7.02.16 By nigdy to się nie skończyło… Tryb życia, nie zajawka!

samobojstwoOd kilku lat trwa moda na sXe. Udało Ci się uczynić z trzeźwości i sportu tryb życia, czy minęło, jak inne zajawki? Witaj na froncie, który od lat trwa i ma zamiar trwać do końca! Trwanie w sporcie jest sztuką znajdowania w sobie nowych motywacji. Trzymania się ścieżki, ale też wynajdowania nowych połączeń prowadzących do celu, tak by urozmaicić sobie tą drogę! Trwanie w sporcie jest też sztuką wyważonego odpoczynku i regeneracji, wyczucia granicy między lenistwem, a zdrowym podejściem. Gdy zbliża się weekend, coraz bardziej chce mi się usiąść na dupie, odpocząć. Siadam, muszę. Już w niedzielę roznosi mnie i chcę na salę! Sport jest nałogiem, lecz staram się go kontrolować, jak alkoholik pijący „tylko trzy piwka” dziennie. Nie można się wypalić. Sporty walki polegają – w znacznej mierze – na robieniu tego samego, nooo – w dziesiątkach konfiguracji, które osoby doświadczone znają już od (prawie)każdej strony. O siłowni nie wspomnę – monotonne powtórzenia, pilnowanie michy, suplementacja. Najczęściej ludzie wpadają w „okresy” – napierdzielają na 150% przez – powiedzmy – trzy miesiące, a potem trzy miesiące siedzą na dupie „bo coś tam”. Oczywiście jest to zła droga, bo regularność to podstawa sportowego trybu życia.

Nie raz trzeba przepychać się łokciami przez życiowe problemy, lenia, pogrążenie w niezdrowym żarciu itd. Nie zawsze będzie siła wszystko dźwigać, kwestia jest taka, by wracać i wyznaczyć sobie nowy cel! Wstawać po upadkach, które muszą nastąpić.

Ktoś postawi sobie za cel np. startowanie w marcowym turnieju FTF. Ok., a co dalej?

Dobijam do trzydziestki, mam za sobą kilka różnych turniejów, nie mobilizują mnie one tak jak kiedyś. Wprost – nie chce mi się… Ale czy to oznacza, że mam siąść przed TV i nie dbać o formę? To jest właśnie to znajdowanie nowych celów.

Tym bardziej, gdy będziesz już starym dziadem. Po co staremu dziadowi robienie formy zawodniczej, której w większości przypadków nie da się już osiągnąć? Co z takimi, którzy nie chcą wpieprzać suplementów za cztery tysiące (sprawdźcie jak to jest w dużych organizacjach MMA) i nie dadzą rady trenować dwa razy dziennie, by dorównać do sportowej czołówki gladiatorów? Ten tekst jest apelem o to, by wytrzymać, gdy już nie będzie dwudziestu lat na karku, nie będzie publiki, nie będzie motywacji by uprawiać sport na arenach… By nie skończyć jak – swego czasu – pan Diego, heh.

Pamiętaj, że zawsze możesz być np. lepszym technikiem. Lepiej kopać, lepiej uderzać, poprawiać czystość swojego stylu. Równowaga, rozciągnięcie, koordynacja… Wreszcie – zwykła, najzwyklejsza kondycja. Technika oraz trzymanie formy są tym, co poprawiać może każdy z nas – i nie musi być wcale gwiazdą w koszulce z oktagonem. Masz pasję i zajawkę żeby być wielkim – bądź wielki, ale miej na uwadze, że światła zgasną, a Ty nadal masz reprezentować „sport – zdrowie” (i najlepiej, nacjonalizm :-). Zwolennicy tradycyjnych stylów, np. Kyokushin, mają w zanadrzu układy itd.

Znam wielu „dziadów”, trenowałem z wieloma „dziadami”, którzy mogliby być moimi rodzicami, a nadal mają na tych salach treningowych dużo do zrobienia… I czy to nie jest szczyt tego wszystkiego, co głosimy? Na rok, czy na dwa to każdy potrafi się zajarać – wszystkim. A jak się poznaje prawdziwego mężczyznę? Oczywiście po tym jak kończy… Spotkajmy się za 40 lat na sali – nie w barze…

Idzie wiosna – nie chcę wąchać pachnących kwiatków od spodu, chcę chłonąć naturę na 100%. Na trzeźwo i w formie. Jestem nadal wolny od nałogów, zaraz idę na mszę i na spacer. Jutro od rana będę zapieprzał na siłowni, wieczorem na sali. Tryb życia. „Serce przy Bogu (tym bardziej w niedzielę) – ręce przy pracy (od jutra)”.

Życie jednostek fanatycznych, jak my, to stałe dawanie sobie liścia i przywracanie równowagi. Życzę zatem pionu w najbliższym tygodniu!

sXe (czy jak tam to sobie nazywacie) to nie muzyka!

sXe to nie koszulki!

sXe to kolejne lata pełnej kontroli!

Łukasz Grower