LISTY CZYTELNIKÓW: Sport, a wiara…

Pisz czachaSzanowny Panie, od pewnego czasu codziennie po kilka razy odwiedzam pańską stronę – Droga Legionisty. Pańskie teksty dają nadzieję na to, że są ludzie myślący bardzo podobnie i mający zbieżne z moimi cele w życiu. Wielokrotnie pobudzają do myślenia i odpowiadają na pytania, których nawet sam bym sobie nie zadał. Dają bodziec, wzmagają apetyt i chęć, do rozwoju we wszystkich aspektach życia. Wydaje mi się, że wypada przedstawić się w kilku słowach. Jestem studentem trzeciego roku, mam 21 lat. Od czasów gimnazjum kreował się we mnie nacjonalizm, a rodzice z Bożą pomocą nauczyli mnie wiary. Gwoli sprostowania tak jest w teorii, w praktyce jestem osobą bardzo słabą, leniwą, w moim życiu są zrywy wiary i pracy nad sobą, ale wtedy przychodzi zły i skutecznie kusi. Pomimo wszystko staram się być dobrym katolem i człowiekiem. Co do tych zrywów naszła mnie pewna myśl, stąd moja wiadomość do Pana…

Od dziecka miałem kontakt ze sportami. Pływanie, karate, muay thai, kalistenika, epizody z judo, zapasami i od niedawna bjj. Jak już wspominałem jestem osobą niezmiernie leniwą, idealnie pasuje do mnie określenie prokrastynatora (jak to łatwo można zakamuflować jeden z grzechów głównych w naukową nazwę, heh). W większości przypadków kiedy mam zaplanowany trening lub pojawi się chęć do zrobienia takowego pojawiają się u mnie wymówki, których liczba wzrasta wraz ze zbliżaniem się godziny treningu. Wiele razy przegrywałem kładąc się spać lub zasłaniając się bzdurnymi powodami i szukając pretekstu żeby zostać w mieszkaniu. Kiedy natomiast udaję się na trening, towarzyszy mi zawsze stres, obawa. Wchodząc na matę zazwyczaj znika. W trakcie sparingów, czy po wyjściu z sali rozpiera mnie energia, radość, chęć do życia i siła. Siła duchowa. Chęć zmiany na lepsze, nie tylko siebie, ale i otaczającego świata. Pojawiają się pomysły na robienie dobra i miłości.

W tym wszystkim doszedłem do wniosku (może i absurdalnego), że jest to droga do Świętości. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że kiedy pokonamy pokusę, której źródłem jest szatan, mamy w sobie pokój i radość? Agresja, strach, lenistwo, gniew, które towarzyszą przed wysiłkiem, znikają w trakcie!

Kolejnym aspektem, jest to, że nasze ciała są Świątynią Boga. Pokonywanie grzechu daje nam przepiękne owoce w postaci zdrowia i siły. Grzech natomiast dotyka nie tylko duszy. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, i lenistwo prowadzą do nadwagi, otyłości, a tutaj już zły ma pełne pole do popisu. Wyszydzanie, piętnowanie i alienacja takich osób przez środowisko jest często powodem depresji, a stąd tylko krok do samobójstwa, czyli swego rodzaju sukcesu złego.

Patrząc z drugiej strony – szatan dokłada wielu starań, żeby przeszkodzić nam w podjęciu trudu pracy nad sobą. Jestem prawie przekonany, że nie robiłby tego, gdyby za treningami nie kryłyby się owoce, podobające się Bogu!

Kolejnym dobrem, które rodzi się ze sportu jest zbliżanie się do innych ludzi, wzajemna pomoc, zrozumienie i przyjaźnie. Przykład takiej pomocy – zbiórka funduszy dla syna jednego z pracowników klubu, do którego uczęszczam.

Niestety każdy kij ma dwa końce. Kulturystyka, czyli faszerowanie się hormonami, sterydami i chemią – pogoń za doskonałością. Skupienie się na swojej fizyczności, próżność i pycha. Postawienie treningów i rozwoju cielesności na piedestale jest grzechem i trzeba to powiedzieć otwarcie – „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. „Nie zabijaj”, czyż to przykazanie nie odnosi się do niszczenia swoich ciał tworząc z nich chodzące apteki? Trzeba być czujnym, szatan jest najbardziej sprytną istotą.

Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego to Panu napisałem. Po prostu, kiedy te puzzle ułożyły się w mojej głowie od razu pomyślałem o Panu i poczułem potrzebę napisania. Może Pan zrobić z tym co zechce.

Z wyrazami szacunku

Szymon B.  

Dzięki za maila. Po pierwsze – możecie walić wszyscy na „Ty”, bo to jednak portal z ulicznym rodowodem i nie ma spiny na zwroty grzecznościowe. Chyba, że ktoś twierdzi, że taka korespondencja jest „bardziej po polsku”… to fakt, w porządku.

Nie napiszę Ci Szymon zbyt wiele – to po prostu standard. Na początku przygody ze sportem nogi same wychodziły z domu, ale po latach regularnego treningu wkrada się monotonia i nie zawsze się chce. U mnie leń podpowiada od razu: zajmij się innym hobby! Przecież mam m.in. pisanie, więc jeśli zrezygnuję z treningu – zyska na tym „Droga Legionisty”. Ale to tylko leń… Jeśli gdzieś w głębi kocham to i czuję – jak Ty – satysfakcję po każdym odbytym treningu, powinienem być na sali! Opis uczucia towarzyszącego Ci po zajęciach jest odpowiedzią na pytanie, co jest słuszne. Nie wolno odpuszczać, trzeba szlifować silną wolę!

Co do drugiej części maila, cóż – katolik wierzy w świat duchowy, a więc wierzy, że każdą stroną naszego życia zainteresowane są „obie strony” duchowej rzeczywistości. Po raz kolejny wypisałeś odpowiednią argumentację, nic dodać nic ująć. Ale, jak zauważyłeś, Zły jest istotą inteligentniejszą od człowieka, więc także temu dbającemu o siebie podpowiedział przesadę. Obserwuję ją codziennie, na siłowni, na sali treningowej. Pisałem niedawno felieton skierowany głównie do pań, że jeśli cieszą je tylko fajne cycki to już zaczęły bieg w kierunku przepaści – czas nie działa wstecz. Tak samo ze sportem. Jeśli TYLKO forma Cię cieszy i nakręca… zwiędniesz. Już teraz, już za młodu, już w czasie najlepszej formy trzeba pielęgnować w sobie wartości duchowe i świadomość, że nie tylko to się liczy, że to – jak wszystko – przemija! Chodzą napompowane, nakręcone skurwysyny, ale kim ten gościu będzie kiedyś? Nie ukryje za pełnym nienawiści wzrokiem strachu samotnego człowieka. „To” go dopadnie – prędzej, czy później. To nie są wnioski „starej baby” – to wnioski każdego kto ma mózg. A zatem: sporty, jak najbardziej, ale nie jako jedyny sens!

Trzymaj się Szymon. Jesteś mądry chłopak. Szkoda, że taki leniwy, he, he. Powtarzaj sobie, jako katol: po owocach poznacie! Jakie Ty masz owoce po treningu? Sam wypisałeś… Ja mam takie same, dlatego ciągle wracam na salę. Ale czas na regenerację, „posiedzenie w chacie” też jest potrzebny.

Łukasz Grower