WYWIAD: BRZ z Diil Gangu dla czytelników „Drogi Legionisty”!

ikonkaDopiero, co wrzuciłem na e-zina jego klip z Merdem „24/7”. Nawiązaliśmy kontakt w sprawie wywiadu i ogarnęliśmy temat błyskawicznie, za co wielkie dzięki dla rozmówcy. Oj… nie jest to standardem w moim undergroundowo-dziennikarskim fachu. Macie więc przed sobą typową świeżynkę. BRZ to w miarę nowa postać w Diil Gangu (ale z rapem od 1995), która nieco zaskoczyła mnie kilkoma zwrotami w najnowszej produkcji. Sięgnąłem po inną twórczość rapera i prezentuje ona dobry, uliczny poziom. Oczywiście nie we wszystkim się zgadzamy, ale zachowuję poziom wywiadów „DL”, dając się wypowiadać wszelkim poglądom prócz skrajnie antynarodowych. O Diil Gangu, o używkach, o rapie i o patriotyzmie rozmawiamy z BRZ! Sprawdź to! Wplatamy klipy według własnego uznania.

Ł.: Miło mi powitać na łamach „Drogi Legionisty”, bo Twój klip z Merdem zrobił na naszej redakcji spore wrażenie. Na dobry początek przedstaw się czytelnikom. Skąd jesteś, gdzie mieszkasz, od ilu lat robisz rap, jakie projekty masz na koncie?

BRZ: Witajcie. Pochodzę z warszawskiej Woli. Nieraz się śmieję, że pierwsze 6 lat spędziłem w Ursusie, a urodziłem się w szpitalu na Żelaznej więc to Wola wybrała mnie na swojego mieszkańca, he he.

Rapuje odkąd pamiętam. Każdy z nas ma jakąś pasję, jeden gra w kosza, drugi zbiera znaczki, a trzeci robi muzykę. Wychowując się w klimatach blokowych trudno wyjść do znajomych z muzyką disco polo, czy country, a przecież to znajomi są pierwszymi słuchaczami twoich utworów. Jeśli im się spodoba, to wtedy dostajesz w plecy ogromne skrzydła.

Jeśli muzyka to od nas, dla nas i o nas. Chłopaka, który ma 15 lat obchodzi więcej zdanie ziomków z osiedla niż rodziców. Może to sprawa buntu młodzieńczego. Tak czy siak – rap, nic innego…

Zaczynałem z moim bratem z osiedla, Danielem. Jako, że moja pamięć jest w strzępach, to posługuję się datą rozpoczęcia naszej zajawki od pierwszego nagranego wspólnie numeru, czyli rok 1995. Osobiście uważam, że trochę później, ale jako że zdarzyło mi się nie pamiętać daty swoich urodzin, więc posługuję się datą wyznaczoną przez Daniela.

Ł: Co oznacza Twoja ksywa, to inicjały?

BRZ: Nic innego jak początek nazwiska i ksywki. Dorabiałem do tego jakieś rapowe rozszerzenia typu Brak Rymów Złych, ale jakoś nic mi nie podeszło na tyle, aby zmieniać na siłę etymologię BRZ. 

Ł: Jak znalazłeś się w ekipie Diil Gang, kojarzonej oczywiście głównie z Hemp Gru?

BRZ: Jest to pytanie, które słyszę najczęściej, he he. Moim przyjacielem jest Dj Steez, znam się z nim od długiego czasu, więc normalne jest, że słuchał moich utworów. Podczas gdy ja nie opierając się na muzycznej zajawce zwiedzałem kolejne szkoły i szukałem drogi w życiu, Steez szedł wyznaczoną trasą i stał się oficjalnym Dj’em Hemp Gru, a więc i członkiem Diil Gangu.

Opowiadał mi wielokrotnie, że puszczał chłopakom moje numery, które się podobały. W końcu odezwał się do mnie pod koniec 2012 i powiedział, że ma dla mnie prezent na gwiazdkę – chłopaki z Hemp Gru chcą mnie poznać. Takie rzeczy wychodzą naturalnie. Po paru dniach wpadłem do chłopaków do firmy, poznaliśmy się, a już po miesiącu miałem nagrany pierwszy numer w Hemp Studiu.

Ludzie twierdzą, że skoro ktoś jest rozpoznawalny, to staje się bucem i ma resztę gdzieś. Gówno prawda. Myślę, że rozpoznawalność wpływa na poszerzanie horyzontów, otwarcie się na innych i umiejętność rozmowy na wielu płaszczyznach. Od pierwszego dnia w firmie mogłem poczuć się jak u siebie. Trafiłem w dobre miejsce i z dumą reprezentuję rodzinę. Diil Gang!

Ł: Od jakiegoś czasu w DG przewija się polski patriotyzm, do czego dołożyłeś kolejną cegiełkę. Zauważasz coś na zasadzie mody, czy to raczej głębsze przemyślenia polskich raperów?

BRZ: Długo się zastanawiałem jak rozpocząć odpowiedź na to pytanie. Głównie z racji tego, że jest ona bardzo prosta.

Każdy z nas jest mieszkańcem swojego kraju, kraju w którym się urodził, a patriotyzm to po prostu przywiązanie do swojego kraju. Dla chłopaków z osiedli jest to normalne i chyba chęć współzawodniczenia, która wpajana jest od pierwszej klasy podstawówki, jest tu głównym motywatorem mówienia o swoim kraju.

U mnie w rodzinie zawsze panowały poglądy prawicowe, a mój dziadek uważa Piłsudskiego za wielkiego człowieka. Mieszkałem z moim dziadkiem wiele lat, słuchałem historii z drugiej wojny światowej z pierwszej ręki. Czuję ból i honor, gdy myślę o moim Kraju. Nie uważam się za fanatyka, fanatyzm to zło i w każdej dziedzinie życia jest on przesadą, bo tworzy klapki na oczach. Jestem zwykłym chłopakiem, który kocha swój kraj. Tak samo myślą ludzie z rodziny Diil.

Jako że rap, który tworzymy ma być z serca, a jego sensem jest opisywanie tego co nas otacza, to normalną koleją rzeczy jest pisanie o Polsce. Nie chodzi tutaj o modę, bardziej o dorośnięcie do tematu. Gdy miałem 17 lat nie uważałem siebie za osobę, która powinna poruszać te tematy. Teraz mam 30 lat, wiem co uważam za dobre, co uważam za złe i mogę dodać własną cegiełkę do rozmów o sytuacji i przyszłości kraju.

Ł: Hmm, mimo wszystko rapujący mieszkańcy naszego kraju jeszcze kilka lat temu rymowali głównie o melanżu i zielonym listku, a patriotyzm jeśli się przebijał to bardzo umiarkowanie. Dzisiaj młodzi jakby budzą się z letargu. Jak myślisz, jaka sytuacja ma na to głównie wpływ?

BRZ:  Myślę, że tu nie chodzi o letarg tylko o to, że polski hip hop dorósł. Dorósł w sensie swojej wagi na polskiej scenie muzycznej. Kiedyś rap był muzyką niszową. Skasowano go z mediów, nie mówiono o nim i tak naprawdę wszystkie tory dotarcia do ludzi były dla rapu zablokowane. Przebijały się tylko pojedyncze ekipy, głównie dzięki koneksjom i zmianie stylu na bardziej dostępny dla ludzi niesłuchających rapu.

W związku z tym, polski hip hop, a raczej jego twórcy, zaczęli wykorzystywać inne kanały promocji, głównie internet. Dziś prym na listach sprzedaży wiodą ekipy rapowe i chociaż nikt nie chce tego głośno przyznać, wydaje mi się, że hip hop jest najbardziej popularnym gatunkiem muzycznym w Polsce. W związku z tym artyści reprezentujący tę subkulturę zaczęli głośniej mówić o tym co ich boli, o tym co czują.

Musimy pamiętać także o tym, że kiedyś topowi artyści nurtu rapowego mieli po 20 lat, dziś mają na karku 35 wiosen i umieją odróżnić dobro, o którym politycy mówią, a dobro które jest pomiędzy ludźmi i widzą dokładną różnicę.

Jako, że każda subkultura ma swoich guru, przywódców myślowych, tak w hip hopie są to ludzie, którzy zapoczątkowali ten nurt w Polsce i oni tchnęli patriotycznego ducha w polski rap. Utwory takie jak: Hemp Gru „63 dni chwały”, czy „Niezapomniani bohaterowie” z Bas Tajpanem pokazują drogę, a także mają duży poklask u słuchaczy.

Dziś hip hop ma taką pozycję na rynku muzycznym, że sam może kreować trendy, a wplatanie motywów patriotycznych jest rzeczą naturalną, ponieważ to siedzi głęboko w nas. W Tobie i we mnie.

Nie uważam, że patriotyzm to ukierunkowanie na jakąś partię, bądź jakiś ruch polityczny. Polacy uwielbiają wyrażać swoje poglądy i bronić ich. Hip hop jest wyrażaniem siebie poprzez muzykę, taniec, napisy na murach. W Polsce jest mój dom, a rap jest kartką, na której piszę co jest ok., a co mnie wkurwia. I tak jak każdy Polak, nic mnie nie obchodzi, co myśli kto inny na ten temat…

Ł: Sugerujesz, że jesteś apolityczny. Ok. To dlaczego w „Nektarze” pojechałeś po Jarosławie Kaczyńskim? Nie żebym był jego fanem, ale ciekawi mnie dlaczego akurat on Cię sprowokował do ataku…

BRZ: To nie jest atak. To jest wytykanie błędów. Jestem Polakiem i mam własne zdanie, które wcale nie musi opowiadać się za żadną partią, która zasiada w sejmie. W odróżnieniu do tych, co mają swoich faworytów uważam, iż patrzenie na każdego tak samo, nie przez pryzmat, pozwala zobaczyć więcej. Ktoś kto jest za lewicą mniej widzi jej błędy i złe decyzje, a wytłuszcza błędy prawicy, z wzajemnością oczywiście.

Jeśli chodzi o numer „Nektar”, to z tego co pamiętam chodziło konkretnie o zamieszanie wokoło tragedii pod Smoleńskiem. Wiesz… trudno mi teraz przytoczyć, o co dokładnie chodziło, ponieważ mały błąd w tych czasach, w wypowiedzi, przekręca kompletnie jej sens. Politycy obu tych konkurujących ze sobą partii używają swoich pozycji w rządzie do kłócenia się między sobą, a sprawy ważne dla naszego kraju schodzą na drugi tor, bądź są kartami przetargowymi w rozmowach na poziomie międzypartyjnym. Gdybyś posłuchał innych utworów, to usłyszałbyś, że nie jestem za żadną partią.

Ł: W najnowszym klipie wspominasz, że kibole zawsze prawicowo nastawieni. Jesteś jednym z nas, kibicujesz?

BRZ: Bycie kibicem w tych czasach jest czymś więcej niż kiedyś, przynajmniej tak mi się wydaje. Mam swoją drużynę w sercu, tak jak chyba każdy w Polsce, kto jest z osiedli. Kibicem nie jestem.

Kibic wg mnie to osoba uczestnicząca w meczach swojej drużyny, uczestnicząca w prawie każdym aspekcie życia swojego ukochanego zespołu.

Mam natomiast bardzo wielu znajomych kibiców i znam ich przekonania. Od lat Kibice to środowiska prawicowe i konserwatywne. Szanuję to i doceniam trud włożony w oprawy meczowe i inne działania mające na celu pokazanie swojego zdania. Mamy pielęgniarki i geodetów, mamy też kibiców, każdy może mieć własne zdanie, o to walczyli nasi dziadkowie i ojcowie.

Ł: Kiedy płyta w Hemp Rec.? Możesz coś więcej o niej powiedzieć?

BRZ: Płytę planujemy wydać nakładem Hemp Records, w kwietniu tego roku. Będzie to mój debiut na legalnej scenie. Myślę, że płyta będzie powrotem do starszych brzmień rapu. Starałem się, aby krążek nie był w żaden sposób naginany w którąś stronę, jeśli chodzi o tematykę. Będziesz tam mógł usłyszeć numery takie jak ten „24/7” feat Merd, 2 mocne numery o alkoholu… Zresztą sprawdzicie sami.

Dużo gości, ponieważ uważam, że rap jest taką muzyką, która zbiera wokół niej ludzi i jakoś zawsze numery rapowe kojarzyły mi się z wieloma osobami. Będę starał się obrać na niej kurs militarny, mam w rodzinie żołnierza, więc naturalnie to we mnie wchodzi. Życie to wojna, a więc chodzę ubrany w kamo…

Ł: Alkohol, używki. Dwa lata temu nawijałeś o „Kobiecie w sosie własnym”. Chciałbym w tym momencie spytać o ucieczkę w nałogi, czyli plagę dzisiejszych czasów, z którą nieco stara się walczyć kierunek prosportowy. Nie uważasz, że promocja palenia, bogato obecna w diil gangu to pewna muka dla dzieciaków? Jaki jest Twój pomysł na mówienie o tych sprawach?   

BRZ: „Ballada o Kobieta w sosie własnym” to pewien powrót do przeszłości, rozliczenie się z jakimiś tam złymi wibracjami, które zaszły w moim życiu. Czy ucieczka w nałogi? Po części na pewno tak. Po części frustracja brakiem pracy. Oczywiście nie traktuję tego jako nałóg, ponieważ nie miałem problemu z niepiciem, tylko z odmawianiem, he he. Lubię się bawić, dlatego też robię hip hop.

Ja rozumiem, że promowanie sportowego trybu życia jest bardzo w porządku i kibicuję tego typu działaniom. Niemniej jednak nie lubię popadania ze skrajności w skrajność. Obiecałem sobie, że nie będę przesadzał z alkoholem od nowego roku, co nie znaczy wcale, że nie będę mógł się napić wina do obiadu.

Ktoś kiedyś powiedział mi, że dla kogoś z problemem alkoholowym dużo trudniejsze od odstawienia alkoholu jest picie z umiarem i umiejętność powiedzenia sobie „STOP”. Jest to kluczem do zrozumienia siebie i własnych słabości. Jeśli stopujesz to znaczy, że rozkminiasz co byłoby gdybyś nie zatrzymał kolejki zdarzeń.

To samo tyczy się blantów. Wszystko jest dla ludzi, to domena naszych czasów. Daje ona nam tyle złego, co dobrego i tylko od nas zależy, którą drogę wybierzemy. Dostępność narkotyków jest olbrzymia, więc jeśli chcesz znaleźć sposób na wyluzowanie się, to pierdol twarde dragi, pierdol alkohol. Zapal jointa. Zejdzie ci stan nastukany, to będziesz czuć się normalnie, bez kaca, zejść. Ok., możesz iść na siłkę i wypocić wkurwienie, aby się wyluzować, wolność jest w nas i do nas należy wybór.

Ł: Dobra, to by było na tyle. Powodzenia, płytę sprawdzę na bank!

BRZ: Dzięki bardzo za rozmowę. Nie sądziłem, że mój klip znajdzie się na stronie o tej tematyce. Cieszy mnie, że rap dociera do wielu miejsc i także w innych kulturach może znaleźć poklask. To muzyka, która na żywo przenosi to, o czym rozmawia się na podwórkach i osiedlach, jak i w bogatych domach. Mamy to do siebie, że nie musimy używać publicznych mediów do przedstawiania swojej twórczości, więc możemy mówić to, co nam się podoba, a jeśli komuś nie pasuje – może przełączyć kanał w laptopie.

Zapraszam do nabycia mojej płyty, premiera w kwietniu 2014, naszymi poglądami na wszystkie tematy możemy się podzielić z Wami na moim oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/BrzOfficial . DIIL GANG !

rozmawiał: Ł. (24 stycznia 2014)

koncert