Droga Legionisty

WYWIAD: iLLFunk – oficjalny rap chuligan Jezusa Chrystusa!

ILL FOd czasu do czasu robię wywiady ze zwykłymi, szarymi ludźmi, którzy może nie są zajebiście znani, ale reprezentują prawdziwą pasję prosto z podziemia. Ostatnio odkryliśmy w redakcji MC o ksywce iLLFunk. Raper jest przed wydaniem swojej pierwszej płyty, ale… najpierw posłuchajcie tego, co wystawił na „widok publiczny”: POSŁUCHAJ . Dopiero zadebiutuje swoim pierwszym CD, ale to nie znaczy, że wygrzebaliśmy jakieś dziecko. Koleś nagrywa rymy od lat 90tych, tylko jak to bywa – lądowały one w szufladzie. Uliczna sztuka, underground. ILLFunk mówi w naszej rozmowie: wkurwia mnie ściganie za modą, od jakiegoś czasu np. zauważyłem modę na rap patriotyczny. Co może z jednej strony jest fajne, o ile jest autentyczne i trzyma poziom. To że jesteś patriotą, masz jakiekolwiek poczucie rytmu i potrafisz złożyć kilka częstochowskich – nie znaczy, że od razu jesteś dobrym raperem. Panowie…, słucham Was jak nawijacie o Polsce i może… faktycznie warto to przemyśleć? Tymczasem poznajcie ciekawe poglądy rapera z Mazowsza i jego samego.

ŁUKASZ GROWER: Na początek przedstaw się czytelnikom „Drogi Legionisty”. Skąd jesteś, od jakiego czasu robisz rap?

ILL FUNK: Pochodzę z małego miasta z Mazowsza, ale wolałbym nie zdradzać żadnych konkretów. Chciałbym, żeby moje dane personalne nie były znane, bo jest to nieistotne. Wolałbym żeby ludzie skupiali się na moim rapie, a nie na mojej brzydkiej gębie, czy na tym gdzie jadam, co jadam i czym pierdzę.

Pierwsze teksty poczyniłem ok. 1997/98 roku, natomiast pierwsze nagrywki ok. 1999/2000. Oczywiście RAP w tamtych czasach wyglądał całkowicie inaczej, a moje pierwsze kawałki z perspektywy czasu były bardzo niedojrzałe, wręcz zabawne. Większość moich rzeczy lądowało do szuflady i tylko najbliższe otoczenie miało możliwość poznania/słuchania. Nigdy nie pchałem się nigdzie ze swoimi rapami.

Ł: Skąd nazwa, wszak istnieje już taka kapela poza granicami naszego pięknego kraju?

IF: Jestem związany z kulturą Hip Hop od ok 1993 roku. W zasadzie zawsze bardziej czułem RAP ze wschodniego wybrzeża. Mocna i ciężka stylówa East Coast zawsze do mnie bardziej przemawiała. Muzyka RAP w dużej mierze wywodzi się z Funk’u i jest oparta na funkowym rytmie. Ja przywiązuję dużą wagę do korzeni i do symboliki. Lubię jak muzyka niezależnie od gatunku zawiera w sobie choćby mały pierwiastek brudu, ‘niedoskonałości’, ale takiej niedoskonałości zamierzonej, przez co słyszysz, że zrobił ją człowiek – istota niedoskonała, a nie sztuczna inteligencja, czy jakiś inny twór Sci-Fiction. Dla „zwykłego zjadacza chleba” taki pogląd może być chory – stąd iLLFunk.

A na tą kapele, o której wspomniałeś, wpadłem niechcący w internetach jakiś niedługi czas temu. Dokładna jej nazwa to The Ill Funk Ensemble i z tego co pamiętam grają coś na kształt acid jazz’u, choć mogę się mylić. W każdym razie nie zamierzam przez to zmieniać ksywy, bo uważam, że pasuje do mojej osobowości jak ulał, a poza tym nie gramy podobnych tematów. Równie dobrze mógłbym być Młody, Gruby, Łysy czy Seba, ale jednak będę obstawał przy tym, że raper powinien mieć nietypową nazwę w sensie niepospolitą, tak samo jak umiejętności i styl. Na tym polegał RAP, na którym się wychowałem i chciałbym, żeby tak pozostało.

Ł: Na swoim „fan pagu” prezentujesz koleżkę w bluzie Podziemnego Stylu. Jesteś związany z Pewną Pozycją itd.?

IF: Jest to mój kolega i zarazem beatmaker 7th Swordsman, który to – myślę – już na stałe wpisał się w pejzaż moich rapsów, i to właśnie on jest reprezentantem PS. Ja póki co reprezentuję siebie, K.O.D. Ulic, i wszystkich ludzi, którym ze mną po drodze… Zdjęcie, o którym mowa zostało zrobione podczas kręcenia ujęć do klipu, w którym to uraczył nas swoją obecnością jeszcze jeden kolega z Podziemnego Stylu.

Ł: Reprezentujesz, póki co, głębokie podziemie. Gdzie można i gdzie będzie można znaleźć Twoje rymy? Planujesz wypuścić jakieś CD? A może masz już coś za sobą na tradycyjnym nośniku?

IF: Tak jak wspominałem wcześniej, wszystkie rzeczy, które robiłem do tej pory trafiały tylko do najbliższych, wiele z nich się nawet nie zachowało. Od 2 lat składam pełny krążek, który w zasadzie już jest gotowy i czeka na wysyłkę do tłoczni, muszę ogarnąć jeszcze tylko ILL Przebudzeniekilka drobnych spraw i finisz. Powoli chciałbym się wziąć za następne rzeczy.

Póki co można usłyszeć mnie na Soundcloud – 3 kawałki wchodzące na mój album i jeden na EP producencką 7th’a… Jak znajdę trochę czasu to ogarnę jeszcze YouTube. Wszystkim zainteresowanym pozostaje czekać na CD, które ukaże sie już niebawem.

Ł: Kiedy zatem premiera klipu, może chociaż w tym temacie jakieś konkrety?

IF: Z tego co mi majstry obiecali, to do 20 października ma śmigać już w sieci. Trzymam ich za słowo. W niedługim czasie po klipie myślę, że pojawi się krążek. Widzisz, jakby to wszystko zależało tylko ode mnie, to płyta ukazałaby się… rok temu! To jest projekt mocno podziemny, wszystko jest finansowane z tego co sam uciułałem – zero sponsorów – nie wspiera mnie żadna wytwórnia itp., – a, że nie jestem bogaty, to trwa to ile trwa! Po drodze jeszcze kilku przywaliło ostro w chuja i to też opóźnia cały temat. Obiecanki, cacanki… życie! He he…

Ł: Swój projekt firmujesz maską. Możesz coś więcej napisać o tym pomyśle?

IF: … przede wszystkim swój projekt firmuje RAPem. Nie skupiajmy się na masce, ona jest tylko tłem. To nie jest chwyt marketingowy, choć wielu to tak może odbierać. Najważniejszym symbolem w moim życiu jest Krzyż… I żeby sprawa była jasna – nie zamierzam nikogo na siłę nawracać, przekonywać do swoich racji, bo to przeważnie przynosi odwrotny skutek. Po to dostaliśmy od Boga wolną wolę, żebyśmy mogli sami dokonywać wyborów. Oczywiście fajnie by było jakbyśmy korzystali z niej mądrze. Ja cały czas będę robił swoje, a życie pokazało mi nie raz, że cierpliwość popłaca.

Ł: Przejdźmy do poglądów. Reprezentujesz ostry odłam rapu, co jest ciekawe w kontekście nazywania siebie… oficjalnym chuliganem Jezusa Chrystusa. Szczerze mówiąc – odnalazłem siebie w Twojej stylówce, bo też często nie przebieram w słowach, albo odbiegam od normy, a mimo wszystko uważam się za przedstawiciela katolicyzmu. Jak udaje Ci się łączyć naszą wiarę z nurtem ulicznym?

IF: Heh, no tak, jestem trochę niepokorny. Niepokorny… względem zła! Pochodzę z bardzo wierzącej, katolickiej rodziny i mimo silnego fundamentu – wylanego głównie przez moją mamę, – gdzieś po drodze, przed wielu laty zdarzyło mi się ostro pobłądzić. Nigdy nie przestałem wierzyć w Boga, jednakże odsunąłem się od Kościoła, sakramentów i modlitwy. Można powiedzieć, że ok. 2 lata temu nawróciłem się. W sumie mój proces nawracania trwa po dziś dzień, ale tak to jest, raz otrzesz się o syf i już później ciężko go zmyć, choć jak najbardziej jest to możliwe… Ja za bardzo i za długo ocierałem się o tą złą stronę ulicy, by teraz z wielką łatwością nagle w jednej chwili pozbyć się niektórych nawyków.

Z drugiej strony w tych czasach, w których ostro atakowane są nasze wartości, nie zamierzam być potulnym pluszakiem ze spuszczonymi uszami. Mogę nadstawić policzek komuś kto jest nieświadomy swego złego postępowania, ale jeśli ktoś chciałby skrzywdzić moich najbliższych lub jest zwyrodnialcem z wyboru, to wtedy bat z mojej strony tnie skórę jak bat Jezusa na przekupach w świątyni. Trza nazywać rzeczy po imieniu, starać się wszystko rozwiązywać pokojowo, ale czasem się po prostu nie da. Miłosierdzie i przebaczenie są najważniejszymi i zarazem najtrudniejszymi aspektami naszej wiary.

„Oficjalni hooligani Jezusa Chrystusa” to napis z muru, który gdzieś tam kiedyś widziałem. Rozbawił mnie w sensie pozytywnym, dlatego postanowiłem go wykorzystać u siebie w tekście. Pozdrawiam autora owego napisu kimkolwiek jest. Heh…

Chciałbym jeszcze dodać, że ja nie lubię być szufladkowany w jakiekolwiek nurty. Nie robię rapu ulicznego, chrześcijańskiego, patriotycznego itp., tylko robię po prostu RAP i jestem w każdym z tych nurtów, równie dobrze mogę nagrać kawałek imprezowy, czy miłosny, ale daleki od kiczu, popelyny i typowo w moim stylu. Wiesz ja też jestem człowiekiem i lubię raz na jakiś czas wyjść gdzieś potańczyć z kobietą, he he.

Ł: Czytam między wierszami Twoich tekstów, że masz dużo „pretensji” do współczesnych raperów. Co najmocniej Ci w nich przeszkadza?

IF: Nie mam do nikogo pretensji. Każdy ma swoją wizję tego całego gówna. Niech każdy sobie robi, co tam uważa. Historia go rozliczy. Czas pokaże, zawsze pokazuje…, a przecież „po owocach ich poznacie”.

Ja bardzo poważnie traktuję RAPy. Wkurwia mnie wiele rzeczy i zawsze je wytknę. Przede wszystkim wkurwia mnie brak gustu, kicz i biesiada, niedojrzałość, pycha, egoizm i kłamstwo, których to na polskiej scenie nie brakuje. Do tego dochodzi kolesiostwo. Po drugie Hip Hop stracił na autentyczności. Czasem odnoszę wrażenie, że jest więcej raperów niż słuchaczy.

Większość pierdoli trzy po trzy w strasznie chujowym stylu, zero polotu. W ulicznym rapie przeważnie słabe rymy, słaba technika i style kwadratowe, (jak ja to mówię „kwadRap”) wyświechtane hasła i promowanie zwyrodnialstwa. W tak zwanej nowej szkole – przerost formy nad treścią. Powielanie patentów z komercyjnych rapów zza oceanu do tego stopnia, że większość tych rapierów brzmi identycznie. 130 punchy i hashtagów na sekundę, a w głowie kibel itp., itd.

Wkurwia mnie ściganie z modą, od jakiegoś czasu np. zauważyłem modę na rap patriotyczny. Co może z jednej strony jest fajne, o ile jest autentyczne i trzyma poziom. To że jesteś patriotą, masz jakiekolwiek poczucie rytmu i potrafisz złożyć kilka częstochowskich – nie znaczy, że od razu jesteś dobrym raperem.

Gdzieś po drodze, przez te wszystkie lata zatarło się to, co najistotniejsze, czyli prawdziwość i unikat. „Śpiewać każdy może”, rapować też, ale miejmy w sobie choć trochę samokrytycyzmu i nie pchajmy niedojrzałego gówna na afisz, bo wychowujemy nowe pokolenia ciot w rajtuzach, albo zwyroli „prawilniaków”. Niech każdy to robi po swojemu, ale róbmy Hip Hop, a nie hip pop, czy tam inne dysko.

Ł: Kogo z polskiej sceny obecnie słuchasz i dlaczego? Czy ktoś z naszego kraju inspiruje Cię, czy są to tylko Stany?

IF: Ogólnie przed laty „obraziłem się” na polską scenę, he he. Nie no, śmiechy… Do tej pory uważam, że drugi album Molesta Ewenement jak na tamte czasy był mistrzowski. Po tym albumie, mniej więcej, przestałem słuchać polskiego rapu.

Oczywiście znajomi co jakiś czas mi coś podklepią i sprawdzam w wolnym czasie, ale jakoś nic mnie tak na ostro nie wbiło w fotel. Lubię i szanuję rapy Radara, choć nie wszystko mi od Niego podchodzi, ale to rzecz gustu i doboru beatów. Ostatnio zajarałem się jednym kawałkiem Emace, jak będę miał czas to posprawdzam resztę.

Widzisz, jest w naszym kraju wielu dobrych raperów, są dobrzy technicznie, mają swój styl, ale ja niekoniecznie zgadzam się z treścią, którą oni przekazują, czasem ich style choć naprawdę w chuj dobre i niebanalne, odbiegają od tego czego ja oczekuje od rapsów. Nie jestem westcoast’owcem, ale potrafię obiektywnie stwierdzić, że np. Ten Typ Mes jest kozackim raperem… choć to zupełnie nie moja jazda.

Jest jeszcze jeden powód dlaczego nie badam z uporem maniaka naszej sceny, a mianowicie jako twórca nie chcę przesiąkać i podświadomie przemycać rzeczy do własnej twórczości. Chcę robić polski RAP, ale po swojemu i nie za bardzo odbiegając od korzeni tej kultury.

Jeśli chodzi o USA, czy inne kraje takie jak Francja, to słucham sporo. W wolnych chwilach, wyszukuję dobrych, niekomercyjnych tematów, ale przeważnie nie inspiruje mnie ich treść, a bardziej forma, styl… tam jest więcej unikatu niż u nas. Czas to zmienić!

Tak w ogóle to ostatnio słucham sporo innych gatunków. Nie samym rapem człowiek żyje…

Ł: To by było na tyle. Życzymy sukcesu CD. Ostatnie słowo należy do Ciebie…

IF: Dziękuję i wzajemnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli i swoją rodzinę oraz bliskich. Wiedza i praca jest kluczem do sukcesu. Jednoczmy się z ludźmi o dobrych sercach i wspierajmy wzajemnie, a izolujmy od zwyrodnialców i kłamców… Walczmy ze swoimi słabościami, a wobec zła nie bądźmy bierni. Z Bogiem w prawdzie bracia i siostry! Pokój.

rozmawiał (w październiku 2015): Łukasz Grower

podziemie przeglądał i znalazł iLLFunka: GP