26.09.15 Ten rekin złamał płetwę, ale nadal pływa w wodach.

Miejscowy żulik, nieco starszy ode mnie, cały czas pomyka po ośce. Gdy codziennie go widywałem, bo sam siedziałem na murku pod blokiem, nie dostrzegałem w nim tych zmian, ale teraz je widzę. Przemyka mi teraz średnio raz na miesiąc, podnosząc rękę na powitanie w stylu typowego osiedlowego cwaniaczka:

Siemaneczko! – krzyczy lekko zginając kark, a w drugiej ręce trzyma swój telefon przy uchu.

Zapewne podpływa pod dzisiejszy, wczesnowieczorny melanż niczym rekin… Ciekawe, czy znów czyimś kosztem. Niejednego małolata ściągnął już za sobą na dno.

Kiedy dzieciak z wieżowca ledwo odrastał od ziemi, „król osiedla” (bo tak się zawsze kreował nowym, bajerując ich ile to on nie znaczy na ośce…) zakręcił się w pobliżu z propozycją nie do odrzucenia. Z propozycją imprezy ze starszymi. Myk polegał na tym, że to młody sXe koszulka DLstawiał. Raz postawił, postał ze starszyzną pod blokiem i bawił się dobrze. Dla ogarniętych sportowców i przedstawicieli osiedlowego interesu to byli zwykli żule do pośmiania się, a nie starszyzna, ale młody tego nie wiedział. Gdy raz wyniuchali forsę, młody był gnębiony domofonami i telefonami. Jeśli z jakiegoś powodu powyłączał, przychodzili pod jego drzwi, zawsze uprzejmie i z uśmiechem. Nigdy nic złego nie powiedzieli, nigdy nie straszyli. Byli nachalni, a młody był słaby i coraz mocniej uzależniony od wódy. Zresztą zazwyczaj podobało mu się (po prostu z początku zabójczego tempa nie wytrzymywał), więc szybko mu wkręcili, że robi błąd zamulając i trzeźwiejąc.

– W domu to ludzie umierają!

– Mama daj mi 20 zł na kino.

I film się zaczynał… Po kilku tygodniach film się urywał, bo mama też ma oczy. Ale, że wychowuje bez ojca – nic nie mogła zrobić. Stado rekinów zyskało nowy okaz w swych szeregach. Nowy i kurewsko głodny.

O jakich zmianach pisałem na początku?

Zauważam, że gościu, nasz „król osiedla” się kurczy. Najpierw zaczął lekko się garbić. Teraz już chodzi na poziomie dziadka o lasce, tyle że o własnych siłach. Jeszcze… Zgarbiony jakby stale robił ukłon w judo, a dodatkowo ciągnący nogę za sobą, niczym imigrancki brzydal z powieści Raspaila.Ma może 32 lata.

Czasu i biologii nie oszukasz. Trucizna pozostaje trucizną, mimo że jej działanie jest powolne, a korporacje ułożyły ją ładnie na półki.

Przechodzę pod tym samym blokiem lata później. Ludzie gdzieś się, jak ja, pochowali. Tam gdzie dawniej staliśmy jako ludzie – dzisiaj stoją flaki i nowi ludzie-kandydaci na flaki. Kości i flaki, które zapomniały, że mają duszę i mogą zawalczyć.

Rekin złamał płetwę. Uważaj dzieciaku, gdy skurwysyn podpływa… Wśród małych rybek to nadal groźny okaz. Długo tu pływa, po tych wodach. Zna sposoby… zaczai się.

Łukasz Grower