1.11.17 Felieton pierwszolistopadowy.

O ideałach najlepiej pisze się w domu, bo głównie w spokoju czterech ścian się o nich marzy, tym bardziej jesienią. W biegu nie ma czasu, tu piramida potrzeb zatrzymuje się gdzieś na dole. „Na zewnątrz” temperament, czasem honor, a czasem strach miotają nami na lewo i prawo. Życie stale wystawia nas na próby. 1 listopada. Byłem na cmentarzu. Zamiast oddać się zadumie, dopadła mnie pewna sprawa z zabieganej rzeczywistości, która nie dała spokoju – nawet tego dnia. Stałem między grobami, otoczonymi cienką siatką i betonową dżunglą, ponownie prosząc Boga o rozluźnienie zaciśniętych w mieście pięści. Czuwajcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś gorzki korzeń, wyrastając, nie rozplenił się i nie zatruł wielu – czytamy w Piśmie. Przyznam, że mam trochę zatrucia na sumieniu. Może więc starczy…? Ale powiedz to sobie poza spokojnym mieszkaniem, to nie są tak proste słowa…

(więcej…)


26.10.17 Jak postrzegam Narodowy Czarny Blok dzisiaj…?

Od kiedy piszę na „Drodze Legionisty” o Bogu, dostaję maile typu: „kiedyś to był klimat, a teraz jak rekolekcje”. Ubolewam nad tym (konkretnie nad brakiem zrozumienia), ale tego nie zmienię, bo tak być musi. Do Boga dojdziesz, gdy będziesz uczciwie kopał w przyczynach zła na tym świecie, nie mówiąc już o samym powstaniu świata. Kopał uczciwe i głęboko! Poza tym, chyba większość skrajnych nacjonalistów szanuje np. Leona Degrelle, a czy czytaliście jego książki, w których nie raz pisze o wierze i Jezusie? Większość szanuje też Corneliu Zelea Codreanu, z innej beczki Maksymiliana Kolbe, Jerzego Popiełuszkę…, a czy zna ich teksty, refleksje, nauki? Skoro „na rekolekcjach miałeś to samo”, wychodzi na to, że mówiły one prawdę i warto na starość na nie wrócić (za małolata też mnie nie interesowały)… Przed Marszem Niepodległości 2017 nie raz reklamowałem Czarny Blok, również część osób się ucieszyło, że to jakiś „powrót” na „DL”ce… Przepraszam, jaki powrót? Ja nigdzie nie poszedłem! Czarny Blok jest przeciwko kapitalizmowi, szowinizmowi oraz liberalizmowi. Ja także – tym bardziej dzisiaj. Jednak Gdyby najważniejszym celem kapitana było chronienie statku, nigdy nie wypłynąłby z portu – pisał Św. Tomasz z Akwinu. Celem pismaka nie jest bezpieczne tkwienie w porcie z bazą swoich czytelników – on ma cały czas być z Wami szczery i dzielić się owocami aktualnych, naturalnych znalezisk na swej Drodze. Także nic tu nie wraca, natomiast wszystko się rozwija, bo wiary nie przebije żadna ziemska, tym bardziej subkulturowa i polityczna (słowem: ludzka) definicja. A teraz rozwinę po swojemu dlaczego Czarny Blok jest czymś, co nadal mnie inspiruje, tak jak w 2008, gdy po raz pierwszy napisano o nim w polskim zinie („Aktywista”…, mam zacząć pisać gimby nie znajo, czy za wcześnie?).

(więcej…)


20.10.17 Polityczna wieża Babel.

Św. Paweł uważał, wg wprowadzeń do Jego listów i samych listów, że jeśli dokonają się jakieś trwałe zmiany w sprawach społecznych, to tylko na drodze przemienienia tych struktur Bożą miłością. Przemienienia ludzi! W skrótowym myśleniu – co nam z hucznych rewolucji i zmian, skoro ludzie zostają tacy sami? Czy to nie po prostu miotanie się historii w koło, o którym pisał m.in. Waldemar Łysiak? Pewną namiastkę beznadziejnej sytuacji ludzkości możemy obserwować nawet w rządach Prawa i Sprawiedliwości, ale kontekst oczywiście każdy ma swój własny – subiektywny. W tym sensie wiara nieco uspokoiła moje krzyczenie na lewo i prawo o rewolucji politycznej (niczym taksówkarz z niedawnego „O wszystkim i o niczym”), chociaż w starych „Drogach Legionisty” też apelowaliśmy głównie o zmianę samego aktywisty (nas samych), tyle że bez żadnego wyraźnego fundamentu (typu dziś dla mnie Pismo Święte), a więc de facto budowaliśmy domek z kart. Wieżę Babel.

(więcej…)


18.10.17 Marsz Niepodległości – „My chcemy Boga”. Kij w mrowisko?

Hasło przewodnie tegorocznego Marszu Niepodległości to taki trochę kij w mrowisko, jeśli chodzi o podzielone środowisko ulicznych nacjonalistów. Kij włożony w margines. Nie twierdzę, że organizatorzy zrobili to świadomie, nie twierdzę tym bardziej, że uczynili źle – wręcz przeciwnie, ale dopiero kilka godzin po poznaniu hasła 11.11.17 doszło do mnie, że nie wszystkim ono się spodoba. Nie wszystkim moim kolegom (bo zdanie tzw. mas, czy lewicy mam w pewnym sensie gdzieś…). Pamiętamy wypowiedzi nacjonalistów po ostatniej manifestacji 1 maja (dla jednego z portali internetowych), dużo tam było religijnych pretensji i one się nie skończą. Wiara jest czymś tak fundamentalnym dla prawdziwie wierzącego człowieka, że nie stanie się nagle czymś trzeciorzędnym, jakby obojętnym. Jeśli z kimś działać, to przecież bardzo ważne w co on wierzy. „W Polskę wierzy”. Aha. Czyli w co…? W czasie wojny – rozumiem, ale w czasie pokoju? Tyle „Wielkich Polsk” ile środowisk. Możemy latami oszukiwać się, że podział religijny nic nie znaczy, ale to kłamstwo – znaczy. Jezus Chrystus, a pogańscy bogowie, to panowie dla innego typu człowieka, fundament pod zupełnie inny kraj.

(więcej…)


13.10.17 WPW: „A mogę normalnie walić?”, czyli na froncie „KSW 14”.

Żmudną robotą jest rozmowa, gdy przygodę z treningami zaczyna u mnie kolejny, jakże sympatyczny, pato-chłopaczek. Nowy przypadek jest dość ekstremalny. Ma 12 lat, po jakimś ośrodku (wychowawczym?), ale – uwaga – mama go jednak stamtąd wzięła, bo płakał. Ma serce skubana, co…? No więc gadamy z młodym, a on z grubej rury pytanie: – Ale tu mogę normalnie kogoś wziąć i go walić? Hm. – No, ale co masz na myśli? – pytam, chociaż chyba wiem, trzeba jednak przypalić głupa, że niby takich słów nie znam, tym bardziej nie używam. – No po głowie go walić normalnie mogę? – Aha, masz na myśli czy boksujemy tu, tak? Kiwa głową. – Tak, boksujemy, ale uczymy się i po koleżeńsku sparujemy, bez złości i agresji. Teraz już przygląda mi się jakby ujrzał jakąś amebę zlewową. Mama przerywa milczenie i chwali miejscówkę pod niebiosa, polecił ją syn jej koleżanki. – On to jest świetny chłopak! Nawet raz mojego uratował, chcieli go koło niebieskiej budki (czymkolwiek i gdziekolwiek ona, kurde, jest…) walić we trzech, a on był jeden. Teraz już chociaż wiem skąd to „walić” przyniósł, bo reszta pozostaje wielką niewiadomą.

(więcej…)


13.10.17 Milczenie w mieście.

No to co z tym milczeniem w mieście, bez habitu…? Wychodź ze zgiełku. Wyrwij się z ciągu pracy po kilkanaście godzin, z wiecznej imprezy, z ciągłego pragnienia postępu, czy bogactwa. Niektórzy potrafią trwać w swym biegu przez całe życie, bez chwili zatrzymania się. Zamiast Pisma, nakręcają ich memy i patologiczne kawałki. Dochodzi do tego, że ludzie boją się zostać ze sobą sam na sam. Znam takie osoby, pół godziny w domu i „im się nudzi”, nie mają ze sobą (nie mówiąc już o Stwórcy…) nic do przedyskutowania. Potem stwierdzają, że nie męczą ich żadne wyrzuty sumienia. No, bo kiedy mają niby męczyć, skoro hałas stale je zagłusza? Pamiętajmy, że na świecie była cisza – to my tworzymy coraz większy zgiełk. Najmłodsze pokolenie rośnie już totalnie rozproszone, a to przez smartfony, które wrzucono im niemal do kołyski… Jeżdżę z dziećmi na turnieje i gdy zabiorę im telefony (bo np. zakładają na tylnim siedzeniu… „hejterski profil” na koleżankę!), po 15 minutach nie wiedzą, co ze sobą począć. Szkoda gadać… A co z nami, starymi wygami?

(więcej…)


4.10.17 Zmiana idoli.

Słucham kolejnych newsów, czy to z mediów, czy od znajomych – wojny między agencjami towarzyskimi, siedemnastoletnie dziewczyny zmuszane do prostytucji, kolejki zwierząt czekające by je wydymać w burdelach na zadupiach miast. Pięści patrioty nie mogą bić dla takich interesów. Tym bardziej serca. Współczuję tym ludziom, ofiarom, ale i ich katom, bo stali się zwierzętami niemogącymi powstrzymać pożądliwości. Jedni czekają by zarobić, drudzy by ruchać niewolnice, trzeci by zyskać jeszcze więcej władzy w mieście. Władzy, która i tak się skończy, bo rynek jest stałym miejscem pożądania – właściwie to wszystko jest efektem braku pracy nad żądzami. Młody, silny chłopak z ulicy usłyszy w pewnym momencie, że musi tu dać radę, że tylko słabi odpuszczają. Chciałbym Ci napisać, że to nieprawda – słabi właśnie dają sobą manipulować, słabi muszą zostać w syfie, by czuć się dowartościowanym. Silny człowiek może iść swoją drogą, trzymać się swoich zasad, być silnym, a równocześnie wrażliwym na drugiego człowieka. Wojownik ma sumienie, bez sumienia jest tylko zwierze. Wiem, że siła imponuje, też miałem taki okres w swoim życiu, ale to święci pokazali mi siłę ukierunkowaną we właściwym kierunku. Zwrócili uwagę na to, że naprawdę silny jesteś wtedy, kiedy jesteś sam. Bez władzy i pieniędzy.

(więcej…)


2.10.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”… Część 2 – ulga.

No dobra… nakręcanie się, piosenki, zdania o wojnie… Pamiętacie pierwszą część tego tekstu: LINK. A potem nadchodzi godzina zero, czas walki. Weryfikacji. Oddzielania prawdy od fikcji. Co innego oglądać walkę na YouTube, podgryzając orzeszki i wołając do żony o herbatkę z miodem, a co innego stać na ringu otoczony widzami i swoimi demonami. Ups… To nie tylko marzenie, to nie tylko moja kreacja na wojownika w warunkach pokoju…, ja naprawdę tu jestem! Stoję tu i muszę się bić z dobrym gościem, który chce mnie wkomponować w podłogę! Uśmiech satysfakcji z tego gdzie jestem jest w tej chwili nieco wymuszony, mogę podnieść kąciki warg jedynie na chwilkę, bo same opadają pod ciężarem adrenaliny i skupienia przed godziną zero, o której myślałem od miesięcy. Myślałem o niej, ale nie była wyraźna, ostra, czekała jakby schowana za mgłą, rozmyta, niepozorna. Wtedy bez stresu, atrakcyjniejsza niż teraz.

(więcej…)


2.10.17 „Tam wariat się czasem przesunie po niebie”…

Chłodnawo, lecz jasno – słońce leniwie wschodzi ponad blokowiska. Czuć jesień, choć zielone liście jeszcze trzymają się drzew. Nie do końca wiedzący jak się w tą pogodę ubrać ludzie pędzą do pracy, przypominając świrom, że wolność jest naszym skarbem. Wstałem, jak zazwyczaj, wcześnie rano, zrobiłem sobie kawę i otworzyłem czytania na bieżący dzień, by nie stracić Go, tego który chowa się jeszcze dalej za słońcem, z oczu. Prasówka. Jakie wiadomości bym nie przyswoił, fakty są takie, że za oknem wstał kolejny dzień, w którym ludzie zajęci są głównie swoją małą przestrzenią, swoimi codziennymi ścieżkami i rytuałami. Politycy dawno zbadali te rytuały, wiedzą, że mogą kłamać i kraść tuż przed naszymi oczami, bo konstrukcja dnia nie pozwala większości ludzi na wypadnięcie z rytmu – cokolwiek by się stało. Taśmy produkcyjne musiałyby chodzić nawet między spadającymi bombami – póki co chodzą między bombardowaniem narodu niepokojącymi newsami, ale po czasie pokoju nadejdzie pewnego dnia dzień wojny. Kto będzie gotowy?

(więcej…)


26.09.17 Demo-potworki.

W Norwegii panuje strach przed urzędem do spraw dzieci – Barnevernetem. Instytut Ordo Iuris (zdają się robić bardzo pożyteczną robotę!) podaje przykład dzieciaka zabranego rodzicom, który nie mógł w nowym domu zastępczym nawet się modlić (oduczali, faszystę jednego!). Udało się odzyskać chłopca, ale po powrocie do prawdziwego domu boi się on nawet wychodzić na ulice „skandynawskiego raju” w obawie przed pracownikami Barnevernetu („politycznie poprawnego Gestapo”). Urzędnicy wkraczają nawet do rodzin oskarżonych o… nadużywanie leków przeciwbólowych. Ktoś może być niegroźnym w zasadzie lekomanem i wpadną mu odebrać dziecko, zamiast np. pomóc mu jak choremu (jeśli już muszą ingerować)… Rodziców trzymają po 40 godzin w celi, także za sprawą… anonimowego donosu, przesłuchują dziesięcioletnie dzieci zadając im podchwytliwe pytania, a tym samym pozostawiają odcisk na psychice (dużo większy niż np. tata-lekoman). Takiego potworka, koalicję urzędników i władzy, hoduje się w „nowym lepszym świecie”. A śmialiście się z nas – także poważni prawicowi publicyści, gdy pisaliśmy lata temu o demokratycznym reżimie. Będę Wam to wypominał.

(więcej…)


21.09.17 Nasze życie jest najlepszym świadectwem.

Niedawno byłem „w terenie” na wydarzeniu sportowym z dzieciakami. Nie byłem sam jako opiekun, więc nastąpił moment, w którym mogłem na godzinę odbić. Robię tak by odparować od krzyków dzieci, by następnie być dla nich milszym i bardziej wyrozumiałym, ale i dla siebie. W tej godzinie poszedłem do najbliższego kościoła poczytać Pismo Święte i pogadać z Trenerem o tym jak mija mi kolejny wyjazd. Tak się złożyło, że inny wychowawca jednak musiał po mnie nagle przyjść i oto do pustego kościoła wtargnęła za nim wataha dzieci, zaskakując zza wielkiej kolumny swojego trenera, który akurat czytał Biblię. Przyznam szczerze, że gorąco mi się zrobiło, bo moje świadectwa przed nimi były raczej takie „na około” (w sensie nie bywam z nawracaniem ludzi zbyt nachalny, uważam że to często przynosi odwrotny efekt) i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Nie powiedziałem nic – i dobrze, bo co tu dodawać? Tymczasem kilkunastu szkrabów usiadło przed, za i obok w ławeczkach, przeżegnało się i patrzyło… niestety nie na Pana Jezusa, tylko na mnie.

(więcej…)


19.09.17 Refleksje po okresie pełnym ważnych rocznic.

Tak sobie siedzę, w tym miesiącu rocznic związanych z zachodnią i wschodnią agresją, podziwiając na zdjęciu choreografię, o której już wszystko napisano. Nie chcę powtarzać tego, co każdy już gdzieś czytał, dodam więc daleko idącą refleksję. Niesamowite jest to, że ktoś może odkryć Pana Boga nawet w tak wybuchowym otoczeniu jak to stadionowe, a ktoś może zupełnie się z nim minąć w cichym, spokojnym życiu na uboczu. Ten ostatni powie „przynajmniej nikogo nie skrzywdziłem!”. Hm. A czy nie krzywdzi świata np. spokojne milczenie, kiedy w eter idzie propaganda kłamstwa? Czy nie krzywdzi ciche przyzwalanie na wypaczanie faktów? Kibice Legii powiedzieli prawdę o Niemcach-mordercach z czasów II Wojny całemu światu, ale gdyby nie wszystkie cechy składające się na środowisko ultras (karana finansowo, nielegalna oprawa…), prawda być może nie miałaby szans zaistnieć w świadomości tysięcy ludzi, aż po Wenezuelę i Brazylię! Ciekawe, prawda? Bo tylko prawda jest ciekawa!

(więcej…)


17.09.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”…

Mój muzyczny gust zmieniał się na przełomie 10 lat „Drogi Legionisty” wielokrotnie, ale na halę zawodów wjeżdżam z Fokusem 1998 „Powierzchnie tnące” na słuchawkach. Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę… Yeah, genialnie mi się przekłada na walkę w tej zrytej łepetynie ze skrawkami artyzmu, ale chyba jednak też autyzmu…, heh. Wchodząc na ring lubię też sobie w głowie klasykiem z Łazienkowskiej zajechać, a mianowicie stare dobre: Dżihad Legia! Teraz dopiero będzie, kurwa, wojna, pasuje jak znalazł! Nijak to się ma do mojej wiary, ale mój dżihad też ma się nijak do tego muzułmańskiego. Ja prowadzę świętą wojnę ze sobą, ze stresem który wchodzę na matę pokonać, jednoczę w tej walce wszystko co znam, wszystko co uzbierałem podczas lat doświadczenia. Adrenalina powoduje kocioł. Fokus miesza się z dżihadem, a Jezus z kibolem. Wszystkie chrześcijańskie nauki układam sobie w głowie na co dzień, w drodze powrotnej, ale w okresie walki trzeba się zmobilizować, by wygrać. Boże chroń fanatyków i do przodu!

(więcej…)


11.09.17 „Błąd” Łony i Webbera [1] nabrał metafizycznego sensu.

Niedawno poszedłem sobie pogadać z Szefem i wyspowiadać się, myślałem, że jak zwykle zastanę o tej porze pusty kościół, a tam akurat ślub. Wyszedłem więc i na okolicznej ławce czekałem aż się skończy. Była ładna pogoda, otworzyłem Biblię i czytałem. Po chwili ławkę obok rozłożyło się trzech żuli, dwóch gdzieś się szybko ulotniło, jak dobrze słyszałem polowali na „zrobienie bramy” młodej parze. Ten jeden, który został (kurwa, nie mam kwiatów) zagadał do mnie, czy palę, ale o dziwo to on chciał mnie poczęstować tytoniem w bibułce. Nie – rzuciłem…

(więcej…)


11.09.17 Lekarz radzi: (D)odaj(T)empa(S)ensownym(P)raktykom.

W Piśmie jest napisane, by nie dbać zbytnio o własne ciało, ale jest również napisane, by rozwijać swe talenty. Jako, że Biblię mamy czytać całościowo, tłumaczę sobie pojawiające się zakazy wspomnianego typu tak, że po prostu nic nie może zastąpić Trójcy. Zastąpić! Nie mam nienawidzić, okej, ale jadę walczyć na zawodach – mogę tym samym wypróbować się bez negatywnych uczuć i celowego okaleczenia kogoś, a jednocześnie nie zwalać na chrześcijaństwo tchórzostwa, które mam do pokonania jako mężczyzna z chęciami do bijatyki. Inaczej mówiąc – ten typ, który musi sobie coś czasem udowodnić. Wiara jest idealna na tchórzostwo duchowe (być innym niż ten marny świat ode mnie wymaga), a trening walki na tchórzostwo cielesne (chociaż i tu wiara stawia przed nami pewne, innego typu, próby).

(więcej…)

Strona 3 z 7112345...Ostatnia »