LIST CZYTELNIKA: A propos wiary itd.

Ostatnio zamieściłem trochę swoich dalekich od sportu przemyśleń i od razu skrzynka mailowa zaczęła jakby pęcznieć… Są odzewy pozytywne, negatywne, są także te tragikomiczne. Za wszystkie dzięki. Część wrzucę w najbliższy numer papierowy, jeden przykładowy wrzucę niżej. Nasz mail to drogalegionisty@gmail.com , czekamy niecierpliwie na Wasze opinie na temat tekstów wszystkich piszących w tych skromnych progach ludzi. A teraz oddaję głos SM. Temat to ostatnie wątki – rap, wiara…

Ł.

Witam…

Dzięki za promowanie Medium’a. W sumie to dzięki „DL” (no i wykonawcom takim jak Medium, ENCEHA) przekonałem się do rapu. Do sprawy podchodziłem rzeczywiście jak do „murzyńskiego czegoś tam”, no a Twój zin otworzył mi nieco oczy (chociaż trochę krytyki do hip hopu we mnie wciąż pozostało).
 
Zauważyłem, że zacząłeś Biblię czytać. Ogarnięty poczuciem bezradności też się niedawno wziąłem za to co, jako katolik, już dawno powinienem przeczytać. 
Nie chcę tu wyjść na jakiegoś mohera, ale chciałbym Ci polecić uczestnictwo w konkretnej (tradycyjnej, katolickiej – nie tej „zwykłej”, przesiąkniętej modernizmem dla niektórych wręcz heretyckiej) Mszy Św: http://www.piusx.org.pl/kaplice/Warszawa
Nie wiem jak to u Ciebie będzie to wyglądać, ale w moim mieście, oprócz kazania, po każdej Mszy jest prowadzona krótka katecheza. Tamci księża rzeczywiście trafnie potrafią wskazać wiernemu duchową ścieżkę. Jak dla mnie tradycjonaliści to ostatni ludzie którzy mogą nam przekazać esencję chrześcijaństwa (II sobór watykański -1962- to sprawa oddzielna- na grubą książkę).
 
A jakże wiara w Chrystusa współgra z nacjonalizmem… Nasza walka – życie i śmierć dla narodu: walczymy dobrowolnie, nie z przymusu, poświęcamy się dla ludzi (narodu) którzy, tak na prawdę w większości, mają wyjebane na naszą sprawę. Przykład Chrystusa, który poświęcił się totalnie i bezinteresownie dla każdego człowieka, może być dla nas niedoścignionym wzorem. Nacjonalizm napędzany przez Wiarę daje kopa i to porządnego.
Pozdrawiam, SM
Dzięki za list, wszystko w porządku, tylko niepotrzebnie o tym moherze – wszak to język tych, którzy z wiarą walczą.
Przypomniało mi się jak na jednej z manifestacji dla Kosova w Warszawie byli Serbowie i goszczący ich kolega opowiadał jak nagle przed wyjściem na manifestację wyjęli jakieś obrazki i zaczęli się modlić. Normalne typy, kibice, nacjonaliści – tyle, że wierzący. I ta wiara nie pozostaje bez wpływu na to, że serbski naród jest uważany za godny naśladowania, nacjonalistyczny…
Ł.