20.07.19 Taki poeta jakie możliwości… i tradycja.

Kiedyś ludzie wykorzystywali (i pewnie gdzieniegdzie wykorzystują nadal) Boga do rządzenia innymi. Bunt skierowany w takie zachowanie uderzył jednak nie w ludzką pychę, hipokryzję, inaczej mówiąc – w zło w nas tkwiące, lecz uderzył w chrześcijański fundament, na którym powinniśmy budować społeczeństwo do dziś, bo nie ma większej i lepiej rozumianej miłości niż ta, którą nam zostawił Jezus Chrystus, święty Paweł (oraz oczywiście inni święci). Niżej pisałem o buncie ukazanym m.in. w dziełach Pink Floyd, czy w filmie, do którego scenariusz napisał Tom Schulman (premiera w 1989 roku). Akcja „Stowarzyszenia umarłych poetów” rozgrywa się w roku 1959. Do stereotypowej już dziś „szkoły z tradycjami” przybywa nowy nauczyciel, pod którego opiekę trafiają uczniowie-bohaterowie opowieści.  Owy nauczyciel dobrze zna tą szkołę, bo jest jej absolwentem, jednak ma alternatywne formy nauczania… Jak czytamy: akademii przyświecają cztery złote zasady: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość, będące zarazem synonimem… bezdusznego systemu edukacji. No właśnie!

(więcej…)


20.07.19 Chciałem pogadać, ale zamilkłem…

Znowu siedzisz w robocie jak ta pipa, miałbyś wprawdzie wiele do pogadania o minionym tygodniu – no wiesz, takich newsików -, na przykład Hajduk chciał najebać piłkarzy i opasłych VIPów, ale obawiasz się, że nikt może nie zrozumieć Twoich fascynacji i opowiadania o tym w kontekście pozytywnym. Nikt nie może tego zrozumieć, oprócz innych kibiców, których jednak akurat teraz nie ma obok. Dlatego, kiedy jest mecz i uda się na nim być, jest Twoja impreza integracyjna. Impreza integracyjna z… własnym wnętrzem, z tym, co porywa, cieszy, powoduje, że chce się o tym dyskutować. To dlatego czujesz się tak dobrze. Ludzie krzywią się, twierdzą, że tak nie wypada, bo to chuligaństwo i może nawet mają rację, ale chore głowy nie są w stanie przyjąć ich punktu widzenia, co nie znaczy, że nie są w stanie ich zrozumieć. Nie da się im tego wytłumaczyć. Nie w pełni, bo jednak na drodze kibicowania porzucasz tzw. normy społeczne, Twoje rozumowanie się im wymyka i płynie obok, własnym nurtem. Jest tak nieracjonalne, że aż zajebiste. To dlatego tak czekasz na ten dzień. Czy ktoś był na porodówce przy Twoim urodzeniu – sprawdź to na najbliższej nudnej rodzinnej posiadówie, bo mam podejrzenia, że tak jak mi tak i Tobie wstrzyknięto coś związanego z futbolem, może to jakiś pieprzony eksperyment, jak w „Mechanicznej pomarańczy”…? Przetrwaj te chwile, gdy dookoła Ciebie pierdolenie bez sensu, bo kolejna kolejka jest tuż, tuż…

ŁG


Raj będzie później (jeśli się uda), a więc de facto w nim mieszkam…

W wielu filmach i serialach przewija się motyw, że ktoś kradnie duże pieniądze, a po wszystkim, po tym jak ryzykował dla nich życie, wreszcie kończy na jakiejś egzotycznej wyspie u boku tej walizki z forsą i oczywiście pięknej kobiety. Fajne to… i ta wyspa, i ta walizka, i ta kobieta… Ale – do chuja – co tam niby robić na tej pieprzonej wyspie przez całe życie? Gdzie bym nie był w wakacje towarzyszy mi zeszyt do „DL” i muzyka z Polski, jakiś mecz na nośniku. Relaks byłby niemożliwy, gdyby nie czekał na nas stadion, sala treningowa spod której usuwam puste butelki po żulach. To co wartościowe pochodzi nie z raju na ziemi, a z piekła na ziemi, bo stal w ogniu się hartuje – mam na myśli wszystko to o czym piszę już trzynasty rok pod nazwą „DL”. Raju nie szukaj na ziemi. Zabieram się za kończenie kolejnego zina papierowego dla garstki, która jeszcze wie, co to i prócz ciepłej pogody marzy jeszcze o ciepłym materiale z undergroundu.

ŁG


20.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

W takich tytułach jak „Stowarzyszenie umarłych poetów”, czy jadąc hitem, Pink Floyd – „Another Brick In The Wall” próbowano walczyć ze zjawiskiem wychowywania pokolenia klonów, nastawionych na sukces i nieodróżniających się od siebie. Oczywiście wylano dziecko z kąpielą (wystarczy spojrzeć na dzisiejszy Zachód, każdy „chce być bogiem”), ale rodzice oraz nauczyciele nie byli bez winy – surowością i brakiem zrozumienia młodego pokolenia doprowadzili do buntu, który miał gdzie się skierować. Jako trener muszę robić wyrzuty ludziom. Muszę. „Ty nie zasuwasz jak należy”, „Gdzie byłaś jak był trening?” itd. Człowiek-wyrzut, na tym też to polega, ale jak tu teraz nie przesadzić w słabszy dzień? Nie da się dobrze uczyć jeśli nie walczysz ze swoimi wadami i nie jesteś ze sobą, ze swoim słabszym dniem i chorymi ambicjami szczery. Nauczyciele, wychowawcy często przesadzają, tak jak rodzice. Dziś kult sukcesu jest zakorzeniony w „dodatkowych zajęciach”, które de facto sam mam przyjemność prowadzić. Kumulacja jednak jest w naszym ulubionym futbolu, w którym szaleni rodzice bluzgający wszystkich dookoła, a głównie syna, są już zjawiskiem kultowym. Wszystkie te nerwy po to, by w mediach społecznościowych umieścić zdjęcie z medalem i podpisem „mój skarbek”, bo bez medalu to jest tylko „mój”, ale już nie „skarbek”, chociaż nikt tego wprost nie powie. A potem ma zarabiać (bo „tatuś odkrył talent, którego nikt inny nie widzi”), jak Lewandowski, rzecz jasna… To jest ciemna strona piłki dziecięcej i mam nadzieję, że w powstającej, pięknej akademii Legii Warszawa znajdą się ludzie, którzy będą wychowywać także rodziców…

(więcej…)


18.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

To jak… wejdziemy, czy nie wejdziemy wieczorem na mecz po chaosie z systemem sprzedaży online…? Żartuję, ale oczywiście prawie wszystkiego można się spodziewać, co mnie trochę stresuje, tym bardziej, że mam zamiar zabrać na pierwszy mecz CWKS kolejnego młodego podopiecznego. Taki małolat chce normalnie wejść, chce dobrej gry i dobrych piłkarzy. Czy nabytki Legii są dobre, czy jak Chris Philips będą zaraz grały sparingi z jakąś Jarotą Jarocin w barwach rezerw…? No i oczywiście atmosfera jest najważniejsza, ale o nią się nie trzeba akurat na Łazienkowskiej martwić, poza tym to ja i Ty mamy na nią wpływ, to nasza robota… Na Łazienkowskiej trzeba się martwić o „profesjonalistów”. Nowe koszulki? Nie podobają mi się. Moim zdaniem pasek przez klatę mógłby się stać stałym elementem jednego z kompletów każdego sezonu, to coś charakterystycznego – związanego również z (coraz częściej znikającym…) herbem naszej Legii, a tak to… Różne są gusta, moim zdaniem na minus. Sezon zaraz rusza na dobre… dajcie nam w końcu jakieś plusy!

(więcej…)


15.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

Dopiero co napisałem felieton o czytaniu gazet, ale jak tu je w spokoju czytać skoro wszystkie jadą po grze Legii wzdłuż i wszerz? Mamy ostatnio ciężkie prasówki. Wiadomo – dystans ratuje, nie można wszak dać się zwariować, ale to, że coś jest nie tak, widzi każdy. Owszem, nie takie wyniki widziała piłka nożna jak 0-0 w Gibraltarze (a… Wilno?), ale problemem jest coś innego – brak sytuacji w tym meczu i ogólnie ostatnie sezony. Można mieć pieprzonego pecha, bombardować bramkę przeciwnika, albo zamknąć zespół na jego połowie i naciskać, ale akurat „nie był to nasz dzień” i nic nie wpadło. Ktoś mógł mieć super gardę i dzięki niej wytrwać jakimś cudem z mającym nie najlepszy dzień Kliczko, mimo że do klasy mistrza dużo mu brakuje. Zejść potem z murawy jako taki Kliczko z niedosytem, lecz z racjonalnym poczuciem swojej siły, powiedzieć: „kurde, sami widzieliście, powinno się udać, ale się nie udało, sorry”. Dzisiaj nie, jutro tak. Było inaczej. Tu próbuje się zakłamać rzeczywistość. Znam osobę (kiepskiego kierowcę, który zdał za nastym razem), która właśnie zaparkowała samochód zbyt dużym łukiem – wgniotła sobie maskę, a tamtemu walnęła w zderzak, który wyraźnie się opuścił. Ta osoba patrzy na ten zderzak i mówi: nic mu się nie stało, nie świruj, ale nie tak, że ironicznie… tylko naprawdę w to wierzy, nie chce tego widzieć. Nie zrozumiem takich osób. Jeśli sztab Legii widzi, że jest lipa, ale nie chce tego wypowiedzieć głośno z powodów psychologii sportu (nasi pracowali, więc powinno działać, a jak nie działa to pewnie wina murawy…), może to oznaczać, że po prostu nie ma planu, czytaj – jest, hm, średniej klasy specjalistami… Zrobiliśmy robotę, zakupy, a tu dupa. I co wtedy? Dobre pytanie. Oczywiście, że jeszcze jest czas, ale jeśli we wrześniu będzie pozamiatane to Mioduski miej honor odejdź będzie po raz kolejny dudniło w legijnym uchu od razu po przebudzeniu… I co tu więcej napisać?

(więcej…)


14.07.19 Felieton przy kawie i gazecie.

Pisałem Wam (http://drogalegionisty.pl/?p=11135691) o Turcji w kontekście flag narodowych, „Ojca Turków” i zauważalnym wszędzie patriotyzmie, jakby poczuciu wspólnoty. Nie moje klimaty ten kraj pod względem kulturowym – wiadomo, ale robi to wrażenie na Europejczyku, który musi ostatnio sporo nahejtować się „postępu” za własnym progiem. Trafiłem na wiochę, która jeszcze nie jest aż tak przeszyta życiem turystycznym, dopiero rozwija się w tym aspekcie. Nasuwały się porównania. Pracowałem również na polskiej wsi, dojeżdżałem na nią z miasta do roboty na budowie łącznie przez ok. półtorej roku (wtedy byliśmy klasa robotnicza, a teraz pozostał nam po niej chyba tylko Cockney na słuchawkach od czasu do czasu i sentyment do „Mechanicznej” kojarzonej z Oi!owymi klimatami, chociaż dotyczyła przemocy, a nie życia robotniczego… Taka z nas klasa robotnicza, że śmigamy po kurortach – stać nas na nie w ratach -, wielu ma socjal, a klasa robotnicza kroi nam arbuzy…). Prócz flag narodowych i pomników, podobało mi się życie mieszkańców na ulicy, m.in. właśnie w kontekście polskiej wsi…

(więcej…)


13.07.19 Świadectwo kibica Lechii Gdańsk i członka FMW (książka/DVD).

Film DVD oraz dodana do niego książka wyszły w 2016 roku, ale jako, że prawie sam Wam te recenzje na „DL” rzeźbię, nie wszystko mogę od razu, na bieżąco ogarnąć. Poza tym – „Po drugiej stronie życia” (Andrzej Duffek i Jarosław Mańka) jest zawsze aktualne, nawet jakbyś oglądał je za 10 lat… To świadectwo kibica Lechii, brata śp. Tadeusza Duffeka, również członka Federacji Młodzieży Walczącej, a więc osoby, która w latach 80tych podjęła walkę z komuną, niosąc na sztandarze Boga, Ojczyznę oraz barwy klubowe. Ci bracia to kawałek pięknej historii polskiej kibolki, która ma również takie oblicza – nie tylko ciemne… Dzisiaj też wybierasz swoją drogę, wszak walka w Polsce, w Europie, w duszy, choć jakże inna, ciągle trwa… Poświęcisz godzinę…? Ja za oryginalne DVD dałem 25 zł i nie żałuję tych pieniędzy.

(więcej…)


13.07.19 „Silniejszy od nienawiści” (Tim Guenard, książka, Francja’99).

Wiele ostatnio świadectw… Tych mocnych i takich, że ktoś „dwa razy zapalił marihuanę” i rozwodzi się nad tym na jakim to był wielkim dnie (a może trzeba mu jednak pogratulować tylko takiego dna?). Szczerze mówiąc – ostatnio czytelniczy przesyt takich historii, chociaż Chwała Panu za każdą. Takie też miałem podejście do książki niejakiego Guenarda, którą wcisnął mi znajomy. Jakiś czas się do niej zabierałem, ale jak się już zabrałem to przeleciałem po niej jak Sparta po Millwall w tegorocznej ustawce. Może nie było to 30 sekund, ale bardzo szybko… Bo co powiedzieć o gościu, którego matka w wieku trzech latek przywiązała do znaku drogowego i zostawiła na pastwę losu? O gościu, który ucieka z poprawczaka, którego na ulicach Paryża gwałci jako dwunastolatka zboczeniec, a który krótki czas później trafia do gangu, by w nim udowadniać swoją siłę…? A to dopiero początek…

(więcej…)


13.07.19 „Władcy Chaosu” (film, Szwecja/Wielka Brytania, 2018).

Nigdy nie przepadałem za metalowcami, a w podstawówce biegaliśmy za nimi ładując ich z lewakami do jednego wora z napisem „brudasy”. O polityce pojęcie mieliśmy tak naprawdę średnie, a więc kto na brudasa wyglądał i miał pecha spotkać małoletnich rzezimieszków we flayersach i dresach… no to miał po prostu pecha. Dziś sądzę, że być może słusznie :-). Kiedyś recenzowałem Wam książkę „Władcy Chaosu” o narodzinach sceny black metalowej w Norwegii i potem ogólnie na Skandynawii (bardzo dobrze napisana pozycja!). Palenie kościołów i swastyki, takie były wtedy klimaty, a niektórzy – jak bohater filmu, Varg – pozostali wierni (po odsiadce) „wszelkiemu złu” do dziś… No właśnie… satanistom-metalowcom chodziło o „wszystko co złe”, a ścigali się w tym kto przekroczy granice. Odjebanie ex-kumpla, czy jakiegoś pedała („bo chciałem zobaczyć jak to jest wbić kosę”), profanacja wszystkiego, co święte – to były fakty, mimo, iż „Władcy Chaosu” (2018) jest filmem fabularnym i jeden z głównych bohaterów komentował podobno (info od znajomego, który śledzi jego kanał), że mimo wielu prawd, pojawia się też wiele wypaczeń. Wiadomo, „trzeba było” wpleść wątek miłosny (nawet w „Okolofutbola” był…) i inne standardy pod publikę. Mimo to, szwedzko-brytyjska produkcja dość dobrze oddaje klimat tej subkultury.

(więcej…)


10.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

Kibice napisali list do prezesa PZPN. Cóż, do tego prowadzi ugrzecznianie się i brak współpracy między polskimi ekipami (bo co innego?): http://pilkanozna.pl/index.php/Wydarzenia/Ekstraklasa/1002882-kibice-wystosowali-list-do-zbigniewa-boka.html. Co mogłoby ich wyleczyć? Wjazdy na murawę co kolejkę, przerywanie meczów, radykalizacja zachowań. Czytaj: przesunięcie granicy w stronę ludzi chcących oglądać mecze na żywo. Teraz razi ich byle pirotechnika. Interesy i „dogadywanie się” spowodowały, że polski ruch kibicowski jest gdzie jest. W Niemczech jako turysta mogłem kupić sobie bilet na sektor… gości, na meczu z 30 tysiącami widzów na stadionie, a częściej się tam w ostatnich sezonach leją na trybunach i pod nimi, w 1 i 2 Bundeslidze, niż w Polsce na tych samych poziomach rozgrywkowych… Trzeba sobie twardo powiedzieć, że osiągnęliśmy pewien poziom dna jeśli chodzi o walkę z Systemem… O konspirę, z której zawsze słynęło polskie podziemie!

(więcej…)


9.07.19 Oczy duszy. Jakie masz?

Nie dziwię się, że trudno Ci trwać na modlitwie, w stanie łaski, mi też trudno… A wiecie czemu nam wszystkim trudno, dlaczego to właśnie trwanie na modlitwie (a zatem bycie prawdziwym katolikiem!) jest w tym wszystkim najtrudniejsze… (a z pewnością trudniejsze niż używanie pewnych zwrotów i noszenie krzyża „jak w Szybcy i wściekli”)…? Bo od trwania w niej zależy jak się zachowamy w danej sytuacji! Prawda jest taka, że gdyby apostołowie nie spali w Ogrodzie Oliwnym, a trwali na modlitwie z Jezusem, Piotr nie latałby potem z mieczem… Trwając na modlitwie i w łasce uświęcającej (korzystając z sakramentów), dotychczasowe codzienne, coweekendowe zachowania często będą nam się jawić jako hipokryzja, a tak jesteśmy do nich przywiązani, że lipa nagle je zostawić i postąpić tak jak podpowiada On, na szczerej modlitwie… Prawda? Lepiej zatem nie wchodzić w tą modlitwę, bo jeszcze będę musiał z czegoś zrezygnować. „Bóg – Honor – Ojczyzna” na bluzie, w tekście piosenki, heja i do przodu…

(więcej…)


9.07.19 „Imię Róży” (serial, Rai/C+, Niemcy/Włochy, 2019).

Po filmie z 1986 roku, książka Umberto Eco „Imię Róży” doczekała się wersji serialowej (2019). Książkę czytałem (rewelacja), film oglądałem (mam w kolekcji oryginalne DVD), a zatem serial też był kwestią czasu. Przypomnijmy. Akcja „Imienia Róży” rozgrywa się w opactwie benedyktynów w 1327 roku, a fubała to seria zabójstw wewnątrz klasztoru. Opat chce rozwiązać tą budzącą zrozumiałą panikę zagadkę, dlatego prosi o pomoc inteligentnego franciszkanina Williama z Baskerville (w tej roli John Turturro), któremu towarzyszy nasz narrator – młody mnich Adso z Melku (tu Damian Hardung). Mamy też polski akcent w postaci roli Piotra Adamczyka. W opactwie pojawia się także Inkwizytor Bernard Gui (Rupert Everett), a myszkowanie Williama nie podoba się większej liczbie osób… No i tym sposobem mamy ciekawy serial na jeszcze ciekawszym tle historyczno-religijnym… Fabułę „Imienia Róży” rozłożono aż na 8 dość długich odcinków.

(więcej…)


Sezon 2019/2020 czas zacząć ! Zielone światło dla wszystkich ultras !


7.07.19 „To My Kibice Plus” (magazyn kibicowski, Polska, lato 2019).

Właśnie wyszedł nowy numer „To My Kibice+” na lato 2019 (8,5 zł). Wiem, że znacie ten tytuł, ale po raz kolejny mam chęć go zrecenzować, doceniając świetną pracę redakcji! To dla mnie skandal, że jesteś kibolem, a tego nie czytasz, wszak „TMK+” to skarbnica wiedzy o naszej subkulturze na całym świecie. Nowych 68 stron w full kolorze i na śliskim papierze możecie już kupić w empikach, lub zamówić od redakcji przez Sklep „TMK”. Głównym tematem, bo zajmującym aż 34 strony, jest relacja z redakcyjnego tripu po Chile i Argentynie, podczas którego widzieli aż 14 meczów! Prócz super zdjęć, unikatowych i różnorodnych, płyniemy po opisach wywołujących naszą „zdrową zazdrość” („też bym chciał”), a chętni na taki trip otrzymują także sporo porad praktycznych i wskazówek jak poruszać się po scenie Ameryki Łacińskiej. Co jeszcze w numerze?

(więcej…)