Relacja z „I Turnieju Sportów Walki pamięci ŻW” (21.02.16, Wrocław).

wrocekImprezy sportowe cieszą się u nas coraz większą popularnością. A ponieważ prawie wszyscy mają poczucie, że formuła marszy się wyczerpała i niewiele już wnosi, ludzie szukają alternatyw. Dlatego w wielu miastach z okazji dnia Żołnierzy Wyklętych organizowano biegi, a we Wrocławiu 21 lutego odbył się I Turniej Sportów Walki pamięci Żołnierzy Wyklętych. Początkowo impreza miała mieć miejsce w klubie sportowym, jednak standardowo niektórym tak bardzo przeszkadzał pomysł turnieju, że postanowili utrudnić organizatorom i uczestnikom życie nasyłając smutnych panów, w związku z czym zawody trzeba było przenieść do klubu… studenckiego (tak, takiego przeznaczonego do innego typu imprez). Na szczęście kreatywność organizatorów okazała się duża i od rana starali się stworzyć warunki do walk.

W związku z tym powstał ring z maty, opon w narożnikach i sznurów. Wyglądało to co najmniej old schoolowo, jak na nielegalnych walkach z jakiegoś filmu. Do tego kontrastująca z tematem przewodnim kula dyskotekowa nad głowami, ale dzięki temu klimat był niepowtarzalny i uczestnicy nie narzekali.

W walkach wzięło udział prawie 80 osób z całej Polski (m.in. z Wrocławia i okolic, Warszawy, Częstochowy, czy Rzeszowa), w tym Wroclaw turniejrównież dziewczyny. Swoje umiejętności można było sprawdzić w kilku kategoriach – w boksie, k1, MMA i BJJ. Dla wielu osób były to debiuty, w związku z czym było sporo nerwów, a poziom walk przedstawiał się różnie. Jednak wszyscy zawodnicy pokazali charakter, niektóre starcia były bardzo emocjonujące, zdarzyły się też dwa czy trzy wypadki (m.in. nokaut po nieprzepisowym uderzeniu i skręcenie kolana), jednak nie okazały się poważne. Każdy z zawodników otrzymał pamiątkowy medal i nagrody rzeczowe.

Z pewnością turniej można zaliczyć jako udany i to mimo wspomnianych problemów. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i cieszy fakt, że umożliwili wielu osobom sprawdzenie swoich umiejętności. Również pozytywne wrażenie wywarła liczba zawodników i frekwencja wśród kibiców. Pozostaje mieć nadzieję, że tego typu wydarzenia dalej będą zyskiwały u nas popularność.

„DL”