28.10.10 JUŻ W NIEDZIELĘ MECZ Z GÓRNIKIEM ZABRZE!

Legia idzie jak burza i nienaturalnym by było się z tego powodu martwić :-). Faktycznie idą w dobrą stronę, zaczynają sensownie utrzymywać się przy piłce, wymieniać ładne podania, konstruować akcję i coraz częściej uderzać na bramkę rywala. Jakby nie było – o mniej więcej takiej grze jak w Kielcach „marudziłem” przez te kilka lat robienia e-zina. Wiem, że pewnego poziomu się nie przeskoczy, ale Legia ma w Polsce dominować na boisku i narzucać swoje warunki gry. Teraz pozostaje „tylko” jedna ważna kwestia. Regularność! Nie czyni wiosny jedna, a nawet dwie jaskółki. To jeden słabszy mecz może się od czasu do czasu przydarzyć – a nie odwrotnie! Stabilizacja formy i iście drużyny w stronę „Kielc” – oto cel jaki trzeba przed nimi stawiać. W niedzielę powinniśmy pewnie pokonać beniaminka, albo nawet skromnie – byle po nie pozostawiającej wątpliwości dominacji na murawie. Cieszy, że udział w tym mają raczej biali – z młodym Michałem Kucharczykiem na czele. Egzotyczne zakupy różnicy nie zrobiły…

OSTATNI MECZ

W tym sezonie KSG po krótkiej „przygodzie” z zapleczem Ekstraklasy – powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ostatni mecz ligowy przy Ł3 graliśmy z nimi 20 marca 2009. Zremisowaliśmy go 0-0, a by coś o nim napisać trzeba się dość mocno wysilić.

Na Legia- Górnik były nudy i zero gości (nawet na sektorze gospodarzy, zresztą jedynym wtedy czynnym). Na stadionie około 4000 widzów, oczywiście brak jakichkolwiek barw (konflikt z ITI), „doping” to kilka okrzyków „Legia” w wykonaniu pikników i kilka szyderczych bądź 100% poważnych haseł ze strony kibiców Legii. Było o postawie zawodników, o Urbanie, Miklasie i innych „sympatycznych” panach sprowadzających wielką Legię na samo dno. I to w zasadzie tyle. W niedzielę jeden z najstarszych polskich klasyków powróci do swej świetności! Przynajmniej na trybunach…Nie obrazimy się też jeśli Legia udowodni swoją wyższość nad odwiecznym rywalem…

CWKS LEGIA WARSZAWA ?-? KS GÓRNIK ZABRZE

31.10.10, 11 kolejka Ekstraklasy, Warszawa.

Górnik w tej rundzie „idzie jak burza” i teoretycznie silniejszych rywali pokonał. Ostatnio Lecha w stosunku 2-0, ale Poznaniacy jak wiadomo – nie prezentują w lidze w sumie żadnego poziomu. Podobnie jak Wisła w momencie gry z KSG.

Gramy przy Łazienkowskiej i myślę, że po raz pierwszy od jakiegoś czasu jesteśmy faktycznym faworytem. Oni po prostu muszą to wygrać jeśli chcą dobić do czołówki. Górnik jest pierwszą przeszkodą w autentycznym ratowaniu wydawało się straconego sezonu…Najpierw zabrzanie, a potem (kolejkę później) Białystok! Cel na dwa mecze – koniecznie 6 punktów (obecnie mamy 7 pkt straty do liderującej Jagi)! Czekają nas bardzo ważne sportowo mecze na naszym obiekcie…

A kibicowsko? Wiadomo – Górnik przyjedzie, zapełni sektor gości, jak dotychczasowi rywale (prócz słabej Cracovii) będzie chciał się bardzo pokazać w Stolicy. Na starym stadionie CWKS wychodziło mu to przeciętnie bądź słabo o czym m.in. kolejna notka, którą podesłał Przemek! Przenieśmy się na Łazienkowską roku 2005! Nas też będzie znacznie więcej niż w 2005…Na Żyletę nie ma już biletów.

Ł. 

CWKS LEGIA WARSZAWA 1-0 KS GÓRNIK ZABRZE

5.03.2005, Puchar Polski, Warszawa.

Mecz z Górnikiem był pierwszym meczem na wiosnę rozgrywanym przez Legionistów. W roku 2005 pucharowa potyczka zapowiadała się interesująco dla kibiców ze względu na rozgrywanie w tym dniu „Międzynarodowego Turnieju Kibiców” organizowanego przez SKLW. Zaproszenie przyjęły wszystkie nasze zgody: Pogoń, Olimpia, Zagłębie, Den Haag, Juventus a także dodatkowo Werder Brema i reprezentacja dzielnicy Bemowo.

Ze zwycięstwa w turnieju cieszyli się kibice ze Szczecina, którzy pokonali naszych braci z Sosnowca. Trzecie miejsce przypadło Elblążanom dzięki zwycięstwu nad gospodarzami czyli kibicami Legii. Niestety mnie na turnieju nie było więc więcej nie będę o tym pisał, skupię się na meczu.

Na Łazienkowskiej w ten śnieżny wieczór zjawiło się 6 tyś widzów. Przy wejściu na stadion dało się zauważyć pewne zmiany min. rozciąganą na całą Żyletę blaszaną planszę, na której znajdować się będą reklamy i rozwalony zegar który będzie gruntownie odremontowany.

Na krzesełkach karteczki z hasłem: „Przywróćmy blask Żylecie”. Chodziło o to żeby wszyscy dopingowali z całych sił przez pełne 90 minut jak za starych czasów. Mecz rozpoczął się od minuty ciszy dla jednego z kibiców. Na wyjście piłkarzy prezentujemy oprawę: barwy Legii z folii aluminiowych, mini sektorówki zaprzyjaźnionych klubów w asyście ogni bengalskich, a na G sektorówka „wielki herb”.

W naszym młynie tego wieczoru oprócz naszych flag są też fany wszystkich uczestników turnieju, a dodatkowo wisi transparent w języku Holenderskim z życzeniami dla Den Haag z okazji 100 lecia klubu. Wszyscy zaproszeni goście oglądają mecz z trybuny Krytej.

Pod zegarem około 200 osobowa grupa kibiców z Zabrza, którzy kilka razy zaznaczyli swoją obecność. Mieli ze sobą 3 flagi. My w drugiej połowie rozwijamy naszą „wielką panoramę”, a potem zostaje odpalonych kilkadziesiąt rac. Cały czas konkretny doping, obie prezentacje robią wrażenie na naszych zagranicznych gościach.

Mecz kończy się wynikiem 1:0, co przed rewanżem stawiało nas w lepszej sytuacji. Po meczu razem z ziomkiem z mojego miasta idziemy do pubu pod Krytą gdzie na dużym ekranie razem z kibicami  m.in. Juventusu  oglądamy mecz Roma- Juve. Jest też z nami ówczesny bramkarz Legii – Artur Boruc. Ogólnie bardzo fajna atmosfera pomimo tego, że było bardzo zimno, a powrót do domu trwał bardzo długo.

            Przemek(L) Grudziądz