16.07.15 „Słodki upadek” na przykładzie „Teda” i innych postaci.

Black Mirror - The Waldo Moment10 lipca na ekrany polskich kin weszła druga część komedii amerykańskiej o nazwie „Ted”. Twórcy chwalili się przy reklamie owej kontynuacji, że pierwsza część była rekordowo (jak na ten gatunek filmu) zarabiającym hitem… Trudno bowiem nie polubić tytułowego misia, gdyż maskotka (która na ekranie cudownie ożyła), wykreowana jest znakomicie. Budzący powszechną sympatię miś pluszowy… pali jednak kilogramy trawy, jest za legalizacją związków homoseksualnych (tak jak pomysłodawca komedii) i używa dość prymitywnego słownictwa. Od kiedy to mnie oburza? Od kiedy w agresywny sposób (czyli wykorzystując sympatyczne mordki) promuje się wszelkie „legalize”, osiągając rekordy popularności! Obrzydliwe.

Film jest śmieszny (tym gorzej dla sprawy…), ale słuchając o tym jak Ted broni w sądzie „homosi”, a piękna pani adwokat stwierdza, iż „palenie marihuany jest podstawą szczęśliwego związku” – robi się niebezpiecznie. Wyluzowany liberał będzie miał to w dupie, bo ani mi, ani Tobie sympatyczny miś krzywdy w bezpośredni sposób nie robi, ale co z wychowywaniem nowych pokoleń? Mówimy o produkcjach zarabiających miliony dolarów i taką też mających publiczność – liczoną w milionach! Slogany z takich filmów są potem masowo powtarzane przez lemingów i to jest sedno problemu. Kultura masowa to władza, a dosięga ją coraz większa degeneracja. Mimo słodkiego opakowania…

Czepiam się? Myślisz, że psychika dzisiejszej młodzieży, nad którą nawet my – wcale nie święte krowy – ubolewamy, wzięła się znikąd?

Na miniaturce obok wstępu do czytanego właśnie tekstu, widzicie postać wściekle atakującą ekran z niebieską postacią z kreskówki. To scena z kultowego dla mnie serialu „Black Mirror” (2 seria), którego autor Amanda Seyfried-niebezpośrednio zahaczył o problem „Tedów”. Odcinek zatytułowany „The Waldo Moment” (2013) sugerował, że wraz z postępem technicznym i popularnością mediów społecznościowych, o wielkich sprawach – w tym o polityce, mogą decydować absurdalne twory, właśnie takie jak nieistniejąca w świecie rzeczywistym postać. Jest sympatyczna, jest popularna – a popularność to w czasie socjaldemokracji i facebooka najważniejsza sprawa dla ubiegającego się o stołek. Ted jest popularny, a zatem liberałowie cieszą się, gdy robi im kampanię polityczną! Tak – niebezpośrednio, ale robi…

Przepowiednia autora jest niestety realna, a przykładem tego jest odbiór Teda przez ludzi. Sympatyczny miś to typowy hedonista, który mimo wykazywania się przyjacielską lojalnością i nie raz sercem, słodko prowadzi naszą cywilizację w przepaść…

Bo nie ma słodkiego misia z bongiem w ręku. Jest świat realny i coraz większy bałagan w kulturze białej cywilizacji. Czytam recenzję Adamskiego (m.in. „Do Rzeczy”), niby koleś z prawicy, ale jakoś tak ze zrozumieniem do „Ted 2” podszedł… Tak walczymy o tą kulturę? Myślę, że czerwone światło już dawno się pali…

Ł.  

TED2