20.08.17 Gonienie ogona.

Osoby uzależnione od Internetu, od szybkiego przepływu informacji, a więc niemal my wszyscy, kreują szereg potrzeb, których następnie nie są w stanie zaspokoić, tudzież przejść obok nich całkiem obojętnie. Dodają sobie na facebooku tysiąc „znajomych”, a większość z nich chwali się różnymi osiągnięciami, stylem życia, selfie na tle wzbudzającym uwagę. Część wyśmiewamy, część olewamy, ale część porusza nas w inny sposób – zazdrościmy im, stwierdzamy, że też tak powinniśmy (wymyślając codziennie nowe misje do spełnienia), lub denerwujemy się na człowieka, na świat i takim sposobem przypadkowa informacja (a są ich setki dziennie) wpływa na nasze samopoczucie, miota nami niczym wiatr, który ostatnio przeszedł przez Polskę i uczynił wiele zniszczeń. Świat kibiców też jest pełen takiego wyścigu, „kto więcej”, „kto lepsza zapowiedź”…, a dajcie spokój…

(więcej…)


16.08.17 Nie ma równości…

GTA ma swoją nową, tym razem amerykańską odsłonę. Oto wściekły białas wjechał w grupę „antyrasistów” podczas głośnych manifestacji w Stanach. Czy tak ma wyglądać aktywizm? Jednej, drugiej strony…? Pośmiejemy się, bo typ wjechał w tłum przed kamerami telewizji dla lemingów, którzy znów mogą rzec: „a pieprzyć tych fanatyków” i udać się na grilla przy Madonnie lecącej z radia? Czy możemy im się dziwić? Być może będę niedługo walczył z tłumem kolegów, niczym „Oldboy” (2013) w korytarzu, ale coraz mocniej mnie to irytuje: dokąd my zmierzamy? Ja w każdym razie do nacjonalizmu katolickiego – z uwzględnieniem moralności wynikającej z Pisma Świętego. Z punktu widzenia katolika – nacjonalizm można nazwać mądrym, kiedy ten nacjonalizm jest chrześcijański. Nie jest dla nas równym nacjonalizm np. arabski, buddyjski, ateistyczny, gdyż „umknęła mu” najważniejsza Prawda.

(więcej…)


15.08.17 Siła w „słabości”.

Często wracam nocą z buta, czasem też śmigam pieszo załatwiać swoje sprawy – wspomagam spacerami trening i równoważę siedzenie przy kompie. Od kiedy się nawróciłem, lubię odmawiać przy tych kursach modlitwy, a pomaga mi mały różaniec na dziesięć „zdrowasiek”, owinięty wokół palca. Ostatnio wracałem taką menelską, niebezpieczną ulicą, akurat w dresie, w kurtce kojarzonej z kibicami, z kapturem na głowie no i „coś tam w dłoni wyraźnie przekładałem”. Nagle patrzę, a po mojej lewej, ulicą jedzie „kilka na godzinę” nocny patrol tym swoim cichym samochodem i dwóch psów się przygląda, po czym ruszają „z piskiem”. Szkoda, że nie chcieli spisać – ale zdziwko by ich złapało, że pierwszy na tej ulicy łysol z różańcem zamiast białego, lub zielonego, tudzież innego kastetu. A może dojrzeli krzyżyk? Nie wiem tego…, wiem że ja dojrzałem jakiś czas temu Maryję. Dziś obchodzimy uroczystość Jej Wniebowzięcia, w które Kościół wierzył od początku, jedynie „przyklepał” stosunkowo późno.

(więcej…)


13.08.17 Ścieżki. Kręte. Po substytutach.

Ledwo co zdążyłem… Jestem…, już wprawiam stopy w ruch. To znaczy przechodzę z nogi na nogę, ściśle przywierając do koncertowej barierki dziada z kamerą, bo każdy wie, ja nie umiem tańczyć. Ledwo co zdążyłem wysiąść z auta po powrocie z zawodów, no dobra – postawiłem jeszcze klocka i zmieniłem japonki na adidasy, a musiałem lecieć. Musiałem, bo akurat grała kapela, która jest w moim topie, a na której koncert bilety wyprzedali mi ostatnio spod nosa. Pobiegłem tam sam, na styk, na pięć minut przed początkiem występu. Sam – tego słowa świat się dziś boi, myślałem biegnąc. No jak to, nie z przyjaciółmi, nie z masą spontanicznie spotykanych po drodze szalonych znajomych („prosimy, idź z nami na imprę!”, „nie, nie, akurat dzisiaj nie kochani…” – ach, jakim ja jestem celebrytą na ośce!)? Nie – biegnę dalej sam. Nie, nie jestem celebrytą, a z ludźmi generalnie nie rozumiemy się. Ale z muzyką – tak. Co dziwne – inni też się rozumieją…, ale jak to, przecież ona jest skoncentrowana na mnie. To moje ścieżki.

(więcej…)


11.08.17 Porządek rzeczy będący nieporządkiem.

Narzekamy na biedę, na „dyskryminację szarej ludności”, ale nie wyobrażamy sobie żyć w bogatych dzielnicach bez klimatu. To pewien paradoks – murzyn narzekał na Brooklyn, a następnie na… zmiany na lepsze, bo ten stary, brudny i biedny Brooklyn stworzył klimat, który owego murzyna wychował, ukształtował, dostarczył mu wspomnień i pola do twórczości, buntu, zarobku… My Polacy krzyczymy, że „bida na blokach”, ale wyobraźcie sobie rap scenę i kibiców bez szarych blokowisk. Kumaty panicz (np. o ksywie „panicz Rudy”), który je kawior i ma siedem samochodów… Niezbyt pasuje, co? Komu byś miał ochotę pluć do jedzenia jako pomoc kuchenna, jeśli za stołem by nie siedzieli „bogaci wyzyskiwacze”? Ciekawe na kogo by się skierował bunt, który wydaje się być potrzebą samą w sobie.

(więcej…)


5.08.17 Chcieć czytać zamiast chcieć nadgodzin i nadprodukcji.

Tak jak w ciągłości pomiędzy Starym Testamentem, a Nowym – najpierw wyprowadź się z niewoli ziemskiej i politycznej, a następnie z niewoli grzechu. By nad tym ostatnim zapanować, musisz przestać być zależnym od zła. Nie mam nad sobą kogoś kto może mi coś kazać, kto wywołuje na mnie presję (!) – dlatego się rozwijam, a przynajmniej tak to odczuwam. Szkoda, że żyje tak wiele osób, dla których sprawy duchowe są całkowicie abstrakcyjne, nieistotne, śmieszne, lub po prostu nieistniejące. Gdybym napisał, że żyją w pełnej nieświadomości, nazwaliby mnie głupim fanatykiem, niegodnym wysłuchania i wzruszyli ramionami. Zatwardziałość niektórych serc potrafi trwać całe życie. Niektóre są do złamania – weźcie tą całą akcję ewangelizacyjną trwającą obecnie na „Woodstocku” i wrzucane przez duchownych zdjęcia z rozmów z ludźmi wyglądającymi na emo, punków. Są tacy, którzy jednak chcą słuchać!

(więcej…)


31.07.17 Opór będzie. Tylko, czy będzie mądry i zorganizowany?

Słucham kolejnych doniesień dotyczących zamachów terrorystycznych i innych ataków szaleńców w Europie, a następnie komentujących je na szklanym ekranie polityków. „Francja jest silniejsza niż atakujący ją fanatycy” – rozbrzmiewa z bezpiecznej mównicy, a przypomniało to wystąpienie TVP Info. W czym jest silniejsza? W twoich słowach, polityku, kiedy jesteś chroniony i uwaga służb jest skupiona w znacznej mierze na ochronie twego tyłka? Taka „Francja” jest silniejsza, bo takiej „Francji”, zamkniętej w gabinetach, łatwo być cierpliwym. Wygodnie? Hm, coraz mniej, bo ludzie zaczęli się burzyć i dodawać dwa do dwóch. Szarzy Francuzi, szarzy Europejczycy nie znają dnia ani godziny, oni wcale nie czują się od islamskich fanatyków „silniejsi”. Czują się bezradni, boją się o dzieci, konferencja prasowa tego nie zmienia. Część zwariowała (od choroby politycznej poprawności) i maluje kredą jakieś bzdury ciągle wierząc, że „wartości” lewicowo-liberalne obronią ich same. Tymczasem duchowa pustka Europy jest przejezdną autostradą dla żołnierzy Koranu.

(więcej…)


30.07.17 Albert buduje na ziemi od Zamoyskiego. Pustelnia Albertynów.

W Zakopanem siedzi obecnie pół Polski, heh, więc może Wy też siedzicie i chcecie zobaczyć coś ciekawego, bo na Giewoncie byliście już 10 razy? W Zakopcu pełno Władysława Zamoyskiego (przeczytajcie: LINK i zwróćcie uwagę na sposób wychowania! Gdyby tak dziś kształcono Polaków… Część druga, równie ciekawa: LINK), którego aktywność skupiała się na polu społeczno-gospodarczym [1]. To ten człowiek ofiarował miejsce pod Pustelnię Braci Albertynów na Kalatówkach, która została wybudowana przez św. Brata Alberta i jego Braci w 1902 roku. Wystarczy wejść ok. 35 minut w bok od głównego szlaku turystycznego i „wdrapać się” mało uczęszczaną ścieżką górską, mijając piękne widoki i wdychając świeże powietrze. Nagle, zza drzew, wyłoni się klasztor, którego znaczną część stanowi stara budowla z drewna (obok na zdjęciu). Miejsce, w którym Bracia Albertyni zastanawiali się na przykład, czy oby spożywanie posiłków na krzesełku nie jest zbytnią wygodą (jedli na ziemi). Dziś spożywają posiłek na skromnym siedlisku, przypominającym raczej „wioskę Smerfów” niż standardy kojarzone z przepychem.

(więcej…)


25.07.17 Trendy, które dosłownie nas zabijają (paradoksy Szwajcarii).

Biały człowiek był mądry, wykształcony i miał klasę – taką mamy tradycję. Czasem był nieznośnym snobem, to fakt, ale czas leci, uczymy się na błędach od matki historii, więc powinniśmy pozostać… cywilizacją mądrych i przy tym zdystansowanych (w porównaniu do dawnych „wyższych sfer”), białych ludzi. Tymczasem stajemy się jakby „białymi murzynami” – w tym złym znaczeniu, bo nie twierdzę, że inne rasy „nie potrafią”. Obserwując od lat kulturę, popkulturę, politykę europejską i w Europie promowaną, ma się wrażenie, że wstydzimy się osiągnięć naszej cywilizacji i chcemy na siłę być jak najgłupsi. Bo przecież trzymać poziom to wstyd, nie pasujący do świata z komedii „How High”. Osobnym tematem jest trend polityczny, który dosłownie nas zabija. Są też kraje i trendy, które mają bardzo znaczące plusy i jeszcze większe minusy. Takim krajem jest chociażby Szwajcaria.

(więcej…)


25.07.17 Dwa końce kija zwanego pychą.

Aktualnie w akcji „Wracamy Po Was” niewiele się dzieje, żeby nie powiedzieć – panuje marazm. Piszę o tym, bo mam pomysł jak go przerwać, ale działam już, hm, jako inny człowiek. Minęło ledwie kilka lat od kiedy zacząłem do Was pisać o tym wszystkim – na dużych emocjach, ale były to lata przełomowe dla mojego postrzegania świata. Streszczę jak to kiedyś widziałem – każdy chciałby ujrzeć scenę swoich marzeń ze sobą w roli głównej. Dama, ubierająca się elegancko, być może chciałaby, aby jakiś facet spojrzał na nią (chociaż raz!) niczym aktor w jej ulubionym filmie, kiedy ta wchodzi na szpilkach do restauracji i powoli zmierza w jego kierunku… Jakiś pompujący na siłowni cienias może chciałby przywalić komuś znienawidzonemu tak w papę, żeby wszyscy ziomale widzieli, kobiety piszczały i żeby działo się to w specyficznej sytuacji, w której zostałby kozakiem numer jeden… W głupim świecie ludzie miewają głupie marzenia i czasem potrafią poświęcić naprawdę wiele, by się o nie otrzeć (wiele razy zawracałem w połowie drogi, skapnąwszy się). Ja w pewnym momencie „Wracamy Po Was” zauważyłem, że chciałbym być dla dzieciaków kimś i mnie to przeraziło, bo to nie może być powód, mimo że uważam to za marzenie nie aż tak głupie jak wyżej wymienione.

(więcej…)


24.07.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym. Część 3.

Ciekawy jest skład typowej mszy o 8:00 rano. Piętnastu starszych państwa, jakiś jeden zrozpaczony przed robotą (ten dzisiejszy wyglądał jakby naprawdę miał o co Boga prosić…) i typ „no nie wiem, ale coś jest nie tak z tym gościem”, czyli np. ja. Lubię kameralne msze, a że niczym moher wstaję wcześnie rano – bywam w kościele również w tygodniu. Tak – wstaję wcześnie rano, mimo iż nie muszę. 10:00 na budziku widzę tylko wtedy, gdy wrócę nad ranem z jakiegoś wydarzenia, a i to nie zawsze. Niestety nie marnuję czasu i czytam różne rzeczy, a chciałbym czasem go pomarnować i po prostu pospać. Tymczasem niektórzy kibice udzielają ostatnio wywiadów, m.in. na temat Kościoła („TMK”, lipiec 2017). Czytałem i mimo, że chłopak ciekawie opowiadał o kibicowaniu (fajnie się czytało), to cała reszta była światopoglądowym bełkotem – typowym dla SHARP’owca (kiedyś odrabiałem z jednym podobnym godzinki, podobnie mi nawijał – „ksiądz” w co drugim słowie…), a nietypowym dla polskiego kibica (który też czasem bełkocze – nie przeczę, ale raczej w innym tonie).

(więcej…)


16.07.17 Parada clownów przed paradą… tych samych sportowców.

Cały świat żyje nadchodzącą walką gwiazdy UFC Conora McGregora z bokserem Floydem Mayweatherem Juniorem. Ich konferencje prasowe są show, które przyciągają więcej zainteresowanych niż niejedna gala. To za sprawą McGregora, który znany jest z czarnego humoru, bezpośredniego szydzenia z rywali, generalnie z robienia „show” nie tylko na arenach zmagań. O ile do sportowego poziomu Irlandczyka trudno się przyczepić i aż miło go oglądać, jego zachowaniem jestem mocno zniesmaczony, podobnie jak „analizami” napinki w klimacie „kto komu celniej nawrzucał”, czy fotkami z… dawania sobie buzi. Szkoda też, że gdzieś tam pojawia się podziwiająca go Asia Jędrzejczyk, na każdym kroku podkreślająca swój związek z Bogiem. Uciszycie słowami: daj spokój, to tylko gra, nakręcanie publiki. No właśnie w tym problem. Jacy idole, taka potem publika…

(więcej…)


14.07.17 Zestaw, który musisz zabrać na wojowniczą drogę…

Chcę przeżyć te chwile satysfakcji, radości z triumfu! By je jednak przeżyć, najpierw muszę ciężko pracować, a następnie w najważniejszym dniu wygrać. Znane, proste, lecz ciągle od nowa wymagające. I kuszące, wciągające… A czas leci, łydy coraz mocniej to odczuwają. Czas leci na minus dla ciała – mimo wszystko kalendarza nie oszukasz, ale na plus dla doświadczenia i psychiki, więc to nie tak, że tylko tracisz atuty przed małolatem będącym w pełni formy fizycznej. Coś za coś… jak to w życiu, buntujące się powoli ciało za coraz większy spokój psychiczny. Kiedyś byłem na takim jednym szkoleniu i starszy, ale trenujący ciągle trener kickboxingu śmiał się sam z siebie, że potrzebuje pewnego zestawu supli żeby w ogóle jego organizm mógł „odpalić”. Paliwo – „odpalenie”, a potem (po treningu/walce) znowu stoi jak grat, a do kibla wstaje niczym inwalida. „Sport to zdrowie”…, co nie? No, ale gdy już odpali, będzie dla tego w pełni formy młodziaka sporym zagrożeniem, bo wie co i jak, gdzie i kiedy „girę wsadzić”. Wiek nie jest wymówką. Mi wręcz pozwolił poukładać sobie wszystko w głowie (bo w łydach to się samo układa, heh).

(więcej…)


14.07.17 Nieopłacalne spędzanie czasu.

Znalazłem przypadkiem kumpla z podstawówki – w Internecie (mieszka w innym mieście). Lubiłem gościa, więc zagadałem, co tam słychać i że można się spotkać powspominać solówki na przerwach (pamiętam, że przewalczył jedną z… całą kanapką w ustach, po prostu zwolnił w ten sposób ręce – i nawet nie ucierpiała, heh), czy grę w piłkę. Spoko, wszystko fajnie – trochę gadamy jak za starych czasów, a kilka dni później gościu proponuje mi spotkanie… biznesowe, bo on jest czegoś tam przedstawicielem. Kopara mi opadła i zrezygnowałem z odnowienia kontaktu. To już nie jest Pawełek tylko przedstawiciel firmy X. Schowali się po różnych mrocznych instytucjach. Pożarła ich galopująca prostytucja – Republika sama ciśnie się na usta.

(więcej…)


11.07.17 Trump’ek. No dobra…, a są jakieś plusy tej gry?

Mówienie o obronie cywilizacji, jednoznacznie wskazując na islamski ekstremizm jako zagrożenie i na chrześcijaństwo jako szansę, może przynieść pozytywne skutki nawet wbrew temu, co faktycznie robi (i finansuje) USA. Spotkałem się już z wynoszeniem Trumpa pod niebiosa przez… no właśnie, lemingów. Plastykowa laska nie szuka „tęczowego postępu” tylko Boga, heh – to nawet ciekawe! Nawet jeśli czyni to razem z Trumpem i Kaczyńskim, wajcha mainstreamowego dyskursu (która nigdy nie będzie całkowicie u nacjonalistów) przechyliła się znacznie w naszą stronę. Tak – to ważne, by ktoś chociażby mówił (wiem, że oni zazwyczaj tylko paplają…) o naszych wartościach, bo każdy człowiek to przemieli po swojemu, a zawsze słowa mainstreamu powodują, że wyśmiewane poglądy wracają do gry o dusze ludzi.

(więcej…)

Strona 3 z 7012345...Ostatnia »