5.12.10 Antyglobalizm – sprawa godna walki…

Skończył się sezon, a zatem częściej będziemy wychodzić poza kibicowanie, bo jak wiadomo „DL” to nie tylko sport. Do rzeczy. Młodzi ludzie na świecie nie walczą tylko o pieniądze, kobiety czy też na stadionach…Nasze pokolenie jest również zaangażowane w politykę i to w większej skali niż nam się może wydawać. Jednym z najpopularniejszych kierunków walki, w którą dziś angażują się młodzi jest antyglobalizm. Filmy oraz zdjęcia z ulicznych zamieszek w dniach popularnych szczytów szybko obiegły cały (globalny) świat i m.in. z tego powodu warto zapoznać się z podstawą tego zjawiska. Innym powodem jest fakt, iż coś takiego jak globalizacja ma autentycznie miejsce i przynajmniej części protestujących faktycznie chodzi o coś więcej niż o podpalenie samochodu Daewoo bądź wybicie szyby w sklepie Nike… Wbrew pozorom istnieje antyglobalizm jako antyglobalizm, nie zaś jako część radykalnej lewicy i nic poza tym.

(więcej…)


4.12.10 A właśnie, że jest co robić…

Wszędzie pojawiły się gwiazdkowe ozdoby, gdzie nie wejdziesz tam lecą z głośników amerykańskie gnioty oświadczające, że „są kristmas”. Wszelkie korporacje atakują nas świątecznymi promocjami, mamy kupować, kupować i jeszcze raz kupować. „Kupuj i konsumuj na potęgę – im mniej wiesz tym im to bardziej jest na rękę. To nie teoria spisku Mela Gibsona – to realia rynku, którego nie możesz pokonać” – jak rymował Leszek. Niestety. Trwa ogólne szaleństwo, a dziwaki z „facebooka”, czyli kolejnego wynalazku służącego do chwalenia się fotkami na tle morza i gór ponoć „walczą” by w święta leciał „Kevin sam w domu”. Heh…no tak, święta bez Kevina to nie święta, ale do cholery irytujący jest kierunek „walki” ludzi i to na co poświęcają czas. Walka o Keviny, taroty, konkursy, a także „wstępowanie do klubu miłośników piwa”. Świetnie. Rozrywka społeczeństwa przypomina mi nieco działalność „naszych” polityków. Tematy zastępcze, zajmowanie się sprawami nieistotnymi. No tak – uczą się od najlepszych. Fanatyk powinien mieć inne pomysły na spędzanie wolnego czasu – nawet w tak ciężkim okresie jak przerwa między rundami. Tym bardziej, że często hale innych sekcji naszych klubów stoją niemal puste! 

(więcej…)


2.12.10 Ekstraklasa S.A. daje dupy, czyli 16 kolejka przełożona !!!

2giego grudnia jak co dzień wszedłem sobie na stronę mojego klubu sprawdzić co tam słychać. Jaki news mnie przywitał? „16 kolejka przełożona”. Ta kolejka miała być rozegrana awansem z rundy wiosennej. Jak poinformowała łaskawie Ekstraklasa S.A. – w związku z „niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi”, po konsultacji z klubami oraz stacjami telewizyjnymi posiadającymi prawa do transmisji meczów Ekstraklasy, Departament Logistyki Rozgrywek podjął decyzję o przełożeniu 16. kolejki Ekstraklasy na wiosnę 2011 roku. Po tej informacji przeniknęła mnie – i pewnie Was też – ogromna złość. Nie ulga, nie wdzięczność „bo meczyk będzie ciekawszy” (jasne…) – wkurwienie!

(więcej…)


30.11.10 Zimowy…redakcyjny optymizm.

W ostatnim okresie miałem nieco mniej czasu na pisanie, a to za sprawą kilku spraw na raz. Nieważne. W każdym razie teraz kaloryfer na ful, ciepły rosołek i jakiś felieton na spontanie. Może tym razem trochę lżej? Nadchodzi zima, a właściwie już nadeszła. Pełne, natychmiastowe pierdolnięcie. Wszyscy dookoła płaczą z tego powodu, a redakcja czytanego przez Was zina jest w świetnym humorze. Szybko robi się ciemno, wszechobecny monitoring miejski nie ma wszystkich jak na tacy, a często widzi tylko zakapturzone i „zaczapkowane” postaci. Sympatyczniej wraca się do domu na ciepłą herbę i rozkręca kaloryfery. Napadało dużo śniegu i będziemy mieli tradycyjną polską zimę – nie zaś wigilijny deszcz i chlapę. Oby. Kierowcą nie jestem, a więc niech się martwią motorniczy środków komunikacji miejskiej, którzy będą tradycyjnie wozić mój leniwy tyłek :-). No…może nie do końca to tylko ich zmartwienie, bo co drugi autobus przez matkę zimę … nie przyjeżdża :-). Postanowiłem jednak wszczepić w Was dawkę optymizmu. Nie tylko z powodu uwielbianych przeze mnie warunków atmosferycznych. 

(więcej…)


28.11.10 RYWALE LEGII: Cracovia Kraków. „Polski Ajax”…?

„Na starym dworcu od domu daleko, zmarzniętą ręką wyjmuje telefon”…nie, to nie numer Wienia :-). To numer różnych znajomych, bo po Bytomiu od razu trzeba myśleć o Krakowie…Runda jesienna sezonu 2010/2011 oficjalnie dobiegła końca. Rozegraliśmy już 15 kolejek w 16sto zespołowej Ekstraklasie. Jednak w tym roku – zostanie jeszcze rozegrana –awansem- jedna kolejka z rundy wiosennej. Naszym rywalem będzie KS Cracovia Kraków, z którą pierwszy mecz sezonu 2010/2011 wygraliśmy cudem 2-1. Ten mecz – jak i pozostałe z jesieni, został opisany dokładnie na tych łamach. Dlatego muszę nieco zmienić formę zapowiedzi, bo odejdzie nam standardowy dotychczas „Ostatni mecz”, który był w tych zapowiedziach najdłuższy. Nie ma sensu zbytnio rozpisywać się o ostatnich pojedynkach gdyż informacje o nich znajdziecie w działach „Relacje” oraz „Pozostałe” (zapowiedzi i przypomnienie ostatnich spotkań z danym klubem). O naszym pierwszym „wiosennym” rywalu będzie więc trochę inaczej. Historii, bilansu spotkań itp. się nie podejmę, ale kilka niekompletnych danych, ciekawostek i subiektywnych refleksji będzie. W sumie takie ABC, ale może rubryka znajdzie swoich zwolenników. Będą też filmy!  

(więcej…)


21.11.10 Refleksje na podsumowanie 11 listopada 2010.

Kilka stów kibiców w Warszawie na 11.11, co najmniej setka (?) Lecha na kontrze przeciwko pedałom, która odbyła się 9 dni później…To tylko dwa najgłośniejsze ostatnio dowody na to, że kibice staną razem z szeroko pojętą prawicą w celu obrony tradycyjnej Polski. Lewakom bardzo skacze gul…Pedały ubierają po szaliku klubu, którego kibice przeciwko nim manifestują: tak było w Warszawie podczas głośnego „Europride”, a także 20 listopada w Poznaniu…Tanie prowokacje i dowód na desperację. Miło nam, że jesteśmy symbolem nienawiści do waszych degeneracyjnych ciągotek.

(więcej…)


19.11.10 Nie zapominajmy o codziennym ruchu…

„Ostatnio się tak spociłem na lekcji WF w podstawówce” – powiedział jeden z nacjonalistów po biegach wokoło 11 listopadowych. No właśnie – bo wtedy ostatnio biegałeś…Nie wspominając o tym, że niektórzy podczas truchtu zaczęli nagle…śpiewać jakieś hasła, co w połączeniu z biegiem powoduje spadek części sił. Głupota. Takie wydarzenia jak te warszawskie pokazują raz jeszcze jak ważna jest kondycja. Nie tylko dla wyselekcjonowanej grupy na przykład 50 osób, która ma zbierać grzyby w lesie. Kondycja jest potrzebna każdemu kto chce coś wnieść do reputacji jego ludzi, czy to są nacjonaliści czy kibice. Bo jak widać – czasami potrzebni są wszyscy, a nie tylko wąska grupa jak się utarło w internetowej teorii…

(więcej…)


17.11.10 INNE KLUBY: Polfa Tarchomin – FarmaceutiKO’s !!!

Kiedy doszły redakcję „DL” słuchy, że na Tarchominie dokonuje się biała rewolucja – nie mogło zabraknąć miejscowej Polfy na tych łamach :-). Celtyk na fladze, dwie skrzyżowane strzykawki (z koksami oczywiście :-) – oto nowe pokolenie jednego z wielu malutkich klubów Stolicy :-).  Tarchomin to osiedle w Warszawie, na Białołęce, o największej w tej dzielnicy liczbie mieszkańców. Osiedle zaczęto budować w roku 1979, a w granicach Warszawy znajduje się od 1951 roku. Tarchomin to największy na Białołęce obszar przemysłowy, głównie właśnie Polfa Tarchomin i Cementownia Warszawa. Polfa Tarchomin – jeśli chodzi o firmę – to polskie przedsiębiorstwo farmaceutyczne mające swą siedzibę w Warszawie. Obecnie jest jednym z największych przedsiębiorstw farmaceutycznych w Polsce, największym wytwórcą antybiotyków, producentem insuliny oraz leków anksjolitycznych, takich jak Estazolam, Klonazepam. Pod taką nazwą gra też miejscowa drużyna…Gwarantuje, że warto się z nią zapoznać :-).

(więcej…)


…WAARSZAWA…WARSZAWA, WAARSZAWA… !!!

Rozmawiałem kiedyś na luzie ze znajomym kibicem innego klubu (wysoko postawionym w Stowarzyszeniu)…Zauważył i podziwiał, że z nas – Legionistów – bije na kilometr specyficzna duma…Czy wzięło się to z warszawskości naszego klubu? Na pewno…Co ma takiego w sobie Warszawa, że zakochują się w niej nie tylko rodowici, ale i ludzie z daleka? Czemu jest specyficzna? Jako osoba, która mieszkała w kilku miejscach, a także w jeszcze większej liczbie miast przebywała – mogę coś o tym powiedzieć. Warszawa jest bez żadnych wątpliwości najbardziej klimatycznym miejscem w Polsce i, dla niektórych (w tym mnie) – także na świecie…Fakt – takich widokówek jak z Paryża czy żałosnej Kopenhagi nie uświadczysz, ale dla nas kiboli liczy się coś innego niż krajobrazy…Chociaż dla zakochanych w tym mieście – nic nie przebije typowego, stołecznego folkloru. Zapraszam na chaotyczny tekst o Warszawie, w którym na pewno nie poruszyłem wszystkiego co istotne lecz ledwie wierzchołek góry lodowej.  

(więcej…)


5.11.10 NIE OCZEKUJĘ CZARÓW, PO PROSTU DAJ MI ŻYĆ…

„Kierowniku mogę robić wszelkie zmiany i kombinacje. Dniówki 12 godzin, nocki, niedziele, święta byle tylko mieć te 3 wieczory w tygodniu wolne…” – tak wyglądał początek mojej rozmowy z kierownikiem, ponad rok temu. Nic nie dodaje dla wzmocnienia efektu. Powiedziałem, że mam 3 razy po 2 godziny praktyk ze studiów bo gdybym powiedział prawdę, – że mam 3 treningi – wyśmiałby mnie w twarz. Praktyki jednak też nie były mile widziane…Mimo, iż w firmie pracowało ponad 200 osób i z ustawianiem zmian nie powinno być większych problemów (i tak naprawdę nie było). Tym bardziej, że zgłosiłem dyspozycyjność na zmiany nocne (naprawdę hardcorowe 12 godzin – praca fizyczna i umysłowa naraz), na które najczęściej brakowało chętnych bądź ludzie brali L4…

(więcej…)


29.10.10 SUBIEKTYWNIE O LEGIJNYM BOKSIE…

„(…) na Fortach Bema, tu działają prężnie, często prawie niezależnie, przez wielu zapomniane sekcje, pół życia na sali bokserskiej” – rymuje Dixon 37 & Napalm Grupa w kawałku „Jedno miasto, jeden klub”. Aż chciałoby się zadać sobie samemu pytanie „przez kogo zapomniane sekcje”, napewno nie przez tłumy trenujących z pasją ludzi (w różnym przedziale wiekowym i obu płci). Dla tej sportowej grupy boks, który mają możliwość ćwiczyć to nie tylko popołudniowa bądź wieczorna metoda spędzenia wolnego czasu.Darując sobie pewien mistycyzm i przyrównania do sacrum, dla osoby, która łyknęła haczyk sportowego trybu życia – to niemalże jak drogowskaz w egzystencji. Coś, czemu mogą się poświęcić, oddać, rozładować w przybliżeniu przez 2 godziny wszelki stres i życiowe niepowodzenia, mimo solidnej dawki zmęczenia –paradoksalnie zrelaksować, odprężyć, polepszyć swój stan zdrowotny.

(więcej…)


26.10.10 ROMAN ZENSTOV – ROSYJSKI SPORTOWIEC I AKTYWISTA!

Roman Zenstow to dwukrotny Mistrz Świata w wadze ciężkiej, formuły walki zwanej „Mixfight M1”. Tego rosyjskiego zawodnika charakteryzują nacjonalistyczne poglądy. Jest on liderem ruchu nacjonalistycznego zwanego Soprotivlenije. Dzięki przetłumaczonemu wywiadowi, który dostałem od czytelnika z Rosji mogę przedstawić Wam tą ciekawą postać. Część jej życiorysu oraz spojrzenia na świat. Materiał, który otrzymałem uważam za świetny i z wielką chęcią opracowałem go w ten unikatowy artykuł! Prócz tego będziecie mogli zobaczyć walkę na ringu, w której bohater artykułu walczył z murzynem… 

(więcej…)


22.10.10 ZA MAŁOLATA BYŁ PRAWDZIWY FUTBOL !

Dla kibiców Legii urodzonych w latach 70tych najważniejsi na świecie byli inni piłkarscy idole, dla fanów którzy przyszli na świat w latach 80tych najważniejszą drużyną była ta ocierająca się o najlepszą europejską piłkę. 1995 – Liga Mistrzów, faza grupowa i te sprawy. Pewnie większość z Was mając lat naście – biegała po boisku krzycząc po udanej akcji bądź interwencji nazwisko swojego idola. „Proszę państwa – Grzegorz Szamotulski”, krzyczał po udanym rzucie autor czytanego przez Was tekstu :-). Dla mnie Szamo był Bogiem i nie ma w tym nic przesady…Pisałem już kiedyś o nim osobny artykuł i nie chce się powtarzać. W każdym razie był dobrym wzorem do naśladowania dla młodego chłopaka. Nie dość, że niezły bramkarz to jeszcze posiadający odpowiednią charyzmę i charakter. Człowiek chciał dobrze grać i chciał być twardziel – dlatego widział w ówczesnej drużynie Legii jednostki, z którymi się utożsamiał. Czy może być dla Legionisty coś lepszego niż pokazany przez własnego bramkarza –  fanom Widzewa środkowy palec po obronionym rzucie karnym? Podnieta – to najodpowiedniejszy opis emocji towarzyszących temu wydarzeniu. Podobne uczucie towarzyszyło naśladowaniu piłkarskich idoli…

(więcej…)


21.10.10 PÓŁ ŻARTEM / „KARATE” TSUNAMI – „SZTUKA WALKI” eSBeka!

Dotychczas jeśli chodziło o dział „Zdrowie” było mega poważnie…Artykuły motywowały do rzucenia używek, ćwiczenia jakiejś sztuki walki itp. Dla rozluźnienia, coś weselszego, ale zarazem…przykrego. Dzisiaj będzie pół żartem i pół (niestety) serio. Czy czytelnicy tego zina, którzy fascynują się sportami walki (a wierzę, że jest Was wielu) – wiedzą, że Polak stworzył jeden ze styli (tzn. tak mu się wydaje :-) karate? A co śmieszniejsze…Ryszard Murat, 10 dan wymyślonego przez siebie Tsunami to były pracownik Służby Bezpieczeństwa :-). Nie byłoby sprawy godnej napomknięcia gdyby nie fakt, iż tą sztukę walki uprawia tysiące osób, w tym na innych kontynentach! Zbiorowa wariacja trwa, a kolejni nieudacznicy dają się nabrać na wymysły tego biznesmena…Zapraszam na garść informacji, zdjęć i filmików :-). Przy Muracie hasło „Polak potrafi” nabiera innego znaczenia…

(więcej…)


19.10.10 CO SŁYCHAĆ? CZYLI POWIDZEWSKIE REFLEKSJE…

Koniec konfliktu przy Łazienkowskiej 3 spowodował pojawienie się wielu pytań. Stawiałem je sobie także w swoim zinie…dając jeszcze chwilę czasu na pierwsze oceny. Dzisiaj – o ile na pełną ocenę jest za wcześnie – pierwsze wnioski można spokojnie wysunąć. Dlaczego akurat teraz? Dla niektórych w kontekście nowego stadionu najważniejsze były race, dla innych cenzura flag itp. Dla mnie też, ale głównie zastanawiałem się czy dane mi będzie jeszcze przeżyć to co chociażby na początku XXI wieku. To na czym się wychowaliśmy, o czym czytaliśmy i o co mogliśmy się otrzeć…Nie będę powielał naszej narodowej wady (syndromu wiecznego narzekacza) i rozpaczał, że „łódzki plan nie do końca wypalił”, a RTS miał przecież naszą flagę…Owszem – lipa. Ale po meczu Widzew – Legia zdałem sobie sprawę, że „poczucie tego czegoś” co poczułem 15stego października schowałem już przedwcześnie do szafy…Odesłałem na emeryturę. Niby wierzyłem, ale tak nie do końca. Myślałem, że – owszem – jakaś tam normalność nastąpi, ale dreszczyku emocji na samym stadionie nie dane będzie na większą skalę odczuć. Nie po starciu z gigantem o nazwie ITI…A jednak! Niemożliwe nie istnieje. Mecz znowu cieszył tak jak dawniej.

(więcej…)