WYWIAD: Magazyn Narodowo-Radykalny „Szturm” dla zina „DLA” !

szturmnr6Nikt nie robi już w naszym klimacie papierowych zinów, nikt nie kultywuje brudzącego łapy undergroundu. Parafrazując hit Kazika – „oprócz mnie jednego…, najbardziej nagrzanego”, czym chwalę się ponownie z dumą. Ci, którzy zamówili „DLA”3 powinni mieć go już w swoich domach, a większość pewnie już dawno przeczytała – czas zatem udostępnić szerszemu gronu kilka materiałów. Jednym z nich jest wywiad z inną redakcją – internetowego (szkoda…) magazynu NR o nazwie „Szturm”. Rozmawiałem z jego redaktorem naczelnym. Kierunek w jakim powinien pójść nasz oddolny nacjonalizm jest bardzo ważny…, tym bardziej w kontekście klęski kolejnej partii, która wyłamała się z myślenia kontrrewolucyjnego i staje się coraz bardziej ugrzeczniona (niedługo zniknie, a jej popularne twarze zasilą kolejny – nowy produkt). Głównie jednak rozmawiamy o „Szturmie”, bo to z pewnością najciekawszy debiut ostatnich miesięcy jeśli chodzi o narodową pisaninę.

DLA: Mało jest magazynów w klimacie nowoczesnego nacjonalizmu, tym większa radość, że idziecie jak burza i regularnie wydajecie kolejne numery. Kto był pomysłodawcą „Szturmu”? Opowiedzcie jego krótką historię…

SZTURM: Pomysłodawcą pisma jest obecny redaktor naczelny – Krzysztof Kubacki. Pewnego jesiennego wieczoru napisał on do dwóch osób – Jakuba Siemiątkowskiego z MW i Daniela z redakcji nacjonalista.pl (oraz NOP) w sprawie stworzenia takiego pisma. Od razu wiadomo było, że ma to być pismo ponad podziałami, skupiające narodowych-radykałów z różnych organizacji i środowisk.

Zaczęło się wysyłanie wiadomości do różnych osób z pytaniem, co o tym sądzą i czy są otwarci na pisanie – odezwa była w 100% pozytywna, wyklarowała się grupa, znaleźliśmy grafika, admina, przedstawicieli wszystkich organizacji i tak poszło.

Pokazaliśmy, że codzienne podziały to bujda i dogadujemy się ze sobą świetnie. Ani razu nie było problemu z nadsyłaniem tekstów do numeru.

DLA: Wrzucacie teksty na swoją stronę, a także sklejacie z nich kolejne numery magazynu. Dlaczego tylko PDF, a nie wydanie drukowane?

SZTURM: Od samego początku pomysł był oparty na internecie, nie widzieliśmy szans i możliwości wydania tego na papierze.

Co najśmieszniejsze, mieliśmy redaktorów, ale żaden z nas nie znał się na tworzeniu stron i tym podobnych rzeczy. Gorączkowo każdy z nas szukał ludzi potrafiących to robić i na szczęście skończyło się szczęśliwie, choć na początku nie było to do końca wiadome.

Chyba po prostu poszliśmy z duchem czasu…

DLA: Macie możliwość sprawdzić jaki jest zasięg internetowego „Szturmu”? Czy to faktycznie szturm, czy dopiero nieśmiały bieg…? Jesteście z niego zadowoleni?

SZTURM: Mamy możliwość, sprawdzamy – coraz więcej osób nas czyta, do coraz większej ilości ludzi docieramy. Nie będziemy tutaj zdradzać zasięgu, ale wciąż nie jest on dla nas satysfakcjonujący. Wciąż chcemy więcej.

Tak jak przed wojną narodowi-radykałowie chcieli, żeby każdy Polak wiedział czym są założenia ONR i czym jest sam ONR, tak samo my dziś chcemy tego samego dla „Szturmu”.

DLA: Czy macie zatem jakieś pomysły na promocję magazynu? Moim zdaniem powinien on docierać do jak największej liczby aktywistów. Może wydrukowanie jednego numeru na warszawski turniej FTF (27 czerwca) byłoby dobrym pomysłem? Będziecie tam w ogóle? Co sądzicie o tej sportowej inicjatywie…

SZTURM: Na chwilę obecną skupiamy się na portalach społecznościowych, tak bardzo obleganych szczególnie przez młode pokolenie. Bardzo możliwe, że niebawem pojawimy się również na popularnym portalu youtube ze swoimi nacjonalistycznymi filmikami – ale potrzebujemy jeszcze na to trochę czasu.

Poza tym, obowiązkiem każdej osoby związanej ze „Szturmem” jest promowanie pisma wśród znajomych, przynosi to bardzo często dobre rezultaty. I liczymy oczywiście na polecanie nas przez naszych czytelników swoim znajomym i przesyłanie naszego pisma dalej. Coraz większy odzew na kolejne numery utwierdza nas w przekonaniu, że tak się właśnie dzieje.

Wydrukowanie tego na FTF jest bardzo dobrym pomysłem, weźmiemy to pod uwagę, ale też niczego nie chcemy obiecywać. „Szturm” składa się z wielu ludzi z różnych środowisk – więc na pewno ludzie od nas tam będą i to nie tylko jako widzowie.

Inicjatywa, co tu dużo mówić, jest świetna i mamy nadzieję, że nie będzie jednorazowa. Potrzebujemy nowych inicjatyw, świeżości. Potrzebujemy kształtować ducha i ciało. Takie turnieje mogą w tym tylko pomóc.

DLA: Czego brakuje Wam na naszym rynku jeśli chodzi o nacjonalistyczne media? Czy coś, co jest w zasięgu, jest jeszcze do zrobienia?

SZTURM: Nie ma już chyba takiej rzeczy, której nie przerabialiśmy. Jeżeli czegoś brakuje, to wyjdzie to z czasem, na razie skupiamy się na nas i stawianiu sobie poprzeczki coraz wyżej pod względem naszych tekstów.

W zasięgu jest lepsza propaganda tego co mamy, wydaje nam się, że nie do końca wykorzystujemy swoje możliwości.

Przede wszystkim każdy z nas musi jeszcze bardziej zaangażować się w promocje „Szturmu”, liczymy tu, jak wcześniej mówiliśmy, również na naszych czytelników. Dzielmy się „Szturmem” z naszymi znajomymi! Nie możemy tylko pisać dla naszego środowiska.

Ludzie spoza ruchu narodowo-radykalnego też muszą mieć styczność z naszą publicystyką i tym, co mamy do powiedzenia i do zaproponowania. Sami jednak do nas nie trafią i tym musimy się po prostu zająć.

DLA: Mimo reprezentowania nacjonalizmu uznanego na nowoczesny, pełno w Waszym magazynie wiary. Nowoczesność nacjonalizmu zabiera ze sobą starą religię? Jak to widzicie?

SZTURM: Nie uważamy, że wiara stoi w sprzeczności z nowoczesnym nacjonalizmem. Wręcz przeciwnie, od początku powstawania ruchów narodowo-rewolucyjnych była ona ich fundamentem. Dodawała i dodaje siły do działania, a także pomaga/pomagała przetrwać ciężkie chwile spowodowane represjami systemu.

Katolicyzm jest silnie związany z polskością, więc nawet osoby niewierzące (których zapewne jest trochę w naszych szeregach) powinny mieć do niego szacunek.

DLA: Jak ogólnie oceniacie kondycję intelektualną oraz wiedzę szarego, polskiego nacjonalisty? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że dla większości to tylko moda, która szybko przeminie? Wszak liczbowo w przeciągu ostatnich pięciu lat wzrośliśmy wielokrotnie…

SZTURM: No cóż, nie ma co owijać w bawełnę, że kondycja jest słaba. Wielu z nas już nawet przestało czytać różne komentarze ludzi z „naszej sceny”.

Historycyzm, traktowanie przedwojennych nacjonalistów jak „bogów”, masowe cytowanie Dmowskiego itd. – ogólnie rzecz biorąc nuda.

Wzrośliśmy wielokrotnie, kierując się niekoniecznie w dobrą stronę… To też jeden z czynników założenia „Szturmu”. Jesteśmy tu po to, żeby to zmienić.

Wielu polskich „nacjonalistów” Wielką Polskę postrzega przez pryzmat wielkości geograficznej, co jest o tyle zabawne, że sam Dmowski, który jest tak wielbiony, był przeciwnikiem takowych pomysłów, postulował państwo jednolite etnicznie. Jest to po prostu albo niekonsekwencja, albo nieuctwo.

Oczywiście, rozumiemy sentyment za Kresami, ale tego się już nie odkręci, a nawet jeśli to należy postawić sobie pytanie – czy warto? Trzeba wspierać polskość na tych terenach, naszych rodaków, ale odbijanie wschodu, o czym tak wielu z naszych narodowców marzy, jest groteskowe.

Śmieszyć też może pomysł mariażu z środowiskami libertariańskimi – rozumiemy, że niektórzy nacjonaliści mogą mieć poglądy mniej lub bardziej prowolnorynkowe, natomiast to, co obserwujemy w Polsce jest jakimś zupełnie nielogicznym tworem ideowym oraz ewenementem na skalę europejską – i to nie jest niestety powód do dumy.

DLA: Co takiego jest w Dmowskim, że liczne cytowanie i przywoływanie go w dniu dzisiejszym, uważacie za ślepą uliczkę? Ten wątek przewija się praktycznie w każdym numerze. Kogo zamiast Dmowskiego powinien czytać polski nacjonalista?

SZTURM: Do Dmowskiego oczywiście nic nie mamy, każdy z nas od niego zaczynał i każdy z nas powraca do jego pism. Jednak wieczne powoływanie się na niego i wieczne gadanie „ale Dmowski napisał/powiedział…” uznajemy za niepotrzebne. Jest to pewnego rodzaju brak samodzielności w spojrzeniu na obecną rzeczywistość.

Polski nacjonalista powinien czytać współczesnych polskich i europejskich nacjonalistów, interesować się nie tylko swoim podwórkiem.

Historyczne dzieła naszych poprzedników to oczywiście fundamenty naszej idei, ale nie jesteśmy od nich gorsi – teraz są nasze czasy, nasza walka.

DLA: Co by musiało się stać, by w wyborach wystartowała partia, którą byście zaakceptowali? Jak postrzegacie Narodowe Odrodzenie Polski? Wszak głosi poglądy bezkompromisowe, również antyliberalne.

SZTURM: Co tu dużo mówić – taka partia musiałaby spełniać wszystko o czym piszemy w „Szturmie” – od wyglądu nacjonalizmu, po politykę wewnętrzną i zewnętrzną państwa itd. Każdy nasz numer odpowiada na pytanie czego chcemy.

Co do NOP – nie rozmawiamy między sobą o organizacjach, z których pochodzimy, więc ciężko nam odpowiedzieć na pytanie. Możemy powiedzieć tyle, że osoby z NOP robią ważną i dobrą robotę w „Szturmie” i nikomu to nie przeszkadza.

DLA: A jakieś zagraniczne inspiracje? Casa Pound, czy raczej Złoty Świt? A może jeszcze coś innego?

SZTURM: Na wszystkie zagraniczne organizacje narodowo-radykalne/rewolucyjne patrzymy przychylnym okiem.

LyonPowinniśmy nawiązywać ze sobą kontakty, przeprowadzać wspólne działania – razem walczyć o Europę. Sukces jednej takiej organizacji, to tak naprawdę nasze wspólne, europejskie zwycięstwo.

Na pewno warto brać przykład z ruchów, które osiągają sukcesy, jak Złoty Świt czy Jobbik. Ostatnio przywódcy Złotego Świtu wyszli w końcu na wolność (rozmawiamy w marcu – przyp. red.), z czego ogromnie się cieszymy!

DLA: Jaki jest zatem cel numer jeden dla polskiego nacjonalizmu teraz? Czy oddolne działania są dobrym kierunkiem?

SZTURM: Niestety, ale przede wszystkim musimy ukształtować się na nowo…

Odrzucić wszelkie naleciałości systemowe, liberalne, konserwatywno-liberalne – musimy być po prostu sobą, być prospołecznymi, radykalnymi z wyrazistym przekazem nacjonalistami.

Nie wchodzić w konszachty z innymi, obcymi nam ideowo ruchami, a osoby na to namawiające trzeba po prostu odstawić na bok. Skończył się czas na debaty i szukanie porozumień, to inni mają się dostosować do nas, nie na odwrót. Nie ma tu już żadnych półśrodków.

Oddolne działania tak naprawdę podtrzymują na chwilę obecną polski nacjonalizm. To pokazuje też, jak wielu nacjonalistów nie jest w stanie się odnaleźć obecnie w naszym szeroko pojętym ruchu.

Dlatego jak to się mówi – musimy się policzyć, łapać ze sobą kontakty, współpracować i działać razem. Innej drogi nie ma. Pamiętajmy, że to my teraz tworzymy historię.

DLA: Amen. Dzięki za wywiad. Ostatnie słowo do czytelników…

SZTURM: Pozdrawiamy wszystkich naszych towarzyszy walki, bo choć wciąż w większości wszyscy się nie znamy, to jednak nasze serca biją w jednym, rewolucyjnym rytmie.

Do zobaczenia, dzięki wielkie za wywiad!

rozmawiał: Ł. (tekst ukazał się w zinie „DLA” nr 3)

PS: Wszystkie numery magazynu „Szturm” znajdziesz pod adresem: szturm.com.pl !