WYWIAD: Wola Ludu (AN Ukraina) dla „Drogi Legionisty”!

A pro-European protester holds a pneumatic gun during clashes with Ukrainian riot police in KievUdało się wreszcie zrobić wywiad z ukraińskimi aktywistami na temat rewolucji na Ukrainie. Niestety, nie udało się zahaczyć nikogo z tamtejszych kiboli, więc porozmawialiśmy przy pomocy naszego wschodniego korespondenta z aktywistą ruchu AN Wola Ludu, który, m.in. brał udział w ataku na obwodową siedzibę w Winnicy, a również w innych akcjach ulicznych! Ponieważ sytuacja się zmienia bardzo szybko, jak tylko udało się przetłumaczyć – wrzucamy na e-zina. Polskim nacjonalistom brakuje dokładnego zrozumienia istoty tego, co się dzieje obecnie na Ukrainie. W imieniu walczących na ukraińskich ulicach chłopaków nasz wschodni korespondent złożył też serdeczne podziękowania za obszerne, szczegółowe i obiektywne relacje o tym, co się dzieje poza wschodnią miedzą na stronie „DL” i twitterze. Oczywiście, że cały czas pamiętamy o historii, ale przecież nie ona jest powodem sytuacji w Ukrainie. Z tego płynie przede wszystkim nauka, np. o zachowaniu tzw. opozycji i nie tylko. A teraz przejdźmy do wywiadu.

Ł.&G.

„DL”: Na początku przedstaw się czytelnikom „Drogi Legionisty”.

WL: Reprezentuję ukraińską sekcję międzynarodowego towarzystwa. „Wola Ludu”, to zjednoczenie autonomicznych nacjonalistów z Ukrainy, Rosji i Białorusi założone w maju 2013 roku. Ilość naszych zwolenników i sojuszników rośnie także w innych krajach europejskich.

„DL”: Bezpośrednim powodem dla ludowego niezadowolenia (buntu), które przerodziło się w Euromajdan, była odmowa podpisania przez kierownictwo kraju porozumienia o stowarzyszeniu z UE. Ale jak rozumiem nacjonaliści podłączyli się do protestu wcale nie z tego powodu. Jakie zatem powody spowodowały, że dołączyliście się do ludowych protestów, i w którym momencie udział nacjonalistów stał się naprawdę masowy?

WL: Rzeczywiście, ruch protestu na Majdanie narodził się po odmowie podpisania Porozumienia z UE przez Administrację Janukowicza i na samym początku nosił większościowo liberalny kierunek. Wszystko zmieniło się po brutalnym rozpędzeniu pokojowego, studenckiego, namiotowego miasteczka przez szwadrony milicyjnego specnazu (Berkut) w dniu 30 listopada. Poszkodowanych były dziesiątki pokojowo nastawionych obywateli, wliczając w to kobiety.

Brutalny gwałt zadany przez władzę wywołał falę ludowego niezadowolenia i już następnego dnia, czyli 1 grudnia, radykalni nacjonaliści i przedstawiciele naszego ruchu szturmowali budynki administracji prezydenta. Jednak wtedy dzięki wysiłkom liberalnych „opozycjonistów” nazwano nas prowokatorami i aktywność protestu wróciła na poprzednie, bezpieczne dla rządzącego reżimu tory muzykalno-tanecznego festiwalu, który ciągnął się około 1,5 miesiąca, stając się coraz mniej masowym.

Wydawało się, że wkrótce ludzie odejdą z ulic z własnej woli rozczarowani bezczynnością i bezwolnością  burżuazyjno opozycyjnych działaczy. Prezent przyszedł po raz kolejny od władz. 16 stycznia Parlament Ukrainy wprowadził ustawę, która momentalnie zmieniała Ukrainę w rezerwat dyktatury – całkowicie ograniczając wolność słowa, meetingów i zgromadzeń, ustanawiał zakaz krytyki posłów, sędziów, prokuratorów i wprowadzał wiele innych represyjnych zasad. 19 stycznia niezadowolony lud wyszedł na ulice Kijowa i nacjonaliści stali się w tym dniu podstawową siłą uderzeniową protestu, awangardą wznoszącą płomień ludowego buntu.

„DL”: Jaki jest Wasz stosunek do oficjalnej opozycji i do jej liderów, przez „starania”, których bunt ludowy zmienił się w pasywną, wygodną dla reżimu formę? Co na dzień dzisiejszy reprezentuje sobą radykalna i wydająca się w swoim czasie bezkompromisową partia „Swoboda”?

WL: Stosunek jest delikatnie mówiąc sceptyczny. Właśnie opozycja, reprezentująca związek trzech partii parlamentarnych „Batkiwszczina” A. Jaceniuka, „Udar” W. Kliczko i wspomniana przez ciebie partia „Swoboda” O. Tjagniboka – zrobili wszystko żeby zgasić falę protestu ludowego i skierować ją w najbardziej bezpieczny dla władz nurt pokojowego i bezowocnego stania na placu. Kwestia jest taka, że opozycja jest skłonna do godzenia się, do kompromisów, do ustępowania władzy, a granica ich marzeń to tylko zaspokojenie własnych ambicji w rządzeniu.

Partia „Swoboda” poprzez starania swoich liderów przekształciła się w jedną z partii urzędników – biurokratów, którzy nie stawiają przed sobą zadań głębokiego demontażu istniejącego, zgniłego systemu państwa, a dążą tylko do jak najwygodniejszego urządzenia się przy korycie władzy. To wywołuje niezadowolenie u wielu jej aktywistów, ale na razie nie przekształca się to w jakiekolwiek działania.

„DL”: Jaki jest stosunek nacjonalistów do potencjalnego stowarzyszenia i dalszego wstąpienia Ukrainy do UE? Jak wielu z Was pracuje za pieniądze Brukseli i amerykańskiego Departamentu Stanu?

WL: Negatywnie odnosimy się do wstąpienia Ukrainy do UE, bo to związek europejskich urzędników ujarzmiających wolność i niezależność naszych ludów. Trzeba rozumieć, że autentyczna europejska wspólnota jest możliwa jedynie pomiędzy ludami, które zrzucą jarzmo siedzących na ich plecach urzędników państwowych i kapitalistów, budującymi wolny ustrój społeczny na zasadach autentycznej demokracji bezpośredniej i poprzez kontrolę nad przedsiębiorstwami i bogactwami naturalnymi.

Nie mamy nic przeciwko otrzymywaniu środków nie tylko od Brukseli, czy od Departamentu Stanu USA, ale także z innych źródeł, po to, żeby skierować je na sprawę – ludowej, ukraińskiej,… potem słowiańskiej…, a jeszcze potem europejskiej narodowo wyzwoleńczej – rewolucji. Ale póki co nie zwracali się do nas z takimi propozycjami :-).

„DL”: Co to jest „Prawy Sektor”, na ile duży jest jego potencjał bezpośrednio w ulicznym konflikcie i dalej w walce politycznej?

WL: „Prawy Sektor” reprezentuje sobą koalicyjną formację szeregu ukraińskich, narodowych organizacji, działających wspólnie przeciwko rządzącemu reżimowi pana Janukowicza. To właśnie ci wojownicy stali w awangardzie walk ulicznych na ulicy Gruszczyńskiego od 19 stycznia i wyróżnili się wysokim poziomem przygotowania i zorganizowania. O perspektywach udziału w walce politycznej na razie mówić jest przedwcześnie, ponieważ sam „Prawy Sektor” o ile wiemy nie ogłaszał takich ambicji i planów.

„DL”: O ile wiem, kibice całego szeregu klubów piłkarskich, nawet wręcz samych nieprzejednanych wrogów, walczą na ulicach Kijowa ramię w ramię, a szereg kolejnych „delegacji” (w tym z Odessy, Doniecka, Charkowa) dojeżdża. Na ile duży jest udział przedstawicieli chuliganów stadionowych w szeregach rewolucyjnie nastrojonej młodzieży?

WL: Jest ich bardzo wielu, przy czym ze wszystkich rejonów Ukrainy, wliczając te, które uważane są za wschodnie (Janukowicza). Chuligani piłkarscy dzielnie bronią uczestników pokojowych demonstracji od przemocy ze strony milicji jak i również ze strony najemników władzy, których zadaniem jest zastraszanie i bicie przeciwników istniejącego reżimu. To bardzo budujące obserwować taką jedność i braterską solidarność chuliganów piłkarskich w tak ciężkim dla ludu Ukrainy czasie.

„DL”: Chodzą słuchy o nacjonalistach z sąsiednich krajów, którzy przyjechali Was poprzeć…

WL: Poprzeć rewolucję na Ukrainie rzeczywiście przyjechała duża ilość nacjonalistów z innych krajów, są przyjaciele z Rosji, Białorusi, Litwy i Polski.

„DL”: Jak scharakteryzowałbyś aktualną sytuację na ulicach stolicy Ukrainy? Co dzieje się w innych miastach kraju?

WL: Aktualnie epicentrum ukraińskiej rewolucji znajduje się ze zrozumiałych względów w stolicy kraju – w Kijowie. Linia frontu znajduje się w pobliżu granic dzielnicy rządowej na ulicy Gruszczyńskiego obok stadionu Dynamo. Tutaj powstała wielostopniowa linia barykad do obrony przeciwko rządowym szwadronom, wojskom wewnętrznym i już wcześniej wspomnianym Berkutem.

Pod koniec zeszłego tygodnia płomień rewolucji przerzucił się z Kijowa na cały kraj, przez ukraińskie rejony przeszła fala szturmowych przejęć rejonowych urzędów administracji państwowej (wrzucaliśmy filmy na twittera – przyp. red.), w większości przypadków przy akompaniamencie potyczek z milicją. Aktualnie pod kontrolą powstańców znajduje się 8 rejonowych urzędów administracji państwowej z 26 istniejących, a w większości pozostałych walki pomiędzy ludem, a władzą są kontynuowane.

Rządząca junta aktywnie wykorzystuje w walce z manifestantami wynajęte grupy tzw. tituszek – czyli zwykły kryminalny element, który za pieniądze wykonuje brudną robotę. Te kanalie polują na uczestników, biją ich, ale w większości przypadków otrzymują zasłużoną karę od oddziałów samoobrony i chuliganów stadionowych.

„DL”: Dlaczego, bez względu na głośne oświadczenia wielu radykalnie nastrojonych grup, liczba uczestników akcji bezpośredniej, sądząc po transmisjach wideo jest stosunkowo niewielka? Czy możliwe jest podłączenie się do działań ulicznych pokojowych demonstrantów, okupujących Majdan?

WL: W rzeczywistości nie można powiedzieć, że liczba uczestników akcji bezpośredniej jest niewielka. W walkach, trwających na ulicy Gruszczyńskiego po 19 stycznia brali aktywny udział zwykli obywatele, dorośli robotnicy nienależący do żadnych partii, ruchów i organizacji, którzy wyszli walczyć z policyjną przemocą, państwowym bezprawiem, walczyć o swój honor i godność przeciwko dyktaturze.

Ale jest czynnik subiektywny. Opozycja wciąż podsyła do obozu powstańców przeróżnych agentów, którzy starają się schłodzić, zgasić postępowy duch ludu, namawiają do niewstępowania w walkę z milicją, a do stania w miejscu i czekania na wyniki rozmów opozycyjnych gadaczy z Janukowiczem.

Każdą godzinę, póki odkładany jest szturm (bunt, krótkotrwałe ataki, wycofywanie się, pozostałe aktywne ataki) milicja wyławia aktywistów po mieszkaniach, zamęcza już aresztowanych, wywozi do lasu okaleczone (lub nawet martwe) ciała. Ofiary i poświęcenie tych, którzy pierwsi zaczęli bunt i zginęli, albo trafili w ręce wroga, marnują się.

Jeśli by nie ci „parlamentarzyści – negocjatorzy” to lud by już dawno złamał opór szwadronów wroga i wygonił precz urzędników z prezydentem Janukowiczem na czele.

DL”: Czy w działaniach bojowych po stronie reżimu Janukowicza biorą udział rosyjscy najemnicy, i, jakie jest prawdopodobieństwo działań służb specjalnych Kremla w wydarzeniach ukraińskich?

WL: Bezpośrednich dowodów nie ma i wątpliwe, że można je pozyskać. Jednak napływają liczne, niebezpośrednie świadectwa przekazywania przez Rosję specjalnych środków policyjnych (gazowe i hukowe granaty, gumowe kule) jak również i udziału w szeregach policji pododdziałów rosyjskich najemników. Ponadto, nasi rosyjscy towarzysze informują, że w wielu rejonach z komisji uzupełnień wydzwaniają do oficerów rezerwy i wzywają ich na wyjazd na delegację do sąsiedniego państwa. Widocznie, Putin nie może dopuścić do obalenia junty Janukowicza, ponieważ w tym przypadku nastąpi krach jego imperialistycznych marzeń, a rosyjski ludowo – wyzwoleńczy ruch będzie mógł wzorować się na Ukrainie w kwestii walki o wyzwolenie Rosji od władzy bandy czekistów.

„DL”: Dopuszczacie taką możliwość, że ludzi celowo mordują rosyjscy wojownicy, świadomie prowokując wojnę domową mając na celu rozpad państwa i inkorporację w skład Federacji Rosyjskiej części ziem ukraińskich?

WL: Taki wariant nie jest wykluczony. Jest zbyt nadmierny poziom brutalności w stosunku do jeńców-demonstrantów (rozbieranie do naga demonstrantów na mrozie, zmuszanie do śpiewania hymnu Ukrainy, wywózki do lasu), jak i również do dziennikarzy (celowe ostrzeliwanie przedstawicieli prasy), prześladowanie ratowników medycznych udzielających pierwszej pomocy poszkodowanym, aresztowanie rannych bezpośrednio z łóżek szpitalnych – ze strony funkcjonariuszy Berkuta. Takie przejawy przemocy były wcześniej notowane tylko u funkcjonariuszy rosyjskiego omon-u i jeszcze u białoruskiej milicji. Zaangażowanie Białorusi po stronie Janukowicza jest mało wiarygodne, dlatego, że Łukaszenka nie prowadzi aktywnej geopolitycznej gry na Ukrainie, w odróżnieniu od jego „starszego brata”.

„DL”: Jakie straty mają demonstranci? Jaką broń milicja wykorzystuje przeciwko Wam?

WL: Zgodnie z potwierdzonymi oficjalnymi danymi ilość ofiar śmiertelnych na dzień dzisiejszy wynosi 5 osób. Ilość rannych już przekroczyła 1.000 osób. Ludzie ponieśli śmierć od ran postrzałowych w wyniku użycia „kołowrotowej” broni kalibru 12 milimetrów, i nabojów typu „blondo”. To nabój myśliwski, który używa się w polowaniu na grubego zwierza (na dzika lub łosia) i pozostawia bardzo głębokie, i ciężkie rany, wywołujące silne krwotoki. Przeciwko nam Berkut używa, oprócz oficjalnych, regulaminowych środków (gazowe, hukowe granaty, pociski gumowe) także i inny arsenał. Najbardziej podła część tych typów ładuje swoją broń nabojami myśliwskimi (których użyto przeciwko zabitym S. Nigijana i M. Żywniewskiego), a także mocuje na granatach hukowych przy pomocy taśmy klejącej kamienie, metalowe przedmioty i kulki, polewa z armatek przy 15 stopniowym mrozie. W ten sposób przeciwko powstającemu narodowi ukraińskiemu są prowadzone prawdziwe działania bojowe z użyciem środków zakazanych.

„DL”: Jaki scenariusz rozwoju wydarzeń wydaje się Wam najbardziej prawdopodobny? Po osiągnięciu jakiego celu będziecie uważać, że Wasze zadanie zostało wykonane?

WL: Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje nam się zblatowanie się władzy z parlamentarną burżuazyjno-liberalną opozycją. Po tym oni wykorzystają to, co w masach ludowych jest autentyczne, prawdziwie rewolucyjne siły, a w razie ich oporu zgodnie z ich zwyczajem nas ogłoszą prowokatorami i oddadzą w ręce służb specjalnych.

Ze swojej strony nasze zadanie będziemy uważać za wykonane tylko po pełnym zwycięstwie nad wrogami narodu i po wykorzenieniu istniejącego antynarodowego ustroju, przy którym przestępcza władza urzędników i oligarchów buduje swoją pomyślność kosztem zwykłych ludzi. Nas nie urządza zamiana jednych złodziei na czele kraju na drugich złodziei. Naszym celem jest władza ludu! Walczymy o wyzwolenie ludu ukraińskiego od wszelkich form socjalnego i narodowego zniewolenia, dlatego też opowiadamy się za przekazaniem pełni władzy w ręce regionalnych ludowych zjazdów, przejęcie od oligarchów i przejście we władanie terytorialnych wspólnot wszelkich środków produkcji, bogactw naturalnych.

„DL”: W jaki sposób polscy nacjonaliści mogliby Wam pomóc? Ponieważ wywiad dobiega końca mógłbyś bezpośrednio zwrócić się do nich.

WL: Każdy może pomóc na miarę swoich możliwości. To może być propagowanie prawdziwej, obiektywnej informacji jak i również poparcie finansowe, a także bezpośredni udział w akcjach (pamiętamy odwagę i bezkompromisowość polskich wojowników autonomicznego oporu i słynnych chuliganów stadionowych w czasie ostatnich Marszy Niepodległości w Warszawie, na które przyjeżdżaliśmy z naszymi rosyjskimi towarzyszami).

W istocie to aktualnie walczymy za naszą i Waszą wolność! Nasze ludy mają wspólnego wroga – to skorumpowani, sprzedajni urzędnicy, oligarchowie – kapitaliści i liberalni zdrajcy. W naszych krajach leży wielka linia frontu przeciwko temu wrogowi, a to znaczy – wszyscy jesteśmy braćmi w tej walce i tylko we wspólnocie, solidarności słowiańskiej leży fundament naszego wspólnego Zwycięstwa!

„DL”: Dziękuję za wywiad i powodzenia w walce!

WL: Cześć i chwała Bohaterom. Wolność albo śmierć!

Wywiad, dla „DL”: Gudas, tłumaczenie dla „DL” – Berdysz