LIST CZYTELNIKA: A propos ostatniego komunikatu redakcji.

Pisz czachaCześć. Zainteresował mnie Twój artykuł na „DL” dotyczący pisania czegoś większego niż ziny. Sam staram się coś napisać, ale praca nie pozwala mi poświęcać na to tyle czasu ile chciałbym, ile potrzebuję. Dlatego szukałem różnych możliwości zaradzenia temu problemowi i znalazłem to: mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/finanse/stypendia/stypendia-z-budzetu.php . Pomyślałem, że Tobie też może się to przydać. Druga sprawa to wydanie książki.

O ile talent i umiejętności są potrzebne do napisania czegoś, co będą chcieli czytać ludzie, to nawet mając powyższe można natrafić na problem bardzo trudny do przejścia, kiedy chce się już swoje dzieło wydać. Nie wiem, czy będę potrafił coś ciekawego napisać, ale jeśli to się uda, to ze względu na tematykę może być bardzo trudno to wydać. Chodzi o „niezgodność dzieła z profilem wydawnictwa”. Albo raczej wydawnictw. 

Wydaje mi się, że jeśli będziesz pisał w swoim stylu, nawiązując do tematów kibolsko-narodowych to też możesz mieć podobny problem. Może się mylę, ale co by nie było to mam prośbę do Ciebie, czy mógłbyś mi napisać kiedyś, jak już będziesz się zastanawiał nad wydaniem swojego dzieła, jaki masz na to pomysł, co powiedzieli Ci w wydawnictwach, czy się udało, a może chcesz wrzucić książkę do sieci, jak autor „Metro 2033”…? Ewentualnie napisz, jeśli będziesz chciał pogadać o tych stypendiach, bo tu też nie jest sprawa jednoznaczna (np. jeśli chodzi o opinie tych „zasłużonych dla kultury”).

W każdym razie życzę powodzenia w nowym projekcie i pozdrawiam.

Sz.

Dotarło do mnie kilka opinii dotyczących decyzji, większość już tęskni za papierowym zinem – budujące to są maile, dzięki. I spokojnie, „DL”ka nie zostaje zakopana pod ziemią, a numer ISSN, który zalegalizowałem, nie będzie się na wieczność marnował…

Witam szanownego Sz.

A propos „znawców”. Niektórzy to wybitni ludzie, a niektórzy wyżej srają niż dupę mają. ŚP Marek Nowakowski szczał niektórym „specjalistom” do szuflady w salonie. I my też musimy na nich naszczać, po prostu robiąc swoje i wierząc w siebie (oczywiście znając równocześnie miejsce w szeregu, za tymi prawdziwie wybitnymi).

„Na rozpałkę twoje włosy, a na bigos twoja głowa…

A ja będę ją gotował prawie jak Boczek z „Kiepskich”…

Bigos na świńskim ryju? Mój będzie na kurewskim…”

… i tyle – kurwy zawsze będą, niektórzy tylko żyją z krytyki innych, zwracając uwagę nie na sedno, a na warsztatowe niedociągnięcia. Powiem Ci tak – jest typ artystów, którzy uciekają z pierwszego roku studiów magisterskich, bo nie mogą patrzeć na nastroszone pawie. Przeżyli coś, ale czasami źle stawiają przecinki. Ja do takich należę i nie mam zamiaru schować się pod łóżkiem i iść do całodobowego Tesco. Nie mam zamiaru, czyli będę próbował. Będę próbował jakoś. Jakoś wyszło 16 numerów nielegala „DL”, to i jakoś wyjdzie książka. Nie wiem jak, może będzie najbrzydszą książką świata, a do ceny za nią dodam odsetek za karę od Skarbówki? Cholera wie…

Nie ma co o tym myśleć, gdy w głowie jest koncepcja. Najpierw ją napiszmy, ja, Ty, a potem będziemy się martwić… Oczywiście, że będę się starał legalnie ją wypuścić – marzę o tym wręcz. Ale wiem, że jeśli się nie uda to coś znajdę. Do Internetu? Wyjątkowo kiepski pomysł… Ludzie nie mogą zapomnieć, że papier nie służy tylko do wycierania odbytu po wizycie w fast foodzie.

Sz. – pisząc, nie myślmy o pieniądzach. To nas zabije. Jakkolwiek naiwnie to nie brzmi, artystyczna dusza jest czymś najważniejszym w moim życiu, czymś dla czego warto było się urodzić i egzystować na tej spierdolonej planecie. Zarzuć sobie dobrą nutę, na urlopie wyjedź do taniego domku w jakimś tam Ciechocinku, wyłącz telefon, otwórz zeszyt – poczuj, że żyjesz. Ja ostatnio odpłynąłem na stacji metra – ławka, słuchawki, zeszyt i pióro. Było pięknie. I o to w tym chodzi.

A kurwom, jak Pan Marek, szczajmy do szuflad… Posłuchaj: http://www.lazienki-krolewskie.pl/video,q,2,id,23.html .

Ł.