Droga Legionisty

WYWIAD: „Templum Novum” po wydaniu 14 numeru magazynu.

TN14 Wywiad(…) Mamy w TN wiele oblicz czy masek, ale zdaje się, że jesteśmy wypadkową: idei nowoprawicowych, katolickiego tradycjonalizmu i iskrzącego styku konserwatyzmu i nacjonalizmu (…). O „piśmie dla Trzystu” (i dlaczego?)…, o imigrantach (i co dalej?)…, o Prawie i Sprawiedliwości (co w związku z tym?)…, o Unii Europejskiej (jaki stosunek?)… rozmawiamy sobie z redakcją „Templum Novum”, która wypuściła ostatnio 14 numer swojego magazynu (jest nadal dostępny w Empikach). Niech te kilka pytań i odpowiedzi odpowiednio nakręci Was do wspierania trzeciego obiegu. Dobra, długa lektura na leniwe święta – dla tych, którzy lubią dłubać w naszej sytuacji, rzecz jasna. Pierwotnie miało iść na papier do „Drogi Legionisty”21, ale nie wyrobiliśmy się czasowo i skończyliśmy dopiero dziś rano. Miłej lektury zatem…

Ł: Dla kogo przeznaczone jest pismo „Templum Novum” i dlaczego jest to tylko 300 osób?

TEMPLUM NOVUM: 300 – to liczba symboliczna, nawiązująca do mitu 300 Spartan powstrzymujących Persów w Termopilach w 480 roku przed Chrystusem! To taki podprogowy przekaz, który pozycjonuje TN na tle innych pism ideotwórczych w kraju. Sięgamy do fundamentów tożsamości europejskiej i nie widzimy logicznej sprzeczności w odwoływaniu się do myślenia kontynentalnego mając na względzie dobro kraju ojczystego, a nawet swojego najbliższego otoczenia (regionu, w którym się rodzimy, żyjemy i umieramy). Szańce naszej identyfikacji sypiemy na szańcach tych trzech wspomnianych wymiarach naszej ludzkiej egzystencji. W moim przypadku ta triada brzmi: Podlasie-Polska-Europa.

TN jest pismem „bezdomnym”, za którym nie stoi żadne zwarte środowisko polityczne a jest wypadkową dobrej woli osób, które czują sens w pisaniu nonkonformistycznych tekstów bez oglądania się na sympatie czy antypatie środowiskowe. Na przestrzeni kilkunastu lat wydawania pisma gwarantuje to prawdziwy ideowy koktajl Mołotowa. Mamy w TN wiele oblicz czy masek, ale zdaje się, że jesteśmy wypadkową: idei nowoprawicowych, katolickiego tradycjonalizmu i iskrzącego styku konserwatyzmu i nacjonalizmu.

Ł: Mówicie, że nie stoi za tym żadne zwarte środowisko polityczne. A osoby z jakich, różnych środowisk tworzą ten „zwarty chaos”? Są to osoby niezależne, czy udzielające się w oficjalnych grupach (jakich?)?

TN: To byłoby pouczające zadanie dla zespołu analityków z zakresu „białego wywiadu”. Tworząc zbiór alfabetyczny autorów publikujących do tej pory pod szyldem Templum Novum (czy wcześnie jeszcze jako Templum w 2001 r.) otrzymamy spory rozrzut środowiskowy: od „skrajnej prawicy” przez ludzi władzy wcześniej czy obecnie aż po wolnościowo-lewicowe odchylenie spod znaku „Nowego Obywatela”.

Emocjonalnie i intelektualnie jest mam dziś najbliżej do nieodżałowanego postkonserwatywnego „Stańczyka” z red. Tomaszem Gabisiem na czele. Stąd pojawiamy się co roku na Sympozjonie Europejskim na Dolnym Śląsku.

A z drugiej strony dominują wśród piszących w TN roczniki z lat 60 i 70 ubiegłego stulecia, a więc osoby świadomie przeżywające „reglamentowaną rewolucję” nad Wisłą u schyłku PRL. Ten garb pamięci o komunizmie daje o sobie znać licznymi tekstami historycznymi. Cóż, to cena płacona nad reprezentacją historyków w ścisłej redakcji! W ostatnich latach doszlusowała spora gromada piszących, którzy w dorosłe życie wkroczyli już w III RP (de facto PRL-bis). To już inna wrażliwość i spojrzenie na stan obecny. Ta młoda krew, w naturalny sposób, będzie napierała na starszych.

Jak już byśmy odwoływali się do terminologii piłkarskiej to na ławce templumowej częściej będzie okazja dostrzec autora identyfikującego się z xportalem, konserwatyzmem.pl, reakcjonistą.pl niż ze skrystalizowanymi inicjatywami politycznymi spod znaku Ruchu Narodowego, MW czy NOP. Przyczyna tego stanu jest zrozumiała: są to już okrzepłe kręgi towarzyskie wspierające lojalnie własne media tradycyjne i elektroniczne. Do nas zlatują niespokojne duchy, trochę outsiderzy, publicyści z pasjami często potępianymi przez mainstreamowe media Agory z Czeskiej, ale też pozostające w sporze ze zwycięskim Prawem i Sprawiedliwością. Nikt z „Gazety Polskiej”, „Nowego Państwa” czy Telewizji Republika nie proponował nam swoich usług. Dryfujemy po innym torze niż reszta. Może nie utkniemy na jakieś rafie czy mieliźnie i dalej będziemy przystanią dla misjonarzy słowa o lepszym jutrze :-).

Ł: Kogo obwiniacie za głośną ostatnio kwestię napływu imigrantów i jak byście widzieli rozwiązanie tego problemu? Czy jest ono w ogóle możliwe w obecnej kondycji Europy?

TN: Nie siląc się na oryginalność w udzieleniu odpowiedzi o przyczynę Zmierzchu Zachodu to odsyłamy po dzieło Spenglera i jego interpretatorów. Jesteśmy świadkami dopełniania się niezwykle ważnego cyklu procesu historycznego. Cnoty męstwa i roztropności przestały być przymiotami moralnymi i umysłowymi współcześnie żyjących na Starym Kontynencie. Wybór między Europą, a Eurabią nie jest opowieścią z gatunku political fiction! Nabiera on realnych kształtów. Trwa pełzająca wojna na wielu liniach frontu rozcinającego europejskie metropolia. O tym wewnętrznym froncie zdecyduje kipiąca demografia wspólnot muzułmańskich w najbliższych kilkudziesięciu latach, przy starzeniu się ludności autochtonicznej. Wtedy nie pomogą zaawansowane technologie, które zapewniają nam militarną przewagę w operacjach poza granicami UE. Zawodzenie muezzina z kolejnych meczetów na gruzach burzonych lub opustoszałych kościołów na Zachodzie kontynentu to znak czasów. Jeżeli nie cenimy (i dajemy temu ostentacyjny wyraz) tego co dokonały pokolenia przodków i odwracamy się ze wstrętem do heroicznych tradycji rzymskich centurionów, krzyżowców czy konkwistadorów, to nie dziwmy się, że nas nie szanują i wdepczą w bruk staromiejskich uliczek czy asfalt autostrad. Zostaje wtedy autochtonom tylko zwierzęcy, paniczny strach, który było widać ostatnio w Paryżu.

Na geopolitycznej globalnej szachownicy jesteśmy rozgrywani przez wykorzenione z tożsamości chrześcijańskiej elity brukselskie poczęte podczas rewolty obyczajowej 1968 r. One pokoleniowo schodzą z salonów politycznych, ale wcześniej zdołały zgruchotać fundamenty filozoficzne, na których można byłoby zorganizować skuteczny opór przed biedakami z Bliskiego Wschodu, jak i pozaeuropejskimi potęgami zainteresowanymi utrzymywaniem Europy w letargu. Tym jawnym zdrajcom Europy wystarczyło niestety czasu na rozmnożenie podszytych marksizmem kulturowym projektów społeczeństwa otwartego, które zmutowane z liberalnymi herezjami odebrały wolę walki klasie politycznej w poszczególnych krajach UE (w tym też tym z „prawicy”). Wystąpiła ona uzbrojona w oręż politycznej poprawności przeciw nam. Wzniecane medialne seanse nienawiści pod hasłami „walki z faszyzmem” itp. mają zagłuszyć wyrzuty sumienia nielicznych, a w gruncie rzeczy przeorać nieodwracalnie strukturę tradycyjnej rodziny (nachalna propaganda Hominternu). Słupki wskaźników ekonomicznych i spekulacje giełdowo-kapitałowe tylko nakręcają sprężynę samozagłady wśród mieszkańców kontynentu. Wmówiono nam, że wydajność w codziennej pracy to najważniejszy miernik naszej wartości. Bez oglądania się na cenę wykorzenienia i degradacji środowiskowej. To jawny fałsz.

Trwa bezładny odwrót w poszczególnych krajach UE. W odruchu samoobrony zastraszony elektorat ludności autochtonicznej zaczyna wybierać „opcje narodowe”, ale skutecznego remedium na kryzys wartości można tylko szukać na drodze duchowego odrodzenia europejskiego od Lizbony po Moskwę. Europa rzucona przez USA i ZSRS na kolana w XX wieku nie podniesie się bez wiary w swą odrzuconą misję cywilizacyjną, która powinna nas zawsze inspirować.

Europę trzeba odbić i mogą to uczynić wyłącznie osoby żarliwej wiary. Nadchodzi czas Męczenników!

Ł: Jak podchodzicie do zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach? Zmienią coś, czy wpisują się w wizję upadku?

TN: Kierujemy się maksymą rzymską: Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny (Si vis pacem, para bellum)! Traktujemy przesilenie polityczne w kraju w mijającym roku (prezydentura Andrzeja Dudy i sukces PiS w wyborach parlamentarnych) jako rozszczelnienie chorego systemu demoliberalnego zabetonowanego przez Platformę Obywatelską. Ten stan oligarchizacji władzy przez ludzi o mentalności postkolonialnej i wyzbywającej się bez skrupułów resztek atrybutów niezależnego myślenia o kraju ocierał się o skrajną patologię. To była polityczna gangsterka. PiS to zwrot – mimo wszystkich zastrzeżeń co do ich fobii wobec sąsiadów – pożądany. W cieniu gigantów z Wiejskiej, dla takiego środowiska jak TN (nie wyznającego nabożnie prawideł obcej nam demokratury) to szansa na skorzystanie z „patriotycznego” zwrotu społeczeństwa. Na szczerych emocjach rodaków można podjąć orkę na niwie metapolitycznej. Warto podejść do tej sytuacji na chłodno. PiSowski mentalny jakobinizm stanie się ostrzem gilotyny, który będzie chciał rozprawić się z nacjonalizmem w imię poprawnych stosunków międzynarodowych. Ale nie powinniśmy godzić się na rolę chłopca do bicia (czy też zabicia). Determinacja środowisk tożsamościowych nad Wisłą winna się wyrazić większą aktywnością w sporach światopoglądowych w toczącej się od lat wojnie kulturowej. Nie chcemy być tubą propagandową PiS i ich ‚konstytucyjnego patriotyzmu’. Wykorzystując własne doświadczenia historyczne oraz dorobek bliskich nam ideowo środowisk europejskich możemy się pokusić o przewartościowanie matrycy polskości, otrząsnąć z niej anachroniczne myślenie o sobie jako zawsze tych co w niedawnej przeszłości mieli „pod górkę” i byli zdradzani przez wiarołomnych sojuszników. Przed nami świt nowego (oby lepszego) jutra (śmiech). Bo gorzej być raczej nie może… Pora na synergię pomysłów i ludzi.

Ł: A sama UE? Modernizować, czy likwidować?

TN: To nadal żywy, choć gnijący, trup… o ile jedność na TN14kontynencie i wspólnota interesów państw narodowych jest wartością pożądaną i nieodzowną, to sama UE hołduje całemu dekalogowi antywartości, skutecznie spychając Europejczyków o skarlałych sercach w odmęty nicości. Dochowując wierności decyzjonizmowi politycznemu Carla Schmitta to jest nasz śmiertelny „wróg”, którego trzeba zniszczyć.  

Ł: Kiedy można spodziewać się kolejnego numeru „Templum Novum”?

TN: Pismo jest wypadkową dobrej woli kilku osób i ofiarności naszych czytelników. Postaramy się oddać kolejną salwę wiosną 2016 r. Poza tym szykujemy kilka ciekawych książek w ramach naszej frontowej serii Rekonkwista. Postaramy się też o zagęszczenie planktonu wokół TN i zaproponowanie innym środowiskom pewną platformę działań na najbliższe lata. Może uda się nam teraz przełamać fatum wiszące nad nami na prawym regale w salonach sieci Empik.

Ł: Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał: Łukasz Grower (grudzień 2015)