20.06.10 WSPOMNIENIA KIBICA: STILON-LEGIA’2009. PP W GORZOWIE!

Już w poniedziałek 21 czerwca Legia Warszawa odbędzie pierwszy trening podczas przygotowań do sezonu 2010/2011. Dzień później drużyna wraz z nowym trenerem wyjedzie do Grodziska Wielkopolskiego na zgrupowanie. 29 czerwca (we wtorek) CWKS rozegra tam pierwszy sparing, a naszym rywalem będzie I ligowy Stilon Gorzów. Drużyna z zaplecza, w której mówi się obecnie o odejściach: Adama Czerkasa , Pawła „chórzysty” Kaczorowskiego, Mateusza Piątkowskiego czy Davida Topolskiego. Legia będzie zaś sprawdzać licznych piłkarzy, których udało się sprowadzić. Ja w związku ze zbliżającym się sparingiem zapraszam na wspomnienia z naszej ostatniej potyczki przeciwko Stilonowi. We wtorek 29 września 2009 Legia po raz pierwszy zagościła w Gorzowie. Stawką była 1/16 Pucharu Polski. CWKS nie popełnił dawnych błędów z Sanoka i lekko wygrał 2-0 robiąc co do niego należy – przechodząc do kolejnej rundy. Przy okazji tego wyjazdu nie obyło się bez komplikacji. Planowo mecz miał odbyć się…tydzień wcześniej, jednak Lech Kaczyński ogłosił kolejną żałobę narodową (po tragicznej śmierci górników). Mimo przełożenia spotkania, za Legią do Gorzowa Wielkopolskiego pojechało około 500 osób. Zapraszam na dwie relacje korespondentów. Na zdjęciu obok flaga trzymana podczas tego wyjazdu.

Ł  

STILON GORZÓW 0-2 CWKS LEGIA WARSZAWA

29.09.09 Puchar Polski, Gorzów.

Relacjonują kibice Legii Warszawa:

Wyjazd na mecz paradoksalnie (co może zabrzmi niegrzecznie) umożliwiła mi żałoba narodowa. Jestem przeciwny tak częstym żałobom, ale akurat ta miała ten plus, że dzięki temu wyrobiłem się na mecz. Po zebraniu chętnych na wczesny wyjazd  – ruszamy prawie o wschodzie słońca, chwilka w trasie i docieramy na miejsce zbiórki.

Po wejściu na sektor okazało się, że mimo środka tygodnia i zmiany terminu meldujemy się w dobrej liczbie. Na sektorze około 500 Legionistów plus Pogoń (8 dych), wywieszamy siedem flag. W pierwszej połowie S. stara się zmobilizować nas do lepszego dopingu, jednak jak na tą liczbę wyjazdowiczów ten mógł być lepszy. Miejscowi nie zapełniają stadionu. Mimo meczu z Legią „raz na 50 lat” (mam nadzieję, że Gorzów nie powtórzy się jak Sanok) widać dużo pustych miejsc (widzów 4000).

W pierwszej połowie fani Stilonu wywieszają transparent „kibic nie bandyta!” i nie prowadzą dopingu. Ograniczają się tylko do gwizdów gdy pozdrawiamy Pogoń i już mniej przyjaźnie – Pawła Kaczorowskiego. Spiker prosi o nie ubliżanie ich zawodnikowi, jednak nie znajduje on zrozumienia wśród gości. Kaczorowskiemu przypominamy, że nigdy nie będzie Legionistą. Jeśli chodzi o pozdrowienia to te innego typu dostaje trener Stilonu Adam Topolski. W drugiej połowie pozdrawiamy go jak Legioniści w czasach gdy grał z eLką na piersi – „Adam Topolski najlepszy obrońca Polski”! Pierwsza połowa mija na gwizdach Stilonu i naszym dopingu.

Pogoda niestety nie dopisuje, trochę pada, lekko marznę w drugich 45 minutach. Po zmianie gniazdowego kontynuujemy doping. W pewnym momencie fani Stilonu zaczynają śpiewać na dwie trybuny. Chętnie dołączamy do pytania kto wygra mecz, odpowiadając –  Legia! Szybko więc rezygnują z zadawania tego pytania. Pierwszą bramkę po powrocie strzela Mięciel. Prawie z połowy boiska, jednak niestety nie w swoim stylu – jeszcze nie przewrotką :-). Astiz wybija piłkę zmierzającą do bramki  i na tym można zakończyć piłkarski opis drugiej połowy.

Po meczu zostajemy 20 minut na sektorze i można wracać. Powrót dzięki panom w niebieskich mundurach i ich objazdom średnio fajny. Odłączamy, ogarniamy jedzenie i po chwilce jazdy meldujemy się w domach. Hitem w samochodzie staje się najprostsza wersja pozdrowień dla Kaczorowskiego :-).

ADRIAN

Tego dnia sam doping dla Legii  nie stał za wysokim poziomie, powiedziałbym, że oprócz kilku wyjątków było słabo. Choć podobno w drugiej części stadionu było nas słychać całkiem nieźle. W pierwszej części gry zarzucał S., ale, że chyba nie doszedł całkiem do zdrowia w drugiej zastąpił go Sz. Było sporo pozdrowień dla ITI, a także poszczególnych pracowników klubu, szczególną sympatią cieszył się zomowiec błędowski. Ciekawa sytuacja była gdy przed meczem przyjechał a psy nie chciały go puścić na jakiś parking dla vip’ów, tylko kierowały do nas, wiele osób zachęcało, żeby stanął z nami na parkingu, niestety nie była mu w końcu dana taka przyjemność. W przerwie znalazłem chłopaków z FC Płońsk i dostałem to na co czekałem, czyli ich zine, dzięki!

Stilonowcy mieli jakieś kłopoty z zarządem (na ligowym meczu z Widzewem race na boisku) i dlatego nie dopingowali cały mecz, pierwsze 15 minut chyba panowała w ich sektorach cisza, a na płocie wisiał jedynie trans „Kibic nie bandyta!”. Później wywiesili flagi i kibicowali, jednak u nas nie było ich wcale słychać (spora odległość między sektorami), chyba, że krzyczał cały stadion. W drugiej połowie rozciągnęli sektorówkę w barwach, która jakiś czas wędrowała nad głowami. Gospodarzom szczególnie nie podobała się obecność naszej zgody, Pogoni, zwłaszcza, że pozdrawialiśmy ją szczególnie często i głośno. Po meczu, w którym Legii wcale nie przyszło łatwo zwycięstwo i gdyby nie wcześnie strzelony gol to mogło być nieciekawie, piłkarze podeszli pod sektor. Odśpiewaliśmy z nimi „Warszawę”, potem była „Legia albo śmierć” i po 20 minutach mogliśmy opuścić sektor. Powrót wesoły był, ale spokojny. Ogólnie wyjazd przyjemny no i oczywiście jedyny w swoim rodzaju bo pierwszy i nie wiadomo na jak długo ostatni do Gorzowa.

K

STILON: Janicki – Truszczyński, Wojciechowski, Grocholski (77, Ilków-Gołąb), Topolski – Andruszczak, Kaczmarczyk, Maliszewski (72, Wan), Kaczorowski – Moojen, Czerkas (46, Janusiński).

LEGIA: Mucha – Szala, Astiz, Jędrzejczyk, Komorowski – Jarzębowski (79, Radović), Borysiuk, Giza (70, Smoliński), Szałachowski – Paluchowski (88, Iwański), Mięciel.

BRAMKI: Szałachowski (17’), Mięciel (93’).

ŻÓŁTE KARTKI: Giza (24’), Truszczyński (41’), Jędrzejczyk (52’), Kaczorowski (85’).

WIDZÓW: 4000 (w tym 500 gości).