LISTY CZYTELNIKÓW: Galerie, niedziele i komuna…

Dzisiaj niedziela, wrzucę dwa Wasze listy. Tym bardziej, że jeden dotyczy… niedzieli, a konkretnie tego dnia jako dnia wolnego od pracy. Istotna kwestia, która jednak jest zapomniana za sprawą zadomowienia się tu na dobre wielkich hipermarketów oraz innych korporacji. Dzisiaj wymagając wolnej niedzieli często jesteś potraktowany przez pracodawcę jak kosmita. Pamiętajmy jednak, że niedobrze jest tracić punkt odniesienia… Najpierw będzie pierwszy list, który… też dotyczy galerii, ale w innym sensie. W sensie promowania symboli komunistycznych jak gdyby nigdy nie było tu czerwonego reżimu. Oddaję głos czytelnikom, a Was zachęcam do korespondencji.

Ł.

Serwus!

Piszę do Szanownej Redakcji w związku z pojawiającymi się coraz śmielej i częściej symbolami komunistycznymi sierpa i młota na różnych gadżetach. I tak oto, wstępując dzisiaj do Empiku, który mieści się w Arkadii w Warszawie, po najnowszy nr TMK, miałem wątpliwą przyjemność zauważyć na manekinie koszulkę reklamującą grę wojenną, na której był sierp i młot. Osoby przechodzące obok wydawały się nie zauważać zbrodniczego symbolu, no, ale nie wymagajmy od nich zbyt wiele, przecież przyszli tu tylko na zakupy, eh! Nie zastanawiając się długo, poprosiłem obsługę o rozmowę z kierowniczką. Była nią młoda, sympatyczna dziewczyna, która, po wyjaśnieniu jej, że sierp i młot umieszczony na szmacie jest zakazany przez prawo, a przede wszystkim jest to profanacja pamięci patriotów walczących za wolną Polskę, ochoczo zgodziła się natychmiast usunąć  kłujący w oczy symbol. 15 minut później ponownie wróciłem sprawdzić, czy kierowniczka dotrzymała słowa. Ku mojemu zadowoleniu plastikowy komuch (manekin w koszulce) został usunięty. Wnioski nasuwają się same, nie bójmy się reagować na podobne przypadki i nie przechodźmy obojętnie obok zbrodniczych symboli; jak pokazuje powyższy przykład, czasami wystarczy po prostu zwrócić uwagę!

Pozdrawiam, Damian

Widzisz… czego wymagać od jebanych lemingów skoro takie SLD normalnie sobie na manifestacjach z sierpami i młotami śmiga, a media jakoś nie huczą o skandalu na odpowiednią skalę. Jak wymagać skoro Jaruzelskiego zapraszają, z jego córki robią celebrytkę, a Kiszczaków uniewinniają… A potem lemingi zdziwione po klapsie („ja nie wiedziałem”…). Jakie media – taka ich wiedza… Reagujmy. W sklepach, tramwajach – wszędzie…

A teraz wspomniana kwestia wolnych niedziel:

Ł.

Obudziłem się rano i stwierdziłem, że napiszę coś do „DL”. Poruszę temat myślę, że dla wielu osób w Polsce ważny. Najważniejszy dla tych, których to dotyka bezpośrednio. A mianowicie chodzi o temat wolnych niedziel. Marzy mi się dzień, w którym wszystkie galerie handlowe byłyby zamknięte. Oczywiście dużo osób będzie przeciwnych, ale jak byliby na miejscu tych którzy pracują to myślę, że zmieniliby do tego podejście…

Polska to „wolny kraj”, nie ma tu miejsca dla niewolnictwa. A jak się komuś to nie podoba to niech może jedzie do Afryki robić zakupy… Jedni tłumaczą się, że „tylko w weekendy mają czas robić zakupy”. Ja pamiętam jeszcze jak kiedyś niedziela to był wolny dzień i nie było takich spędów na zakupy – i jakoś można było żyć. Wiem – czas się zmienił, jest dużo galerii. I niestety teraz społeczeństwo „modern people”, nauczone przez system i massmedia biega tylko po godzinach i w weekendy wydawać kasę. Mimo, że tej kasy w sumie za dużo nie mają, ale trzeba iść i coś kupić. Taki mały (?) rytuał już się z tego zrobił. Nieważne, że idą kupić tylko parę rzeczy, a wychodzą z całym wózkiem. Ale o to właśnie chodzi wszystkim większym molochom. Przyjdź i zostaw kasę.

Z drugiej strony ktoś powie, że ucierpi na tym gospodarka, że ludzie stracą pracę…

Wydaje mi się jednak, że nie. Brak tu logicznego myślenia. Jeżeli zamkniemy galerie handlowe na jeden dzień to zyskają na tym małe, lokalne sklepy, w których ludzie sami są panami swego czasu. Jest to tym bardziej ważne, że teraz gdy przejdzie się po niektórych ulicach Warszawy to coraz więcej jest pustych, zamkniętych sklepów. Upadają jeden za drugim, z braku zainteresowania klientów i braku przychodów. Zyskają też różne puby i restauracje.

I co najważniejsze, jak rymuje Bokser: „zapomniałeś co masz w domu, zapomniałeś o rodzinie”. Każdy tylko biega za pieniądzem, ciągle tylko myśli o pracy i jak je potem wyda. A ten jeden dzień, można wykorzystać dla kogoś najbliższego. Zarówno ci którzy muszą pracować jak i to społeczeństwo „bananowców” nauczone tylko biegania po galeriach, bo akurat w niedzielę muszą coś kupić. Śmieszą mnie takie wypowiedzi niektórych, kto wie – może to już jest jakieś uzależnienie.

„Lepiej weź pannę za rękę albo dziecko gdzieś tam zabierz” – i znów przytoczę Boksera. Bo można ten jeden dzień wykorzystać, żeby iść i spędzić gdzieś (niekoniecznie… w galerii) z bliską osobą.

Zawsze będzie można gdzieś zostawić pieniądze na takim wypadzie, zyska na tym gospodarka lokalna. Także myślę, że nie tylko ktoś straci. Na pewno duże sklepy/korporacje będą naciskały rząd żeby nie pozwolił na wolną niedzielę. Ale najważniejsza jest rodzina i to jej poświęcajmy więcej czasu.

Poza tym też wiele osób zapomina o pewnym przykazaniu. Dzień święty należy święcić. Dla niektórych jest to pewna wartość, inni – głównie młodzi już o tym zapomnieli. A biorąc pod uwagę, że Polska jest w głównej mierze krajem katolickim dzień ten powinien być wolny i z tego powodu. Brońmy zarówno rodziny, jak i wartości katolickich – nawet, gdy niektórzy są osobami niepraktykującymi.

Poruszyłem tu kilka kwestii, ale myślę, że ważnych dla wielu osób. A poza tym jest jeszcze sześć dni i będzie okazja na zrobienie zakupów.

Pozdrawiam, LuckyB

Poruszyłeś kilka spraw, ale to niestety tylko pobożne życzenie. Hipermarkety rosną jak grzyby po deszczu i weź im tam powiedz żeby je zamknęli na niedzielę. To zbyt duża kasa by jakimś sposobem przeszło… Ale punkt odniesienia i dzień wolny jako wartość i święto jest ważny, dlatego chętnie list publikuję. Patrzmy uważnie na wolność, którą się zabiera człowiekowi w sposób najróżniejszy (wmawiając mu, że jest leniem jak gdyby sensem życia miała być tyra).

Ł.