9.10.10 JUŻ W PIĄTEK LEGIA JEDZIE DO ŁODZI (ZAPOWIEDŹ!).

Już jutro wielki Mecz dla Wojtka, który elektryzuje wszystkich Legionistów i nie tylko. Wiadomo jaka atmosfera panuje na meczach przyjaźni – tym razem będzie podobnie, z jedną różnicą: wszystko ze strojoną mocą! Bo nie dość, że to pierwszy mecz przyjaźni na mogącym pomieścić ponad 20.000 widzów stadionie to jeszcze zapowiadane są dodatkowe atrakcje. Koncerty itp. – już o tym pisałem. Mecz więc będzie miał charakter (pozytywnie) piknikowy. Świetnie się składa, bo już w najbliższy piątek czeka nas spotkanie z zupełnie innego typu emocjami. Jedziemy na Widzew. (ciekawą grafikę znajdującą się obok można powiększyć za pomocą dwukrotnego kliknięcia myszką :-).

RTS WIDZEW ŁÓDŹ ?-? CWKS LEGIA WARSZAWA

15.10.10, 9 kolejka Ekstraklasy, godzina 20:00 piątek, Łódź.

Już w najbliższy piątek czeka nas szlagier – Legia Warszawa jedzie na mecz do Łodzi na Widzew. Będzie się działo. Chociaż ostatni pojedynek na stadionie naszego rywala przypominał raczej II ligową kopaninę, co zresztą zaraz sobie przypomnimy.

Po ostatnim meczu ligowym między nami graliśmy jeszcze sparingi, ale zdaje się, że pisałem o nich przy okazji…sparingu z Widzewem przed obecnym sezonem. Nie ma się co powtarzać. Tym bardziej, że w piątek będzie to mecz sporo większego kalibru…

Co ciekawe – po raz pierwszy od dawna (?) zagrożona jest posada Leszka Miklasa i Ostrowskiego. Tak przynajmniej podają media. Mówi się, że jeśli Legia wtopi w Łodzi i Kielcach – czeka nas kolejna rewolucja. Legia bez Miklasa? To by było coś!

Daleki jednak jestem od mówienia „niech przegrają – poleci Miklas”. To tak jakby alkoholik miał przeżyć dzień na sucho, bo kolejnego ranka będzie więcej picia…Miałby ciężko – to samo jest z uzależnieniem od Legii. Można więc rzec umiarkowanie – jak wtopią i faktycznie poleci smutny Leszek to owe porażki będą miały swoje plusy :-). Nie wierzę jednak, że jakikolwiek Legionista chce dać Widzewiakowi satysfakcję i cieszyć się z przegranej.   

OSTATNI MECZ LIGOWY

22 marca 2008 roku, w 22 kolejce Ekstraklasy Legia grała w Łodzi z Widzewem. Po bramce Gizy w 85’ minucie wygraliśmy 1-0. Oglądaliśmy jednak typową Legię Jana Urbana (a może – typową Legię ITI?). Nie konstruującą żadnej sensownej akcji, nie oddającej strzałów na bramkę rywala. Spotkanie było tak nudne, że C klasa Cypru kobiet (jeśli by taka istniała) by się go wstydziła. Skrzydła nie istniały, murzyn na szpicy także. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy…do momentu wyjścia na boisko 18-sto letniego wtedy Macieja Rybusa.

Młody wszedł w mecz jak to wtedy miał w zwyczaju – bez kompleksów i od razu zaczął robić zamieszanie pod bramką rywali. Piłkarz, który przyznał otwarcie, że kibicował/ kibicuje Widzewowi był ich największym zagrożeniem – miał wtedy charakter do gry – nie to co teraz. To jednak nie Rybus był bohaterem spotkania, a Piotr Giza, który niedawno rozwiązał kontrakt z Legią. Najpierw oddał groźny strzał, który obronił bramkarz RTS. Potem po dłuuugich miesiącach niemocy strzeleckiej dał Legii zwycięstwo! Przyznam, że serce mi urosło – mój CWKS strzela zwycięską bramkę w ostatnich minutach wyjazdowego klasyku! Szał radości i znowu na te kilkanaście minut można było zapomnieć o chujowej wtedy sytuacji (narastający konflikt kibice – ITI). 

Na Widzew- Legia tym razem nie było kompletu. Mniej widzów na tej potyczce było chyba tylko w 2004 roku kiedy to stadion Legii po zamieszkach był otwarty jedynie dla posiadaczy karnetów. Teraz wszyscy chętni mogli wejść na obiekt, ale za to ceny były bardzo nie adekwatne przede wszystkim do pozycji Widzewa w tabeli i jego pewnego spadku z ligi. Jak pisał od razu po meczu serwis sport.pl:

„Dawno, dawno temu, jeszcze w ubiegłym stuleciu, mecze Widzewa z Legią elektryzowały kibiców w całej Polsce. Naszpikowane reprezentantami Polski drużyny z Łodzi i Warszawy rywalizowały o mistrzostwa Polski, a stadiony wypełniały się kibicami. Walczyło się do ostatniej minuty. I nawet jeśli na kilka minut przed końcem meczu rywal prowadził, nie było mowy o kapitulacji. Piłkarze mieli charakter, ale przede wszystkim umiejętności. Po klasyku Widzew – Legia dziś zostały już tylko wspomnienia.

W sobotnie popołudnie na stadion przy al. Piłsudskiego przyszło tylko około 6 tys. widzów (także, mimo zakazu, dwustu fanów Legii). Być może łódzkich kibiców odstraszyły wysokie ceny biletów, a być może to, że obecni piłkarze Widzewa i Legii nie grają już tak dobrze jak kiedyś (…).”

Sport.pl (22.03.08)

Nawet nie 6 tysięcy, a 5, a kibiców Legii było dwa razy więcej niż pisał serwis. W każdym razie – takie pustki wywoływały jedno pytanie „gdzie te stare mecze Legia- Widzew?” kiedy stadiony pękały w szwach, a fani prześcigali się w choreografiach. Fani Widzewa na swojej stronie też wyrażali tęsknotę do starych klasyków, ale z nieco innego powodu:

„Kibice Widzewa będą zapewne mieli zepsute święta. Ich ulubieńcy przegrali bowiem z Legią na własnym boisku, a to prestiżowa sprawa. To już niestety czwarta z rzędu porażka na własnym terenie z odwiecznym rywalem. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu stadion przy Piłsudskiego wydawał się nie do zdobycia dla wojskowych. Te czasy już chyba minęły bezpowrotnie.

Przed meczem najwięcej emocji budziło to, czy kibice Legii pojawią się na trybunach, czy też nie. Ostatecznie grupa około 300 przyjezdnych zasiadła w sektorze za bramką. Samo spotkanie już takich emocji nie przyniosło. Piłkarzom najwidoczniej udzielił się świąteczny nastrój (…).”

Widzewiak.pl (22.03.08)

Na jakiś czas był to ostatni mecz naszych drużyn. RTS po tamtym sezonie pożegnał się z Ekstraklasą i wrócił dopiero przed rozgrywkami 2010/2011. Wszyscy wiemy w jakich okolicznościach i, że mieli problemy z awansem już w poprzednim sezonie.  

Tymczasem kilka słów o meczu z marca 2008 na trybunach. Frekwencja jak wspomniałem tylko około 5 tysięcy widzów w tym prawie 400 Legionistów „na zakazie”, którzy zasiedli obok sektora dla gości na skraju popularnej „Niciarki”. Wejście na stadion było możliwe dzięki gospodarzom, ale nie oznaczało to bynajmniej „pełnej kultury”. Już przed meczem trwała „wymiana uprzejmości” z łódzką publiką. Młyn RTS bywał gęstszy, ale i tak nieźle się wypełnił, tradycyjnie płot obwieszony flagami i melodyjny doping przy pomocy bębna. W miejscu gdzie zasiedli goście nie pojawiły się żadne płótna, barw klubowych też jak na lekarstwo – to oczywiście przez sytuację w jakiej przyszło wtedy jeździć legijnym kibicom. Prowadzono raz lepszy raz gorszy doping, tradycyjnie dostało się ITI. Po bramce Gizy szał radości na sektorze – ludzie padają sobie w ramiona! Czy teraz będzie podobnie? Raport meczowy z ostatniego meczu ligowego naszych drużyn:

WIDZEW: Fabiniak – Szeliga, Szymanek (8′ Stawarczyk), Ukah, Kłos – Budka, Juszkiewicz, Panka, Masłowski (62′ Kuklis), Lisowski – Kowalczyk (65′ Mierzejewski).

LEGIA: Mucha – Bronowicki, Szala, Astiz, Wawrzyniak – Radović (82′ Smoliński), Vuković, Giza, Burkhardt (78′ Rybus), Roger – Chinyama (91′ Korzym).

BRAMKA: 0:1 – 85′ Giza.

ŻÓŁTE KARTKI: 34′ – Masłowski, 51′ – Wawrzyniak, 67′ – Mierzejewski, 93′ – Korzym.

WIDZÓW: 5.000 (w tym 400 gości „na zakazie”).   

TERAZ NA TRYBUNACH MA BYĆ INACZEJ! JAK BĘDZIE NA BOISKU?

15 października 2010 mecz na trybunach będzie wyglądał jakże inaczej. Komplet na stadionie, zażegnany konflikt, a my w klatce dla gości! Czyli wszystko tak jak być powinno. Piłkarze – nie ma co się oszukiwać – wielkiego meczu nie zagrają, a więc nie mamy chyba nic przeciwko temu by chociaż wygrali jak ostatnim razem. By Legia nadal była dla Widzewa nie do pokonania od lat…Niestety znając drużynę Macieja Skorży – może być różnie i nie wiemy jak zespół (?) wyjdzie na murawę…Czy łaskawie zechce im się pozapierdalać za Legię czy oleją i przejdą obok meczu. Legia ma niestety dwie twarze.

Warszawski zespół na pewno nie jest faworytem. To RTS jest chwalony za swoją grę, a specjaliści mówią, że mógł uniknąć kilku wtop (wiele remisów) i być wyżej. Natomiast CWKS wtopa za wtopą, a o kilku wygranych (3 na 8 spotkań, reszta w plecy!) mówi się, że były szczęśliwe! Przywołując mecze z Cracovią, Lechem i Śląskiem na wyjeździe – trudno nie przyznać racji.

Widzew jest niepokonany w 5 ostatnich meczach, a przegrał ostatnio z Wisłą w 3 kolejce (0-1 u siebie). I była to jedyna (!) porażka na 8 kolejek. W tabeli Widzew jest 8 z 11 punktami, a Legia 11 z 9 oczkami na koncie. Łatwo obliczyć, że wygrana pozwoli nam przeskoczyć piątkowego rywala w tabeli. Nie napiszę, że ich na to nie stać, bo raz na jakiś czas potrafią się zmobilizować i charakterem (niestety nie umiejętnościami, ale dobre i to) wygrać mecz. Oby tak było w piątek!

Ł.

POCZYTAJ NA DRODZE LEGIONISTY:

O Widzew-Legia + fotki z 1998 roku: http://drogalegionisty.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=335:41010-ju-15-padziernika-war-in-israel–zdjcia-z-1998-roku&catid=46:pozostae&Itemid=100

1.07.2010 Widzew 0-0 Legia (sparing): http://drogalegionisty.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179:10710-widzew-od-legia-warszawa-sparing&catid=38:sportowe&Itemid=90

Wspomnienia kibica (Legia vs Widzew): http://drogalegionisty.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=175:300610-wspomnienia-kibica-widzew-legia99legia-widzew2004&catid=38:sportowe&Itemid=90