 WPW. Relacja ze sportowego eurotripu z dzieciakami.

Relację dedykuję przede wszystkim tym, którzy finansowo wsparli naszą zagraniczną eskapadę. I tak duże setki złotych musiały zostać dołożone, ale powiedzmy, że każdy musiał dorzucić tylko mniejszą część potrzebnej kwoty, przy czym wyjazd i tak wydał się tani jak na odległość i przygodę! Tak więc czytelnicy „Drogi Legionisty” bezpośrednio stoją za tym, że zabraliśmy trójkę trenujących dzieci, którym wszystkiego się tylko zabrania, na walki na dalekich Bałkanach! Długo czekaliście na relację na e-zinie, ale stwierdziłem, że najlepiej będzie uwiecznić ją najpierw na papierze i sprezentować darczyńcom. Dzisiaj relacja idzie w sieć! Dobra nowina jest taka, że można robić fajne rzeczy jeśli naprawdę zależy nam na tych dzieciakach i działalności pro-zdrowotnej, pro-społecznej! Można działać w czasie marazmu i politycznej paplaniny.

(więcej…)


9.08.18 Legia Warszawa 1-2 F91 Dudelange (3 runda el. Ligi Europy).

Jestem Polakiem, Dżambodżet-Ursynów, a dałem radę dłużej niż 90 minut! – przypomniał mi się stary kawałek „Dortmund”, chociaż tutaj nasi przegrali nie ze Szwabami (był to numer ZU o MŚ), a z przybyszami z kraju, który byłby dopiero… piątym co do wielkości miastem w Polsce. Ale od początku… Nie wszyscy kumali to, co pisałem kiedyś w tekstach o ultra, że mecze z Górnikami Łęczna mają swój, niepowtarzalny klimat (jeśli chodzi o mecze domowe)! Postawiłem za symbol mecz „słynnego inaczej” Pucharu Ekstraklasy (chyba z 2007 roku), na którym było 2.500 ludzi i… doping jakiego nie było wtedy od dawna (tak na marginesie, piłkarze Legii wtedy również skompromitowali się…). Bo co za ludzie idą na taki mecz…? Co za ludzie idą na mecz z mistrzem Luksemburga…? Tacy, którzy wiedzą, po co tam idą, co w czwartek podkreślił również gniazdowy Legii! Zdecydowałem się napisać dawno niewidzianą tu relację z meczu Wojskowych, chyba po to, by uwierzyć w to, co zaserwowali nam piłkarze z Łazienkowskiej, ale i podkreślić, że na takie mecze warto chodzić! Zanim doszło do największej kompromitacji piłkarskiej jaką pamiętam (kibicuję Legii od marca 1999) Żyleta wydała z siebie fanatyczny ryk!

(więcej…)


11.11.17 Marsz Niepodległości 2017 (Warszawa). Stare i nowe…

„My chcemy Boga”. Hasło zbyt ogólne? Lepiej czasem ogólne (jeśli chodzi o organizatorów) niż „konkretny” program polityczny, który skończył jak skończył… Zresztą trafnie podsumował hasło przewodnie tegorocznego Marszu Niepodległości Jakub Siemiątkowski w aktualnym wydaniu „Polski Niepodległej”. „My chcemy Boga”, mimo że brzmi prosto, nie uwstecznia nas, a niesie na przód! Dla jednych jest to średniowieczny slogan, a dla nas – katoli, wołanie o rewolucję ducha, o to, by Polacy faktycznie odrodzili się w żywej wierze, pozwalającej na odrzucanie wszystkiego co moralnie złe. Można zatem odbierać to hasło dwojako – jako płytkie „nic specjalnego”, lub jako głęboki pomysł na odrodzenie wartości starej Europy. To od nas zależy jak je przyjmiemy. Wśród tego wszystkiego pojawił się czarny blok, dokładając antykapitalizm, antyliberalizm i antyszowinizm. To sprawiło, że generalnie było nieźle, chociaż nadal całkiem inaczej niż do 2013stego.

(więcej…)


Narodowy Czarny Blok/AN na Marszu Niepodległości 2017 (Warszawa).


Pod patronatem „DL”. „Festiwal Orle Gniazdo” V (Kępa, 14-16.07.17).

Piąta, jubileuszowa edycja FOG, zapowiadała się bardzo obiecująco. Headlinerami miały być grupy, które w poprzednich latach dały świetne występy, plus kilka niezłych debiutów. Wystarczyło więc tylko uzbroić się w dobry humor i wyruszyć do, chyba kultowej już, Kępy. Pogoda zapowiadała się nie najlepiej, nie mają do niej ostatnio organizatorzy szczęścia. Droga minęła spokojnie, choć gdzieniegdzie warowały pieski systemu. Na miejsce docieramy ok. 16ej, załatwiamy formalności przy wejściu i zostaje nam jeszcze sporo czasu na małe zakupy i zjedzenie czegoś ciepłego. Swoją drogą oferta kulinarna festiwalu stale się rozszerza, w tym roku w menu było nawet „siano dla vegan”. Nie wiem czy ktoś skorzystał, kluczowym problemem mogła być zaporowa cena – 150 zł he, he…

(więcej…)


7.07.17 Legia Warszawa 1-1 (karne 3-4) Arka Gdynia (Superpuchar).

Czym jest przemawiający w stolicy Donald Trump przy przemawiającym z murawy stadionu Legii Jurasie…? No właśnie…, niczym, heh. Lato w pełni, a ranga meczu niezbyt wysoka, więc bilety były taniutkie. Był to strzał w dziesiątkę, bo Łazienkowska zapełniała się, jak na 7 lipca, szybciutko! Zawsze na początku nowego sezonu wraca do mnie podobna refleksja związana z powrotem sportowych emocji. Mecz Legii to dla mnie cześć życia, część patriotycznej kultury. Jestem na meczu najlepszej dyscypliny sportu (dla kibica), najlepszego klubu, pełnego szemranych typów, kojarzonego z nacjonalistycznymi poglądami i reprezentującego polski futbol, ale i często polski ruch kibicowski za granicą. „Legia!” – i tyle w temacie, kumasz?

(więcej…)


4.06.17 Legia Warszawa 0-0 Lechia Gdańsk (ostatnia kolejka sezonu).

Gorąco. Z jogurtem greckim mieszam borówki i truskawki, koktajl przypomina smaki lata… aj! Smaki lata przypomina też fanowi futbolu ostatnia kolejka sezonu. Legia-Lechia, finisz rozgrywek 2016/2017, mecz o Mistrza, wszystko w naszych rękach, ale sytuacja niepewna. Gorąco!!! Czy mogło być lepiej? Powiem tak – z happy endem nie…, ale w przypadku porażki – tak, moglibyśmy mieć już tytuł zapewniony wcześniej. Kilka meczów było jak zwykle przechodzonych. W każdym razie z potężną dawką emocji i szczyptą niepewności tłumy zmierzały ku Łazienkowskiej 3. Goście zapowiadali zapełnienie klatki w komplecie, zwizytowali trening Lechii, mobilizując ją do wiary w tytuł i takie tam. Ostatecznie jednak grający w dziesiątkę i… na czas przybysze z Pomorza nie mają nic, a Mistrzem Polski jest Legia! Kilka opraw, nerwowe oczekiwanie do końca, siedzenie po ostatnim gwizdku 10 minut z telefonami w rękach… To była emocjonująca końcówka sezonu w tej dziwnie skonstruowanej lidze!

(więcej…)


3.06.17 Trzeci rok z rzędu na lednickich polach…

Patrzę czasem na ludzi i zazdroszczę im, że tyle w nich dobra. Że mogą mieć pozytywne nie tyle dni, co całe tygodnie. U mnie pozytywny dzień to wyjątek, zazwyczaj taplam się w czymś, narzekam… Właściwość twórcy? To wolałbym raczej nie tworzyć i po prostu cieszyć się dniem. Niestety, noszę w sobie jakby bóle całego świata, a na pewno otoczenia – dobija mnie wszystko po kolei, wykręca bebechy, nie daje szans dłużej się wyluzować. Cenię Lednicę, bo byłem tam dwa razy i nigdy niczym się tam nie przejmowałem, odzyskiwałem równowagę i trzeźwe spojrzenie. Czuję tu dużo pozytywnych wibracji, mimo że nowy sposób ewangelizacji to raczej nie mój klimat. Taka atmosfera to jednak rzadkość na osiedlach. To rzadkość w moim życiu, chociaż tak być nie powinno!

(więcej…)


17.05.17 Legia Warszawa 2-0 Lech Poznań (Ekstraklasa, Grupa A).

Croxy, po raz pierwszy zlany potem z wyczerpania, a nie z przećpania, jeszcze pnie się mozolnie po schodach (…) – ten cytat z książki „Trainspotting 2” często przychodzi mi na myśl (zapamiętałem, bo otwiera pierwszy rozdział), gdy siedzę na trybunach pikników i wdrapują się na nie przepite Mariany, oczywiście stanowiący tylko mały procent całości przekroju społeczności żyjącej sportem. Środa, 20:30, Legia-Lech, jeden z – co tu ukrywać – meczów o mistrzostwo. Kolejny mecz z jednym z głównych rywali, którego ostatnio udało się ukuć na jego stadionie, co było tym śmieszniejsze, że uczynione za pomocą prostytutki o nazwisku Hamalainen (nie oszukujmy się). Jest kilka kwestii, które powodują, że na mecz z np. Lechem idzie się inaczej niż na mecz z Niecieczą (Na twarzy Chorego Zbója widać szyderstwo, a jego dolna szczęka opada jak kasa w Kwik Save – znowu „Trainspotting 2”). Serce ubrane w moro, niczym ultrasi z Drezna podczas ostatniego wyjazdu na Karlsruher [1] – do boju Legio marsz!

(więcej…)


14.05.17 Legia Warszawa 6-0 KS Nieciecza (Ekstraklasa, Grupa A).

Mieć kompleks Niecieczy – no nie brzmi to zbyt dobrze…, ale wszyscy otwarcie przyznawali się do tego, bo takie były po prostu fakty – Legia nie wygrała z KSem nigdy. Przełamanie przyszło teraz, kiedy już musiało i to od razu z wyraźnym zaznaczeniem pozycji obu klubów na futbolowej mapie Polski. „6:0” jest odpowiedzią w rodzaju: wcześniej mieliście fart. Podobną odpowiedzią była przyśpiewka z Żylety o tym, że czas by sektor gości i ich piłkarze zawinęli się zbierać buraki. Legiunia grała swój koncert, a niedawno chwalone za odpalenie świec dymnych dziadki nie chciały już nawet śpiewać. Z Niecieczy przyjechała garstka typowych zgredów, wieszając kilka flag i machając kilkoma na kijach. Legię dopingowało niecałe 20 tysięcy widzów. Na komplet można z pewnością liczyć dopiero w środę i potem 4 czerwca.

(więcej…)


6.05.17 Niemcy: Hertha Berlin 1-4 RB Lipsk. Against Modern Football.

Interesy rzuciły mnie w sobotę do Berlina, więc wypadało przynajmniej sprawdzić tamtejszy terminarz piłkarski. Lepsze, a z pewnością ciekawsze ekipy niemieckiej stolicy tego dnia nie grały u siebie, więc pozostała ta najmniej klimatyczna, za to najlepsza piłkarsko Hertha Berlin. Żebym chociaż do przeciwnika miał szczęście… Wręcz przeciwnie. Red Bull Lipsk powstał dopiero 19 maja 2009 na bazie SSV Markranstädt (klubik z przedmieść Lipska), a przed meczem z Herthą był na drugim miejscu w Bundeslidze i zmierzał prosto ku Lidze Mistrzów! Miejscowi ultras już zdążyli nienawidzić nowy twór, wyrażali to na oprawach, lub na odzieży (na miniaturce obok). Tu np. protest Drezna na pucharze z red bullami: LINK! Miałem cichą nadzieję, że chociaż trafię na jakąś akcję Against Modern Football. Najpierw jednak miałem nadzieję, że kupimy z kumplem bilety tuż przed meczem. Niby aż 75 tysięcy pojemności stadionu, ale jednak mecz piątej Herthy z wiceliderem.

(więcej…)


6.05.17 „Niech żyje hutniczy stan”! 60 lat Dumy Bielan!

6 maja o 11:00 odbył się w stolicy mecz, na którym obchodzono 60cio lecie Dumy Bielan. Na trybunach 800 kibiców – rocznica Hutnika, a także dopisała pogoda, słońce wreszcie ostro grzało! Przekrój osób bardzo zróżnicowany, od maluchów, które łapią bakcyla mogąc za darmo obejrzeć mecz i posłuchać pieśni sławiących HKS i CWKS, aż po osoby starsze, które może pamiętają nawet początki powstania klubu z Bielan. Był oczywiście dość liczny młyn Hutnika, a także całe rodziny, które przyszły pooglądać mecz, jak i przygotowane przez gospodarzy oprawy. W przerwie każdy z uczestników otrzymał mały prezent w postaci kalendarza ze znanymi już fankami Hutnika. Zapraszam na krótką relację i garść multimediów od „DL”.

(więcej…)

Strona 1 z 3812345...Ostatnia »