23.01.19 Dzwonię!

Dzwonię z dobrą informacją! Uzbieraliście dla dwóch dziewczynek na obozy sportowe! To wielki sukces dla mnie, że udało się to zorganizować na „DL”. Niepozorna akcyjka niszowego projektu, ale dwie młode istoty mają dzięki temu wakacje sportowe i mogą rozwijać pasję! W ich imieniu bardzo Wam dziękuję, nie zmarnuje się ani złotówka, mam nadzieję, że one nie zmarnują talentu. To co jeszcze wpłynie do mnie z dopiskiem „darowizna” (maila znacie…) zostanie dołożone im albo do zawodów sportowych, albo do – kto wie – może jeszcze jednego dzieciaka na obozie? W każdym razie – udało się! Sucha pomoc bezpośrednia pozwala na chwilę odłożyć metafizyczne rozkminy i po prostu pomóc. Na chwilę… 

(więcej…)

23.01.19 Najprawdopodobniej jest to myśl zboczona…

Ateny to syf, ale i strefa wojny 24/h, co potwierdzają kolejni kumaci ludzie, którzy tam latają szukać spontanu i klimatu. Moje bilety też są kupione! Od dawna śledzę ligę grecką, nie tylko AEK, ale wszystkie klimatyczne kluby – Olympiakos, Panathinaikos, PAOK, ich protesty przeciwko policji na ulicach… Fakt faktem śledziłem Greków nieco przez pryzmat AEKu (o czym wiecie…), który jakoś mnie zainspirował swoimi dawnymi awanturami i klimatem, ale oczywiście trudno mi do końca się z nimi utożsamić. Szukałem na siłę ich old schoolowych zdjęć z czaszkami znanymi z niekoniecznie komunistycznych mundurów, znalazłem kilka, ale nieliczne akcenty drugiej strony (i info o jednej prawej grupie…) nie zmieniają faktu, że AEK jest klubem lewackim…

(więcej…)

17.01.19 „Ja tańczę”… „Może tańczysz dla zła”?

„Dziadek z Voo Voo” wypuścił pierwszy singiel z nowego albumu, a ja dziwię się, że znowu moje ręce obeszły przy tym delikatne ciarki. Dziwię się, bo gustuję raczej w muzyce młodszych Waglewskich (Tworzywo i inne projekty Fisza, Emade…), których mam wiele płyt, ale „7” Voo Voo, a więc poprzednią płytę zespołu „starego W.”, kupiłem. Teraz na klipie do „Się poruszam 1” widzę panią tańczącą na protestach… żółtych kamizelek, a wraz z nią nawet kilku demonstrantów. O! Te ciarki mi przeszły na świetne spontan-tło i dobrą muzykę (klip jest genialny, ma klimat, jest wewnątrz gorących wydarzeń), ale gdy usłyszałem już uogólnianie w tekście, że „tańczę na nienawiść” to mi się stary nie Waglewski, a Grower w środku odzywa… Rozumiem sprzeciw wobec nienawiści i też mnie ona denerwuje, gdy jest patologiczna i bezmyślna. Z drugiej strony mamy przecież instynkt obywatelski i charakter, które to nie pozwalają na zamknięcie ust nam-społeczeństwu, stłumienie ludzi, całkowite zdeptanie godności. Także jeśli jest protest w słusznej sprawie, to „tańczenie” (czy inne pisanie kredą…) można uznać co najwyżej za głupotę, a nie uznawać za nią sam protest… Ja tańczę… gdy zabijają dzieci, ja tańczę… gdy nie stać mnie na paliwo? Zaśpiewałbyś tak panie Waglewski? Rozumiecie tą ignorancję?

(więcej…)

16.01.19 „Fajnie piszesz o ulicy, ale za dużo w tym Boga” – czemu?

Zaksięgowane do dziś wysyłki z „Drogą Legionisty” nr 24 zrealizowane, a więc niedługo przystąpicie do 100 stron lektury (dodałem też po dużo vlepek, prośba o promocję za ich sprawą)… Dzięki za zaufanie, niektórych od długich lat! Oczywiście „DL” zmieniła się, bo zmienił się (wewnętrznie) naczelny, ewoluowała. Tak jak Legia Warszawa jest wyrzutem sumienia dla innych ultras, tak praktykujący katolik jest wyrzutem sumienia dla „katolika” niepraktykującego, który rzekomo wierzy w Boga. Rzekomo, bo niby wierzy i wyznaje (na garderobie…?), ale nie interesuje go, co On ma do powiedzenia (a to dziwne połączenie, prawda?). Lepiej zamieść pod dywan to, że „trzeba się karmić chlebem i winem”…, a więc także spowiadać się i uczestniczyć w niedzielnej mszy świętej. „Fajnie piszesz o ulicy, ale za dużo w tym Boga” – to klasyk opinii od czytelnika dla każdego nawróconego twórcy z podziemia (rap, pisanie, żadna różnica…). Męczące to jest, bo znajduje się gdzieś na poziomie pytania „dlaczego zagubiony w ciemnym lesie człowiek świeci sobie znalezioną przed chwilą latarką, skoro tak fajnie sobie radził biegnąc na ślepo?”. Gdy znajdziesz światło widzisz więcej, szerzej, w większej liczbie kontekstów, celnie niczym rzuty Prewitta, aczkolwiek trudno to widzieć w takiej perspektywie osobie „z zewnątrz”.

(więcej…)

13.01.19 Mówisz Kreta – myślisz OFI, mówisz… i tak dalej…

Krótki sezon ogórkowy w Polsce ciągnie się niczym sprawa Wisły… Minęła sobota, wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot choć suchy, jak mówił Alex z „Mechanicznej Pomarańczy”. Nachodzą mnie wspomnienia… Siedziałem wtedy z ziomkami już któryś wieczór pod rząd, piłem browary mieszane z wódką i oglądaliśmy klasyki podziemnych hate-VHS przegranych na DVD. Jak mi się, kurwa, nie chciało! Piwo nie wchodziło, nic nie wchodziło. – Ależ to jest piękny koncert! – komentował jeden z wpatrzonych w skaczący ekran kumpli, słuchając RAC z lat 90tych. – Włącz mecz – rzuciłem znudzony, bo leciały jakieś MŚ, ale nie każdy z moich znajomych, starych skinów, pokochał prócz glanów również futbol. Wykrzywili twarze. Lubię ich, ale nie rozumiem. Piękna jest subkultura szalikowa! Patrzysz przed siebie na sektorze, na ogrodzeniu siedzą fanatycy w klubowych kominiarkach, a dym z pirotechniki unosi się w kierunku pięknego nieba. Ulica przeniesiona na wielkie areny, połączenie idealne! Piątka po bramce przybita przez zawodnika zarabiającego dziesiątki tysięcy chłopaczkowi, który ledwo co wyżebrał na bilet. Co my byśmy robili bez naszych klubów? Czy odkrylibyśmy gdzieś takie połączenie szlachetnego chuligaństwa (w imię czegoś), sztuki i sportu? Pewnie nie i skazani bylibyśmy na jakieś szczątki, ochłapy klimatów osiedlowych, innych subkultur. Można przez chwilę skupić się na jednym, ale trzeba się zmienić, by pozostać sobą – przecież pewne rzeczy się nudzą! Nie chce mi się już pić, tym bardziej kiedy brakuje nowych zajawek, jak stare dziady, ciągle stare sentymenty.

(więcej…)

12.01.19 Dziki tekst o dzikach i dzieciach…

Tau nagrał filmik, w którym wyszydził medialną oraz celebrycką akcję dla… ochrony dzików w kontekście zabijania dzieci nienarodzonych (filmik wrzuciłem w jednej z ostatnich aktualizacji). Kilku komentatorów z naszej strony dziwiło się takim porównaniom, że po co wyciągać dzieci z trumien w tej innej („dzikowej”), również słusznej sprawie? Otóż czasem może trzeba i nie do końca sprawiedliwy kontekst właśnie będzie potrzebny dla wywołania refleksji? Wyobraźmy sobie sytuację, że rozpoczyna się w Polsce nowy Stan Wojenny, na ulicach jeżdżą czołgi, a telewizja razem z kilkoma znanymi śpiewaczkami zajmuje się organizowaniem charytatywnej akcji na sokoły wędrowne, ptaszki zagrożone wyginięciem. Też powiecie, że ptaszki jedno, a czołgi drugie, mimo że o czołgach się tyle nie mówi, a w większości mediów nie mówi się wcale? I o to właśnie chodzi, a nie o dziki. Jak Ci dziecko leją kijem na ulicy to akurat w tym momencie zajmujesz się sprzątaniem z niej leżącego nieopodal gówna po psie? Wszak trzeba, nowoczesny patriotyzm i te sprawy (sprzątam, sprzątam…)!

(więcej…)

12.01.19 #Barber Shop.

Jak co dwa tygodnie byłem strzyżony w moim ulubionym Barber Shopie. Włosy już skończone, gorący ręczniczek zdjęty z buzi i czekam sobie na strzyżenie brody, maszynką, nożyczkami, brzytwą. Puścili mi Fisza Emade „Dwa ognie” (bracia wypuścili nowy singiel!), więc prawie odjechałem, było mi tak błogo, że usypiałem. Barberka jest bardzo dokładna, siedzę tu już jakieś 40 minut, a dopiero połowa roboty… Aaaaaah. Lubię to – wyczekuję długimi dniami tego przymusowego (inaczej nie potrafię) siedzenia bez ruchu w wygodnym fotelu, przerwy w miejskim biegu, nie myślę wtedy o niczym bolesnym… To moje SPA. Poranne newsy dodatkowo łechtały mój relaks. Legia w końcu przepracuje obozy przygotowawcze (z radością oglądam przy kawie video z Portugalii, jak oni pracują to ja jestem jakby spokojny w pewnych kwestiach…), więc myślę nieskromnie, że CWKS wygra ligę, puchar, a ja zarobię (nie)dużo pieniędzy u bukmachera. Taki jest plan na wiosnę, jeśli chodzi o piłkę nożną. Patrzę w lustro, w jednym oku widzę „eLkę”, w drugim symbol dolara, a w trzecim, by wydać go na bilety na mecze… Po chwili jednak zobaczyłem coś jeszcze…

(więcej…)

10.01.19 O! Znowu pytania…

Generalnie niczego nie żałuję, ale trochę mnie dręczy, na modlitwie, że przez życie „na czarnym humorze” i z tabu łamanym już od małego dzieciaka, nie będę w stanie uszanować w pełni Jego majestatu. Mówiąc wprost… – mamy zryte łby bracia i siostry, częściowo ze swojej winy, a częściowo z winy świata wokół (stale, od nowa atakuje on uzyskaną w ascetycznym trudzie czystość serca…). Nie dziwmy się, że każdemu z nas można by przypiąć łatkę „wierzącego specyficznie”. Na szczęście są Dzieje Apostolskie i ogólnie Ewangelie, jest Stary Testament… kto tam nie był specyfikiem, a nade wszystko – kto tam nie miał wad? Noe się upił, Dawid miał romans, a Piotr wyparł się Chrystusa… Kto czyta – nie błądzi, stara prawda, ale żeby nie grzeszyć nie wystarczy czytać, tylko trzeba trwać w modlitwie. Nauka zaś jest taka, że to co stare – zostawiasz w konfesjonale i masz ufać, zapominać – w ascetycznym trudzie – stare obrazki, jeśli owe są. Inaczej byłoby bez sensu.

(więcej…)

9.01.19 Wszystko bywa grą… Przede wszystkim z czasem.

Wszystko bywa grą. Szczęście człowieka „nowej Europy” jest grane przed lustrem. Szczęście, którego szuka w ciągle nowych, egzotycznych rejonach, lecz w pewnym wieku ma już pewne wrażenie tkwiące głęboko w tyle czaszki, że to – np. modna akurat joga – tylko jeden z kolejnych rejonów, który prędzej, czy później zawiedzie go i machnie na niego ręką mówiąc, że i tak czeka tylko na nieuchronną śmierć, próbując umilić sobie pierwsze zmarszczki i wypalenie, a przede wszystkim problemy w zdobyciu hajsu na konsumpcję. Powie: pora się napić… „Reinkarnacja jest, czy jej nie ma?” – pada pytanie przy latte. Kogo to tak naprawdę obchodzi z tych hipsterów, i tak chodzi im tylko o ten moment przejścia, właściwie o jak najweselsze przejście przez świadomość kruchości ludzkiego ciała, o nadzieję… O robienie czegoś modnego. W taki sposób nie można być zawsze szczęśliwym. Ale tak naprawdę… w żaden nie można.

(więcej…)

7.01.19 Jak Maksymilian M. Kolbe i… niejaki Christophe D. z Francji.

Uff, „DL”24 „odhaczony”, więc można coś wreszcie napisać na (w miarę) luzie… Maksymilian M. Kolbe, jak przekonuje Tomasz P. Terlikowski w biografii polskiego świętego, podając głośne, przemilczane przez Franciszkanina wydarzenia dziejące się w ówczesnej Polsce, nie zajmował się w swojej działalności wydawniczej politycznymi sprawami bieżącymi. Ktoś kto naprawdę żyje modlitwą, ten chyba nie potrafi zwracać uwagi na politykę w takim wąskim, brudnym, czyli typowo ludzkim sensie („to jest gra dzieciaku!”, ble…), jeśli już – patrzy na tego typu doniesienia szerzej (Kolbe akurat zwalczał słowem masonerię, której działania dziś odczytujemy jako „szkodliwą moralnie aktywność lewaków w mediach i polityce”). Być może idąc za tym przykładem, a także wieloma innymi (Christophe D., mistrz Francji w kategorii ciężkiej boksu także podszedł kilka dni temu do polityki po swojemu :-), niezbyt chce mi się komentować np. wejście A. Andruszkiewicza do rządu, na którym z początku stycznia skupiły się memy (ze wszystkich stron, to żałosne, że jakiś dewiant może być politykiem, czy tam członkiem reality show, a „narodowiec” nie – liberałowie bardzo się boją i od razu robią aferę jakby Auschwitz ponownie zaczął działać…). Andruszkiewicz? Tak to jest, że za wierność Systemowi (System nie musi oficjalnie pluć na godło i zabijać dzieci, ale zobaczcie ustawy, zobaczcie unie, do których „dumnie” należymy…) dostaje się nagrody, a za prawdziwy bunt ludzie mają wizyty w domu, nie zachowujmy się jakbyśmy się urodzili wczoraj… Bardziej interesują mnie Ci, którzy tego domu nie mają, a więc WPW (no dobra…, Christophe D. też dał radę na „żółtych kamizelkach” :-).

(więcej…)

23.12.18 Czy to oby nie jest początek…?

Powiecie, że drętwo tu trochę, ale ja już zacieram rączki, bo szykuję/kończę dla Was stustronicową bombę nowych tekściorów spod średnio utalentowanego, ale szczerego pióra Growera i ziomków! W przerwie tworzenia na papier naszła mnie pewna refleksja poboczna. Zazwyczaj gdy piszę jakąś publicystykę jest ona o „końcu pewnej epoki…”. Zauważyliście tą tendencję, nie tylko u mnie? Weterani-pesymiści, a ledwo trzydziestkę przekroczyli! Zastanawiam się, czy rok 2019 będzie „początkiem jakiejkolwiek epoki”, rokiem, w którym powstanie/stanie się coś pozytywnego dla naszych klimatów…? Czy może jesteśmy skazani wyłącznie na wymieranie i strzępy radości, wspomnienia, ekstazę raz do roku…? Zgryźliwi tetrycy…

(więcej…)


22.12.18 Zakurzoną klawiaturą pisane… A może Bóg tak chce?

Mam uwaloną kuchnię, stertę talerzy, worki śmieci do wywalenia… Nie przejmuję się tym zbytnio. Żona właśnie kima na kanapie zmęczona życiem (zero pretensji z mojej strony), obok pies – on zawsze jest zmęczony. Ja zajęty byłem lekturą, oglądaniem meczów. W tygodniu też nie miałem czasu, praca, sport, uprawiany, oglądany… Oczywiście piszę wszystko to, co robiłem obok prób duchowego przygotowania się na święta (o tym pisałem Wam w innych tekstach). Powstają oczywiście jakieś memy o tym, że „Jezus też urodził się w grocie”, więc „sprzątać nie trzeba” i… coś w tym jest. To znaczy, warto, ale niekoniecznie na pierwszym miejscu, do dziś zbyt wściekły latałem… Najpierw trzeba posprzątać w swoim ciele… odpocząć, potem w duchu – modlić się. Reszta to tylko dodatek. Z czegoś mam zrezygnować? Ok., rezygnuję z polerowania, lakierowania, całego tego cukru… Jak stwierdzimy z żoną, że trzeba coś z tym syfem zrobić, pomogę jej. Może stereotypowa Grażynka miałaby czas pójść do spowiedzi, gdyby nie robiła sobie paznokci i nie zdzierała parkietu, by wydobyć każdy skrawek kurzu…? Mam wywalone, jestem zadowolony, bo wypoczywam i przygotowywałem się i przygotuje ciągle, duchowo, a moja rodzina też była u spowiedzi. Pójdę na pasterkę, wybaczam rodzinie, że współtworzą ją także idioci (oczywiście oni tak myślą o mnie), nikogo nie gonię…

(więcej…)


19.12.18 Można działać, ale cholernie muli…

Przed samym zakończeniem pracy nad „DL”24 pojawiły się problemy natury technicznej, stary zakurzony złom siada, ekran strzela niczym popcorn w mikrofali, nie wiem czemu, bo jestem atechniczny i problemy tego typu zamiatam pod dywan aż się spod niego wysypią. Człowiek jest cholerykiem, a jeszcze narobi sobie kilka kaw i zmaga się ze złośliwością rzeczy martwych. „Adwentowy spokój”. Co jednak poradzić, problemy są po to, by je rozwiązywać – damy radę. Legia jest zaś po to, by ją oglądać – często z efektem podobnym jak podczas siedzenia przy sypiącej się maszynie. Wynik ostatnio niezły, ale nie oszukujmy się – runda przegrana, bo przegrana Europa. Pozostając przy metaforze komputerowej – można oglądać, ale strasznie muli…

(więcej…)


14.12.18 O tym co nas pociąga wizualnie, a co jest Prawdą…

Co Cię pociąga w „DL”…? „Kominiarki”…, że „był klimat”…? Musisz wiedzieć, że dzisiaj kominiarki nosi i ma „każdy”, po dziesięć wzorów. Małolat właśnie od „kupna przez neta” zaczyna swoją przygodę z ulicą. Gdzie nie spojrzysz tam wszędzie „protest”… Małolaci w kominach biegają z torebeczkami, reprezentanci dosłownie każdej sprawy, od śmiertelnie poważnej (jak we Francji) po absurdalne (atak środowisk lewicowych na siedzibę Civitas Christiana w Holandii, nudzi im się, bez kitu…), biegają z transparentami… Polityczno-uliczne rugby, przepychanie łokciami, będące w znacznym stopniu zwykłym wołaniem o uwagę. Gdzieś stoi „nowy Lepper”, który gdy faktycznie będzie nowym Lepperem, skończy… jak stary Lepper. Polityczny mur, którego nie potrafi przebić głową prawie żaden uczciwy człowiek. Nie rozumiesz zniechęconych? Ja rozumiem, aczkolwiek rozumiem też hasło „nie poddawaj się!”, obie postawy są wytłumaczalne i sensowne. Tak czy siak uczciwa polityka nie obejdzie się bez męczeństwa, bo cwaniaczki wszędzie wkładają paluchy (do Kościoła także, jest łakomym kąskiem…).

(więcej…)


4.12.18 Między rzeczywistością, a rzeczywistością duchową…

Dotarłem dziś na Roraty, w kościele o 6:00 rano była cała masa ludzi, zapewne większość tuż przed ciężką pracą, lub długimi godzinami w szkole. Nachodzą mnie refleksje niejako kontynuujące wczorajsze rozważania, a więc zadziwiająco dla mnie… przyziemne. Słowa czytanej dziś w Kościele Ewangelii według świętego Łukasza mówią o tym jak Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. A w prostaczkach tkwi duża siła! To prostaczki biegają obecnie w „żółtych kamizelkach” (LINK-INFO O NACJONALISTACH NA TYCH PROTESTACH), bo nie-prostaczki, „elity”, podwyższyły im ceny paliw (zapewne prostaczki „nic nie rozumieją”), co zresztą było tylko pretekstem do reakcji na inne działania Systemu. Ludzie roztropni działają z namysłem i rozsądkiem, ale w tym przypadku jest to „rozsądek polityczny”, prostaczki po prostu chcą godnie żyć. Oczywiście Pismo Święte nie może być wytłumaczeniem dla awantur, to byłaby delikatnie mówiąc nadinterpretacja, ale dla gniewu, z którym wiążą się potem akcje innych i – co za nimi idzie – reakcje? Nie wiem tego, serio… Wiem, że czasem trzeba będzie zawalczyć o swoje (i nie tylko o swoje), nie unikajmy tego. Wiem, bo żyję.

(więcej…)