WYWIAD: „Jestem Polakiem – to jest nasze” (Dondi, rap, nowa szkoła).

Tak już mam, że słucham wszelkiej muzyki, od Republiki po dubstepy, co czytelnicy „DL” od dawna wiedzą. Ostatnio udało mi się pogadać z młodym raperem – Dondim, który reprezentuje nową szkołę i pewien powiew świeżości jeśli chodzi o brzmienie. Powiem szczerze, że jego przekaz jest jeszcze do dopracowania, ale wierzę, że będzie dobrze, bo to młody chłopak, który trochę już przeżył. Przede wszystkim album „Młoda krew” dobrze brzmi i jeśli ktoś jest otwarty na muzykę nowoczesną to może znaleźć tu rytmy dla siebie. Chciałem to wrzucić na papier, ale uznałem, że potrzebna będzie ilustracja muzyczna, bo Dondi jest jeszcze mało znany – tym bardziej w Warszawie. Zobaczmy, co nam powie młody Don… A na papierze, w „DL” 15 przesłuchamy kolejnego rapera, który rapuje o sprawach patriotycznych i kapelę z Węgier!

Ł: Witam. Na początek przedstaw się czytelnikom tego zina. Od ilu lat robisz rap, czy zajmujesz się jeszcze czymś innym jeśli chodzi o kulturę hip hop?

DONDI: Witam, mówią na mnie Dondi. Nie do końca pamiętam ile czasu rapuję, pewnie z 9 lat będzie. Poza rapem, raczej nie; ogarniam klipy, z lepszym, gorszym skutkiem, ale to z kulturą hip-hopową po prawdzie nie ma nic wspólnego – teraz to wymagany dodatek.

Ł.: Krążek „Młoda krew” jest jedynym legalem w Twoim dorobku. Jaki był odbiór? Wiadomo, że dzisiaj ciężko się wybić, jest wielu raperów, ale Ty wyróżniasz się nieco stylem i na pewno specyficznym wokalem… Czy więc polscy słuchacze są przygotowani na takie rytmy jak „Młodzi gniewni”?

DONDI: Od początku… „Młoda krew” nie wyszła na legalu. Firma odzieżowa odpowiedzialna za promocję itd. nie sprostowała tego i ja co rusz muszę to robić. Dużo gadania, to wszystko. Wycofali się z tego projektu, zwyczajnie. Także pełnoprawny nielegal.

Odbiór? Wydaję mi się, że okej. Nie trzeba być przygotowanym, bo to rap jak każdy inny chyba. Różnicą są te bity, trochę inna rytmika, ale to nadal ten sam rap. Wiesz, są gusta, nikt nie musi się jarać; ja sam nie jaram się wieloma produkcjami, ale cenię sobie włożone serce i wysiłek. Szanuję pracę innych ludzi.

Wokal specyficzny, całe szczęście, chociaż jest zabawnie czasem – przyrównują mnie do kogoś, co rusz to inne osoby. Pozdrawiam zamieszanych!

Ł: Dużo nawijasz (np. już w „Intro”) o tym, że ludzie nie doceniają Twojej pasji, a powinno się to zmienić, gdy zacznie ona przynosić zyski. Myślisz, że w dzisiejszych czasach liczy się tylko hajs? Jak to znosisz Ty i Twoja ekipa?

DONDI: Zupełnie inaczej, w intrze mówię o tym, zresztą tak jak w innych numerach, że mam nadzieję, że docenią moją pracę i będą z tego jakieś zyski, bo nikt mi nie wmówi, że nie chce robić pieniędzy z pasji; no chyba, że spada z nieba duże kieszonkowe co miesiąc. To gratuluję matek i ojców.

Jednakże wiesz, sam szacunek do cudzej pracy nie musi iść razem z hajsem i raczej niezbyt często idzie. Hajs się nie liczy, to ja chcę go liczyć…

A tak na poważnie – pewnie się liczy, znaczy się na pewno. Obojętnie; akurat My – w domyśle, ja i koledzy – nie liczymy się jakoś. Jak można to flaszki idą w zamian. Tak przez pryzmat hip-hopu – tutaj węszą hajs, jak go nie generujesz to nikt Ci nie pomoże za bardzo. A reszta? Reszta patrzy co masz na sobie, ile to kosztuje – kosztuje – ale nikt za to nie płaci; dają te ciuchy – najmniej ważny element tak naprawdę, ale taki biznes, coś za coś – chcesz pomocy to jesteś baner, bo hajs idzie z ciuchów.

To jest tylko zajebisty dodatek. Jak to Tet ostatnio ładnie skwitował – wystroić się trzeba, ale najpierw to co w głowie.

 

Ł: A propos stylu ubierania, na który nie oszukujmy się – także zwraca się uwagę w hip hopie. Rozumiem, że ubrania z klipów są podarowane przez jakieś sklepy w zamian za reklamę…  

DONDI: Jasne, to dobra inwestycja, te lokowania. Dorzutki do klipów. Trochę się bazar zrobił z tego jak na moje oko.

Co do reklamy – pytanie kto komu robi reklamę. Jedni dorzucają hajs do klipów etc., drudzy chcą rzucić dwie koszulki i loga na start. Cóż. Węszy się hajs, węszy się sprzedaż.

Ł: „Młodzi gniewni, sukcesu głodni, chcący pieniędzy – ludzie pamiętają błędy, a nie patrzą gdy wygramy”… Przyznam, że to mój najlepszy kawałek z płyty. Mógłbyś rozwinąć sens tego refrenu?

DONDI: Miło, dzięki. Rozwijać nie ma czego. Młodzi, zdeterminowani, chcą coś osiągnąć, nie być na cudzym i za cudze. Co do drugiej części, raczej jasne – no nie jest tak?

Ł: No niby tak, myślałem, że polejesz trochę wodę, jak to w wywiadach :-).

Skąd pomysł na takie bity, kolejny album planujesz na równie new schoolowych? Skąd czerpiesz inspiracje (ulubione ekipy, nurty)?  

DONDI: Zwyczajnie jaram się takim brzmieniem; słucham dużo nowoczesnej muzyki. Mam czasami zajawkę na samplowane rzeczy, zawsze jak odpalę jakąś starą perłę. Przeważa jednak south.

Nowa płyta – na pewno nowocześnie, jak zwykle, dodatkowo znajdą się loty bardziej samplowane; nie mówię truskulowe – wszystko jest truskulem, jak nie jest przekłamane. Tak to widzę.

Z ulubieńców ostatnio mocno siedzi w grajku na pewno Drake – czekam na nowy album; wróciłem do Lace up; Weezy; odkurzyłem Ja rule`a; Dappy niesamowicie zamiata rapowo; Z-ro, Trae, takie rzeczy; z polskich pozycji ostatnio też nadrobiłem trochę – Zeus, Wojtas i kozacka zwrotka Liroya, nowy Kajman chociażby. Nie mam określonego nurtu, słucham wszystkiego, musi trafiać po prostu.

Zabrzmi to trywialnie, ale inspirację czerpię z życia, z moich bliskich, z muzyki. Nic nowego.

Ł: Wiem, że koncertujesz z większą ekipą, zresztą na klipach też prawie zawsze jest Was kilku. Możesz coś powiedzieć o tej grupie? To zwykli znajomi, czy zaangażowani w hip hop znajomi?

DONDI: Jest to Hometown Fellas w mocno okrojonej liczbie. Gra ze mną Fojtas i Dżony. To moje dobre ziomy. Sami coś tam dłubią dla zajawki; są na pewno mocno zaangażowani w mój hip-hop. I to wystarczy. Ważne osoby, pomimo wielu sytuacji.

Razem tworzymy HTF – mój pomysł; jest to studio, melanż, zajawki. Mocno lokalny lot dla nas. Za deckami przeważnie Dj Seli.

Ł: Gdzie obecnie można kupić Twoją płytę? Planujecie w najbliższym czasie jakieś koncerty?

DONDI: Preorder.pl, sklep Diamante, coś u mnie. Obecnie na horyzoncie ani jednego koncertu.

Ł: Co sądzisz o systemie w jakim przyszło nam żyć? Umowy śmieciowe, bezkarność policji…

DONDI: Ja dość mocno ubolewam nad tym wszystkim, wiesz. Zaczynając od policji – dygresja – mieliśmy tu parę przeszukań w domu, wpadł taki jeden as i na wejściu mówi: dadzą mi państwo pieniądze (rzucił sumę; śmieszne pieniądze – niestety, nie było nas stać) i zaraz mnie tu nie ma… Policja to kurwy – ja mam wydatki.

Także więcej nie muszę mówić nawet na ten temat. Nie chcę lać wody – jestem przeciwny niesamowicie ich działaniom (zresztą to słychać na płycie), ale nie jestem idiotą – usunąć nie można, bo mielibyśmy anarchię.

Trzymam kciuki za mojego brata Parisa i jeszcze parę osób, które są żywym przykładem działań tego syfu.

Ł: A jakie masz podejście do ojczyzny jako czegoś więcej niż kasty politycznej i milicyjnej? Jesteś patriotą?

DONDI: Chyba dorosłem już do tego, żeby twierdzić, że jestem patriotą. Czego by nie mówić to piękny kraj, często świetni ludzie, świetne miejsca. Jestem Polakiem. Wielu psioczy, sam nieraz się wkurwiam, ale wiesz – to jest Nasze. Jesteśmy u siebie, co by się nie działo.

Nie jest to przejawem jakiejś mody, czy trendu na facebooku. Nie obnoszę się z tym nosząc jakieś wymyślne koszulki – wszystko to kwestia mentalności, nie afiszu. „Kocham mój kraj i pójdę za niego w ogień, i choć nie jest idealny, zawsze będzie moim domem”.

Ł: Dużo nawijasz na płycie o powiniętym bracie. Rymujesz też, że trzymasz kciuki za wszystkich dilerów w otoczeniu. A nie sądzisz, że jednak powinno się nakręcać ludzi by szli w inną stronę?

DONDI: Braci się nie traci. Tak, trzymam; co nie znaczy, że nie chciałbym, aby mogli się utrzymywać na spoko poziomie z czegoś zupełnie innego. Sam myślałem o tym setki razy, ale tutaj to mina.

Niezmiennie kciuki…

Ł: Dobra. To by było na tyle. Życzę rozwoju muzycznego i utrzymywania się z pasji, a nie jakichś głupot.

Napisz plany na przyszłość i ostatnie słowo do czytelników „DL”…

DONDI: Dzięki bardzo. Oby poszło po mojej myśli.

Z najbliższych planów muzycznych – pracuję nad nowym mixtape`m pod szyldem Hometown Fellas, mam nadzieję, że w przeciągu najbliższych tygodni będę mógł już coś pokazać.

Na koniec – nikt się za nas nie urodził, nikt za nas nie umrze; nie pozwalam, aby ktoś myślał za mnie – tego życzę innym. Pozdrówki!

rozmawiał: Ł. (wrzesień 2013).