LIST CZYTELNIKA: Recenzja „DLA”2 plus plany…

Pisz czachaZaczynają spływać do mnie pierwsze opinie na temat „DLA”2. Większość jest za krótka na publikację, ale tą dzisiejszą postanowiłem opublikować – nie zaprzeczam, jako przedłużenie (ważne, że naturalne – my nie politycy) promocji tego projektu. Jest to trochę głębsza lektura, ale tylko jak na warunki uliczne – Ci, którzy czytają dobre książki wytykają mi jakieś literackie braki bądź nierówność wspomnień, za co oczywiście dziękuję (konstruktywna krytyka zawsze mile widziana).

Ł.

Cześć.

 „DLA” 2 na pewno jest Twoim najlepszym zinem. Trochę ich nabywałem od Ciebie – tak chyba od jakiegoś 13-17 numeru, ale ten to absolutne mistrzostwo świata. Rozwijasz się i tworzysz coś dla ludzi inteligentnych, mocno siedzących w klimacie, których… jest tak naprawdę bardzo mało. Nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Zapełniasz lukę na rynku wydawnictw kibicowskich, bo w pewnym momencie życia znudziły mi się „TMK”, czy książki, kibicowskie pisane dla zwykłych ludzi, bądź tych, co dopiero wkręcają się.

DLA2 okladkaNie rajcują mnie książki typu „Jestem kibolem”, czy te od Waszego kibica – jest to zbyt nudne, oklepane. Ty tworzysz coś dla garstki, w której i ja się znajduję, dlatego dziękuje Ci. Mógłbyś pisać bardziej głupio i wiecznie tworzyć teksty JP, czy „precz z komuną” – dałoby Ci to więcej czytelników, pochwał i kasy, ale… nie byłbyś wtedy sobą. Wybrałeś tak jak Twoi czytelnicy (co rozumieją przekaz, bo pewnie nie każdy taki jest) przejebaną drogę życia. Obyś z niej nie zawrócił.

Odkryłem dzięki Tobie termin mizantropia i… chyba dobrze mnie zdiagnozowałeś. Ja mam coraz większy problem z życiem „normalnym”, bo nie wytrzymuję z ludźmi – ich głupotą, układami, nieczystością interesów czy beznamiętnym życiem bez pasji. Mimo pełnionych funkcji i tysięcy znajomych coraz mniej jest osób, z którymi mogę szczerze i mądrze (!) porozmawiać. Część pewnie blokuje to ile zrobiłem i to gdzie jestem, ale zdecydowana większość jest zbyt głupia (nie chodzi o mądrość szkolną).

Człowiek się uśmiecha, ale tak naprawdę dobrze żyje w swojej Samotni (swoją drogą kapitalne określenie, które wymyśliła jedna z moich koleżanek po dłuższej rozmowie na temat życia). Tam powstają wszystkie pomysły, tam jest siła do działania.

Co zabawne mniej więcej w tym samym czasie ewoluowaliśmy w stronę Kościoła, choć ja nigdy nie byłem tak zdecydowanym jego przeciwnikiem jak Ty (to mnie denerwowało w starych numerach). Poglądy oczywiście mamy różne – mi gospodarczo na pewno jest dużo bliżej do wolności (ale to może dlatego, że dużo dłużej prowadzę swój biznes). Myślę że kiedyś też ewoluujesz w tą stronę, ale… pożyjemy zobaczymy ;-).

Casa Pound Italia bardzo mnie zafascynowała. Będę niedługo próbował stworzyć coś podobnego w X. (do wiadomości redakcji) – oczywiście nie będę przejmował nielegalnie kamienicy, ale postaram się ją wynająć (może nie od razu całą, ale kilka pomieszczeń). No i nie postawię na czysty faszyzm (he, he jak to brzmi), ale bardziej na działania prospołeczne. Czyli będę robił, to co powinien robić Ruch Narodowy, ale niestety tam liczą się tylko stołki obecnie. Mnie nie interesuje polityka sama w sobie (chyba Ciebie też nie), ale ludzie. Co wyjdzie? Zobaczymy ale na pewno dam Ci znać.

Pozdrawiam i dziękuję.

XYZ., aktywny członek jednego ze Stowarzyszeń kibicowskich (ksywa i mail do wiadomości redakcji)

Bardzo ważny mail dla mnie, szczególnie to o próbie przeniesienia inspiracji Casa Pound na realną robotę! I znowu czuję, że żyję… To o liczbie czytelników jest niestety prawdziwe, płytki populizm bardziej trafia do mas, nad czym ubolewam, chociaż „Jestem Kibolem” mi się akurat podobało. Pozdrowienia dla czytelników. „DLA”2 do nabycia tutaj: drogalegionisty@gmail.com .

Ł.