3.08.18 Rozkmina z nadmorskich kurortów…

„O co ci chodzi?” – będą pytali, gdy będziesz chodził wnerwiony, albo będziesz „walczył” w niemodnych, abstrakcyjnych dla nich sprawach. Świat niby lubi specyfików, dziwaków…, każdy teraz chce nim zostać, wrzucając zdjęcia, na których jakiś laluś jest niby zamyślony, dodając do tego wybrany przypadkowo cytat mędrca…, mniejsza czy katolika, czy satanisty, odbywa się to pewnie drogą losową, heh. Ludzie dostali facebooka i nagle każdy chce być kimś, nie zwykłym Januszem tylko Januszem z mądrym cytatem „pod profilowym”. Swoje trendy mają też dzisiejsze dzieciaki, a ich idole mogą zawstydzić nielicznych na rynku naszych czasów Nagły Atak Spawacza, czy Liroya. No więc jeśli będziesz tym specyfikiem, który nie rozumie współczesnej patologii, możesz nie mieścić się w normach trend-owatości. – Dawaj, gruba, dawaj! – krzyczało z balkonu, a było już około północy, jakichś dwudziestu młodych chłopaków-piłkarzy. Patrzę co się dzieje, wychylam się zza winkla i oczom nie wierzę – jakaś otyła małolatka tańcuje niczym cyganka na środku ulicy, aż obóz dzieciaków poruszył się na pierwszym piętrze, przerywając dyskotekę, na której leciały przesadnie ordynarne kawałki jak na tę grupę wiekową…

(więcej…)


1.08.18 Wrócić i zrobić swoje – jak Joanna Jędrzejczyk…

Przegląd sportowy zacznę od… MMA, pozwólcie na chwilę pozytywu zanim przejdę do Wojskowych. Szacunek dla Joanny Jędrzejczyk. Jest dla mnie przykładem sportowej maszyny, podobnie jak CR7 w piłce nożnej. Poza sportem można mieć zastrzeżenia do pewnych zachowań tej dwójki, ale jeśli chodzi o sport – jest to perfekcyjne połączenie talentu, pracowitości i silnej psychiki. Weźmy pierwszą kobietę w UFC – Rondę. Przegrała raz – załamała się. Wróciła – dostała w żenującym stylu i zakończyła karierę. Teraz pracuje… w cyrku, bo tak należy określić zjawisko zwane w Stanach Wrestlingiem. Asia też dwa razy przegrała, ale zamiast próbować robić kasę w USA na inne sposoby, do czego ma otwarte drzwi, codziennie wrzucała przebitki z sali, siłowni, potwierdzając, że po pierwsze jest sportowcem. Pokornie (nie jako główna gwiazda, nie jako jedna z dwóch głównych gwiazd…) wyszła w jednej z wielu trzyrundowych walk gali, zrobiła swoje, wygrała, zjadła pączka w szatni… Czekam na dalsze ruchy i lądowanie w Polsce, bo amerykańska gra prowokacją uskuteczniana w federacji UFC również napawa mnie obrzydzeniem. No dobrze. A piłka nożna…?

(więcej…)


27.07.18 Co ja znowu napisałem…?

Lubię Was o coś spytać na łamach, bo zawsze odpowiecie i dodacie w bonusie ciekawe linki. Tak – już wiem kogo ikonę (właściwie to atrapę, bo oryginalna – nowa – ikona trochę kosztuje…) kupiłem, cyrylicę rozczytało mi ok. 30 czytelników. W związku z tym naszła mnie refleksja, człowiek niby zna trochę mądrych osób, ale gdy ma głębszy problem z kwestią polityczną, kulturalną, historyczną, to kiboli (tych niby bezmózgich…) pyta, bo taka prawda, że fanatycy są często ciekawi świata i po prostu wygraliby specyficzny „Jeden z dziesięciu”. Lipiec. Ludzie chleją po kurortach, małolaty chodzą z różowymi głośniczkami z kiepską muzą. Wakacyjny klimat udzielił się wszystkim, nawet kapeli Bronson, która wypuściła taki, niepodobny do wszystkiego w ruchu NR, klip…

(więcej…)


19.07.18 A teraz ta niezręczna chwila wzruszenia, której nikt nie lubi.

Wiem, że miałem w historii „DL” lepsze i gorsze momenty. Momenty, w których wychwalałem nawet hedonistyczny trap, bo w momentach załamania tak właśnie chciałem żyć, szybko i olewczo, co zresztą nie jest w środowisku, z którego się wywodzę niczym szczególnym. „DL” jest pisana nadal, bo jestem konsekwentny, mimo iż nie jestem taki jak byś chciał. Część toleruje, część nie…, biorę na klatę. Dla chuliganów jestem zbyt spokojny, a dla spokojnych zawsze byłem zbyt chuligański. Dla niewierzących zrobiłem się jakiś taki zbyt wierzący, a dla wierzących ciągle zbyt niewierzący, bo jednak kibic. I tak dalej… Znany z tego, że nieznany. Były momenty, że czytało mnie dużo osób i cytowały mainstreamowe gazety, były takie, że prawie nikt. Znajomego kolega zdobył 23 numer zina „DL” i napisał do niego niedawno, że „ty, ten typ to się nawrócił”. Różni jesteście Wy – czytelnicy, jeden czyta wszystko, drugi rzadko, a „DL” jakby nie patrzeć, najlepiej widzi się jako całość, zbiór wszystkich tych lat i tekstów.

(więcej…)


18.07.18 „Czyste jak łza”? Przylepiony do naczynia miód…

Nie ma nic bardziej praktycznego niż dobrze przedstawiona teoria – mówił Kurt Lewin… Posłuchajmy go zatem i posiejmy nieco teorii, sięgając najpierw do pierwszych wieków. Jeden z dawnych, chrześcijańskich ojców pustyni przekazywał anegdotę „o nowicjuszu i o starym mnichu”. Przetrwała do dziś – ktoś mi opowiedział. Nowicjusz spytał starego mnicha dlaczego ciągle grzeszy, skoro wstąpił do zakonu… Sądził bowiem, że wybranie takiego życia całkowicie uwolni go od grzechów. Stary mnich kazał przynieść młodzieńcowi dwa naczynia – jedno puste, drugie pełne miodu i polecił mu, by przelał miód kilka razy z jednego do drugiego. Gdy nowicjusz już to zrobił, stary mnich go zapytał, czy w pustym obecnie naczyniu nie ma teraz ani trochę miodu, czy nic nie zostało…? Miód tam był… Ścianki naczynia tak nim obeszły podczas przelewania, że niemożliwym było, by miód nagle całkowicie zniknął…

(więcej…)


8.07.18 „Dany mi został oścień dla ciała”…

Gdy pasje wywołują we mnie wściekłość…, czas nieco odpocząć. Nie jest to łatwe, bo natręctwa wołają już po dwóch dniach! Lata nakręcania siebie, że „muszę” uzależniają od satysfakcji z wierności swoim założeniom, które regularnie były mnożone, coraz bardziej obciążając myśli, serce, ducha i ciało. Po drodze objawił się brak pokory, by radować się z tego, co na daną chwilę mogę zrobić i co już mam. Nie chodzi o to, aby być przeciętnym i siąść na kanapie, ale pokornie przyjąć to, na co pozwala mi obecny czas i możliwości. Nie da się tylko dokładać i tego nie odczuć. Zły próbuje szarpać za wszystko, także za to, co w nas dobre i warte rozwijania. Bez pokory, odpoczynku i Jezusa w centrum, nie uda się nad talentami zapanować, On musi być na pierwszym miejscu, by wszystko inne było na właściwym (sprawdźcie to, efekty są naprawdę zadziwiające).

(więcej…)


8.07.18 „Z racą w ręku szukać” dobrego przykładu…

Chrześcijańscy przodkowie Anglików zapewne dziwią się kto odśpiewał hymn przed Szwecja – Anglia, po tamtej Anglii nie ma już śladu. Zacierają się także ślady po wygranych walkach każdego pokolenia młodzieży – w tym naszego. „Czy jesteś gotowy na RODO?”, czy jesteś gotowy na SRODO? RODO kojarzy mi się z… Frodo, a ten z kolei z niezbyt udaną kreacją Amerykanina w „Green Street Hooligans”. Wszyscy srali w gacie, bo Unia wprowadzała kolejne absurdy, nie pomyślą zaś długofalowo, że sama Unia jest absurdem. Nie boję się… szefów firm… w futrach z fok… – śpiewało lata temu Hey. Nie bójmy się! Skapnęliście się zapewne, że lubię w ostatnich latach znikać, a śledzenie tych samych zapętlonych ryjów w TV i mediach doprowadziło mnie do obrzydzenia polityką i zbliżenia się do Boga oraz natury. Spikselizowane drzewo z gry „Minecraft”, które towarzyszy dzieciakom, zmieniam na prawdziwe drzewa, a zapachy na inne niż te, które znam z półpiętra mojego bloku, upatrzonego przez bezdomnych alkoholików. Niedawno zachwycałem się – w licznych tekstach – wygraną walką o patriotyzm pokolenia. To było po tych dziesiątkach manifestacji, które wspólnie przeżyliśmy, z Marszami Niepodległości na czele. Było to po boomie na patriotyczną muzykę, filmy, na biało-czerwone flagi… Do dziś uważam nas za pokolenie uliczników, którzy wywalczyli dla siebie i innych pamięć o prawdziwej Polskości. My tu jednak gadu-gadu, a rośnie nam pokolenie nowe…

(więcej…)


8.07.18 „Tak nie było zawsze”, czyli o więzach błędów…

Malarz Van Gogh widział świat posegregowany w swoich wewnętrznych szufladkach… „Robotnik”, „murzyn”, czy ktokolwiek inny był dla niego osobą z określonym z góry zestawem cech i „nie mógł w danej sytuacji postąpić inaczej” niż sądził słynny malarz. Nie mógł, bo po prostu… taki reprezentuje typ i koniec! Jest tylko jeden problem… Van Gogh był chory psychicznie. Tymczasem wielu naszych rodaków sądzi, że jeśli Rusek, czy Ukrainiec to na pewno chce nas zniszczyć i oszukać – bo to… po prostu Rusek i Ukrainiec. Nie zgadzam się nie tylko z tego typu nacjonalizmem, ale przede wszystkim z tak głupim podejściem do życia (np. tłumienie w sobie, że po prostu dobrze życzę kadrze Staszka na tym mundialu… tak jakoś jest, no nie…?), bo to się potem przekłada na inne relacje. Ale…

(więcej…)


21.06.18 W atmosferze mundialu. O żuczkach pchających kulkę gnoju…

Wielu z nas, kibiców nazwijmy to „kumatych”, dzielą drobne różnice w podejściu do całości klimatu. Jeden bije się w lasach, a debiutuje na trybunach dopiero po zaliczeniu kilku ustawek (znam osobiście), drugi również bije się w lasach, lecz prócz polskiego klubu jest fanatykiem Realu Madryt i kupuje oryginalne koszulki Królewskich (również poznałem osobiście). Jeden kocha futbol, ogląda każdy mecz mundialu, nie bił się w lesie ani razu, lecz rozumie „ekipę sportową” swojego kochanego klubu i nie wykręca jak pedał numeru 997, gdy widzi pierwszy lepszy „przejaw chuligaństwa” (znam całą masę takich spokojnych, lecz kumatych osób…). Jeden jeździ na wyjazdy i nie ma nawet e-maila (nie znam), a drugi jeździ i odznacza się na zdjęciu z vlepką na sektorze gości (na szczęście też nie znam)… Po prostu różni są kibole i ich gusta… nie sposób zaszufladkować wszystkich pod jeden zbiór zachowań i podejścia do wszystkich gałęzi zjawiska zwanego kulturą futbolową i okołofutbolową. Kto myśli, że wszystko powinno być krojone według jego prywatnego gustu (a „inny to pajac”) to sorry, ale ma pewne braki intelektualne, nawet gdy tam gdzie jest idolem ma masę kolegów śmiejących się z jego żartów na temat ludzi (co zresztą podtrzymuje nadwyrężone gdzieś kiedyś – co osoba to gdzie indziej – poczucie własnej wartości…). Do rzeczy jednak, bo miało być o żuczkach… dla tych, którzy jednak oglądają Mistrzostwa Świata…

(więcej…)


13.06.18 Otwieranie spotkania jako… puenta życia po swojemu.

Zawsze delikatny outsider, tym bardziej w szkole – kto by pomyślał, że to przede mną „poważni ludzie” będą robić te wszystkie sztuczne uśmiechy, gdy opowiadam totalne głupoty (bo i niezbyt mądry jestem…), „bo tak wypada” (najwidoczniej) przed „panem trenerem” robić… Oczywiście patrzę na swą funkcję jak zawsze z pewnym dystansem, czyli bez „ą”, „ę”, ale widzę, że niespodziewane dla mnie procesy, które zauważałem i hejtowałem z zewnątrz, odczuwam teraz wewnątrz swojego grajdołku! Ale jaja kochani, naprawdę! Mój bohater z książeczki „Nienawidzę świata, który mnie nakręca” mówił, że lubi wyśmiewać, trolować rzeczywistość patrząc jej w oczy, wiele tego jest we mnie. Na przykład zorganizować spotkanie na pięćdziesiąt osób dla rodziców i przepchnąć coś niepoprawnego, coś powszechnie nieakceptowanego przez główny nurt i to najlepiej w nieoczekiwanym momencie. Nie mogę się powstrzymać, bo to mały, prywatny triumf buntu.

(więcej…)


9.06.18 Wyprawa do spowiedzi…

„Uwielbiam” test na cierpliwość i miłosierdzie w postaci „wbicia się kogoś w długą kolejkę do spowiedzi”. Czy istnieje sytuacja, w której człowiek, nieważne jaki, powinien bardziej powstrzymać się od hucznej interwencji…? Eh. Siedzę na ławce z dwoma osobami, obok jedna kobieta czeka na innej ławce, a pomiędzy oboma ławkami może metrowa przerwa. Nagle babcia siada obok tej kobiety, która jest sama i zarazem pierwsza w kolejce do konfesjonału. – Do spowiedzi?Tak, ale tam jeszcze na ławce obok czekają ludzie – zadbała o nas miła pani. Babcia jednak zakodowała tylko pierwsze słowo „tak”, bo w naszą stronę już nawet nie spojrzała… Rozsiadła się wygodnie obok kobiety, obcierając swym ramieniem o jej ramię. Przypomnieć się może chociażby obrazek Jakuba Rozalskiego [1], na którym facet jedzie konno do świątyni, ale ta również „opleciona jest” w demony… Małe, ale jednak są. Czy wewnątrz również przechadzają…? Jedno jest pewne – wewnątrz nas, niestety tak.

(więcej…)


Coming soon… (4). Fragment mojego opowiadania „Bańki mydlane”!

Straciłem kolejną osobę, która miała u mnie reklamę. Na facebooka wszystko się przeniosło… – argumentowała racjonalnie, a ja się nie przeniosę (chyba, że kiedyś w ogóle znikną strony internetowe i nie będzie opcji pisać poza portalami społecznościowymi). Dajcie spokój… Być kolejnym gościem, który wrzuca memy i „super konkursy” nowych firm „patriotycznych”. To nie dla mnie, dla mnie jest czerń i biel. I skrobanie sobie w swojej izdebce. Ostatnio wyskrobałem dość obszerne opowiadanie, ale przeczytacie je latem 2018 w „DL”23. Dziś fragment. „Bańki mydlane” to specyficzna historia polskiego kibica… West Hamu (a kto mi zabroni? Przynajmniej tego nie było…). Jest dużo klimatu futbolowego, ale główny wątek dotyczy czegoś innego. Fan WHU jako główna postać to dopełnienie reportaży z Londynu i osobnego z jego wschodu, które już zapowiadałem. Mam nadzieję, że uzupełni się to nawzajem w ciekawą, różnorodną i unikatową w klimatach lekturę.

(więcej…)


2.05.18 „Za dżinsy i kurtkę”… Starówkowe stop klatki i Rysiek.

Patrząc na brzydotę liberalnej „sztuki współczesnej” trudno uwierzyć, że kiedyś (XIX wiek) w Paryżu ludzie okładali się pięściami na licytacjach prac impresjonistów, bo nie zgadzali się z uznaniem impresjonizmu za poważną sztukę. Też często myślę, czy to co robię nie jest gównem, za które poważni literaci chcieliby mnie nastukać (tylko spróbujcie!) – co tu ukrywać…, ale moja motywacja zapisana jest w momentach. Stop klatki mobilizują mnie do pisania. Już wyjaśniam. Ostatnio chodziłem południem po obcej starówce (przed turniejem), a tam jakaś sparaliżowana pani na wózku inwalidzkim śpiewała nieśmiertelną piosenkę Ryśka z Dżemu, o tym, że po knajpach grałem za piwko i chleb. Moje zawodniczki wraz z żoną robiły z nudów przegląd towarów w usytuowanym naprzeciwko „Tigerze”, a ja raczej nie wchodzę do innych sklepów niż księgarnie. Trwało to i trwało.

(więcej…)


1.05.18 Miłość i nienawiść.

Powiedz czy to grzech: kochać cię tak bardzo i nienawidzić?! – śpiewała lata temu stara dobra Ira (tak, była taka…). Może to kojarzyć się z częstym dylematem szarego człowieka wobec Boga, bo nieraz czujemy się zostawieni, lub zwalamy na Niego niesprawiedliwość i okrucieństwo tego świata docierające do naszych zmęczonych umysłów. Jezus Chrystus istniał, także cierpiał i zmarł „tragicznie” – pamiętajmy. Chwała Twemu uniżeniu, Panie, Chwała Tobie! (Msza Męki Pańskiej). Przez symbol drzewa przyszło zatracenie w postaci grzechu pierworodnego i na drzewie zawisło odkupienie. Mamy wolną wolę – to dla Boga najcenniejsze, to Jego prawdziwa miłość, a On cierpi razem z nami. To też wielka tajemnica wiary, bo przecież mały Alfie własnej woli nawet nie zdążył rozeznać… Wierzymy, że jest mu Tam lepiej. W Europie Zachodniej jest coraz gorzej. I nie tylko tam. Może ta sprawa miała pokazać światu dobitniej, że na każde czasy znajdzie się polityczna tyrania? Że piekło na ziemi przybiera wiele różnych kształtów?

(więcej…)


16.04.18 Walka u boku kolegi – Zeszytu…

Skąd czerpię siłę do trwania w trudnych postanowieniach? Pytacie czasem, więc odpowiem…: z pewnego rodzaju debilizmu wrodzonego i nabytego. Prowadzę dzienniki, notatniki, kalendarze, w których zapisuję wszystko. Uzależniłem się od tego i jeśli wpiszę sobie na przykład, że w piątek mam treningi to robię je, by nie obrazić kawałka papieru, który zajmuje wyjątkowe miejsce w moim pokoju i życiu (podejrzewam, że płakałbym po nich dłużej niż po niejednej istocie żywej). Z piórem i papierem nie ma żartów. Nie wiem czasem komu obiecuję poprawę – Bogu, czy kalendarzowi za 9,99 zł, w którym zapisane jest, że spowiedź była wtedy i wtedy, więc nie wypada upadać, idioto! Podobnie z jedzeniem – jadłeś syf, ważysz tyle i tyle, trzeba się ogarnąć! Miałem nawet je wyrzucać (jako źródło wielu natręctw i niepokojów), ale skoro stwierdziłem, że w zasadzie pomagają – zezwoliłem na takiego „bożka” (po owocach go rozpoznaję…, że jednak jest pomocnikiem Tego co trzeba, a gdybym się nie pilnował to kaput). Obecnie wraz z kolegą zeszytem walczymy z…

(więcej…)

Strona 3 z 7412345...Ostatnia »