LIST CZYTELNIKA: Wydanie konkursowe (2). Przedłużenie reżimu!

Pisz czachaRazem dostałem od Was 5 maili konkursowych. Za wszystkie wielkie dzięki, bo trzeba było się wysilić i coś napisać. „Zalajkowałoby” pewnie osób kilkaset, ale jest to dla mnie bezwartościowe. Wygrał Atanazy, drugie miejsce PF. Także dzięki za maile, dwa zwycięskie teksty w „DL” 17! Raz sierpem…! Urodziłem się w stanie wojennym, więc nie ma szans na naoczne relacje świadka tamtych wydarzeń. Jako, że narzucono totalną dowolność w doborze tematyki to wybrałem coś, co bardzo mnie uderza, a mianowicie rozliczenie faktu wybuchu stanu wojennego i rozliczenie jego autorów i głównych dowódców. Na wstępie przyjmuję założenie, że podchodzę sceptycznie do wszelakich materiałów, dowodów, notatek służbowych z tamtych lat. Tak na zdrowy rozsądek, skoro można było fabrykować dowody przeciwko opozycji, żeby wpuszczać ją w kanał to dlaczego w aktach nie mogłyby pojawić się fałszywki uwiarygodniające fakt, iż to generał Jaruzelski jest faktycznym winowajcą? Jako przyczynę podaje się zapobieżenie interwencji wojsk radzieckich w celu zaprowadzania ładu. Zakładam, że poległym górnikom z Wujka większej różnicy nie robiło kto pociągał za spust.

Nie wnikam w historię, bo się na niej nie znam. Interesujące są dalsze losy „bohaterów” grudnia 81r. Z obozu opozycyjnego wypływa naczelny redaktor jednego z najbardziej opiniotwórczych dzienników w kraju i zamiast dociskać niedawnych prześladowców nakazuje „odpieprzyć się od generała”.

Na wielkie polityczne wody wypływa działacz opozycji demokratycznej z czasów PRL, który walczył z ówczesnym systemem, z zasadami i mechanizmami jego funkcjonowania. Polityk ten, który w walce o zmianę ustroju państwa gotów był poświęcić swoją wolność. Wolność, którą mu odbierano za organizację obchodów upamiętnienia dnia 11.11. Teraz po latach na tę samą okoliczność organizuje oficjalną farsę i ustawkę, na której obecność jest tak samo dobrowolna jak na pochodach pierwszomajowych w latach szczęśliwie minionych. Ów polityk doczłapując się do najwyższych szczebli władzy na swego głównego doradcę bierze byłego działacza PZPR, a na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego ściąga „eksperta” od spraw obronności kraju jakim jest generał Jaruzelski.

Takich przykładów na powiązanie obecnych ludzi władzy, czy gwiazd mediów głównego nurtu z ich dawnymi, rzekomymi prześladowcami i ciemiężycielami można by mnożyć pewnie długo. W sieci jest pełno artykułów i wywiadów pokazujących czarno na białym, że ludzie pracy podejmujący bezpośrednią walkę z system zostali wydymani przez działaczy ówczesnej opozycji.

Jakież musi być rozgoryczenie ludzi bezpośrednio pokrzywdzonych lub rodzin pomordowanych górników, gdy po blisko ćwierćwieczu rzekomo wolnej Polski nikt nie jest w stanie rozliczyć dawnych oprawców. Jaruzelski i Kiszczak machają zwolnieniami lekarskimi unikając rozpraw. Milicjanci strugają głupa zasłaniając się koniecznością wykonywania rozkazów. Sprawy się przedawniają, dowody znikają, zeznania przyprószają się lukami w pamięci, a media znudzone małą efektownością prowadzonych procesów wolą bezpośrednio ze wszelkimi niuansami rozkładać na czynniki pierwsze proces mamy Madzi.

Na prawdziwe rozliczenie (aczkolwiek jedynie symboliczne i historyczne) tamtego okresu możemy liczyć chyba dopiero, gdy pochowamy ostatnich mogących w jakikolwiek sposób odpowiedzieć karnie za tamte wydarzenia. Przerażające jest to, że do powstającej coraz większej liczby artykułów, książek, filmów ukazujących prawdziwe oblicze tamtych wydarzeń i tej władzy równolegle widoczny jest trend do ocieplania wizerunków, tworzenia podwalin pod rozgrzeszenie winowajców.

KQ (mail do wiadomości redakcji)