15.03.16 Aż ponownie powiedzą „Ech! Znowu ta Legia!”…

radosc PrijovicaW sezonach 1998/1999 oraz 1999/2000 Legia Warszawa nie była na piłkarskim topie. W 1999 mistrza zdobyła krakowska Wisła z olbrzymią przewagą punktową – to było 17 punktów przewagi nad drugim Widzewem i trzecią Legią! Rok później było jeszcze gorzej. Mistrzem była… Polonia Warszawa, a mająca do niej 13 punktów straty Legia uplasowała się na czwartej pozycji. Lepsze od nas okazały się drużyny Wisły i chorzowskiego Ruchu, Widzew zaczął swój upadek i był dopiero siódmy. Aż śmiech człowieka bierze, gdy pomyśli gdzie RTS jest dzisiaj. Legia Warszawa jest liderem Ekstraklasy. Znowu. Znowu ta Legia!

Wtedy Ekstraklasa, ówczesna I liga, była dla mnie magiczna, mimo że CWKS grał słabo. Nie oszalałem – to po prostu moje początki buntu o nazwie Legia Warszawa! Mimo, że minęło kilka lat od sezonów 1995/1996 oraz 1996/1997, w kraju utrzymywał się klimat dominacji Legii i Widzewa. Były to najpopularniejsze kluby i w wielu miastach obowiązywało pytanie „Widzew, czy Legia”. Koszulki Daewoo, ciągłe awantury na meczach i Grzegorz Szamotulski w bramce. Kibole wycinający fryzurę Grzesia z „Bravo Sport”, bo nazwa „Facebook” wtedy kojarzyć się mogła jedynie z jakimś pojęciem z serialu „Star Trek”.

Mistrza Polski 1998 zdobył Łódzki Klub Sportowy, ale nie odbiło się to w kraju. Polska nadal dzieliła się głównie na zwolenników CWKS oraz Widzewa z Markiem Citko, Terleckim, Zającem i całą tą szajką. U nas Czereszewski, Mięciel, Karwan, Kucharski… te klimaty. Potem też Sokołowski, którego koszulka była pierwszą koszulką Legii jaką miałem. Oczywiście nazwy „Daewoo”, nikt nie używał, CWKS Legia to CWKS Legia i tak jest do dziś.

Wystarczy ta nazwa i ten herb, by cała Polska zaczęła ironizować o „zbyt dumnych Legionistach”. Gdy na starcie Ci to zaimponuje – stajesz się właśnie dumnym Legionistą. To jest jedyny klub w Polsce, serio! Tak jak cieszył się Prijović po zwycięskim golu na ostatnim meczu w Krakowie, tak każdy piłkarz Wojskowych powinien się cieszyć po swoim trafieniu. Piłkarze przeklinani (jak Deyna w Chorzowie) z kibicami przeklętymi, ku złości większości Polski! Ku zazdrości większości Polski, którą pięknie się odczuwa.

Wojskowi są na dobrej drodze do wygrania tytułu na stulecie klubu. Potykają się, ale rywale do Mistrzostwa potykają się znacznie częściej. Jest dobrze, co zespół udowodnił w Krakowie. Teraz jeszcze rozpoczyna się droga do obrony Pucharu Polski, a więc kolejnego trofeum, które musi trafić na Łazienkowską. Ku nerwom tych, którzy mówią eh, znowu ta Legia

Moja forma jako kibica jest ostatnio kiepska, nie ukrywam. Ale kibicem jestem i znowu ta Legia! wywołuje u mnie ciągle to samo podniecenie. A niektórzy myślą, że dopiekli. He, he… Mówcie nam więcej!

Łukasz Grower