20.03.16 „Ekstremalna Droga Krzyżowa” (2016).

EDKRelacja kibica lubelskiego Motoru zainspirowała mnie na tyle, że sam postanowiłem skorzystać z jednej z 215 tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Udało mi się namówić jednego kumpla, również nacjonalistę i katola. Wspólnie udaliśmy się do miasta startu, w którym rozpoczynaliśmy trasę wieczorną Mszą Św. Mam kompleks pieszego pielgrzymowania, bowiem nie udało mi się ukończyć pieszej pielgrzymki do Częstochowy, heh. Tym razem przez tylko jedną noc – dodatkowo z lekko minusową temperaturą – mieliśmy pokonać ponad 40 kilometrów! Dodając do tego ranną wizytę na siłowni oraz wieczorne prowadzenie dwóch treningów, lekkie obawy nie wydawały się niczym dziwnym, ale jak na sportowego nałogowca przystało – z wizyty na salach treningowych zrezygnować się nie udało. Ruszyłem na lekkim zmuleniu… Start – 22:00.

Plecak z żarciem i termosem kawy, kamizelka odblaskowa, latarka, rękaw grecki, czapka, rękawiczki… Jeszcze raz przejrzałem przygotowany zestaw. EDK jest tym ciekawsza, że idąc nocą po lasach i polach, zatrzymując się na czytaniu stacji, możesz słuchać w swoim smartfonie specjalnych rozważań przygotowanych przez twórców idei Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Ba! Pobierasz coś w stylu „Edomondo”, zerkasz sobie ile przebyłeś kilometrów, ile jeszcze stacji i trasy przed Tobą! Prawdziwy kato-zestaw na XXI wiek, he he. I dobrze… To są te plusy postępu technicznego. Osoby, które nie ogarniały, lub nie chciały ogarniać wersji na telefon, otrzymały czytelną książeczkę z tym samym. Przy latarce czytali rozważania na trasie.

Organizacja była od początku bardzo dobra, wszystko punktualne i EDKczytelne. Zarejestrowało się kilkaset osób, średnia wieku wynosiła mniej więcej 30 lat. Mimo apelu o dziesięcioosobowe grupki, szło się w większych stadach. Na dzień dobry spotykamy nacjonalistów z flagami na kijach, którzy zapragnęli przeprowadzić Mieczyk Chrobrego przez całonocną eskapadę.

Słyszałem po drodze, że Żołnierze Wyklęci organizowali nocne marsze, by zmylić czerwone służby. Naciągając rękaw grecki coraz wyżej na twarz, myślałem sobie to o nich, to o pierwszych chrześcijanach – jak silni i cierpliwi musieli być podczas swych działań. Zmotywowany byłem bardzo dobrze – raz świeżą pamięcią o wytrwałości i wierze Niezłomnych, dwa Drogą Krzyżową, którą przeszedł sam Jezus. On szedł na śmierć… mimo to był jakże zdeterminowany, by wypełnić wolę Ojca! My szliśmy żeby… wygrać („przeszedłem cztery dychy w jedną noc”), a więc nie wypadało skomleć.

Było niesamowicie. Stacja DK gdzieś w środku lasu, gdzie obok drogi stoi jakiś krzyż, ludzie czytają/słuchają w skupieniu, ktoś nalewa kawy z termosu. W górze powiewają flagi, trzymane są krzyże. Kolejna stacja gdzieś we wiejskim kościółku, niezwykle klimatycznym, miejscowa parafia przygotowała wiejską, świeżą szamę i ciepłe pomieszczenie na chwilę oddechu. Jestem raczej „typem siedzącym”, nie przepadam za spacerami i marszami, więc często myślałem o niewygodzie, tym bardziej podziwiając osoby, które mimo 6:00 rano klęczały na asfalcie, bo czytać rozważania na stojąco im nie wypadało.

Gdzieś o 7:00 śmialiśmy się już z kumplem sami z siebie, że zaraz nas powiną, myśląc, że to idą jacyś pijacy. Ledwo człapaliśmy, ale jakoś doczłapaliśmy do końca. Udało się! Skończyliśmy po 11 godzinach marszu. Była to jedyna w swoim rodzaju szansa na rozważanie 14 stacji. Byłem na Drodze Krzyżowej nie raz, ale zamykała się ona w godzinie. Tu miałeś od jednej stacji do drugiej kilka kilometrów, a więc mogłeś tyle o niej myśleć. Pomagały wspomniane rozważania, polegające na tym, że osoba „świecka” interpretowała stację w kontekście swojego życia i podsuwała refleksję. Każda stacja równała się kilku minutom nowych pomocy w rozmyślaniach. Wnioski miały zaprowadzić Ciebie w stronę bycia dumnym, silnym, chrześcijańskim „liderem”.

Podejmujcie wyzwanie kibole! Oczywiście nie traktujmy tego jako wyzwanie fizyczne, lecz duchowe. Fizyczne jedynie przy okazji. Głośno było o tym, że w lubelskim szło ok. 2000 osób. Kiedyś tyle chodziło do Częstochowy. Może nowe, odświeżone inicjatywy mają szansę umacniać nowe pokolenie polskich katolików w wierze? Oby! Ekstremalna Droga Krzyżowa i te wszystkie aplikacje są świetnym pomysłem. Więcej informacji: LINK .

Miłej niedzieli palmowej. Święta coraz bliżej…

Łukasz Grower