8.10.15 Anarchia bez stereotypu.

Chwyciłem się ostatnio Włodiego, więc jeszcze jeden wątek a propos tego rapera. Nowa dziara i to, co ona oznacza. Anarchia Włodiego jest tą anarchią, o której nie raz pisałem – naturalnym sprzeciwem człowieka z ulicy wobec wszelkiego nadzoru. Członek Molesty wytatuował sobie niedawno „A” w kółku, a wielu od razu go zaszufladkowało jako lewaka. Wiecie dobrze po jakiej stronie stroję, ale… te szufladki przestają być aktualne. Nie zawsze sprawy są czarne, lub białe. Oni na przykład: www.spoleczni.net też używają znaczku anarchii, a są anarchistami narodowymi. Oczywiście nie podejrzewam Włodiego o nacjonalizm – przeciwnie, ale chcę podkreślić, że „A” nie musi się równać antifa.

Poza tym… Włodi jest muzułmaninem, do tego uzależnionym od palenia. Nie interesuje mnie tu ocena uzależnienia od zioła i jego kształt w porównaniu z innymi używkami, uzależnienie jest, bo potrzeba rośliny do normalnej (pozytywnej) egzystencji, tworzenia i Włodi dziaraśmiania się, co nie raz sugeruje raper w swoim przekazie. Zwykły człowiek (nawet zbuntowany) nie potrzebuje ze sobą torby zioła i prześmiewcze odbijanie piłeczki przez palaczy tego nie zmieni. Dla mnie, jako byłego palacza w wieku nastoletnim, jest to dzisiaj słabe i tyle. Włodiego odbieram jednak jako artystę i… dużo mu wybaczam (a właściwie jego muzyce), bo artyści to specyficzni ludzie i mają swoje ścieżki do dania ujścia wenie. Nie mylić z „popieram”, to raczej „mimo wszystko – słucham”.

Włodiemu na pewno bliżej do lewaków niż do nacjonalistów. Ale nie oznacza to, że powinniśmy szufladkować i odwracać się, gdy tylko zobaczymy literkę w kole. To tak jak starsza babcia, która widzi kogoś ubranego na czarno i krzyczy od razu „Nergal! Nergal!”. Byłbym prędzej za oswojeniem „A” i swoim tłumaczeniem anarchii, jako czegoś, co jest w każdym człowieku z ulicy, nawet jeśli nie jest on tego świadom. Ktoś (Ty?) wierzy, że ci politycy, którzy obecnie rządzą są be, ale przyjdą inni – lepsi, a ktoś wierzy, że wszyscy politycy są tacy sami i ogólnie pojęcie „władzy” to zło, niezależnie od faktu kto jest u steru. Czy to naprawdę aż tak kontrowersyjny pogląd?

I w tym tkwi źródło mojego (częściowego) zrozumienia dla „A”. Częściowego, bo jestem katolikiem, a prócz Boga uznaję rodzinę i naród za najbliższą wspólnotę, którą mam zamiar bronić w pierwszej kolejności. Więc jeśli lewy anarchista zacznie mi np. bredzić o równości dwóch pedałów względem heteroseksualnej rodziny, moja „anarchia” się skończy… I podejrzewam, że Włodiego też…

Łukasz Grower