LIST CZYTELNIKA: Pogaństwo, a chrześcijaństwo…

Pisz czachaPierwszy głos a propos tekstu na temat wiary nacjonalistów warty przytoczenia. Jest to w znacznej mierze cytat z podlinkowanego artykułu dotyczącego kwestii „pogaństwo, a chrześcijaństwo”. Powiecie, że niepotrzebnie się zagłębiać, ale nie zgodzę się – jeśli krzyczymy slogany, na co dzień w jakiś sposób (często negatywny) odnosimy się do wiary – zmierzmy się z argumentami. Ze swojej strony chciałbym też wyróżnić ten cytat z linkowanego tekstu: „Chrześcijaństwo od zawsze uczyło i uczy o równości ludzi przed jedną tylko instancją: przed Bogiem, wobec którego wszyscy ludzie są równie znikomi. Natomiast w relacjach międzyludzkich rzeczywista równość nie występuje nigdy, co Kościół potwierdza własnym przykładem”. Amen…

Ł.

Chciałbym zasygnalizować, że postrzeganie pogaństwa i chrześcijaństwa jako przeciwieństw jest błędne. Rzeczywistość jest nieco inna. Posłużę się cudzymi słowami:

„Często się o tym zapomina, ale zgodnie z nauką Kościoła miały miejsce trzy Objawienia: przed Objawieniem Nowego Testamentu (to jest przyjściem na świat Pana Jezusa) nastąpiło Objawienie Starego Testamentu, a jeszcze wcześniej – Objawienie Pierwotne, zwrócone do pierwszych ludzi i opisane w biblijnej Księdze Rodzaju. Ślady tego najwcześniejszego zachowały się w rozmaitych religiach, mimo że religie te różnicowały się wzajemnie coraz bardziej w miarę, jak ród ludzki rozprzestrzeniał się po całej Ziemi i stopniowo zapominał o wspólnym źródle. Istnienie Objawienia pierwotnego ze swej strony potwierdziła współczesna nauka. Religioznawstwo wykazuje, iż mity leżące u podstaw najróżniejszych systemów religijnych w swej najstarszej i najgłębszej warstwie opierają się na tych samych archetypach i ideach (…). Każda religia pogańska w najstarszym etapie swojego rozwoju miała bowiem świadomość istnienia jednego dobrego Boga, Stwórcy wszechświata. Znajdował się On jednak tak wysoko ponad światem spraw ludzkich i dysponował tak wielką potęgą, że pierwsi poganie obawiali się do Niego zwracać i przyzywali tylko w naprawdę palącej potrzebie. Z czasem Stwórca obrastał tabunem pomniejszych bogów i bogiń, demonów, duchów itp. – istot uważanych za wyższe od ludzi, ale pozostające w kontakcie z ich sferą. To te niższe bóstwa stawały się właściwym przedmiotem kultu, ku czci Stwórcy nie odprawiano zaś żadnych obrzędów, bano się o Nim wspominać, a niekiedy wręcz zapominano o Nim na długi czas. Jak pisze Eliade, dopiero w momentach najbardziej kryzysowych, kiedy oczekiwano nadprzyrodzonego ratunku przed wielkimi zagrożeniami, a modły do zwykłych bogów nie odnosiły skutku, poganie przypominali sobie o Stwórcy i ośmielali się zwrócić wprost do Niego bez żadnych pośredników.”
Tak więc, jest to swego rodzaju kontynuacja tej samej wiary. Może dawne bóstwa to dzisiejsi patroni, aniołowie i inni „pośrednicy”? W takim świetle neopoganie wydają się być historyczną grupką rekonstrukcyjną.
Również częsty zarzut, że chrześcijaństwo „ukradło” pewne obrządki rodzimowiercom jest błędny. Znowu zacytuję:
„Elementy duchowości pogańskiej dawały się wyraźnie podzielić na zdrowe i na szkodliwe, rozkładowe. Złe pogaństwo miało wszelkie cechy kultów demonicznych (dla chrześcijanina nie ma więc wątpliwości, iż powstało z inspiracji diabelskiej), zdrowe pogaństwo było natomiast na dobrą sprawę nieświadomym oczekiwaniem na nadejście chrześcijaństwa (np. starożytni mędrcy wiedzieli o istnieniu prawa naturalnego). Mówiąc dobitniej, to nie chrześcijaństwo brało cokolwiek z pogaństwa, lecz w pogaństwie tkwiły prawdziwe – także (i przede wszystkim) z chrześcijańskiego punktu widzenia chrześcijańskiej ortodoksji – treści, które przetrwały w nim od czasu pierwotnego Objawienia.”
Przestrzegał bym przed traktowaniem religii instrumentalnie – tak jakby było nam wszystko jedno czy jest fałszywa czy nie, ważne aby tylko spajała społeczeństwo. Trochę „tolerancyjne i postępowe” podejście.
Powołując się m.in. na przedwojennych NR – Bóg jest celem absolutnym – zarówno jednostki jak i całego narodu. To, że Kościół dostrzega ziarenka Prawdy w innych wyznaniach, nie zmienia faktu, że traktuje je całościowo jako fałszywe i błędne.
Nawracanie jakichś społeczności polega najpierw na zlokalizowaniu tych „ziarenek Prawdy”, wszędzie będą jakieś inne, więc nieco inaczej będzie wyglądać katolicyzm Polaków, Chińczyków albo Murzynów z jakiegoś zakątka Afryki. Na tym polega integralność i uniwersalność Katolicyzmu.

SM

* link do artykułu: http://haggard.w.interia.pl/pagan.html