12.07.15 Relacja z FOG III (Część 2). Sobota/niedziela. Szwadron 97!

Szwadron 97Po odespaniu trudów piątkowych koncertów (wszystko skończyło się po 4tej), ok. szesnastej meldujemy się ponownie na FOG. Jest cieplej niż w piątek, ładnie świeci słońce, ale nie ma upału – i o to chodzi. W tamtym roku można było dostać udaru. Przy wejściu dowiadujemy się, że oprócz zapowiadanych kapel na dzisiejszy dzień, dodatkowo wystąpi zespół z Serbii. Ale po kolei. Jako pierwszy na scenę wchodzi Stalag. Kompletnie nie moja muza, ale przekaz jak najbardziej słuszny, sporo słów na temat wpuszczania do naszego Kraju różnej maści wynalazków (2000 „prezentów”), zamykania kopalń, hut, strzelania do strajkujących itd. Druga prezentuje się Pozytywka, nie ukrywam, że to jeden z moich faworytów. Jak grają, pewnie większość z Was wie, dodam jedynie, że dali bardzo dobry występ, szkoda tylko, że wokalista (zgadzam się z Ł., że najlepszy na naszej scenie) trochę nie radził sobie ze śpiewem i graniem jednocześnie na gitarze. Ale i tak było świetnie.

Część 1 (piątek): http://drogalegionisty.pl/?p=11122641

Po nich pora na zapowiadaną wcześniej niespodziankę – Providjenje. Weterani z Bałkanów (słyszałem o tej grupie chyba z 15 lat temu) zagrali nieźle, aczkolwiek bez rewelacji, chociaż niektórym bardzo się podobało.

Następni w kolejce to chyba największa niewiadoma tego dnia, kolejni weterani, tyle, że z Ostrzeszowa – Szwadron 97! Panie i panowie, co tam się działo! Tak żywiołowego przyjęcia przez publiczność jeszcze nie miałem okazji widzieć. Poleciały najlepsze kawałki z dwóch ostatnich płyt, spore pogo pod sceną, cud, miód, malina he, he… Widzów ok. 400 (największa frekwencja tego dnia), chyba cały przekrój FOG, od old school skinów po nażelowanych Wszechpolaków. Można było mieć obawy, czy ta mieszanka nie wybuchnie, ale oprócz kilku „pojedynków” na skandowane hasła, obyło się bez awantury. Nie jest tajemnicą, że Szwadron reprezentuje katolickie skrzydło ruchu, ale przecież nikt nikogo na siłę do namiotu nie ciągnął. Dla mnie to był występ wieczoru (choć nie muszę się ze wszystkim z chłopakami zgadzać), nie zmieni tego nawet fakt, że „basista” kompletnie nie radził sobie ze sprzętem i graniem na nim, za to pajacowanie dobrze mu wychodziło. Chyba zabrali go w drodze na festiwal i w aucie uczył się grać. Ale olać to, wczoraj chłopaki mogli zagrać nawet na ukulele – i tak pewnie rzuciliby publikę na kolana…

Następnie na deskach zainstalowali się goście z Włoch, czyli KMVII (ex Ultima Frontiera). Typowe granie z kraju w kształcie buta, dla mnie żadna rewelacja, ale licznie zgromadzona publika (niewiele mniejsza niż na poprzednikach), chyba miała odmienne zdanie he, he… Zespół zagrał m.in. największe hity tamtejszej sceny, a ludzie świetnie się bawili. Około 1ej zaczynają grać Bandzior i spółka, czyli najlepszy polski zespół Oi! (od kiedy przestali grać The Gits oczywiście) – All Bandits! Tym razem chyba było mniej alkoholu niż na poprzedniej edycji, bo obyło się bez większych wpadek, i nawet tekstu do kawałka „Ojczyzna” szanowny pan wokalista nie pomylił. Świetny występ, dwie setki ludzi, mimo późnej pory, dobrze się bawiło.

I wreszcie przyszedł czas na Słowaków z grupy Averzia. To co zaprezentowali nie bardzo mi podeszło, a ponieważ zmęczenie zaczęło brać górę nad chęcią zobaczenia kolejnej kapeli (organizatorzy coś zapowiadali, ale koniec końców nie wiem czy i kto jeszcze zagrał), trzeba było udać się na spoczynek.

Pora na podsumowanie. Porównując tę edycję do poprzedniej, wypadła równie wyśmienicie. Ludzi przewinęło się kilka setek, trudno podać konkretne liczby, bo rotacja była duża – sporo osób dojeżdżało w drugi dzień, inni wyjeżdżali wcześniej… Nie zmieniła się dobra organizacja, jeszcze lepsza zabawa i niestety morze wypitego alkoholu. Ja miałem to szczęście, że mogłem na noc (lub raczej na wczesny ranek he, he…) wracać do domu (bliska lokalizacja FOG), więc nie musiałem „bratać” się z nawalonymi imprezowiczami, ale rozumiem o co chodziło naczelnemu „DL” w relacji z piątku/soboty rano.

Mimo wszystko, uważam trzecią edycję Festiwalu Orle Gniazdo za bardzo udaną i mam nadzieję na kontynuację, chociaż podobno ma być z tym ciężko…

                                                      Antyanarcho